vin
28.08.06, 14:23
To kontynuacja mojego ponizszego watku - Fascynacja pozamalzenska- do czego
moze prowadzic. Coz jak mozna bylo chyba przewidziec. znajomosc pomimo
zapewnien sie nie
zakonczyla i wkroczyla we faze wyznawania sobie milosci. Pomiomo iz widzieli
sie tylko raz i to moze nie dluzej niz godzine. Reszta to byly telefony,
smsy ,
gg. Maz twierdzi ze nie potrafi przestac bo cos mu wewn. mowi ze powienien
kontynuowac to. Stracil dla niej glowe. Mowi ze o wiele bardziej wolalby to
odczuwac to co czuje do
niej wobec mnie. Ale nic na to nie poradzi ze jest inaczej. On nie wie czy to
co czuje do mnie do wciaz milosc. Moze juz tylko przyzwyczajenie. Choc
przyznaje ze kiedy robimy cos nowego
razem to jest fantastycznie i wcale mu nie w glowie zadne inne. Jestem
zalamana bo wierzylam ze laczy nas cos wielkiego ze jestesmy dwiema
polowkami. Tyle razem przezylismy.
Nie wiem czy powinnam w tej sytuacji od razu odejsc czy tez powinnismy
rozmawiac. Przeciez juz o tym rozmawialismy i jakos nie dalo to rezultatu na
dlugo bo
nie minely dwa tygodnie i znajomosc sie znowu rozgrzala. Czy walczyc czy od
razu dac za wygrana. Moze gdybym chciala odejsc to zrozumialby co moze
stracic?
A moze wprost przeciwnie sam podsunelabym mu wybor tego co w tej chwili
bardziej fascynujace dla niego czyli ta druga? Nie wiem juz co mam robic.
Pomozcie. Prosze