brylancik1
23.08.06, 16:49
nie wiem czy dobrze robie piszac ale musze sie komus wygadac jest mi ciezko
na sercu poniewaz zerwalam z mezczyzna z ktorym bylam ponad 1,5 roku kochalam
go, przeżyłam z nim cudowne i niezapomniane chwile wiem ze moge czegos
zalowac ale od pewniego czasu jakies 3 miesiace zaczelo sie psuc miedzy nami
ja juz za nim tak nie tesknilam jak kiedys, nie potrzebowalam czułosci wrecz
nie chcialam wiem ze on jest dobry i kochany , ale jak z nim sie rozstawalam
to nie wiedzialam jak mam sie zachowac, wiem ze zranilam go bardzo mocno gdyz
on widzial tylko mnie i reszte zycia chcial spedzic ze mna ...
a ja tak bardzo zranilam nie wiem co jest ze mna nie tak... bylam z cudownym
facetem ktory mnie kocha, a ja po jakis czas przestaje go kochac , nie
tesknic za nim, nie wiem co jest ze mna nie tak , boje sie ogolnie jest mi
ciezko :(
powiedzil mi ze bylam cudowna, kochana ale nie zniesie tego jak bedziemy sie
spotykac ( bo ja zaproponowalam mozlisc utrzymywania kontaktu )powiedzilam ze
nie chce miec ze mna kontaktu bo bedzie go to za bardzo bolało ale rozumiem
go , ale czuje sie fatalnie czy ja jetem "kretynka" kochalam go nie widzilam
po za nim swiata ale odwidzilo mi sie ale jak tak moze sie stac to co nie
byla to MIŁOŚĆ?? ja jednak mysle ze tak wrecz jestem przekonana
pewnie jak to czytacie to myslicie to za dziewczyna tak robi ale co mialam
byc z nim na sile jak juz we mnie wszystko sie wypalilo to chyba nie mialoby
sensu nawet on sam tak powiedzil
sory ale musialam to z siebie wyrzucic choc i tak jest to kropla w morzu ...