v0lrath 28.08.06, 18:50 No właśnie - co? Może ktoś podpowie jakiś pomysł... Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
7zahir Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 28.08.06, 20:36 Poczytaj tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=46336199&a=46336199 i tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=46343314&a=46346075 Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 28.08.06, 20:41 i jeszcze tu: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=2396946 Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 12:03 Beznadziejne te wątki, bo mówią co robić, aby wyjść z samotności, jak sobie z nią poradzić... a może znajdzie się ktoś mądry, kto powie jak ją zaakceptować. Od 28 lat robię, co tylko mogę, aby nie być samotnym, i ciągle jestem samotny jak palec. mam już dość dobrych rad, bo wiem, że nic mi nie pomoże... ja nie chcę już nic zmieniać, tylko zaakceptować samotność... Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 12:07 Mnie w akceptacji mojej samotności pomogla ksiązka pt "Wirus samotności" Wojciecha Kruczyńskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
cyberski Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 15:07 A mi: "Jak żyć samemu w swiecie pełnym par" :))) Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 15:19 dzięki :) tytuł brzmi zachęcająco Odpowiedz Link Zgłoś
bszalacha Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 04.09.06, 21:29 Wyjdż z domu!Zostaw siedzenie przyy komputerze i po prostu wyjdż.Umów się z kolegą ze szkoły,z koleżanką,pogadaj z sąsiadami/może są przed domem bo ciepło jeszcze/.Ludzie idą do poradni psychologicznyych/to tez jakis krok z domu/.Może trzeba pójść poszukać pracy,żeby coś się działo.Zaproś kogoś do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
waldek1610 znajdz sobie druga.... samotna osobe... 01.09.06, 12:09 dwie samotne osoby to potencjalnie jedna para...Mysle ze niektorzy sa samotni bo albo chca nimi byc albo swoim zachowaniem odpychaja potencjalnych kandydatow na partnerow/partnerki. Wiekszosc samotnych ktorych znalem, okazalo sie ze przebieraja tak jakby sami niewiedzieli czego chcieli. Takim ludziom wydaje sie ze sa tacy "jedyni w swoim rodzaju" ze trudno znajsc dla nich druga osobe "jedyna w swoim rodzaju" :) Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: znajdz sobie druga.... samotna osobe... 01.09.06, 12:34 święte słowa :) ja właśnie taki jestem, no i nic na to nie poradzę; obiecuję sobie za każdym razem, że tak nie będzie i za każdym razem robię to samo. to silniejsze ode mnie... dzięki za namiary książkowe wyżej, postaram się skorzystać... Odpowiedz Link Zgłoś
v0lrath Re: znajdz sobie druga.... samotna osobe... 03.09.06, 22:25 Ja nie byłem samotny od ponad 2 lat, a teraz znów muszę do samotności przywyknąć i mi to strasznie doskwiera... Sporo osób mi mówi mi że najlepszą metodą byłoby "znaleźć drugą samotną osobę". Ale jeszcze jest za wcześnie po poprzednim związku, jeszcze tego nie chcę ani nie potrafiłbym... Może jak ból i uczucia związane z poprzednim związkiem osłabną... Bo w końcu osłabną, zawsze tak jest. Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 13:08 Przestan byc samotnym, jest tyle ludzi dla ktorych Twoj czas i uwaga bylaby na wage zlota. Sprobuj skontaktowac sie na poczatek z hospicjum. Nie bedziesz samotny, poznasz wiele osob. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 13:38 bardzo fajna rada :) zwłaszcza dla osoby okrutnie samotnej, dla której nikt nic nie robi ani nie poświęca... to lekarstwem na to ma być pomaganie innym :) Świetny pomysł :) Niech Ciebie to ludzie olewają, ale Ty rób dla nich co tylko możesz... a możesz ktoś łaskawie obdarzy Cię uśmiechem. Ludzie samotni to często egocentrycy, niepotrafiący wzbudzać w sobie empatii, więc pomaganie innym niewiele zmieni. Odpowiedz Link Zgłoś
7zahir Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 13:56 Ludzie samotni to też tacy, którzy całe życie robili coś dla innych zapominając, a nawet w ten sposób uciekając od siebie samych. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 14:09 samotność ma różne oblicza... są ludzie, którym samotność zafundowały okoliczności życiowe; samotni z przypadku, nie różnią się oni od większości. Oni mogą wyjść z samotności dzięki różnym sposobom... ale inaczej ma się sprawa w przypadku osób, tzw. "samotników"... dla nich nie ma ratunku, oni muszą zaakceptować ten stan... tylko jak? Odpowiedz Link Zgłoś
mskaiq Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 14:14 Nikt Cie nie oleje kiedy pojdziesz do ludzi ktorzy potrzebuja pomocy, oni rzeczywiscie potrzebuja pomocy wiec nie olewaja. Jesli chodzi o egocentryzm to mysle ze mozesz miec na mysli fobie spoleczna ktora powoduje ze unikamy kontaktow z ludzmi. W takim przypadku nalezy szukac pomocy psychologa, jest bardzo wiele grupowych i indywidualnych terapi ktore pomagaja przelamac strach zwiazany z kontaktami z ludzmi. Tak czy inaczej samotnosc mozna pokonac przez kontakty z innymi ludzmi. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 14:31 Tylko paradoksalnie to właśnie inni ludzie odpowiadają za samotność niektórych. Kontakty z innymi mogą Cię uchronić przed samotnością jeśli mają charakter pozytywny. Niestety w kontaktach z innymi, w których dominuje aspekt negatywny, to jeszcze może pogorszyć sytuację człowieka. Niestety ludziom w znakomitej większości daleko od ideału, a więc kontakty z innymi muszą być siłą rzeczy - ostrożne... Czy lekarstwem na samotność nastoletniego jedynaka, który stracił matkę ma być kontakt z ojcem-pijakiem, który go bije albo z dalszymi członkamki rodziny, których jego los w ogóle nie obchodzi? Psychologowie też nie zawsze są w stanie pomóc, bo tkwią w tych samych schematach kulturowych co nie- psychologowie...i często usiłują narzucać pacjentowi "myślenie ogółu". Odpowiedz Link Zgłoś
sueno.dorado Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 14:30 i tu się mylisz. Wydaje mi się, że jest wręcz przeciwnie. Samotni to przeważnie bardzo wrażliwi ludzie, którzy są pełni kompleksów, zostali skrzywdzeni lub z podobnych powodów boją się otworzyć przed drugą osobą. Ja przynajmnie takich znam. A pomoc innym może w takich sytuacjach pomóc, pozwala uwierzyć że jest się potrzebnym, lubianym. Pomaga odzyskać pewność siebie, poznać nowych ludzi którzy są pozytywnie do nich nastawieni. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 14:33 Wy cały czas zapominacie, że samotność jest różna... Pomoc innym może pomóc w wyjściu z samotności jedynie samotnym z przypadku... Odpowiedz Link Zgłoś
v0lrath Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 03.09.06, 22:31 Poza tym rodzaje samotności mogą być różne... Nie jestem samotny w sensie społecznym czy psychologicznym, mam kochających i dobrych rodziców, mam znajomych i przyjaciół. Ale czuję się samotny w sensie uczuciowym (a przynajmniej nie potrafię tego inaczej nazwać niż "samotność"). Brakuje mi miłości, czułości... Odpowiedz Link Zgłoś
mamuszon Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 09.09.06, 09:51 0, Mjr_Nemo - nawet nie myślałam, że Cię tu spotkam i że jesteś do wzięcia. ;-) Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć tyle, że mnie działalnośc społeczna i praca w charakterze wolontariusza mniej samotną nie uczyniła. Mimo setek ludzi wokół nadal osamotnienie odczuwam. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 11.09.06, 15:09 do wzięcia i w dodatku bez dziecka na boku; zupełnie nie jak bohater MODY :) a co Twojego postu, to już chyba pisałem o odczuciu samotności... jest względne, więc nie ma się nim co przejmować... bo to nic stałego... ktoś czuje samotność, gdy nie jest samotny... i odwrotnie, ktoś może nie odczuwać samotności, chociaż wszystkim "na zdrowy rozum" :))) wydaje się, że powinien... miałem kiedyś koleżankę na studiach, która przeraźliwie bała się samotności. Studiowała dwa kierunki (w tym: aktorski, na którym studenci bardzo się integrują), po zajęciach szła do jednej albo drugiej pracy, w weekendy też pracowała ( w sumie pracowała na dwóch etatach); jakby tego było mało, dziewczyna była niezwykle kontaktowa, potrafiła zakumplować i zaprzyjażnić się z każdym i wszędzie. Spotykała się ze mną, mniej więcej raz w tygodniu, o 22- giej na pół godziny, i opowiadała, jak to na nic nie ma czasu i jak to JEST SAMOTNA :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamuszon Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 11.09.06, 21:56 a ja np. nie mam dziecka, a jestem matką - takie rzeczy to tylko w "Modzie" ;-) no proszę, nawet w podobnym wieku jesteśmy ;-) hmmm, wydział aktorski mówisz... Łódz, Krakow, Wrocław czy Warszawa? Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 12.09.06, 10:43 Warszawa, ale nie państwowa uczelnia, tylko szkoła państwa Machulskich :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamuszon Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 12.09.06, 23:55 W takim razie ośmielę się domyślać, że mieszkasz w Warszawie i jesteś moim sąsiadem. Tomek, to Ty? :-D Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 13.09.06, 08:45 nie, to nie ja... ale imię też mam bardzo ładne :) Odpowiedz Link Zgłoś
mamuszon Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 20.09.06, 16:58 Może masz chęć pogadać na gg? Bo jakoś nie bardzo mam ostatnio czas na wchodzenie na forum (na zachętę stwierdzę, że podoba mi się Twoje poczucie humoru). Niedawno wróciłam, a lapsa niestety nie mam, żey go zabrać ze sobą do pociągu. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 15:00 A co tak nagle zamilczeliście, moi dyskutanci? Czyżby kontakt ze mną, bądź co bądź człowiekiem, nie był lekarstwem na całe zło? Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 15:22 Drodzy froumowicze, dlaczego nie kontaktujecie się ze mną? Ja też jestem w grupie "innych ludzi", z którymi kontakty tak zalecacie... Odpowiedz Link Zgłoś
markus.kembi Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 15:50 Panie majorze, zgadzam się z Twoimi uwagami zawartymi w tymże wątku. Sam nie mógłbym pomagać nikomu społecznie, zwłaszcza komuś, kto mnie nawet o to nie prosił, bo jestem człowiekiem pozbawionym zapału, energii, entuzjazmu, nie robię nic, o ile ktoś mnie do tego nie zmusi, a jeśli poprosi o pomoc, to pomagam z wielką niechęcią. Inaczej ma się rzecz w przypadku osób, na znajomości z którymi mi zależy, ale to jest w jakimś sensie pomoc interesowna. Moją wadą, a może raczej porażką, jest fakt, że nie pomimo nieustających wysiłków potrafię zrozumieć innych ludzi. Po pierwsze - mam własne zasady, których się trzymam i nie potrafię zrozumieć jak można - prozaiczne przykłady: nie przyjść na umówione spotkanie, umówić się na określony termin a później spotkanie odwołać, spóźnić się bez uprzedzenia, nie odpisać na maila/SMS, zobowiązać się do czegoś i zapomnieć - mnie to się po prostu nie mieści w głowie. Po drugie - straciłem niemal wszystkich znajomych - ja do nich dzwoniłem, choć niezbyt często, pisałem, a oni do mnie prawie nigdy, przez ostatnich 6 lat co jakiś czas ktoś się "wykruszał". Dlaczego? Nie wiedziałem czy gdy się odezwę w niewłaściwym momencie nie będzie to odebrane jako natrętne naprzykrzanie się, a z drugiej strony obawiałem się, że jeśli będę czekał na kontakt, to mogę nieprędko się doczekać. Nie potrafię przewidzieć co ktoś inny myśli, nawet gdy z tą osobą rozmawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 16:10 Jestem nieco zaskoczony Twym wpisem, ale bardzo pozytywnie. Dziękuję... Wydaje mi się, że jesteś innym typem wrażliwca niż ja. Z tego co piszesz, wynika, że na inne rzeczy zwracasz uwagę. Wiem, że niektore ludzkie zachowania potrafią drażnić, ale mnie w sumie one tak bardzo nie przeszkadzają. Po prostu chciałbym znaleźć drogę akceptacji samotności... a nie sto porad, jak ją zwalczyć... Lubię samotność, bo zapewnia mi bezpieczeństwo. W obliczu ludzi zawsze gram... poza tym nie jestem w stanie bezinteresownie zaufać każdej napotkanej osobie... Ciągle jednak słyszę, że to nienormalne i że powinienem się leczyć... Byłem u psychoanalityka i u psychologa... Stwierdzieli, że nigdy nie widzieli tak dobrego radzenia sobie z samotnością... Chciałbym więc kiedyś usłyszeć nie tylko od lekarzy, że taka postawa jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
markus.kembi Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 01.09.06, 16:36 Ja samotności nie lubię, jestem typem człowieka z natury społecznym i pomimo wieloletnich prób nie mogę się przyzwyczaić, przystosować. Człowieka da się zmienić, ale jest to bardzo trudne, łatwiej już jest zmienić okoliczności, w jakich się znalazł. Wydaje mi się, że jeśli przez tyle lat samotności nie polubiłeś, to na razie nie polubisz, może dopiero na stare lata, gdy zdziwaczejesz, zaczniesz gadać do siebie, a sąsiedzi uznają Cię za mało szkodliwego dziwaka, którego jednak lepiej na wszelki wypadek omijać. Odpowiedz Link Zgłoś
jasmine_flower Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 07.09.06, 22:52 Jestem przerazona... Jak czytalam Twoja wypowiedz to tak jakbym czytala o samej sobie. Myslalam ze tylko ja mam tak stale zasady (i to dokladnie takie same...)! WOW! Poza tym ja jestem dumna z faktu ze jestem wybredna i nie ciesze sie z byle czego (ie. kogo!)WOW... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
solaris_38 Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 03.09.06, 22:27 zacząc sie uczyć kochać keidy się dotknie istoty miłości - wtedy już nei ma znaczenia czy kcohga sie siebie czy kogoś inengo miłośc jest totalnie żyiodajna io neiskończenie odkrywająca JAK wyrażąć swoją istote zatem pokochać siebie pokochac bliźnixh uczyć się kochac już sama nauka staje sie bogata ściezżką jesli jest "ścieżką serca" Odpowiedz Link Zgłoś
listopad8 Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 04.09.06, 10:20 Przede wszystkim trzeba polubić siebie , swoje zamiłowania i zająć się jakimś hobby.Może ,to tylko kobiety potrafią.Ja tak robię i jest nieżle. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 05.09.06, 12:17 to prawda! uważam, że nawet w przypadku mężczyzn, to się sprawdza. znalezienie pasji, hobby na pewno pomaga... ale z drugiej strony, myślę, że trochę przesadzamy... bo czymże jest samotność? Kiedyś zapytana o to w programie "Pytanie na śniadanie" Ewa Błaszczyk odpowiedziała, że pojęcie "samotności" jest względne. Można ją odczuwać, nawet mając partnera i odwrotnie, nie odczuwać jej wcale, będąc mnichem w klasztorze zamkniętym... Z tego wynika, że "Samotność" to zwykłe odczucie, u każdego odczuwana jest w różnym stopniu... Im bardziej koncentrujemy się na tym odczuciu, tym bardziej jesteśmy nieszczęśliwi i czujemy się samotni... Tak naprawdę człowiek jest na poziomie filozoficznym jednostką, która sama się rodzi, sama żyje i umiera też w pojedynkę :) Dlatego wszelkie kontakty z innymi (rodzice, znajomi, przyjaciele, partnerzy, współpracownicy) należy traktować jako dobro, dążyć do nich, ale nie dać się zwariować, kiedy ich nie ma :) bo kontakty z innymi to tylko część naszego życia; znacząca, ale część... Odpowiedz Link Zgłoś
yagiennka Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 05.09.06, 15:13 Popieram. Dodam że samotność odczuwa się wtedy, gdy się za bardzo koncentruje na sobie. Ja sobie z nią poradziłam :) Kiedyś mnie to zżerało od środka, ciągle ryczałam w poduszkę i się zamartwiałam "jaka to ja jestem samoootna". Totalnie bez sensu. W niczym to nie pomaga a tylko szkodzi, przeciez od tego umartwiania się samotność nie zniknie a wręcz przeciwnie, jest bardziej odczuwalna. Ja o samotności po prostu nie myslę. Lepiej tą energię skierować na jakieś działania: rozwijać hobby, zająć się pracą, nie zapominać o przyjaciołach i znajomych, lubić siebie. Ja szukam też kogoś ale tak bardziej na spokojnie, bez paniki. I wtedy jest największa szansa aby znaleźć. Zauważyłam też niestety że największą samotność, taką aż do bólu odczuwa się po zakończonym związku. Jakby organizm i psychika jest przyzwyczajona do tego że było się z kimś i reaguje tak jak po odstawieniu narkotyku - głodem. To najgorszy moment ale jak minie to już jest ok. Odpowiedz Link Zgłoś
caramaia Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 06.09.06, 12:27 Nie ma Cię co oszukiwać... nic się nie da zrobić, gdyż druga połowa to coś czego wymagamy do szczęścia i jak ktoś cierpi z powodu samotności musi sie swoje wycierpieć... Ale im dłużej bedzie Ci samotnosć doskwierać tym bardziej docenisz ukochaną osobę gdy już nadejdzie. Docenisz swoje szczęście a mało kto to potrafi wymieniając partnerów jak rękawiczki z błachych powodów. Odpowiedz Link Zgłoś
babie_lato1 Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 08.09.06, 12:45 Przepraszam, może już ktoś to napisał, ale nie czytałam dłuższych wypowiedzi, bo mam małe dziecko i w związku z tym - deficyt czasu. Rzeczywiście są różne oblicza samotności, przez prawie całe życie odczuwałam głęboką samotność - uczuciową, moralną, intelektualną itd. Bardzo skupiałam się na sobie, autoanalizie itd. Przestałam odczuwać samotność (zwłaszcza tę uczuciową) odkąd zaczęłam się spotykać z moim obecnym mężem. Nie jesteśmy wcale idealnym małżeństwem, nasza miłość jest b. codzienna i zwykła. Po prostu JESTEŚMY RAZEM. Wyprowadziłam się z domu rodzinnego - przestałam doświadczać agresji ze strony rodziny, zakończyłam też znajomości z osobami agresywnymi i zaborczymi. Myślę, że jedynym lekarstwem na samotność jest wspólnota. Brzmi banalnie, ale naprawdę tak jest. Wspólnota przyjaźni, miłości. Sytuacja, w której człowiek się otwiera, przestaje wywyższać ("nikt nie jest wystarczająco dobry dla mnie", "jestem inny") i łączy z drugim człowiekiem. Naprawdę, warto zaryzykować, pokazać komuś te głęboko skrywane wewnątrz precjoza, połączyć się z kimś. I nie szukać ideału, ideały to piękne kłamstwa - gapiąc się w chmury zbyt często nie zauważamy życiodajnego źródła, które mamy pod stopami... Odpowiedz Link Zgłoś
spotty Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 08.09.06, 14:29 Fajnie, wszystkim się wydaje że wystarczy być z kimś i to jest antidotum na samotność. Jestem mężatką od parunastu lat i nie mogę znieść pustego wzroku mojego męża. Mocno angażuje się w pracę i nie radzi sobie z podziałem swojej uwagi na swoje obowiązki a rodzinę, o jakichś przyjaźniach i kontaktach z innymi nie wspomnę. Jest strasznie strasznie ciężko znieść taką codzienność w której się dla kogoś kochanego nie istnieje. Wszystko jest na niby: dom, kurtuazyjne okazywanie uczuć, uprzejmość. Przez te cudowne pozory setki osób powiedziałoby, że nie powinnam narzekać, ale nie do zniesienia jest życie w takiej emocjonalnej pustce. Nie wiem po prostu nie wiem co będę robiła przez resztę życia. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 09.09.06, 13:39 już to chyba gdzieś pisałem :) ale powtórzę, bo wydaje mi się, że to ważne. Tak naprawdę człowiek jest jednostką, która sama się rodzi, sama żyje i umiera też w pojedynkę :) Dlatego wszelkie kontakty z innymi (rodzice, znajomi, przyjaciele, partnerzy, współpracownicy) należy traktować jako dobro, dążyć do nich, starać się, aby były jak najlepsze; ale nie dać się zwariować, kiedy ich nie ma, albo kiedy się nie układa. :) Żona nigdy nie będzie mężem, a mąż żoną. To dwie osoby, stanowiące jedność, ale jednak dwie osoby. Kontakty z innymi to tylko część naszego życia; znacząca, ale część... Warto poszukać jakiejś pasji lub hobby i zacząć się ich tak kurczowo trzymać jak ludzi.:) Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 09.09.06, 13:53 p.s. jestem 28-letnim singlem i niestety muszę pochwalić singli za to, że nie szukają oparcia w innych i nie uzależniają się od nikogo. Małżonkowie lubią się uzależniać od siebie i potem okazuje się, że jednak są dwiema różnymi osobami i wtedy zaczyna odczuwać się samotność w związku...robi się pusto, bo człowiek nie umie już myśleć o sobie, tylko ciągle widzi siebie przez pryzmat małżeństwa... jeśli małżeństwo zaczyna się robić nieudane, to wiadomo, że robi się nie ciekawie... trzeba chyba wrócić do myślenia o sobie :) Odpowiedz Link Zgłoś
blueska3 Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 08.09.06, 16:36 Napewno nie zamykać się w sobie! Bo to jest najgorsza rzecz jaką można zrobić w tym wypadku. Przecież zawsze mozesz pogadać (choćby ze mną), zawsze możesz przyjść.. Nikt nie mówi, że jest łatwo. I nigdy łatwo nie było. Ale ograniczyć swoje życie do minimum samotności nie zwalczy. Odpowiedz Link Zgłoś
gszesznica Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 08.09.06, 17:26 odwiedzic jakies malzenstwo z dlugoletnim stazem..:) Odpowiedz Link Zgłoś
braun_f Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 09.09.06, 05:46 wmawiac sobie ze jestes szczesliwym singlem :) Odpowiedz Link Zgłoś
spotty Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 11.09.06, 12:14 braun_f napisał: > wmawiac sobie ze jestes szczesliwym singlem > :) Właśnie ostatnio to robię! Jest całkiem nieźle, bo nie ma pręgierza opinii publicznej z powodu bycia starą panną... :-) Odpowiedz Link Zgłoś
gusiekk Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 10.09.06, 12:55 Ktos tu juz to chyba powiedzial, samotnosc to wynik skupiania uwagi przede wszystkim na sobie, ciaglego myslenia i analizowania jakim to sie jest samotnym.Co to tak w ogole znaczy ze jest sie samotnym? Ze nie ma sie przyjaciol, partnera, znajomych? Kogos do wspolnego wyjscia? Takie osoby mozna znalesc tylko wystarczy troszke sie rozejrzec wokol. Ludzie tylko przechodza przez nasze zycie, sa w nim przez jakis czas a potem znikaja zeby mogli pojawic sie inni. Samotnosc to tylko taka przerwa pomiedzy tym kiedy ktos odszedl a tym ktory przyjdzie do naszego zycia. Znalezienie natomiast kogos kto odpowiadal by nam na poziomie intelektualnym i emocjonalnym to czesto wynik kompromisu, umiejetnosci zrezygnowania z idealu i moze tez zaprzestania myslenia o sobie jako o kims lepszym bo sie ma takie czy inne zasady. Odpowiedz Link Zgłoś
spotty Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 11.09.06, 12:09 Bardzo dziękuję za to co napisaliście. Miło to przeczytać, chociaż dla mnie są to rzeczy oczywiste: pasje, znajomi, niezależność psychiczna - to wszystko wiem, stosuję. Pamiętacie jak to jest zakochać się? Jaka to jest straszliwa zależność umysłu i uzależnienie chęci do życia od tego czy kochana osoba akceptuje cię czy nie? Jest to niszczący stan i przejściowy. Ale życie bez wzlotów jest straszne. Bez możliwości dzielenia się z kimś emocjami. Pewnie inni znajdują to w przyjaźni: to jest pewnie coś spokojnego emocjonalnie, ale z poczuciem "porozumienia umysłów". O czymś takim marzę. Odpowiedz Link Zgłoś
mjr_nemo Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 11.09.06, 14:45 no jasne, że takie odczucia są wspaniałe; jest bosko, jeśli można coś takiego przeżywać stale... ale w życiu nie ma nic stałego... jest piękna piosenka Anny Marii Jopek o szczęściu: Tak łatwo z rąk wymyka się. Ucieka wciąż, znika we mgle. A ty chcesz na własność mieć. Chcesz zamknąć na klucz. Przed światem schować. Skryć jak skarb, swój prywatny skarb. Niemożliwe. Bo szczęście to przelotny gość. Szczęście to piórko na dłoni, co zjawia się, gdy samo chce i gdy się za nim nie goni. Tym więcej chcesz im więcej masz. Wymyślasz proch, chcesz sięgnąć gwiazd. Lecz to nie to, to nie tak. Ciągle czegoś nam brak do szczęścia, wciąż nam brak, tak zachłannie brak. Otwórz oczy. Szczęście to ta chwila co trwa, niepewna swojej urody. To zieleń drzew, to dzieci śmiech. Słońca zachody i wschody. Więc nie patrz w dal, bo szczęście jest już obok nas. W zwyczajnym dniu, w zapachu domu, wśród chmur, w ciszy traw. Szczęście to przelotny gość, przebłysk słonecznej pogody. I dużo wie, kto pojął, że szczęście to garść pełna wody. myślę, że nie można ciągle dążyć do tego, aby było dobrze, to nas frustruje i strasznie męczy, właśnie pogoń za szczęściem... Piękne chwile z kimś drugim mogą być jedynie cząstką życia, nie ma możliwości, aby życie było tylko pięknymi chwilami:) Odpowiedz Link Zgłoś
spotty Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 11.09.06, 12:11 Konkluzja: nie chodzi o tych ludzi wokół, tylko o b l i s k i c h Odpowiedz Link Zgłoś
monikaaas Re: Co zrobić by samotność tak nie doskwierała? 13.09.06, 12:42 No własnie co? Wg mnie nie ma na to złotego środka. Każdy z nas jest inny i każdy na swój subiektywny sposób odczuwa bycie samotnym. Są ludzie, którzy ze strachu uciekają przed tym ładując się w dziwne związki albo szukając pseudo- przyjaciół albo wręcz przeciwnie zamykają sie w sobie i unikają ludzi. Myślę, że wpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie co sie stało że jestem samotny? Czy tak zawsze było czy to się stało po jakiś określonych zdarzeniach? Co mi tak naprawdę przeszkadza i smuci? A dopiero po tym można szukać sposobu na walkę z samotnością. Ja w tej chwili przeżywam takie chwile i wydaje mi sie że nigdy sie z tego nie wyrwę. Każdy z proponowanych sposobów na wyjście z tego dołka nie pomaga mi. Czuję sie jakby człowiek cofał się w rozwoju. Tak jakby moje dotychczasowe życie zostało mocno naruszone i najgorsze w tym wszystkim że sobie nie radzę. Nic mi sie nie chce, totalnie nic. Póki sama przed sobą nie przeprowadzę "rachunku sumienia" dopóty każdy sposób będzie zły... Odpowiedz Link Zgłoś
allspice Do serca przytul psa:))) 20.09.06, 17:28 Ktoś kiedyś na forum napisał bardzo ładnie "...do serca przytul psa" Odpowiedz Link Zgłoś