Mężczyzna nie chce ślubu...

IP: router:* / 10.2.17.* 26.02.03, 13:29
I co z tym fantem zrobić? W związku jest wszystko pięknie, są wspólne plany
na przyszłość... ba, były nawet zaręczyny! Tyle że decyzja o ślubie jest
wciąż odwlekana. Czuję, że on boi się tego kroku, że nie jest gotowy. Czy w
ogóle kiedyś będzie? Warto czekać?
    • Gość: Sławek Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 195.245.224.* 26.02.03, 14:43
      Znaczy się dał ci pierścionek czyli poprosił o rekę a potem się wystraszył ?
      A powody jakieś podaje ?
      • Gość: Eilen Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 26.02.03, 15:03
        Nie chodzi chyba o to, że się wystraszył (mam taką nadzieję!). Myślę, że nadal
        tego chce, tylko że jeszcze nie teraz, nie w najbliższym czasie. A mnie właśnie
        na tym zależy. Skoro się kochamy i chcemy być razem, to nie rozumiem, na co tu
        jeszcze czekać!
        • Gość: Sławek Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 212.106.159.* 26.02.03, 15:49
          Gość portalu: Eilen napisał(a):

          > Nie chodzi chyba o to, że się wystraszył (mam taką nadzieję!). Myślę, że
          nadal
          > tego chce, tylko że jeszcze nie teraz, nie w najbliższym czasie. A mnie
          właśnie
          >
          > na tym zależy. Skoro się kochamy i chcemy być razem, to nie rozumiem, na co
          tu
          > jeszcze czekać!

          Cały czas piszesz "chyba" i "myślę że". Ty go wogóle pytałaś czemu tak jest ?
          • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 26.02.03, 16:06
            Nie, nie pytałam. Kilka razy próbowałąm poruszyć ten temat, ale on zawsze
            zmieniał temat. Od dłuższego czasu już nie próbuje, bo nie chcę być-
            przepraszam za słowo- upierdliwa. Jest taki pogląd, że lepiej w tej kwestii nie
            wywierać nacisku, szczególnie na mężczyzn...
    • Gość: mi Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 194.250.98.* 26.02.03, 14:50
      Decyzja o slubie jest bardzo wazna i wierz mi, ze bedzie lepiej dla Ciebie
      jesli poczekasz. Naciski nic nie daja, sama przez to przeszlam. Pozniej jest
      tylko wiecej szkody niz pozytku. Lepiej nie zdecydowac sie na slub lub wycofac
      niz pozniej sie rozwodzic lub byc nieszczesliwym prawda?

      mi
    • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 26.02.03, 15:07
      Tam gdzie wpisałam nick "Eilen" miało być oczywiście "Kamila"- błąd z
      przyzwyczajenia :) Przepraszam!
    • Gość: cholera Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 26.02.03, 16:10
      Gość portalu: Kamila napisał(a):

      > I co z tym fantem zrobić? W związku jest wszystko pięknie, są wspólne plany
      > na przyszłość... ba, były nawet zaręczyny! Tyle że decyzja o ślubie jest
      > wciąż odwlekana. Czuję, że on boi się tego kroku, że nie jest gotowy. Czy w
      > ogóle kiedyś będzie? Warto czekać?

      jezeli jest tak pieknie, jak twierdzisz, to po co chcesz tak bardzo slubu? do
      czego tak Ci spieszno? do papierku? czy brak "kwitu" blokuje w czyms wspolne
      plany?
      i mysle, ze jak przestaniesz na to naciskac, to On byc moze zacznie sam o tym w
      koncu myslec, gdy poczuje, ze nie jest juz osaczony, i ze to jest rowniez Jego
      decyzja - mezczyzni lubia sami dochodzic do takich wnioskow, bez presji i
      musu...
    • Gość: Marta Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 157.25.122.* 26.02.03, 16:18
      u mnie jest podobnie, ślub jest wciąż odwlekany, z powodu dla mnie
      niezrozumiałych: np. zbyt niska pensja lub za małe mieszkanie itp. I to jest
      przykre bo wg mnie oznacza że dla niego wazniejsze jest wygodne życie niz
      bycie razem. Ja juz zdecydowałam że jeżeli do po wakacji ie ustalimy daty
      ślubu, to mu mu postawie ultimatum: albo ślub, albo wyjezdzam za granice,
      gdzie na pewno dostane lepsza prace. Teraz siedze tu w nadziei na rodzine i
      dziecko, ale skoro wkrotce bede za stara, to do widzenia, wole poswiecic życie
      na prawdziwą kariere zawodową.
      • pani_domu Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 26.02.03, 16:24
        A po co Wam,kobiety te sluby? Piszecie, ze faceci sa fajni, zycie jest
        szczesliwe to po co naprawiac cos, co nie jest zepsute? Tak Wam dobrze w
        bialym?
        • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 26.02.03, 16:46
          Dla mnie decyzja o ślubie oznacza prawdziwe zaangażowanie. Jeśli mężczyna prosi
          mnie o rękę, to dla mnie znak, że NAPRAWDĘ chce być ze mną, na dobre i na złe,
          że nie chce zostawiać sobie już żadnej "furtki" pod tytułem "jak mi się znudzi,
          to natychmiast pakuję manatki i cześć!". Może to naiwne i brzmi górnolotnie,
          ale ja tak czuję i kropka. Papierek tak naprawdę niewiele znaczy, najważniejsza
          jest _gotowość_ na małżeństwo.
          • Gość: cholera Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 26.02.03, 17:18
            Gość portalu: Kamila napisał(a):

            > Dla mnie decyzja o ślubie oznacza prawdziwe zaangażowanie. Jeśli mężczyna
            prosi
            >
            > mnie o rękę, to dla mnie znak, że NAPRAWDĘ chce być ze mną, na dobre i na
            złe,
            > że nie chce zostawiać sobie już żadnej "furtki" pod tytułem "jak mi się
            znudzi,
            >
            > to natychmiast pakuję manatki i cześć!".

            *papierek nie daje zadnej gwarancji, jezeli ktos bedzie chcial odejsc, to nic
            go nie powstrzyma, nawet dzieci (czasem i tak bywa, niestety)
            a czy do tej pory nie masz (bez tego papierku) z jego strony potwierdzenia, ze
            jest NAPRAWDE zaangazowany w Wasz zwiazek? pisalas przeciez, ze jest pieknie...

            > Papierek tak naprawdę niewiele znaczy, najważniejsza
            > jest _gotowość_ na małżeństwo.

            jezeli papierek niewazny, to po co malzenstwo? nie wystarczy gotowosc do
            wspolnego bycia, ot po prostu?
            mam wrazenie, ze zaprzeczasz sama sobie a papier jest dla Ciebie tylko taka
            meta, zakonczeniem "walki"...
            • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 26.02.03, 17:34
              Eeeh... W mojej sytuacji wszystko wszystkiemu zaprzecza :) Chodzi o to, że ta
              gotowość była, nawet dość wyraźna, a teraz jej nie ma. Tyle.
            • ha-jo Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 26.02.03, 17:44

              ja mysle, ze kolezanka kamila po prostu boi sie przyszlosci, i faktu, ze skoro
              nie ma papierka, to mu moze sie kiedys po prostu zudzic, i ja zostawi.dla niej
              ten papierek to gwarancja stabilnosci, i bezpieczenstwa.smutne to.
              bo jezeli ja mu sie znudzilam, i nie ma papierku...to on odejdzie.
              a jezeli mu sie znudze, ale jest papierek...to on zostanie..huuuurra!!
              coz, ludzie zebrza dzisiaj nie tylko o pieniadze.

              tak jakby papierek mial byc gwarantem ze milosc=const.takiego gwarantu, kamila,
              nie da ci rowniez zadne, chocby nie wiem jak mocne postanowienie dnia
              dzisiejszego...ktore dla ciebie ma takie wielkie znaczenie.milosc ma to do
              siebie, ze jest nie przewidywalna, tak jak sie szybko zaczela, moze sie szybko
              skonczyc, i nie ma w tym niczyjej winy.pytanie wiec co jest dla ciebie
              priorytetem, milosc, czy poczucie bezpieczenstwa.
              problem wielu ludzi polega na tym, ze wydaje im sie ze milosc to 1 i 2.
              • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 26.02.03, 19:31
                Hej, ja Cię nie proszę o ocenianie mojego pojęcia miłości i tego, czy jest ono
                słuszne, czy nie. Mam prawo chcieć ślubu i nikomu nic do tego. Nie tę kwestię
                poruszyłam w mojej prośbie o radę. Wiem, że ślub nie jest gwarancją uczucia,
                więc powstrzymaj się od takich banalnych i złośliwych komentarzy. Dzięki.
                • Gość: Sławek Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 212.106.159.* 26.02.03, 19:49
                  Ja myślę że to trzeba wyjaśnić dlaczego on nie chce. Lepiej byłoby nie naciskać
                  gdyby twoje podejście było takie jak jego. Ale tobie zależy. Jeśli się nie
                  dowiesz o co chodzi to twoja frustracja będzie rosła i nie widomo jak to się
                  skończy. Może on ma bardzo rozsądne powody żeby jeszcze czekać ale ty musisz je
                  znać.
            • quba Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 17:42
              Gość portalu: cholera napisał(a):

              > Gość portalu: Kamila napisał(a):
              >
              > > Dla mnie decyzja o ślubie oznacza prawdziwe zaangażowanie. Jeśli mężczyna
              > prosi
              > >
              > > mnie o rękę, to dla mnie znak, że NAPRAWDĘ chce być ze mną, na dobre i na
              > złe,
              > > że nie chce zostawiać sobie już żadnej "furtki" pod tytułem "jak mi się
              > znudzi,
              > >
              > > to natychmiast pakuję manatki i cześć!".
              >
              > *papierek nie daje zadnej gwarancji, jezeli ktos bedzie chcial odejsc, to nic
              > go nie powstrzyma, nawet dzieci (czasem i tak bywa, niestety)
              > a czy do tej pory nie masz (bez tego papierku) z jego strony potwierdzenia,
              ze
              > jest NAPRAWDE zaangazowany w Wasz zwiazek? pisalas przeciez, ze jest
              pieknie...
              >
              > > Papierek tak naprawdę niewiele znaczy, najważniejsza
              > > jest _gotowość_ na małżeństwo.
              >
              > jezeli papierek niewazny, to po co malzenstwo? nie wystarczy gotowosc do
              > wspolnego bycia, ot po prostu?
              > mam wrazenie, ze zaprzeczasz sama sobie a papier jest dla Ciebie tylko taka
              > meta, zakonczeniem "walki"...


              wydaje mi sie ze papier jest gwarancją dla wielu kobiet, że facet jest juz
              ustrzelony i "właśnie na własność" został ubezwłasnowolniony
      • ha-jo Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 26.02.03, 17:58


        mysle, ze ty nie zaznalas jeszcze ani milosci, ani kariery.
        masz wiec absolutnie racje z tym wyjazdem za granice.moze chociaz uda ci poznac
        smak kariery.
        • ha-jo Re: to p owyzej to do marty...rzecz jasna 26.02.03, 17:59
    • Gość: inka_sama Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 26.02.03, 22:07
      Jeśli kochasz - to warto poczekać.
      Ale co jeśli on zmienił zdanie i nie wie jak się wycofać? Ucieczka przed
      rozmowa na ten temat nie jest dobrym wyjściem ale może on się boi powiedzieć
      o... no własnie o czym?

      Nie wiem jak to jest. Ja miałam zupełnie inne doświadczenie - zanim mi przyszło
      do głowy myśleć poważnie o ślubie zostałam zaskoczona oświadczynami,a właściwie
      nieformalna przysięga małżeńską.
      Czyli jak facet kocha to nie robi uników - ale jeśli wie czego chce.

      Niestety, bez tej rozmowy nie da sie nic zrobić. A co robić skoro on nie chce
      rozmawiać?
    • anahella Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 02:32
      Troche rozumiem twojego chlopaka: ja jestem ta ktora slubu nie chciala. Byl we
      mnie strach ze po slubie wszystko zmieni sie na gorsze. Ze milosc
      spowszednieje, i zamiast "misiu" bede mowic do niego "stary". Ze rachunki, ze
      zupa, ze ser zolty podrozal. No i poszedl sobie. Po jakims czasie przyslal
      zaproszenie na swoj slub. Ale ja nie zaluje.
      • quba Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 17:44
        anahella napisała:

        > Troche rozumiem twojego chlopaka: ja jestem ta ktora slubu nie chciala. Byl
        we
        > mnie strach ze po slubie wszystko zmieni sie na gorsze. Ze milosc
        > spowszednieje, i zamiast "misiu" bede mowic do niego "stary". Ze rachunki, ze
        > zupa, ze ser zolty podrozal. No i poszedl sobie. Po jakims czasie przyslal
        > zaproszenie na swoj slub. Ale ja nie zaluje.


        naprawde?
    • kamfora Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 07:30
      Gość portalu: Kamila napisał(a):

      > I co z tym fantem zrobić? W związku jest wszystko pięknie, są wspólne plany
      > na przyszłość... ba, były nawet zaręczyny! Tyle że decyzja o ślubie jest
      > wciąż odwlekana. Czuję, że on boi się tego kroku, że nie jest gotowy. Czy w
      > ogóle kiedyś będzie? Warto czekać?

      Prawdę mówiąc - nie rozumiem.
      Piszesz, że "są plany na przyszłość". Czy plany są wspólne, czy tylko
      Twoje? Jak odbyły się "zaręczyny"?

      Jeśli nie chodzi o małżeństwo sakramentalne, to faktycznie korzystniej
      jest nie "brać" ślubu. Na pewno finansowo stracicie na samym początku,
      (nie mówiąc o kosztach ewentualnego rozwodu w przyszłości).
    • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 27.02.03, 11:23
      :)))
      Nie sądziłam, że spotkam się z aż tak dużym niezrozumieniem :) Mam wrażenie, że
      wszyscy tu potępiacie moją chęć zawarcia formalnego związku. Są _wspólne_ plany
      na przyszłość. Ale co ja mogę poradzić na to, że gdzieś w głowie mam
      zakodowane, że ślub to POCZĄTEK WSPÓLNEJ DROGI?? Po prostu trudno mi jest
      cokolwiek planować nie podejmując najpierw tego kroku. To byłoby takie stąpanie
      po kruchym lodzie...
      Zauważyłam, że im bardziej ja go "gonię", tym bardziej on "ucieka". Dlatego
      postanowiłam zakończyć ten temat na jakiś czas i cierpliwie poczekać aż on
      pierwszy zacznie taką rozmowę.
      • Gość: Sławek Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 195.245.224.* 27.02.03, 11:38
        Właśnie przejrzałem wszystkie posty i nie zauważyłem żeby ktos cię potępiał.
        Niektórzy tylko twierdzili, że według nich małżeństwo ma też swoje wady. A
        udawanie przed partnerem że "nie ma sprawy" to złe wyjście. Ale oczywiście to
        twoja decyzja.
        • eilen Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 11:55
          Gość portalu: Sławek napisał(a):

          > Właśnie przejrzałem wszystkie posty i nie zauważyłem żeby ktos cię potępiał.
          > Niektórzy tylko twierdzili, że według nich małżeństwo ma też swoje wady. A
          > udawanie przed partnerem że "nie ma sprawy" to złe wyjście. Ale oczywiście to
          > twoja decyzja.

          Zrozum, że dla kobiety (no w każdym razie dla mnie!)to dość męczące, a czasem
          nawet upokarzające dopominać się o ślub. Po drugie, czy nie znasz tego uczucia,
          kiedy próbujesz z kimś rozmawiać, ale to jest jak rzucanie gropchem o ścianę?
          Przecież na siłę nie wydobędziesz z drugiej osoby czegoś, czego ona nie ma
          ochoty ci powiedzieć. A jak ktoś już wcześniej napisał, mężczyźni sami
          lubią "dochodzić" do różnych takich wniosków, więc spróbuję wziąć na
          wstrzymanie... Dzięki za wszystkie rady :)
    • Gość: weronika Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: *.kopernik.gliwice.pl 27.02.03, 11:56
      Wiesz co Kamilko nie przejmuj sie tym co tu mówią. Sami maja żony i mężów i truja że to takie
      bezsensowne mysleć o tym. Rozumiem ciebie. Jak sie kocha kogoś to naprawde miło jest powiedzieć
      rano dzień dobry mężu. Ja chciałam urodzić dziecko swojego męża a nie -partnera, chłopaka czy
      konkubenta. I z realiów wynika że wiekszość z nas tak własnie mysli.
      Myślę że musisz z nim jednak pogadać i spojrzeć prawdzie w oczy. Zakochanego faceta nie odstraszy
      ślub i potencjalne zobowiązania. Jesli ty nie przystajesz do modelu luźnego i nie chcesz tak zakładac
      rodziny to nie musisz się dla niego zmieniać. Pogadaj z nim, może ma jakies problemy, np. z pracą?
      pozdrawiam i głowa do góry
    • ann.k Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 12:33
      a skad mozemy wiedziec, czy warto? przeciez go nie znamy; to Ty chyba wiesz czy
      jest tego wart; czy kiedys nie wspominal, ze nie planuje brac slubu, bo to nie
      dla niego? moze dal Ci do zrozumienia, ze formalnosci go nie interesuja;
      jesli nic nie mowil, a sie zareczyl, moze dla niego jest to juz bardzo duzo i
      powinnas to docenic, a nie zadac deklarowania sie do konca;

      a nie bylo czasem tak, ze wymusilas na nim decyzje o zareczynach?
      jestem w troche podobnej sytuacji, ale nie mam takich dylematow, bo moim
      zdaniem nie ma sensu niczego przyspieszac i jak to nazwalas 'warto czekac na
      jego deklaracje'; poza tym sama sie jakos do tego nie pale;
      pobieranie sie pod presja to najgorsze z mozliwych wyjsc;
      • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 27.02.03, 12:57
        Nie wymusiłam oświadczyn- była to dla mnie duża niespodzianka.
        Może faktycznie jest tak, że te oświadczyny to była z jego strony wystarczająca
        deklaracja i że nie powinnam oczekiwać codziennych zapewnień. Spróbuję teraz
        spojrzeć na całą sytuację z jego punktu widzenia...
        • Gość: Sławek Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 195.245.224.* 27.02.03, 14:10
          Trochę wyżej napisałaś "czy nie znasz tego uczucia, kiedy próbujesz z kimś
          rozmawiać, ale to jest jak rzucanie gropchem o ścianę? Przecież na siłę nie
          wydobędziesz z drugiej osoby czegoś, czego ona nie ma ochoty ci powiedzieć."
          Jak więc poznasz jego punkt widzenia ?
          • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 27.02.03, 16:12
            Dopóki on sam nie podejmie tego tematu, to nie poznam jego punktu widzenia.
            Mogę sobie tylko wyobrazić jego sytuację: sam rozpoczął rozmowę o małżeństwie
            już dawno temu, oświadczył się z całym ceremoniałem i to jest dla niego
            wystarczający dowód na chęć zawarcia formalnego związku, więcej zapewnień nie
            trzeba. A na konkretną datę trzeba jeszcze poczekać? Można i tak na to
            spojrzeć, czyż nie?
            Sama odpowiadam sobie na swoje pytanie :)
    • sdfsfdsf Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 13:59
      ja takze nie zamierzam sie zenic, nie uznaje sankcjonowania moich uczuc,
      nienawidze tego rodzaju ograniczen, jest dobry artykul na ten temat pani
      psycholog Zofii Milskiej-
      Wrzosinskiej ,www2.gazeta.pl/kobieta/1,24465,1229406.html ,polecam
      wszystkim zainteresowanym, pozdrawiam
      • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 27.02.03, 16:07
        Jeśli traktujesz zawarcie małżeństwa jako ograniczenie, tzn. tylko że nie
        jesteś na to gotowy/a.Gdyby facet powiedział mi, że nie ożeni się ze mną, bo to
        by go ograniczało, to nie widzę możliwości bycia z nim w związku. Bycie razem
        to świadomy wybór, poleganie na sobie w każdej sytuacji, a nie wzajemne
        ograniczanie się.
        • sdfsfdsf Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 16:30
          Gość portalu: Kamila napisał(a):

          > Jeśli traktujesz zawarcie małżeństwa jako ograniczenie, tzn. tylko że nie
          > jesteś na to gotowy/a.

          i nie uwazam zebym kiedykolwiek byl "gotowy", czytajac miedzy wierszami - musze
          dorosnac tak? dla mnie rownie wartosciowy jezeli nie bardziej jest zwiazek bez
          malzenstwa, jest wiekszym wyzwaniem, nie pozwala "spoczac na laurach" tak jak
          sie to czesto zdarza niektorym po slubie, i nie sadze zeby malzenstwo bylo
          ukoronowaniem ewolucji zwiazku tak jak ty to rozumiesz

          Bycie razem
          > to świadomy wybór, poleganie na sobie w każdej sytuacji, a nie wzajemne
          > ograniczanie się.

          dokladnie! dlatego nie mam zamiaru sie zenic :) kazdy jest inny i kazdy ma swoj
          wlasny sposob rozumienia zwiazku i wolnosci w nim, jezeli ktos jest szczesliwy
          w malzenstwie to bardzo dobrze, zycze mu wszystkiego najlepszego, pozdrawiam

          • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 27.02.03, 17:12
            sdfsfdsf napisał:

            > Gość portalu: Kamila napisał(a):
            >
            > > Jeśli traktujesz zawarcie małżeństwa jako ograniczenie, tzn. tylko że nie
            > > jesteś na to gotowy/a.
            >
            > i nie uwazam zebym kiedykolwiek byl "gotowy", czytajac miedzy wierszami -
            musze
            >
            > dorosnac tak? dla mnie rownie wartosciowy jezeli nie bardziej jest zwiazek
            bez
            > malzenstwa, jest wiekszym wyzwaniem, nie pozwala "spoczac na laurach" tak jak
            > sie to czesto zdarza niektorym po slubie, i nie sadze zeby malzenstwo bylo
            > ukoronowaniem ewolucji zwiazku tak jak ty to rozumiesz
            >
            > Bycie razem
            > > to świadomy wybór, poleganie na sobie w każdej sytuacji, a nie wzajemne
            > > ograniczanie się.
            >
            > dokladnie! dlatego nie mam zamiaru sie zenic :) kazdy jest inny i kazdy ma
            swoj
            >
            > wlasny sposob rozumienia zwiazku i wolnosci w nim, jezeli ktos jest
            szczesliwy
            > w malzenstwie to bardzo dobrze, zycze mu wszystkiego najlepszego, pozdrawiam

            Zgadzam się z Tobą i w żaden sposób nie neguję Twoich poglądów. Uważam tylko,
            że w małżeństwie nie ma miejsca na "ja", "moja wolność", "moje sprawy", "moje
            terytorium" etc. Wszystko jest wspólne, ludzie są jednym. I w moim przekonaniu
            to jest wyższość małżeństwa nad życiem na kocią łapkę. Tyle że dużo zależy od
            osób i sytuacji... Również pozdrawiam :)
            • amidala Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 03.03.03, 12:29
              Gość portalu: Kamila napisał(a):

              Uważam tylko,
              > że w małżeństwie nie ma miejsca na "ja", "moja wolność", "moje sprawy", "moje
              > terytorium" etc. Wszystko jest wspólne, ludzie są jednym.

              Kamilo, nie przeginaj w drugą stronę!!! Małżeństwo nie sprawia, że ludzie nagle
              tracą poczucie własnej indywidualności i zaczynają myśleć w liczbie mnogiej.
              Nie możesz też wymagać, żeby wszystko było wspólne - zainteresowania, hobby i
              wszyscy absolutnie znajomi też? Ja bym oszalała w związku, w którym mój mąż
              wymagałby ode mnie chodzenia z nim wszędzie, bo "jesteśmy jednym". Ja nie
              ciągam mojego faceta na babskie pogaduszki, a on mnie na targi audiofilskie, bo
              to nie ma sensu. Gdy mam okazję zmienić pracę na bardziej wymagającą, najpierw
              myślę o sobie: Co mi to da, czy podołam, jak się będę w tym czuła, dopiero
              potem o "nas" - czy to stanowczo zmieni nasz tryb życia, a jeżeli tak, to jak
              sobie z tym poradzimy. Wydaje mi się, że to normalne, i dokładnie tego samego
              oczekuę od mojej drugiej połówki. To kim Ja i On jesteśmy osobno ma ogromny
              wpływ na to kim jesteśmy razem - dlaczego nie mamy więc kształtować własnej
              osobowości poza związkiem? Nie jesteśmy bliźniętami syjamskimi - i całe
              szczęście!!!
          • alfika Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 28.02.03, 11:32
            Ależ nie jest to chyba kwestia dorastania, tylko spotkania właściwej osoby :) A
            to nie zależy od wieku czy dojrzałości. Od dojrzałości zależy jedynie co
            zrobimy z tą miłością, gdy przyjdzie.
    • carduus Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 14:10
      Przeczytałam wszystko i widzę, że dyskusji bliżej do tematu "Po co małżeństwo",
      niż "Czy warto czekać". I właściwie trudno się dziwić, bo cóż my, którzyśmy
      niedoszłego męża na oczy nie widzieli, możemy na ten temat powiedzieć? A
      rozważania na temat małżeństwa zawsze wzbudzają wiele kontrowersji.
      Ja myślę sobie tak:
      To prawda, że to papier. To prawda, że niczego nie gwarantuje, a już z
      pewnością nie zapewni miłości do grobowej deski. To prawda, że jak mu się
      kiedyś, odmieni, to odejdzie z papierem czy bez niego, jeśli tylko uzna, że tak
      mu będzie wygodniej.
      Ale doskonale rozumiem Kamilę. Ja też chciałam wziąć ślub. Bo tak jest
      bezpieczniej. Bo jeśli zawarcie małżeństwa chociaż niczego nie gwarantuje, to
      jednak o czymś mówi. A mianowicie o tym, że ktoś, kto się na to decyduje, jest
      gotów ponieść konsekwencje wynikające z założenia rodziny, a przynajmniej, że
      się do tego zobowiązuje. I nie chodzi tu o ewentualne alimenty, kiedy związek
      się rozpada, a dzieci rosną i mają coraz większe potrzeby. Ktoś kto bierze
      ślub, decyduje się ponieść konsekwencje swojego wyboru, chociażby w momencie
      ewentualnego rozwodu, ale także w innych przypadkach (domniemanie wspólnoty
      majątkowej, kwestie spadkowe). Tak się składa, że przynajmniej na razie,
      polskie prawo nie traktuje tak samo małżeństw i związków nieformalnych. Co by o
      tym nie mówić małżeństwo w świetle prawa wiąże ludzie zdecydowanie mocniej niż
      zwykły związek nieformalny, choćby długoletni. I gotowość do poniesienia tych
      konsekwencji jest dla niektórych (także dla mnie) ważnym, choć tylko dodatkowym
      potwierdzeniem zaangażowania.

      carduus
      • Gość: Andrzej Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.02.03, 16:05
        Masz 100% racji. Staramy się być tacy "amerykańscy" ale to gówno prawda. Nikt
        mi nie powie ze wolny zwiazek to to samo co małżeństwo. Daje większe poczucie
        bezpieczeństwa.
      • ann.k Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 16:17
        z obserwacji roznych przyjaciol i znajomych widze jedna zaleznosc - malzenstwo
        w jakis sposob obliguje do prob ratowania zwiazku, kiedy cos dzieje sie nie
        tak; kiedy jest to papier, ludziom jakos bardziej zalezy na ratowaniu tego -
        moze kwestia kosztow rozwodowych;
        ludzie bez papieru wola unikac klopotow po prostu sie rozstajac
      • Gość: aiszka4 Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 217.8.186.* 27.02.03, 16:26
        carduus napisała:

        Bo jeśli zawarcie małżeństwa chociaż niczego nie gwarantuje, to
        > jednak o czymś mówi. A mianowicie o tym, że ktoś, kto się na to decyduje,
        jest
        > gotów ponieść konsekwencje wynikające z założenia rodziny, a przynajmniej, że
        > się do tego zobowiązuje.


        Zgadzam się z całym Twoim postem, ale pozwoliłam sobie zacytować tylko ten
        fragment, żeby coś dodać od siebie. Chęć zawarcia związku małżeńskiego może być
        spowodowana nie tylko potrzebą upewnienia się co do intencji drugiej strony. Ja
        chcę wziąć ślub, złożyć przysięgę - bo to jest MOJA deklaracja zobowiązań i
        intencji wobec drugiej osoby. Czyli ja również chcę dać poczucie bezpieczeństwa
        partnerowi.
        O miłości nie wspominam, bo to oczywiste:)))
        • Gość: eowina Kobieta nie chce ślubu... IP: 62.233.139.* 27.02.03, 17:15
          Kamilo! Nie znam Twojej sytuacji, ale mogę Ci napisać o sobie. Mam już "pod
          trzydziestkę" i przez jakiś czas jestem w związku. Do niedawna wydawało mi się
          że bardzo chcę ślubu, więc podsyłałam mojemu partnerowi informacje o tym że
          jego znajomi zamierzają się pobierać, itp. Po pewnym czasie, i on doszedł do
          wniosku że już pora, dał mi ładny pierścionek i zaczął rozmowę na temat daty
          ślubu. Wtedy ja się przeraziłam. Spadł na mnie blady strach i zaczęłam się
          wycofywać. Na razie chcę z nim być, chcę mieszkać razem, ale nie chcę ślubu.
          Wiesz dlaczego? Bo nie kocham go już tą pierwszą ślepą miłością, która mówi że
          wszystko będzie dobrze, bo widzę jego wady, i nie wiem, czy będę w stanie z
          nimi żyć do końca moich dni. Ja po prostu nie jestem juz teraz pewna, czy
          wychodząc za niego za mąż nie skrzywdziłabym i jego i siebie. Mam wątpliwości i
          się asekuruję. Boję się rozmów na temat ślubu i wiem że go tym ranię, ale teraz
          jest to ponad moje siły...
        • ha-jo Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 27.02.03, 17:20
          -Zgadzam się z całym Twoim postem, ale pozwoliłam sobie zacytować tylko ten
          fragment, żeby coś dodać od siebie. Chęć zawarcia związku małżeńskiego może
          być
          spowodowana nie tylko potrzebą upewnienia się co do intencji drugiej strony.
          Ja
          chcę wziąć ślub, złożyć przysięgę - bo to jest MOJA deklaracja zobowiązań i
          intencji wobec drugiej osoby. Czyli ja również chcę dać poczucie
          bezpieczeństwa
          partnerowi.

          O miłości nie wspominam, bo to oczywiste:)))


          ale wlasnie to nie jest wcale takie oczywiste.co ja mam sobie pomyslec jako
          facet, ktoremu dziewczyna mowi (jesli ma odwage powiedziec), ze jezeli za mnie
          nie wyjdziesz, to ja odchodze?
          moje pytanie brzmi wowczas, za co, czy za kogo chcesz wyjsc...za mnie, czy za
          poczucie bezpieczenstwa?paskudny szantaz!kogo taka osoba kocha...mnie, czy
          swoj wykszatalcony przez lata obraz mezczyzny-meza, do ktorego mnie teraz na
          sile probuje dopasowac.a jak sie nie uda mnie wcisnac w foremke, to natuarlnie
          winny jestem ja.
          i nie oznacza to, ze jesli ktos nie chce brac slubu, to znaczy, ze jest on
          niedojrzaly, czy nieodpowiedzialny.przeciez to banalne uproszczenie.

          i nie rozumiem pytania, czy czekac, czy nie, i ile ma to trwac???to o to
          chodzi?kamila, przestan ciagle analizowac, i bac, a zamiast tego po prostu
          ciesz sie obecnoscia faceta, ktorego kochasz, takiego jakim jest.umialabys
          tak w ogole, bez ciaglego zamartwiania sie?jesli tak to wowczas automatycznie
          miejsca leku o przyszlosc, zajmie zwykla wdziecznosc, i radosc z bycia z kims.
          jesli nie, to zawsze zajeta bediesz sprawowaniem kontroli, i
          manipulacja..nawet nieswiadomie.i dlatego wydaje mi sie, tak bardzo dazysz do
          malzenstwa..bo juz ciebie sama to wszystko meczy.








          • carduus Re: Mężczyzna nie chce ślubu... 28.02.03, 08:26
            ha-jo napisał:

            co ja mam sobie pomyslec jako
            > facet, ktoremu dziewczyna mowi (jesli ma odwage powiedziec), ze jezeli za
            mnie
            > nie wyjdziesz, to ja odchodze?

            ***************
            Że widocznie nie kocha Cię na tyle mocno, żeby pogodzić się z Twoim wyborem. Co
            wziąwszy pod uwagę to, że Ty nie również nie kochasz jej na tyle mocno, żeby
            zrozumiec jej wybór, nie jest wielką tragedią, prawda?


            > moje pytanie brzmi wowczas, za co, czy za kogo chcesz wyjsc...za mnie, czy za
            > poczucie bezpieczenstwa?

            ****************

            Za Ciebie i poczucie bezpieczeństwa. Takie małe dwa w jednym. To możliwe, tylko
            niektórym facetom wydaje się, że nie.


            paskudny szantaz!kogo taka osoba kocha...mnie, czy
            > swoj wykszatalcony przez lata obraz mezczyzny-meza, do ktorego mnie teraz na
            > sile probuje dopasowac.

            ****************

            No właśnie. I dlatego najlepiej będzie jak odejdzie, prawda?


            > i nie oznacza to, ze jesli ktos nie chce brac slubu, to znaczy, ze jest on
            > niedojrzaly, czy nieodpowiedzialny.przeciez to banalne uproszczenie.
            po prostu
            > ciesz sie obecnoscia faceta, ktorego kochasz, takiego jakim jest.umialabys
            > tak w ogole, bez ciaglego zamartwiania sie?

            ***************

            Tak się składa, że kobiety często potrzebują wiedzieć i mieć pewność. Chcą
            robić plany, także te najważniejsze: macierzyńskie. A trudno je robić z kimś,
            kto dziś jest tu, a jutro, diabli wiedzą gdzie. Ja rozumiem, że mężczyźnie
            który o tym w ogóle nie myśli, takie rozumowanie jest zupełni obce, wprost nie
            do pojęcia. I to czy to kwestia niedojrzałości, czy może "innej dojrzałości",
            to tylko kwestia nazewnictwa. Możesz się czuć i nazywać dojrzałym, ale Twoja
            dojrzałość to nie jest jej dojrzałość, więc najwyraźniej do siebie nie
            pasujecie.



            jesli tak to wowczas automatycznie
            > miejsca leku o przyszlosc, zajmie zwykla wdziecznosc, i radosc z bycia z kims.

            ****************

            Jednego nie rozumiem: skąd przekonanie, że dla kobiety fakt, że jest z
            mężczyzną, który pod pewnymi (nie wszystkimi!!!) względami jej odpowiada, jest
            szczytem pragnień? Stąd już blisko do stwierdzenia, że to dla niej szczęście
            największe i nie powinna, prawie nie ma prawa, żądać niczego więcej. A już
            kwestie macierzyństwa to zupełna fanaberia, Wszak na to dziecko trzeba będzie
            zarobić!!! Skandal po prostu. Czego to się tym głupim babom zachciewa?! Jeśli
            naprawdę jeszcze rozumujesz w ten sposób, to pozwól, że zapytam: jakżeś się
            uchował do dzisiaj, w innym świecie, relikcie z zamierzchłej epoki?


            carduus
          • Gość: aiszka4 Re: do ha-jo IP: 217.8.186.* 28.02.03, 11:23
            ha-jo napisał:

            > -Zgadzam się z całym Twoim postem, ale pozwoliłam sobie zacytować tylko ten
            > fragment, żeby coś dodać od siebie. Chęć zawarcia związku małżeńskiego może
            > być
            > spowodowana nie tylko potrzebą upewnienia się co do intencji drugiej strony.
            > Ja
            > chcę wziąć ślub, złożyć przysięgę - bo to jest MOJA deklaracja zobowiązań i
            > intencji wobec drugiej osoby. Czyli ja również chcę dać poczucie
            > bezpieczeństwa
            > partnerowi.
            >
            > O miłości nie wspominam, bo to oczywiste:)))
            >
            >
            > ale wlasnie to nie jest wcale takie oczywiste.co ja mam sobie pomyslec jako
            > facet, ktoremu dziewczyna mowi (jesli ma odwage powiedziec), ze jezeli za
            mnie
            > nie wyjdziesz, to ja odchodze?

            Aiszka4 pisała do carduus, dla ciebie to może być nie zrozumiałe.
            Natomiast sam chciałeś chyba napisać do Kamili, bo aiszka4 ma męża od 7 lat i
            on chciał ślubu.
      • anahella do carduus 27.02.03, 17:15
        carduus napisała:
        I gotowość do poniesienia tych
        > konsekwencji jest dla niektórych (także dla mnie) ważnym, choć tylko
        > dodatkowym potwierdzeniem zaangażowania.

        Bardzo mi sie podobala cala twoja wypowiedz a to zacytowane wyzej zdanie wiecej
        niz bardzo. Pozdro
    • Gość: curly Re: Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 213.173.205.* 28.02.03, 13:25
      Na tym polega wyjatkowość tej a nie innej dziewczyny, że nie jest kolejną
      lalunią do chodzenia(pokazania, zaliczania itp.), ale że planuje sie z nia
      wspólną przyszłość i robi się wszystko by to sie udało. Oczywiście ślub tego
      nie załatwi.
      Faceci tak chętnie mówia o tym że ślub to tylko papierek, a jednoczesnie
      nabijaja sie z lasek, których faceci nie maja zamiaru sie z nimi żenić.
      Głównym powodem dla którego on czy ona nie chce zwiazku formalnego to
      rzeczywistośc dookoła, czyli beznadziejne przykłady małżeństw wśród znajomych.
      Fakt, ze świecą szukać pary, której można zazdrościc pozycia. Znudzone żony
      narzekajace na nieczułego męża. Niedocenieni mężowie, szukający pocieszenia w
      przypadkowych ramionach.
      Problemem nie jest to że ktoś chce żyć bez slubu. Problem jest, gdy tylko jedno
      z partnerów uważa ze to podstawa do tworzenia rodziny, posiadania dzieci, bycia
      w ogóle ze soba.

      Nieukrywam że jestem w udanym związku. Tez usłyszałam od niego że nie
      potrzebuje papierka.

      Ślub w sierpniu.

      • ha-jo Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... 28.02.03, 18:19

        hej,

        Że widocznie nie kocha Cię na tyle mocno, żeby pogodzić się z Twoim wyborem.
        Co
        wziąwszy pod uwagę to, że Ty nie również nie kochasz jej na tyle mocno, żeby
        zrozumiec jej wybór, nie jest wielką tragedią, prawda?

        +++++

        ta subtelna roznica polega na tym, ze jezeli ona chcialaby odejsc...w
        porzadku.szanuje jej decyzje, i dziekuje za swietny czas.ona nie jest moja
        wlasnoscia, ma prawo zakochac sie pozniej w kims innym, ma prawo poczuc sie
        mna znudzona, ma prawo w kazdym momencie zycia rozpoczac jakis nowy etap, moze
        juz bez mojej osoby.ja tak rozumiem wolnosc, rowniez ta w zwiazku.nie
        zamierzam jej niczego narzucac, zniewalac.
        natomiast wiekszosc kobiet ma sklonnosc do przypisywania sobie w stosunku do
        mezczyzny prawa wlasnosci.one mi tej wolnosci nie chca dac.przejdzmy moze do
        punktu drugiego...
        +++++++

        > moje pytanie brzmi wowczas, za co, czy za kogo chcesz wyjsc...za mnie, czy
        za poczucie bezpieczenstwa?
        ****************
        Za Ciebie i poczucie bezpieczeństwa. Takie małe dwa w jednym. To możliwe,
        tylko niektórym facetom wydaje się, że nie.

        ++++++++

        tak samo jak ja, i wolnosc w zwiazku bez papierka.takie male 2 w 1.to mozliwe,
        tylko niektorym kobietom wydaje sie, ze nie.carduus, popatrz.bardzo ladnie
        odwrocilas sytuacje z prawem wyboru z pierwszego punktu.nie dostrzegasz jednak
        faktu, ze decyzje o rozstaniu podejmuje tylko i wylacznie ona.ja w zadnym
        wypadku nie mowie jej " jak czegos nie zrobisz, ja odchodze".ja caly czas
        jestem skoncentrowany tylko i wylacznie na niej.tylko ona podejmuje dycyzje,
        tylko ona czegos wiec tak naprawde wymaga, rzada, szantazuje.
        +++++++

        paskudny szantaz!kogo taka osoba kocha...mnie, czy
        > swoj wykszatalcony przez lata obraz mezczyzny-meza, do ktorego mnie teraz na
        > sile probuje dopasowac.

        ****************

        No właśnie. I dlatego najlepiej będzie jak odejdzie, prawda?

        +++++++

        to pytanie do mnie, czy do kobiety?jezeli chce odejsc, bo stawia na poczucie
        bezpieczenstwa...jej wybor.przeciez ja zupelnie nie krytykuje faktu, ze ona
        ceni sobie bardziej stabilizacje, i pewnosc jutra.ja to doskonale rozumiem.ty
        wymagasz, ty zrywasz.to co ja podkreslam, to fakt, ze jestem z nia, bo ja
        kocham.
        ++++++++
        c-Tak się składa, że kobiety często potrzebują wiedzieć i mieć pewność. Chcą
        robić plany, także te najważniejsze: macierzyńskie. A trudno je robić z kimś,
        kto dziś jest tu, a jutro, diabli wiedzą gdzie jak odejdziesz, prawda?". Ja
        rozumiem, że mężczyźnie który o tym w ogóle nie myśli, takie rozumowanie jest
        zupełni obce, wprost nie do pojęcia. I to czy to kwestia niedojrzałości, czy
        może "innej dojrzałości", to tylko kwestia nazewnictwa. Możesz się czuć i
        nazywać dojrzałym, ale Twoja dojrzałość to nie jest jej dojrzałość, więc
        najwyraźniej do siebie nie pasujecie.

        ++++++++
        ja mysle, ze to co ty nazywasz dojrzaloscia, to zwykly strach przed
        przyszloscia.ok, nie taki znowu zwykly.to duzy lek.rozumiem.czy ktos kto nie
        decyduje sie slub, musi byc jednoznacznie pozbawiony odpowiedzialnosci?
        a cos takiego jak zaufanie, zapytanie sie mezczyzny "co sadzi o", "jakie ma
        plany".nie ma czegos takiego?to naiwne?nie mozna na tym polegac??wiec dalej do
        kosciola, i papierek bedzie od razu gwarantem "jutra".bo to fantastyczna
        sprawa, rodzina, w ktorej facet gra role meza, choc w rzeczywistosci bylby
        najchetniej gdzie indziej.oczywiscie maz moze sie swietnie sprawdzic jako
        kochajacy, oddany ojciec, i glowa rodziny.dwie mozliwosci.i tak samo dwie
        takie mozliwosci istnieja w przypadku zycia bez slubu.tylko ze wlasnie taki
        wariant dla mnie jest po prostu autentyczny, z prawdziwego zdarzenia, bez
        wymuszania, a ze do tego potrzeba po prostu wiecej odwagi.fakt.
        ++++++++

        c-Jednego nie rozumiem: skąd przekonanie, że dla kobiety fakt, że jest z
        mężczyzną, który pod pewnymi (nie wszystkimi!!!) względami jej odpowiada, jest
        szczytem pragnień?
        Stąd już blisko do stwierdzenia, że to dla niej szczęście
        największe i nie powinna, prawie nie ma prawa, żądać niczego więcej. A już
        kwestie macierzyństwa to zupełna fanaberia, Wszak na to dziecko trzeba będzie
        zarobić!!! Skandal po prostu. Czego to się tym głupim babom zachciewa?! Jeśli
        naprawdę jeszcze rozumujesz w ten sposób, to pozwól, że zapytam: jakżeś się
        uchował do dzisiaj, w innym świecie, relikcie z zamierzchłej epoki?

        no, wypraszam sobie moja pani.
        czysto subjektywnie.kobieta pragnie dziecka??fantastycznie!!!kocham dzieci.
        o czym wiec mowisz?o tym samym, o potrzebie bezpieczenstwa...czytaj wiec
        prosze, wyzej, panno nowoczesna.zreszta, jezeli popatrzec w przeszlosc, to
        wlasnie 100, 200 lat temu sluby brac to trza bylo, a jak jaki czlek nie
        chciol..kto wie, moze i pieklo go tu przyslalo, dusze nie czysta.i im bardziej
        do przodu, carduus, tym to znaczenie slubu jakby malalo.nie zgodzisz sie?
        kto tu wiec jaka epoke reprezentuje?



        • carduus Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... 03.03.03, 08:45
          ha-jo napisał:


          > natomiast wiekszosc kobiet ma sklonnosc do przypisywania sobie w stosunku do
          > mezczyzny prawa wlasnosci.one mi tej wolnosci nie chca dac.przejdzmy moze do
          > punktu drugiego...

          *******************

          A skąd Ty wytrzasnąłeś takie statystyki? Jakieś dowody na potwierdzenie tej
          tezy byłbyś w stanie przedstawić? Tylko proszę o dowody a nie o Twoje - jakże
          cenne, ale niewątpliwie dość subiektywne- przekonanie?


          , i wolnosc w zwiazku bez papierka.takie male 2 w 1.to mozliwe,
          > tylko niektorym kobietom wydaje sie, ze nie.

          ******************
          Ależ możliwe, że niektóre kobiety tego nie rozumieją. Ja rozumiem. I Autorka
          wątku pewnie też. Tylko co to znaczy dla Ciebie "wolnośc w związku", bo ja nie
          bardzo rozumiem, w czym problem? Bo jeśli owa wolność to kwestia tego, że
          odejdziesz kiedy Ci się zamarzy, zostawiając ją z dzieckiem u piersi, to sorry
          bardzo, ale ja jestem za niewolą. Obu stron - dla jasności.


          carduus, popatrz.bardzo ladnie
          > odwrocilas sytuacje z prawem wyboru z pierwszego punktu.nie dostrzegasz
          jednak
          > faktu, ze decyzje o rozstaniu podejmuje tylko i wylacznie ona.

          ***************

          No cóż. Jeśli ona dochodzi do wniosku, że nie chce trwać w związku, w którym Ty
          nie dajesz jej poczucia bezpieczeństwa, w postaci formalnego ślubu, to ma
          prawo, prawda? Tak samo, jak Ty masz prawo samodzielnie podjąć decyzję o
          rozstaniu jeśli związek z nią nie spełnia Twoich oczekiwań (np. prawa do owej
          "wolności w związku").

          > paskudny szantaz!kogo taka osoba kocha...mnie, czy
          > > swoj wykszatalcony przez lata obraz mezczyzny-meza, do ktorego mnie teraz
          > na
          > > sile probuje dopasowac.
          >
          > ****************
          >
          > No właśnie. I dlatego najlepiej będzie jak odejdzie, prawda?
          >
          > +++++++
          >
          > to pytanie do mnie, czy do kobiety?

          ****************

           Do Ciebie. Jeśli ona szuka większego (albo innego rodzaju) poczucia
          bezpieczeństwa niż Ty jesteś jej w stanie dać i nie chce pogodzić się z jego
          brakiem, to lepiej, żeby odeszła. Lepiej dla niej i dla Ciebie.


          > ja mysle, ze to co ty nazywasz dojrzaloscia, to zwykly strach przed
          > przyszloscia.ok, nie taki znowu zwykly.to duzy lek.

          ******************

          Oczywiście, że to wiąże się z lękiem przed przyszłością. Co w tym dziwnego i
          nagannego? Tak się składa, że wiel osób mówiąc o dojrzałości ma na myśli
          również dalekowzroczność, a jesli tak, to również chęć zabezpieczenia się na
          przyszłość. To chyba jasne.

          rozumiem.czy ktos kto nie
          > decyduje sie slub, musi byc jednoznacznie pozbawiony odpowiedzialnosci?

          **************

          A czy ktos cos takiego tutaj stwierdził? Nic podobnego. Ośmieliłam się jedynie
          podkreslic, że ślub jest dla niektórych (może i dla większości) kobiet
          dodatkowym, ale bardzo ważnym potwierdzeniem, tego, że mężczyzna jest gotów
          ponosić odpowiedzialność za rodzinę, którą tworzy. Co oczywiście nie znaczy, że
          jeśli tego potwierdzenia brakuje, to facet jest nieodpowiedzialnym gnojkiem.


          > a cos takiego jak zaufanie, zapytanie sie mezczyzny "co sadzi o", "jakie ma
          > plany".nie ma czegos takiego?to naiwne?nie mozna na tym polegac??

          ********************
          Daruj, ale zaufanie do mężczyzny??? O czym Ty mówisz:-))) No a poważnie, to ja
          zawsze uważałam, że nawet sobie nie mogę do końca zaufać, a co dopiero
          facetowi. A poza tym, nie raz miałam okazje się przekonać, że mężczyźni
          (oczywiście nie wszyscy, ale znakomita większość tych, których znałam) niż
          zawsze myślą organem do tego przeznaczonym :-)). I gdyby mojemu partnerowi coś
          się takiego przytrafiło, nie chciałabym w takim przypadku usłyszeć, że on nie
          jest moją własnością i wara mi od jego przyrodzenia :-))).



          wiec dalej do
          > kosciola, i papierek bedzie od razu gwarantem "jutra".

          ***************

          Zaczyna mnie powoli drażnic to nieustanne przypisywanie mi słów, których nigdy
          nie powiedziałam. Napisałam wyrażnie: "To prawda, że to papier. To prawda, że
          niczego nie gwarantuje, a już z pewnością nie zapewni miłości do grobowej
          deski. To prawda, że jak mu się kiedyś, odmieni, to odejdzie z papierem czy bez
          niego, jeśli tylko uzna, że tak mu będzie wygodniej." Przeoczyłeś???



          tak samo dwie
          > takie mozliwosci istnieja w przypadku zycia bez slubu.tylko ze wlasnie taki
          > wariant dla mnie jest po prostu autentyczny, z prawdziwego zdarzenia, bez
          > wymuszania, a ze do tego potrzeba po prostu wiecej odwagi.fakt.

          ****************

          Więcej odwagi ze strony kobiety. Zrozum, że to kobieta więcej inwestuje w
          związek, więc nic dziwnego, że chce mieć gwarancje, że ten związek to nie
          igraszka. Czy to tak trudno pojąć?


          > ++++++++
          >
          > c-Jednego nie rozumiem: skąd przekonanie, że dla kobiety fakt, że jest z
          > mężczyzną, który pod pewnymi (nie wszystkimi!!!) względami jej odpowiada,
          jest
          > szczytem pragnień?
          > Stąd już blisko do stwierdzenia, że to dla niej szczęście
          > największe i nie powinna, prawie nie ma prawa, żądać niczego więcej. A już
          > kwestie macierzyństwa to zupełna fanaberia, Wszak na to dziecko trzeba będzie
          > zarobić!!! Skandal po prostu. Czego to się tym głupim babom zachciewa?! Jeśli
          > naprawdę jeszcze rozumujesz w ten sposób, to pozwól, że zapytam: jakżeś się
          > uchował do dzisiaj, w innym świecie, relikcie z zamierzchłej epoki?
          >
          > no, wypraszam sobie moja pani.
          > czysto subjektywnie.kobieta pragnie dziecka??fantastycznie!!!kocham dzieci.
          > o czym wiec mowisz?o tym samym, o potrzebie bezpieczenstwa...czytaj wiec
          > prosze, wyzej, panno nowoczesna.zreszta, jezeli popatrzec w przeszlosc, to
          > wlasnie 100, 200 lat temu sluby brac to trza bylo, a jak jaki czlek nie
          > chciol..kto wie, moze i pieklo go tu przyslalo, dusze nie czysta.i im
          bardziej
          > do przodu, carduus, tym to znaczenie slubu jakby malalo.nie zgodzisz sie?
          > kto tu wiec jaka epoke reprezentuje?
          >
          *********************

          Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem to Twoje oburzenie. Chyba, żeby je
          zinterpretować po freudowsku, wtedy tak, wszystko jasne :-))).

          carduus

          • sdfsfdsf Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... 03.03.03, 15:28
            z naukowego punktu widzenia roznice zdan jezeli chodzi o rozumienie zwiazku
            miedzy meszczyzna a kobieta beda istnialy zawsze a wynika to po prostu z budowy
            biologicznej i roli ktora dana plec ma do spelnienia w zyciu, stad biora sie
            tez rozne strategie, meszczyzna jest raczej poligamiczny i bedzie dazyl do
            mozliwie najwiekszej liczby kontaktow, do przekazania swoich genow jak
            najwiekszej ilosci partnerek, dlatego np. kazdy stosunek u meszczyzny
            nagradzany jest orgazmem, kobieta dazy do zapewnienia swojemu potomstwu
            bezpiecznej przyszlosci dlatego oczywistym jest ze stara sie zatrzymac
            meszczyzne przy sobie, przez wiele lat spoleczenstwo wyksztalcilo wiele
            mechanizmow ktore jej w tym pomagaly, miedzy innymi instytucje malzenstwa, w
            obecnych czasach podejscie do wielu spraw sie zmienia - kobiety coraz czesciej
            decyduja sie na samotne wychowywanie dziecka, maja mozliwosci finansowe aby
            zapewnic mu bezpieczna przyszlosc, laczy sie to z procesem tzw "wyzwolenia
            kobiet" czyli mozliwosci nauki, pracy, etc. etc., o czym wszyscy doskonale
            wiemy, oczywiscie to co powiedzialem nie oznacza ze meszczyzna nie moze byc z
            jedna partnerka przez cale swoje zycie, jezeli obierze strategie jakosc zamiast
            ilosc, p.s. zauwazylem ze kobiety bardzo nie lubia kiedy sprawy milosci, seksu,
            malzenstwa rozpatruje sie z perspektywy badan naukowych ;) pozdrawiam
            • ha-jo Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... 03.03.03, 19:40

              czolem,

              alez, carduus.ostatni post konczysz stwierdzeniem, ze nie rozumiesz mojego
              oburzenia.oczywiscie, ze go nie rozumiesz, bo go tam nie ma:-).
              powiedzialbym nawet, ze mamy wiele wspolnego... w kwestii zapewnienia
              bezpieczenstwa opieki nad dzieckiem, roli rodzicow.natomiast mamy odmienne
              zdanie co do roli "papierka", ktory nie oklamujmy sie, dla ciebie jest
              pochodna bezpieczenstwa.i ja to rozumiem.co do statystyk, o ktore mnie
              prosisz, owszem, mysle, ze znajdziesz cos w pierwszym poscie sfgsfgsf, ktory
              podal bardzo intersujacy link z artykulem pani psycholog.zreszta sama jestes
              chyba swietnym przykladem.to "przypisywanie sobie prawa wlasnosci" ma bowiem
              bardzo wiele wspolnego z szeroko rozumianym poczuciem bezpieczenstwa.
              dlatego mnie osobiscie cieszy, ze zyjemy w czasach, kiedy kobiety zasadniczo
              zmieniaja swoje role.staja sie niezalezne w wielu dziedzinach zycia, i dlatego
              coraz bardziej moga sobie pozwolic na pojscie droga serca.poczucie
              bezpieczenstwa odchodzi na drugi plan, bo juz je maja.

              pzdr





              • carduus Re: Protestuję!!! 04.03.03, 10:48
                No to chyba zakopiemy topór, bo ja też rozumiem, że nie wszystkim ślub jest
                potrzebny, że to tylko papier. Możemy żyć obok siebie i nie żreć się z tego
                powodu)) Ale co do jednego muszę zaprotestować. Napisałeś "sama jesteś
                świetnym przykładem". Jak rozumiem jestem dla Ciebie świetnym przykładem
                podejścia do małżeństwa jako do niewoli w kajdanach i łańcuchach oraz
                traktowania faceta jako mojej własności. I otóż nie. Najbardziej kompetentnie w
                tej kwestii wypowiedziałby się mój mąż, ale musi Ci wystarczyć moja odpowiedź.
                Nigdy nikomu nie narzucam mojego zdania, nigdy nie ośmieliłabym się traktować
                NIKOGO jak własności, a już mojego męża to już na pewno, po pierwsze dlatego,
                że Go kocham, po drugie dlatego, że sama kocham wolność i nie mogłabym jej
                ograniczać drugiej osobie, a po trzecie dlatego, że on by sobie na to nie
                pozwolił (jak każdy chyba rasowy Wodnik). Nie byłabym szczęśliwa z facetem,
                który dał się zniewolić. Tacy mnie nie interesują. Bo małżeństwo nie musi
                oznaczać niewoli.

                carduus
                • procesor Re: Protestuję!!! 04.03.03, 13:58
                  Yes, yes, yes!!

                  Carduus ja Cię rozumiem! :)

                  Procesor_ka tez Wodniczka (ze Strzelcem w parze).
              • Gość: Kamila Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... IP: router:* / 10.2.17.* 04.03.03, 13:57
                ha-jo napisał:
                /ciach/
                > to "przypisywanie sobie prawa wlasnosci" ma bowiem
                > bardzo wiele wspolnego z szeroko rozumianym poczuciem bezpieczenstwa.
                > dlatego mnie osobiscie cieszy, ze zyjemy w czasach, kiedy kobiety zasadniczo
                > zmieniaja swoje role.staja sie niezalezne w wielu dziedzinach zycia, i
                dlatego
                > coraz bardziej moga sobie pozwolic na pojscie droga serca.poczucie
                > bezpieczenstwa odchodzi na drugi plan, bo juz je maja.

                jesli moge sie wtracic, poczucie bezpieczenstwa nie zawsze oznacza stabilizacje
                finansowa- kasa, mieszkanie, ew. alimenty. czesciej chodzi o stabilizacje
                uczuciowa. masz racje- czasy sie zmieniaja i maz nie jest nam potrzebny po to,
                zeby sie na nim uwiesic i wisiec do konca zycia. potrzebny nam jest maz-
                partner, ktorego bedziemy z wzajemnoscia kochac, szanowac, z ktorym bedziemy
                dzielic obowiazki, troski i radosci.
                ha-jo, wytlumacz mi prosze, skad ta niechce do malzenstwa? czy ten tak malo
                znaczacy papierek jest az taka przeszkoda na drodze ku szczesliwej milosci??
                • Gość: Nerwica Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... IP: *.proxy.aol.com 05.03.03, 04:26
                  U mnie w pracy jest taki chlopak Brian. Ma okolo 28 lat a jego dziewczyna ze
                  24. W sierpniu 2000 sie oswiadczyl - pieknie po amerykansku z pierscionkiem za
                  10 tysiecy dolarow. Chlopak majteny, ladny- gdybym nie byla mezata, to chetnie
                  bym go przeleciala. Ale nie w tym rzcz. Otoz Brian mial brac slub w lipcu
                  2002, ale lipiec za goracy wiec mysleli o pazdzierniku. Potem nagle narzeczona
                  powiedziala, ze musi skonczyc studia i przesuneli slub na wrzesien 2003. Brian
                  poprosil mnie zeby mu zrobila zaproszenia, bo ja param sie grafika i nawet mi
                  to niezle wychodzi. Kilka dni temu Brian mi powiedzial, ze chociaz podoba mu
                  sie "zaproszenie matka" to chyba jednak slub nie odbedzie sie we 27 wrzesnia.
                  Juz mialam na koncu jezyka by zapytac sie czy sie wcale odbedzie. Ale sie
                  powstrzymalam, bo Brian juz jest posmiewiskiem naszego biura. Po co wiec kopac
                  lezacego...

                  Camila - co ja bym zrobila na Twoim miejscu... Powiedzialbym bym, ze ten
                  zareczynowy ierscionek wydaje mi sie nieszczery skoro nie ma zadnej mowy o
                  slubie. Powiedzialabym, ze noszenie go na palcu boli mnie, bo nie symbolizuje
                  tego co powinno- gotowosci na malzenstwo. Zakonczylabym mowe w ten sposob, ze
                  czuje potzrebe zwrocenia go - jesli nie bedzie slubu. I wtedy po jego reakcji
                  bedziesz wiedziala na czym stoisz. Bedziesz wiedziala, czy chce byc z Toba az
                  sie zestarzejesz nie oferujac Ci niczego stabilnego czy jest gotowy na bycie z
                  Toba dopoki smierc Was nie rozlaczy. I wiedzac to podejmiesz decyzje czy chces
                  z nim byc jako zona lub jako nie-zona.

                  Widzialam pogardliwe wypowiedzi o tym, ze malzenstwo nie zapewnia stabilnosci,
                  ze to tylko papier bla bla bla. Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
                  Gdyby moj maz nie byl moim mezem juz dawno bym go puscila kantem. Bo powiem Ci
                  Kamilo, ze duzo latwiej jest podejmowac zyciowe decyzje, gdy nie musisz sie
                  stale ogladac na druga osobe. Gdybym byla panna- to zegnaj Gieniu- ja mam teraz
                  inne prorytety i wlasnie postanowilam jechac na misje do Zairu. Ale jako
                  mezatka wiem, ze Zair nie wchodzi w rachube. I bardziej staram sie o trwalosc
                  i jakosc zwiazku. Czuje tez, mezowi nalezy sie wiecej lojalnosci niz
                  kochankowi.

                  Na zakonczenie dodam, ze nie byloby niewlasciwym gdybys wrocila do dyskusji o
                  slubie. W koncu on sie oswiadczyl po to zeby sie chajtnac. Zareczyny to jakby
                  zapowiedz slubu. Jak masz zapowiedziana podwyzke w pracy to na nia czekasz,
                  nie? Mysle, ze slub podpada pod te same logiczne prawidla.
                  • sdfsfdsf Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... 05.03.03, 10:03
                    "Chlopak majteny, ladny- gdybym nie byla mezata, to chetnie bym go
                    przeleciala." "Gdyby moj maz nie byl moim mezem juz dawno bym go puscila
                    kantem. Gdybym byla panna- to zegnaj Gieniu- ja mam teraz inne prorytety i
                    wlasnie postanowilam jechac na misje do Zairu. Ale jako mezatka wiem, ze Zair
                    nie wchodzi w rachube. I bardziej staram sie o trwalosci i jakosc zwiazku."

                    paradoksalnie chcac sie wypowiedziec jako zwolenniczka instytucji malzenstwa
                    jestes jaskrawym przykladem tego dlaczego wiele osob tego malzenstwa nie chce
                    zawierac. nie wiem jak bym sie poczul w zwiazku w ktorym slowo malzenstwo
                    stanowi jedyna, cienka granice przed "puszczeniem sie" zony, nie mowie juz o
                    tzw milosci do konca dni, ale gdzie jest szacunek, partnerstwo, przyjazn - nie
                    potrafie tu tego dostrzec, albo "Bo powiem Ci Kamilo, ze duzo latwiej jest
                    podejmowac zyciowe decyzje, gdy nie musisz sie stale ogladac na druga osobe."
                    nie wyobrazam sobie ze moglbym jak partner stanowic kule u nogi, byc
                    przeszkoda w realizacji planow zyciowych, zawodowych, zeby ktos musial sie na
                    mnie "stale ogladac"
                    "Czuje tez, mezowi nalezy sie wiecej lojalnosci niz kochankowi." to sa po
                    prostu herezje, niedobrze sie robi, czlowiek jest niczym - to papier trzyma
                    mnie przy nim, ciekawe czy twoj maz nie wolalby "zebys puscila go kantem" bo po
                    twoich wypowiedziach widac jaki masz do niego stosunek, zastanowilas sie jak by
                    sie poczul po przeczytaniu tego postu?

                    • carduus Re: Takiego małżenstwa nikomu nie życzę :-((( 05.03.03, 10:30
                      No niestety, takie małżenstwa też się zdarzają. I tylko psują opinię intytucji
                      małżeństwa. Fuj!

                      carduus
                    • Gość: Klara Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... IP: 213.25.91.* 05.03.03, 10:39
                      Hi hi, taką samą herezją jest pieprzenie, że brak papierka powoduje powodzenie
                      związku ludzi. A jak traktujesz osobę z którą "uprawiasz cudze łoże", trujesz,
                      że kochasz, a nie chcesz się żenić?
                      Facet nie musi się żenić, bo przecież już wszystko dostał -"wódeczka,
                      dupeczka" itd. nie oferując nic w zamian (ten pierścionek to wielki pic na
                      wodę).
                      Najlepiej dokonać ostrego cięcia i wyprowadzić się od niego / ewentualnie
                      wyrzucić go ze swojej chaty. Będzie Cię boleć, ale to lepsze wyjście.
                      Moja koleżanka urodziła nieślubne dziecko. Facet jakiś czas potem zmarł, miała
                      duże kłopoty z wpisaniem go na ojca - zgodnie ze stanem faktycznym. Jego matka
                      a jej niedoszła teściowa wiedziała, że byli razem a mimo to na sprawie sądowej
                      o ustalenie ojcostwa utrudniała jej żywot ile tylko można.
                      Teraz prosisz go o ślub, później będziesz prosić o uznanie dziecka i nadanie
                      nazwiska (może łaskawie się zgodzi), o alimenty, o to by posiedział z
                      dzieckiem, bo ty nie możesz się zwolnić z pracy itd. albo np. idziesz do
                      szpitala. Będziesz się się poddańczo tłumaczyć dlaczego znowu prosisz o
                      pieniądze dla dziecka na szkołę czy wyjazd ( za szybko drze ubrania, nie musi
                      wyjeżdżać, niech siedzi w domu).
                      Słabe warunki materialne nie zniechęciły go do bycia z Tobą na "kocią łapę",
                      więc nie powinny innych sprawach też przeszkadzać
                      • sdfsfdsf Re: Do Carduus ....Mężczyzna nie chce ślubu... 05.03.03, 11:29
                        "Hi hi, taką samą herezją jest pieprzenie, że brak papierka powoduje powodzenie
                        związku ludzi."

                        nie przypominam sobie zebym cos takiego stwierdzil, tzn."pieprzyl"

                        "A jak traktujesz osobę z którą "uprawiasz cudze łoże", trujesz,
                        że kochasz, a nie chcesz się żenić?"

                        tego nie rozumiem, pewnie za glupi jestem (jak to facet), cudzolozyc oznacza
                        zdrade jednego z malzonkow o ile dobrze pamietam?

                        reszty nie ma sensu komentowac, no moze cytat z Bareji "bo kazdy pijak to
                        zlodziej"
                  • najlepsze.kasztany Re: Mężczyzna nie chce ślubu... - NERWICA 05.03.03, 15:45

                    Kolezanko (chwilowo) Nerwico. To drugi post tej samej
                    tresci, a wszystko po to, by kolezanka go nie przegapila.
                    Wracajac do rzeczy...
                    Kolezanki zonglerka nickami jest obserwowana z duzym
                    rozbawieniem i
                    satysfakcja ;-).
                    Alisci towarzyszy temu nastepujaca refleksja: czy kolezanka
                    sie wstydzi
                    swego, dobrze skadinad znanego nicka, tu, na tym forum?
                    Czy tez swoich
                    "anonimowych" postow sie moze kolezanka wstydzi? W kazdym
                    razie...w kazdym razie poleca sie
                    przynajmniej, by kolezanka nie wracala do zwyczaju
                    wystepowania pod
                    paroma popierajacymi sie nickami w jednym watku...
                    • Gość: Kamila Re: Mężczyzna nie chce �lubu... - NERWICA IP: router:* / 10.2.17.* 05.03.03, 16:36
                      Jezeli ten przesmieszny post jest skierowany do mnie, to podpisuje sie dwoma
                      nickami: Kamila lub Eilen (tym drugim podpisuje sie na innym forum i stad biora
                      sie pomylki, ktore staram sie prostowac). Jak masz z tym problem, to nie czytaj
                      i nie badz upierdliwa/y.
                      • najlepsze.kasztany Re: Mężczyzna nie chce & & #35 65533;lubu... - NERWICA 05.03.03, 17:08
                        Gość portalu: Kamila napisał(a):

                        > Jezeli ten przesmieszny post jest skierowany do mnie,


                        Bynajmniej ;o)
                        On jest do tytulowej kolezanki "Nerwicy" (a domyslni i
                        starsi stazem przeciez wiedza, ktoz to sie tak kryje)
                        W zasadzie - owszem, skierowany jest tak do Ciebie, jak i
                        do pozostalych forumowiczow, ale jako ostrzezenie przed
                        pewnymi zjawiskami :(

                        podpisuje sie dwoma
                        > nickami: Kamila lub Eilen (tym drugim podpisuje sie na
                        innym forum i stad biora
                        >
                        > sie pomylki, ktore staram sie prostowac).

                        Nie, nie, nie, tu chodzi o zjawisko o calkowicie innych
                        intencjach i skali wystepowania.
                        Cicho-sza, znikaja kasztany ;o)
    • Gość: Kamila Mój mężczyzna chce ślubu! IP: router:* / 10.2.17.* 05.03.03, 17:03
      Slub we wrzesniu- to termin zapodany kilka dni temu przez mojego narzeczonego,
      bez cienia sugestii z mojej strony. A wiec sa jednak szczesliwe
      zakonczenia... :)
      Wielkie dzieki wszystkim, ktorzy zyczliwie mi doradzali! Zycze owocnej dyskusji.
      Kama.
      • Gość: aiszka4 Re: Mój mężczyzna chce ślubu! IP: 217.8.186.* 05.03.03, 17:07
        No to serdeczne gratulacje.
        Niepotrzebnie się tak martwiłaś, jednak pierścionek coś znaczył.
        Tylko dlaczego piszesz o tej wspaniałej nowinie dopiero dziś, skoro wiesz już
        od kilku dni? :)))
      • ha-jo Re: Mój mężczyzna chce ślubu! 05.03.03, 19:50


        carduus, dzieki za rozmowe.

        kamila napisala:
        1)ha-jo, wytlumacz mi prosze, skad ta niechce do malzenstwa? czy ten tak malo
        znaczacy papierek jest az taka przeszkoda na drodze ku szczesliwej milosci??

        czolem kamilko!
        nie, ten papierek nie jest dla mnie absolutnie przeszkoda.dla mnie w ogole nie
        ma kwestii papierka.zreszta szczerze powiedziawszy, mam wrazenie, ze sama
        sobie przeczysz.bo skoro zadajesz takie pytanie, to po co zakladasz wlasnie
        ten watek na forum?:-)w ktoryms z powyzszych postow mowisz nawet, ze "jesli
        facet by cie nie poprosil o reke, rzucilabys go.bo generalnie wyroslas w
        przeswiadczeniu, ze slub musi byc".a nastepnie zadajesz mi pytanie "czy ten
        tak malo znaczacy papierek jest az taka przeszkoda na drodze ku szczesliwej
        milosci??"wiem co teraz powiesz.tobie nie chodzi wcale o papierek, ale o
        gotowosc do zawarcia malzenstwa, jak sama to gdzies powyzej ujelas.ale
        kamilko, co to jest ta GOTOWOSC do zawarcia MALZENSTWA?czy to jest to samo, co
        gotowosc do bycia z kims kogo sie kocha?dokladnie!tylko czy to dla ciebie
        byloby wystarczajace?i tu by sie okazalo, ze chyba nie.bo o kazdym, kto by ci
        sie nie oswiadczyl, powiedzialabys, ze on nie jest gotowy.i tak oto sila
        rzeczy wyladowalibysmy przy tym nieszczesnym papierku.tylko, ze "papierek" to
        takie brzydkie slowo.zas " gotowosc do zawarcia"... jak to pieknie brzmi,
        dostojnie, odpowiedzialnie.ale to jest dokladnie to samo.problem siedzi w tym,
        ze my sami nie chcemy tego dostrzec, bo to by nie pasowalo do naszego
        fantastycznego "ja", a to nasze fantastyczne "ja" pragnie przynajmniej
        stworzyc iluzje, ze bardziej poslubia z milosci, a nie z poczucia
        bezpieczenstwa.pragnie w to wierzyc.i dla mnie to jest smutne.to jest
        popadanie w skrajnosc, kiedy ktos mowi" jesli zrobisz tak, to ja pragne
        spedzic z toba cale zycie - z milosci.ale jesli zrobisz TAK, to ja odchodze".
        gdzie tu milosc?gdzie tu serce?tu jest tylko rozum, nie ma serca.

        kamila napisala:
        2)Slub we wrzesniu- to termin zapodany kilka dni temu przez mojego
        narzeczonego, bez cienia sugestii z mojej strony. A wiec sa jednak szczesliwe
        zakonczenia... :)

        a mozesz mi powiedziec, co sie zakonczylo?pakiet akcji o kontrole nad twoim
        facetem jest juz twoja wlasnoscia...mozna sie rozluznic?gdybys chociaz
        napisala, ze to dopiero poczatek....ech.

        pzdr


Pełna wersja