zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia

02.09.06, 10:19
Zastanwiam się nad pewną sytuacją,która miala miejsce w moim zyciu niedawno.
Poznalam mężczyznę, starszy ode mnie w wieku 30 ponad lat. Spojrzałam na
niego i już czulam TO, czulam jak nogi ugięly mi się, jak serce zaczęło bić
szybciej, jak zaczelam ważyć slowa by czasem nie powiedzieć czegoś co mogloby
mnie przekreślić w jego oczach. Powiedział pare komplementow już na wstępie,
potem niemalże wcisnąl swój telefon, na co ja zareagowałam „olewczo” tak
specjalnie by nie wyczul, że ja plonę. Potem rozmawialiśmy do białego rana o
sobie, o wszystkim. Bardzo chciał się spotkac drugi raz,,, ja również choc
swej pewności nie mogłam pokazać.
Tak jest z mężczyznami, że kiedy kobieta pokaze swoje zbyt wielkie
zainteresowanie, to facet ucieka. Trzeba wazyc. Po moich doświadczeniach z
mężczyznami wiedziałam jakich sztuczek stosować…
Zakochałam się, albo zauroczyłam od pierwszego wejrzenia. ,, nie wiem, ale
wiem jedno, że poczulam coś, czego nigdy przed tem nie poczulam do zadnego
mężczyzny. Bylam szczesliwa. Nie moglam uwierzyć w swój stan euforii. Moje
cialo szalalo, mój umysl kipial od nadmiaru mysli, wciąż sobie mówiłam, że to
zbyt piękne, aby było prawdziwe…że to zbyt piękne …
Wiem , że był zainteresowany moją osobą. Na drugi dzień po poznaniu zadzwonil.
Mieliśmy się spotkać. Jakoś nie wyszlo. Nie z mojej winy, po prostu on
przełożył, a ja nic nie mówiłam. Nie chciałam być nachalna. Nie mialam do
tego prawa…nie mialam do niego prawa.
W koncu się spotkaliśmy, rozmawialiśmy, były pocałunki, piękne slowa z jego
strony, obrazy przyszłości. Bajka trwala…
Po tygodniu znajomości spotkaliśmy się 3 raz i… było cudownie. Jego
zapewnienia, że mam mu zaufać, jego komplementy jaka to ja jestem sliczna,
miliony pięknych slow, miliony slow kochanie, trzymanie za rękę, spacer, i to
ze on się boi i to ze musimy sobie
zaufać, że on się boi, a potem spontanicznie … nie planowałam tego, on chyba
tez nie… kochaliśmy się. Cala noc. Było pieknie… oddalam mu się tylko
dlatego, ponieważ czulam do niego tak wiele, zauroczyłam się, chciałam go
mieć już tak na zawsze, był mężczyzną tym, którego wyśnilam…
I czar prysnął. Na drugi dzień mieliśmy się spotkać,,, wszystko już było
ustalone. Czekałam. Telefon nie zadzwonil… zadzwoniłam i nie odebral…potem
znowu nie odebral… Była pozna godzina, chciałam zasnąć, przybita do lozka.
Nie mogłam zasnać, nie mogłam uwierzyć w to, że to KONIEC, że tak to wszystko
moglo się zakończyć, że cos takiego moglo mi się przytrafić,,, poczulam się
jak mloda panienka, która nie ma doświadczenia z mężczyznami, która nie zna
meczyzn, która zostala wykorzystana…..
Wzięlam tabletki nasenne i zasnęłam… na drugi dzień zadzwoniłam ponownie.
Odebral. Rozmawial bardzo ozięble, powiedzialabm ze był bezczelny. Na pytanie
moje czy to koniec,odpowiedzi nie otrzymalam, chociaż wielokrotnie pytałam.
Jak powiedziałam, ze mnie wykorzystal, odpowiedział, że „to ty tak uwazasz”
i jeszcze jedno powiedział;\
„spotkamy się ale nie wiem kiedy” w glosie był taki inny, hamski, że nie
mogłam uwierzyc w to co się dzialo…Ppowiedział, ze zadzwoni wieczorem i
porozmawiamy, ale już telefonu nie było… pustka.
Doznalam wstrząsu… jak nigdy w zyciu. Kopa.
Nie wiem dlaczego… może to historia, schemat znany jak swiat, ze faceci
wykorzystuja do sexu i tylko jedno im w glowie.
Ja czulam inaczej będąc z nim. Prowadzilismy tego typu rozmowy i to co
zrobil było zaprzeczeniem wszystkiego co mowil. Czy taka az obluda wchodzi w
grę???
Kto może mi wytłumaczyć jego zachowanie???
Zakochałam się od pierwszego wejrzenia,,, czulam jego wielkie zainteresowanie
moja osobą i co??? Czy jest możliwe ze on poczul cos innego??? Ze tak
naprawde mnie nie chciał???
Może ktos wytłumaczy mi ten schemat zachowania???? Bo ja się już pogubiłam.
Do tej pory wydawalo mi się, ze jak mezczyzna inetesruje się kobietą to to
widac i tak już jest… tutaj tez tak było ale final pokazal…. Proszę …
Zauroczyłam się, poczulam, że to jest TEN, a nie uwazacie, ze jak jedna
strona poczuje cos tak piorunującego, to druga tez zazwyczaj to poczuje???Ze
to jest tak jakby trafil swój na swego???przeznaczenie???
Gdzie logika i sens zachowania tego mężczyzny. ???
Chce powiedziec, ze był wolny, sprawdziłam… wiec nie piszcie ze kogos miał
etc. Bo co do tego wątpliwości nie mam.
Pomozcie,
blekitna
    • mskaiq Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 02.09.06, 10:37
      Postepowalas zgodnie ze Swoja filozofia, udawalas brak zainteresowania, nie
      pokazywalas uczuc, czekalas na jego inicjatywe.
      Mysle ze nie powinnas prowadzic takiej gry. Wielu mezczyzn zna zasady tej gry i
      traktuje Cie zgodnie z regulami takiej gry.
      Duzo lepiej byc naturalna, nie prowadzic zadnej gry i dac Sobie wiecej czasu na
      poznanie drugiej osoby.

      • blekitna26 Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 02.09.06, 14:34
        Chyba mnie nie zrozumiales... prowadzilam gre na samym poczatku. nie chcialam
        by pomyslal ze stal sie dla mnie wszytskim w jednej sekundzie. to chyba
        normalne prawda? a potem na 3 spotkaniu powiedzialam mu,,, nie wprost co
        poczulam juz od pierwszego wejrzenia. az sama sie dziwilam sobie ze to
        zrobilam. uczucia okazywalam pzytulalam sie czasem sama, glaskalam, buzi
        dawalam.... etc
    • witch-witch Re: W twoim zachowaniu nie było 02.09.06, 12:26
      błędow.Zachowywałaś się naturalnie.
      Jedno powinnaś wiedzieć,że gdy np. ból jest ogromny to człowiek traci
      pzrytomność...to samo dzieje się z uczuciami. Gdy cierpienia jest zbyt wiele
      wyłacza się psychika i odczuwalność cierpienia, zaczynają się często inne
      schorzenia np. w stanach takich ktoś ma epizody psychotyczne. Tak jak psychika
      działa na punkcie przykrych wydarzeń, tak samo działa pozytywnych. To jest DUŻY
      STRES dla psychiki która nie rozróżnia.
      Dlatego podczas tego dużego stresu gdy czegoś jest za wiele wyłaczają się
      uczucia. Na jakiś czas.
      U niego prwadopodobnie zaistniała ten duży stres i się uczcuiowo wypompował. On
      jest zachwycony tobą, kogoś takiego napewno nie spotkał od lat, póżniej jeszcze
      coś cudownego się wydatrzyło...i nagle stop. To jest taka typowa reakcja na
      silny stres, nawet ten pozytywny.
      Dla ciebie to pewnie szok, bo większość kobiet ma inną psychikę i jest silna
      tam gdzie mężczyzna jest słaby..:))))
      Co tobie radzić? Tak powiem ci szczezre ...CIESZYĆ SIĘ! Coś w tym jest)))))) I
      uzbroić teraz w cierpliowść.To moze potrwa trochę zanim on do ciebie powróci,
      ale gdy to zrobi to nie rób mu specjalnych wyrzutów.Przejdż obok tego
      obojetnie. Ale bądź ciut ostrożna masz nad nim niesamowitą władzę i wywołujesz
      silne emocje, aż zasilne.
      To że wróci jestem przekonana w 100%. Zajmij się czym innym ....i poczekaj.Nie
      rozdrapuj tej historii, bo to nie koniec..:)))On zadzwoni i wszystko bedzie
      jeszcze bardzo dobrze daj mu jego czas...
      • blekitna26 Re: W twoim zachowaniu nie było 02.09.06, 14:37
        jakos trudno mi w to uwierzyc, ale za pocieszenie dziekuje. watpie czy on
        zadzwoni. minelo od wtorku pare dni i nic, a ja mu nawet napisalam smsa -
        pozegnalnego, na ktorego nie zareagowal. on dobrze wiedzial, ze mi zalezy. czy
        tak postepuje facet, ktoremu zalezy??? watpie... tak wlasnie postepuje facet,
        ktoremu nie zalezy. przykro mi. nie umiem tego zrozumiec...
      • virusti Re: W twoim zachowaniu nie było 04.09.06, 15:00
        Też trudno mi w to uwierzyć. I zazdroszczę optymizmu mimo że sam jestem
        niepoprawnym, ale tu było typowe zaliczenie. Sex z nową ukochaną uskrzydla, a
        nie odpycha i zmienia w chama. Każdy sztuczny gest zmiania czyste relacje w
        rozgrywkę, a takim gestem było udawanie mniejszego zainteresowania. Sztuczki
        kobiece kontra sztuczki męskie. Takie sachy, dla niego zaliczenie to był
        szach-mat i po partii... Zdziwię się jak to sie odrodzi. Ale nie mart się, nie
        znałaś go. Co mają powiedzieć ludzie po wieloletnim związku gdy finał spada na
        nich tak niespodziewanie jak na Ciebie?
      • evva79 Re: W twoim zachowaniu nie było 24.09.06, 13:25
        witch-witch a skąd Ty tyle ciekawych rzeczy wiesz? :)
    • witch-witch Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 02.09.06, 15:02
      Jeszcze wiele rzeczy w zyciu zobaczysz blekitna.....Jestem pewna ze wroci,
      szkoda ze to tal mocno pzrezywasz....
    • landrynkka Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 02.09.06, 15:28
      powiem w skrócie, miałam\mam podobne "wydarzenie" w moim życiu(do seksu nie
      doszło miedzy nami), on bardzo zajety człowiek potrafił znaleźć późnym chwilę
      wieczorem na spotkanie...miłe słowa, rozmowy, gesty...nie rozumiem tego
      widziałam,że mu sie podobam(nietylko fizycznie) albo tylko o to chodziło i
      nieotrzymał co chciał i zniknął-juz niewiem... a teraz od tygodnia brak odzewu,
      niechciałabym się mu narzucać ale mam taką pustke w sercu, niewiem co mam robić
      strasznie mi go brakuje. Niespotkałam wczesniej osoby do której poczułabym
      takie pozytywne wibracje...

      wiem co czujesz i bardzo ci współczuje to bardzo mocno boli... dlaczego oni tak
      postępują, chociaż z drugiej strony chieli by mieć to jedną jedyną a sami
      odrzucaja tą szanse..
      • bamse Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 04.09.06, 13:03
        A mnie sie przydarzylo cos bardzo podobnego ale z innym finalem:

        Przez rok czasu pracowalem w sklepie sprzedajac piwko pewnej niespotykanej
        niewiascie, ktora oprocz tego ze piekna okazala sie tez bystra. Lubie zagadywac
        klientow, a ze mam na to okolo 60 sekund to robie to czasem bardzo "krnabrze".
        Tak zeby wyciagnac jak najwiecej reakcji.
        I ta oto niewiasta pieknie odpowiada na glupie pytania, tlamsi mnie i uderza
        mna o podloge, podnosi i znow wyrzyma.
        Pewnego dnia poprosilem ja zeby zjadla ze mna obiad, dalem swoj numer, nie
        zadzwonila. Po 3 tygodniach pojawia sie w drzwiach. I pytam: chcesz numer ale
        nie dzwonisz, nie lubie tego, zapytam raz jeszcze - czy chcialabys sie ze mna
        spotkac. Ona zostawia swoj number.
        Nasepny dzien spedzamy na plazy, a noc w moim domu. Pierwszy raz przydarzylo mi
        sie zaprosic kobiete do wlasnego lozka w pierwszy dzien znajomosci, jestem tym
        typem romantyka ktory musi polubic i poznac zeby doszlo do czegos wiecej.
        /choc nawiasem mowiac do swietych nie naleze/.
        I stalo sie. Mieszka u mnie miesiac. Zrobilismy caly plan na zycie, na dzieci,
        na dom. Jest cudowna. Trudno nam zasnac w nocy bo mamy sobie sporo do
        powiedzenia. Jestesmy bardzo podobni, podobnie czujemy. Uwielbiam to.
        I wiem ze to jest wlasnie TA kobieta.

        A wracajac do glownego tematu:
        jestem facetem, samcem. Czasem szukamy zeby kochac, a czasem potwierdzamy tylko
        ze jestesmy samcami. To troche tak jak w Animal Planet. Wybacznie moje Panie
        moja gruboskornosc.
        "Zycie jest proste, choc czasem ludzie je bardzo komplikuja"
        • witch-witch Re: Tylko po co te 04.09.06, 13:16
          piekne slowa i zawracanie dziewczynie glowy::?
    • pracusia5 Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 04.09.06, 13:38
      DO BŁĘKITNEJ -KONIECZNE NAPISZ JAKI JEST CIĄG DALSZY ...POZDRÓWKA:)
      COŚ CZUJĘ ,ŻE FACIO SIĘ ODEZWIE - CHYBA ,ZE FAKTYCZNIE JEST W JAKIMŚ ZWIAZKU
      I SKUTECZNIE SIĘ MASKUJE ...
      • lila122 Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 04.09.06, 16:04
        Zachowalas sie normalnie,a o nim moge tylko powiedziec,ze zwykly cham!!!!
        • blekitna26 Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 04.09.06, 20:10
          dzieki za wsparcie, za nadzieje...To mile jak sie czyta taki eoptymistyczne
          posty, ze on sie odezwie etc...
          Minal prawie tydzien, ja nie sadze ze sie odezwie. po tym jak go podsumowalam???
          po co ma sie oddzywac? gdyby chcial sexu dawno by sie odezwal i kontynuowal
          znajomosc chociaz na stopie sex.
          Uciekam od mysli od niego... ale jest mi cholernie trudno... trudno... trudno...
          Dlaczego sadzicie ze on sie odezwie?
          Finalu chyba nie bedzie... bo final juz byl.
          Chcialabym sie do niego odezwac, ale wiem ze to idiotyczne i nie zrobie tego.
          mam za grosz szacunku i godnosci do siebie samej.
          Przykro mi i boli.
          To straszne, ze spotyka sie kogos i czuje si eze to jest TO i nie mozn tego
          miec. Zylam jak w bajecznym snie, ktory nawet sie nie obejrzalam skonczyl sie,
          a moje zycie stalo sie wegetacja, koszmarem...
    • blekitna26 c.d. 12.09.06, 00:16
      Wydawać byc się moglo, ze ta historia final swój zna, ale nie.
      Zycie pelne niespodzianek jest. Wszystko w nim zdarzyć się może. ÓW mezczyzna
      odezwal się, a raczej zareagowal na moj ruch, jakby nic sie nie stalo...
      2 tygodnie milczenia i jakby nic sie nie stalo. Bezczelnosc męska granic nie
      zna...Juz mnie ta cala sytuacja bawi,a on jest klaunem w tej sytuacji...
      To co się wydarzylo trudno opisać... postaram sie jutro napisac, jak zbiorę
      mysli i powstrzymam smiech,jeśli jesteście ciekawi.
    • sonia192 Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 24.09.06, 11:28
      jak przeczytalam twoja wypowiedz to mialam wrazenie ze czytam cos na moj
      temat...Bardzo mi przykro i bardzo Ci wspolczuje, bo ja przezywam rowniez cos w
      tym stylu...Alebo i cos gorszego, bo ja tak w rzeczywistosci nie wiem na czym
      stoje... nie wiem, czy to juz koniec, chociaz jeszcze nie jestesmy razem,czy
      jednak cos z tego bedzie. Otoz ja mam 19 lat on jest starzsy - ma 27 lat.On aby
      mnie zaczepic i mi sie orzedstawic czekal pol roku, spodobalismy sie sobie od
      pierwszego widzenia... ja sie zakochalam... przez pol roku sie widywalismy.
      Strasznie zalezalo mi na tym, aby zwykle wychodzenie na kolacje, pocalunki
      przerodzily sie w cos wiekszego, ale nie w tylko sex lecz w zwiazek. Nie
      okazywalam mu zbytnio moich uczuc, bojac sie, ze wtedy mnie zostawi.On natomiast
      zachowywal sie jak moj facet... to on mnie przytulal, calowal.. trzymal za
      reke..ja tego nie robilam nigdy pierwsza, bo czulabym sie glupio zachowujac sie
      jak jego dziewczyna, ktora nie bylam. Kolegom i znajomym mowil i nadal mowi, ze
      jestem jego przyjaciolka.ktoregos wieczoru po kolacji pojechalismy do jego
      mieszkania... zaczely sie pieszczoty- do stosunku jednak nie doszlo.Balam sie
      zbytnio, ze pozniej zostawilby mnie, jak juz to zrobil jeden, ktory wyznawal mi
      milosc.Od tamtego wieczoru mam wrazenie, ze sie troche odsunal... od prawie 3
      tygodni sie nie widzielismy..fakt, ze ma bardzo malo czasu, ale moglby chyba
      znalezc dla mnie chociaz godzinke.Pisze mi jednak sms-y ze ktoregos dnia sie
      spotkamy w co nie chce mi sie zbytnio wierzyc.Nie czuje sie dobrze z tego
      powodu.Jestem okropnie w nim zakochana i chcialabym, aby to co moze jeszcze
      miedzy nami jest przerodzilo sie w cos wiecej.Pragne z nim byc, ale nie wiem co
      mam zrobic... nie chce sie przed nim plaszczyc i wyznawac, ze sie zakochalam i
      chce z nim byc, bo wtedy calkiem moze sie ode mnie odsunac.Nie wiem co mam rozbic
      • evva79 Re: zachowanie mezczyny...od pierwszego wejrzenia 24.09.06, 12:58
        Błękitna koniecznie napisza jak skończyła się ta Twoja historia ale chyba już
        się nie odezwiesz bo pisałaś 12 września :( Ja miałam podobną historię, którą
        opisałam w wątku "Przeczytajcie i pomóżcie", jak chcesz to przeczytaj, tylko,
        że ja nie poszłam z nim do łóżka mimo, że chciał, no i mam faceta. Mija już 2
        tyg., on się nie odezwał a ja myślę ciągle, od zmysłów odchodzę :) Rozumiem co
        czułaś. Odpisz :) Pozdrawiam!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja