moj maz był na dziwkach:(

IP: 80.48.38.* 06.03.03, 07:49
nie walili sie..tylko podobno rozmawiali..(byl pijany)nie moge tego
przetrawic:(((((
    • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 07:59
      No to masz problem. Ale to chyba nie od dzisiaj. Bez powodu na te dziwki nie
      poszedł. Może warto zastanowić się nad funkcjonowaniem waszego związku?

      carduus
      • Gość: aiszka4 Re: moj maz był na dziwkach:( IP: 217.8.186.* 06.03.03, 09:14
        carduus napisała:

        > No to masz problem. Ale to chyba nie od dzisiaj. Bez powodu na te dziwki nie
        > poszedł. Może warto zastanowić się nad funkcjonowaniem waszego związku?
        >
        > carduus


        Od dłuższego czasu obserwuję próby usprawiedliwienia zdrady kłopotami w
        małżeństwie. Dlaczego, jeśli są problemy - np. za mało seksu - to facet
        idzie "na dziwki", albo szuka sobie kochanki, zamiast uczciwie powiedzieć:
        kochanie, jest mi źle, czuję się niekochany, moje potrzeby seksualne są
        większe. Proszę, zróbmy coś z tym, zanim mnie to przerośnie i zrobię coś, przez
        co będziemy cierpieć.
        Zresztą nie chodzi tylko o seks i tylko o zdradę przez męża.
        Uważam, że człowiek ma prawo czuć, że coś się wypaliło, ma prawo "wypisać się"
        ze związku, ale brak uczuć nie zwalnia z uczciwości.
        Mój mąż mnie zdradził, czyli w naszym związku są problemy. Ale ja nie szukam
        pociechy w ramionach innego faceta. Jeśli to zrobię, to dopiero, jak wyczerpią
        się wszystkie możliwości ratowania związku i uczciwie powiem, że to koniec
        naszego małżeństwa. I nie chodzi mi o to, że trzeba czekać do rozwodu.

        Wczoraj trafiłam na wątek sprzed kilku miesięcy pt. "Czym jest zdrada dla
        mężczyzny". Chciałam go dziś przywołać, ale widzę, że nie muszę.:(((

        Czy ktoś jest mi w stanie odpowiedzieć, dlaczego mój mąż, mąż autorki wątku i
        mężowie wielu innych, które tu pisały - jak przestał kochać, to przestał być
        uczciwy? Nawet na tyle nie zasługujemy?
        Dla obcego faceta, który znalazł mój portfel i dokumenty na ulicy, byłam więcej
        warta, niż dla faceta, który mi przed Bogiem ślubował miłość, wierność i
        uczciwość małżeńską?
        To uczciwość małżeńska rządzi się innymi prawami, ma inny kodeks moralny?
        Pani w sklepie oddam banknot, który mi przez pomyłkę wydała, ale żonę mogę olać?

        A może to ja jakoś źle pojmuję znaczenie słowa uczciwość? Jeśli tak, to mnie
        wyprostujcie...
        • Gość: JE Re: moj maz był na dziwkach:( IP: *.netlandia.pl 06.03.03, 10:30
          Problem chyba polega nie na braku uczciwości ze strony zdradzającego męża ale
          na braku jego dojrzałości (a nieuczciwość jest tylko konsekwencją).
          Często wynika to z tchórzostwa.
          Panuje wśród takich typów przekonanie, że mówienie o swojej zdradzie będzie
          objawem braku szacunku do żony.
          Nie chcąc skrzywdzić partnerki są przekonani, że skoki na bok są mniej
          szkodliwe dla związku niż szczerość. Często taka postawa skutkuje
          tolerancją ze strony żony (liczącej na przejściowy wybryk meża) a w efekcie
          wyrabia przekonanie u mąża że wybrał mniejsze zło (nie mówiąc o swoich
          przygodach).
          Tak przynajmniej ja to oceniam.
          Pozdrawiam
          Jan EJGERD
        • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 10:38
          Gość portalu: aiszka4 napisał(a):


          > Od dłuższego czasu obserwuję próby usprawiedliwienia zdrady kłopotami w
          > małżeństwie. Dlaczego, jeśli są problemy - np. za mało seksu - to facet
          > idzie "na dziwki", albo szuka sobie kochanki, zamiast uczciwie powiedzieć:
          > kochanie, jest mi źle, czuję się niekochany, moje potrzeby seksualne są
          > większe. Proszę, zróbmy coś z tym, zanim mnie to przerośnie i zrobię coś,
          przez
          >
          > co będziemy cierpieć.

          *******************

          Powodów może być mnóstwo. Np. facet jest po prostu draniem. To najprostsza
          odpowiedź. Ale nawet jeżeli jest prawdziwa, to nie stal się tym draniem z dnia
          na dzień. Albo wyszłaś za drania, albo nie zauważyłaś kiedy zaczął się
          zmieniać. Tak czy tak, część winy ponosisz również Ty.
          Albo np. uważa, że rozmowa nic nie zmieni, bo komunikacja w związku pozostawia
          wiele do życzenia. To również nie jest tylko jego wina.
          Albo uważa, że nie robi nic złego. I to może wynikać z tego, że jest kretynem.
          Ale jak wyżej, nie stał się nim nagle. Albo wyszłaś za kretyna itd...
          Albo, albo, albo, Każdy przypadek jest inny.



          >
          > Czy ktoś jest mi w stanie odpowiedzieć, dlaczego mój mąż, mąż autorki wątku i
          > mężowie wielu innych, które tu pisały - jak przestał kochać, to przestał być
          > uczciwy? Nawet na tyle nie zasługujemy?

          *******************
          Dobrze rozumiesz słowo uczciwość. Problem w tym, że mężowie, czy też ludzie w
          ogóle, nie stają się nieuczciwi dopiero w momencie, kiedy zdrada się wyda.
          Nawet nie wtedy, kiedy zaczynają zdradzać. Stają się tacy dużo wcześniej. I
          albo są tak doskonałymi oszustami, że za swoje aktorstwo mogliby dostać Oskara,
          albo osoby oszukiwane są kompletnie slepe i głuche na wszystkie symptomy
          oszustwa. Ja generalnie uważam, że doskonałych aktorów jest naprawdę niewielu,
          ale może się mylę.

          Natomiast co do słów JE, który twierdzi, że nieinformowanie o zdradzie wynika z
          obawy, że mówiąc jej o tym okazuje się brak szacunku, to nie zgadzam się
          absolutnie, Przecież to jakieś kompletnie chore rozumowanie. Nie wierzę, że
          normalny człowiek mógłby wymysleć takie kretyństwo. A poza tym nie mówimy o
          nieinformowaniu o zaistniałej zdradzie, ale o tym, dlaczego mężczyźni nie
          rozmawiają o problemach wcześniej, kiedy w związku zaczyna się psuć, a nie
          wtedy, gdy swoim postepowaniem pospują wszystko do końca.

          carduus
          • Gość: JE Re: moj maz był na dziwkach:( IP: *.netlandia.pl 06.03.03, 10:44
            ... a więc i tak problem sprowadza się do niedojrzałości.
            A przytoczony sposób rozumowania (zgadzam się że kretyński) jest niestety
            faktem znanym mi osobiście.

            Jan EJGERD
          • quba Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 10:46
            a nie przyszlo Ci nigdy do głowy, że to baba jest po prostu draniem i dlatego
            mąż ma jej dość?
            • Gość: JE Re: moj maz był na dziwkach:( IP: *.netlandia.pl 06.03.03, 11:02
              quba napisał:

              > a nie przyszlo Ci nigdy do głowy, że to baba jest po prostu draniem i dlatego
              > mąż ma jej dość?

              Jeśli w głównym wątku zamienimy płcie głównych bohaterów - wnioski z dyskusji
              nie stracą na wartości. Nadal uważam, że głównym problemem jest brak
              dojrzałości.

              Jan EJGERD
              • bernacha oh, jak latwo wam rzucac kamieniami... 06.03.03, 11:46
                i te teksty o niedojrzalosci.
                Jestem zoną, ktora zdradzila.
                W związku istnieje prawie 9 lat, w malzenstwie 7. Mam lat 28 i 5 letnie
                dziecko.Jestem zdaniem innych bardzo atrakcyjna.
                Delikatnie mowiac nie uklada sie nam pozycie malzenskie, z punktu widzenia
                mojego meza jest wszystki ok., tylko ze on ma ochote na seks raz na
                miesiac,seks trwa u niego 2-5 minut, gra wstepna praktycznie nie istnieje, a
                przynajmniej on nie stara mnie sie w jakis sposob pobudzic, troche podotyka, i
                przystepuje do stosunku. Najczesciej jak sie rozgrzeję, to juz jest koniec. Nie
                dba o mnie zupelnie. Choc na codzien, w innych dziedzinach jest mezem idelanym.
                Rozmawialam z nim wielokrotnie na ten temat, nie przynioslo to zadnego skutku,
                a najczesciej skonczylo sie klotnia z jego strony. Od 2 miesiecy mam kochanka,
                jest mi z nim cudownie no i pierwszy raz w zyciu przezylam orgazm...A juz
                myslalam "dzieki" mojemu mezowi, ze jestem oziebla, ten marny seks z mezem
                wywolywal u mnie frustracje i brak wiary we wlasna aatrakcyjnosc. Do tego
                dolaczyl sie kompleks nizszosc...
                Obrzuccie mnie teraz blotem...
                • carduus Re: oh, jak latwo wam rzucac kamieniami... 06.03.03, 12:17
                  Daj spokój, błotem rzucac nie będziemy, bo to ma sens tylko wtedy, kiedy może
                  odnieść skutek. Jeżeli ktoś tak jak Ty uważa, że nie robi nic złego, jest w
                  porządku wobec męża, to rzucanie czymkolwiek nie ma sensu. Przecież
                  usprawiedliwia Cie fakt, że Twoje potrzeby nie są zaspokajane. To znaczy, że
                  wolno ci wszystko, tak? Jesteś uczciwa, prawda? Jesli tak, to sądzę, że Twój
                  mąż o wszystkim wie i jeszcze Ci przyklaskuje. Jeżeli jednak go okłamujesz, to
                  znaczy, że jestes oszustką. I co tu wiecej na ten temat... Ręce opadają.

                  carduus
                  • bernacha Re: oh, jak latwo wam rzucac kamieniami... 06.03.03, 13:19
                    carduus napisała:

                    > Daj spokój, błotem rzucac nie będziemy, bo to ma sens tylko wtedy, kiedy może
                    > odnieść skutek. Jeżeli ktoś tak jak Ty uważa, że nie robi nic złego, jest w
                    > porządku wobec męża, to rzucanie czymkolwiek nie ma sensu. Przecież
                    > usprawiedliwia Cie fakt, że Twoje potrzeby nie są zaspokajane. To znaczy, że
                    > wolno ci wszystko, tak? Jesteś uczciwa, prawda? Jesli tak, to sądzę, że Twój
                    > mąż o wszystkim wie i jeszcze Ci przyklaskuje. Jeżeli jednak go okłamujesz,
                    to
                    > znaczy, że jestes oszustką. I co tu wiecej na ten temat... Ręce opadają.
                    >
                    > carduus

                    taaa, kotuś, moj mezus nic nie wie o zastepcy...
                    bo mimo, ze nie chce spelnic moich oczekiwan, nie znioslby mysli, ze ktos go
                    zastepuje w jego obowiazkach malzenskich
                    • Gość: Wujek dobra rada Re: oh, jak latwo wam rzucac kamieniami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.03, 15:18
                      dorób sobie w agencji
                      • bernacha Re: oh, jak latwo wam rzucac kamieniami... 06.03.03, 15:41
                        Gość portalu: Wujek dobra rada napisał(a):

                        > dorób sobie w agencji

                        zle zrozumiales kotek, ja nie "wale sie" z kazdym. Moj post mial uzmyslowic
                        coniektorym, za zdrade partnera odpowiada po czesci czestokroc partner
                        zdradzany.
                        • Gość: Wujek dobra rada Re: oh, jak latwo wam rzucac kamieniami... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.03.03, 16:35
                          A jaka różnica?. Że dziwka dla kasy a ty dla przyjemności?
                      • Gość: Aga Re: oh, jak latwo wam rzucac kamieniami... IP: *.waw-smy.tdci.pl 12.03.03, 09:58
                        Szlak mnie tafia jak czytam takie posty od takich kobiet .... przysłowie się
                        sprawdza " jak suka nie da to pies nie weźmie". Czy sex jest aż tak ważny,
                        wazniejszy od zaufania, od miłości do człoweika z którym się dzieli zycie ma
                        cię dziecko, z którym dzieli się toskami i radościami dnia codziennego. Myśle
                        że nie .. ale chyba człowiek jak wszytsko ma cudownego męża normalny dom to
                        tego nie docenia. Czy sadzies że jak jestes atrakcyjna i że mąz nie zaspakaja
                        twoich zachcianek w łózku to mozesz z niego roboć balon. Wspólczuje mu że
                        poznał taka kobiete jak ty. I choć sama jestem kobieta i to kobieta zdradzoną
                        to szlak mnie tafia jak czutam posty kobiet które pchaja się do łozka innych.
                        Takie tumaczenie że maż nie zaspakaja moich potrzeb to jeste to samo to facet
                        mówi zdradziłem żone bo ona mnie nie rozumie. Pomyśl sobie jak się będzie czuł
                        jak sie dowie o tym znienawidzi Cię. Będzie się tobą przydził. FUJ
            • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 11:45
              Oczywiście może byc i tak, że to postępowanie kobiety jest powodem tego, że mąż
              ją zdradza, bo zrozumiałam, że o to chodzi. Ale to i tak nie zmienia faktu, że
              gdyby ten biedny udręczony przez tego potwornego babsztyla mąż był UCZCIWY, to
              przyszedłby do tego potwora i powiedział: "Dłużej tego nie wytrzymam,
              odchodzę!" a nie zdaradzał ją. Pomijam fakt, że oczywiście najuczciwiej jest
              zacząć rozmawiać znacznie wcześniej. Tak czy inaczej, to kto jest winien w
              głównej mierze rozpadowi związku, od czyich błędów się zaczęło, płeć tego złego
              nie żadnego znaczenia. Inna sprawa, że to niestety mężczyźni częsciej
              zdradzają. I to jest fakt, a z faktami sie nie dyskutuje.

              carduus
          • Gość: aiszka4 Re: moj maz był na dziwkach:( IP: 217.8.186.* 06.03.03, 12:14
            carduus napisała:

            > *******************
            >
            > Powodów może być mnóstwo. Np. facet jest po prostu draniem. To najprostsza
            > odpowiedź. Ale nawet jeżeli jest prawdziwa, to nie stal się tym draniem z
            dnia
            > na dzień. Albo wyszłaś za drania, albo nie zauważyłaś kiedy zaczął się
            > zmieniać. Tak czy tak, część winy ponosisz również Ty.
            > Albo np. uważa, że rozmowa nic nie zmieni, bo komunikacja w związku
            pozostawia
            > wiele do życzenia. To również nie jest tylko jego wina.
            > Albo uważa, że nie robi nic złego. I to może wynikać z tego, że jest
            kretynem.
            > Ale jak wyżej, nie stał się nim nagle. Albo wyszłaś za kretyna itd...
            > Albo, albo, albo, Każdy przypadek jest inny.
            >
            > *******************
            > Dobrze rozumiesz słowo uczciwość. Problem w tym, że mężowie, czy też ludzie w
            > ogóle, nie stają się nieuczciwi dopiero w momencie, kiedy zdrada się wyda.
            > Nawet nie wtedy, kiedy zaczynają zdradzać. Stają się tacy dużo wcześniej. I
            > albo są tak doskonałymi oszustami, że za swoje aktorstwo mogliby dostać
            Oskara,
            >
            > albo osoby oszukiwane są kompletnie slepe i głuche na wszystkie symptomy
            > oszustwa. Ja generalnie uważam, że doskonałych aktorów jest naprawdę
            niewielu,
            > ale może się mylę.


            Czyli wychodzi na to, że jestem skończoną, ślepą, naiwną idiotką - bo wyszłam
            za mąż za kretyna i oszusta i nie zauważyłam tego przez 11 lat. Albo jestem
            ślepą, naiwną idiotką, bo nie zauważyłam, że ja tak się strasznie zmieniłam, że
            nie można ze mną normalnie porozmawiać, i oprócz ślepoty zapadłam jeszcze na
            głuchotę i nie odbierałam żadnych symptomów oszustwa. Albo zmusiłam mojego
            męża, żeby stał się taki.
            Ale nawet jeśli rozmowa ze mną nic by nie dała (a zapewniam, że nawet nie
            próbował), to czemu uczciwie nie powiedział - mam dość, spadam z naszego
            małżeństwa. O taką uczciwość mi chodzi.
            Jak nie chciał, nie umiał, uważał, że nie ma sensu ratować, to trudno.
            • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 12:22
              Dalczego tak nie powiedział, to należałoby zapytać przede wszystkim jego. Ja
              mogę tylko dywagować, tak jak to zrobiłam wczesniej, a co Ciebie tak bardzo
              uraziło. Widzę, że twierdzisz, że Ty jestes niepokalana i bez winy
              najmniejszej, a co złe, to wszystko on, ten drań. I w dodatku nagle, z dnia na
              dzień taki sie zrobił. Ani chybi ktos go zaczarował...

              carduus
              • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 12:29
                carduus napisała:

                > Dalczego tak nie powiedział, to należałoby zapytać przede wszystkim jego. Ja
                > mogę tylko dywagować, tak jak to zrobiłam wczesniej, a co Ciebie tak bardzo
                > uraziło. Widzę, że twierdzisz, że Ty jestes niepokalana i bez winy
                > najmniejszej, a co złe, to wszystko on, ten drań. I w dodatku nagle, z dnia
                na
                > dzień taki sie zrobił. Ani chybi ktos go zaczarował...
                >
                > carduus
                Takie juz qrna jestescie - co zlego, to on - ten dran...
                Moja zona od 1,5 roku odmawia wspolzycia. Jestesmy mlodzi, powiedzialem jej ze
                nie zamierzam konczyc zycia seksualnego przed trzydziestka. Wszelkie proby
                rozmowy na ten temat spelzaja na niczym. Jej zdaniem nie ma problemu, jesli
                jest - to jest to moj problem. Nie mam pojecia na co ona liczy? Czego oczekuje
                teraz ode mnie? Jestem wlasnie na ostatnim etapie przed powiedzeniem jej: tak
                dluzej byc nie moze i nie musi. Najciekawsze jednak jest to, ze kazda proba
                rozmowy konczy sie jej wielkiem zdziwieniem, ze cos mi nie pasuje. Tego nie
                moge pojac.
                • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 12:38
                  No ja nie wiem, ludzie, czy Wy naprawdę nie myslicie? Jeśli nie chce udac się
                  na terapię, to postaw jej ultimatum, albo znajdziesz sobie kochankę, albo
                  "pójdziesz na dziwki", albo sie rozwiedziecie. Ważne, żeby była świadoma, że o
                  tym myslisz. Może wtedy zrozumie, że to dla Ciebie bardzo ważne. A jesli nie,
                  to sorry, ale idiotek, ani idiotów nigdy nie lubiłam. Jak to możliwe, że
                  wziąłeś sobie taką na żonę??? Czyżbyś sam miał nie wszystko w głowie nie tak,
                  jak należy? :-)))

                  carduus
                  • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 12:42
                    carduus napisała:

                    > No ja nie wiem, ludzie, czy Wy naprawdę nie myslicie? Jeśli nie chce udac się
                    > na terapię, to postaw jej ultimatum, albo znajdziesz sobie kochankę, albo
                    > "pójdziesz na dziwki", albo sie rozwiedziecie. Ważne, żeby była świadoma, że
                    o
                    > tym myslisz. Może wtedy zrozumie, że to dla Ciebie bardzo ważne. A jesli nie,
                    > to sorry, ale idiotek, ani idiotów nigdy nie lubiłam. Jak to możliwe, że
                    > wziąłeś sobie taką na żonę??? Czyżbyś sam miał nie wszystko w głowie nie tak,
                    > jak należy? :-)))
                    >
                    > carduus
                    Dlaczego uwazasz ze nie mysle?
                    Pomijam inwektywy.
                    Mam do ciebie tylko jedno pytanie: ile czasu zajeloby tobie dogadywanie sie z
                    partnerem w takiej sytuacji jak moja? Postawilabys "ultimatum" po tygodniu,
                    miesiacu, roku...?
                    • Gość: carduus Re: moj maz był na dziwkach:( IP: 217.153.90.* 06.03.03, 15:18
                      m10 napisał(a):

                      > carduus napisała:
                      >
                      > > No ja nie wiem, ludzie, czy Wy naprawdę nie myslicie?
                      > Dlaczego uwazasz ze nie mysle?

                      ***************

                      Bo to co należy zrobić, wydaje mi się jasne. I moim zdaniem każdy człowiek,
                      który mysli, wiedziałby o tym, a nie czekał 1,5 roku nie wiadomo na co?

                      > Pomijam inwektywy.

                      ***********
                      Jakie inwektywy????


                      > Mam do ciebie tylko jedno pytanie: ile czasu zajeloby tobie dogadywanie sie z
                      > partnerem w takiej sytuacji jak moja? Postawilabys "ultimatum" po tygodniu,
                      > miesiacu, roku...?
                      *************
                      To zależy od tego jak bardzo by mi to przeszkadzało i jak bardzo chciałabym to
                      zmienić. Mój temperament seksualny chyba jednak nie tu nic do rzeczy, bo to nie
                      mój problem. Ale jeżeli to dla Ciebie tak ważne, to chyba najwyższy czas coś
                      zrobić?
                      No właśnie a przedtem jak było? To też ważne. Zmieniło się nagle, z dnia na
                      dzień? Może zbiegły się z tym jakies wazne wydarzenia? Ale to jest chyba temat
                      na całkiem inną dyskusję...

                      carduus
                      • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 15:49
                        Gość portalu: carduus napisał(a):

                        > m10 napisał(a):
                        >
                        > > carduus napisała:
                        > >
                        > > > No ja nie wiem, ludzie, czy Wy naprawdę nie myslicie?
                        > > Dlaczego uwazasz ze nie mysle?
                        >
                        > ***************
                        >
                        > Bo to co należy zrobić, wydaje mi się jasne. I moim zdaniem każdy człowiek,
                        > który mysli, wiedziałby o tym, a nie czekał 1,5 roku nie wiadomo na co?
                        Czyli twoim zdaniem kazdy czlowiek ktory mysli, nie ma w zyciu problemow, bo
                        przeciez skoro mysli, to musi wiedziec co sie stanie za miesiac, rok i temu
                        przeciwdzialac. A nawet jesli nie wie, to na pewno zna recepte na wszelkie
                        mozliwe problemy, ktore moga sie pojawic. I to skuteczna, bo moze pewnego dnia
                        uslyszec, ze skoro nie rozwiazal problemu, to jest bezmyslny. Hm.

                        Kto ci powiedzial, ze 1,5 roku czekalem nie wiadomo na co?
                        To, ze napisalem, ze od 1,5 roku nie bylo seksu nie oznacza chyba
                        automatycznie, ze 1,5 roku siedzialem na kanapie i czekalem az zona przyjdzie
                        do mnie gola i chetna?

                        >
                        > > Pomijam inwektywy.
                        >
                        > ***********
                        > Jakie inwektywy????
                        Te: "> sorry, ale idiotek, ani idiotów nigdy nie lubiłam"
                        • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 08:29
                          m10 napisał:


                          > Czyli twoim zdaniem kazdy czlowiek ktory mysli, nie ma w zyciu problemow, bo
                          > przeciez skoro mysli, to musi wiedziec co sie stanie za miesiac, rok i temu
                          > przeciwdzialac.

                          **************

                          Napisałam cos takiego? Nie przypominam sobie. Umówmy się na przyszłość, że
                          jesli piszę "mysleć" nie znaczy "byc jasnowidzem" dobrze? Może wtedy łatwiej
                          nam sie będzie zrozumieć.


                          A nawet jesli nie wie, to na pewno zna recepte na wszelkie
                          > mozliwe problemy, ktore moga sie pojawic. I to skuteczna, bo moze pewnego
                          dnia
                          > uslyszec, ze skoro nie rozwiazal problemu, to jest bezmyslny. Hm.
                          >
                          > Kto ci powiedzial, ze 1,5 roku czekalem nie wiadomo na co?

                          No jesli pytasz co masz zrobić, bo Twoja żona nie chcę z Tobą spać od póltora
                          roku, to znaczy, że nie wiesz co masz robić. Mnie taka sytuacja zaczęłaby
                          przeszkadzać mniej więcej po 2 tygodniach. Założyłam, że Tobiem, jako facetowi
                          na pewno nie duzo później. Wniosek: nie zacząleś zastanawiać się co z tym
                          zrobić wczoraj. A zatem przynajmniej od roku trwają próby dojścia do
                          porozumienia. Bez skutku. Ja po 2 miesiącach zaproponowałabym terapię, a w
                          razie odmowy podjęłabym bardziej radykalne kroki.
                          A Ty nie piszesz nic o ewentualnych przyczynach: "odmawia seksu" i już. Ani
                          słowa o terapii (nawet się zastanawiałam, czy to możliwe, żebys nie brał tego
                          pod uwage, bo dla mnie to oczywiste, ale jak sie okazuje, nie dla wszystkich).

                          > > ***********
                          > > Jakie inwektywy????
                          > Te: "> sorry, ale idiotek, ani idiotów nigdy nie lubiłam"


                          No wiesz, wybacz, ale to wyjęte z kontekstu. Jesli zadasz sobie ten trud i
                          sprawdzisz jak było napisane, to zobaczysz, że chodziło o to, że jesli nie żona
                          nie zrozumie, że całkowicie lekceważy Twoje potrzeby, których zaspokojenie jest
                          dla Ciebie bardzo ważne, to niestety ale jest idiotką. Tak jak idiotą byłby w
                          odwrotnej pod względem płciowym sytuacji, mąż. A ja zwykłam nazywać rzeczy po
                          imieniu i jesli ktos w mojej opini zasluguje na miano głupca to nazwę go
                          głupcem, a nie "inteligentnym inaczej".

                          carduus



                          • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 08.03.03, 11:58
                            carduus napisała:

                            > m10 napisał:
                            >
                            >
                            > > Czyli twoim zdaniem kazdy czlowiek ktory mysli, nie ma w zyciu problemow,
                            > bo
                            > > przeciez skoro mysli, to musi wiedziec co sie stanie za miesiac, rok i tem
                            > u
                            > > przeciwdzialac.
                            >
                            > **************
                            >
                            > Napisałam cos takiego? Nie przypominam sobie. Umówmy się na przyszłość, że
                            > jesli piszę "mysleć" nie znaczy "byc jasnowidzem" dobrze? Może wtedy łatwiej
                            > nam sie będzie zrozumieć.
                            Napisalas "No ja nie wiem, ludzie, czy Wy naprawdę nie myslicie? " w pierwszym
                            zdaniu odpowiedzi na post faceta (czyli mnie), ktory ma klopot z seksem w
                            malzenstwie. Czyli to, ze mam problem i go (jeszcze) nie rozwiazalem oznacza ze
                            jestem bezmyslny. Czyli ze osoba myslaca nie moze miec problemow, bo skoro
                            mysli to a) unika ich (moca jasnowidzenia), b) rozwiazuje je w momencie
                            pojawienia sie.

                            >
                            >
                            > A nawet jesli nie wie, to na pewno zna recepte na wszelkie
                            > > mozliwe problemy, ktore moga sie pojawic. I to skuteczna, bo moze pewnego
                            > dnia
                            > > uslyszec, ze skoro nie rozwiazal problemu, to jest bezmyslny. Hm.
                            > >
                            > > Kto ci powiedzial, ze 1,5 roku czekalem nie wiadomo na co?
                            >
                            > No jesli pytasz co masz zrobić, bo Twoja żona nie chcę z Tobą spać od póltora
                            > roku, to znaczy, że nie wiesz co masz robić. Mnie taka sytuacja zaczęłaby
                            > przeszkadzać mniej więcej po 2 tygodniach. Założyłam, że Tobiem, jako
                            facetowi
                            > na pewno nie duzo później. Wniosek: nie zacząleś zastanawiać się co z tym
                            > zrobić wczoraj. A zatem przynajmniej od roku trwają próby dojścia do
                            > porozumienia. Bez skutku. Ja po 2 miesiącach zaproponowałabym terapię, a w
                            > razie odmowy podjęłabym bardziej radykalne kroki.
                            Dobrze, swietnie. Znaczy, ty pewnie jestes osoba myslaca, bo zrobilabys tak i
                            tak. A teraz prosze mi wyjasnic z czego wynika, ze jestem bezmyslny. Ze robilem
                            co innego? Ze okazalo sie to nieskuteczne?


                            > A Ty nie piszesz nic o ewentualnych przyczynach: "odmawia seksu" i już. Ani
                            > słowa o terapii (nawet się zastanawiałam, czy to możliwe, żebys nie brał tego
                            > pod uwage, bo dla mnie to oczywiste, ale jak sie okazuje, nie dla
                            wszystkich).
                            Swietnie, nareszcie: to, ze dla ciebie cos jest oczywiste, nie musi byc
                            oczywiste dla wszystkich.


                            >
                            > > > ***********
                            > > > Jakie inwektywy????
                            > > Te: "> sorry, ale idiotek, ani idiotów nigdy nie lubiłam"
                            >
                            >
                            > No wiesz, wybacz, ale to wyjęte z kontekstu. Jesli zadasz sobie ten trud i
                            > sprawdzisz jak było napisane, to zobaczysz, że chodziło o to, że jesli nie
                            żona
                            >
                            > nie zrozumie, że całkowicie lekceważy Twoje potrzeby, których zaspokojenie
                            jest
                            >
                            > dla Ciebie bardzo ważne, to niestety ale jest idiotką. Tak jak idiotą byłby w
                            > odwrotnej pod względem płciowym sytuacji, mąż. A ja zwykłam nazywać rzeczy po
                            > imieniu i jesli ktos w mojej opini zasluguje na miano głupca to nazwę go
                            > głupcem, a nie "inteligentnym inaczej".
                            >
                            > carduus
                            >
                            >
                            >
                            Taaaak, najpierw kazanie a potem wykladnia dla
                            "idiotow i idiotek", dla ktorych "nie bylo to oczywiste"
                            Powodzenia w kaznodziejowaniu
                            • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 07:56
                              m10 napisał:

                              > Napisalas "No ja nie wiem, ludzie, czy Wy naprawdę nie myslicie? " w
                              pierwszym
                              > zdaniu odpowiedzi na post faceta (czyli mnie), ktory ma klopot z seksem w
                              > malzenstwie. Czyli to, ze mam problem i go (jeszcze) nie rozwiazalem oznacza
                              ze
                              >
                              > jestem bezmyslny. Czyli ze osoba myslaca nie moze miec problemow, bo skoro
                              > mysli to a) unika ich (moca jasnowidzenia), b) rozwiazuje je w momencie
                              > pojawienia sie.
                              **************************

                              No to może tak: Uznałam, że jeśli minęlo półtora roku, a Ty nadal nie wiesz co
                              z tym fantem zrobić, to chyba nie myslisz. BO dla mnie rok, to byłoby maksimum.
                              Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? Myślałam, że to akurat nie powinno być
                              zbyt trudne.


                              > Dobrze, swietnie. Znaczy, ty pewnie jestes osoba myslaca, bo zrobilabys tak i
                              > tak. A teraz prosze mi wyjasnic z czego wynika, ze jestem bezmyslny. Ze
                              robilem
                              >
                              > co innego? Ze okazalo sie to nieskuteczne?
                              ********************

                              Nie. To wynika z tego, że po póltora roku bezskutecznych prób rozwiązania
                              problemu nie widzisz, że sam, bez współpracy ze strony Twojej żony go nie
                              rozwiążesz. Uważam, że postawienie ultimatum zmusiłoby ją wreszcie do wzięcia
                              pod uwagę również Twoich potrzeb. No właśnie, to, że nie potrafiłeś przez
                              półtora roku uświadomic jej, że ta sfera życia jest dla Ciebie bardzo ważna, to
                              sorry, ale nie świadczy to najlepiej albo o Tobie, albo o niej, a
                              najprawdopodobniej o was obojgu.


                              > Swietnie, nareszcie: to, ze dla ciebie cos jest oczywiste, nie musi byc
                              > oczywiste dla wszystkich.
                              ***************

                              No własnie. Zaczynam sobie uświadamiać, że dwa i dwa to nie dla wszystkich jest
                              cztery. Niestety.

                              Czego Ty się chłopie spodziewasz? Że pogłaszczę Cię po główce i powiem: :Co za
                              wredna bab z tej Twojej żony? Ćzy że przedstawię Ci gotową receptę na Twój
                              problem? Czy że wyrażę swoją opinię? Pierwsze i drugie jest niewykonalne.
                              Drugie dotałes. O co więc chodzi? O to, że ci się moja opinia nie podoba? Na
                              szczęście nie ma takiego obowiązku, więc nie przejmuj sie tak i rób nadal co
                              uważasz za stosowne. To Twoje życie.

                              carduus
                              • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 12:21
                                carduus napisała:

                                > m10 napisał:
                                >
                                > > Napisalas "No ja nie wiem, ludzie, czy Wy naprawdę nie myslicie? " w
                                > pierwszym
                                > > zdaniu odpowiedzi na post faceta (czyli mnie), ktory ma klopot z seksem w
                                > > malzenstwie. Czyli to, ze mam problem i go (jeszcze) nie rozwiazalem oznac
                                > za
                                > ze
                                > >
                                > > jestem bezmyslny. Czyli ze osoba myslaca nie moze miec problemow, bo skoro
                                >
                                > > mysli to a) unika ich (moca jasnowidzenia), b) rozwiazuje je w momencie
                                > > pojawienia sie.
                                > **************************
                                >
                                > No to może tak: Uznałam, że jeśli minęlo półtora roku, a Ty nadal nie wiesz
                                co
                                > z tym fantem zrobić, to chyba nie myslisz. BO dla mnie rok, to byłoby
                                maksimum.

                                Widocznie nie jestem w tych sprawach tak biegly jak ty. Ludzie sa rozni i mysle
                                ze tobie przydaloby sie troche wiecej pokory i wiecej zastanowienia w ferowaniu
                                bardzo zdecydowanych sadow.


                                >
                                > Czy to naprawdę tak trudno zrozumieć? Myślałam, że to akurat nie powinno być
                                > zbyt trudne.
                                Rozpatrujesz problem tak, jakby bylo to zadanie matematyczne, gdzie wiemy jak
                                postepowac a wynik otrzymamy najpozniej za 10-20 minut. Gdzie zastosowanie
                                znanych srodkow da znane efekty. A to nie forum "Matematyka". I moj problem nie
                                z tej sfery.
                                Nadal nie rozumiem wiazania przez ciebie pojecia bezmyslnosci z
                                nieskutecznoscia. Np. ktos jest swietny w rozwiazywaniu calek, zna cale tabuny
                                metod sluzacych ich rozwiazywaniu. Ale tym razem trafil na jakas wyjatkowo
                                oporna i pokrecona, szuka rozwiazania, stosuje rozne znane sobie metody i zadna
                                jak dotad nie okazala sie skuteczna. Czlowiek ten pracuje nad tym i wtedy
                                pojawia sie carduus i mowi o nim "bezmyslny typ", bo przeciez taka calke
                                rozwiazuje sie tak i tak.

                                >
                                > > Dobrze, swietnie. Znaczy, ty pewnie jestes osoba myslaca, bo zrobilabys ta
                                > k i
                                > > tak. A teraz prosze mi wyjasnic z czego wynika, ze jestem bezmyslny. Ze
                                > robilem
                                > >
                                > > co innego? Ze okazalo sie to nieskuteczne?
                                > ********************
                                >
                                > Nie. To wynika z tego, że po póltora roku bezskutecznych prób rozwiązania
                                > problemu nie widzisz, że sam, bez współpracy ze strony Twojej żony go nie
                                > rozwiążesz. Uważam, że postawienie ultimatum zmusiłoby ją wreszcie do wzięcia
                                > pod uwagę również Twoich potrzeb. No właśnie, to, że nie potrafiłeś przez
                                > półtora roku uświadomic jej, że ta sfera życia jest dla Ciebie bardzo ważna,
                                to
                                >
                                > sorry, ale nie świadczy to najlepiej albo o Tobie, albo o niej, a
                                > najprawdopodobniej o was obojgu.
                                >
                                A moze moja zona jest kosmitka?


                                >
                                > > Swietnie, nareszcie: to, ze dla ciebie cos jest oczywiste, nie musi byc
                                > > oczywiste dla wszystkich.
                                > ***************
                                >
                                > No własnie. Zaczynam sobie uświadamiać, że dwa i dwa to nie dla wszystkich
                                jest
                                >
                                > cztery. Niestety.
                                >
                                Hej, ale moja zona i ja nie jestesmy planktonem. Jestesmy troche bardziej
                                skomplikowani niz czterodzialaniowy kalkulatorek. Na szczescie.



                                > Czego Ty się chłopie spodziewasz? Że pogłaszczę Cię po główce i powiem: :Co
                                za
                                Nie pozwalam innym babom glaskac sie po glowce. :-)

                                > wredna bab z tej Twojej żony? Ćzy że przedstawię Ci gotową receptę na Twój
                                > problem? Czy że wyrażę swoją opinię? Pierwsze i drugie jest niewykonalne.
                                > Drugie dotałes. O co więc chodzi? O to, że ci się moja opinia nie podoba? Na
                                > szczęście nie ma takiego obowiązku, więc nie przejmuj sie tak i rób nadal co
                                > uważasz za stosowne. To Twoje życie.
                                >
                                > carduus
                                • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 14:18
                                  m10 napisał:


                                  > Widocznie nie jestem w tych sprawach tak biegly jak ty. Ludzie sa rozni i
                                  mysle
                                  >
                                  > ze tobie przydaloby sie troche wiecej pokory i wiecej zastanowienia w
                                  ferowaniu
                                  >
                                  > bardzo zdecydowanych sadow.

                                  ********************

                                  A to bardzo byc może. co do ferowania zdecydowanych sądów, bo pokora mnie
                                  mierzi, niestety. Rogata ma dusza. Ale nie mnie oceniać samą siebie. W tej
                                  kwestii mimo usilnych dążeń wciąż nie zawsze potrafie być obiektywna.


                                  > Rozpatrujesz problem tak, jakby bylo to zadanie matematyczne, gdzie wiemy jak
                                  > postepowac a wynik otrzymamy najpozniej za 10-20 minut. Gdzie zastosowanie
                                  > znanych srodkow da znane efekty. A to nie forum "Matematyka". I moj problem
                                  nie
                                  >
                                  > z tej sfery.
                                  *************

                                  To nie forum "Matematyka". Z tym sie zgadzam. Ale zasady logicznego myślenia
                                  obowiązują nawet w tak delikatnej materii jak "Psychologia".



                                  > Nadal nie rozumiem wiazania przez ciebie pojecia bezmyslnosci z
                                  > nieskutecznoscia. Np. ktos jest swietny w rozwiazywaniu calek, zna cale
                                  tabuny
                                  > metod sluzacych ich rozwiazywaniu. Ale tym razem trafil na jakas wyjatkowo
                                  > oporna i pokrecona, szuka rozwiazania, stosuje rozne znane sobie metody i
                                  zadna
                                  >
                                  > jak dotad nie okazala sie skuteczna. Czlowiek ten pracuje nad tym i wtedy
                                  > pojawia sie carduus i mowi o nim "bezmyslny typ", bo przeciez taka calke
                                  > rozwiazuje sie tak i tak.


                                  ******************
                                  Hi hi hi, od razu widac, że z matematyką to Ty jestes na bakier:-)))


                                  >
                                  > >
                                  No właśnie, to, że nie potrafiłeś przez
                                  > > półtora roku uświadomic jej, że ta sfera życia jest dla Ciebie bardzo ważn
                                  > a,
                                  > to
                                  > >
                                  > > sorry, ale nie świadczy to najlepiej albo o Tobie, albo o niej, a
                                  > > najprawdopodobniej o was obojgu.
                                  > >
                                  > A moze moja zona jest kosmitka?

                                  ******************
                                  dlaczego sądzisz, że kosmici całkowicie lekceważą potrzeby swoich partnerów? A
                                  poważnie: nie stała się ta kosmitką z dnia na dzień. Zauważyłes dopiero, gdy
                                  odstawiła Cię od łoża??? Dziwne...


                                  Zaczynam sobie uświadamiać, że dwa i dwa to nie dla wszystkich
                                  >
                                  > jest
                                  > >
                                  > > cztery. Niestety.
                                  > >
                                  > Hej, ale moja zona i ja nie jestesmy planktonem. Jestesmy troche bardziej
                                  > skomplikowani niz czterodzialaniowy kalkulatorek. Na szczescie.

                                  **************
                                  A co ma piernik do wiatraka? Z tego, że nie wszyscy myślą logicznie nie należy
                                  wyciągac wniosków o skomplikowaniu umysłów nie tylko Waszych, ale w ogóle
                                  czyichkolwiek.


                                  >
                                  > > Czego Ty się chłopie spodziewasz? Że pogłaszczę Cię po główce i powiem: :C
                                  > o
                                  > za
                                  > Nie pozwalam innym babom glaskac sie po glowce. :-)

                                  ***************Dalej napisałam że to niewykonalne. Nie tylko dlatego, że
                                  wirtulanie, to trudno by było, ale również dlatego, że ja obcych chłopów po
                                  głowkach nie głaszczę:-))) Generalnie jestem przeciwnikiem głaskania po główce.
                                  Jakos mnie smieszą tacy, kótrzy tego oczekują. Skazę taka mam.


                                  carduus
                                  • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 16:33
                                    carduus napisała:

                                    > m10 napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Widocznie nie jestem w tych sprawach tak biegly jak ty. Ludzie sa rozni i
                                    > mysle
                                    > >
                                    > > ze tobie przydaloby sie troche wiecej pokory i wiecej zastanowienia w
                                    > ferowaniu
                                    > >
                                    > > bardzo zdecydowanych sadow.
                                    >
                                    > ********************
                                    >
                                    > A to bardzo byc może. co do ferowania zdecydowanych sądów, bo pokora mnie
                                    > mierzi, niestety. Rogata ma dusza. Ale nie mnie oceniać samą siebie. W tej
                                    > kwestii mimo usilnych dążeń wciąż nie zawsze potrafie być obiektywna.
                                    >
                                    >
                                    > > Rozpatrujesz problem tak, jakby bylo to zadanie matematyczne, gdzie wiemy
                                    > jak
                                    > > postepowac a wynik otrzymamy najpozniej za 10-20 minut. Gdzie zastosowanie
                                    >
                                    > > znanych srodkow da znane efekty. A to nie forum "Matematyka". I moj proble
                                    > m
                                    > nie
                                    > >
                                    > > z tej sfery.
                                    > *************
                                    >
                                    > To nie forum "Matematyka". Z tym sie zgadzam. Ale zasady logicznego myślenia
                                    > obowiązują nawet w tak delikatnej materii jak "Psychologia". \
                                    "Lekarzu, lecz sie sam".


                                    >
                                    >
                                    >
                                    > > Nadal nie rozumiem wiazania przez ciebie pojecia bezmyslnosci z
                                    > > nieskutecznoscia. Np. ktos jest swietny w rozwiazywaniu calek, zna cale
                                    > tabuny
                                    > > metod sluzacych ich rozwiazywaniu. Ale tym razem trafil na jakas wyjatkowo
                                    >
                                    > > oporna i pokrecona, szuka rozwiazania, stosuje rozne znane sobie metody i
                                    > zadna
                                    > >
                                    > > jak dotad nie okazala sie skuteczna. Czlowiek ten pracuje nad tym i wtedy
                                    > > pojawia sie carduus i mowi o nim "bezmyslny typ", bo przeciez taka calke
                                    > > rozwiazuje sie tak i tak.
                                    >
                                    >
                                    > ******************
                                    > Hi hi hi, od razu widac, że z matematyką to Ty jestes na bakier:-)))
                                    Pani faworyzowala dziewczynki! Za to pan wolal chlopcow...


                                    >
                                    > >
                                    > > >
                                    > No właśnie, to, że nie potrafiłeś przez
                                    > > > półtora roku uświadomic jej, że ta sfera życia jest dla Ciebie bardzo
                                    > ważn
                                    > > a,
                                    > > to
                                    > > >
                                    > > > sorry, ale nie świadczy to najlepiej albo o Tobie, albo o niej, a
                                    > > > najprawdopodobniej o was obojgu.
                                    > > >
                                    > > A moze moja zona jest kosmitka?
                                    >
                                    > ******************
                                    > dlaczego sądzisz, że kosmici całkowicie lekceważą potrzeby swoich partnerów?
                                    A
                                    > poważnie: nie stała się ta kosmitką z dnia na dzień. Zauważyłes dopiero, gdy
                                    > odstawiła Cię od łoża??? Dziwne...
                                    Bije sie w piersi!


                                    >
                                    >
                                    > Zaczynam sobie uświadamiać, że dwa i dwa to nie dla wszystkich
                                    > >
                                    > > jest
                                    > > >
                                    > > > cztery. Niestety.
                                    > > >
                                    > > Hej, ale moja zona i ja nie jestesmy planktonem. Jestesmy troche bardziej
                                    > > skomplikowani niz czterodzialaniowy kalkulatorek. Na szczescie.
                                    >
                                    > **************
                                    > A co ma piernik do wiatraka? Z tego, że nie wszyscy myślą logicznie nie
                                    należy
                                    Kto nie mysli logicznie? Z tego co wiem, o wyniku dodawania decyduje arytmetyka
                                    a nie logika.

                                    > wyciągac wniosków o skomplikowaniu umysłów nie tylko Waszych, ale w ogóle
                                    > czyichkolwiek.
                                    Tak skomplikowany obiekt jak ludzki mozg (na 99,999% takowy posiada moja zona
                                    jak i ja) rzadko dziala w sposob logiczny. Naprawde nie mamy komputerow w
                                    glowach - my ludzie.

                                    Osz kurcze, ze tez nie zauwazylem tego dotad! Logika, logika!
                                    Otoz logika, to sie bardzo przydaje przy pisaniu oprogramowania a nie w
                                    kontaktach z kobietami - przynajmniej z wiekszoscia z nich. Jesliby bylo
                                    inaczej, to najlepszym partnerem dla kobiety okazalby sie Deep Blue.


                                    >
                                    > >
                                    > > > Czego Ty się chłopie spodziewasz? Że pogłaszczę Cię po główce i powie
                                    > m: :C
                                    > > o
                                    > > za
                                    > > Nie pozwalam innym babom glaskac sie po glowce. :-)
                                    >
                                    > ***************Dalej napisałam że to niewykonalne. Nie tylko dlatego, że
                                    > wirtulanie, to trudno by było, ale również dlatego, że ja obcych chłopów po
                                    > głowkach nie głaszczę:-))) Generalnie jestem przeciwnikiem głaskania po
                                    główce.
                                    Lac trzeba, lac i wymagac!


                                    >
                                    > Jakos mnie smieszą tacy, kótrzy tego oczekują. Skazę taka mam.
                                    >
                                    >
                                    > carduus
                                    W ogole faceci sa tacy smieszni z tymi swoimi problemami. Tyle pradu na nic.
                                    • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 16:44
                                      m10 napisał:


                                      > "Lekarzu, lecz sie sam".
                                      > ******************

                                      ???


                                      > Kto nie mysli logicznie? Z tego co wiem, o wyniku dodawania decyduje arytmetyk
                                      > a nie logika.

                                      **************


                                      A owszem. Ale jeśli nie potrafisz zrozumiec prostej analogii to jakim cudem
                                      pojąłes arytmetykę?


                                      > Tak skomplikowany obiekt jak ludzki mozg (na 99,999% takowy posiada moja zona
                                      > jak i ja) rzadko dziala w sposob logiczny.
                                      **************


                                      Mylisz się. Działa bardzo logicznie. To, że jeszcze nie potrafimy zrozumiec
                                      wszystkiego nie świadczy o tym, że cos czego nie rozumiemy jest nielogiczne.
                                      Mózg musi działac logiccznie, bo jest tworem natury, a natura jest logiczna do
                                      bólu.




                                      > Osz kurcze, ze tez nie zauwazylem tego dotad! Logika, logika!
                                      > Otoz logika, to sie bardzo przydaje przy pisaniu oprogramowania a nie w
                                      > kontaktach z kobietami - przynajmniej z wiekszoscia z nich.
                                      *************

                                      Ale w roziwązywaniu problemów z kobietami szalenie, zapewniam Cię.



                                      > Lac trzeba, lac i wymagac!


                                      ******************
                                      No toc leję!!! A jak leję, to narzekasz, ech te chłopy...:-)))

                                      carduus

                                      • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 17:14
                                        carduus napisała:

                                        > m10 napisał:
                                        >
                                        >
                                        > > "Lekarzu, lecz sie sam".
                                        > > ******************
                                        >
                                        > ???
                                        >
                                        >
                                        > > Kto nie mysli logicznie? Z tego co wiem, o wyniku dodawania decyduje arytm
                                        > etyk
                                        > > a nie logika.
                                        >
                                        > **************
                                        >
                                        >
                                        > A owszem. Ale jeśli nie potrafisz zrozumiec prostej analogii
                                        A moze twoja analogia byla do luftu?


                                        > to jakim cudem
                                        > pojąłes arytmetykę?
                                        Mama mnie lala a ja sie uczylem z rykiem. Jak widac moje stosunki z kobietami
                                        od dawna nie byly normalne. A moze to wlasnie jest norma?


                                        > > Tak skomplikowany obiekt jak ludzki mozg (na 99,999% takowy posiada moja z
                                        > ona
                                        > > jak i ja) rzadko dziala w sposob logiczny.
                                        > **************
                                        >
                                        >
                                        > Mylisz się. Działa bardzo logicznie. To, że jeszcze nie potrafimy zrozumiec
                                        > wszystkiego nie świadczy o tym, że cos czego nie rozumiemy jest nielogiczne.
                                        > Mózg musi działac logiccznie, bo jest tworem natury, a natura jest logiczna
                                        do
                                        > bólu.
                                        Mozg musi dzialac logicznie skoro jestes o tym przekonana! Jesli nie dziala
                                        logicznie - tym gorzej dla niego.
                                        A serio: skoro nie wiemy jak cos dziala, to nie wiemy i juz. Poki co, mozemy
                                        stwierdzic, ze to co mozg ma na wejsciu nie zawsze jest logiczne z tym co a na
                                        wyjsciu. I naprawde nadal niewiele wiadomo, jak to dziala. Reszta jest
                                        gdybaniem.
                                        Moze nasze mozgi sa wyspami nielogicznosci w tym pieknie logicznym swiecie?

                                        >
                                        >
                                        >
                                        >
                                        > > Osz kurcze, ze tez nie zauwazylem tego dotad! Logika, logika!
                                        > > Otoz logika, to sie bardzo przydaje przy pisaniu oprogramowania a nie w
                                        > > kontaktach z kobietami - przynajmniej z wiekszoscia z nich.
                                        > *************
                                        >
                                        > Ale w roziwązywaniu problemów z kobietami szalenie, zapewniam Cię.
                                        Rozwiazywanie problemow z kobietami to jakby tez kontakty z nimi, czy sie myle?
                                        Chociaz w sumie moze i lepiej byloby rozwiazac ten problem bez kontaktu z nia?
                                        Ten komfort...


                                        >
                                        >
                                        >
                                        > > Lac trzeba, lac i wymagac!
                                        >
                                        >
                                        > ******************
                                        > No toc leję!!! A jak leję, to narzekasz, ech te chłopy...:-)))
                                        >
                                        > carduus
                                        >
                                        Kurcze, widzisz jaki jestem nielogiczny, to niemozliwe, zeby swiat byl caly
                                        taki logiczny z jednym malutkim wyjatkiem...
                                        • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 11.03.03, 08:31
                                          m10 napisał:

                                          > A moze twoja analogia byla do luftu?

                                          **************
                                          A co masz jej do zarzucenia?


                                          > Mama mnie lala a ja sie uczylem z rykiem. Jak widac moje stosunki z kobietami
                                          > od dawna nie byly normalne. A moze to wlasnie jest norma?
                                          **************

                                          Nie to nie jest norma.



                                          > A serio: skoro nie wiemy jak cos dziala, to nie wiemy i juz. Poki co, mozemy
                                          > stwierdzic, ze to co mozg ma na wejsciu nie zawsze jest logiczne z tym co a
                                          na
                                          > wyjsciu. I naprawde nadal niewiele wiadomo, jak to dziala. Reszta jest
                                          > gdybaniem.
                                          *********************

                                          To chyba temat na inną dyskusję. Ale zasięgnij opinii specjalistów. jestem
                                          pewna, że powiedzą Ci to co ja. Mózg jako twór natury, działa logicznie. To, że
                                          my tej logiki nie jestesmy w stanie odkryc, nie znaczy, że jej nie ma.



                                          > Rozwiazywanie problemow z kobietami to jakby tez kontakty z nimi, czy sie
                                          myle?

                                          *****************

                                          No cóż. To miał być żart. Moja wina, nie dodałam nawiasków. Ale tylko w
                                          kategoriach żaru (przyznaję, że nie najwyższego lotu) można potraktować
                                          wypowiedź, że logika w konataktach z kobietami jest nieprzydatna. Jeżeli ta
                                          wypowiedź była poważna, to wybacz, ale z szowinistami nie gadam z założenia. Sa
                                          odporni na wiedzę, a ja nie lubię grochem o ścianę rzucać.



                                          > Kurcze, widzisz jaki jestem nielogiczny, to niemozliwe, zeby swiat byl caly
                                          > taki logiczny z jednym malutkim wyjatkiem...

                                          *******************
                                          Ależ zapweniam Cię, że nie jestes jedyny. Takich jak Ty, nielogicznych, jest na
                                          pęczki.

                                          carduus

                                          PS. Mam prośbę. Bądź łaskaw przy cytowaniu moich wypowiedzi kasawać to do czego
                                          się nie odnosisz, pozostawiając tylko te fragmenty, które komentujesz. Ten
                                          bałagan w Twoich postach jest dla mnie trudny do zniesienia. Chyba, że nie
                                          chcesz kontynuować.


                                          • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 11.03.03, 10:26
                                            carduus napisała:

                                            > > A moze twoja analogia byla do luftu?
                                            > **************
                                            > A co masz jej do zarzucenia?
                                            Analogia arytmetyczna (2+2=4) byla do luftu, bo sugerowala, ze stosunki miedzy
                                            zona i mezem sa tak proste, albo prawie tak proste jak to dzialanie. A to
                                            nieprawda. Gdyby tak bylo, to ludziom wystarczalby prosty kalkulator zamiast
                                            wizyty u seksuologa lub psychologa/psychiatry itd. Albo konsultacja z systemem
                                            eksperckim - zbiorem regul, logicznych do bolu. Jesli Twoje doswiadczenie
                                            zyciowe pozwala na stawianie takich analogii, no to sorry.


                                            > To chyba temat na inną dyskusję. Ale zasięgnij opinii specjalistów. jestem
                                            > pewna, że powiedzą Ci to co ja. Mózg jako twór natury, działa logicznie.
                                            Wiesz, moze lepiej nie sluchac specjalistow wnioskujacych na podstawie wlasnej
                                            niewiedzy?

                                            > No cóż. To miał być żart. Moja wina, nie dodałam nawiasków. Ale tylko w
                                            > kategoriach żaru (przyznaję, że nie najwyższego lotu) można potraktować
                                            > wypowiedź, że logika w konataktach z kobietami jest nieprzydatna.
                                            Nie twierdze, ze logika jest nieprzydatna. Na pewno nie jest kluczem do
                                            zrozumienia kobiety, nie jest najwazniejsza. Byc moze istnieja takie dziwadla
                                            jak kobiety doskonale logiczne ale z pewnoscia moja zona do nich nie nalezy.
                                            Jesli wolisz, moge traktowac cie jako maszyne matematyczna. Chcesz?

                                            > Jeżeli ta wypowiedź była poważna, to wybacz, ale z szowinistami nie gadam z
                                            >założenia. Sa odporni na wiedzę, a ja nie lubię grochem o ścianę rzucać.
                                            Ale uwielbiasz rzucac kamieniami.
                                            Wiedzy to ty za duzo do przekazania nie masz (do tej pory tylko jedna odkrywcza
                                            analogia 2+2=4), za to nie mozesz sie powstrzymac od przyklejania kolejnych
                                            etykietek.


                                            > Ależ zapweniam Cię, że nie jestes jedyny. Takich jak Ty, nielogicznych, jest
                                            na pęczki.
                                            Dlaczego twierdzisz, ze nie jestem logiczny?
                                            Mozesz sie wobec tego odniesc do swoich wczesniejszych twierdzen o doskonale
                                            logicznym swiecie, rzadzonym wszechobecna logika?
                                            • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 11.03.03, 11:04
                                              Słuchaj, ta rozmowa powoli przestaje mnie bawić, zwłaszcza, że za wszelką cenę
                                              starasz się byc bardziej niemiły niż ja, a kiepsko Ci to wychodzi. Nie dlatego,
                                              że jesteś, wbrew wszelkim wysiłkom miły, ale dlatego, że gadasz głupoty.

                                              m10 napisał:

                                              > Analogia arytmetyczna (2+2=4) byla do luftu, bo sugerowala, ze stosunki
                                              miedzy
                                              > zona i mezem sa tak proste, albo prawie tak proste jak to dzialanie.
                                              ******************

                                              Analogia nie dotyczyła stosunków damsko-męskich. Dotyczyła faktu, że równie
                                              oczywiste jak to, że 2+2=4, jest to, że w przypadku odseparowania Cię przez Twą
                                              żonę od łoża trwającego 1,5 roku, konieczna jest terapia u seksuolga. Widzę, że
                                              zroumienie prostej analogii rzeczywiście jest dla Ciebie zbyt trudne. Przykro
                                              mi, że Cię przeceniłam.



                                              > Wiesz, moze lepiej nie sluchac specjalistow wnioskujacych na podstawie
                                              wlasnej
                                              > niewiedzy?
                                              ********************


                                              Specjalisci wnioskują na podstawie wiedzy. Żaden ze znanych naturalnych
                                              procesów nie jest nielogiczny. to wiemy. Na zasadzie analogii możemy wniskować,
                                              że działanie mózgu również. Ale ta analogia z pewnością jest dla Ciebie zbyt
                                              trudna do pojęcia , jeżeli nie zrozumiałeś poprzedniej.


                                              > Nie twierdze, ze logika jest nieprzydatna.
                                              **************
                                              Przykro mi bardzo, ale pamięć Cię zawodzi.


                                              > Jesli wolisz, moge traktowac cie jako maszyne matematyczna. Chcesz?

                                              **************

                                              Czy to oznacza, że zaczniesz unikać osobistych wycieczek? Jeśli tak, proszę
                                              bardzo.

                                              > Ale uwielbiasz rzucac kamieniami.
                                              ***************
                                              Tak??? A to cos nowego...


                                              > Wiedzy to ty za duzo do przekazania nie masz (do tej pory tylko jedna
                                              odkrywcza
                                              > > analogia 2+2=4), za to nie mozesz sie powstrzymac od przyklejania
                                              kolejnych
                                              > etykietek.
                                              >

                                              **************

                                              No. Bo to fascynujące, one tak fajnie sie przyklejają. Zwłaszcza jak trafią na
                                              podatny grunt.

                                              > Dlaczego twierdzisz, ze nie jestem logiczny?


                                              ****************


                                              O tym było powyżej. nie będę się powtarzać.


                                              > Mozesz sie wobec tego odniesc do swoich wczesniejszych twierdzen o doskonale
                                              > logicznym swiecie, rzadzonym wszechobecna logika?
                                              A jak to się ma do tematu wątku.

                                              carduus

                                              PS. Niniejszym kończę dyskusję, a raczej jałową wymianę zdań. Bo inaczej sie
                                              pozagryzamy, a ja mam jeszcze pare spraw do załatwienia.

                                              • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 11.03.03, 11:39
                                                carduus napisała:

                                                > Słuchaj, ta rozmowa powoli przestaje mnie bawić, zwłaszcza, że za wszelką
                                                >cenę starasz się byc bardziej niemiły niż ja
                                                Rozumiem, ze interesuja Cie wylacznie dyskusje, w ktorych to Ty jestes bardziej
                                                niemila. Dopoki tak bylo - dyskusja Cie bawila. Hm.


                                                > > Jesli wolisz, moge traktowac cie jako maszyne matematyczna. Chcesz?
                                                >
                                                > **************
                                                >
                                                > Czy to oznacza, że zaczniesz unikać osobistych wycieczek? Jeśli tak, proszę
                                                > bardzo.
                                                Moze nawet i chcialoby mi sie, ale Ciebie w dosrywaniu innym chyba Cie nie
                                                przebije... Tak jak i w unikaniu odpowiedzi na niewygodne pytania,
                                                przemilczaniu waznych kwestii, ktore ukazuja luki w Twoim wywodzie itp.


                                                > > Ale uwielbiasz rzucac kamieniami.
                                                > ***************
                                                > Tak??? A to cos nowego...
                                                Byc moze robisz to nieswiadomie, ale od pierwszego do ostatniego postu twe
                                                wypowiedzi pelne sa osobistych wycieczek pod moim adresem. Konkretow w nich jak
                                                na lekarstwo. Jedyne, czego sie dowiedzialem, to to, ze jestem bezmyslnym
                                                idiota i szowinista oraz tego, ze rozwiazywanie problemow malzenskich jest
                                                bardzo, bardzo proste. Swoja droga, mysle, ze zarobilabys krocie gdybys
                                                zechciala otworzyc praktyke... 5% dla mnie?


                                                > > Mozesz sie wobec tego odniesc do swoich wczesniejszych twierdzen o doskona
                                                > le
                                                > > logicznym swiecie, rzadzonym wszechobecna logika?
                                                > A jak to się ma do tematu wątku.
                                                O, to jest probka Twojej "taktyki".
                                                • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 11.03.03, 14:14

                                                  Rozumiem, ze interesuja Cie wylacznie dyskusje, w ktorych to Ty jestes bardziej
                                                  niemila. Dopoki tak bylo - dyskusja Cie bawila. Hm.


                                                  ***************

                                                  Nareszcie na to wpadłeś.


                                                  > > Jesli wolisz, moge traktowac cie jako maszyne matematyczna. Chcesz?
                                                  >
                                                  > **************
                                                  >
                                                  > Czy to oznacza, że zaczniesz unikać osobistych wycieczek? Jeśli tak, proszę
                                                  > bardzo.
                                                  Moze nawet i chcialoby mi sie, ale Ciebie w dosrywaniu innym chyba Cie nie
                                                  przebije... Tak jak i w unikaniu odpowiedzi na niewygodne pytania,
                                                  przemilczaniu waznych kwestii, ktore ukazuja luki w Twoim wywodzie itp.


                                                  ****************
                                                  Ha!!! To samo mogłabym powiedzieć o tobie? To po pierwsze. Po drugie, nie
                                                  podoba mi się Twoje słownictwo i daruj, ale jeżeli nie potrafisz wypowiadać się
                                                  w sposób nieco mniej wulgarny, to zakończymy te rozmowę, bo ja nie zamierzam
                                                  kontynuować w tonie, który usiłujesz narzucić.


                                                  > > Ale uwielbiasz rzucac kamieniami.
                                                  > ***************
                                                  > Tak??? A to cos nowego...
                                                  Byc moze robisz to nieswiadomie, ale od pierwszego do ostatniego postu twe
                                                  wypowiedzi pelne sa osobistych wycieczek pod moim adresem. Konkretow w nich jak
                                                  na lekarstwo.
                                                  *************

                                                  A jakich bardziej konkretnych rad niż na przykład ta o udaniu się do seksuologa
                                                  oczekujesz? W końcu danych jest niewiele, a bez danych równania z wieloma
                                                  niewiadomymi nijak się rozwiązać nie da. No , ale skąd niby masz to wiedzieć,
                                                  skoro pani faworyzowała dziewczynki...


                                                  Jedyne, czego sie dowiedzialem, to to, ze jestem bezmyslnym
                                                  idiota i szowinista oraz tego, ze rozwiazywanie problemow malzenskich jest
                                                  bardzo, bardzo proste. Swoja droga, mysle, ze zarobilabys krocie gdybys
                                                  zechciala otworzyc praktyke... 5% dla mnie?

                                                  *****************
                                                  Nie nazwłam cie idiotą. Nie nazwałam cie szowinistą. W zdaniach, w których
                                                  użyłam tych okresleń, był tryb warunkowy, albo wynikał z kontekstu. To dość
                                                  wyraźna różnica. Ale jeżeli sprawia Ci przyjemność doszukiwanie się w
                                                  wypowiedziach rozmówców obrażania Ciebie, to już Twoja sprawa.
                                                  Nie napisałam również, że rozwiązywanie problemów małżeńskich jest bardzo
                                                  proste.
                                                  Praktyki nie otworzę, bo uważam, że problemy małżeńskie w 90% wynikają z
                                                  nieumiejętności komunikowania się (co widać na załączonym obrazku), a mnie
                                                  ludzie nie potrafiący normalnie rozmawiać irytują.


                                                  > > Mozesz sie wobec tego odniesc do swoich wczesniejszych twierdzen o doskona
                                                  > le
                                                  > > logicznym swiecie, rzadzonym wszechobecna logika?
                                                  > A jak to się ma do tematu wątku.
                                                  O, to jest probka Twojej "taktyki".

                                                  *****************

                                                  Nie wiem od jak dawna bywasz na forum. Ale tak się składa, jest uważane za
                                                  niegrzeczne dodawanie do wątku postów, mówiących o czymś zupełnie nie
                                                  związanym z tematem przewodnim. Już i tak w znacznym stopniu nadużyliśmy
                                                  cierpliwości autorki wątku. Właściwie należałoby rozpocząć nowy wątek. Tylko
                                                  czy to ma sens? Bo jeśli nasza dyskusja będzie wyglądała jak ta teraz to ja
                                                  dziękuję, nie skorzystam.
                                                  A logika niestety nie jest wszechobecna. Gdyby była, życie byłoby znacznie
                                                  prostsze.

                                                  carduus
                                                  • m10 Re: moj maz był na dziwkach:( 11.03.03, 16:35
                                                    carduus napisała:

                                                    > Rozumiem, ze interesuja Cie wylacznie dyskusje, w ktorych to Ty jestes
                                                    bardziej niemila. Dopoki tak bylo - dyskusja Cie bawila. Hm.
                                                    > ***************
                                                    > Nareszcie na to wpadłeś.
                                                    I ty smiesz zarzucac mi wulgarne slownictwo!? He?!

                                                    > Ha!!! To samo mogłabym powiedzieć o tobie? To po pierwsze.
                                                    Jesli moglabys podac choc jeden przyklad...

                                                    > Po drugie, nie podoba mi się Twoje słownictwo i daruj, ale jeżeli nie
                                                    >potrafisz wypowiadać się w sposób nieco mniej wulgarny, to zakończymy te
                                                    >rozmowę, bo ja nie zamierzam kontynuować w tonie, który usiłujesz narzucić.
                                                    Przeciez to Twoj sposob prowadzenia dyskusji, najpierw wylewasz wiadro pomyj a
                                                    potem oburzasz sie na replike w tym samym stylu. Taka postawa to...chyba
                                                    jest... hi-, hi-po-cos-tam. Przez Ciebie zaczalem sie ja-kac.

                                                    > > > Ale uwielbiasz rzucac kamieniami.
                                                    > > ***************
                                                    > > Tak??? A to cos nowego...
                                                    > Byc moze robisz to nieswiadomie, ale od pierwszego do ostatniego postu twe
                                                    > wypowiedzi pelne sa osobistych wycieczek pod moim adresem. Konkretow w nich
                                                    >jak na lekarstwo.
                                                    > *************
                                                    > A jakich bardziej konkretnych rad niż na przykład ta o udaniu się do
                                                    >seksuologa oczekujesz? W końcu danych jest niewiele,
                                                    Czyli usprawiedliwiasz swoje chamstwo brakiem danych? A moze brakiem wiedzy, bo
                                                    wiesz, takie porady jak "idz do lekarza"...to...
                                                    Czy ja prosilem kogokolwiek o porade? Jesli Cie interesuje dlaczego umiescilem
                                                    swoj post na tym watku, to wiedz, ze umiescilem go tutaj, bo mi sie tak
                                                    zechcialo. Ot, co. Niczego po nikim sie nie spodziewalem.

                                                    > a bez danych równania z wieloma niewiadomymi nijak się rozwiązać nie da. No ,
                                                    > ale skąd niby masz to wiedzieć, skoro pani faworyzowała dziewczynki...
                                                    Jesli uwazasz, ze matematyka (z logika na czele) jest kluczem do serc
                                                    niewiescich, to smiem twierdzic, ze sie mylisz. Nazwij mnie szowinista,
                                                    kimkolwiek. To nie ma znaczenia. Zreszta, matematyka nie jest rowniez kluczem
                                                    do serc meskich. No, chyba ze na Wydziale Matematyki. Ale jak wiesz, moja pani
                                                    od matematyki zlamala mi zycie juz w podstawowce, w zwiazku z czym musialem
                                                    zostac sprzedawca w sklepie z szelkami a nie zajac sie tak emocjonujaca
                                                    dziedzina wiedzy jak matematyka.

                                                    > Jedyne, czego sie dowiedzialem, to to, ze jestem bezmyslnym
                                                    > idiota i szowinista oraz tego, ze rozwiazywanie problemow malzenskich jest
                                                    > bardzo, bardzo proste. Swoja droga, mysle, ze zarobilabys krocie gdybys
                                                    > zechciala otworzyc praktyke... 5% dla mnie?
                                                    >
                                                    > *****************
                                                    > Nie nazwłam cie idiotą. Nie nazwałam cie szowinistą.
                                                    > użyłam tych okresleń, był tryb warunkowy, albo wynikał z kontekstu. To dość
                                                    > wyraźna różnica. Ale jeżeli sprawia Ci przyjemność doszukiwanie się w
                                                    > wypowiedziach rozmówców obrażania Ciebie, to już Twoja sprawa.
                                                    No tak, to chyba moja nieumiejetnosc komunikowania sie, ale jak czytam, ze
                                                    skoro mysle to, co mysle to jestem szowinista, to sobie mysle ze ktos mnie
                                                    obraza. Taki juz masochista ze mnie.
                                                    Zreszta, jeden pan w Sejmie tez zadaje takie pytania (w trybie pytajacym - jak
                                                    najbardziej): czy to prawda, ze pan X. wzial lapowke? Zatem zadaje Ci pytanie:
                                                    czy to prawda, ze jestes idiotka?

                                                    > Nie napisałam również, że rozwiązywanie problemów małżeńskich jest bardzo
                                                    > proste.
                                                    Tak. Napisalas za to, ze "to co należy zrobić, wydaje mi się jasne. I moim
                                                    zdaniem każdy człowiek, który mysli, wiedziałby o tym". Czyli nie twierdzisz,
                                                    ze to bardzo proste tylko jasne, nie nazwalas mnie tez bezmyslnym, tylko ze
                                                    wiedzialbym o czyms gdybym myslal.

                                                    > Praktyki nie otworzę, bo uważam, że problemy małżeńskie w 90% wynikają z
                                                    > nieumiejętności komunikowania się (co widać na załączonym obrazku),
                                                    A ja juz zaczalem wierzyc, ze to wszystko przez to, ze jestem noga z matmy. Uff.

                                                    > a mnie ludzie nie potrafiący normalnie rozmawiać irytują.
                                                    Eee, tam! Co to za problem! Powiesz im tak "niech pani/pan porozmawia z
                                                    mezem/zona" i rachuneczek. Wiesz, jak ja musze sie irytowac w pracy zeby
                                                    sprzedac choc pare szelek?!? Wiesz, ze faceci wola miec teraz pasek u spodni?!?
                                                    A po co im te paski, ja sie pytam? Co oni tymi paskami robia jak juz sa sam na
                                                    sam ze swoimi pieknymi? Komunikuja sie, oczywiscie!

                                                    > Nie wiem od jak dawna bywasz na forum. Ale tak się składa, jest uważane za
                                                    > niegrzeczne dodawanie do wątku postów, mówiących o czymś zupełnie nie
                                                    > związanym z tematem przewodnim. Już i tak w znacznym stopniu nadużyliśmy
                                                    > cierpliwości autorki wątku.
                                                    Tak, przyznaje, niezle nabroilismy. Obiecuje, ze przez nastepne kilka dni nie
                                                    bede nic pisal na Forum Psychologia. Zostawiam sobie tylko "Czas wolny-
                                                    >Samoloty" (jak bede mial dobry humor) albo "Alkoholizm" ewentualnie "Depresja"
                                                    (jak sobie Ciebie przypomne).

                                                    > Właściwie należałoby rozpocząć nowy wątek. Tylko
                                                    > czy to ma sens? Bo jeśli nasza dyskusja będzie wyglądała jak ta teraz to ja
                                                    > dziękuję, nie skorzystam.
                                                    > A logika niestety nie jest wszechobecna. Gdyby była, życie byłoby znacznie
                                                    > prostsze.
                                                    Nosz kurcze!!! Ta logika to jakis konik polny, tak skacze! Albo ona jakas
                                                    chorobe ma czy cus? Raz jest wszedzie i wszystkim rzadzi, innym razem sie
                                                    wycofuje i opuszcza biedne swe dziatki... Hm.

                                                    >
                                                    > carduus
                                                    M10

                                                    PS. Gdybys juz miala nic nie napisac w tym watku, to wiedz, ze ubaw mialem
                                                    naprawde przedni. Nie chcialem Cie urazic w zaden sposob. Jesli tak sie stalo,
                                                    to przepraszam.
                                                  • Gość: carduus Re: moj maz był na dziwkach:( IP: 217.153.90.* 12.03.03, 07:52
                                                    Dobrze, że chociaż na tyle się przydałam. Do tego Twojego ubawu.
                                                    Dla Ciebie mogę być nie tylko idiotką. Nie obchodzi mnie Twoje zdanie na mój
                                                    temat. Tylko dziwię się, dlaczego straciłeś tyle czasu rozmawiając z idiotką.
                                                    Ale cóż, są ludzie i taborety...

                                                    carduus
                • Gość: aiszka4 Re: do m10 IP: 217.8.186.* 06.03.03, 13:34
                  m10 napisał(a):



                  > Takie juz qrna jestescie - co zlego, to on - ten dran...
                  > Moja zona od 1,5 roku odmawia wspolzycia. Jestesmy mlodzi, powiedzialem jej
                  ze
                  > nie zamierzam konczyc zycia seksualnego przed trzydziestka. Wszelkie proby
                  > rozmowy na ten temat spelzaja na niczym. Jej zdaniem nie ma problemu, jesli
                  > jest - to jest to moj problem. Nie mam pojecia na co ona liczy? Czego
                  oczekuje
                  > teraz ode mnie? Jestem wlasnie na ostatnim etapie przed powiedzeniem jej: tak
                  > dluzej byc nie moze i nie musi. Najciekawsze jednak jest to, ze kazda proba
                  > rozmowy konczy sie jej wielkiem zdziwieniem, ze cos mi nie pasuje. Tego nie
                  > moge pojac.

                  Nie wiem, jak jest u was z komunikacją w sprawie seksu, zresztą czy należy
                  problem zdrady sprowadzać tylko do seksu?
                  A jakby twoja żona ciężko zachorowała na jakiś czas, to co, też poszukałbyś
                  sobie zastępstwa? Może potraktuj jej niechęć jak chorobę i spróbuj porozmawiać
                  o terapii.
                  Ja nie zamierzam rezygnować z seksu przed siedemdziesiątką, jeśli tylko natura
                  i zdrowie pozwoli. :))))
                  • m10 Re: do m10 06.03.03, 14:37
                    Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

                    > m10 napisał(a):
                    >
                    >
                    >
                    > > Takie juz qrna jestescie - co zlego, to on - ten dran...
                    > > Moja zona od 1,5 roku odmawia wspolzycia. Jestesmy mlodzi, powiedzialem je
                    > j
                    > ze
                    > > nie zamierzam konczyc zycia seksualnego przed trzydziestka. Wszelkie proby
                    >
                    > > rozmowy na ten temat spelzaja na niczym. Jej zdaniem nie ma problemu, jesl
                    > i
                    > > jest - to jest to moj problem. Nie mam pojecia na co ona liczy? Czego
                    > oczekuje
                    > > teraz ode mnie? Jestem wlasnie na ostatnim etapie przed powiedzeniem jej:
                    > tak
                    > > dluzej byc nie moze i nie musi. Najciekawsze jednak jest to, ze kazda prob
                    > a
                    > > rozmowy konczy sie jej wielkiem zdziwieniem, ze cos mi nie pasuje. Tego ni
                    > e
                    > > moge pojac.
                    >
                    > Nie wiem, jak jest u was z komunikacją w sprawie seksu, zresztą czy należy
                    > problem zdrady sprowadzać tylko do seksu?
                    > A jakby twoja żona ciężko zachorowała na jakiś czas, to co, też poszukałbyś
                    > sobie zastępstwa? Może potraktuj jej niechęć jak chorobę i spróbuj
                    porozmawiać
                    > o terapii.
                    > Ja nie zamierzam rezygnować z seksu przed siedemdziesiątką, jeśli tylko
                    natura
                    > i zdrowie pozwoli. :))))
                    Hej a z kim ty korespondujesz? Chyba nie ze mna. Czy ja pisalem cokolwiek o
                    zdradzie? Kto szuka sobie zastepstwa?
                    Nie zdradzam zony a ona mnie - ktoz to wie? Nic mi o tym nie wiadomo. Daruj
                    sobie retoryczne pytania "a jakby spadl twojemu mezowi kamien dwutonowy na
                    glowe, to bys go zostawila dla innego?"
                    To nie ma sensu. Nic mi nie pomozesz. Pa.
                    • Gość: aiszka4 Re: do m10 IP: 217.8.186.* 06.03.03, 15:18
                      m10 napisał:



                      > > m10 napisał(a):
                      > > > Takie juz qrna jestescie - co zlego, to on - ten dran...

                      > Hej a z kim ty korespondujesz? Chyba nie ze mna.



                      Koresponduję z Tobą, bo pisząc "Takie już qrna jesteście..." zwracałeś się
                      również do mnie.
                      Ale już nie będę. Wybacz, że uraziłam Twoje ego... i nie musisz się wysilać na
                      odpowiedź.
                      • m10 Re: do m10 06.03.03, 15:57
                        Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

                        > m10 napisał:
                        >
                        >
                        >
                        > > > m10 napisał(a):
                        > > > > Takie juz qrna jestescie - co zlego, to on - ten dran...
                        >
                        > > Hej a z kim ty korespondujesz? Chyba nie ze mna.
                        >
                        >
                        >
                        > Koresponduję z Tobą, bo pisząc "Takie już qrna jesteście..." zwracałeś się
                        > również do mnie.
                        > Ale już nie będę. Wybacz, że uraziłam Twoje ego... i nie musisz się wysilać
                        na
                        > odpowiedź.


                        To jest moj post:

                        "Takie juz qrna jestescie - co zlego, to on - ten dran...
                        Moja zona od 1,5 roku odmawia wspolzycia. Jestesmy mlodzi, powiedzialem jej ze
                        nie zamierzam konczyc zycia seksualnego przed trzydziestka. Wszelkie proby
                        rozmowy na ten temat spelzaja na niczym. Jej zdaniem nie ma problemu, jesli
                        jest - to jest to moj problem. Nie mam pojecia na co ona liczy? Czego oczekuje
                        teraz ode mnie? Jestem wlasnie na ostatnim etapie przed powiedzeniem jej: tak
                        dluzej byc nie moze i nie musi. Najciekawsze jednak jest to, ze kazda proba
                        rozmowy konczy sie jej wielkiem zdziwieniem, ze cos mi nie pasuje. Tego nie
                        moge pojac."

                        ...na ktory odpowiedzialas tak:

                        "Nie wiem, jak jest u was z komunikacja w sprawie seksu, zreszta czy nalezy
                        problem zdrady sprowadzac tylko do seksu?
                        A jakby twoja zona ciezko zachorowala na jakis czas, to co, tez poszukalbys
                        sobie zastepstwa? Moze potraktuj jej niechec jak chorobe i spróbuj porozmawiac
                        o terapii.
                        Ja nie zamierzam rezygnowac z seksu przed siedemdziesiatka, jesli tylko natura
                        i zdrowie pozwoli. :))))"

                        Piszac "Hej a z kim ty korespondujesz? Chyba nie ze mna." mialem na mysli to,
                        ze dopisalas sobie pare pikantnych szczegolow i kazesz mi sie do nich odniesc.
                        Czy ja pisalem cos o zdradzie? Czy ja pisalem o zostawieniu zony albo szukaniu
                        sobie zastepstwa?
                • Gość: firanka Re: moj maz był na dziwkach:( IP: 212.244.188.* 06.03.03, 14:42
                  m10 napisał(a):

                  > > Moja zona od 1,5 roku odmawia wspolzycia. Jestesmy mlodzi, powiedzialem jej
                  ze
                  > nie zamierzam konczyc zycia seksualnego przed trzydziestka. Wszelkie proby
                  > rozmowy na ten temat spelzaja na niczym. Jej zdaniem nie ma problemu, jesli
                  > jest - to jest to moj problem. Nie mam pojecia na co ona liczy? Czego
                  oczekuje
                  > teraz ode mnie? Jestem wlasnie na ostatnim etapie przed powiedzeniem jej: tak
                  > dluzej byc nie moze i nie musi. Najciekawsze jednak jest to, ze kazda proba
                  > rozmowy konczy sie jej wielkiem zdziwieniem, ze cos mi nie pasuje. Tego nie
                  > moge pojac.

                  Nie no, stary - tak nic, nic, nic zupelnie nic? od 1,5 roku? Czy ona
                  przypadkiem nie ma kogos na boku? bo jakos trudno mi uwierzyc...

              • Gość: aiszka4 Re: moj maz był na dziwkach:( IP: 217.8.186.* 06.03.03, 13:25
                carduus napisała:

                > Dalczego tak nie powiedział, to należałoby zapytać przede wszystkim jego. Ja
                > mogę tylko dywagować, tak jak to zrobiłam wczesniej, a co Ciebie tak bardzo
                > uraziło. Widzę, że twierdzisz, że Ty jestes niepokalana i bez winy
                > najmniejszej, a co złe, to wszystko on, ten drań. I w dodatku nagle, z dnia
                na
                > dzień taki sie zrobił. Ani chybi ktos go zaczarował...
                >
                > carduus


                Nasz związek nie był po latach taki, jak tuż po ślubie. Złożyło się na to
                mnóstwo przyczyn, moja wina jest może nawet większa.
                Ale do winy za zdradę nigdy się nie będę poczuwać.
                Czy uważasz, że ja mam teraz prawo (ponieważ mąż mnie skrzywdził, rozmawiać
                przedtem się nie dało, a teraz rozmowa niczego nie zmieni) dać się komuś
                zaczarować? Jakie to byłoby proste - znaleźć pocieszenie w ramionach następnego
                drania, na następne 11 lat.
                Ale choć mnie spotkała większa krzywda (zdrada jest chyba większą krzywdą niż
                przejściowe nieporozumienia) w naszym małżeństwie, to ja sobie takiego prawa
                nie daję. Nie jestem święta, ale jestem uczciwa wobec mojego męża.
                W innych wątkach pisałam, że staram się wybaczyć. Gdybym była święta, to nie
                miałabym z tym problemu. Ale jestem człowiekiem i nieuczciwość boli.
                Może przytoczę inny przykład, żeby było łatwiej zrozumieć o co mi chodzi.
                Dostałam nową pracę, byłam pełna entuzjazmu, chęci działania. Mój nowy
                pracodawca też był pełen entuzjazmu, nie obiecywał gór złota, ale fajną pracę
                za przyzwoite pieniądze i cieszył się, że zatrudnił osobę, której oczekiwał.
                Ale minęły lata, sytuacja na rynku sie popsuła, obowiązków przybywało, korzyści
                nie. Może to ja zaczęłam pierwsza mieć dosyć, a może powodem było niedocenienie
                ze strony pracodawcy. W każdym razie ja przestałam być zadowolona z pracy, a
                pracodawca ze mnie. Tak się zdarza, moja wina, jego wina. Ale jeśli wezmę
                zwolnienie lekarskie, albo urlop i w tym czasie pójdę pracować gdzie indziej,
                to na pewno nie będzie wina szwankującego układu pracodawca-pracownik, czy tym
                bardziej samego pracodawcy. Będzie to wyłącznie moja nieuczciwość.

                W moim poprzednim poście nie było urazy, tylko autoironia i wisielczy humor.
                Cenię Twoje wypowiedzi, "czytuję Cię" często i przeważnie się zgadzam.
                Może niepotrzebnie chciałam przyspieszyć coś, czego się nie da. Chciałam
                zrozumieć, zanim chyba jestem na to gotowa. Dlaczego zdradził mój mąż - może
                odpowiedzieć tylko mój mąż, jak do tego dojrzeje. A dlaczego zdradzają
                mężczyźni - na to chyba nie ma jednej odpowiedzi.
                Pozdrawiam Cię carduus naprawdę serdecznie. Nie gniewaj się na mnie.:))))))
                A
                • miauczynska Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 16:35
                  Wiecie , zastanawia mnie różny stopień tolerancji jaki deklarujemy
                  w zależności od usytuowania obiektu w omawianej sprawie. Mówimy
                  o uczciwości zdradzających prawie ex cathedra , nie zostawiając
                  miejsca na jakiekolwiek ustępstwa w materii zdrady małżeńskiej.
                  A co możemy powiedzieć o uczciwości zdradzanych np. męża bernachy
                  czy 'jeszcze' nie zdradzonej żony m10? Czy to uczciwe gdy żona
                  odmawia seksu mężowi-młodemu mężczyźnie? Na co liczy taka żona?
                  Czego oczekuje od faceta naładowanego żądzą , przepełnionego spermą?
                  Czy uczciwy wobec (młodej , zdrowej)żony jest mąż bernachy proponując
                  jej 2-5 minutowy seks z częstotliwością raz na miesiąc?
                  Czy to w porządku i w zgodzie z przysięgą małżeńską odmawiać
                  rozmowy na temat seksu żonie która przez 9 lat nie zaznała orgazmu?

                  Czy po przeczytaniu postu bernachy mają prawo "opadać nam ręce",
                  możemy sugerować że jest oszustką, podpowiadać ironicznie i obraźliwie aby
                  dorobiła sobie w agencji?
                  Czy po przeczytaniu postu m10 możemy zapytać go
                  człowieku czy Ty w ogóle myślisz , sugerując że musi być bezmózgowcem
                  skoro 1,5 roku pozwala żonie na odmowę zbliżeń?
                  Czy wolno nam zarzucic m10 brak wyrozumiałości pytając bezsensownie
                  czy gdyby żona zachorowała to poszukałby sobie zastępstwa?
                  Czy nieuczciwa jest TYLKO zdrada? A co z uczciwością zdradzanych?
                  Są absolutnie uczciwi wobec współmałżonków bo NIE ZDRADZAJĄ?
                  • aiszka4 Re: moj maz był na dziwkach:( 06.03.03, 17:20
                    miauczynska napisała:

                    > Wiecie , zastanawia mnie różny stopień tolerancji jaki deklarujemy
                    > w zależności od usytuowania obiektu w omawianej sprawie. Mówimy
                    > o uczciwości zdradzających prawie ex cathedra , nie zostawiając
                    > miejsca na jakiekolwiek ustępstwa w materii zdrady małżeńskiej.
                    > A co możemy powiedzieć o uczciwości zdradzanych np. męża bernachy
                    > czy 'jeszcze' nie zdradzonej żony m10? Czy to uczciwe gdy żona
                    > odmawia seksu mężowi-młodemu mężczyźnie? Na co liczy taka żona?
                    > Czego oczekuje od faceta naładowanego żądzą , przepełnionego spermą?
                    > Czy uczciwy wobec (młodej , zdrowej)żony jest mąż bernachy proponując
                    > jej 2-5 minutowy seks z częstotliwością raz na miesiąc?
                    > Czy to w porządku i w zgodzie z przysięgą małżeńską odmawiać
                    > rozmowy na temat seksu żonie która przez 9 lat nie zaznała orgazmu?
                    >
                    > Czy po przeczytaniu postu bernachy mają prawo "opadać nam ręce",
                    > możemy sugerować że jest oszustką, podpowiadać ironicznie i obraźliwie aby
                    > dorobiła sobie w agencji?
                    > Czy po przeczytaniu postu m10 możemy zapytać go
                    > człowieku czy Ty w ogóle myślisz , sugerując że musi być bezmózgowcem
                    > skoro 1,5 roku pozwala żonie na odmowę zbliżeń?
                    > Czy wolno nam zarzucic m10 brak wyrozumiałości pytając bezsensownie
                    > czy gdyby żona zachorowała to poszukałby sobie zastępstwa?
                    > Czy nieuczciwa jest TYLKO zdrada? A co z uczciwością zdradzanych?
                    > Są absolutnie uczciwi wobec współmałżonków bo NIE ZDRADZAJĄ?

                    Zdrada jest nieuczciwością i to czyba temat wątku. Nie wiem, dlaczego mąż
                    bernachy i żona m10 stronią od seksu. I czy tylko brak seksu jest przyczyną
                    zdrady? Chciałam się ograniczyć do pisania tylko o swoim przypadku.
                    Ja jestem młoda (choć chyba starsza od wielu tu piszących), zdrowa i lubię
                    seks. A i tak zostałam zdradzona. Więc gdybym była chora, to tym bardziej mogę
                    spodziewać się przyprawienia rogów?
                    Może niepotrzebnie napisałam do m10 o chorobie żony, ale napisałam też, żeby
                    jej oziębłość potraktował jak chorobę i zaproponował terapię. Bo jak żona nie
                    ma fizycznych objawów, a nie chce się kochać z mężem, to nie musi znaczyć, że
                    to tylko jakieś fanaberie.
                    Jeśli jedno z małżonków odmawia współżycia, tylko po to by niejako sprowokować
                    do zdrady i znaleść powód do rozwodu z winy zdradzającego (ale wymyśliłam
                    teorię), to jest to nieuczciwe. Tylko nie znam takiego przypadku, a nie
                    przychodzi mi do głowy żaden inny powód, dla którego "młoda, zdrowa" osoba
                    dobrowolnie rezygnuje z takiej przyjemności.
                    Ale seks nie jest chyba małżeńskim "obowiązkiem", a w dzisiejszych czasach
                    małżonkowie poznają swój temperament na długo przed ślubem. Więc jeśli parze
                    było dobrze, a potem coś się zmienia, to można to załatwić inaczej niż
                    wskakując do łózka z kimś w zastępstwie.
                    A nawet jeśli ktoś jest nieuczciwy, to nie jest wystarczający powód do
                    odpłacania mu tym samym.
                  • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 08:17
                    Aiszka4!

                    No tak, masz rację. Ja też jednak mam rację. A nieporozumienie wynika stąd, że
                    nieprecyzyjnie się wyraziłam. Chodziło mi o to, że ponosisz część winy za sam
                    rozpad związku, za to, że jest jak jest, nie za samą zdradę. Zgadzam się z
                    Tobą, że fakt, że się komuś w małżeństwie nie układa NIE USPRAWIEDLIWIA zdrady.
                    Może tylko tłumaczyć przyczyny, nigdy nie usprawiedliwia. Tak jak trudne
                    dzieciństwo i brak nie może usprawiedliwiać bandytów.

                    Acha! I do głowy mi nawet nie przyszło, żeby się gniewać!

                    Miauczyńska

                    Droga maiuczyńska wywołała mnie do tablicy, więc spieszę odpowiedzieć. Ani ja
                    ani aiszka4 nie twierdzimy, że mąż bernachy i żona m10 zachowują się jak
                    przystało na kochających i lojalnych współmałżonków. Radziłabym przeczytać
                    jeszcze raz a na przyszłość zastanowić się, zanim zarzucisz nam brak logiki. Bo
                    to oczywiście fakt bezsporny, że małżonek (małżonka), który nie bierze pod
                    uwagę potrzeb drugiej strony i uparcie odmawia współżycia bez podania przyczyn
                    i co więcej nie chce nic zmieniać, po prostu jest nieuczciwy. Tyle, że i
                    aiszka4 i ja wychodzimy z założenia, że jeśli nasi partnerzy postępują nie
                    fair, to nie jest to powód, do tego, żebyśmy my również były nieuczciwe w
                    stosunku do nich. Jeżeli wszyscy wokół mordują i nie widza w tym nic złego, to
                    Ty również będziesz mordować? Bo jak wejdziesz między wrony, to musisz jak i
                    one? Bo to, że ktoś Cię okradł automatycznie usprawiedliwia to, że za tydzień
                    Ty go okradniesz? No, jeśli tak, to gratuluję systemu wartości i samopoczucia.
                    I mam wrażenie, że się nie dogadamy, bo ja nie chcę mieć nic wspólnego z taką
                    postawą.

                    carduus
                    • miauczynska Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 10:40
                      carduus ,
                      nie wywołałam Cię do tablicy lecz użyłam tekstu który wyszedł Ci
                      spod palców i klawiatury abyśmy mogli zastanowić się nad uczciwością
                      zdradzanych więc nie musisz mi odpowiadać i doradzać przeczytanie Twojego
                      tekstu raz jeszcze bowiem doskonale wiem co przeczytałam. Nie zarzucam Ci
                      również braku logiki ani tez nie twierdzę że uważasz partnerów bernachy
                      i m10 za lojalnych i kochających małżonków. Powinnaś przeczytac mój
                      tekst jeszcze raz! :-)))
                      Podobnie jak Ty uważam że nieuczciwość naszych partnerów nie zwalnia nas
                      z obowiązku pozostawania uczciwym wobec nich tak więc Twoje gratulacje
                      za /wg Ciebie/ wyznawany przeze mnie system wartości są absolutnie nie trafione.
                      Samopoczucie mam świetne i życzę Ci równie dobrego. :-)
                      Szalenie łatwo się nabzdyczasz , starając się wówczas obrazić dyskutanta
                      i tym tłumaczę sobie Twoje 'nie chcę mieć nic wspólnego ..' tymczasem wiem
                      że poziom Twojej wrażliwości , empatia , życzliwość są na o wiele wyższym
                      poziomie niż sugerujesz i mimo sarkazmu zawartego w Twych słowach kierowanych
                      do mnie ,lubię Cię carduus a ponad wszystko lubię Twoje podejście do życia
                      i cenię poglądy wyznawane przez Ciebie.
                      Pozdrawiam ciepło
                      miauczynska
                      • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 11:03
                        Żeby być w zgodzie z samą sobą, przeczytałam jeszcze raz. I muszę przyznać Ci
                        ręce. Ty niczego nie TWIERDZIŁAŚ. Tylko pytałaś: "Czy po przeczytaniu postu
                        bernachy mają prawo "opadać nam ręce", możemy sugerować że jest oszustką
                        (...)?" (Tu mała poprawka: nie sugerowałam. Nazwałam ją oszustką używając
                        trybu warunkowego, a to chyba więcej niż sugestia)I ten zabieg przypomina mi
                        pana Leppera, który tylko pytał, czy to prawda, że ktoś tam od kogoś wziął ileś
                        tam tysięcy dolarów w formie łapówki. To oczywiście nie ten kaliber, ale pewne
                        podobieństwo jest. Bo sugestia jest jednoznaczna: nie mają nam prawa opadać
                        ręce.
                        Mnie jednak nadal ręce opadają, bo bernacha właśnie uważa, że nieuczciwość jej
                        męża usprawiedliwia jej nieuczciwość. A ponieważ ona oszukuje męża (sama
                        napisała, że mąż o niczym nie wie) jest oszustką. Już bez trybu warunkowego.

                        Jak to dobrze maiuczyńska, że nie wszyscy nabzdyczają się tak łatwo jak
                        ja:-))). Jestem świadoma tej swojej wady i czasem nawet staram się z nią
                        walczyć. Nie zawsze jednak o tym pamiętam, bo mnie osobiście jakoś to nie
                        przeszkadza w życiu:-) Dzięki za przypomnienie, postaram się poprawić na
                        przyszłość:-))

                        A za komplemeta dziękuję. Pokraśnialam z radości, bo ja też Cię lubię, ale nie
                        od razu chciałam się przyznawać:-)))


                        carduus
                        • bernacha Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 11:59
                          carduus napisała:

                          > Żeby być w zgodzie z samą sobą, przeczytałam jeszcze raz. I muszę przyznać
                          Ci
                          > ręce. Ty niczego nie TWIERDZIŁAŚ. Tylko pytałaś: "Czy po przeczytaniu postu
                          > bernachy mają prawo "opadać nam ręce", możemy sugerować że jest oszustką
                          > (...)?" (Tu mała poprawka: nie sugerowałam. Nazwałam ją oszustką używając
                          > trybu warunkowego, a to chyba więcej niż sugestia)I ten zabieg przypomina mi
                          > pana Leppera, który tylko pytał, czy to prawda, że ktoś tam od kogoś wziął
                          ileś
                          >
                          > tam tysięcy dolarów w formie łapówki. To oczywiście nie ten kaliber, ale
                          pewne
                          > podobieństwo jest. Bo sugestia jest jednoznaczna: nie mają nam prawa opadać
                          > ręce.
                          > Mnie jednak nadal ręce opadają, bo bernacha właśnie uważa, że nieuczciwość
                          jej
                          > męża usprawiedliwia jej nieuczciwość. A ponieważ ona oszukuje męża (sama
                          > napisała, że mąż o niczym nie wie) jest oszustką. Już bez trybu warunkowego.
                          >
                          > Jak to dobrze maiuczyńska, że nie wszyscy nabzdyczają się tak łatwo jak
                          > ja:-))). Jestem świadoma tej swojej wady i czasem nawet staram się z nią
                          > walczyć. Nie zawsze jednak o tym pamiętam, bo mnie osobiście jakoś to nie
                          > przeszkadza w życiu:-) Dzięki za przypomnienie, postaram się poprawić na
                          > przyszłość:-))
                          >
                          > A za komplemeta dziękuję. Pokraśnialam z radości, bo ja też Cię lubię, ale
                          nie
                          > od razu chciałam się przyznawać:-)))
                          >
                          >
                          > carduus
                          • bernacha Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 12:15
                            bernacha napisała:

                            > carduus napisała:
                            >
                            > > Żeby być w zgodzie z samą sobą, przeczytałam jeszcze raz. I muszę przyzna
                            > ć
                            > Ci
                            > > ręce. Ty niczego nie TWIERDZIŁAŚ. Tylko pytałaś: "Czy po przeczytaniu post
                            > u
                            > > bernachy mają prawo "opadać nam ręce", możemy sugerować że jest oszustką
                            > > (...)?" (Tu mała poprawka: nie sugerowałam. Nazwałam ją oszustką używając
                            >
                            > > trybu warunkowego, a to chyba więcej niż sugestia)I ten zabieg przypomina
                            > mi
                            > > pana Leppera, który tylko pytał, czy to prawda, że ktoś tam od kogoś wziął
                            >
                            > ileś
                            > >
                            > > tam tysięcy dolarów w formie łapówki. To oczywiście nie ten kaliber, ale
                            > pewne
                            > > podobieństwo jest. Bo sugestia jest jednoznaczna: nie mają nam prawa opada
                            > ć
                            > > ręce.
                            > > Mnie jednak nadal ręce opadają, bo bernacha właśnie uważa, że nieuczciwość
                            >
                            > jej
                            > > męża usprawiedliwia jej nieuczciwość. A ponieważ ona oszukuje męża (sama
                            > > napisała, że mąż o niczym nie wie) jest oszustką. Już bez trybu warunkoweg
                            > o.
                            > >
                            > >

                            "kolezanko" jakze latwo jest ci przyklejac latki, ja jestem "oszustka", ktoś
                            inny" idiota", a ty kim jestes- jak dla mnie osobą bez wyobrazni, delikatnie
                            mowiac. Jestem kobieta gleboko nieszczesliwa z tego powody, ze w moim zyciu , w
                            niektorych jego sferach nie uklada sie tak jak powinno. Wyszlam za maz z
                            glebokiej milosci, na poczatku niedopasowanie seksualne nie dawalo sie tak
                            bardzo we znaki jak teraz, pierwsze dwa lata przed slubem byly nawet poprawne,
                            choc bez rewelacji...ale potem , gdy po paru latach pierwsza euforia minela, a
                            zaczela sie szarzyzna zycia, roznice temaperamentow coraz bardziej zaczely sie
                            dawac we znaki. Zaczelam najpierw probowac urozmaicac seks- ale coz z tego, jak
                            maz najczesciej lezal jak kloda, byl bardzo bierny, ilez mozna byc strona
                            aktywna? probowalam z nim rozmawiac, proponowalam wizyte u seksuologa, i co z
                            tego? Nic nie odnioslo zamierzonego skutku...Co ja jeszce moge madralo forumowa
                            zrobic? powiedziec mu o wszystkim??? Jezeli tak myslisz, to chyba na glowe
                            upadlas.. To pewny rozwod, zaden facet nie zniesie zdrady. Jest dziecko, ktore
                            zasluguje na szcesliwy dom- jestesmy bardzo zgodnym malzenstwem. Czegokolwiek
                            nie zrobie, to bedzie kanal, tragedia. Rozwod- tragedia dla wszystkich, zycie w
                            wiernosci z nim- ja sfrustrowana, nieszcesliwa, bedaca na granicy choroby
                            psychicznej. Mysle, ze wybieram mniejsze zlo.
                            • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 12:46
                              bernacha napisała:

                              > "kolezanko" jakze latwo jest ci przyklejac latki, ja jestem "oszustka",

                              ********************
                              \Twój mąż myśli, że jesteś mu wierna. Ty starasz się utrzmywac go w tym
                              przekonaniu. Oszukujesz go. Jak nazywa sie człowiek, który oszukuje? Oszust czy
                              "ktos kto wybiera mniejsze zło"?


                              a ty kim jestes- jak dla mnie osobą bez wyobrazni, delikatnie
                              > mowiac.
                              **************

                              Dal ciebie moge byc nawet wielbłądem. Twoje zdanie na mój temat jest mi
                              doskonale obojętne.

                              Mysle, ze wybieram mniejsze zlo.

                              **************

                              Nie dość, że oszustka to jeszczy hipokrytka.

                              carduus
                              • bernacha Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 12:53
                                carduus napisała:

                                > bernacha napisała:
                                >
                                > > "kolezanko" jakze latwo jest ci przyklejac latki, ja jestem "oszustka",
                                >
                                > ********************
                                > \Twój mąż myśli, że jesteś mu wierna. Ty starasz się utrzmywac go w tym
                                > przekonaniu. Oszukujesz go. Jak nazywa sie człowiek, który oszukuje? Oszust
                                czy
                                >
                                > "ktos kto wybiera mniejsze zło"?
                                >
                                >
                                > a ty kim jestes- jak dla mnie osobą bez wyobrazni, delikatnie
                                > > mowiac.
                                > **************
                                >
                                > Dal ciebie moge byc nawet wielbłądem. Twoje zdanie na mój temat jest mi
                                > doskonale obojętne.
                                >
                                > Mysle, ze wybieram mniejsze zlo.
                                >
                                > **************
                                >
                                > Nie dość, że oszustka to jeszczy hipokrytka.
                                >
                                > carduus


                                Najpierw "kotuś" troche pozyj, przeżyj, a potem serwuj swoje wywody...feruj
                                wyroki.
                                Kiedys myslalam tak jak ty i latwo ocenialam, no coz bylo to oznaka glupoty i
                                niedojrzalosci.
                                • carduus Re: moj maz był na dziwkach:( 07.03.03, 13:49
                                  Jak rozumiem kryterium wieku jest dla ciebie ważne? Cóż, jesli tak, będziesz
                                  pewnie usatysfakcjonowana kiedy powiem ci, że jestem starsza od ciebie.
                                  Niewiele ale zawsze.

                                  No dobrze. A jakies marytoryczne argumenty potwierdzające twoją tezę o tym, że
                                  ktos kto oszukuje własnego męża nie jest oszustem?

                                  carduus
                                  rozbawiona
    • Gość: oak Re: nic nie rozumiem IP: iB.rudanet.com:* / 192.168.1.* 06.03.03, 22:53
      Gość portalu: zona napisał(a):

      > moj maz był na dziwkach:(
      > nie walili sie..tylko podobno rozmawiali..(byl pijany)
      > nie moge tego przetrawic:(((((

      czy mógłbym prosić o drobne uzupełnienie wypowiedzi celem nadania jej większej
      przejrzystości, więc
      nie możesz przetrawić, że był ? czy tego że się nie "walili" ? czy tego że był
      pijany w damskim towarzystwie i narobił wstydu rodzinie ?
      Sorry pogubiłem się trochę,
      a
      cha i jeszcze chciałem zapytać czy "walimy się" z dziwkami, a "namiętnie
      kochamy się" żonami ?? róznica jest w technice ?? czy może w kostiumach ?.
      Sorry ten czas tak szybko leci ... nie nawyrabiam, a potem jest mi wstyd, żem
      taki niedoinformowany
    • Gość: Maruda do M10 IP: *.nyc.rr.com 06.03.03, 23:02
      Terapia u seksuologa Tobie I Twojej zonie napewno nie zsakodzilaby, plus sa tez
      rozne srodki farmakologiczne - zjarzyj koniecznie na ta stronke:

      www.avlimil.com/
      • m10 Re: do M10 08.03.03, 11:22
        Gość portalu: Maruda napisał(a):

        > Terapia u seksuologa Tobie I Twojej zonie napewno nie zsakodzilaby, plus sa
        tez
        >
        > rozne srodki farmakologiczne - zjarzyj koniecznie na ta stronke:
        >
        > <a href="http://www.avlimil.com/"target="_blank">www.avlimil.com/</a>

        Dzięki. Poczytam.
        • Gość: wrednababa Re: do M10 IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.03.03, 12:21
          ....wiesz M10... to cięzka sprawa...faktycznie...mi się wydaje , że najpierw
          potrzeban jest taka szczera, ale baaardzo szczera,spokojna i długa
          rozmowa...pewnie nie raz poruszałes ten temat...ale wydaje mi się/z tego co
          piszesz/ że nie udało Ci się ustalić dlaczego tak się dzieje..że żona udawała,
          ze nie wie o co chodzi i nie widzi problemu... trzeba troszkę ją "przyprzeć do
          muru" , w sensie- uświadomić jej, ze to jest problem i żeby jasno sprecyzowała
          dlaczego tak postępuje.... musi być przecież powód.. i trzeba ten powód z niej
          wydobyć... bo przecież jeśli ona tego nie powie to automatycznie nie daje
          szansy poprawy...zmienienia czegokolwiek...no moze ona nie chce zmian, bo jej
          to pasuje..ale przecież zwiazek nie na tym polega, zeby jednej osobie było
          dobrze, a drugiej beznadziejnie...może o tym zapomniała..i na nowo trzeba jej
          to uświadomić? i nie trzeba przy tym stawiać żadnego ultimatum, tylko nie
          popuścić i wyciągnąc to z niej..a potem zastanowić się nad tym i znaleźć
          rozwiazanie...
          ...tak mi się wydaje..nie wiem na ile to jest słuszne, ile z tego już zrobiłeś,
          jak to zrobiłeś, cięzko jest tak doradzić nie znając wszystkich faktów(bo
          przecież to czy macie dzieci, czy może je planujecie, a moze ty planujesz a ona
          nie- też moze mieć znaczenie)...
    • Gość: Andrzej Re: moj maz był na dziwkach:( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.03.03, 13:01
      Drogie panie, o coś was zapytam. A z kim my te swoje żony zdradzamy jak nie z
      wami własnie? Kiedyś siedzialem z kolegami na wódce i było kilku takich
      gawedziarzy. Jeden mial 30 kobiet, drugi 15 czy iles tam. Wiec zapytalem ich,
      no dobra,a kto w takim razie sypia z twoja zona? Oczywiscie krzyk ze nikt, z
      jego zona nikt kompletnie. Wiec ja sie pytam , skoro faceci przyznaja sie do
      kilku czy kilkunastu kobiet, to skad one sie wszystkie biora? Przecież facetów
      nie ma na świecie 30 razy mniej niz was. Zdradzamy was tylko wtedy gdy mamy z
      kim. Nie wszyscy chodza na dziwki do agencji, przewaznie sypiaja z czyimis
      zonami.Ale autorka wątku powiedziala ze on z nia tylko rozmawial, wiec o co
      chodzi, pogadać chlopu nie mozna?:)
      • Gość: wrednababa Re: moj maz był na dziwkach:( IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 08.03.03, 13:19
        "Zdradzamy was tylko wtedy gdy mamy z
        > kim. "

        ....."tylko wtedy"????!!! mam rozumieć, ze za każdym razem kiedy w zasięgu
        pojawi się chętna na seks babka mój facet ją zaliczy??? a ja głupia myślałam,
        ze tak robią inne ssaki....


    • Gość: u Re: moj maz był na dziwkach:( IP: *.hartford-03rh15rt.ct.dial-access.att.net 08.03.03, 17:06
      Gość portalu: zona napisał(a):

      > nie walili sie..tylko podobno rozmawiali..(byl pijany)nie moge tego
      > przetrawic:(((((


      wiesz, ja nie jestem jasnowidzem ale jak znam zycie, to nie wierzylabym w to ze
      TYLKO rozmawiali, alkohol jak wiadomo poluzowuje moralno/etyczne i wszystkie
      inne hamulce i zaburza zdolnosc do wlasciwej oceny sytuacji.. stawiam na to ze
      klamie, mowiac Ci ze nie bylo seksu...

      wspolczuje ci szczerze...

      • Gość: Malwina Re: moj maz był na dziwkach:( IP: *.d1.club-internet.fr 08.03.03, 17:26
        a ja cie pociesze - zaburza rowniez erekcje
        • unknown10 Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 01:32
          Gość portalu: Malwina napisał(a):

          > a ja cie pociesze - zaburza rowniez erekcje

          to prawda Malwino, ale jak sama zauwazylas, tylko zaburza erekcje, nie
          wykluczajac jej ....
          • Gość: zona Re: moj maz był na dziwkach:( IP: 80.48.38.* 10.03.03, 12:34
            Dzieki za posty,nie myslałam,ze tak sie rozwinie ten watek.Oczywiscie,ze nie
            wierze by "tylko" mogli sobie rozmawiac,sam sobie laske wybrał i nic by nie
            było???????!czuje sie wrecz paskudnie..a maz chyba nawet nie ma poczucia
            winy,przynajmniej ja nie widze:(albo tak dobrze to skrywa w sobie,nie
            uwierzycie..ale chciał na drugi dzien ode mnie seksu!!!koszmar..i jeszcze sie
            dziwi czemu chodze taka dobita..mowie mu,ze nie moge tego zapomniec..a ten z
            tekstem"to zapomnij"i jeszcze o zaufaniu mi truje..brrr albo,ze chce
            wykorzystac to,ze sie przede mna otworzył,ze powiedzial.. przeciwko
            niemu..chore to jakies!zawsze potrafi odwrocic kota ogonem..Wiem,ze moja
            małzeńswto szwankuje od dawna ale sa rozne tego przyczyny,rodzice,moj trudny
            charakter,jego..ale ja nigdy nie poszlam do innego faceta i nie waliam sie!!!!
            nie wiem co robic..:(((
            • miauczynska Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 13:01
              Żono , czy nie mogłabyś popracować nieco nad tym by Twój język dotyczący seksu
              i płciowości był odrobinę mniej obsceniczny? "Walić się" w Twoich postach
              przeszkadza mi ,pod czas czytania, w skupieniu się nad właściwym problemem!
              • Gość: zona Re: do miauczynskiej IP: 80.48.38.* 10.03.03, 13:10
                miauczynska napisała:

                > Żono , czy nie mogłabyś popracować nieco nad tym by Twój język dotyczący seksu
                > i płciowości był odrobinę mniej obsceniczny? "Walić się" w Twoich postach
                > przeszkadza mi ,pod czas czytania, w skupieniu się nad właściwym problemem!

                wiesz co..a ja mam to gdzies..chodze taka dobita a Ty sie czepiasz jednego
                słowa..nie bede dbac tu o styl postu,bo mam wzniejszy problem!!jakbys nie
                zauwazyła..przepraszam jesli kogos to razi ale jak to nazwac inaczej?
                kochali..piescili...fuuuuuuuj,moim zdaniem to nie zasluguje na nic innego..
                • Gość: arriga Re: do miauczynskiej IP: 62.29.248.* 10.03.03, 13:35
                  Gość portalu: zona napisał(a):

                  > miauczynska napisała:
                  >
                  > > Żono , czy nie mogłabyś popracować nieco nad tym by Twój język dotyczący s
                  > eksu
                  > > i płciowości był odrobinę mniej obsceniczny? "Walić się" w Twoich postach
                  > > przeszkadza mi ,pod czas czytania, w skupieniu się nad właściwym problemem
                  > !
                  >
                  > wiesz co..a ja mam to gdzies..chodze taka dobita a Ty sie czepiasz jednego
                  > słowa..nie bede dbac tu o styl postu,bo mam wzniejszy problem!!jakbys nie
                  > zauwazyła..przepraszam jesli kogos to razi ale jak to nazwac inaczej?
                  > kochali..piescili...fuuuuuuuj,moim zdaniem to nie zasluguje na nic innego..

                  spoko...mnie tam Twój język nie wadzi a nawet jak sama zauwazyłaś jest
                  adekwatny do sytuacji... a skad w ogóle wiesz, że był i że rozmawiał a nie...
                  jak sądze powiedział a po co? dlaczego jesteś przybita czy na pewno głównie z
                  tego powodu co sugerowąłby tytuł, że "był na dziwkach" ??
                  mój mąż kiedyś poszedł na striptiz i byłam na niego wściekła to fakt, troche
                  się podąsałam i zastanawiałam ale zważywszy, że jest mi z nim ok. i czuję się
                  szczęśliwa w tym związku po jakimś czasie wybaczyłam i zapomniałam a i on wcale
                  nie był z tej nazwijmy to przygody ustatysfakcjonowany... więc jeśli jest Ci z
                  tym facetem dobrze, jesteś szczęsliwa to spróbuj sie uspokoić, wiem, że to
                  niełatwe i przeczekać... emocje mijają jak zresztą wszystko a jeśłi to dobry
                  związek, bo jestem zdania, że może taki być mimo, że "był na dziwkach"... wiesz
                  jak jest czasami to wybryk natury, taki tkwiący w nas atawizm, bo ja wiem...
                  oczywiście to może być sygnał, że coś się dzieje ale absolutnie nie musi,
                  takiego jestem zdania... a że jesteś wściekła to naturalne.... trzym sie,
                  pozdrawiam ciepło!:-)
                • carduus Re: do miauczynskiej 10.03.03, 14:05
                  Ja przyłączam się do apelu miauczyńskiej.
                  Język jakiego używasz świadczy o Tobie. Jesli naprawdę okreslenie "walili się"
                  jako jedyne odpowiednie przychodzi Ci do głowy, to niestety nienajlepsze
                  wystawiasz sobie świadectwo. Może lepsze byłoby neutralne "uprawiali seks"?
                  I nie usprawiedliwaij sie emocjami, bo przez te parę dni chyba już zdążyły
                  opaść?
                  • arriga Re: do caraduus 10.03.03, 14:29
                    carduus napisała:

                    > Ja przyłączam się do apelu miauczyńskiej.
                    > Język jakiego używasz świadczy o Tobie. Jesli naprawdę okreslenie "walili
                    się"
                    > jako jedyne odpowiednie przychodzi Ci do głowy, to niestety nienajlepsze
                    > wystawiasz sobie świadectwo. Może lepsze byłoby neutralne "uprawiali seks"?
                    > I nie usprawiedliwaij sie emocjami, bo przez te parę dni chyba już zdążyły
                    > opaść?

                    ejże po co te besztania... przecież "znać", że żona to inteligentna bestia i to
                    właśnie czytam z jej języka, który taką siłę ekspresji, co do tak dla niej
                    istotnego faktu przybrał... bez przesady... po co spierać sie o formę zwłaszcza
                    jesli naprawdę zarzucanie osceniczności wypowiedzi żony zważywszy całokształ
                    jest dla mie małostkowe... sorry... to ona cierpi,zastanawia się, ma problem a
                    my czepiamy się formy... a niech sobie dziewczyna ulży, ja uwazam, że nie
                    nadużywa i nie kaleczy języka a poza tym nie o to tutaj chodzi przeciez, czy o
                    to? żeby się pouczać i besztać??:-) pozdrafka
                    • carduus Re: do caraduus 10.03.03, 15:10
                      No dobrze. Zgadzam się, że wobec problemu, to może mało znaczące. Ale że wątek
                      ciekawy, to czytam, a jak czytam to ma wrażlwiość cierpi wielce, gdy widzę tak
                      wulgarne wyrażenia.
                      Ekspresja ekspresją, ale czy nie możnma by tak delikatniej nieco?
                      Zwłaszcza, że rzucanie wulgaryzmami niekoniecznie świadczy o braku
                      inteligencji. Najpierw to chyba raczej o braku kultury. Ale to już inna
                      kwestia...

                      carduus
                      • Gość: arriga Re: do caraduus IP: 62.29.248.* 10.03.03, 15:42
                        carduus napisała:

                        > No dobrze. Zgadzam się, że wobec problemu, to może mało znaczące. Ale że
                        wątek
                        > ciekawy, to czytam, a jak czytam to ma wrażlwiość cierpi wielce, gdy widzę
                        tak
                        > wulgarne wyrażenia.
                        > Ekspresja ekspresją, ale czy nie możnma by tak delikatniej nieco?
                        > Zwłaszcza, że rzucanie wulgaryzmami niekoniecznie świadczy o braku
                        > inteligencji. Najpierw to chyba raczej o braku kultury. Ale to już inna
                        > kwestia...
                        >

                        no widzisz i niby się zgadzasz ale nie zapomnisz wytknąć komus braku kultury
                        czy w dalszym ciągu drążysz temat niewybrednego twoim zdaniem słownictwa i co
                        to znaczy a może to nic nie znaczy i o niczym nie świadczy, bo jeśłi dzieczyna
                        raz tylko użyła takiego dosadnego określenia w kwestii dla niej istotnej to po
                        co ta gatka... doszukiwanie się jak to o niej świadczy... zaraz rozpoczniemy
                        nowy wątek jakim człowiekiem jest osoba, która użyła sformuowania "walili
                        się"... ja staram się stronić od przyklejania prostych etykiet, bo życie
                        niejednokrotnie przekonało mnie, że to co z pozoru na coś wygląda wcale nie
                        musi tym być, zależy jak sie patrzy, skąd i jeszcze od paru rzeczy...
                        pozdrawiam czule:-)
                        > carduus
                        • carduus Re: do caraduus 10.03.03, 15:58
                          Gość portalu: arriga napisał(a):

                          w dalszym ciągu drążysz temat niewybrednego twoim zdaniem słownictwa

                          ************
                          Zdaje się, że nie tylko ja drążę, czyż nie??? :-)))
                          I zgodziłam się tylko co do tego, że to mniej ważne od wątku głównego, ale nie
                          co do tego, że na tyle mało ważne, żeby nie zwracać na to uwagi.


                          dzieczyna
                          > raz tylko użyła takiego dosadnego określenia w kwestii dla niej istotnej to
                          po
                          > co ta gatka...

                          **************

                          Dziewczyna użyła tego okreslenia dwa razy. Nemniej jednak owe dwa razy to 100%
                          jej okresleń czynności zwanej "uprawianiem seksu", a to już niestetu o czymś
                          świadczy, czy ci się to podoba czy nie.


                          doszukiwanie się jak to o niej świadczy... zaraz rozpoczniemy
                          > nowy wątek jakim człowiekiem jest osoba, która użyła sformuowania "walili
                          > się"...ja staram się stronić od przyklejania prostych etykiet, bo życie
                          > niejednokrotnie przekonało mnie, że to co z pozoru na coś wygląda wcale nie
                          > musi tym być, zależy jak sie patrzy, skąd i jeszcze od paru rzeczy...

                          ***********
                          No jasne, zależy jeszcze od kontekstu. Ten tutaj niestety chyba jednak nie
                          uspraiwedliwiał takich wulgaryzmów.


                          > pozdrawiam czule:-)


                          ********
                          A czule to ja nie chcę. Czule to mnie może pozdrawiac mój zakontraktowany.
                          Ja Cię pozdrawiam... Hm może po prostu pozdrawiam...

                          carduus
                          • arriga Re: do caraduus 10.03.03, 17:42
                            carduus napisała:

                            > Gość portalu: arriga napisał(a):
                            >
                            > w dalszym ciągu drążysz temat niewybrednego twoim zdaniem słownictwa
                            >
                            > ************
                            > Zdaje się, że nie tylko ja drążę, czyż nie??? :-)))
                            > I zgodziłam się tylko co do tego, że to mniej ważne od wątku głównego, ale
                            nie
                            > co do tego, że na tyle mało ważne, żeby nie zwracać na to uwagi.
                            >
                            >
                            > dzieczyna
                            > > raz tylko użyła takiego dosadnego określenia w kwestii dla niej istotnej t
                            > o
                            > po
                            > > co ta gatka...
                            >
                            > **************
                            >
                            > Dziewczyna użyła tego okreslenia dwa razy. Nemniej jednak owe dwa razy to
                            100%
                            > jej okresleń czynności zwanej "uprawianiem seksu", a to już niestetu o czymś
                            > świadczy, czy ci się to podoba czy nie.
                            >
                            >
                            > doszukiwanie się jak to o niej świadczy... zaraz rozpoczniemy
                            > > nowy wątek jakim człowiekiem jest osoba, która użyła sformuowania "walili
                            > > się"...ja staram się stronić od przyklejania prostych etykiet, bo życie
                            > > niejednokrotnie przekonało mnie, że to co z pozoru na coś wygląda wcale ni
                            > e
                            > > musi tym być, zależy jak sie patrzy, skąd i jeszcze od paru rzeczy...
                            >
                            > ***********
                            > No jasne, zależy jeszcze od kontekstu. Ten tutaj niestety chyba jednak nie
                            > uspraiwedliwiał takich wulgaryzmów.
                            >
                            >
                            > > pozdrawiam czule:-)
                            >
                            >
                            > ********
                            > A czule to ja nie chcę. Czule to mnie może pozdrawiac mój zakontraktowany.
                            > Ja Cię pozdrawiam... Hm może po prostu pozdrawiam...
                            >
                            > carduus

                            :-) ok. ok. ok.
            • unknown10 Re: moj maz był na dziwkach:( 10.03.03, 16:57
              Gość portalu: zona napisał(a):

              > Dzieki za posty,nie myslałam,ze tak sie rozwinie ten watek.Oczywiscie,ze nie
              > wierze by "tylko" mogli sobie rozmawiac


              co to znaczy, "sam sobie laske wybral?" - czy powiedzial Ci o okolicznosciach
              poznania tej "laski?", jak dlugo sie znali/znaja, gdzie sie odbywala
              ta "rozmowa?", co to jest za osoba?, czy to bylo sporadyczne spotkanie czy tez
              spotykaja sie nadal?

              a maz chyba nawet nie ma poczucia
              > winy,przynajmniej ja nie widze:(albo tak dobrze to skrywa w sobie,nie
              > uwierzycie..ale chciał na drugi dzien ode mnie seksu!!!koszmar..

              zdarza sie, ze "winowajca" z powodu poczucia winy stara sie wynagrodzic
              wyrzadzona, jego/jej zdaniem krzywde, stad moze ta jego chec seksu z Toba...


              i jeszcze sie
              > dziwi czemu chodze taka dobita..mowie mu,ze nie moge tego zapomniec..a ten z
              > tekstem"to zapomnij"i jeszcze o zaufaniu mi truje..brrr

              na zaufanie trzeba sobie zasluzyc szczeroscia postepowania a nie slownymi
              deklaracjami. Masz pelne prawo czuc sie dobita i nie ufac swojemu
              malzonkowi...jesli czujesz, ze potrzebujesz rozmowy na ten temat i wyjasnien od
              niego zadaj tego od niego i sprobujcie spokojnie wyjasnic sprawe bo ona sama
              sie nie wyjasni.... a Ty tez "sama" nie zapomnisz

              albo,ze chce
              > wykorzystac to,ze sie przede mna otworzył,ze powiedzial.. przeciwko
              > niemu..chore to jakies!zawsze potrafi odwrocic kota ogonem..


              jesli on uwaza, ze sie otworzyl to wykorzystaj ten fakt i spraw zeby sie
              otwieral dalej (jesli tego chcesz oczywiscie) ...wiem, ze trudno jest zachowac
              spokoj i dystans w takiej sytuacji ale sprobuj.... sluchac tego co on chce Ci
              powiedziec. Jesli bedziesz go "karac" swoimi wybuchami gniewu zamknie sie i
              niczego sie nie dowiesz.Powiedz wyraznie, ze jego rady "zapomnij" sa dla Ciebie
              nieprzydatne i jedynie szczerosc w rozmowie moze Ci pomoc, jemu zapewne tez...


              Wiem,ze moja
              > małzeńswto szwankuje od dawna ale sa rozne tego przyczyny,rodzice,moj trudny
              > charakter,jego..ale ja nigdy nie poszlam do innego faceta i nie waliam
              sie!!!!
              > nie wiem co robic..:(((


              Masz okazje wreszcie zajac sie tym, jak piszesz,szwankujacym malzenstwem...
              rozmawiajac o tym co w/g Ciebie nie bylo w nim dobre i sluchajac jego zdania na
              ten temat.

              Rozmawiaj, poniewaz nie masz nic do stracenia. Dzieki rozmowie mozesz sie
              dowiedziec co sie stalo, poznac fakty i przynajmniej przestaniesz sobie
              wyobrazac co sie stalo (a wyobraznia w tym przypadku moze byc tortura gorsza od
              faktow.

              I nie daj sie ponosic agresji,
              Trzymaj sie cieplo,
              u




    • saana czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki.. 10.03.03, 17:58
      wkurzyl mnie i cos mi opadlo i na tyle mi teraz zwisa ze nie mam zupelnie na
      niego ochoty.Czy mam sie z nim przespac tylko ldatego ze moge wykreowac wiekszy
      problem, biedaczek niesiony fala potrzeb seksualnych poleci do innej. Czy taki
      wlasnie swiat sie kreuje na podstawie doswiadczen zdradzonych?
      • Gość: aiszka4 Re: czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki. IP: 217.8.186.* 10.03.03, 18:27
        saana napisała:

        > wkurzyl mnie i cos mi opadlo i na tyle mi teraz zwisa ze nie mam zupelnie na
        > niego ochoty.Czy mam sie z nim przespac tylko ldatego ze moge wykreowac
        wiekszy
        >
        > problem, biedaczek niesiony fala potrzeb seksualnych poleci do innej. Czy
        taki
        > wlasnie swiat sie kreuje na podstawie doswiadczen zdradzonych?


        Nie raz, nie dziesięć na tym forum usiłowano mi wytłumaczyć, że zdrada męża to
        moja wina (bo za mało czegoś - seksu, zrozumienia itp.). Ale ja się nie
        zgadzam!!! Mogę chyba oczekiwać od dorosłego faceta (33 lata to chyba dorosły),
        że będzie kierował się rozumem, uczuciami i innymi "wyższymi", a nie tylko
        potrzebą z rozporka. Nie wyszłam przecież za buhaja, tylko za człowieka. Nawet
        gołębie są sobie wierne do śmierci, o czym w wątku o tych ptakach nikt nie
        raczył wspomnieć :)))
        • saana Re: czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki. 10.03.03, 18:38
          Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

          > saana napisała:
          >
          > > wkurzyl mnie i cos mi opadlo i na tyle mi teraz zwisa ze nie mam zupelnie
          > na
          > > niego ochoty.Czy mam sie z nim przespac tylko ldatego ze moge wykreowac
          > wiekszy
          > >
          > > problem, biedaczek niesiony fala potrzeb seksualnych poleci do innej. Czy
          > taki
          > > wlasnie swiat sie kreuje na podstawie doswiadczen zdradzonych?
          >
          >
          > Nie raz, nie dziesięć na tym forum usiłowano mi wytłumaczyć, że zdrada męża
          to
          > moja wina (bo za mało czegoś - seksu, zrozumienia itp.). Ale ja się nie
          > zgadzam!!! Mogę chyba oczekiwać od dorosłego faceta (33 lata to chyba
          dorosły),
          >
          > że będzie kierował się rozumem, uczuciami i innymi "wyższymi", a nie tylko
          > potrzebą z rozporka. Nie wyszłam przecież za buhaja, tylko za człowieka.
          Nawet
          > gołębie są sobie wierne do śmierci, o czym w wątku o tych ptakach nikt nie
          > raczył wspomnieć :)))
          idealizm to czy prawda....
          • Gość: aiszka4 Re: czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki. IP: 217.8.186.* 10.03.03, 18:47
            saana napisała:


            > idealizm to czy prawda....

            Chodzi o gołębie, czy ludzi?
            Wierzę, że innym ludziom trafia się miłość z wiernością do grobowej deski. Mnie
            niestety już nie.
            Myślałam, że chodziaż na uczciwość mogę liczyć: Jesteś kiepska w łóżku, nie
            smakują mi twoje obiady, nie znasz się na wychowaniu dzieci - mam tego dosyć,
            odchodzę. Bolesne, ale uczciwe. Niestety, to też nie było mi dane...
            A gotuję smacznie (opinia innych), w łóżku też nie najgorzej (nie
            byłam "święta", zanim poznałam mojego obecnego męża), dzieci raz na tydziem
            mówią, że chcą mieć inną mamę, ale pięć razy dziennie, że jestem ich ukochaną
            mamusią.

            Wprawdzie nie na dziwki poszedł, ale to mnie nie pociesza.
            • saana Re: czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki. 10.03.03, 19:11
              l'arte de le vivre , nic innego mi do glowy nie przychodzi.
              a znasz to cytuje z pamieci wiec moze przeklamie
              z d.wychodzisz
              z d. sie zenisz
              na d. umierasz
              juz Owidiusz cos o tym myslal..
              • Gość: aiszka4 Re: chciałaś mnie pocieszyć? :)))) IP: 217.8.186.* 10.03.03, 19:18
                saana napisała:

                > l'arte de le vivre , nic innego mi do glowy nie przychodzi.
                > a znasz to cytuje z pamieci wiec moze przeklamie
                > z d.wychodzisz
                > z d. sie zenisz
                > na d. umierasz
                > juz Owidiusz cos o tym myslal..


                Dzięki:)))
                Chodziło mi o to, że nie jest mi lepiej, że mój mąż zamiast z dziwką, zdradził
                mnie ze swoją znajomą z pracy (a może nie z pracy, bo nic nie wiem, oprócz
                tego, że i jak bardzo się zaangażował).
                Ale i tak balszoje spasiba:)))
                • saana Re: chciałaś mnie pocieszyć? :)))) 10.03.03, 19:26
                  Gość portalu: aiszka4 napisał(a):

                  > saana napisała:
                  >
                  > > l'arte de le vivre , nic innego mi do glowy nie przychodzi.
                  > > a znasz to cytuje z pamieci wiec moze przeklamie
                  > > z d.wychodzisz
                  > > z d. sie zenisz
                  > > na d. umierasz
                  > > juz Owidiusz cos o tym myslal..
                  >
                  >
                  > Dzięki:)))
                  > Chodziło mi o to, że nie jest mi lepiej, że mój mąż zamiast z dziwką,
                  zdradził
                  > mnie ze swoją znajomą z pracy (a może nie z pracy, bo nic nie wiem, oprócz
                  > tego, że i jak bardzo się zaangażował).
                  > Ale i tak balszoje spasiba:)))
                  nie ty pierwsza nie ostatnia jakos trzeba podtrzymac tradycje..ile to juz
                  kobiet tak mialo a wciaz jakos sobie plci nie zmienilysmy..chociaz jestesmy tak
                  obciazone przez tradycje.
      • calusna Re: czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki. 10.03.03, 18:35
        saana napisała:

        > wkurzyl mnie i cos mi opadlo i na tyle mi teraz zwisa ze nie mam zupelnie na
        > niego ochoty.

        W odpowiedzi na pytanie postawione w tytule postu można odpowiedzieć tylko
        twierdząco choć zgodziłabym się że zależy jak długo już Ci 'zwisa' i 'nie masz
        na niego ochoty'.Jeśli jest to /tak jak w przypadku m10 , półtora roku/ wówczas
        nie powinnaś mieć żadnych obiekcji i pretensji jeżeli Twój mąż te dziwki
        odwiedził. Gdybym była mężem któremu żona od takiego czasu mowi że nie ma na
        niego ochoty i zbywa go zdawkowym 'to Twój problem a nie mój'/patrz wypowiedź
        m10/ starałabym się rzeczywiście poradzić ze swoimi potrzebami w dziedzinie
        seksu a szczęściem żony byłby mój wybór w postaci dziwki bo rownie dobrze
        mogłabym znależć inną kobietę powiedzmy stanu wolnego , zdolną do uprawiania
        seksu ze mną i do miłości a potem .. mogłoby się róznie potoczyć. Może moja
        żona założyłaby wątek na forum psychologia pt. 'Ten podły samiec porzucił
        mnie i dzieci dla dziwki'?
        Ciekawe coż przeczytałaby od Ciebie saano? Jak zareagowałabyś na jej słowa?
        pozdr.
        calusna
        • saana Re: czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki. 10.03.03, 18:46
          calusna napisała:

          > saana napisała:
          >
          > > wkurzyl mnie i cos mi opadlo i na tyle mi teraz zwisa ze nie mam zupelnie
          > na
          > > niego ochoty.
          >
          > W odpowiedzi na pytanie postawione w tytule postu można odpowiedzieć tylko
          > twierdząco choć zgodziłabym się że zależy jak długo już Ci 'zwisa' i 'nie
          masz
          > na niego ochoty'.Jeśli jest to /tak jak w przypadku m10 , półtora roku/
          wówczas
          > nie powinnaś mieć żadnych obiekcji i pretensji jeżeli Twój mąż te dziwki
          > odwiedził. Gdybym była mężem któremu żona od takiego czasu mowi że nie ma na
          > niego ochoty i zbywa go zdawkowym 'to Twój problem a nie mój'/patrz wypowiedź
          > m10/ starałabym się rzeczywiście poradzić ze swoimi potrzebami w dziedzinie
          > seksu a szczęściem żony byłby mój wybór w postaci dziwki bo rownie dobrze
          > mogłabym znależć inną kobietę powiedzmy stanu wolnego , zdolną do uprawiania
          > seksu ze mną i do miłości a potem .. mogłoby się róznie potoczyć. Może moja
          > żona założyłaby wątek na forum psychologia pt. 'Ten podły samiec porzucił
          > mnie i dzieci dla dziwki'?
          > Ciekawe coż przeczytałaby od Ciebie saano? Jak zareagowałabyś na jej słowa?
          > pozdr.
          > calusna
          pewnie standardowo odpisalabym no coz mieliscie problem...
          ale z drugiej strony takie zachowanie ze strony kobiety swiadczy ,sygnalizuje,
          ze w zwiazku jest problem. A wlasciwie zadna kobieta nie odmowi rozmowy.
          Dlaczegio facet nie widzi tego ze jest cos nie tak a jezeli nawet zauwaza
          dlaczego nie reaguje?????Naprwede tylko nieliczni zaprosiliby swoje partnerki
          do restauracji, kawiarni na rozmowe. Dlaczego???
        • Gość: Jessa Re: czy nie spiac z mezem...wysylam go na dziwki. IP: 144.134.77.* 12.03.03, 09:51
          calusna napisała:

          > saana napisała:
          >
          > > wkurzyl mnie i cos mi opadlo i na tyle mi teraz zwisa ze nie mam zupelnie
          > na
          > > niego ochoty.
          >
          > W odpowiedzi na pytanie postawione w tytule postu można odpowiedzieć tylko
          > twierdząco choć zgodziłabym się że zależy jak długo już Ci 'zwisa' i 'nie
          masz
          > na niego ochoty'.Jeśli jest to /tak jak w przypadku m10 , półtora roku/
          wówczas
          > nie powinnaś mieć żadnych obiekcji i pretensji jeżeli Twój mąż te dziwki
          > odwiedził. Gdybym była mężem któremu żona od takiego czasu mowi że nie ma na
          > niego ochoty i zbywa go zdawkowym 'to Twój problem a nie mój'/patrz
          wypowiedź
          > m10/ starałabym się rzeczywiście poradzić ze swoimi potrzebami w dziedzinie
          > seksu a szczęściem żony byłby mój wybór w postaci dziwki bo rownie dobrze
          > mogłabym znależć inną kobietę powiedzmy stanu wolnego , zdolną do uprawiania
          > seksu ze mną i do miłości a potem .. mogłoby się róznie potoczyć. Może moja
          > żona założyłaby wątek na forum psychologia pt. 'Ten podły samiec porzucił
          > mnie i dzieci dla dziwki'?
          > Ciekawe coż przeczytałaby od Ciebie saano? Jak zareagowałabyś na jej słowa?
          > pozdr.
          > calusna


          Dzieki Ci calusna za ten list

          Ja mam bardzo podobny problem, jestem kobieta powyzej 45 roku zycia, wiadomo
          to i owo obwisle, to i owo podmarszcone nie ma czym konkurowac z mlodszymi
          paniami. Moj malzonek chodz starszy ode mnie, zdecydowal, ze stracilam swoj
          urok i od paru lat nie przejawia ochoty na seks ze mna ( wyglada tez na to, ze
          nie miewa niczego na boku, wspolne wieczory, weekendy, zadnych odskokow na
          bok, no moze ze dwa razy nie odmeldowal sie w domu zaraz po pracy)
          w moim wieku potrzeby seksualne sa znacznie intensywniejsze niz u 25-cio
          latek, czuje sie zaniedbana, odrzucona.
          No coz, stalo sie, znalazlam sobie kogos, kto zaspokaja moje potrzeby
          seksualne.
          jest nieco mlodszy ode mnie, mnie to nie przeszkadza i jemu tez nie. Moj maz
          nic o tym nie wie.. a wlasciwie ... chyba nie wie.. zaczyna mnie wypytywac
          cos za duzo ostatnio... moze cos podejrzewa, ja mu mowie ze tak, owszem mam
          znajomych spotykam ich i lubie, ale ... jest to zuplnie platoniczne...

          Seks z moim kochasiem jest super,jako kobieta czuje sie dowartosciowana,
          atrakcyjna, ale.... nie jestem zainteresowana nim na stale, uwielbiam mojego
          meza, lubie z nim byc, rozmawiac, czuje sie przy nim swietnie .... dopoki nie
          znajdziemy sie w lozku...
          ... jest mi tak dobrze wtedy, ze mam kogos na boku, odmowa seksu z jego stony
          jest jakos mniej upokarzajaca.

          Dzieki saano za twa opinie , to prawda, z seksem tak jak ze wszystkim innym...
          Gdy po latach nie chcesz juz ogladac durnych filmow z Sylwestrem Stallone,
          tylko po to by sprawic przyjemnosc drugiej polowie - masz prawo tego nie
          robic, ale nie dziw sie gdy on znajdzie sobie inna osobe do towarzystwa, nawet
          jesli woli chodzic do kina w Twoim towarzystwie...

          Oh zycie...
Pełna wersja