adoniis1970
11.09.06, 19:28
Witam,
chcialbym podzielic sie refleksjami o zyciu, a konkretnie co do jednego
faceta, ktory uwaza sie za mojego kumpla...
Mam swiadomosc, ze facet wiele mi zazdrosci: atrakcyjnosci fizycznej,
intelektualnej, podejscia do zycia, jak i rowniez mozliwosci. Wydaje mu sie,
ze ja tego nie widze, lecz jest w bledzie. Jego zawisc czyni go malym,
zaloznym dupkiem, o czym niejednokrotnie chcialem mu powiedziec, lecz wciaz
nie moge sie na to zdobyc. Mam dosc uwag, ze pedalski telefon, ze pedalskie
buty itd, itp... nie odzywam sie, bo widze, jak go zazdrosc zjada od srodka.
Mysle sobie, niech ci bedzie zasciankowy pajacu, jak ma ci ulzyc, to czemu
nie.
Co jeszcze, dymal podobnie jak wszyscy jedna KLO, ktora sluzyla za pofgotowie
seksualne, ale mnie sugerowal, zebym sie z nia wizal. Powiedzialem mu, ze
skoro ja dymal podobnie jak wszyscy, niech sie z nia wiaze, dlaczego ja
mialbym to robic. Podobnie z zyczeniami pod adresem jednej dziewczyny, nie
wiem po co i dlaczego. Zyczyl jej calkowitego upadku i syzyfowej pracy do
konca zycia. Sugerowal, ze za kare, nie wiem za jaka, ale chcialby wymierzac
sprawiedliwosc... poczulby sie wielki i znaczacy w tym swiecie.
Coz wiec powiedziec... atrakcyjnym ludziom zyje sie ciezko w swiecie obludy i
zawisci.