nigdy nie wyjdę za mąż!!!

06.03.03, 12:25
Bo jak patrzę na te wątki o zdradach to mi się słabo robi...
qrde, co się dzieje z tym światem?! Po `kiego grzyba ludzie obiecujecie
sobie przed ołtarzem "i nie opuszczę cię aż do smierci", skoro po jakimś
czasie wszystko siada i albo jedno albo drugie rozgląda się za partnerem z
zewnątrz?
Shit, normalnie się czuję sfrustrowana. Najgorsze jest to, że nie ma zasady,
czy para się znała dwa tygodnie czy pięć lat - i tak okazuje się, że to
jednak nie było "to".

I mam wrażenie, że liczba osób, które zdradzaja rośnie w postępie
geometrycznym. Za kilka lat przeciętna długość związku będzie wynosiła 2
miesiące.
Powiedzcie mi, że się mylę, że jest szansa na związek aż po grobowe dechy!

Sorki za chaos, ale jestem strasznie przygnębiona i chyba wściekła na to
wszystko.
Mam trochę ponad 20 lat i też już zdążyłam być zdradzona...
O tempora, o mores...
    • Gość: inka_sama Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.03.03, 12:42
      vesuvio napisała:
      > O tempora, o mores...

      No nie przesadzaj. :o)
      Są związki wierne . Są tacy co prze lata całe starają sie o swój związek. Co
      nie znaczy że jest im słodko.

      A te słowa o czasach i obyczajach tak dawno zostały powiedziane!
      I ciaglę aktualne.
      Wbrew pozorom czasy i obyczaje niewiele się zmieniają. Tylko dekoracje coraz
      inne.

      pozdrawiam
    • lisette Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 14:08
      Vesuvio

      Nie dramatyzuj! jestes na forum psychologia, gdzie bywa okreslona liczba osob z
      wieloma problemami. Rozmawiamy tutaj glownie o problemach, wiec nie dziw sie ze
      spotykasz tu negatywne informacje. Rowniez o zdradach i nieudanych zwiazkach.
      Nie koncentruj sie na tej ciemnej stronie ksiezyca i daj sobie na jakis czas
      spokoj z forum. Dla ODTRUCIA. Poobserwuj zycie z pozytywnym nastawieniem, a
      zobaczysz, ze swiat wyglada lepiej niz teraz myslisz.

      Zwiazek bez zdrady jest jak najbardziej mozliwy, wiernosc latami w zwiazku tez,
      a wiem cos o tym bo mam dwa malzenstwa za soba (moj pierwszy maz zginal w
      wypadku). W obu nigdy (dzieki Bogu) nie doswiadczylam problemu zdrady, a moi
      dwaj mezowie to uczciwi faceci. Tu na pewno odezwie sie chorek doswiadczonych
      kobiet, ze pewnie tak mysle bo o niczym nie wiem. Jasne ze do konca sie nie
      wie, ale jestesmy razem juz tyle lat i nic nie wskazuje na zadne skoki w bok
      (po pracy zaraz do domu, zadnych delegacji czy podejrzanych wypadow
      weekendowych). Maz jest we mnie ciagle zakochany i jak lata temu ciagle
      przynosi mi kwiaty bez powodu i z powodem tez. Obaj mezowie byli wychowani w
      tradycyjnej rodzinnej atmosferze. Warto przyjrzec sie tesciom jak zyja. Obaj
      tesciowie to domatorzy, bardzo rodzinni, bez nalogow. To wazne jaki przyklad
      wynosi sie z domu. Z wlasnego tez. Ma sie pewne zakodowane wzorce, ktore
      nieswiadomie sie przenosi i przyciaga sie podobnych sobie ludzi.
      Vesuvio, nie jest az tak zle jak myslisz, naprawde!

      • Gość: qbek Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.166.195.213.2127.waw-mec.leased-e.ids.pl 07.03.03, 17:12
        Wypowiem się z punktu widzenia faceta. Tak jak w każdej dziedzinie życia, tak
        i w przypadku zdrady nie można wszystkiego generalizować i sprowadzać do
        jednego - faceci zdradzali, zdradzają i będą zdradzać. Są ludzie tacy i inni.
        Niektórym zdrada przyjdzie łatwiej, innym gorzej, a innym w ogóle. To, że
        można przeczytać tutaj wątki o zdradzie, to rzecz normalna. Ci ludzie
        przeżywają, wyrażają swoje zranione uczucia, potrzebują wsparcia. Przecież
        nikt nie wejdzie no forum psychologia i nie napisze "oj jaki jestem
        szczęsliwy, bo moja żona/mąż mnie nie zdradził/a". To zależy tylko i wyłącznie
        od charakteru człowieka. Jedna osoba jest nie wartą uwagi świnią, a inna nie
        będzie. I nie można mówić tylko, że to faceci zdradzają. Bo przecież z kim oni
        zdradzają - z kobietami. Oczywiście nie chce bronić tutaj gatunku męskiego,
        który z bilogicznych powodów jest przystosowany do posiadania większej ilości
        partnerek, ale ci sami samcy mają też rozum, honor i poczucie własnej
        godności, które mogą wziąść górę nad instynktem. Ja osobiście nikogo nie
        zdradziłem i nie zdradziłbym, bo właśnie moja godność na to mi nie pozwala.
        Nie potrafiłbym spojrzeć, nie tylko mojej partnerce w oczy, ale również
        wstydziłbym się spojrzeć samemu sobie w oczy przed lustrem. Nie jestem też
        facetem z kamienia, który nie zwraca uwagi na inne kobiety. Pokusa zdrady jest
        wszędzie. Jednak wówczas trzeba na chłodno skalkulować co się bardziej opłaca -
        chwila rozkoszy z drugą osobą i przekreślenie dotychczasowego kilkuletniego
        związku? Nie mam żony i może nie powinienem też wypowiadać się na ten temat,
        ale jestem z moją dziewczyną już trochę czasu i jakoś nigdy nie pomyślałbym o
        zdradzeniu jej. Nie szukam dalej skoro jestem szczęśliwy i nie potrzebuje
        dodatkowych wrażeń. Także nie można dramatyzować, że wszyscy ludzie naokoło
        się zdradzają. Jest cała masa ludzi na ziemi, którzy mają jeszcze w sobie
        wystarczająco dużo godności, aby dochować sobie wierności (tak mi się
        zrymowało).
    • sdfsfdsf Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 17:00
      wszystko upraszczajac i generalizujac - szukaj faceta ktory wychowal sie na
      powiesciach romantycznych a nie na pornosach
    • Gość: kulka Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.gabo.pl 06.03.03, 18:13
      ja mam tak samo,dlatego chodze do psychiatry,(narazie bylam 1raz)
      • re_ne Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 18:31
        Gość portalu: kulka napisał(a):

        > ja mam tak samo,dlatego chodze do psychiatry,(narazie bylam 1raz)

        Gorzej jesli doktorek sam jest po rozwodzie, albo lubi panienki... :)))))
        • joanna_1 Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 18:45
          to już pozostaje tylko dac sobie w żyłę
        • Gość: kulka Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.gabo.pl 06.03.03, 20:34
          to pani..a nie pan:-)
    • _annie Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 21:08
      E...vesuvio....Doświadczenia innych nie moga determinowac Twojego życia, prawda?
      Inaczej człowiek mógłby pomysleć:nie wyjdę na ulicę, bo kolega wpadł pod
      samochód i mnie się to przydarzy;-).Więcej wiary i optymizmu...w końcu masz
      tylko niewiele ponad 20;-)
    • Gość: Przemek Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.tele.pw.edu.pl 06.03.03, 21:08
      vesuvio napisała:

      > Bo jak patrzę na te wątki o zdradach to mi się słabo robi...
      > qrde, co się dzieje z tym światem?! Po `kiego grzyba ludzie obiecujecie
      > sobie przed ołtarzem "i nie opuszczę cię aż do smierci", skoro po jakimś
      > czasie wszystko siada i albo jedno albo drugie rozgląda się za partnerem z
      > zewnątrz?

      Jesli rzeczywiscie traktujesz slub koscielny serio, ze wszystkimi konsekwencjami wynikajacymi z
      "katolickiej" koncepcji malzenstwa, to Twoje obiekcje nie sa bezpodstawne. Masz do wyboru:

      1. Wychodzisz za maz "po katolicku", jednak uwazaj, bo mozesz utknac w pulapce. Zalozmy ze jestes
      wzorowa zona, wierna, kochajaca, jednak Twoj maz Cie opuszcza i odchodzi do innej - na zawsze. W tej
      sytuacji, mimo Twojej niewinnosci, zostajesz "ukarana" zakazem kochania. Wejdziesz w powtorny
      zwiazek cywilny, czy konkubinat - stajesz sie katoliczka "drugiej kategorii" - bez prawa przyjmowania
      niektorych sakramentow.

      2. Bojac sie powyzszej "pulapki" nie decydujesz sie na slub koscielny, tylko cywilny. Wtedy od razu
      przechodzisz do "drugiej kategorii".

      3. Unikasz mezczyzn w ogole, stajesz sie rozgoryczona i zgorzkniala... jednak w porzadku wobec
      Kosciola.

      Przypomina mi sie film "Paragraf 22" wg ksiazki Hellera "Catch 22" (czyli wlasnie "Pulapka 22").
      Zapamietalem dialog amerykanskiego pilota z Wloszka (cytuje z pamieci):
      Amerykanin: "Wyjdz za mnie za maz"
      Wloszka: "Nie moge, bo nie jestem dziewica"
      A: "Mnie to nie przeszkadza"
      W: "Nie wyjde za ciebie, bo jestes wariat"
      A: "Dlaczego tak sadzisz?"
      W: "Bo normalni mezczyzni zenia sie tylko z dziewicami" :-)

      Slub koscielny to tez taki Catch 22: chcesz zalegalizowac "koscielnie" Twoj zwiazek,, to tracisz kontrole
      nad tym, czy zostaniesz katoliczka pierwszej czy drugiej kategorii. Nie chcesz zalegalizowac, to jestec od
      razu w drugiej kategorii...



      • Gość: Sławek Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.pke.pl 06.03.03, 21:39
        Gość portalu: Przemek napisał(a):

        > Slub koscielny to tez taki Catch 22: chcesz zalegalizowac "koscielnie" Twoj
        zwi
        > azek,, to tracisz kontrole
        > nad tym, czy zostaniesz katoliczka pierwszej czy drugiej kategorii. Nie
        chcesz
        > zalegalizowac, to jestec od
        > razu w drugiej kategorii...

        Dla ludzi świadomie wierzących ślub kościelny to nie żadna legalizacja tylko
        sakrament czyli coś niesłychanie ważnego, coś czego się nie kalkuluje. Nie
        rozważa się też jak by tu się zabezpieczyć na wypadek kłopotów bo małżonków
        obowiązuje przysięga wobec Boga " i że cię nie opuszczę aż do śmierci". Nikt
        nikogo nie zmusza do składania tej przysięgi więc jeśli ktoś uważa że to
        pułapka to nie musi przysięgać. W dzisiejszych czasach nie jest niczym dziwnym
        małżeństwo tylko cywilne czy związek bez ślubu.
        • Gość: Przemek Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.tele.pw.edu.pl 07.03.03, 16:46
          Gość portalu: Sławek napisał(a):


          > Dla ludzi świadomie wierzących ślub kościelny to nie żadna legalizacja

          Po pierwsze, moje dylematy biora sie wlasnie stad, ze chce byc czlowiekiem
          swiadomie wierzacym. Gdybym nie mial takiej ambicji, to nie lamalbym sobie
          glowy sprzecznosciami, ktore zauwazam (wiecej: ktorych doswiadczam na wlasnej
          skorze!). Po drugie: uzycie przeze mnie slowa "legalizacja" bylo skrotem
          myslowym, przyznaje ze niefortunnym i wypaczajacym sens tego, co chcialem
          przekazac. Chodzilo mi po prostu o wejscie w zwiazek malzenski ze
          slubem "koscielnym" i z najlepsza intencja uczynienia tego zwiazku trwalym.

          >tylko
          > sakrament czyli coś niesłychanie ważnego, coś czego się nie kalkuluje.

          Mowiles o "swiadomej wierze" a teraz wystepujesz przeciw zastanawiamiu sie nad
          mozliwymi skutkami wlasnego postepowania (w tym wypadku wziecia slubu
          koscielnego). "Swiadomy" bedzie sie wlasnie zastanawial...

          >Nie
          > rozważa się też jak by tu się zabezpieczyć na wypadek kłopotów bo małżonków
          > obowiązuje przysięga wobec Boga " i że cię nie opuszczę aż do śmierci".

          W moim odczuciu, przysiega sie wspolmalzonkowi, biorac Pana Boga za swiadka.
          Jesli wspolmalzonek opusci nas (zlamie przysiege) i rezygnuje z wszelkich
          roszczen wynikajacych z naszej przysiegi, to nie bardzo rozumiem, jakie sa
          nasze powinnosci z tytulu zlozonej (a teraz juz nikomu niepotrzebnej)
          przysiegi. Mamy czekac, az wspolmalzonek sie namysli i wroci? Czasem jest to
          niemozliwe, a nawet moralnie naganne, gdy wiaze sie to z rozbiciem kolejnej
          (tym razem "niesakramentalnej") rodziny, cierpieniem kolejnej porzuconej osoby,
          czasem dzieci... Zreszta po takim szoku z reguly juz nie chcemy powrotu
          wiarolomnego malzonka, bo milosc wygasa...
          Raczej bylibysmy sklonni zwiazac sie z osoba, ktora jest warta naszego
          uczucia... I tu wlasnie potykamy sie o "paragraf 22", ktory powiada: porzucony
          malzonek ma zakaz kochania, a jak tez zakaz zlamie, to bedzie pozbawiony
          pewnych sakramentow (nazywam to przejsciem do katolikow drugiej kategorii). To
          uregulowanie budzi moje watpliwosci. Nie moze tak byc, zeby osoba nieobciazona
          wina otrzymywala kare (zakazu kochania z mozliwoscia zamiany na odsuniecie od
          sakramentow). Kara moze byc tam, gdzie jest wina (a i tu powinno byc miejsce na
          milosierdzie...).


          >Nikt
          > nikogo nie zmusza do składania tej przysięgi więc jeśli ktoś uważa że to
          > pułapka to nie musi przysięgać.

          W tym tkwi paradoks, ze jest zmuszony! Jesli wezmie tylko slub cywilny, to
          natychmiast przechodzi do katolikow 2-giej kategorii (a moze nawet i trzeciej,
          gdyz, o ile dobrze zapamietalem, moze miec nawet klopoty ze chrztem dzieci z
          takiego zwiazku: ksiadz powie "dam chrzest, jesli wezmiecie slub, bo przeciez
          nie ma przeszkod").

          Pisze to nie po to, aby "szukac dziury w calym", ale po to, by dojsc do
          bardziej "swiadomej" wiary. Poza tym, ten problem dotyczy mnie, w pewnym
          sensie, bezposrednio.
    • kwieto Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 21:46
      vesuvio napisała:

      > Bo jak patrzę na te wątki o zdradach to mi się słabo robi...
      > qrde, co się dzieje z tym światem?! Po `kiego grzyba ludzie obiecujecie
      > sobie przed ołtarzem "i nie opuszczę cię aż do smierci", skoro po jakimś
      > czasie wszystko siada i albo jedno albo drugie rozgląda się za partnerem z
      > zewnątrz?
      > Shit, normalnie się czuję sfrustrowana. Najgorsze jest to, że nie ma zasady,
      > czy para się znała dwa tygodnie czy pięć lat - i tak okazuje się, że to
      > jednak nie było "to".
      >

      Bo trzeba wiedziec, czego sie szuka i liczyc sie ze wszelkimi konsekwencjami tego wyboru :")))
      A takze samemu nie dawac powodu do zdrady.



      > I mam wrażenie, że liczba osób, które zdradzaja rośnie w postępie
      > geometrycznym. Za kilka lat przeciętna długość związku będzie wynosiła 2
      > miesiące.
      > Powiedzcie mi, że się mylę, że jest szansa na związek aż po grobowe dechy!
      >

      A to pytanie mnie zainteresowalo.
      Czy dlugosc zwiazku przeklada sie na jego jakosc? jakos nie sadze.
      Osobiscie zamiast jednego zwiazku po grobowe dechy wole dowolna ilosc, byle szczesliwych.
      Choc moze sie zdarzyc, ze ten po grobowe dechy tez bedzie szczesliwy. Ale do takiego zwiazku trzeba zwyczajnie dorosnac. (nie mysle tu o uzyskaniu odpowiedniej liczby wiosen)

      Nie przecenialbym jednak tych "grobowych dech".


      > Sorki za chaos, ale jestem strasznie przygnębiona i chyba wściekła na to
      > wszystko.
      > Mam trochę ponad 20 lat i też już zdążyłam być zdradzona...
      > O tempora, o mores...

      Ej, zamiast sie wsciekac, moze lepiej dojsc do przyczyn, dla ktorych tak sie stalo? Moze po prostu do siebie tak naprawde nie pasujecie/pasowaliscie?
      Moze zwyczajnie nie posiedliscie jeszcze sztuki bycia z druga osoba?
      • procesor Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 23:37
        kwieto napisał:
        > Czy dlugosc zwiazku przeklada sie na jego jakosc? jakos nie sadze.
        > Osobiscie zamiast jednego zwiazku po grobowe dechy wole dowolna ilosc, byle
        > szczesliwych.
        > Choc moze sie zdarzyc, ze ten po grobowe dechy tez bedzie szczesliwy. Ale do
        > takiego zwiazku trzeba zwyczajnie dorosnac. (nie mysle tu o uzyskaniu
        > odpowiedniej liczby wiosen)
        > Nie przecenialbym jednak tych "grobowych dech".

        Kwieto, słonko, a niech ci sie szczęści! :)
        Jedno dziecko z jednego związku- szczęśliwego, drugie dziecko - z drugiego
        szczęśliwego związku, trzecie dziecko z trzeciego szczęśliwego zwiazku....
        hehehe.. :)
        No chyba że nei zamierzasz miec dzieci, albo uważasz że dziecku jest wszystko
        jedno czy rodzice sa razem czy tez tatus ma nowa żonę i nowego synka czy tez
        córeczkę. Na ogół jednak dzieci chca miec normalna rodzine - czyli kochających
        siebie nawzajem - i dzieci tez - rodziców. A nie plątac się w sieci rodzinnych
        koneksji.
        Taki wzorzec wielu szczęliwych związków może moim zdaniem funkcjonowac całkiem
        dobrze - ale tylko dopóki dotyczy dorosłych którzy od razu obydwoje tak
        ustalaja. Dla dzieci to nie jest dobry układ moim zdaniem.

        No to jak Kwieto z tymi dziecmi??
        :))
        • kwieto Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 23:43
          Jak z dziecmi?
          Jako dziecko z tzw "rozbitej rodziny" (kiedys tak sie okreslalo dzieci rozwodnikow :")) )
          Mysle, ze o wiele lepiej sie stalo, ze moi rodzice sie rozeszli.

          A swoja droga, polecam "Testosteron" Montowni, graja w Buffo.
          Sa tam miedzy innymi takie perelki: "jestesmy rzadkim przykladem braci blizniakow, ktorzy maja dwie rozne matki" :")))
          • procesor Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 23:56
            kwieto napisał:
            > A swoja droga, polecam "Testosteron" Montowni, graja w Buffo.
            > Sa tam miedzy innymi takie perelki: "jestesmy rzadkim przykladem braci
            > blizniakow, ktorzy maja dwie rozne matki" :")))

            Po pierwsze skoro cieszysz się z rozwodu rodziców - to znaczy żenie byli
            kochająca się para - a jak zaznaczułam to jest istotne. A nie wolałbys miec
            kochających rodziców (siebie wzajem i dzieci)? Ja tam mam takich rodziców i
            jestem baaaarzdo zadowolona. :))

            Co do tych blixniaków.. :)) Znam przypadek gdzie facet ma dwóch synów z dwiema
            kobietami, chłopaki w jednym wieku. I maja tak samo na imie. Tatus się postarał
            żeby sie nie mylić. :)) Samo życie , nie zmyślam. Sytuacja: nieduży wypadek,
            jeden z synów trafia do szpitala. Zawiadamiają ojca - pana syn miał wypadek -
            który? Marek. - no dobrze ale KTÓRY Marek?? No i tak historia stała nam się
            znana. :))
            • kwieto Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 07.03.03, 06:48
              ech, no wlasnie cos takiego mialem na mysli - owi teattalni bracia tez urodzili sie w tym samym czasie - tego samego dnia :")))

              Natomiast do tego co bym wolal.... czy ja wiem? Przede wszystkim, zastanawianiem sie "co bym wolal" niewiele zmienie, bo rzecz sie juz stala dawno temu i gdybanie troszke nie ma sensu.
              Jest tez i inny aspekt - gdyby bylo tak jak opisujesz, to w tej chwili zapewne nie bylbym tym kim jestem - mialbym inne przemyslenia, pewnie inne zainteresowania - slowem, bylbym kims zupelnie innym.
              I wcale nie jestem jakos specjalnie przekonany, ze chcialbym byc tym kims zupelnie innym :"))))
    • sdfsfdsf Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 06.03.03, 21:59
      wszystko ma swoj poczatek i koniec, nic nie trwa wiecznie, im wczesniej to
      zaakceptujesz tym mniej problemow bedziesz miala w przyszlosci, nie istnieje
      cos takiego jak zycie wieczne (przepraszam wszystkich zainteresowanych), nie
      istnieje cos takiego jak milosc do grobowej deski (przepraszam wszystkich
      zainteresowanych), nie istnieje cos takiego jak sprawiedliwosc, dobro, zlo - sa
      to pojecia abstrakcyjne zalezne od punktu widzenia, lezenia etc.( ale to juz
      nie na temat), ja tez bym chcial i byloby to niezmiernie mile byc z kims i
      kochac go do grobowej deski, ale poza nielicznymi patologicznymi(he he)
      wyjatkami nic takiego NIE ISTNIEJE, nie oznacza to ze nie mozesz byc w zyciu
      SZCZESLIWA, fin, pozdro
      • procesor z dedykacja dla sdfsdfsf :)) 06.03.03, 23:30
        Poczekaj

        Nie wierzysz - mówiła miłość
        w to że nawet z dyplomem zgłupiejesz
        że zanudzisz talentem
        że z dwojga złego można wybrać trzecie
        w życie bez pieniędzy
        w to że przepiórka żyje pojedynczo
        w zdartą korę czeremchy co pachnie migdałem
        w zmarłą co żywa pojawia się we śnie
        w modnej nowej spódnicy i rozciętej z boku
        w najlepsze najgorsze
        w każdego łosia co ma żonę klępę
        w dziewczynkę z zapałkami
        w niebo i piekło
        w diabła i Pana Boga
        w mieszkanie za rok.

        Poczekaj jak cię rąbnę
        to we wszystko uwierzysz

        ks. Twardowski


        :)) Nigdy nie mów nigdy. :))
        • sdfsfdsf Re: z dedykacja dla procesor :)) 07.03.03, 08:24
          Jestem Julią
          mam lat 23
          dotknęłam kiedyś miłości
          miała smak gorzki
          jak filiżanka ciemnej kawy
          wzmogła
          rytm serca
          rozdrażniła
          mój żywy organizm
          rozkołysała zmysły

          odeszła

          Jestem Julią
          na wysokim balkonie
          zawisła
          krzycze wróć
          wołam wróć
          plamie
          przygryzione wargi
          barwą krwi

          nie wróciła

          Jestem Julią
          mam lat tysiąc
          żyję -


          Halina Poświatowska
          • procesor dzięki za dedykację :)) 07.03.03, 11:11
            Czy tak właśnie objawia się róznica miedzy optymistami i pesymistami?? :))

            To ja juz wole księdza Jana. :)

            A Poświatowska miała zupełnie inne doświadczenia w swym krótkim życiu niz
            ksiądz Jan. Coo nie znaczy że jego życie to pasmo szczęśliwości (obiektywnej).
            Ale ludzie w rózny sposób przyjmuja to co ich spotyka.
            To co jednego złamie - innego tylko przygnie, a gdy sie podniesie to jeszcze
            mocniejszy. :)
            Ale to juz chyba na inny watek, prawda? :)
    • matrek Nie myśl tak 07.03.03, 00:19
      Nie wszyscy to robią. Miej oczy szeroko otwarte, to kwestia właściwego wyboru.
      • natallie Re: 07.03.03, 01:03
        Po przeczywaniu tych wypowiedzi naszla mnie mysl ze ja tez sie tego strasznie
        boje. Ale nie mowie tu o wychodzeniu za maz bo do tego jeszcze nie "doroslam"
        choc mam 27 latek ale o zwiazku jakimkolwiek.
        Jednak pzryznaje jakis strach we mnie w srodku wciaz tkwi.... Caly czas mi sie
        wydaje, ze w konfrontacji z kazda inna kobieta nie mam szans i nie dowierzam do
        konca gdy jest ok. "Szukam dziury w calym" podobno. Coprawda wokol siebie mam
        wzorce idealne wrecz ale z drugiej... no wlasnie tak wiele sie mowi teraz
        wszedzie o zdardach, wolnych, luznych zwiazkach na chwile, z przypadku wrecz.
        Wiadomo, nigdy nie pzrewidzisz na kogo trafisz. Trzeba odpowiednio szukac itd.
        Samemu sie tez starac. I co? No coz...oby nam sie udalo!
    • Gość: Imagine Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.navix.net 07.03.03, 01:30
      vesuvio napisała:

      > Bo jak patrzę na te wątki o zdradach to mi się słabo robi...
      > qrde, co się dzieje z tym światem?! Po `kiego grzyba ludzie obiecujecie
      > sobie przed ołtarzem "i nie opuszczę cię aż do smierci", skoro po jakimś
      > czasie wszystko siada i albo jedno albo drugie rozgląda się za partnerem z
      > zewnątrz?
      > Shit, normalnie się czuję sfrustrowana. Najgorsze jest to, że nie ma zasady,
      > czy para się znała dwa tygodnie czy pięć lat - i tak okazuje się, że to
      > jednak nie było "to".
      >
      > I mam wrażenie, że liczba osób, które zdradzaja rośnie w postępie
      > geometrycznym. Za kilka lat przeciętna długość związku będzie wynosiła 2
      > miesiące.
      > Powiedzcie mi, że się mylę, że jest szansa na związek aż po grobowe dechy!
      >
      > Sorki za chaos, ale jestem strasznie przygnębiona i chyba wściekła na to
      > wszystko.
      > Mam trochę ponad 20 lat i też już zdążyłam być zdradzona...
      > O tempora, o mores...

      Wlasnie takiej kandydatki na zone szukam, hihihihihi.
      Pozdr, Imagine.
    • Gość: mika Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.03, 16:12
      1 marca brałam slub
      28 lutego i 7 marca całowałam sie z innym facetem w samochodzie
      przysiegałam, bo chciałam swojemu postanowieniu nadać "wyższy wymiar" -
      trudniej jest złamać przysięgę niż zrobić coś, jeśli się nie obiecywało tego
      nie robić
      dodam jeszcze, ze mój slub nie był zupełnie "normalny", tylko właściwie z
      powodu ciązy
      a zawsze uważałam się za kogoś lepszego od innych
      o tempora...
      • miauczynska do miki 10.03.03, 16:43
        Gość portalu: mika napisał(a):

        > 1 marca brałam slub
        > 28 lutego i 7 marca całowałam sie z innym facetem w samochodzie
        > dodam jeszcze, ze mój slub nie był zupełnie "normalny", tylko właściwie z
        > powodu ciązy


        To Ty , mika , zła kobieta jesteś! ;-)
        Dzień przed ślubem będąc w ciąży ,całujesz się z obcym facetem w samochodzie????
        Sześć dni po ślubie (będąc nadal w ciąży a w dodatku mężatką!!!) znowu całujesz
        się w samochodzie z obcym gościem???!!!
        Czekaj , czekaj .. niech Cię tu namierzą strażnicy moralności , będziesz
        Ty miała za swoje!
        Trzymaj się!
        miauczynska
    • Gość: banan781 Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! IP: *.intercom.pl 11.03.03, 17:44
      jeśli o mnie chodzi, to ja tesz nigdy nie wyjdę za mąż;-)
      • vesuvio Re: nigdy nie wyjdę za mąż!!! 13.03.03, 03:48
        no podnoszę ten wątek... z okazji mojego najnowszego, kto przeczytał, ten
        będzie wiedział, o co mi chodzi...
        qrde...
    • Gość: ja przestan czytac forum oraz postepuj ..... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 13.03.03, 07:38
      Istnieje wiele nonsensownych powszechnych przekonan i
      opinii, ktore ludzie automatycznie powtarzaja. Gdy
      powtorza je wiele razy, zaczynaja wierzyc, ze to sa ich
      wlasne opinie i - co gorsza - zaczynaja w nie wierzyc. A
      przeciez juz wiemy, jak wielka jest sila mysli i co moze
      sie stac, gdy wierzymy, ze cos konkretnego stac sie musi.
      Jednym z takich niemadrych powszechnych przekonan jest
      to, ze nie jest mozliwe znalezienie idealnego partnera, z
      ktorym bylbys szczesliwy przez cale zycie. Ja osobiscie
      nigdy nie zaakceptowalem takiej opinii jako swej wlasnej.
      Przeciwnie - oczekiwalem czegos odwrotnego - ze spotkam
      idealna dziewczyne, ktora bedzie moja na zawsze i ze
      nasza milosc bedzie trwala wiecznie. I to wlasnie sie
      stalo. Sa to uniwersalne prawa, ktore dzialaja bez
      wzgledu na to, czy wiesz o nich, czy nie, bez wzgledu na
      to, czy wierzysz w nie, czy nie. Nie znalem ich, gdy
      oczekiwalem, ze spotkam kobiete swojego zycia. Sila mojej
      mysli - w tym wypadku pozytywnej - byla tak wielka, ze
      przyciagnalem do siebie taka kobiete: pojawila sie ona w
      moim zyciu i jestesmy szczesliwi razem od dwudziestu
      siedmiu lat.

      vesuvio napisała:

      > Bo jak patrzę na te wątki o zdradach to mi się słabo
      robi...
      > qrde, co się dzieje z tym światem?! Po `kiego grzyba
      ludzie obiecujecie
      > sobie przed ołtarzem "i nie opuszczę cię aż do
      smierci", skoro po jakimś
      > czasie wszystko siada i albo jedno albo drugie rozgląda
      się za partnerem z
      > zewnątrz?
      > Shit, normalnie się czuję sfrustrowana. Najgorsze jest
      to, że nie ma zasady,
      > czy para się znała dwa tygodnie czy pięć lat - i tak
      okazuje się, że to
      > jednak nie było "to".
      >
      > I mam wrażenie, że liczba osób, które zdradzaja rośnie
      w postępie
      > geometrycznym. Za kilka lat przeciętna długość związku
      będzie wynosiła 2
      > miesiące.
      > Powiedzcie mi, że się mylę, że jest szansa na związek
      aż po grobowe dechy!
      >
      > Sorki za chaos, ale jestem strasznie przygnębiona i
      chyba wściekła na to
      > wszystko.
      > Mam trochę ponad 20 lat i też już zdążyłam być zdradzona...
      > O tempora, o mores...
      • Gość: prawdziwy ja Re: przestan czytac forum oraz postepuj ..... IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.03, 09:53
        O boże... kolejny atak Witolda...
        • Gość: ja masz jakis problem emocjonaly ??????? IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 13.03.03, 10:03
          Moze dziwic niesomowita zasciankowosc niektorych
          piszacych tu osob. Uprze sie taki i lopata nie nalejesz
          zadnej informacji.
          Mowisz do leppera panie przestan pan a on dalej nawija
          idiotyzmy.
          Pojecia nie ma o czym ale gada.
          To samo ty autorze tego postu ponizej.
          Popisujesz sie tylko swoja niska samo ocena.
          Nic juz w twojej glowie sie nie miesci
          Zostala zaszufladkowana na takie a nie inne myslenie.
          I mowy nie ma aby cos sie innego dostalo do tej pustej
          mozgownicy.

          ja


          Gość portalu: prawdziwy ja napisał(a):

          > O boże... kolejny atak Witolda...
          • Gość: prawdziwy ja Ja nie, ale ty na pewno!!! IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.03.03, 15:24
            Najwyraźniej nie jest z tobą dobrze pod względem psychicznym, skoro do tego
            stopnia rozstraja cię fakt, że uważam cię za śmiesznego pajaca o mentalności
            sprzedawcy używanych samochodów.

            REszta bez komentarza
Pełna wersja