malami222
28.08.06, 20:24
Dwa miesiące temu rozpoczęłam prace jako pakowaczka kosmetyków(praca
wakacyjna)
Poznałam dużo nowych ludzi .min 32 letnią kobiete, i jej kochanka 20 letniego
chłopaka.
Nie miałam ochoty zawiązywać przyjazni ale wpracy jakoś ten czas musiałam
sobie umilić i zaczełam się z nimi kumplować ,wygłupialiśmy się jeździliśmy
tym samym autobusem nic nie wskazywało na to że z tymi ludzmi jest coś nie tak
Miesiąc pozniej ,zaczeły się telefony do domu czy nie pójdę z nimi na
piwo,czy na impreze?Oczywiście odmawiałam.
W pracy nie mogę iść sama do toalety bo cała ta grupa czeka na mnie pod
ubijkcją.
Czekają też pod zakładem pracy jak tylko się zjawie i nie odstępują mnie ani
na krok.Wydzwaniają na do i na komórkę mimo że mówie że nie mam
czasu .Krzyczą na mnie że nie odbieram telefonu i im uciekam.
Mój rodzice wyjechali byłam sama dwa dnii w domu. Ci ludzie szarpali za
klamkę dzwonili domofonem i na stacjonarny że do mnie Ida i żebym ich
wpuściła bo wiedzą że jestem w domu.
Ta dziewczyna nieustannie zapewnia mnie że byłą by moją wspaniała
przyjaciółką, że che się za mną przyjaźnić
Jak mówie że mam już swoich znajomych płacze i robii się agresywna .Ten 20
letni chłopak rozmawiał ze mną dwie minuty i stwierdził że się zakochał.
Stworzył sobie w głowie jakiś wyidealizowany mój obraz,niestety bedzo
odbiegający od rzeczywistości i pisze mi takie esemesy jakbyśmy byli parą w
ogóle gość uważa mnie za swoją dziewczyne .Jest przesłodzony i za wszystko
przeprasza,nie mogę na niego patrzeć.
Moje życie w pracy to piekło Ci ludzie chcą mnie od siebie uzależnić ,jak ide
do toalety czekają na mnie przy dzwiach.nie pamiętam kiedy udało mi się
zostać chwile samemu .Dzwonią do mnie o 4 rano i pytają jakim autobusem jade
do parcy bo chcą jeździć ze mną.Kłamie że mnie nie ma ale oni czekają pod
moim blokiem i wczoraj złapali mnie o 22 jak szłam z psem, weszłam z nimi do
domu siedzieli do 24.00 autentycznie bałam się ich wyprosić i musiałam
zawołać ciotke by wymyśliła że ide spać do niej.Gupio zrobiłąm że im w ogóle
pozwoliłam weiść
Oni są wszyscy nienaturalnie przesłodzenii. Na początku mnie to bawiło ale
teraz zaczynam się naprawdę bać.To wszystko jest dziwne.To nie jest zwkła
sympatia……W tej chwili właśnie dostała esemesa w którym zapewniją mnie jak
mnie bardzo lubią i jaka jestem dla nich ważna.Próbują mnie skucić ze
wszystkimi obecnymi znajomymi,złoszczą się jak mówie że ide z przyjaciółką do
galerii.Ja się naprawdę boje tesj całej sytułacji
Pytania:
Co ja mam zrobić?????bo naprawdę się boje(to nie prowokacja)
Jak myślicie co im dolega?a może ja przesadzam??i mam początki schizofremii?
I dlaczego upatrzyli sobie własnie mnie??Nikt inny nie ma takiego problemu
Wiem że ten post brzmi miak wypowiedz schizofrenika z maną przesladowczą:-)Z
początku sama myślałam ze coś jest ze mną nie tak,ale ich zachowanie dziwii
nie tylko mnie ale i ludzi z mojego najbliższego otocznia.Przyjechała moje
mama i też te wieczne telefony do domu nawet o 2 w nocy zaczynają ją niepokoić
Proszę napiszcie coś……bo to przypomina fabułę z horroru.Sorry za haos w
wypowiedzi i za błedy ale zdenerwowana tym wszystkim jestem.