vesuvio
06.03.03, 12:25
Bo jak patrzę na te wątki o zdradach to mi się słabo robi...
qrde, co się dzieje z tym światem?! Po `kiego grzyba ludzie obiecujecie
sobie przed ołtarzem "i nie opuszczę cię aż do smierci", skoro po jakimś
czasie wszystko siada i albo jedno albo drugie rozgląda się za partnerem z
zewnątrz?
Shit, normalnie się czuję sfrustrowana. Najgorsze jest to, że nie ma zasady,
czy para się znała dwa tygodnie czy pięć lat - i tak okazuje się, że to
jednak nie było "to".
I mam wrażenie, że liczba osób, które zdradzaja rośnie w postępie
geometrycznym. Za kilka lat przeciętna długość związku będzie wynosiła 2
miesiące.
Powiedzcie mi, że się mylę, że jest szansa na związek aż po grobowe dechy!
Sorki za chaos, ale jestem strasznie przygnębiona i chyba wściekła na to
wszystko.
Mam trochę ponad 20 lat i też już zdążyłam być zdradzona...
O tempora, o mores...