karinaka
10.09.06, 22:57
proszę was o rade. jestem z chlopakiem od 6lat, mieszkamy razem od roku, ale
nie zapowiada sie na legalizcje zwiazku. nie mam zbyt konserwatywnych
pogladów, ale czułabym sie dużo lepiej mając perścionek na palcu- jest to dla
mnie symbol, który daje mi poczucie poczucie stabilizacji i który sprawiłby mi
ogromną radość. w zadne sluby nie mam sie zamiaru na razie bawic, potrzebuje
tylko tej ozdobki na palcu dla lepszego samopoczucia (czyłabym się wyjątkowo).
moj mezczyzna z kolei nie uwaza ze to jest potzrebne, powiedzial mi ze fakt
zamieszkania razem oznacza dla niego chec spedzenia ze mna reszty zycia i
powinnam doceniać to co mam i co mi mówi, a nie "czepiać się" o pierscionek.
nie wiem dlaczego on tak unika tych zareczyn. frustruje mnie fakt, ze nie mam
ciągle tego pierscionka, dochodzi na tym tle do kłótni i on w efekcie kończy
rozmowę stwierdzając: jakbyś tak nie jęczała to juz dawno byś go miała
(zaczęłam mówić ze tego potzrbuję kilka miesięcy temu, wcześniej nie było tego
ematu z mojej strony). nie bardzo rozumiem to podejście. wyraźnie powiedziałam
mu że nie chce brać szybko ślubu, ale że potzrebuje do szczęścia tego
pierścionka. jak mu mówię że nie liczy się z moimi potzrebami ,to się obraża i
znowu się kłócimy. nie rozumiem: skoro chce ze mną byc do konca życia, co mu
szkodzi przynieść ten pierścionek i dać mi odrobinę szczęścia. czy wy też
macie podobne doświadczenia? proszę o jakieś rady. bo jak na razie widzę
jedno- rozstanie.pozdrawiam