18-letnia przyszła matka

IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 10:18
Siostra mojego męża majaca lat 18 jest w ciąży.Jej matka jest
przerażona.Młoda nie ma pracy , nie ma wykształcenia , mieszka z rodzicami w
pokoju z kuchnią a zarobki rodziców są bardzo niskie.Matka chce , żeby córka
usunęła ciążę bo przyszłość widzi czarno, zdaje sobie sprawę, że nie będzie
jej mogła pomóc finansowo a jednocześnie wie, że w sytuacji gdy młoda nie
będzie miała gdzie z dzieckiem mieszkać, to się na własną córkę nie wypnie
będą mieszkać razem . To z kolei spowoduje pogorszenie i tak już ciężkiej
sytuacji finansowej.Oprócz córki trzeba będzie jeszcze utrzymać wnuka.
Ojciec dziecka równie młody , bez pracy, sytuacja mieszkaniowa i finansowa
jego rodziny podobna. Obiecał ,że się z nią ożeni ale szczęśliwy nie
jest.Przyszli teściowie podobno mniej przerażeni niż rodzeni rodzice, ale
wiadomo ,oni mają syna.
Młoda chce urodzić i wyjśc za mąż ale na każde pytanie matki jak wyobraża
sobie własną przyszłość odpowiada nie wiem.Na pewno jest jej ciężko i
potrzebuje wsparcia. Chcielibyśmy z meżem (jej bratem)pomóc małej. Naszym
zdaniem za wcześnie dla niej na dziecko ale nie chcemy wpływać na jej
decyzje.Chcemy jednak, żeby wiedziała że jesteśmy z nią, wspierać ją w jej
decyzji itd.
Chcę tylko spytać jak pomóc, żeby nie zdejmować z małej całej
odpowiedzialności. Jakiej pomocy młoda kobieta w czasie ciąży potrzebuje-
zwłaszcza w sytuacji jak wyżej.
Czy może ktoś z własnego doświadczenia (ale niekoniecznie) potrafi coś
doradzić?
ela
    • carduus Re: 18-letnia przyszła matka 07.03.03, 10:43
      Sama piszesz, że dziewczyna potrzebuje wsparcia. Więc spróbujcie jej to
      wsparcie dać. Najpierw psychiczne, bo to podstawa. Moim zdaniem w sytuacji,
      kiedy ojciec dziecka nie pali się do małżeństwa, chyba nie ma większego sensu
      do tego go nakłaniać. Dziewczyna pewnie też myśli o ślubie bardziej ze względu
      na otoczenie (co ludzie powiedzą) i na to, że jako mężowi, będzie mu trudniej
      wyprzeć się odpowiedzialności za los dziecka. W takiej sytuacji małżeństwo bym
      odradzała, bo nic dobrego z tego nie będzie. Ani dla niej, ani dla niego, a już
      dla dziecka tym bardziej. Dowiedzcie się jakie trzeba załatwić formalności, że
      chłopak został uznany za ojca, jakieś alimenty chyba też da się zasądzić (jeśli
      on nie pracuje, to do płacenia sąd zobowiązuje jego rodzinę, a jeśli i to,
      wtedy przysługiwać jej będą świadczenia z funduszu alimentacyjnego - nieduże,
      ale zawsze). Będzie miała też chyba prawo do zasiłku dla samotnych matek. A
      więc: kwestie formalne. A potem najważniejsze to pomóc jej uzyskać jakieś
      wykształcenie. Pewnie się jeszcze uczy, nie można dopuścić do tego, żeby
      rzuciła szkołę. Postarajcie dowiedzieć się czy istnieje możliwość skończenia
      szkoły wieczorowo (jeśli tak będzie wolała), a jeśli nie, to trzeba będzie
      sporo jej pomagać przy dziecku, tak, żeby mogła się nadal uczyć.
      Kwestie materialne. Popytajcie wśród znajomych, może mają do oddania ubranka,
      wózek, łóżeczko. Czasami w gazetach typu Twoje Dziecko są ogłoszenia typu
      "Oddam ubranka".
      Najważniejsze jednak nie potępiać. To prawda, że głupio zrobiła, ale
      konsekwencje swojego kroku już poniosła, nic tego nie odmieni. Teraz musi
      nauczyć się żyć na nowo, samodzielnie. Musi zrozumieć, że świat się nie
      zawalił, że da sobie radę. Jest młoda, silna, zdrowa. Nie będzie jej łatwo, ale
      da radę. Ma rodzinę, ma Was.

      carduus
      • procesor carduus.. 07.03.03, 11:02
        A ja taka wyrodna jestem. :)

        No nie wiem. Mozna i tak. Ale jeśli przyszła babcia z przyszłą mama
        zastanawiają się nad aborcja? Jeśli nikt tego dzidzi naprawde nie chce bo tylko
        komplikuje wszytkim życie??.. :((
        Czasem po porodzie wszystkos sie zmienia. Ale czy na dobre?

        Ni ejestem jednak zwolenniczka aborcji.
        No tak ale "co sasiedzi powiedzą?" Bo w ciązy była a dziecka nie ma..
        A usunięcia ciaży nie widać. Chyba że cos sie nie uda. Brr.

        Jak rozumiem to jeszcze wczesna ciąża skoro rozważana jest aborcja?
        • carduus Re: carduus.. 07.03.03, 11:09
          Wyrodna w jakim sensie??? Bo - przyznaję ze wstydem - nie chywtam...

          No i ta mała przecież chce urodzić!
          Ja nie wiem, kiedyś uważałam, że aborcja nic złego. Ale mloda byłam i głupia. I
          teraz jak o tym myślę, to mi aż wsytd. No nie wiem, tak mam i nie czas po temu,
          aby teraz rozważać dlaczego. Jakis osobny wątek chyba potrzebny byłby...

          Pozdrawiam gorąco

          carduus
    • procesor Re: 18-letnia przyszła matka 07.03.03, 10:46
      Z doświadczenia nie.
      Ale sa ośrodki pomocy/wsparcia dla kobiet w takich sytuacjach.

      A może niech urodzi i odda do adopcji? Takie dzieci trafiaja natychamiast do
      rodzin. O ile matka od razu podpisze papiery zrzekające sie praw do dziecka.

      W ten sposób dziecko całe, a młoda i młody bez przymusowego ślubu. Jak on juz
      teraz nie jest zachwycony to za dwa lata on abedzi erozwódka z rocznym
      dzieckiem.
      Jestem zdecydowanie przeciwniczka ślubów wymuszonych ciążą.
      Choc sama takowy brałam - ale bez przymusu. :) Gdy jedynym powodem ślubu jest
      ciąża - to jest to NAJWAŻNIEJSZY powód by NIE brac ślubu.
      Dla dobra wszystkich.
      • Gość: Malwina Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 10:56
        nie mam pojecia skad sie to u mnie bierze , jakas nieznana trauma, jakies
        doswiadczenie, szukam i nie wiem ...
        do rzeczy : az mi sie w glowie nie miesci (a wszystko inne mi sie miesci !)
        ze mozna napisac lekka raczka rade : niech urodzi i odda do adopcji !

        Jednoczesnie rozumiem ze sa przypadki gdzie to jest jedyne rozwiazanie dla
        osoby zainteresowanej. Ale taka rada ? czy to jest rada ?
        i w ogole czy mozna o tym zdecydowac z gory ? przed urodzeniem dziecka ?
        I dlaczego proponowac to dziewczynie ktora CHCE urodzic ?
        • procesor miewam czasem wizje.. :) 07.03.03, 11:18
          Gość portalu: Malwina napisał(a):
          > nie mam pojecia skad sie to u mnie bierze , jakas nieznana trauma, jakies
          > doswiadczenie, szukam i nie wiem ...
          > do rzeczy : az mi sie w glowie nie miesci (a wszystko inne mi sie miesci !)
          > ze mozna napisac lekka raczka rade : niech urodzi i odda do adopcji !

          No wiedziałam że sie narażę. :) Bo mi wyobraźnia poszła za daleko i to w
          kierunku katastroficznym , niestety. Ale jakos nie moge zapomniec o noworodkach
          wyrzucanych do śmieci i innych okropieństwam. Ja wiem że przeinterpretowałam
          ale chodziło mi o to że sa inne możliwości niz aborcja albo idiotyczny slub!!
          Ni ekrzycz Malwino , bardzo jestem skruszona... :(

          > Jednoczesnie rozumiem ze sa przypadki gdzie to jest jedyne rozwiazanie dla
          > osoby zainteresowanej. Ale taka rada ? czy to jest rada ?
          > i w ogole czy mozna o tym zdecydowac z gory ? przed urodzeniem dziecka ?
          > I dlaczego proponowac to dziewczynie ktora CHCE urodzic ?

          No właśnie - czy ona naprawde chce urodzić? I czy jest w stanie na czas dojrzeć
          do tej roli? tego nikt z nas nie wie.

          Ech jeszcze jakies katastrofy mi chodza po głwoie więc nie napisze..
          Wykasowałam.

          Jedno jest pewne - ona musi mieć oparcie w bliskich. I przynajmniej w bracie i
          bratowej ma. To juz coś. :))

          Malwino - jak uwżasz lepiej - usunąć czy lepiej oddac do adopcji? Załóżmy ż eto
          JEDYNE w jakimś wypadku mozliwości.
          • Gość: Malwina Re: miewam czasem wizje.. :) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 11:21
            najlepiej urodzic :-)
            i niech szlag warunki materialne !
            mloda chce tego dziecka - dojrzala nie dojrzala nie nam sadzic
            M.
            (a jak juz oddac to tylko mi :-)
            • Gość: Malwina Re: miewam czasem wizje.. :) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 11:24
              PS. jestem za prawem do wyboru wiec za zalegalizowaniem aborcji
              • procesor Re: miewam czasem wizje.. :) 07.03.03, 11:29
                Gość portalu: Malwina napisał(a):
                > PS. jestem za prawem do wyboru wiec za zalegalizowaniem aborcji

                Teznie cierpie przymusu. :)

                Tylko gdzies w duszy szepcze mi cicho" a dziecko ma wybór?.." I ni eumiem tego
                głosu zagłuszyc. :(

                Ale masz rację - uważam ż ejak kobieta się na to decyduje - ma prawo do
                najlepszej opieki medycznej. A nie po kątach u hien co zgarniaja forsę za to.

                I masz rację - najlepiej żeby na świat pchały się dzieci tylko tym co ich
                pragna. :))
                • Gość: Malwina Re: miewam czasem wizje.. :) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 11:33
                  alez nikt z nas, zyjacych nie mial wyboru :-)
            • quba Re: miewam czasem wizje.. :) 07.03.03, 18:29
              Gość portalu: Malwina napisał(a):


              > i niech szlag warunki materialne !





              tak, a potem posyłać po stadionach - niech zbiera puszki po piwie i kartony, a
              jak uzbiera 10 złotych to ci mamusia ugotuje zupe, a jak to chłopiec - to
              posyłac go na tory kolejowe, niech zbiera węgiel, może coś zarobi...
      • miauczynska Re: 18-letnia przyszła matka 07.03.03, 11:11
        Zanim otworzyłam wypowiedż carduus , wiedziałam że na nią można liczyć! :-)
        Tak , dokładnie tak jak pisze carduus!
        Powinnaś razem z mężem porozmawiać z teściami żeby absolutnie nie namawiali
        młodej na aborcję! To okrutne! Ani wiek młodej ani okoliczności nie stanowią
        podstawy do sugerowania usunięcia ciąży. Możecie zrobić jej największą krzywdę
        z możliwych. W dzisiejszych czasach dziewczyna z dzieckiem nie jest wstydliwym
        wrzodem na honorze rodziny a droga zaproponowana przez carduus pozwala na
        optymalne wyjście z sytuacji. Bogiem a prawdą jej matka powinna stanąć murem
        za córką , nie zmuszać do ślubu, pozwolić młodej urodzić , pomóc wychować
        dziecko lub nawet zając się dzieckiem a młodej umożliwić ukończenie szkoły ,
        zdobycie wyższego wykształcenia a potem być może ona i jej chłopak zdecydują
        się na ślub i wspólne życie.
        To nie jest fantazja. Znam taką parę. Mają jeszcze dwójkę dzieci a najstarsza
        córka początkowo wychowywana przez jednych i drugich dziadkow , jest oczkiem
        w głowie tatusia i wspaniałą przyjaciółką swojej mamy.
        Wierzę że uda się młodej przy Waszej pomocy wyjść cało z tej przecież nie
        ostatecznej i strasznej lecz ludzkiej, może zbyt pośpiesznej ,historii.
        miauczynska
        ps.
        Proszę , tylko nie sugerujcie adopcji! Młoda nie jest w stanie z pełną
        świadomością podjąć takiej decyzji.
        • julla Re: 18-letnia przyszła matka 07.03.03, 11:29
          Jeśli dziewczyna chce urodzić, to broń Boże nie doradzajcie aborcji. Jeśli
          poczuje więź emocjonalną z tym dzieckiem, to oddanie do adopcji będzie taką
          samą krzywda jak aborcja, nie pogodzi się dziewczyna z tym nigdy... Oddanie do
          adopcji jest rozwiązaniem dobrym tylko wtedy, gdy matka emocjonalnie odrzuca
          dziecko. Do ślubu też nie ma sensu przeć, na to zawsze przyjdzie czas, gdy
          ludzie do tego dojrzeją. A tak sobie myślę, że sytuacja iż wszyscy teraz są w
          takim trudnym położeniu byc moze nie będzie trwała całe życie, więc dlaczego
          kierować się tylko zaistniałym "tu i teraz", trzeba aktywnie szukać wyjścia z
          takiej patowej sytuacji, a bycie rodzicem jednak bardzo mobilizuje do takiego
          działania.

        • Gość: ela Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.03.03, 11:38
          Dzięki dziewczyny. My nie bedziemy jej namawiać na aborcję. Wystarczy , że robi
          to jej mama. Ja jej matkę rozumiem. Boi się jak sobie poradzi przede wszystkim
          finansowo.Że córka zmarnuje sobie życie. Ma do niej pretensje , że za słabo się
          zabezpieczali, że nie wzięli pod uwagę konsekwencji a teraz wiekszość
          odpowiedzialności spoadnie na dziadków , bo młodzi nie pracują , nie nmają
          mieszkania, a będą mieć wydatki i to spore.
          Ale jeśli mała chce urodzić to my jesteśmy z nią. Spróbujemy zorganizować coś
          dla dziecka , możemy chodzić z nią na badania, podrzucić jakąś literaturę na
          temat ciąży i będziemy przekonywać , żeby nie zostawiała szkoły. Będziemy może
          mogli trochę pomóc finansowo, ale czy to trochę wystarczy?. Czy coś jeszcze
          trzeba albo można zrobić ?
          ela
          • Gość: Malwina Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 11:41
            przekonac jej mame ze za pozno na pretensje i ze najlepiej zamknac buzie na
            trzy spusty i do pokochania tego malucha sie przygotowac.
            Rola matki dla dziewczyny jest najwazniejsza - dobrze zeby miala jej
            poparcie ...
      • miauczynska Re: 18-letnia przyszła matka- Procesor 07.03.03, 11:19
        procesor napisała:
        > A może niech urodzi i odda do adopcji? Takie dzieci trafiaja natychamiast do
        > rodzin. O ile matka od razu podpisze papiery zrzekające sie praw do dziecka.

        Procesooooor?????! Gdybyś nie była zalogowana byłabym skłonna pomyśleć że
        ktoś się pod Ciebie podszył! Przecież jest jasno i nie możesz powiedzieć
        że czarnowidzisz bo noc czarna za oknem??????!!
        miauczynska
        • procesor w duszy mroczno :) 07.03.03, 11:25
          No dobra , procesor tez iewa gorsze dni. :)
          I widzi ludzi z gorszej strony.

          Od razu napisze- znam przykłądy dobrych zakończeń w takiej sytuacji. I tych
          bardzo złych.

          Łatwo nam pisac - matka stanie murem, dziewczyna się wyjształci, zawódód
          zdobędzie.. Nawet na tym forum mamy pozytywny przykład.

          Tylko że , cholera, więcej jest tych złych. :(

          Tylko to nie my będziemy sie głowić za co przezyć. Pewnie - chciec to móc,
          podobno.

          procesor_ka_z_położonymi_po_sobie_uszami :))
          • Gość: Malwina Re: w duszy mroczno :) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 11:30
            jest pragnienie dziecka
            o co sie martwic ?
            reszta to pestka
            kupa tych ludzi w biedzie zyje widze i nikt eutanazji nie proponuje ....
            Gdyby bylo napisane : mloda nawet myslec o dziecku nie chce i pragnie sie jego
            pozbyc moja odp brzmialaby : aborcja. Bez wahania.
            Nie wiem jak mozna nosic 9 miesiecy w sobie cos czego sie nienawidzi...to nie
            jest dziecko w takim wypadku - to alien ktory cie pozera. Pewnie dlatego rady
            adopcyjne wydaja mi sie szalone ...
            kazdy ma swojego fizia ...- moj jest tutaj :-)
            • pani_domu Re: w duszy mroczno :) 07.03.03, 13:20
              Moja 17-tka wlasnie sie pakuje na togodniowy wypad z
              kolegami na narty i Wasze listy rozne pomysly mi podsuwaja...
              Ela - nie napisalas w ktorym tygodniu ciazy to dziewcze
              jest, czy chodzi do jakiejs szkoly, kiedy ma sie to
              dziecko urodzic?
              Aborcja jest najlepszym rozwiazaniem w tej sprawie i
              matka slusznie czyni, ze probuje Mloda do tego przekonac
              - to sa wlasnie konsekwencje nieodpowiedzialnosci. Z
              tego, co Ela pisze - mloda aborcji nie chce. Czy Ona to
              jakos uzasadnia? Religia, swiatopoglad, strach przed
              zabiegiem? Wbrew pozorom, wiele mlodych kobiet nie
              decyduje sie na aborcje nie z powodu jakichs szczytnych
              idei ale ze zwyklego strachu przed krwia, bolem, operacja
              - przy porodzie juz nie maja wyboru.
              Jesli odpowiedz jest "nie, bo nie" albo, "bo On sie ze
              mna ozeni" - Matka ma szense Ja przekonac. I oby Jej sie
              to udalo.
              Drugim rozwiazaniem jest adopcja. I opowiesci o wiezi i
              przywiazaniu do dziecka bardzo prosze sobie darowac -
              wedlug wszelkich badan psychologicznych poczynionych
              przez Amerykanow, najlepsze konsekwencje psychologiczne
              dla oddajacej dziecko matki sa wtedy, gdy ma Ona szanse
              pobyc z noworodkiem kilka godzin lub nawet dni, gdy pozna
              adoptujaca rodzine i gdy co jakis czas dostaje pozniej
              raporty na temat rozwoju dziecka. Jesli sie niemowle po
              prostu zabierze po porodzie, bo Ona podpisala papier,
              wtedy na zawsze pozostaje poczucie pustki i pewnego
              rodzaju smierci. Tyle od madrych "badaczy" zagadnienia.
              Czy daloby sie to tak zorganizowac akurat dla tej
              dziewczyny, nie wiem. To jest dosc dluga droga zeby
              znalezc odpowiedni osrodek adopcyjny i odpowiednia rodzine.
              A jesli sie dziecko urodzi? Nie ma mowey zeby rodzice
              mlodej wzieli na siebie ciezar wychowywania - Oni swoje
              dzieci wychowali i to bedzie wylacznie Ich wnuk. Jezeli
              zechca dac dach nad glowa, to swietnie ale niewiele ponad
              to. Mlody musi znalezc prace (nie ma znaczenia, czy sie
              pobiora, czy nie - ktos na dziecko musi lozyc), Ona musi
              szukac pracy chalypniczej lub wieczorami czy w weekendy.
              Cudow nie ma - pieniadze z nieba nie spadna a wszystkie
              zasilki to kropla w morzu. Nie rozumiem podejscia
              Carduus, ze rodzice maja wziac na siebie wychowanie i
              utrzymanie wnuka byle tylko mloda mogla chodzic do szkoly
              itd. Bardzo przepraszam, ale Ona poczula sie juz bardzo
              dorosla gdy zdecydowala sie na seks bez antykoncepcji -
              teraz jest po prostu ciag dalszy doroslosci - trzeba
              zaczac wiazac koniec z koncem.
              I ja, podobnie, jak Processor, raczej czarno to widze niz
              jasno. Moj byly maz pracuje z mlodzieza, ktora ma podobne
              problemy jak opisana dziewczyna - bardzo duzo pracy i
              wysilku wielu niezwykle szlachetnych i madrych ludzi
              trzeba wlozyc zeby bylo w miare dobrze. A i przy takim
              wkladzie, najczesciej nie jest. Dlatego aborcja jest
              zbawieniem dla wszystkich w tym ukladzie.
              No to teraz mi sie pewnie dostanie od obroncow zycia ale
              jakos to zniose.
              • Gość: Malwina Re: w duszy mroczno :) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 13:24
                dostajesz po glowie ale nie od "obronczyni zycia" a od zwolenniczki legalizacji
                aborcji. I to za prawie kazde zdanie powyzej. :-)
                • Gość: a Re: w duszy mroczno :) IP: 131.211.201.* 07.03.03, 14:03
                  ja rowniez nie rozumiem, dlaczego to rodzice dziewczyny powinni wziac na siebie
                  odpowiedzialnosc za dziecko. calkowicie zgadzam sie z pania_domu - jesli byli
                  na tyle dorosli, zeby zrobic dziecko, to teraz powinni zajac sie jego
                  wychowaniem. oczywiscie, pomoc rodzicow bardzo by sie im przydala - ale tylko
                  pomoc, a nie przejecie odpowiedzialnosci.
              • carduus Re: w duszy mroczno :) 07.03.03, 14:03

                Wybaczcie wszyscy o wrażliwych duszach ostre sformułowania, ale nie zdzierżę.
                Kiedy czytam co nawypisywała pani_domu zaczynam się wahać czy przypadkiem
                aborcja nie jest rzeczywiście w pewnych przypadkach zbawieniem dla wszystkich.
                I jestem bliska przekonania, że w przypadku rodziców pani_domu, faktycznie, tak
                musiało być.

                carduus
              • gdelft Re: w duszy mroczno :) 07.03.03, 15:37
                pani_domu napisała:


                > Aborcja jest najlepszym rozwiazaniem w tej sprawie

                AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

                i
                > matka slusznie czyni, ze probuje Mloda do tego przekonac

                AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

                > - to sa wlasnie konsekwencje nieodpowiedzialnosci. Z
                > tego, co Ela pisze - mloda aborcji nie chce. Czy Ona to
                > jakos uzasadnia? Religia, swiatopoglad, strach przed
                > zabiegiem?

                No pewnie niech jeszcze napisze podanie z uzasadnieniem, opinia psychiatry i
                przewodniczacej Osiedlowej Organizacji Feministycznej pt "Dlaczego tak bardzo
                sie upieram, zeby nie ZABIC wlasnego DZIECKA"

                > Jesli odpowiedz jest "nie, bo nie" albo, "bo On sie ze
                > mna ozeni" - Matka ma szense Ja przekonac.

                Poza wszytskim lepiej niech sie z nia nie zeni: nie dosc, ze nie za bardzo
                chce, to jeszcze bedzie mial taka tesciowa-pania domu

                > I oby Jej sie
                > to udalo. *********** zabic swojego wnuka

                > A jesli sie dziecko urodzi? Nie ma mowey zeby rodzice
                > mlodej wzieli na siebie ciezar wychowywania - Oni swoje
                > dzieci wychowali i to bedzie wylacznie Ich wnuk.

                To teraz jeszcze Jej matka powinna dostac od pani_domu pozwolenie na zajecie
                sie wnukiem

                no pewnie tylko wnuk, prawie obca osoba ......

                > Bardzo przepraszam, ale Ona poczula sie juz bardzo
                > dorosla gdy zdecydowala sie na seks bez antykoncepcji -
                > teraz jest po prostu ciag dalszy doroslosci - trzeba
                > zaczac wiazac koniec z koncem.

                A matka nie powinna jej w ogole pomagac, ma to na co zasluzyla

                > Dlatego aborcja jest
                > zbawieniem dla wszystkich w tym ukladzie.

                Zabicie dziecka na pewno nie zapewni zbawienie zadnej z zainteresownych stron
                (z wyjatkiem DZIECKA)

                > No to teraz mi sie pewnie dostanie od obroncow zycia ale
                > jakos to zniose.

                ZNOS, bo jak sie uspokoje to troche zosadniej sie po Tobie przejade

                wlasciwie to nie wiem, czy pozdrawiam

                Gdelft (wkurwiony)
                • Gość: Malwina Re: w duszy mroczno :) IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 16:08
                  a jak juz jestesmy przy grzebaniu w detalach to proponuje mamusi mlodej kilka
                  minut zastanowienia pt jak wychowalam corke i gdzie sie rypnelam ?
                  • pani_domu Malwina? 07.03.03, 16:13
                    Gość portalu: Malwina napisał(a):

                    > a jak juz jestesmy przy grzebaniu w detalach to proponuje mamusi mlodej kilka
                    > minut zastanowienia pt jak wychowalam corke i gdzie sie rypnelam ?

                    I co Jej z tego przyjdzie? Mlodszych dzieci juz nie ma zeby nie popelnic tego
                    samego bledu zreszta to nigdy nie jest tak samo z kolejnymi dziecmi. A ten sie
                    nie myli, kto nic nie robi. Znasz rodzicow, ktorzy sie "nie rypneli"?
                    • Gość: Malwina :-) IP: *.d1.club-internet.fr 07.03.03, 16:52
                      nie znam . tak samo jak nie znam 18 - letnich dziewczyn ktore sie nie myla :-)
                • pani_domu No to sie zlozcie! 07.03.03, 16:08
                  To jak Was tu jest juz chyba troje chetnych do utrzymania tej ciazy - kto Wam
                  broni zalozyc fundacje na rzecz nienarodzonego dziecka szwagierki Eli
                  i wspomagac Je i Jego mame przez najblizszych kilka/kilkanascie lat? Jestem
                  pewna, ze Ela chetnie poda jakis namiar jesli dobrzy ludzie sie znajada. Wtedy
                  problem sie rozwiaze, prawda? Pewnie i wiecej dobroczyncow sie znajdzie -
                  i mowie to bez cynicznej zlosliwosci - wszystko w koncu sprowadza sie do tego
                  kto i za co ma to dziecko (wraz z mama a moze i tata) utrzymywac.
                  I jeszcze jedno - ja wyznaje prawo Murphy'ego - "jak ma cos szanse pojsc zle,
                  to na pewno pojdzie".
                  Na koniec zas - ja pozdrawiam, bo niczego w Internecie nie traktuje personalnie.
                  • Gość: Malwina Re: No to sie zlozcie! IP: *.abo.wanadoo.fr 07.03.03, 16:12
                    forsa contra zycie ?
                    no tak , teraz taka moda...
                    (ja chyba oszaleje - jak pomysle ze jestem zwolenniczka aborcji gdy taki wybor
                    kobiety !)
                    pewnie sie pl w somalie przemienila podczas mojej nieobecnosci ...
                    • pani_domu Re: No to sie zlozcie! 07.03.03, 16:22
                      Gość portalu: Malwina napisał(a):

                      > forsa contra zycie ?
                      > no tak , teraz taka moda...
                      > (ja chyba oszaleje - jak pomysle ze jestem zwolenniczka aborcji gdy taki
                      wybor
                      > kobiety !)
                      > pewnie sie pl w somalie przemienila podczas mojej nieobecnosci ...

                      Jak slowo daje, nie rozumiem Cie, Malwina. Zycie jako pojecie - bardzo pieknie.
                      Tylko co dalej? Rodzi sie to dziecko - gdzie mieszka, co je, w co sie ubiera,
                      czym myje, dokad chodzi do szkoly, jak leczy? To tak brudno i brzydko brzmi -
                      FORSA. I kazdy sie oburza, ze niewazna, ze uczucia, ze milosc, ze idealy -
                      swietnie. Kazdy jest "za". Tylko jak do dzioba nie ma co wlozyc, jak nie ma
                      gdzie postawic lozeczka a dobrzy sasiedzi i znajomi znudzili sie juz lekko
                      dostarczaniem koljenych uzywanych ubranek, pojawai sie pytanie o jakosc owego
                      ZYCIA. W Somalii zreszta pewnie sie nie pojawia, bo kazda kobieta ma te piatke,
                      szostke czy dziesiatke dzieci, z ktorych polowa umrze, polowa zginie a jak cos
                      zostanie to wyemigruje - to nie jest Polska.
                      No i jakos nie podchwycilas idei zbierania pieniedzy dla owego nienarodzonego,
                      czyli tez nie chcesz sie zbyt latwo rozstac ze swoimi EURO, bo choc forsa taka
                      niewazna to przeciez jednak fajniej ja miec niz dac.
                      Boy-Zelenski "Slowka" - "Tak nas oto, biednych ludzi, rzeczywistosc ze snu
                      budzi".
                      • quba Popieram stanowisko Pani domu 07.03.03, 19:00
                        niestety - samo urodzenie dziecka to nie jest żadne bohaterstwo
                        zaoytajcie dzieci glodnych, żebrzących na ulicach czy są szczęśliwe i
                        zadowolone ?
                        mam okazję widywać codziennie te dzieci -
                        wierzcie mi, sto razy lepiej byłoby dla nich, gdyby nie były przyszły na świat!
                        NIESTETY NIEFRASOBLIWA MŁODZIEŻ na tyle dorosła by iść razem do łóżka, zupełnie
                        nie jest dojrzała jeśli chodzi o potomstwo - przywołuje na śiwat dzieci a
                        potem - niech sobie państwo z nimi robi co chce, niech sie martwia dziadkowiem,
                        ciotki, wujowie, kierownik domu dziecka, szkoła, psycholog i wszyscy święci, co
                        królują w niebie, nas nasze dziecko NIE OBCHODZI, bo my nie mamy wykształcenia,
                        pieniędzy, pracy, mieszkania, możemy sobie najwyżej z tej frustracji i chandry
                        i beznadziei - wyprodukować nowe dziecko, i komus je dać


                        Pani Domu ma rację, spójrzcie na to nie z ławki kościelnej, ale ogarnijcie
                        spojrzeniem całość - morula to nie dziecko, a samo pismo śiete mówi, że Bóg
                        obdarza człowieka duszą w chwili, gdy człowiek przychodzi na świat

                        i proszę na mnie nie krzyczeć, ok?
                  • carduus Re: No to sie zlozcie! 07.03.03, 16:18
                    No i macie drodzy moi. Wyszło szydłow z worka. Dziecko i jego prawo do życia
                    rozpatruje sie jedynie pod kątem finansów. Wobez powyższego wypada się
                    domyślać, że kiedy pani_domu zacznie pod względem finansowym ciążyć, którys z
                    domowników, chocby nawet własne dziecko, bez wahania zlikwiduje ów ciężar za
                    pomocą siekiery albo innego narzędzia.
                    No proszę. My się martwimy przeludnieniem, klęskami głodu a jest przecież takie
                    proste rozwiązanie: powyrzynać!

                    carduus
                    z hitlerowski pozdrowieniem dla pani_domu
                    • pani_domu Carduus 07.03.03, 16:30
                      carduus napisała:

                      > No i macie drodzy moi. Wyszło szydłow z worka. Dziecko i jego prawo do życia
                      > rozpatruje sie jedynie pod kątem finansów. Wobez powyższego wypada się
                      > domyślać, że kiedy pani_domu zacznie pod względem finansowym ciążyć, którys z
                      > domowników, chocby nawet własne dziecko, bez wahania zlikwiduje ów ciężar za
                      > pomocą siekiery albo innego narzędzia.
                      > No proszę. My się martwimy przeludnieniem, klęskami głodu a jest przecież
                      takie
                      >
                      > proste rozwiązanie: powyrzynać!
                      >
                      > carduus
                      > z hitlerowski pozdrowieniem dla pani_domu

                      Carduus - wypisalas czek? Ile jestes gotowa dac zeby utrzymac owo dziecko w
                      najblizszych latach. Z ublizanie mnie, tej akurat dziewczynie niewiele
                      przyjdzie. Ty sie na pewno poczujesz lepiej gloszac idealistyczne poglady ale
                      praktyczna wartosc ma to rowno ZERO.
                      Co do tego ma Hitler, to juz Ty sama wiesz, bo ja zwiazku nie widze ale mnie
                      nie zaslepia "jedynie sluszna wizja rzeczywistosci".
                      • carduus Re: Carduus 10.03.03, 08:02
                        Szkoda gadać, więc zmykam. Do ściany perorować nie zamierzam.

                        carduus
                        zniechęcona
                        • alfika do pani_domu 10.03.03, 10:09
                          Carduus nie zdzierżyła, a ja dorzucę swoje trzy grosze.

                          Pani_domu, jeśli parę postów wcześniej piszesz, że aborcja jest tu jedynym
                          słusznym rozwiązaniem, to raczej jesteś zaślepiona JEDYNĄ SŁUSZNĄ wizją rozwoju
                          zdarzeń.

                          Jeśli proponujesz składkę, to od razu zafunduj młodej terapię po aborcji - może
                          słyszałaś, jak dręczące wyrzuty sumienia mają kobiety, które rozwiązanie
                          widziały jedynie w aborcji?
                          Chyba że wystarczą Ci sadystyczne uwagi: to jej problem i tak wyglądają
                          konsekwencje głupoty.

                          A skoro już jesteś tak konsekwentna, to przejaskrawiając: jeśli wychowuje się
                          córkę i ona zajdzie w ciążę, to pretensje należy mieć do siebie i ponosić
                          konsekwencje niedouczenia dziecka w kwestii antykoncepcji lub
                          wstrzemięźliwości.

                          Przypuszczam, że Twoje posty wynikają z wyobrażenia sobie, że Twoja 17-latka
                          wraca z wyjazdu, o którym wspomniałaś, w ciąży.
                          Proponuję nie straszyć jej, że jej nie pomożesz w takim przypadku, bo Cię nie
                          stać albo ze złośliwą satysfakcją dlatego, że sama powinna sobie radzić ze
                          swoją dorosłością.
                          Możesz kiedyś usłyszeć, że Twoja córka żałuje, że Ty jesteś jej matką.

                          Swoją drogą uważam, że więcej dobrego przynosi pomoc córce w wychowaniu dziecka
                          w takiej sytuacji, niż namawianie do aborcji i znoszenie, nawet
                          niewypowiedzianego, ale uzasadnionego żalu, że straciła dziecko przez swoją
                          matkę.

                          Póki co ja naprawdę cieszę się, że na moich rodziców zawsze mogłam liczyć, choć
                          nie byłam w tak trudnej sytuacji.
                          Teraz owocuje to ZROZUMIENIEM i WSPARCIEM, wzajemnym.
                          Nawet nie wyobrażam sobie, jak bym się czuła na miejscu tej małej. Nie wiem,
                          czy umiałabym wybaczyć mamie zmuszenia do aborcji - a wystarczy przecież
                          zaszantażować, prawda?
                          I po problemie?
                  • sdfsfdsf Re: No to sie zlozcie! 07.03.03, 16:26
                    "jest pragnienie dziecka
                    o co sie martwic ?
                    reszta to pestka"


                    ciekawe tylko na kogo wyrosnie nieakceptowane w rodzinie dziecko, bez ojca i w
                    trudnych warunkach materialnych, no i najwazniejsze czy bedzie szczesliwe, ale
                    po co sie tym przejmowac - wazne zeby bylo zgodne z nasza jedynie sluszna droga!
                    • gdelft No to sie zlozcie! - prosze 07.03.03, 16:55
                      sdfsfdsf napisał:

                      > "jest pragnienie dziecka
                      > o co sie martwic ?
                      > reszta to pestka"
                      >
                      >
                      > ciekawe tylko na kogo wyrosnie nieakceptowane w rodzinie dziecko, bez ojca i
                      w
                      > trudnych warunkach materialnych, no i najwazniejsze czy bedzie szczesliwe,
                      ale



                      > po co sie tym przejmowac - wazne zeby bylo zgodne z nasza jedynie sluszna
                      droga !

                      Tak, tak, wszyscy przeciwnicy zabijania dzieci ze wzgledu na braki w finansach
                      to na pewno katoliccy fundamentalisci, po praniu mozgow lub platni
                      agitatorzy 'czarnych z Watykanu'. A taka zwykla, areligijna, moralnosc nie
                      misci sie w glowie? Dlaczego placzemy za wielorybami i fretkami a malym ludziom
                      odmawiamy prawa do zycia? A dlaczego doprowadzajac sie do orgazmow jakos nikt
                      nie pomysli, ze nie bedzie mial za co utrzymac owocu upojnej nocy? Niech mlodzi
                      pokaza przynajmniej troche odpowiedzialnosci - niech nie daja sie namowic na
                      morderstwo. Jesli rzeczywiscie babcia wyprze sie wnuka - niech maly znajdzie
                      cieplo rodzinne u tych ktorzy mimo wielu prob dzieci miec nie moga.

                      A znizajac sie do codziennosci, OK - 25 EUR/miesciac przez pierwszy rok zycia
                      dziecka - pod warunkiem, ze bede pewny ich dobrego wykorzystania (to 10% mojego
                      stypendium, w Holandii wyzywie sie za to przez 4-5 dni, po przeliczeniu na
                      zlotowki - koszt 8-10 dni zywienie doroslego czlowieka w zywieniu zbiorowym).
                      Znajdzi sie 10-20 takich osob - teoretycznie problem rozwiazany. (powiecie -
                      idealista, pewnie tak). Zlozycielko watku - nr konta poprosze (szarpne sie na
                      koszt przelewu). Sposob udowodnienia ich dobrego wykorzystania - do uzgodnienia.

                      Pozdr

                      Gdelft
                  • gdelft Re: No to sie zlozcie! 07.03.03, 16:37
                    pani_domu napisała:

                    > To jak Was tu jest juz chyba troje chetnych do utrzymania tej ciazy - kto Wam
                    > broni zalozyc fundacje na rzecz nienarodzonego dziecka szwagierki Eli
                    > i wspomagac Je i Jego mame przez najblizszych kilka/kilkanascie lat?

                    Twoj poprzedni post, a juz szczegolnie ten, jest modelowym przykladem
                    argumentow "aborcji ze wzgledow spolecznych", co dosyc jednoznacznie przeklada
                    sie na "wzgledy finansowe" (bo nikt chyba nie bierze pod uwage opinii sasiadow
                    przy decydowniu o zyciu badz nie nienarodzonego - Dulskie w klasycznej formie
                    wymarly). Im wiecej slucham takich wywodow tym:
                    1) bardziej rozumiem argumentacje (rozumiem nie znaczy podzielam czy pochwalam,
                    wrecz przeciwnie) ale jednoczesnie
                    2) bardziej utwierdzam sie w swoim przekonaniu (zdecydownie przeciw aborcyjnym)

                    Twoje powyzsze 'ultimatum' traktuje jako swego rodzaju szantaz (ok, Matka nie
                    zabije dziecka, jesli wspomozecie ja finansowo) - pieniadze sa wazne przy
                    wychowywaniu dziecka, ale ich brak/niedostatek nie moze przesadzac o
                    zyciu/smierci dziecka. (swoja droga idac tym tokiem: panstwo, zabraniajac
                    kradziezy, nie wyplaca zlodziejom pieniedzy za niekradniecie, a powinno!)

                    Rozumiem, ze poczecie dziecka moze nastapic w niekorzystnym dla rodzicow
                    momencie. Jedyny fragment Twojego pierwszego postu, z ktorym sie zgadzam, to
                    ten o odpowiedzialnosci za podejmowane dzialania - tylko nie uwazam, aby
                    zrzucenie tej odpowiedzialnosci mozna bylo dokonac zabijajac dziecko, juz
                    szybciej oddajac je do adopcji - jest tyle wspanialaych osob/malzenstw chcacych
                    adoptowac dzieci - zapewne bedzie to lepsze od bycia niekochanym dzieckiem
                    (jeszcz z taka babcia).

                    > Na koniec zas - ja pozdrawiam, bo niczego w Internecie nie traktuje
                    personalnie

                    Niestety obrzydzenie do Twoich pogladow utrudnia mi okazywanie Ci szacunku
                    (przez grzecznosciowe pozdr), ale mimo to

                    Zycze szczescia

                    Gdelft
                    • Gość: Malwina Re: No to sie zlozcie! IP: *.d1.club-internet.fr 07.03.03, 16:50
                      siedze dupa na moich euros i nie oddam ! a idz z takim tonem do lasu...
                      dziecko ktorego sie pragnie ma szanse by byc szczesliwym - forsa czy nie.
                      Juz slumsy w pl sa ? co za postep !

                    • Gość: morgadonur Re: No to sie zlozcie! IP: *.tc.ph.cox.net 07.03.03, 16:55
                      Wg pani domu , najlepiej "pozbyc sie problemu ", ominac - a nie rozwiazac
                      go ...Swietna lekcja wychowania, pani domu, brawo !To takie proste i zbawcze
                      dla wszystkich... A gdzie odpowiedzialnosc za lekkomyslne postepowanie ? Czy
                      swojej corci tez zaserwujesz podobne rozwiazanie , kiedy narozrabia ? 18 -
                      latka to juz dorosly czlowiek, a nie bobasek, ktoremu oproznia sie nocniczek,
                      nie pytajac go o zdanie ........
                      • pani_domu Zrekapitulujmy czy jeszcze raz od poczatku 07.03.03, 17:22
                        Gość portalu: morgadonur napisał(a):

                        > Wg pani domu , najlepiej "pozbyc sie problemu ", ominac - a nie rozwiazac
                        > go ...Swietna lekcja wychowania, pani domu, brawo !To takie proste i zbawcze
                        > dla wszystkich... A gdzie odpowiedzialnosc za lekkomyslne postepowanie ? Czy
                        > swojej corci tez zaserwujesz podobne rozwiazanie , kiedy narozrabia ? 18 -
                        > latka to juz dorosly czlowiek, a nie bobasek, ktoremu oproznia sie nocniczek,
                        > nie pytajac go o zdanie ........

                        Jak to jest wedlug Pani Domu? A no tak: aborcje uwazam za najlepsze wyjscie
                        w tym przypadku, na drugim miejscu - oddanie do adopcji. Jezeli jednak
                        w miedzyczasie zglosza sie sponsorzy chetni do utrzymywania mlodej rodziny
                        przez najblizsze lata (uklony dla stypendysty z Holandii - 25 EURO miesiecznie
                        to ladny poczatek zbiorki - mam nadzieje, ze Ela naprawde zglosi sie do Ciebie
                        na priv. i dostanie Twoje zobowiazanie na pismie, bo tu na Forum, to kazdy moze
                        zadeklarowac ile chce), to wszyscy beda zyli dlugo i szczesliwie choc jakze
                        niesamodzielnie. Jezeli dziecko sie urodzi, mlodzi ludzie powinni na nie
                        zarobic przy ewentualnej minimalnej pomocy rodzicow, krewnych i innych dobrych
                        dusz. Na to sie poki co nie zanosi, bo nikt nie ma pracy, mieszkanie jest male
                        a 18-latka sama nie wie, czego chce dlatego jak juz cytowalam Murphy'ego "jesli
                        cos moze pojsc zle, to na pewno pojdzie".
                        Za odpowiedzialnosc uwazam niepowolywanie do zycia czlowieka w warunkach
                        opisanych lub przerwanie ciazy z wyzej wymienionych powodow. Pieknie jest miec
                        idealy ale aby ich bronic, trzeba umiec na siebie zarobic, bo inaczej wszystko
                        bierze w leb.
                        Jesli zas chodzi o moja wlasna nastoletnia corke, to Ona dzieci miec nie bedzie
                        nigdy chyba, ze medycyna dokona jakiegos niezwyklego skoku w najblizszych 20
                        latach czego, oczywiscie bardzo bym mojej corce zyczyla. Moge zas kiedys miec
                        dzieci splodzone przez mojego teraz calkiem malego syna i gdyby On byl
                        w sytuacji opisanego tu mlodego czlowieka, to nie mialby wyboru - musialby
                        pracowac na swojego potomka - chocby i mial drzewo rabac pod przymusem - dura
                        lex sed lex. Ale to sa juz moje bledy wychowawcze, ze ktore sama zaplace jesli
                        trzeba bedzie - to zdanie specjalnie z dedykacja dla Malwiny, ktora mimo, ze
                        forsy nie ceni wyzej niz zycia, wciaz rozstac sie z nie nie zamierza, bo fajnie
                        opluwac tych, co licza koszty ale kiepsko w owych kosztach partycypowac.
                        • Gość: morgadonur Re: do pani domu IP: *.tc.ph.cox.net 07.03.03, 18:12
                          Twoje myslenie jest bardzo krotkowzroczne , szanowna pani domu.Nie myslisz
                          bowiem o konsekwencjach natury psychologicznej , jakie niesie za soba
                          aborcja.Nie myslisz, ze ta dziewczyna moze miec straszne problemy w przyszlosci
                          (vide watek kobiety pt "czy to , co zrobilam ..").Zwlaszcza, ze ze ona chce
                          tego dziecka..Nie mowiac o tym, ze czesto aborcja ma wplyw na pozniejsze
                          utrzymanie ciazy ......Przestan tak histerycznie podchodzic do sprawy
                          pieniedzy .Osobiscie nie slyszalam , aby urodzone dziecko , nawet w ciezkich
                          warunkach umarlo z glodu , czy z zimna. Mam znajome , ktore myslaly o aborcji ,
                          najczesciej z egoistycznych , ale tez tak jak Ty , materialnych
                          powodow.Wszystkie zdecydowaly sie na dziecko.Dwie z nich daly sobie swietnie
                          rade, maja fajnych mezow , ulozylo sie .Trzecia zostala sama z dzieckiem ,
                          ciezko jej, ale mowi, ze jej corka, w tej calej "mizerii", jest jej najwieksza
                          podpora. Najblizszym czlowiekiem ...i , kiedy mysli , ze kiedys mogla ja
                          usunac, to placze.Mam tez kolezanke , ktora dokonala aborcji.Meczy sie
                          strasznie.Chodzi na terapie. Nie zazdroszcze jej. Ale przeszlosci nie mozna
                          zmienic........Pomysl rowniez o tym aspekcie , jesli jestes swiatla osoba.
                          • quba Re: do pani domu 07.03.03, 19:13
                            Gość portalu: morgadonur napisał(a):

                            > Twoje myslenie jest bardzo krotkowzroczne , szanowna pani domu.Nie myslisz
                            > bowiem o konsekwencjach natury psychologicznej , jakie niesie za soba
                            > aborcja.Nie myslisz, ze ta dziewczyna moze miec straszne problemy w
                            przyszlosci
                            >


                            jeszcze straszniejsze konsekwencje i problemy moze miec to dziecko


                            > (vide watek kobiety pt "czy to , co zrobilam ..").Zwlaszcza, ze ze ona chce
                            > tego dziecka..


                            być moze sądzi że to zabawka


                            Nie mowiac o tym, ze czesto aborcja ma wplyw na pozniejsze
                            > utrzymanie ciazy ......Przestan tak histerycznie podchodzic do sprawy
                            > pieniedzy .Osobiscie nie slyszalam , aby urodzone dziecko , nawet w ciezkich
                            > warunkach umarlo z glodu , czy z zimna.


                            a skąd TY piszesz?
                            w Chorzowie np dziecko zbierające węgiel bo trzeba było zarobic na utrzymanie
                            calej wieloosobowej rodziny zginąęlo pod kolami pociągu


                            Mam znajome , ktore myslaly o aborcji ,
                            >
                            > najczesciej z egoistycznych , ale tez tak jak Ty , materialnych
                            > powodow.Wszystkie zdecydowaly sie na dziecko.Dwie z nich daly sobie swietnie
                            > rade, maja fajnych mezow , ulozylo sie .Trzecia zostala sama z dzieckiem ,
                            > ciezko jej, ale mowi, ze jej corka, w tej calej "mizerii", jest jej
                            najwieksza
                            > podpora. Najblizszym czlowiekiem ...i , kiedy mysli , ze kiedys mogla ja
                            > usunac, to placze.Mam tez kolezanke , ktora dokonala aborcji.Meczy sie
                            > strasznie.Chodzi na terapie. Nie zazdroszcze jej. Ale przeszlosci nie mozna
                            > zmienic........Pomysl rowniez o tym aspekcie , jesli jestes swiatla osoba.




                            ale to ze komus sie udało a komus nie udało - to nie śą żadna argumenty


                            poza tym -

                            Ela napisała


                            "chcę jej pomóc, chcę ją wesprzeć" - po czym siadła do komputera i napisała
                            - WY mi powiedzcie jak mam to zrobić
                            daruj, ale jeśli chcę komus pomóc, to nie idę do innych i nie pytam jak to
                            zrobić, tylko sama ruszam glową i udzielam pomocy i wsparcia- no. to tyle chyba
                            nara


                        • miauczynska jeszcze raz od poczatku 07.03.03, 18:49
                          Dlaczego chcecie decydować o czyimś życiu nie uwzględniając uczuć choćby jego
                          matki? Przeciez z postu Eli wynika że młoda chce tego dziecka , również
                          teściowie nie mają nic przeciw urodzeniu się wnuka , dlaczego więc Pani_domu
                          chcesz tak usilnie zabić ich dziecko? Czy swoje z równą łatwością pozbawiłabyś
                          życia? Czy także tak bez zbytnich ceregieli zdecydowałabyś że należy mu urwać
                          łeb i spuścić z wodą mimo że Twoja córka chciałaby je urodzić? Jeśli odpowiesz
                          mi TAK to nie jesteś matką i nie wiesz co to znaczy kochać swoje dziecko.
                          A na pytanie dlaczego to rodzice mieliby pomóc w wychowaniu wnuka odpowiem Ci:
                          bo to ich zasrany obowiązek , wykształcić dziecko ,zadbać o jego dobry start
                          w życie NAWET JEŚLI POPEŁNIŁO BŁĄD! a może jeszcze bardziej wówczas bowiem ich
                          również zasranym obowiązkiem było uświadomienie córki co to jest antykoncepcja
                          i jakie są skutki jesli tej antykoncepcji się nie stosuje! Powinni pójść do
                          ginekologa z córką już wówczas gdy domyślili się że chodzi dłużej i poważnie
                          z chłopakiem. Skoro tego nie dopilnowali to muszą ponieść konsekwencje
                          zgodnie zresztą z opinią Pani_domu (cytuję "to jest dalszy ciąg dorosłości")
                          to jest dalszy ciąg wychowywania córki bo przecież odpowiedzialnośc moralna za
                          dziecko nie kończy się w momencie osiągnięcia przez nie 18-tego roku życia.
                          I nie mów proszę Pani_domu że może zarabiać rąbiąc drzewo bo znowu myślę że
                          macierzyńskich uczuć w Tobie za grosz a i odpowiedzialności za własne dziecko-
                          żadnej! W tej historii winnych jest mnóstwo! I rodzice chłopaka i dziewczyny
                          i chłopak i dziewczyna więc konsekwencje także muszą ponieść wszyscy, dlaczego
                          tak łatwo zwalniacie rodziców? Istnieje wyjście optymalne.
                          Młoda rodzi , dziadkowie obu stron pomagają w wychowaniu ,chłopak i dziewczyna
                          zdają maturę , studiują i zajmują się dzieckiem . W przyszłości mogą się pobrać
                          lub nie , to już od nich będzie zależało. I nie mówcie mi że to wielki problem
                          natury finansowej. To tylko kilka lat życia małego dzieciaka a zobowiązanych do
                          utrzymywania .. czworo dziadkow , pomoże Ela i jej mąż ,a po 5 ciu latach młoda
                          i jej chłopak. Czy to tak wiele jesli na drugiej szali położymy życie ludzkie
                          - być może szczęśliwą rodzinę , wykształcenie młodej , młodego i uśmiech
                          ich bąbla?
                          Nie bądźmy bezlitosne- mówi Rapaport do kolegi ,to cytat ze skeczu
                          Dziewońskiego. No i nie bądźmy.
                          To obrzydliwe bawić się w kata i ferować wyroki ,szczególnie jeśli o cudzym
                          życiu mówimy.
                          • pani_domu Jezeli TAK, to NIE 07.03.03, 19:27
                            Miauczynska - masz monopol na racje? Mama Ci dala w posagu czy znalazlas
                            w skrzynce na listy? Coz to za gadanie "jesli masz takie poglady, to nie jestes
                            matka" albo, "jesli tak myslisz, to nie wiesz, co to prawdziwa milosci"? To Ty
                            wlasnie, Miauczynska, jestes ta osoba, ktora wyznacza i ocenia, kto jest lub
                            nie jest matka albo co jest lub nie jest prawdziwa miloscia?
                            Hola hola - tak dobrze to nie ma! Ja Cie, Miauczynska, nie znam. Ani Ty mnie
                            nie znasz - piszemy, co nam paluchy wystukaja i staramy sie przekonac innych do
                            swoich punktow widzenia ale to nie jest tak, ze na koncu stoi autorytet -
                            MIAUCZYNSKA -ktory zadecyduje, kto kim jest i kto jak kocha. Nie Tobie
                            decydowac jaka matka ja jestem i jak kogo kocham.
                            Ela prosila o rade, napisalam, co sadze ale nie oczekuje, ze ktokolwiek postapi
                            w 100% (a nawet i w 10%) dokladnie tak jak radzi jakas anonimowa osoba
                            z Forum "Gazety Wyborczej". Moje zdanie opieram na przedstawionych faktach,
                            ktore tez sa tylko wybiorczo dobrane przez Ele wiec wszystko, co tu piszemy to
                            mocne teoretyzowanie.
                            Nie zaperzaj sie tak, Miauczynska, bo Internet to nie worek bokserski. Ja Cie
                            nie zmuszam do popierania moich pogladow na aborcje ale tez nie odsadzam Cie od
                            czci i wiary z tego powodu, ze reprezentujesz cos, co prywatnie
                            nazywam "frakcja chciejstwa" - wolno Ci. Tak dlugo jak sama za swoje wybory
                            placisz i do mnie, podatnika, reki o pomoc nie wyciagasz. To samo dotyczy owej
                            dwojki mlodych ludzi - budowanie zycia na zalozeniu, ze "o la boga stalo sie -
                            pomozcie!" jest jednoznacznie zwiazane z tym, ze ci, ktorzy beda pomagac, beda
                            miec zdanie na temat warunkow i granic owej pomocy. I nic ponadto.
                            Take it easy, Miauczynska - przed nami piekna sobota i niedziela.
                            • miauczynska Sędzia czy Bóg? 07.03.03, 20:02
                              Nie pouczaj mnie Pani_domu jak mam formułować swoje myśli bo ja Cię nie
                              pouczam. Dyskutuję z Twoimi poglądami i używam argumentów które Ty sama dajesz
                              mi do rąk!Zarzucasz mi że chcę decydować kto jest matka a kto nie a Ty chcesz
                              decydować kto ma umrzeć a kto będzie żył? Twoje paluchy wystukały Twoją , matki
                              opinię o dziecku , Twój pogląd o wychowaniu i powinnościach wobez potomstwa
                              i to mi pozwala ocenic Twoje macierzyństwo a co Tobie pozwala pisać tonem na
                              poły ironicznym i nie znoszącym sprzeciwu: "zabić"? Czy młoda prosi Cię abyś
                              zadecydowała czy jej dziecko ma żyć czy nie? Piszesz że nie mnie decydować jaką
                              Ty matką jestes a sobie dajesz prawo do decydowania o życiu człowieka ?
                              Chyba porąbało Ci się w główce!
                              Jesli któraś z nas chce mieć monopol na rację ,to wydaje mi się że Ty.
                              Chcesz być sędzią. Tylko tak można wytłumaczyć Twoje: ZABIĆ!
                              Albo co gorsza chcesz być Bogiem i decydować kto będzie żył lub nie.

                              A swoje take it easy zastosuj do siebie , ja jestem niesłychanie spokojnym
                              człowiekiem i łatwo nie daję się wyprowadzać z rownowagi. :-)

                              • kropel Re: Sędzia czy Bóg? 08.03.03, 05:19
                                Jesteś Miauczyńska zajebiście kumatą osobą, wręcz przenikasz myśli innych na
                                zapas, a na co Ci ta przeszywająca kartofle inteligencia skoro i tak o kant
                                dupy ją mozna rozbic, gdy już jej wartość podsumujemy i dostrzeżemy jej smak
                                ,nawet poetką byłabys, ale i tak miłoszów jest nadmiar, stąd niedocenienie
                                Twe jest jak pragnienie i westchnienie koczkodana o 7 zmysłach poetyckich......
                              • carduus Re: Sędzia czy Bóg? 10.03.03, 08:11
                                Miaczyńska, jestes wielka!

                                carduus
    • kamfora co jest najważniejsze... 07.03.03, 19:23
      Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...Jak chętnie, jak często cytujemy
      Małego Księcia.
      Osiemnastolatka w ciąży. Za młoda, żeby urodzić! Nie ma warunków, lepiej,
      żeby nie marnowała sobie życia - dla dziecka też lepiej, że się nie urodzi,
      niżby
      miało być niekochane. Osiemnastolatka "usunie" ciążę i tylko ona, jej matka
      niedoszły tatuś i lekarz będą o tym wiedzieć. No, może jeszcze kilka osób z
      rodziny.
      Wszyscy aprobują fakt, że można nie kochać tego dziecka.
      Ale pada propozycja, żeby dziewczyna pozwoliła się dziecku urodzić. I oddała
      je do adopcji. Będzie kochane, wyśnione, wytęsknione.
      Ale jest problem. Będzie WIDAĆ, że chodzi w ciąży, będzie widać, że potem
      tego dziecka nie ma, że oddała. ODDAŁA WŁASNE DZIECKO??? To się w głowie nie
      mieści! Pozwoliła, żeby było szczęśliwe bez niej. Żeby do kogoś obcego
      mówiło "mamo". Wyrodna matka. Wszyscy WIEDZĄ, że tak się nie robi.
      Niech lepiej usunie. Bo inaczej wszyscy będą pełni niepokoju. Przecież
      wiadomo, że
      to tylko słowa, to tylko poezja, te słowa o tym niewidocznym - najważniejszym.
      Nikt nie będzie widział - nic nie będzie. A ona młoda - zapomni.
      Bo inaczej to i o babci można by powiedzieć, że wyrodna - własnego
      wnuka nie chciała! I o reszcie rodziny też nie za bardzo...

      Każdy może stanąć przed perpektywą całkowitej zmiany planów życiowych.
      Właściwie ilu z nas może powiedzieć, że życie potoczyło się ściśle według
      harmonogramu ustalonego kiedyśtam? Zazwyczaj mówimy: Nie tak miało
      być, miało być tak pięknie...Nieraz plany krzyżuje choroba, nieraz lenistwo,
      nieraz wojna, powódź...a czasem niespodziewana ciąża. Czy dlatego, że akurat
      ta ostatnia przeszkoda jest tak "łatwa do usunięcia" - należy aborcję
      sprowadzać do "wolnego wyboru"?
      Nie wiem.

      "Mały Książę" to trudna lektura.
    • sdfsfdsf Re: 18-letnia przyszła matka 07.03.03, 20:10
      odcinam sie od dyskusji, za bardzo zaczyna przypominac zapasy w blocie
    • Gość: weronika Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.kopernik.gliwice.pl 07.03.03, 20:56
      naprawde nie wiem jak można doradzić matce żeby zabiła swoje dziecko!
      Jesli chodzi o rodzicow dziewczyny to na pewno przestana byc niezadowoleni jak dziecko sie już urodzi.
      Ja też się nasłuchałam że marnuje swoją szansę i w ogóle. I co? Mam wspaniała córeczkę , bardzo
      dobra pracę, męża który się odnalazł w tej sytuacji i wiem że nie ma rzeczy niemożlwych. Troche wsparcia
      i oni sobie poradzą. Skończą srednia szkołe potem do pracy i potem zaocznie studia. Dziecko nie jest
      niczemu winne. Jesli matka je kocha to jak mozna jej powiedziec ZABIJ JE.
      Przypomniała mi sie ciotka ktore cale zycie pracowała w wielkim szpitalu i widziała jak 16-sto letnie
      dziewczyny po prostu płakału ze szczescia przy swoich dzieciaczkach i takie ktore majac wszystko
      oddawały swoje dzieci bez mrugniecia okiem.
      Dziwię się pani domu ze jest taka bezwzględna. Ciekawe czy nie pomogłaby swojej córce. Pewni nie
      bezduszne babsko. Nie znasz ich wiec czemu oceniasz ich tak ze sobie nie poradza. Mysle ze najwyzsza
      cena za taki blad byłaby aborcja, kac moralny do knca zycia.Zanm dziwczyne po aborcji i nikomu tego nie
      życze, takich jazd i dołków. Ta dziewczyna może mieć dziecko, mieć prace, dom i męża ale potrzeba nieco
      wsparcie. Ja ją podziwiam że tak potrafi walczyc o swoje dziecko i tu juz widac ze dziewcze ma charakter i
      ja sie o nia nie martwie
      • procesor Re: 18-letnia przyszła matka 08.03.03, 00:08
        Eee, widze że ja to i tak byłam umiarkowana. :)

        Uhm, uhm, ja wiedziałam że tak bedzie, no ja wiedziałam że tak będzie, uhm,
        uhm. Grzegorz Halama OKLASKIiiiii!!

        My sobie tu możemy gdybać.
        My sie tu możemy za łby wziąć.
        A będzi eto co będzie.

        Znam taka jedną babcię co wnuczka nie chciała. Dzięcię zdrowe i
        sliczne,strasznie kochane. A ja tej babci (to ni emoja babcai ani moja
        mama :) ) jakoś tej niechęci do kolejnego dzieck aw rodzinie nie moge
        zapomniec. Nie w ramach złości - tylko zadziwienia że tak można.
        Co ciekawe - to dziecię za tą babcią nie przepada. :) O wiele bardziej woli
        druga babcię która sie tak bałą że małe nie przyjdzie na świat że pewnie
        modliła się o to co dzień. :))

        A do Pani_domu - chyba nie jestes za długo na tym forum? To nie zarzut - tylko
        pytanie.
        Bo Malwina z tymi pieniedzmi to wiesz, gorzka ironia, sarkazm i te rzeczy. Ja
        to czytam z tekstu pisanego (po roku na forum) :)).
        No chyba że to przykłąd na chybiona interpretację, Malwino trafiłam?? :))
        • Gość: Malwina Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.d1.club-internet.fr 08.03.03, 00:16
          :-) aha
          • procesor :)) dla Malwiny 08.03.03, 00:33
            Wiesz ja specjalnie do uscisków się nie rwe ze znajomymi. Z tymi z sieci tym
            bardzie bo po kablu trochę trudno.. :))
            Ale czasem to mam ochote cie uściskac. :)

            Bo Malwina czasem prędkie słowo i ciete puści - ale dobra kobita z niej
            jest. :))
            Ja też czasem za szybko enter wcisnę i potem żałuje że się w "język nie
            ugryzłam". Palec za szybki znaczy.. :))

            Procesor nie taka słodka jak sie niektórym może wydawac. Czasem wprost
            przeciwnie. Ja ciezki charakter mam. :))
            • malwinamalwina Re: :)) dla Malwiny 08.03.03, 00:37
              o rany ! w ramach przyspieszonej terapii pt "jak przyjmowac komplementy ?"
              godnie i bez zazenowania dziekuje i usciski poczta zwrotna przesylam.
              • procesor Re: :)) dla Malwiny 08.03.03, 00:56
                A mnie się uśmiech na uszach zatrzymuje! :))

                Ach jak to na temat w tym wątku.. :))

                Dla tych co za i tych co przeciw - tez :))))))))))))))))
                • alfika Re: :)) dla Malwiny 10.03.03, 11:01
                  A jeszcze ja się wtrącę nieśmiało i też zupełnie nie na temat Was obie i
                  jeszcze carduus do tego dościskam i wypozdrawiam... Jakoś tak piszecie, że
                  nawet jak się nie zgadzamy, to mi się podoba :)
    • ta_ Re: 18-letnia przyszła matka 08.03.03, 01:03
      Może te parę uwag komuś się przyda.
      Moją Mamę gorąco i uparcie namawiano na aborcję w czasach, kiedy było to
      proste, legalne i dostępne na "każdym rogu". Była w bardzo trudnej sytuacji
      materialnej i od początku ciąży bez niczyjego wsparcia, nawet licznej rodziny.
      Chciała bardzo dziecko (mnie) urodzić i takoż uczyniła.
      Kochała mnie ogromnie, dała mi tyle miłości, że osłania mnie ona przed ciosami
      życia do tej pory, chociaż Mamy nie ma już ze mną od 20 lat !
      Była kobietą wspaniałą , mądrą i dzielną; mam nadzieję,że byłam jej dumą, jak
      twierdziła i jej szczęściem.

      Dziękuję Ci za życie, kocham Cię Mamuś
      Ta_
      • procesor Ta_ - no wzruszyłam się! naprawde! n/txt 08.03.03, 10:18
        • Gość: wiadomoKto Re: Ta_ - no wzruszyłam się! naprawde! n/txt IP: *.proxy.aol.com 08.03.03, 19:07
          Niedawno doszlam do wniosku, ze za co najbardziej szanuje moich rodzicow, to
          jest to, ze zaczynajac od nieplanowanej ciazy potrafili stworzyc wspanialy
          dom. Gdybym nie umiala liczyc nigdy nie wiedzialabym, ze bylam dziekiem z
          wpadki. Mieli po 23 lata i prace - wiec ich sytuacja byla ciut lepsza niz
          Mlodej... Nie twierdze, ze stworzenie kochajacego domu uda sie Moldej i jej
          chlopakowi. Jednak nie mozna z gory zakladac, ze sobie nie poradza albo ze
          unieszczesliwia dziecko. Dlaczego tak latwo w dyskusji niektorzy dochodza do
          wniosku, ze to dziecko bedzie ciezarem nie do zniesienia. Wyglada na to, ze sa
          pewni ludzie, ktorzy im dobrze zycza i pomoga im - np. Ela z mezem, rodzice
          chlopaka.
          Matka Mlodej jest dla mnie najtragiczniejsza postacia. Jesli corka jej
          poslucha, to za pare lat moze znienawidziec wlasna matke. Ja na pewno
          znienawidzialabym osobe, za ktorej namowa usunelabym ciaze. Nie od razu- ale
          za pare lat. Jak wiadomo wiele zwiazkow, w ktorych chlopak naciskal na
          usuniecie ciazy - nie przetrwalo nawet wtedy gdy problem usunieto.
          Jesli Mloda zdecyduje sie usunac ciaze to powinna byc to jej wlasna decyzja,
          jej wlasna nieprzymuszona wola. I nie mowcie, ze kobiete w ciazy nie wie czego
          chce.


    • Gość: Allegra Re: 18-letnia przyszła matka IP: 195.245.213.* 08.03.03, 22:03
      Wszyscy znają tylko dobre przykłady jak to skończyła sie młodzieńcza ciąża. A
      ja na własne oczy widziałam tragedię sąsiadki, która (jest moją rówiesnicą)
      zaszła w pierwszą ciążę nie mając jeszcze 18 lat. Efekt był taki, że nie
      skończyła szkoły, bo musiała sie opiekować dzieckiem. Kasę dostawała od
      rodziców, którym też sie nie przelewało. Ojciec dziecka miał inne plany na
      życie, a i alimentów nie udało się zaądzić, bo badanie krwi potwierdziło tylko
      w dziewięćdziesięciukilku procentach zgodność (było to 16 lat temu i badania
      DNA były o wiele mniej dostępne niż teraz).
      Przez kilka lat borykała się sama z dzieckiem w maciupeńkim mieszkaniu
      rodziców, gdzie oprócz młodszej siostry i rodziców mieszkała ona z córką oraz
      jej 80-letnia babcia. Koszmar.. Takie zagęszczenie powoduje na każdym kroku
      konflikty, o byle bzdury. Kto sam nie przeżył, ten nie potrafi sobie wyobrazić.
      Potem wyszła za mąż. Wydawało się, że życie zaczyna się prostować. Natychmiast
      urodziła drugie dziecko. Przeprowadzili się do osobnego mieszkania, maleńkiego
      ale przynajmniej osobno. Niestety, nowy mąż nie okazał się dobrym nabytkiem,
      popadł w alkoholizm. Nie mogła od niego odejść, bo i dokąd?? z dwójką dzieci,
      bez żadnego zawodu, z wykształceniem podstawowym.. Kolejny koszmar..

      Na dzieci trzeba się decydować wtedy, kiedy ma się mozliwości, żeby je
      utrzymać. I nie mówię tu o lekcjach angielskiego, basenie oraz wakacjach w
      ciepłych krajach 2 razy do roku. Wystarczy, że zarobi się na czynsz, jedzenie i
      ubranie. Jesli nie ma nawet tego, to posiadanie dziecka jest tak naprawdę
      zwaleniem obowiązku na najbliższych albo na państwo, czyli podatników.
      • melassaa Re: 18-letnia przyszła matka 08.03.03, 22:56
        Łatwo powiedzieć - skoro byliście na tyle dorośli, żeby spłodzić, to teraz
        sobie radźcie. Nic bardziej bzdurnego. Każda antykoncepcja może zawieść.
        Inna sprawa, że jak już jest problem - to trzeba się z nim zmierzyć. Dróg może
        być wiele, ale trzeba sobie zdawać sprawę z konieczności poniesienia
        konsekwencji.
        To nie jest dla Młodej dobry czas, aby szukać winnego sytuacji. Trzeba szukać
        drogi wyjścia. Trzeba jej uświadomić, że bez względu na przyczynę zaistniałej
        sytuacji musi ona ponieść wszystkie niekorzystne konsekwencje (ojciec dziecka
        też, jesli to możliwe). Myślę bowiem, że najważniejsze jest, aby zdawała sobie
        z tego sprawę, że na tym polega właśnie dorosłe życie. Wtedy łatwiej jej
        będzie zmierzyć się z problemem.
        Ważne jest, aby to ona podjęła decyzję. To ona w przyszłości będzie musiała
        mierzyć się z nienawiścią do dziecka, które nosi lub z własnym sumieniem, gdy
        to dziecko usunie.
        Że za młoda? Trudno - znalazła się w takiej sytuacji, gdzie bardzo szybko
        będzie musiała dorosnąć.
        Myślę, że ktoś powinien jej pomóc. Nie tak jak to robi jej matka, ale bez
        narzucania zdania. Ktoś powinien jej uświadomić co się stanie, gdy usunie i co
        się stanie, gdy zdecyduje się na wychowanie. Domyślam się, że jest tak
        zagubiona, że już sama nie wie co zrobić.
        Myslę, że to mogłaby zrobić założycielka wątku - pomóc jej podjąć decyzję. Bez
        moralizowania, straszenia ogniem piekielnym. Powiedzieć wprost: będziesz miała
        przesrane, jak usuniesz, być może nigdy się z tego nie otrząśniesz. Gdy
        będziesz chciała wychować, też będziesz miała przesrane - ale inaczej. Ona
        sama powinna wybrać...
        Swoją drogą proponuję wydać 1500 zł przeznaczonych na skrobankę na wyprawkę
        dla dziecka. Kasa na później też się znajdzie. Gdy babcia zobaczy wnuka,
        dostanie klapek na oczy. Będzie strasznie - gnieżdżenie się w klitce, brak
        pracy, facet pewnie od niej odejdzie. Nie zazdroszczę.
        Niech po prostu ktoś z nią pogada i uświadomi jej, że musi sama wybrać, być
        może z pomocą ojca dziecka.
        Ja osobiście wybrałabym aborcję. Nie szukałabym dla siebie usprawiedliwienia,
        kierowałabym się czystym egoizmem dziecka, które za rok ma maturę i fiu bździu
        w głowie. Taka byłam w tym wieku. Nie znam Młodej i mam nadzieję, że na jej
        decyzję nie wpłynie strach przed potępieniem społeczno-religijnym. Wtedy
        będzie musiała nosić w brzuchu aliena, który pożera jej ciało...
      • miauczynska Re: 18-letnia przyszła matka 08.03.03, 22:57
        Gość portalu: Allegra napisał(a):
        A
        > ja na własne oczy widziałam tragedię sąsiadki, która (jest moją rówiesnicą)
        > zaszła w pierwszą ciążę nie mając jeszcze 18 lat. Efekt był taki, że nie
        > skończyła szkoły, bo musiała sie opiekować dzieckiem.(było to 16 lat temu i
        badania
        > DNA były o wiele mniej dostępne niż teraz).
        Koszmar..
        Kolejny koszmar..
        Jesli nie ma nawet tego, to posiadanie dziecka jest tak naprawdę
        > zwaleniem obowiązku na najbliższych albo na państwo, czyli podatników.

        Oj Allegro , koszmary , pieniądze podatników ...Daj spokój! Opisujesz skrajny
        przypadek , z odległych czasów i nie ma potrzeby go przywoływać. Równie dobrze
        na pytanie czy warto czekać z ciążą i zamążpójściem do ukończenia
        studiów ,mogłabym opisac Ci związek w którym wykształceni , dobrze sytuowani
        ludzie rozwodząc się podzielili się dziećmi a jedno z tych dzieci popełniło
        samobójstwo bo nie mogło znieść rozdzielenia z drugim rodzicem i rodzeństwem.
        Czy ta historia moze być przestrogą dla przyszłych małżonkow i rodziców?
        Czy ma oznaczać że nie należy wychodzić za mąż i zachodzić w ciążę po
        ukończeniu studiów? Otóż nie! Historia jak w życiu ,taka sama jak Twoja i ma
        się nijak do pytania ktore sobie zadałam na wstępie.Obie mogły się przydarzyć
        każdemu , bez względu na to czy ciąża była planowana i bez względu na wiek
        i wykształcenie przyszłej matki.
        Twoja historia rownież ma się nijak do historii młodej. Jest opowiadaniem
        o jakiejś dziewczynie. I tyle ma wspólnego z młodą że młoda także jest
        dziewczyną. :-)
        W omawianym przypadku chyba warto uratować troje ludzi (młoda , młody
        i ich dziecko) dając im szansę tak niewiele nas kosztującą. Po prostu nie
        kraczmy , nie czarnowidźmy , nie mówmy że na pewno się im nie uda pokazując
        przykłady z życia wzięte jak ten Twój , powyższy. Pozwólmy młodej urodzić jej
        własne dziecko bowiem ONA CHCE JE URODZIĆ! To tylko jej matka uważa że córka
        powinna dokonać aborcji. Przeczytaj pierwszy post i powiedz :
        Czy mamy prawo sugerować Eli (bratowej młodej) że jedynym słusznym wyjściem
        z sytuacji jest zaciągnięcie młodej wbrew jej woli , na zabieg?

        • kwieto Re: 18-letnia przyszła matka 08.03.03, 23:40
          Skrajny przypadek z zamierzchlych czasow?
          Polecam artykul "tych troje dzieci" z Polityki (jak wyszperam to podam konkretny numer - zdaje sie ze ostatnia)

          Sytuacja taka - on ma lat 17, ona 19, dziecko. On ja bije, ona laduje w pogotowiu opiekunczym...

          To oczywiscie czarny scenariusz. Ale jak najbardziej prawdziwy.
          • miauczynska Re: 18-letnia przyszła matka 09.03.03, 00:12
            kwieto napisał:

            > Skrajny przypadek z zamierzchlych czasow?


            Mowiąc 'z zamierzchłych czasow' miałam na myśli brak odniesienia do historii
            młodej bowiem juz od dawna (sądzę że 15 lat temu także) badano szpik kostny
            i na podst. DNA ustalano ojcostwo więc niepotrzebnie przywołujemy wizję życia
            bez alimentów.
            Mówiąc skrajny miałam na myśli pogląd że ani wiek ani wykształcenie rodziców
            nie warunkuje trwałości związku ani szczęścia ich potomstwa.Oboje wiemy że
            rozpadają się związki zawierane przez młodych , dojrzałych , wykształconych
            i prostych ludzi , prawda?

            Zarowno mój jak i Twój a także Allegry przykład uważam za skrajny.
            Z ciekawością przeczytam artykuł jeśli podasz mi namiary ale juz dziś wierzę
            że jest prawdziwy bo takie jest życie.

        • procesor Re: 18-letnia przyszła matka 08.03.03, 23:48
          miauczynska napisała:
          > W omawianym przypadku chyba warto uratować troje ludzi (młoda , młody
          > i ich dziecko) dając im szansę tak niewiele nas kosztującą. Po prostu nie
          > kraczmy , nie czarnowidźmy , nie mówmy że na pewno się im nie uda pokazując
          > przykłady z życia wzięte jak ten Twój , powyższy. Pozwólmy młodej urodzić jej
          > własne dziecko bowiem ONA CHCE JE URODZIĆ! To tylko jej matka uważa że córka
          > powinna dokonać aborcji. Przeczytaj pierwszy post i powiedz :
          > Czy mamy prawo sugerować Eli (bratowej młodej) że jedynym słusznym wyjściem
          > z sytuacji jest zaciągnięcie młodej wbrew jej woli , na zabieg?

          Miau! (jak rany z tym twoim nickiem! nie cierpie mówic po nazwisku do kogos ,
          bo to agresywne, więc tak cie będę tytułowac - OK?)
          Jestes optymistka - świetnie. Jestes romantyczka ? tez dobrze. :)
          Ale jak sama zauważyłaś mamy mało informacji.
          A młody z młoda wcale nie muszą byc zakochana para, dziecko ni emusi byc owocem
          miłości. Popatzr na wątek "nastolatki i seks" - może ta para to tak chodziła ze
          soba, a seks? No a czemu nie?? Przecież to przyjemne.. O!! Ciąża?! Gumki
          zawiodły?? I co teraz??
          :))
          Zdaje sie że w tym pierwszym pości emłody nie rwał się do żeniaczki.
          Co tam młody!!
          Poatrz ilu facetów w ogóle się do tego nie rwie!! :))))

          Mój optymizm nie wyklucza realnego patzrenia na świat. :))
          • miauczynska Re: 18-letnia przyszła matka 09.03.03, 00:29
            procesor napisała:
            > Miau! (jak rany z tym twoim nickiem! nie cierpie mówic po nazwisku do kogos ,
            > bo to agresywne, więc tak cie będę tytułowac - OK?)
            > Jestes optymistka - świetnie. Jestes romantyczka ? tez dobrze. :)
            > Ale jak sama zauważyłaś mamy mało informacji.
            > A młody z młoda wcale nie muszą byc zakochana para, dziecko ni emusi byc
            owocem
            >
            > miłości. Popatzr na wątek "nastolatki i seks" - może ta para to tak chodziła
            ze
            >
            > soba, a seks? No a czemu nie?? Przecież to przyjemne.. O!! Ciąża?! Gumki
            > zawiodły?? I co teraz??
            > :))
            > Zdaje sie że w tym pierwszym pości emłody nie rwał się do żeniaczki.
            > Co tam młody!!
            > Poatrz ilu facetów w ogóle się do tego nie rwie!! :))))
            >
            > Mój optymizm nie wyklucza realnego patzrenia na świat. :))


            Mów do mnie "miau" jeśli masz ochotę. Bardzo ślicznie.:-)

            Nasze opinie , moja i Twoja , zapewne róznią się tak jak określenie
            'szklanki w połowie pustej i w połowie pełnej' , nieprawdaż?
            Zgadzam się że informacji mamy mało ale ja wyławiam te które
            rokują dobrze a Ty te które wróżą czarno. I nic to złego , to tylko
            sposób patrzenia na życie. O żadnym nie można powiedzieć że jest zły,
            ja tylko lubię węszyć , przewidywać , znajdywać happy endy w każdym
            zakamarku duszy ludzkiej i w jej poczynaniach fizycznych także!
            Pozdrawiam Cię serdecznie :-)
            kicia miau-miauczynska
            ps
            Myślisz że niewielu facetów rwie się do żeniaczki? Ojejku! Nie to nie ,phyyy..
            (Żartowałam!) Raz , dwa , trzy .. MÓJ!!!! Znasz tę zaklepywankę? ;-)))))

            • procesor Re: 18-letnia przyszła matka 09.03.03, 01:00
              miauczynska napisała:
              > Myślisz że niewielu facetów rwie się do żeniaczki? Ojejku! Nie to nie ,phyyy..
              > (Żartowałam!) Raz , dwa , trzy .. MÓJ!!!! Znasz tę zaklepywankę? ;-)))))

              No to nie ja wymyśliłam!
              Spójrz na wątek do artykułu p. Milskiej -Wrzesińskiej! :))

              Ja tam zostałam sama zaklepana z zaskoczenia. :))
              Do tej pory sie zastanawiam jak to było?!

              I masz racje - jak nie to nie! Ueeee!.. :P jezor wywaliłam do pasa :))
        • Gość: Allegra Re: 18-letnia przyszła matka IP: 195.245.213.* 17.03.03, 21:53
          miauczynska napisała:

          > W omawianym przypadku chyba warto uratować troje ludzi (młoda , młody
          > i ich dziecko) dając im szansę tak niewiele nas kosztującą. Po prostu nie
          > kraczmy , nie czarnowidźmy , nie mówmy że na pewno się im nie uda pokazując
          > przykłady z życia wzięte jak ten Twój , powyższy. Pozwólmy młodej urodzić jej
          > własne dziecko bowiem ONA CHCE JE URODZIĆ! To tylko jej matka uważa że córka
          > powinna dokonać aborcji. Przeczytaj pierwszy post i powiedz :
          > Czy mamy prawo sugerować Eli (bratowej młodej) że jedynym słusznym wyjściem
          > z sytuacji jest zaciągnięcie młodej wbrew jej woli , na zabieg?
          >


          Tiaa... jasne, dał Bóg dzieci da i na dzieci... Tylko Pan Bóg nie żyje w
          Polsce, gdzie jest 18-proc. bezrobocie i gdzie dziewczyna CHCE urodzić, ale jej
          matka w tej sytuacji MUSI zgodzić się na utrzymywanie dodatkowej osoby..

          Przyznajesz prawo do decydowania dziewczynie, ale odmawiasz go jej matce.
          Domyślam się, że nie opływa w dostatki i ciężko jest jej związać koniec z
          końcem w obecnej sytuacji.. Nie rozumiem jak można zmuszać kogoś do przyjęcia
          na siebie jeszcze większej odpowiedzialności, nie dość że za własne dzieci, to
          jeszcze za wnuki..

          A co do sytuacji "z zamierzchłej przeszłości".. Nie zrozumiałaś przesłania..
          Tamta decyzja zaważyła na CAŁYM życiu tej dziewczyny, skazała ją na
          niesamodzielność, przekreśliła wszystkie perspektywy. Efekt jest taki, że jej
          córka, owoc tamtej sytuacji, kroczy drogą podobną do matki.. Mając 15
          lat "używa" życia jak dorosła.. prawdopodobnie skończy w podobny sposób jak
          matka. W ten oto sposób hoduje się całe pokolenia "dziedzicznie bezrobotnych".
    • Gość: przyjaciel Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.03, 14:30
      Młoda powinna usunąć ciąże lub oddać dziecko do adopcji.Młoda zmarnuje sobie
      życie,Jest jeszcze młoda muszi się wyszaleć na dyskotekach a nie siedzieć w
      pieluchach
    • Gość: mika_p Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.plock.sdi.tpnet.pl 21.03.03, 00:00
      Gość portalu: ela napisał(a):


      > Młoda chce urodzić i wyjśc za mąż ale na każde pytanie matki jak wyobraża
      > sobie własną przyszłość odpowiada nie wiem.

      A jak ma odpowiedzieć, żeby nikt jej nie wyśmiał za zbytni idealizm. Myślę, że
      wierzy, że będzie dobrze, to taki wiek. Jak ma odpowiedzieć, jeśli nie wie, na
      czym stoi, na ile pomocy może liczyć. Jaką ma gwarancję, że jak powie "tu ta
      osoba posiedzi z dzieckiem, żebym mogła się uczyć, a tamta da ubranka, a od
      owamtej dostanę pieniądze" - to nie usłyszy "a co ty cudzymi dobrami
      dysponujesz, smarkulo?"
      Myślę, że oprócz obaw i lęków, boryka się też z poczuciem winy za kłopot, jaki
      ściągnęła na rodzinę. To naprawdę nie ułatiwa przedstawienia wizji własnej
      przyszłości, jaką się ma.

      Zresztą, może mi się tylko wydaje, że ona tak czuje, ja się tak czułam - winna
      i niepewna - z tą różnicą, że byłam po I roku studiów, chłopak pracował, a o
      aborcji nigdy żadne słowo nie padło.
      • Gość: broga Re: 18-letnia przyszła matka IP: *.ny5030.east.verizon.net 22.03.03, 04:52
        Historyjka sprzed kilku laty z mojego miejsca pracy. Dwie mlode dziewczyny
        korzystajac z nieobecnosci rodzicow przez miesiac balowaly w mieszkaniu jednej
        z nich. Dwie niepozadane ciaze. Brzydsza i faktycznie latwa w stosunkach
        damsko - meskich ciaze usunela. Sliczna i znacznie cnotliwsza (chociaz jak
        widac nie do konca - nie). Urodzil sie mily chlopaczek, wbrew optymistycznym
        informacjom o alimentach tata nie tylko nie ozenil sie ale nigdy nie placil
        alimentow. Dziewczyna, dalej bardzo atrakcyjna usilnie zaczela szukac kandydata
        na meza (rzecz naturalna). Niestety tym sposobem przeszla przez bardzo duzo
        lozek, teraz juz dzieckiem nie zajmuje sie (mama z siostra to robia), a ona
        dalej szuka. Brzydka i niemoralna wyszla za maz jest szczesliwa zona i matka
        tez milej dwojki dzieci. Jaki z tego wniosek? zaden - tak sie zlozylo.
        Forumowicze naleza do ludzi zamoznych (posiadaja pc i dostep do internetu)
        dlatego ich rady sa w wielu wypadkach oderwane od rzeczywistosci, nie maja
        pojecia o nedzy, wyuczonej bezradnosci, od ktorej nikt nie oducza i braku
        pomocy socjalnej. Dotyczy to bardzo duzej grupy spoleczenstwa polskiego. W jaki
        sposob dziewczyna przewiduje wychowac dziecko bez pomocy partnera, zawodu,
        pracy, mieszkania. Dlaczego uwaza sie, ze matka czy jej dziadkowie sa
        zobowiazani jej pomoc. Co wiecie o nich, moze nie sa w stanie pomoc, albo nie
        chca. Wolno im. Najbardziej naiwna rada- pare lat zajma sie dziadki, potem
        matka mlodej matki a potem to juz dziecko bedzie duze. Nie znajac faktycznej
        sytuacji wszelkie umoralniajace rady sa warte funta klakow.
        • miauczynska Re: 18-letnia przyszła matka 22.03.03, 11:57
          Gość portalu: broga napisał(a):
          Dlaczego uwaza sie, ze matka czy jej dziadkowie sa
          > zobowiazani jej pomoc. Co wiecie o nich, moze nie sa w stanie pomoc, albo nie
          > chca. Wolno im. Najbardziej naiwna rada- pare lat zajma sie dziadki, potem
          > matka mlodej matki a potem to juz dziecko bedzie duze. Nie znajac faktycznej
          > sytuacji wszelkie umoralniajace rady sa warte funta klakow.


          Twój post dość autorytatywnie wypowiada się o innych postach.
          A może Twoja ocena sytuacji także jest warta funta kłaków? Wszak nie wiesz czy
          dziadkowie nie chcą i nie są w stanie pomóc? Ty także nie znasz faktycznej
          sytuacji młodej. Skąd też twierdzenie że rady są oderwane od rzeczywistości?
          Ty znasz lepiej polską rzeczywistość bo przebywasz za granicą (co wnoszę z IP)?

          Nikt z nas nie ma prawa sugerować młodej usunięcia ciąży , tylko ona sama może
          podjąć taką decyzję a z postu Eli wynika że młoda chce urodzić , nie wkładaj
          więc swoich palców między jej uda.
          • malwinamalwina Re: 18-letnia przyszła matka 22.03.03, 12:29
            bardzo budujace wnioski wyciagam z tej dyskusji - wychodzi na to (a ja jestem
            tego pewna od dawna) ze to kobieta ma prawo do decyzji o zachowaniu lub nie
            ciazy. I to pomimo : rodziny, chlopaka i sytuacji mat.
            Nareszcie !
    • zlakobieta Re: 18-letnia przyszła matka 22.03.03, 13:29
      Przeczytałam całą (długą) dyskusję.
      Moim zdaniem mogłaby się ograniczyć do odpowiedzi Carduus. Była ona na temat i
      przede wszystkim uwzględniła rozwiązanie problemu, z jakim zwróciła się
      autorka wątku.
      Wszystkie (prawie :) pozostałe wypowiedzi były komentarzami - analizą
      sytuacji. Ja jakoś nie doczytałam się pytania o to, czy młoda ma usunąć, czy
      nie usunąć ciążę. Zrozumiałam, że są osoby, które pragną jej pomóc i chcą to
      zrobić mądrze. Ktoś wyżej napisał, że ta prośba była niepotrzebna, bo jak ktoś
      chce pomóc, to pomaga i tyle. Nie zgadzam się z tym. Mam w rodzinie bliską
      kuzynkę, która urodziła dziecko będąc całkowicie do tego nieprzygotowaną.
      Wpadła z prawie obcym facetem na wakacjach. W dodatku był to obcokrajowiec ale
      nie w tym problem. Szcześliwie jej rodzina jest dobrze sytuowana. Kupili jej
      mieszkanie i praktycznie utrzymywali wraz z dzieckiem. Ktoś by pomyślał, że to
      wspaniale. Nic bardziej mylnego. Dziewczyna zajęła sie opieką nad dzieckiem i
      oprócz tego stała kompletnie niezaradnym bluszczem. Przyzwyczaiła się, że nie
      pracuje, przestała w siebie wierzyć (ma średnie wykształcenie)i z
      nieszczęśliwą miną oczekiwała od wszystkich pomocy. Rodzina była załamana ale
      nie widzieli wyjścia z sytuacji, bo jeśli przestaną pomagać, to ona sobie nie
      poradzi. Było tak do śmierci jej mamy. Wtedy jej bratowa zabrała się za
      rozwiązywanie sytuacji. Uruchomiła różne kontakty w kraju, gdzie mieszka
      ojciec dziecka. Załatwiła jej tam socjal i mieszkanie. Dziewczyna wyjechała,
      poszła na kurs językowy, jakąś szkołę przysposabiającą do zawodu, dostała
      alimenty i po pół roku "nie poznałam koleżanki". Okazało się, że daje sobie
      radę świetnie sama z dzieckiem. Trzea dać odpowiednią wędkę, trochę popchnąć
      we właściwym kierunku i wszystko się uda. Niech nikt nie mówi, że wystarczy
      wziąć się do pomocy. Nie wystarczy. Ta pomoc ma być udzielona mądrze i we
      właściwym zakresie. Dlatego poproszono nas o radę.
      Carduus doradziła po prostu wyczerpująco i doskonale, dlatego nie będę się tu
      wymądrzać. Chcę tylko powiedzieć, że fakt posiadania brata i bratowej, którzy
      są gotowi do pomocy i nastawieni pozytywnie pozwala młodej z nadzieją patrzeć
      w przyszłość i daje jej duże szanse na znalezienie się w tej trudnej sytuacji.
      Gdyby to kogoś zainteresowało, to nie jestem zwolenniczką aborcji i nigdy nie
      śmiałabym nikogo do tego namawiać, a już szczególnie osobę, która chce
      urodzić. Jest to zawsze tragedia. Gdy w wieku 18 lat zaszłam w ciążę, nawet o
      tym nie pomyślałam. Cieszyłam się, że rodzice nie starają się na mnie wpływać
      i bardzo mnie wspierają, chociaż teraz jako kobieta po trzydziestce z
      dorastającym synem przy boku mogę sobie wyobrazić ich uczucia wtedy. Dałam
      radę, bo ich wsparcie pozwoliło mi nie stracić wiary w siebie. Mam super syna
      i niezbyt udane małżeństwo, dlatego uważam, że carduus dobrze radzi w tej
      sytuacji raczej ze ślubem poczekać. W wieku 18 lat rzadko jest się dojrzałym i
      doświadczonym na tyle, żeby ocenić prawidłowo kandydata na męża. Ślub zawsze
      zdążą wziąć jeśli przetrwają ten trudny czas.
      Nie wiemy oczywiście jaki potencjał nosi w sobie ta młoda dziewczyna. Nie
      wiadomo jak do tej pory radzi sobie w szkole, czy będzie w stanie kontynuować
      naukę. Ja akurat dałam radę ale moje warunki były komfortowe w porównaniu z
      jej warunkami dlatego może nie jestem przykładem do porównywania. Życzę jej
      jednak jak najlepiej i cieszę się, że ma taką mądrą i gotową do pomocy
      szwagierkę. Uważam, pomimo ciemnych wizji rysowanych przez niektore
      wypowiadające się powyżej osoby, że są duże szanse aby ta sytuacja rozwinęła
      się w dobrym kierunku.

      Moim zdaniem najważniejsza jest decyzja przyszłej matki, jaką podejmie
      odnośnie urodzenia dziecka. Nikt nie powinien na nią wpływać. Ona wie
      najlepiej (jeśli jest rozsądna) na kogo może potem liczyć, a na kogo nie, i
      nie ma obowiązku się tłumaczyć. Gdyby wiedziała, że nikt jej na pewno nie
      pomoże, to zapewne zdecydowałaby się na aborcję bez niczyjej namowy.
      To mój komentarz do opisanej sytuacji (skoro już wszyscy komentują ;)
      Pozdrawiam
      • malwinamalwina Re: 18-letnia przyszła matka 22.03.03, 13:38
        "Moim zdaniem najważniejsza jest decyzja przyszłej matki, jaką podejmie
        odnośnie urodzenia dziecka. Nikt nie powinien na nią wpływać."

        :-)))
        • Gość: broga Re: do p. Miauczynskiej IP: *.ny5030.east.verizon.net 23.03.03, 22:22
          Dlaczego uwazasz, ze skoro ktos przebywa za granica to nie zna faktycznej
          kondycji polskiego spoleczenstwa i nie ma prawa wypowiadac sie w tej kwestii
          Czy w zwiazku z tym uwazasz, ze kosciol katolicki, ktory nie "przebywa" ani w
          malzenstwie, ani w lozku z kobieta ma prawo wypowiadac sie na temat malzenstwa
          i tego co w seksie jest grzechem a co nie. Wie pani, ja nie sledze skad jest
          dyskutant, gdyz wszyscy mamy jednakowe prawa na tym forum. Zycze udanych
          podrozy zagranicznych. Rozszerzaja horyzonty.
          • miauczynska 18-letnia przyszła matka - do brogi 23.03.03, 23:00
            Absolutnie nie uważam że ktoś kto przebywa za granicą nie zna kondycji
            polskiego społeczeństwa natomiast wiem że ktoś taki nie powinien wygłaszać
            opinii o owym społeczeństwie zgoła ex cathedra a Ty tak czynisz.
            W takim ujęciu mówienie o "nędzy i wyuczonej bezradności społeczeństwa
            polskiego" - drażni mnie niezmiernie.
            O Kościele Katolickim nie rozmawiamy i pozwolę sobie zachowac moją opinię
            o jego związku z małżeństwem , seksem i grzechem na odpowiedni wątek ,
            nie widzę bowiem związku z tematem który poruszamy.
            Wszyscy mamy jednakowe prawa na tym forum (w tym ja i inni)a to stwierdzenie
            dotyczy rownież opinii które wyrażasz w swoim pierwszym poście na temat innych
            dyskutantów ,poddając je krytyce.
            Twoje życzenia nie są mi potrzebne - świat znam doskonale,studiowałam w pewnym
            zachodnioeuropejskim kraju i kilka lat spędziłam na kontynencie amerykańskim
            a w celach turystycznych ciągle bywam tam gdzie mogę i powinnam.
            O horyzontach przemilczę. :-)
            Na przyszłość wyraź swoją opinię na temat ale nie twierdź że rady innych
            forumowiczów są warte funta kłaków.
    • Gość: Ania Re: 18-letnia przyszła matka - z dożwiadczenia IP: *.zetosa.com.pl 27.03.03, 22:05
      z odswiadczenia;

      Miałam lat 21 gdy urodziłam córeczkę. I wiem dopiero teraz, ze;

      1. Macierzyństwo zmienia wszystko! nie wiedziałam, że aż tak!

      2. O ile nie ma bardzo silnej więzi to w tak młodym wieku najczęściej związki
      sie rozpoadają po narodzinach dziecka. I dziewczyna zostaje sama.

      3. Rozważanie aborcji czy oddania do adopcji było dla mnie koszmarem! Byłam
      otoczona ludzmi którzy byli 'za '(mieszkałam w tym czasie w kraju gdzie aborcja
      jest legalna)i nawet ksiądz stwierdził, ze to mój wybór! Taka decyzja zawsze
      najbardziej obarczy dziewczynę! Radząc cokolwiek trzeba wziąć pod uwagę czy
      ona ztym da rade potem zyć. Ja wolałam byc samotna matką niz oddać dziecko.

      4. Ja najbardziej potrzebowałam wsparcia duchowego. KOgos kto poszedłby ze mna
      do lekarza, podał ramie bym się mogła wypłakać....bym nie była sama!

      5. ja nie miałam chociaż kłopotu finansowego. A ta dziwczyna pewnie i tym jest
      przerazona! Może to jeszcze nie czas, ale niech wie, że jakoś dacie sobie rade.
      Ciuszki, sprzety dla dziecka od znajomych..... ja byłam wdzięczna siostrom, że
      przygotowały całą wyprawkę dla Małej (wyprały i wyprasowały wszystkie ciuszki)
      Praktycznie tylko wózek musiałam kupić. Świadomość, że mam wszystko co
      potrzebne materialnie Małej dodawało mi otuchy, bezpieczeństwa.....przecież
      nie mogłam dać jej ojca, pełnej rodziny....a to boli najbardziej!

      6. I niech wie, że to nie jest jej wina! Prawie wszyscy się kochają przed
      slubem! Skoro zdecyduje się na urodzenie swojego dziecka, powiedzice jej choc
      raz, że podziwiacie ją za taką decyzje, ze jest silna! Ze bedzie wszystko
      dobrze! Takie słowa są jak balsam! Ona ich potzrebuje!

      Zyczę powodzenia, dobrze, ze WAS ma obok siebie!

      Ania
Pełna wersja