pijak... ale nie dziwkarz!

01.03.03, 09:17
Moja koleżanka z pracy , żona alkoholika opowiadając mi o swoim mężu
alkoholiku przytoczyła wypowiedź jakiegoś krewnego męża, również alkoholika,
który pocieszał ją mówiąc :
" - w naszej rodzinie są dobre chłopy : pijaki, ale nie kurwiarze "
" - miał rację "- odpowiedziała moja koleżanka z ulgą, a promień radości
zabłysnął na jej twarzy.
Nieraz słyszałam wypowiedzi kobiet mówiących : " wolałabym żeby pił, niż
miałby spotykać się z inną"
Nie jest moim zamiarem dyskutować kto jes lepszy : "pijak" czy "k".
Nie potrafię zrozumieć, dlaczego kobiety z lęku przed zdradą, wręcz akceptują
pijaństwo swoich bliskich.
    • procesor Re: pijak... ale nie dziwkarz! 01.03.03, 11:14
      goja11 napisała:
      > Nie potrafię zrozumieć, dlaczego kobiety z lęku przed zdradą, wręcz akceptują
      > pijaństwo swoich bliskich.

      Ja tez nie pojmuje takiego rozumowania. :(
      Ale jak wiele razy na forum pisano - rodziny alkoholików tez sa chore, sa
      współuzależnione.
      Niektóryz twierdzą że są kobiety które podświadomie wybieraja
      partnerów "niszczących". I tak pewnie jest.

      Ja tam nie mam ochoty byc z pijakiem czy dziwkarzem.
      I nie jestem. :)
      • Gość: goja11 Re: pijak... ale nie dziwkarz! IP: *.horyniec.sdi.tpnet.pl 01.03.03, 12:03
        ale tak twierdzą kobiety, których mężowie nie piją.
        z dwojga złego wybierają - alkohol.
        może to egoizm?
        ja też nie mam zamiaru wybierać, w jednym i drugim przypadku mówie: nie
    • kamfora porównywanie z innymi 01.03.03, 12:22
      Wobec zła, które się nam przytrafia możemy przyjmować różne postawy.

      Między innymi są dwie "porównawcze":
      1. I tak mam lepiej, niż X
      2. Wolał(a)bym już mieć jak X, niż tak, jak teraz.

      Prawdę mówiąc - obie te postawy są mi obce. Nigdy nie umiałam znaleźć
      pociechy w tym, że komuś jest gorzej, ani pogorszenia samopoczucia,
      że komuś lepiej.

      Ale jeśli komuś taka postawa pomaga? Nie mnie osadzać...
    • kwieto Niektorzy maja wieksze problemy... :") 01.03.03, 12:27
      zadna praca poniekad nie hanbi
      chociaz rozne bywaja zajecia
      maz moj katem jest na etacie
      ale nie ma do tego zaciecia

      I dlatego co miesiac przed pierwszym
      zaczynaja sie zwykle klopoty
      nie przynosi trzynastej pensji
      za to czesto do domu robote


      Niestety
      musze patrzec jak sie meczy
      kretyn!
      sam sobie wybral to zajecie
      Po co
      tak mnie i otoczenie dreczy
      co to?
      to tamto w kuchni znowu jeczy!


      Przyprowadza przewaznie wieczorem
      gosci takich ze nawet pies warczy
      potem musze nastawic kolacje
      na sniadanie dla dziecka nie starczy

      Po kolacji ostatnie zyczenie
      nieraz musze kanape zascielic
      gdy pan ktory przyszedl w sobote
      pragnie zostac chociaz do niedzieli


      Nietety
      nie potrafie go wyreczyc
      dzieci
      ze wzgledu na nie przy nim stercze
      Debil
      i z roku na rok coraz wiekszy
      zeby
      ten w kuchni wreszcie przestal jeczec!


      A jak przy tym sie niszczy podloga
      co ja biedna mam poczac z tym oslem
      gdyby myslal o mnie choc troche
      to by kazal przynosic pantofle

      Zeby chociaz po sobie posprzatal
      zeby wanne umyl chociaz na dnie
      raz polozyl na miejsce narzedzia
      przeciez wszystko mozna robic ladnie


      Niestety
      on ma nawet brudna szyje
      kretyn!
      dlaczego ja z nim jeszcze zyje
      Petak!
      ja chyba w koncu go zabije
      Jednak
      to dobrze...
      to bardzo dobrze...
      to dobrze...

      Ze nie pije!
    • yo_anna Re: pijak... ale nie dziwkarz! 03.03.03, 19:30
      Wiele kobiet wychodzi z zalozenia, ze facet ktory pije jest lepszy niz zaden.
      Ale to nieprawda. Facet, ktory pije, to niestety facet, ktory pije. I to jest
      prawda. Tylko ile kobiet potrafi dostrzec ta prawde....
    • anahella Re: pijak... ale nie dziwkarz! 03.03.03, 23:37
      goja11 napisała:

      > Nie potrafię zrozumieć, dlaczego kobiety z lęku przed zdradą, wręcz akceptują
      > pijaństwo swoich bliskich.

      moze dlatego ze naiwnie wierza, ze z milosci do nich oni sie zmienia i
      przestana pic. bo przeciez z milosci do nich nie przestana sie puszczac.
      • Gość: ryjek Re: pijak... ale nie dziwkarz! IP: *.crowley.pl 04.03.03, 12:19
        Wraca mąż pijany do domu o 5 nad ranem - prawie nieprzytomny. Rano się budzi na
        ciężkim kacu. Jak przez mgłę widzi jakąś babę kładącą kartkę przy łóżku.
        Odczekał aż baba zniknie, sięga po kartkę a tam jak byk stoi: "Kochanie,
        położyłam ci tabletki od bólu głowy przy łóżku, w lodówce masz piwo na kaca,
        śniadanie czeka przyszykowane na stole, aha, nie musisz iść do pracy - już Cię
        zwolniłam u szefa, całuję, żona." Szok, kołowrót, o Boże! Co ja takiego
        narobiłem wczoraj! Nic nie pamiętam! Musiało się coś stać! W związku z tym
        facet idzie do pokoju syna i nieśmiało pyta: "Karol, co to takiego ja tu
        wczoraj wyprawiałem? Mówiłem coś dziwnego? itp.." Nie Tato, wróciłeś nad ranem
        w wysmienitym humorze, i chciałeś iść spać, ale Mama zaczęła się do ciebie
        dobierać i wtedy powidziałeś: "Odpierdol się ode mnie ty stara kurwo...ja mam
        żonę... :)
    • Gość: aiszka4 Re: pijak... ale nie dziwkarz! IP: 217.8.186.* 04.03.03, 14:29
      goja11 napisała:

      > Nieraz słyszałam wypowiedzi kobiet mówiących : " wolałabym żeby pił, niż
      > miałby spotykać się z inną"
      > Nie jest moim zamiarem dyskutować kto jes lepszy : "pijak" czy "k".
      > Nie potrafię zrozumieć, dlaczego kobiety z lęku przed zdradą, wręcz akceptują
      > pijaństwo swoich bliskich.

      Bo alkoholika można wysłać na przymusowe leczenie, a "zdradoholika" nie ;)))

      "Wolałabym, żeby się upijał niż mnie zdradzał" - to moje słowa, kiedy
      dowiedziałam się o zdradzie. Pomyślałam wtedy, że łatwiej bym sobie z tym
      poradziła. Ale to nie znaczy, że akceptowałabym alkoholizm w zamian za
      gwarancję wierności.
      I być może jako umęczona piciem i biciem żona alkoholika stwierdziłabym, że
      lepiej, żeby zdradzał niż pił.
      A jako żona zdradzającego alkoholika pewnie wykopałabym takiego z domu, bo co
      za dużo, to nie zdrowo.
Pełna wersja