fenomen sportu

24.02.03, 20:05
Ostatnie wydarzenia wskazują na owy fenomen sportu - który tkwi gdzieś
bardzo głęboko , i wyzwala się w takich momentach jakie przeżywaliśmy w
ostatnim tygodniu (i zapewne będziemy przeżywać w tym).
Mam na myśli tutaj oczywiście wspaniałe zwycięstwo Adama Małysza , i remis
Wisły z Lazio.
Pojawia się wiele tematów związanych z osobą Adama Małysza-i ciężko
analizować jego myślenie gdyż nikt nie jest w stanie tego uczynić -otóż ta
część człowieka jest najbardziej skomplikowana - i jedynie w niewielkiej
części może sie to udać psychologom ,czy rodzinie. Kibic widzi zewnętrzną
część czyli jego gesty,wypowiedzi ,radość na twarzy(która widac że jest
szczera i cieszy to tym bardziej).
Adam z pewnością wygrał dla siebie - wyzwalając przy tym wspaniałe emocje
wśród niezliczonej rzeszy kibiców - wygrał też dla nas - dla nas Polaków -
dla nas ludzi.W czym tkwi właśnie fenomen sportu-jeden człowiek a tak wiele
potrafił zdziałać w sercach Polaków - to jest niesamowite.Sądze że nie tylko
on czuł wzruszenie odbierając medal i słuchając Mazurka Dabrowskiego ale i
wszyscy którzy widzieli to w telewizji.(Osobiście widziałam
    • otryt Re: fenomen sportu 25.02.03, 11:16
      Przyznam się od razu, że nie rozumiem emocji związanych z kibicowaniem. Za to
      sam bardzo lubię być aktywny fizycznie. Biegi, pływanie ,rower, kajaki, żagle,
      góry, łyżwy. Daje mi to prawdziwą radość i dobre samopoczucie psychiczne i
      fizyczne. Wciągam w to również moje dzieci, bo wiem, ile to znaczy dla zdrowia
      i ogólnego rozwoju, także psychicznego.

      Doceniam sukces Małysza, trenera i innych osób, które na to zapracowały. Ale
      gdy słyszę, że jest to sukces całej Polski to wzbudza to mój śmiech. Chcieliby
      pewno niektórzy, aby jeden Adam zrównoważył ogólną bryndzę, kryzys i wszystkie
      złe rzeczy, jakie mamy w dzisiejszej Polsce. Wielu chciałoby się pewno podszyć
      pod jego sukces.

      Nie potrafię krzyczeć hurra , gdy nasi strzelają bramkę, ani też wyrywać sobie
      włosów z głowy, gdy ją tracą.
      Gdy ktoś mnie pyta za kim kibicuję, to odpowiadam , że za lepszym. Zazwyczaj
      potem następuje dialog:
      - A nie chcesz , żeby nasi zwyciężyli?
      - A czy Ty wolałabyś, aby zwyciężył gorszy? – odpowiadam na to.

      Już w starożytnym Rzymie wiedziano, że ludzie potrzebują, dwóch rzeczy : chleba
      i igrzysk. I to chyba wyjaśnia fenomen kibicowania. Ale tak rozumianymi
      igrzyskami może być również książka, kino, teatr, muzyka...

      Pozdrawiam
      otryt
      • carduus Re: Jaki fenomen??? 25.02.03, 12:04
        otryt napisał:

        > Przyznam się od razu, że nie rozumiem emocji związanych z kibicowaniem. Za to
        > sam bardzo lubię być aktywny fizycznie.
        *****************

        No własnie. Ja mam podobnie. Zupełnie nie rozumiem tych emocji. Ale inaczej niż
        otryt, nie uprawim sportu. Niektorzy mi sie dziwią, ale to mnie po prostu
        nudzi.
        A co do kibicowania, ludzie, przecież to nic nie znaczy.
        Po pierwsze, to, że ktos jest świtny w skokach narciarskich, albo innej
        gimnastyce, zawdzięcza tylko sobie, swojej pracy, jakiemus tam talentowi,
        odpowiednim warunkom fizycznym i swoim trenerom i ludziom, ktorzy z nim
        pracują. My, zwykłe szaraki, którzy nie mamy z nim nic wspólnego nie przynosi
        to żadnej chluby. To jego sukces i kwita. Nie pojmuję skąd ta duma, naprawdę.
        Nie ma w tym ani krztyny naszej zasługi, więc dlaczego jestesmy dumni???


        > Już w starożytnym Rzymie wiedziano, że ludzie potrzebują, dwóch rzeczy :
        chleba
        > i igrzysk.
        **********************
        Otóż to. Sport to TYLKO igrzyska. Rodzaj cyrku. Jeśli pominiemy te zupełnie
        nieuzasadnione emocje, to tak naprawdę nie ma z tego wielkiego wymiernego
        pożytku. Szewc szyje buty, lekarz leczy ludzi, nauczyciel uczy dzieci. Wszyscy
        robią cos dla innych. A sportowcy? Szybko biegają, wysoko skaczą, to wszystko.
        Dlaczego ludzie tak eksyctują się czymś tak mało interesującym jak sprawność
        fizyczna?
        Jasne, pojmuję argumenty, że sportowcy są idolami dla wielu młodych ludzi,
        którzy dzięki temu nie rozpijają win w parku. Ale dlaczego takim idolem nie
        może byc świetny chirurg, albo naukowiec? Chyba tylko dlatego, że zawody te nie
        są tak widowiskowe, że nie da się zrobić zawodów w przeszczepianiu serc.


        I to chyba wyjaśnia fenomen kibicowania. Ale tak rozumianymi
        > igrzyskami może być również książka, kino, teatr, muzyka...

        ********************

        No własnie. Ten rodzaj igrzysk wydaje mi sie nieco bardziej interesujący.

        carduus
        niesportowa
        • otryt Re: Jaki fenomen??? 25.02.03, 12:28
          Miło mi, Carduus, że nie jestem odosobiony w swoich poglądach na temat sportu.
          Dodałbym do tego, te olbrzymie pieniądze, którymi obraca machina sportowa.
          Dlaczego profesor, zdolny konstruktor, chirurg lub inny wybitny człowiek ,
          robiący wiele dobrego nie zarabia takich pieniędzy jak sportowiec.

          Dlaczego jest tak, żeby jakoś usportowić i rozruszać własne dzieci, trzeba z
          rodzicielskiej kieszeni wykładać grube pieniądze na te baseny, łyżwy, narty...

          Przyznam, że nasz podróżnik Marek Kamiński wzbudza moje uznanie i szacunek.
          Jest dla mnie jakąś inspiracją i w wielu sprawach chciałbym go naśladować. Ale
          wszystko co zrobił to jego zasługa. Ja się z tego powodu nie czuję bardziej
          dumny.

          Pozdrawiam serdecznie :-)
          otryt
          • anutka1 Re: taki fenomen??? 28.02.03, 23:23
            otryt napisał:


            > Dlaczego profesor, zdolny konstruktor, chirurg lub inny wybitny człowiek ,
            > robiący wiele dobrego nie zarabia takich pieniędzy jak sportowiec.
            >
            > Dlaczego jest tak, żeby jakoś usportowić i rozruszać własne dzieci, trzeba z
            > rodzicielskiej kieszeni wykładać grube pieniądze na te baseny, łyżwy, narty...
            >
            > Przyznam, że nasz podróżnik Marek Kamiński wzbudza moje uznanie i szacunek.
            > Jest dla mnie jakąś inspiracją i w wielu sprawach chciałbym go naśladować.
            Ale
            > wszystko co zrobił to jego zasługa. Ja się z tego powodu nie czuję bardziej
            > dumny.
            >
            > Pozdrawiam serdecznie :-)
            > otryt

            no tak - rzeczywiście szkoda że może w innych dziedzinach czasem nie są
            doceniani pod względem finansowym znani i zasłużeni-ale to nie reguła , ale nie
            chodziło mi tu o tę sferę sportu gdzie główną uwagę zwraca się na pieniądze.

            Piszesz że Merek Kamiński wzbudza Twoje uznanie - więc na pewno jestes w stanie
            zrozumieć emocje związane z innymi sportami i nie wierze że dzisiaj chociaż na
            chwilkę nie zadrżały serduszka gdy Adam Małysz wygrywał.


            Pozdrawiam gorąco!!!
        • mary_ann Re: Jaki fenomen??? 26.02.03, 19:12
          carduus napisała:

          >
          > Po pierwsze, to, że ktos jest świtny w skokach narciarskich, albo innej
          > gimnastyce, zawdzięcza tylko sobie, swojej pracy, jakiemus tam talentowi,
          > odpowiednim warunkom fizycznym i swoim trenerom i ludziom, ktorzy z nim
          > pracują. My, zwykłe szaraki, którzy nie mamy z nim nic wspólnego nie
          przynosi
          > to żadnej chluby. To jego sukces i kwita. Nie pojmuję skąd ta duma,
          naprawdę.
          > Nie ma w tym ani krztyny naszej zasługi, więc dlaczego jestesmy dumni???
          >
          Przypomniał mi się Gombrowicz (cytuję z pamięci, więc to raczej parafraza" :
          co ma wspólnego z Chopinem pani Kowalska?/ czy zwycięstwo pod Wiedniem może
          przysporzyć lut chwały panu Iksińskiemu z Radomia? Kazdy jest odpowiedzialny
          tylko sam za siebie, za to, co uczynił i czego nie uczynił..."

          A tak w ogole to prawda na temat emocji "okołosportowych" jest tylez prosta,
          co brutalna - to, jak zauważył już Konrad Lorenz - zastępcza, wysublimowana i
          zakamuflowana archetypiczna wojna o terytorium. Agresja wobec przeciwnika
          (oczywiście zmaskowana kulturą) i będące jej prostą pochodną emocje pozytywne
          (solidarność ze "swoimi", umacniająca więź w grupie oraz wynikające z tego
          poczucie bezpieczeństwa). Z gory przepraszam za cynizm, ale szczerość ponad
          wszystko.

          A sport (byle amatorski, bo zawodowy to pewna droga do kalectwa) jest ok.
          Pozdrowienia dla Otryta!
          • otryt Re: Jaki fenomen??? 28.02.03, 10:16
            Witaj Mary_ann !

            Muszę powiedzieć, że sport i wojna kojarzyły mi się jako mające ze sobą wiele
            wspólnego. Nie chciałem jednak wkładać kija w mrowisko, nie będąc pewnym swoich
            racji. Cytując Konrada Lorenza trafiłaś w 10-tkę (bardzo cenię jego książki).

            Piszesz:
            zakamuflowana archetypiczna wojna o terytorium. Agresja wobec przeciwnika
            (oczywiście zmaskowana kulturą)

            Prawda to brutalna, lecz nie sądzę, aby było to cyniczne. Obserwując poczynania
            niektórych kibiców na stadionach, w pociągach i miastach, gdy spada maska
            kultury widzimy obraz normalnej wojny. Ceremoniał wojskowy i sportowy mają
            wiele ze sobą wspólnego. Jednak w odczuciu cywilizowanych ludzi sport to nie
            jest wojna. Na wojnie muszą wygrać nasi za wszelką ceną, niezależnie od
            jakichkolwiek racji, a ci, którzy tak nie uważają stawiani są w jednym szeregu
            z wrogiem. Wielu w sposób nieświadomy przenosi to do sportu.

            Szkoda, że Asplund się nie wypowiedział dlaczego nie zgadza się z moim
            poglądem, że w sporcie po pierwsze powinien wygrywać lepszy, a po drugie, że
            lepiej aby tym lepszym byli nasi. Prawdopodobnie uważa, że nasi powinni wygrać,
            za wszelką cenę, np. przy użyciu brutalnych fauli, eliminujących z gry
            najlepszych zawodników drużyny przeciwnej. Dla mnie takie podejście jest nie do
            przyjęcia !!! W tym wątku Asplund jawi mi się jako jedyny prawdziwy kibic.
            Szkoda, że nie podzielił się z nami swoimi przemyśleniami.

            Trafiła kiedyś w moje ręce gra komputerowa „Koszykówka”, którą bawiły się moje
            dzieci. Przez myśl mi nie przeszło, że może być w jakikolwiek sposób szkodliwa.
            Gdy próbowałem kiedyś w to pograć zdumienie moje nie miało granic. Otóż gracz
            oprócz grania w koszykówkę mógł ustalać skład drużyny, kupować i sprzedawać
            zawodników, oraz kupować mecze(!!!) i przekupywać sędziów(!!!). W ten sposób
            najmłodsze pokolenie oswaja się z patologią, a gdy dorośnie nie widzi w tym już
            nic złego...i uważa to za normalny element funkcjonowania klubu.

            Pozdrawiam serdecznie
            otryt
            • mary_ann Re: Jaki fenomen??? 28.02.03, 13:49
              otryt napisał:

              >> Szkoda, że Asplund się nie wypowiedział dlaczego nie zgadza się z moim
              > poglądem, że w sporcie po pierwsze powinien wygrywać lepszy, a po drugie, że
              > lepiej aby tym lepszym byli nasi. Prawdopodobnie uważa, że nasi powinni
              wygrać,
              >
              > za wszelką cenę, np. przy użyciu brutalnych fauli, eliminujących z gry
              > najlepszych zawodników drużyny przeciwnej. Dla mnie takie podejście jest nie
              do
              >
              > przyjęcia !!!

              Zgadzam się w 100%.

              > Trafiła kiedyś w moje ręce gra komputerowa „Koszykówka”, którą bawi
              > ły się moje
              > dzieci. Przez myśl mi nie przeszło, że może być w jakikolwiek sposób
              szkodliwa.
              >
              > Gdy próbowałem kiedyś w to pograć zdumienie moje nie miało granic. Otóż
              gracz
              > oprócz grania w koszykówkę mógł ustalać skład drużyny, kupować i sprzedawać
              > zawodników, oraz kupować mecze(!!!) i przekupywać sędziów(!!!). W ten sposób
              > najmłodsze pokolenie oswaja się z patologią, a gdy dorośnie nie widzi w tym
              już
              >
              > nic złego...i uważa to za normalny element funkcjonowania klubu.

              Po prostu przerażające. Po raz kolejny okazuje się, jak Sstrasznie trzeba na
              takie pozornie niewinne gry (lektury, filmy...) uważać.


              > Pozdrawiam serdecznie
              > otryt

              Ja również miłego dnia życzę, a tak w ogóle wielu emocji sportowych w dobrym
              znaczeniu tego słowa

              Mary_ann
              • otryt Oswajanie naszych dzieci ze złem 28.02.03, 16:51
                mary_ann napisała:

                Po raz kolejny okazuje się, jak strasznie trzeba na
                > takie pozornie niewinne gry (lektury, filmy...) uważać.

                Moja 8-letnia córka z błyskiem w oku mówi grając w simsy:
                - zrobię tym ludziom eksmisję i dom będzie mój.

                Musiałem wytłumaczyć, że eksmisja to nic dobrego. Ale i tu już malutkie dzieci
                są oswajane z rzeczami, które w 21 wieku nie powinny mieć miejsca. Tępiona jest
                ich wrażliwość. Przykładów można pewno podać więcej, ale nie gram w gry
                komputerowe i pewne rzeczy zauważam tylko przypadkiem.

                Pozdrawiam ciepło
                otryt
            • Gość: asplund Jestem kibicem, to fakt. IP: 213.231.15.* 28.02.03, 14:19
              Oj przepraszam ale nie zauważyłem ze zostałem wywołany do odpowiedzi. cieszy
              mnie że nazwałeś mnie prawdziwym kibicem, ale obawiam sie ze kojarzysz mnie z
              typem zachrypłego buczącego szalikowca czy coś wtym rodzaju. jeśli tak to
              wydaje mi sie że wynika to z tego ze sport jest ci obojętny i masz o nim czarno
              białe pojecie. Mogę sie zgodzić z twoimi porównaniami sportu do wojny itp.
              Wiele myslec nie trzeba aby to dostrzec skoro sa takie dyscypliny jak np
              biathlon. Dla mnie też cała otoczka zwiazana z płaceniem niewyobrażalnej kasy
              dla kogos kto strzela gole jest chora, ale przyznać należy ze wywołana prez
              tych którzy wielbia zwykłych kopaczy.Za siebie powiem tylko tyle, że pokłady
              energii we mnie każą wyładowywać mi sie w sporcie, a sportowcom kibicuje bo
              robia to co ja lubie robić tyle że o wiele lepiej. A komu kibicować jak nie np
              Adamowi M w skokach narciarskich i jaki jest sens wyszukiwania argumentów
              dlaczego akurat jemu. Całą dyskusję o dumie narodowej z powodu skoczka
              narciarskiego pomijam, bo to faktycznie kawał nie złej kiszki.
              • otryt Re: Jestem kibicem, to fakt. 28.02.03, 16:39
                Gość portalu: asplund napisał(a):

                > Oj przepraszam ale nie zauważyłem ze zostałem wywołany do odpowiedzi. cieszy
                > mnie że nazwałeś mnie prawdziwym kibicem, ale obawiam sie ze kojarzysz mnie z
                > typem zachrypłego buczącego szalikowca czy coś wtym rodzaju.

                Nic z tych rzeczy ! Buczącego szalikowca nazwałbym "kibicem" w cudzysłowiu.
                Wybacz, że wygląda to na wywołanie do odpowiedzi. Po prostu uważam, ze znasz
                dobrze temat.

                Za siebie powiem tylko tyle, że pokłady
                > energii we mnie każą wyładowywać mi sie w sporcie,

                I to jest najpiękniejsze w czynnym uprawianiu sportu.

                a sportowcom kibicuje bo
                > robia to co ja lubie robić tyle że o wiele lepiej. A komu kibicować jak nie
                np
                > Adamowi M w skokach narciarskich

                Oczywiście sukcesy ludzi, których lubimy cieszą. Adama M. można także lubić za
                to jaki jest.


                Całą dyskusję o dumie narodowej z powodu skoczka
                > narciarskiego pomijam, bo to faktycznie kawał nie złej kiszki.

                Może to akurat byłby najsmaczniejszy kąsek...?
                Jesteśmy dumni np ze swoich rodziców, choć to przecież nie nasza zasługa, co
                zrobili i jacy są. Czy każda radość z sukcesu innych musi być połączona z dumą?
                A może duma jest czymś naturalnym i dobrym? Sam już nie wiem, jak z tą dumą
                jest.

                Pozdrawiam Ciebie
                otryt
                • anutka1 Re: Jestem kibicem, to fakt. 28.02.03, 23:41
                  otryt napisał:

                  > Jesteśmy dumni np ze swoich rodziców, choć to przecież nie nasza zasługa, co
                  > zrobili i jacy są. Czy każda radość z sukcesu innych musi być połączona z
                  dumą?
                  > A może duma jest czymś naturalnym i dobrym? Sam już nie wiem, jak z tą dumą
                  > jest.
                  >
                  > Pozdrawiam Ciebie
                  > otryt


                  no właśnie - ważnym tu jest jak pojęta jest owa duma - ja uważam że jest ona w
                  jak najbardziej pozytywnym znaczeniu.Można być dumnym z rodziców (jak
                  napisałeś) z dzieci , z przyjaciół , dlaczego nie możemy być dumni z kogoś kto
                  wygrywa mimo iż nie łącza nas więzy rodzinne - wcale nie uważam tego
                  za "kiszkę" .Poprostu cieszymy się gdy nasi faworyci wygrywają - smucimy się
                  gdy innym się nie wiedzie.Nie sądzę też by kibicować za wszelką cenę i źle
                  życzyć (czy faulować w przypadku czynnego udziału) miało zawsze
                  miejsce.Przyznam że obserwowałam ludzi którzy oglądając skoki w tym upadek
                  Liegla - współczuli mu szczerze - i wcale nie cieszyli się że np.przez to
                  będzie mniej rywali. W czystej formie kibicowanie jest jak najbardziej zdrowym
                  przejawem społecznej aktywności.
                  Jest to przecież forma zainteresowania się ,forma hobby ,można czytać na ten
                  temat książki , dowiadywać się jakichś merytorycznych wiadomości - co jest
                  najlepszą drogą to włączenia się w tę "zabawę".

                  Pozdrawiam !!!
      • anutka1 Re: fenomen sportu 25.02.03, 13:29
        otryt napisał:

        > Za to
        > sam bardzo lubię być aktywny fizycznie. Biegi, pływanie ,rower, kajaki,
        żagle,
        > góry, łyżwy. Daje mi to prawdziwą radość i dobre samopoczucie psychiczne i
        > fizyczne. Wciągam w to również moje dzieci, bo wiem, ile to znaczy dla
        zdrowia
        > i ogólnego rozwoju, także psychicznego.

        Zgadzam się z wszystkimi korzyściami płynącymi sportu i poboznym zyczeniem
        byłoby aby ludzie go uprawiali.Niestey niejednokrotnie uprawianie jakiejkolwiek
        powazniejszej dyscypliny wymaga dość dużego wkładu finansowego ,sprzęt itd.itp.
        i niejednokrotnie kończy sie to tylko chęciami.Taka jest niestety prawda.


        > Doceniam sukces Małysza, trenera i innych osób, które na to zapracowały.

        I to jest jeden z objawów wpływu biernego sportu - wzbudzają zainteresowanie i
        uznanie zwycięstwa ,sukcesy.Skądś też musi sie brać fakt prawie 10-milionowej
        widowni która oglądała skoki.I nie wierzę w to że (przynajmniej Ci którzy
        oglądali nie cieszyli sie)

        > Ale
        > gdy słyszę, że jest to sukces całej Polski to wzbudza to mój śmiech.
        Chcieliby
        > pewno niektórzy, aby jeden Adam zrównoważył ogólną bryndzę, kryzys i
        wszystkie
        > złe rzeczy, jakie mamy w dzisiejszej Polsce. Wielu chciałoby się pewno
        podszyć
        > pod jego sukces.


        Jasne że nie zmieni wszystkiego materialnie,bo jest zbyt dużo dziedzin zycia
        społecznego i prywatnego - tu chodzi bardziej o wzbudzenie pozytywnych wibracji.
        Z reguły tak się dzieje gdy następuje jakieś dobre wydarzenie w swiecie ,jakieś
        fakty naukowe,społeczne czy polityczne(;-)) choć tych to najmniej)

        > Nie potrafię krzyczeć hurra , gdy nasi strzelają bramkę, ani też wyrywać
        sobie
        > włosów z głowy, gdy ją tracą.
        > Gdy ktoś mnie pyta za kim kibicuję, to odpowiadam , że za lepszym. Zazwyczaj
        > potem następuje dialog:
        > - A nie chcesz , żeby nasi zwyciężyli?
        > - A czy Ty wolałabyś, aby zwyciężył gorszy? – odpowiadam na to.
        >
        > Już w starożytnym Rzymie wiedziano, że ludzie potrzebują, dwóch rzeczy :
        chleba
        >
        > i igrzysk. I to chyba wyjaśnia fenomen kibicowania. Ale tak rozumianymi
        > igrzyskami może być również książka, kino, teatr, muzyka...
        >
        > Pozdrawiam
        > otryt


        Igrzyska wzbudzały emocje-to fakt dlatego tez teraz również wzbudzają emocje
        różne imprezy sportowe - najlepszym oczyeiście byłoby połączenie dwóch rzeczy
        biernego i czynnego udziału spotru co uważam w niktórych przypadkach po prostu
        niemożliwe-pozostaje zatem uczestniczenie w profesjonalym sportowym życiu pzrez
        sledzeniewydazeń i kibicowanie swoim faworytom.


        Pozdrawiam!!!!!!!
      • anutka1 Re: fenomen sportu 25.02.03, 13:29
        otryt napisał:

        > Za to
        > sam bardzo lubię być aktywny fizycznie. Biegi, pływanie ,rower, kajaki,
        żagle,
        > góry, łyżwy. Daje mi to prawdziwą radość i dobre samopoczucie psychiczne i
        > fizyczne. Wciągam w to również moje dzieci, bo wiem, ile to znaczy dla
        zdrowia
        > i ogólnego rozwoju, także psychicznego.

        Zgadzam się z wszystkimi korzyściami płynącymi sportu i poboznym zyczeniem
        byłoby aby ludzie go uprawiali.Niestey niejednokrotnie uprawianie jakiejkolwiek
        powazniejszej dyscypliny wymaga dość dużego wkładu finansowego ,sprzęt itd.itp.
        i niejednokrotnie kończy sie to tylko chęciami.Taka jest niestety prawda.


        > Doceniam sukces Małysza, trenera i innych osób, które na to zapracowały.

        I to jest jeden z objawów wpływu biernego sportu - wzbudzają zainteresowanie i
        uznanie zwycięstwa ,sukcesy.Skądś też musi sie brać fakt prawie 10-milionowej
        widowni która oglądała skoki.I nie wierzę w to że (przynajmniej Ci którzy
        oglądali nie cieszyli sie)

        > Ale
        > gdy słyszę, że jest to sukces całej Polski to wzbudza to mój śmiech.
        Chcieliby
        > pewno niektórzy, aby jeden Adam zrównoważył ogólną bryndzę, kryzys i
        wszystkie
        > złe rzeczy, jakie mamy w dzisiejszej Polsce. Wielu chciałoby się pewno
        podszyć
        > pod jego sukces.


        Jasne że nie zmieni wszystkiego materialnie,bo jest zbyt dużo dziedzin zycia
        społecznego i prywatnego - tu chodzi bardziej o wzbudzenie pozytywnych wibracji.
        Z reguły tak się dzieje gdy następuje jakieś dobre wydarzenie w swiecie ,jakieś
        fakty naukowe,społeczne czy polityczne(;-)) choć tych to najmniej)

        > Nie potrafię krzyczeć hurra , gdy nasi strzelają bramkę, ani też wyrywać
        sobie
        > włosów z głowy, gdy ją tracą.
        > Gdy ktoś mnie pyta za kim kibicuję, to odpowiadam , że za lepszym. Zazwyczaj
        > potem następuje dialog:
        > - A nie chcesz , żeby nasi zwyciężyli?
        > - A czy Ty wolałabyś, aby zwyciężył gorszy? – odpowiadam na to.
        >
        > Już w starożytnym Rzymie wiedziano, że ludzie potrzebują, dwóch rzeczy :
        chleba
        >
        > i igrzysk. I to chyba wyjaśnia fenomen kibicowania. Ale tak rozumianymi
        > igrzyskami może być również książka, kino, teatr, muzyka...
        >
        > Pozdrawiam
        > otryt


        Igrzyska wzbudzały emocje-to fakt dlatego tez teraz również wzbudzają emocje
        różne imprezy sportowe - najlepszym oczyeiście byłoby połączenie dwóch rzeczy
        biernego i czynnego udziału spotru co uważam w niktórych przypadkach po prostu
        niemożliwe-pozostaje zatem uczestniczenie w profesjonalym sportowym życiu pzrez
        sledzeniewydazeń i kibicowanie swoim faworytom.


        Pozdrawiam!!!!!!!
        • otryt Re: fenomen sportu 28.02.03, 10:29
          - najlepszym oczywiście byłoby połączenie dwóch rzeczy
          > biernego i czynnego udziału spotru co uważam w niktórych przypadkach po
          prostu
          > niemożliwe-pozostaje zatem uczestniczenie w profesjonalym sportowym życiu
          pzrez
          >
          > sledzenie wydazeń i kibicowanie swoim faworytom.

          Anutko!

          Nie stawiałbym na jednym poziomie biernego i czynnego udziału w sporcie. Czynny
          i masowy udział w sporcie daje wiele dobrego. U ludzi w każdym wieku !Wykluczam
          z tego sport wyczynowy, który prowadzi do kalectwa. Obłożnie chorym zostawiłbym
          bierny udział, jeśli byłoby to dla nich jakąś radością. Jednak i dla nich jest
          gimnastyka mózgu, metody Denisona. Lepsze to niż gapienie się w ekran
          telewizora.

          pozdrawiam
          otryt
      • kszyho Re: fenomen sportu 02.03.03, 03:10
        Kibicowanie to przecież tylko czyste emocje i nic więcej. Po co mieszać w to
        zaraz politykę, sytuację w materialną i inne motywy? Po co pytać czy temu
        należy się więcej czy się nie należy? Człowiek, który podczas kibicowania
        potrafi się odciąć od zewnętrznych spraw i tylko cieszyć się z wygranej swojego
        idola choćby jego dyscyplina była nie wiem jak głupia i mało ważna - wygrywa.
        Wygrywa chwilę darmowego szczęścia co dla wielu myślicieli analizujących
        wszystko ze wszystkich stron może być nieosiągalne.
      • kszyho Re: fenomen sportu 02.03.03, 03:12
        Kibicowanie to przecież tylko czyste emocje i nic więcej. Po co mieszać w to
        zaraz politykę, sytuację w materialną i inne motywy? Po co pytać czy temu
        należy się więcej czy się nie należy? Człowiek, który podczas kibicowania
        potrafi się odciąć od zewnętrznych spraw i tylko cieszyć się z wygranej swojego
        idola choćby jego dyscyplina była nie wiem jak głupia i mało ważna - wygrywa.
        Wygrywa chwilę darmowego szczęścia co dla wielu myślicieli analizujących
        wszystko ze wszystkich stron może być nieosiągalne.
        • anutka1 Re: fenomen sportu 05.03.03, 00:30
          kszyho napisał:

          > Kibicowanie to przecież tylko czyste emocje i nic więcej. Po co mieszać w to
          > zaraz politykę, sytuację w materialnš i inne motywy? Po co pytać czy temu
          > należy się więcej czy się nie należy? Człowiek, który podczas kibicowania
          > potrafi się odcišć od zewnętrznych spraw i tylko cieszyć się z wygranej
          swojego
          >
          > idola choćby jego dyscyplina była nie wiem jak głupia i mało ważna -
          wygrywa.
          > Wygrywa chwilę darmowego szczę�cia co dla wielu my�licieli analizujšcych
          > wszystko ze wszystkich stron może być nieosišgalne.


          I tu się zgadzam - ,no może oprócz tego że każda dyscyplina nawet głupia-ale z
          drugiej strony co to znaczy "głupia" - to chyba każdy wie najlepiej czemu
          po�więcic najwięcej czasu.

          Pozdrawiam
    • Gość: Sławek Re: fenomen sportu IP: 212.106.159.* 25.02.03, 11:34
      anutka1 napisała:

      > Sadzę że rodzi się zdrowe odbieranie sportowych wrażeń - oby tak właśnie było
      > jak najdłużej ,tak jak sportowcy powinniśmy się nauczyć przegrywać , a wtedy
      > wszystko nabierze większego sensu.


      A ja sądzę, że to jednak zbyt duży optymizm. Do zdrowego odbierania sportu u
      nas (i nie tylko) jeszcze bardzo, bardzo daleko.
    • Gość: asplund Re: fenomen sportu IP: 213.231.15.* 25.02.03, 11:52
      Przyznam ze fenomen sportu zaraził i mnnie i to od czasów niepamietnych ,ale
      nie jestem niedzielnym kibicem Małysza, czy wielce zdumionym fanem Wisły,
      akurat teraz, bo odnosza sukcesy. Ciekawe jest jednak to, że , choć w Polsce
      sie urodziłem, to mój język ojczysty, tu mieszkam od zawsze, to chyba z racji
      wielu podróży, zagraniczych koneksji rodzinnych i codziennych kontaktów z
      obcokrajowcami z którymi pracuję nie bardzo przejmuję sie tym że jestem
      Polakiem i że to dla mnie takie strasznie ważne. A jednak jeśli kibicuje to
      zawsze wiem komu i tak pewnie zostanie.
      A ty otryt to faktycznie kibicować nie potrafisz skoro kibicujesz zawsze
      lepszemu i to z założeniem że gorszą jest polska drużyna. Alke to typowe dla
      niektórych.
      • otryt Re: fenomen sportu 25.02.03, 12:09
        Gość portalu: asplund napisał(a):

        > A ty otryt to faktycznie kibicować nie potrafisz skoro kibicujesz zawsze
        > lepszemu i to z założeniem że gorszą jest polska drużyna.

        Tego, nie powiedziałem, że polska drużyna jest z założenia gorsza. Nawet
        wolałbym, aby była lepsza.
        Jednak w sporcie zbyt często zdarza się, że wygrywa gorszy. Mam na myśli
        sprzedane mecze, przekupieni sędziowie, niesportowe zagrania. Najlepszych
        sportowców świata lubię czasem pooglądać w akcji, jednak nie wywołuje to moich
        emocji, co najwyżej zachwyt. Nigdy uczuć narodowych.
    • wannia Re: fenomen sportu 25.02.03, 12:14
      Eeeeeee tam, latający Małysz w telewizji... Ja tam wkładam adidasy i mierzę się
      sama ze sobą - rozciągnięcia do szpagatu, skłony, wygiecia, przysiady,
      brzuszki... Tylko czekam aż stopnieją te przeklęte śniegi i pobiegam na
      dworze... I wsiądę na rower i poszusuję brzegiem morza... Co mi tam Małysz???
      • Gość: asplund Re: fenomen sportu IP: 213.231.15.* 25.02.03, 12:48
        No i racja. ja tam tez mam swoja druzyne piłkarska i jak Wisła nawet odpadnie
        to ja i tak bede grał dalej, ale aby może ciagnąc wątek dalej, jak sądzicie
        skąd wynika podział na:

        1. kibiców na kanapie z czipsami i piwem
        2. jak wyżej + czynne uprawianie ukochanej dyscypliny
        3. joggerzy, rolkowcy, cyklisci, pływacy ale bez pkt 1
        4. oraz ci dla których sport to w ogóle jakaś popierduła czyli ani 1,ani 2, ani
        3

        (czy zapomniałem jeszcze o którejs grupie ?)
        • Gość: Sławek Re: fenomen sportu IP: 212.106.159.* 25.02.03, 13:44
          Gość portalu: asplund napisał(a):

          > jak sądzicie skąd wynika podział na:
          >
          > 1. kibiców na kanapie z czipsami i piwem
          > 2. jak wyżej + czynne uprawianie ukochanej dyscypliny
          > 3. joggerzy, rolkowcy, cyklisci, pływacy ale bez pkt 1
          > 4. oraz ci dla których sport to w ogóle jakaś popierduła czyli ani 1,ani 2,
          ani
          >
          > 3
          >
          > (czy zapomniałem jeszcze o którejs grupie ?)

          Stąd, że ludzie mają różne zainteresowania. A czemu ma służyć wyjaśnienie tego ?
          • Gość: asplund Re: fenomen sportu IP: 213.231.15.* 25.02.03, 15:14
            Tak dla alternatywy nad rozważaniami dlaczego faceci zradzaja, albo kiedy
            kończy sie miłość. Waga lekka też bywa interesująca
            • Gość: Sławek Re: fenomen sportu IP: 212.106.159.* 25.02.03, 16:35
              To czemu jeden biega a drugi popija chipsy piwem na kanapie jest dużo mniej
              ekscytujące od tego czemu jeden zdradza a drugi jest wierny. Nawet jeśli temat
              zdrady pojawia się średnio raz dziennie. Chyba żeby zdradzanie uznać za
              dyscyplinę sportową (co niektórzy czynią). To byłby dopiero temat ! Jak u Ewy
              Drzyzgi.
              :-)
              • anutka1 Re: fenomen sportu 26.02.03, 00:06
                zdrada sportem czy sport zdradą...;-))))
    • kwieto Malysz a sprawa polska? 01.03.03, 10:23
      Malysz, Wisla, sa raczej przykladami na to, jak bardzo media sa w stanie "zawladnac" mysla kibicow.
      Jest sporo Polakow, ktorzy od lat odnosza sukcesy w swoich dyscyplinach, sa w nich uznani wrecz za "bogow", ale jakos nikt im nie kibicuje, nikt nie cieszy sie ich zwyciestwem, ba! nikt o nich nie wie.

      Taki na przyklad Krzysztof Wielicki - pierwszy zdobywca Everestu zima (z Leszkiem Cichym), zdobywca "korony himalajow", ma na koncie samotne wejscia na osmiotysieczniki, w tym jedno po urazie kregoslupa - wchodzil w metalowym gorsecie.
      (W efekcie owego urazu jeden z kregow szyjnych zostal zniszczony, jak mowi sam Wielicki: "jestem teraz o centymetr nizszy".)
      Na kilka osmiotysiecznikow wszedl jako pierwszy czlowiek zima.
      Teraz probuje jako pierwszy czlowiek wejsc zima na "gore gor" - K2.
      Kto mu kibicuje? Garstka zapalencow...

      A osobiscie twierdze, ze przy jego wyczynach, sukces Wisly, czy nawet zloto Malysza to zwykla szarzyzna...

      Podobnie Korzeniowski, choc byl okres, ze media probowaly wykreowac go na idola. Nie udalo sie, Korzeniowski dalej chodzi i zdobywa medale, a o jego sukcesach dowiadujemy sie z n-tych stron gazet czy kilkusekundowej migawki w TV.

      Takich jest jeszcze wielu...


      Osobiscie jednak sam wole jezdzic na rowerze, nartach, wspinac sie, zeglowac - kibicowania kompletnie nie rozumiem.
      • anutka1 Re: Malysz a sprawa polska? 01.03.03, 10:43
        kwieto napisał:

        > Malysz, Wisla, sa raczej przykladami na to, jak bardzo media sa w
        stanie "zawla
        > dnac" mysla kibicow.
        > Jest sporo Polakow, ktorzy od lat odnosza sukcesy w swoich dyscyplinach, sa w
        n
        > ich uznani wrecz za "bogow", ale jakos nikt im nie kibicuje, nikt nie cieszy
        si
        > e ich zwyciestwem, ba! nikt o nich nie wie.
        >
        > Taki na przyklad Krzysztof Wielicki - pierwszy zdobywca Everestu zima (z
        Leszk
        > iem Cichym), zdobywca "korony himalajow", ma na koncie samotne wejscia na
        osmio
        > tysieczniki, w tym jedno po urazie kregoslupa - wchodzil w metalowym
        gorsecie.
        > (W efekcie owego urazu jeden z kregow szyjnych zostal zniszczony, jak mowi
        sam
        > Wielicki: "jestem teraz o centymetr nizszy".)
        > Na kilka osmiotysiecznikow wszedl jako pierwszy czlowiek zima.
        > Teraz probuje jako pierwszy czlowiek wejsc zima na "gore gor" - K2.
        > Kto mu kibicuje? Garstka zapalencow...
        >
        > A osobiscie twierdze, ze przy jego wyczynach, sukces Wisly, czy nawet zloto
        Mal
        > ysza to zwykla szarzyzna...
        >
        > Podobnie Korzeniowski, choc byl okres, ze media probowaly wykreowac go na
        idola
        > . Nie udalo sie, Korzeniowski dalej chodzi i zdobywa medale, a o jego
        sukcesach
        > dowiadujemy sie z n-tych stron gazet czy kilkusekundowej migawki w TV.
        >
        > Takich jest jeszcze wielu...
        >
        >
        > Osobiscie jednak sam wole jezdzic na rowerze, nartach, wspinac sie, zeglowac -

        > kibicowania kompletnie nie rozumiem.

        Nie no - chwileczkę - przed chwilą piszesz o Krzysztofie Wielickim - o którym
        dużo wiesz oraz o jego poczynaniach - a teraz twierdzisz że "kibicowania" nie
        rozumiesz-teraz to ja tu czegoś nie rozumiem - może wynika to z różnego
        pojmowania kibicowania - kiedy nagle powstaje moda na pewien rodzaj sortu i
        jest on oglądany tylko przez chwilę to rzeczywiście jest to dość marne
        kibicowanie-jednak jeśli ktoś latami poświęca swoją uwagę jakiejś dziedzinie to
        z pewnością jest to godne szacunku.

        Pozdrawiam!!!!
        • kwieto Re: Malysz a sprawa polska? 01.03.03, 10:54
          Nie nazwalbym tego kibicowaniem.
          Mysle, ze kazdy kto interesuje sie dana dziedzina
          (sportu, nauki, czegokolwiek) predzej czy pozniej
          szukajac informacji na ten temat ociera sie o nazwiska
          postaci ktore w danej "branzy" zrobily cos "wielkiego". W
          himalaizmie takie nazwiska to np. Messner, Rutkiewicz,
          Kukuczka, Kurtyka, Wielicki...

          W swiecie wspinaczki skalkowej takim kims byl np.
          Wolfgang Güllich - czlowiek ktorego niektore drogi
          wspinaczkowe przez wiele lat po jego smierci nie zostaly
          powtorzone (czyli nikomu nie udalo sie przez nie
          powtornie przejsc).
          Ale ciezko byc np. kibicem wspomnianego pana - kiedy sie
          o jego istnieniu dowiedzialem, nie zyl juz od kilku lat...
    • anutka1 Re: fenomen sportu 19.03.03, 00:45
      WITAM ponownie!
      Wątek trochę ucichł - podczas gdy emocje sportowe ciągle wokół nas są ,trwają ,
      jedni wygrywają inni przegrywają.

      Chciałabym tutaj dodać i myślę że dostanę tu potwierdzenie od wszystkich
      miłośników gór - że ten "sport" jak turystyka górska oczyszcza nie tylko ciało
      ale i umysł. Obcowanie z naturą , z pięknem górskich widoków ,z czymś co jest
      tak potężne jest niesamowitym przeżyciem.
      Polecam wszystkim którzy chcieliby odpocząć , zwłaszcza psychicznie...

      Pozdrowienia!
      • kwieto Re: fenomen sportu 19.03.03, 07:03
        Czy ja wiem?
        Nie przecenialbym oczyszczajacej roli turystyki gorskiej :"))

        Jest taka sentencja:
        "Jedyny zen* ktory jest na szczytach gor, to ten ktory sam tam wniosles"


        * - zamiast zen mozna wstawic: oczyszczenie umyslu, spokoj, wyciszenie itp. itd. :")
        • anutka1 Re: fenomen sportu 19.03.03, 20:43
          sądze ze odpowiednie jest nastawienie - jade właśnie teraz w góry i okaże się
          czy zdołam poczuć tę atmosfere i ducha zakopanego ;-)))

          Pozdrawiam
          • kwieto Re: fenomen sportu 19.03.03, 21:55
            ZAKOPANEGO??????

            Ej, Zakopane to nie gory :"))))
            • anutka1 Re: fenomen sportu 20.03.03, 00:05
              ehe ehe hehe
    • Gość: Psychol og [...] IP: 205.189.191.* 19.03.03, 00:50
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • anutka1 GÓRY 23.03.03, 08:37
      Góry są piękne.Góry zimą są piekne.Dla takich chwil warto żyć - dla takich
      widoków warto tam wyjechać.
      "W zyciu piękne są tylko chwile..." - podpisuje sie pod tymi slowani - bo
      niestety ale "tylko" - dlatego w zyciu takich chwil trzeba dostarczać sobie jak
      najwięcej.Oczywiście dla każdego będzie to co innego-ale waznym jest by umieć
      się z tego cieszyć,by umieć odnaleść chwile które dają dużo radości.

      Pozdrawiam cipelutko wszystkich niedowiarków;-)))
    • pandora_ Re: fenomen sportu 23.03.03, 08:48
      Wczoraj bylam na meczu pilki noznej (GKS-Lech). Moze nie wolalam "ku***!"
      ani "Gajtkowski, ch** ci na imie", ale odczulam niesamowita radosc, kiedy
      GieKSa strzelila gola - i w tym magicznym momencie zobaczylam, jak pseudokibice
      zwracaja sie w strone boiska, policja klaszcze i podnosi rece, a fani pilki
      wyciagaja rece w kierunku swojej ukochanej druzyny. Ja tez wrzasnelam i
      wyciagnelam rece - stojac pomiedzy dwiema setkami kibicow nie da sie inaczej
      reagowac :) I to mi sie podobalo, swiadczylo o tym, ze sport to pozytywne
      emocje i zadni pseudokibice z ustawek i demolowania pociagow nie zniszcza ducha
      sportowego dopingu. To moze pompatycznie brzmi, ale tak wlasnie czulam. Hmm.
      Ciekawe, poszlam na mecz zapisywac kwiatki lingwistyczno-spoleczne...
      Pandora
    • anutka1 Re: fenomen sportu 23.04.03, 09:48
      hmm fenomen jak wiemy rozgałęził się na dwie strony - agresji i zachwytu nad
      dokonaniami sportowców.
      A pozatym dlaczego giną sportowcy - mamy przykłady - kiedyś kolarz a teraz
      japoński motocyklista.Wszędzie jest wplątane ryzyko - a szczególnie w sporcie -
      zapewne to przezwycięża wszystko i ludzie nadal są żądni ryzyka.
      Pozdrawiam!
      • Gość: Malwina Re: fenomen sportu IP: *.abo.wanadoo.fr 23.04.03, 09:52
        nie mowiac o sasiedzie ktory zginal idac po bulki
        (nigdy nie zrozumialam sedna tego tematu wiec moze sie wreszcie wyjasni : osso
        chodziii ?)
        • anutka1 Re: fenomen sportu 23.04.03, 11:42
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > nie mowiac o sasiedzie ktory zginal idac po bulki
          > (nigdy nie zrozumialam sedna tego tematu wiec moze sie wreszcie wyjasni :
          osso
          > chodziii ?)



          ale nie mówimy o sąsiadach -(może jest gdzieś wątek o sąsiadach ;-))) )tylko
          o sporcie zarówno czynnym jak i biernym;)


          pozdrawiam
Pełna wersja