koleżanka z pracy obgaduje

18.09.06, 16:13
Nie wiem, czy na tym forum mogę się zwierzyć, ale innego nie znalazłam. Wróciłam do pracy jakieś pół roku temu po rocznej nieobecności ze względu na urodzenie dziecka. Podczas mojej nieobecności przyjęto dziewczynę, która bardzo wszystkim przypadła do gustu, młoda bez zobowiązań, pracowita i sympatyczna. Jak ja wróciłam to ją przeniesiono na inne stanowisko, ale nie zwolniono. Wciąż dokucza mi jej "cień"-tzn. od samego początku koleżanki z pracy bardzo jej żałowały że ją przenoszą i teraz jeszcze nie raz mówią, że chciałyby żeby tu wróciła, szczególnie jedna koleżanka nowo przyjęta podczas mojej nieobecności. Żadna z nich nie pomyślała jak ja się wtedy i teraz czuję jak one tak za nią "tęsknią". Czuję się fatalnie, okazało się że ta dłuższa nieobecność w pracy spowodowała że mnie przestano doceniać i lubić, wyrosła mi konkurencja, z którą nie wiem jak walczyć bo jej nie miałam okazji bliżej poznać. Dziewczyna pozostawiła tak dobre wrażenie po sobie, była wcześniej wolentariuszką, że praca stała się dla mnie koszmarem, bo pewnie winią mnie za to że jej tu nie ma. A przecież to właściwie dzięki temu że urodziłam dziecko miały okazję ją poznać i dziewczyna zdobyła pracę, bo po moim powrocie nie została zwolniona. Jest mi przykro bo wiele serca zostawiłam w tej pracy, bardzo ciężko pracowałam przez 9 lat, a teraz jak tylko trochę mam mniej pracy to mi zazdroszczą, chcą pewnie żebym jeszcze im pomagała jak tamta, ale to nie należy do moich obowiązków, ja zresztą przychodze zmęczona po nioprzespanych nocach dzięki mojej córeczce. Uważam że to co do mnie należy to wszystko robię, tamta dziewczyna chciała zdobyć prace więc wszystkim umilała pracę by wkupić się w łaski. Poradźcie mi co mam zrobić? Może odbyć szczerą rozmowę z nimi? Dlaczego urodzenie dziecka ma być karą!
    • wiarusik Re: koleżanka z pracy obgaduje 18.09.06, 16:47
      Weź ciupaskę i...CIACH!
      Ale jakby co-ja umywam ręce;)
    • 42piotr Re: koleżanka z pracy obgaduje 18.09.06, 18:40
      Nie wnikajac w szczegoly twojej opowiesci przycszlo mi do glowy
      przyslowie "sluz panu wiernie a on ci pierdnie". Oczywiscie nie pasuje to tak
      calkiem do Twojej historii. Mozesz byc zadowolona ze odzyskalas swoje dawne
      miejsce pracy , swoje dawne biurko, swoj dawny pokoj. A ze oni za nia
      tesknia ...coz przez rok Twojej nieobecnosci powstal zgrany Team do ktorego
      Twoje nowe podejscie do pracy nie pasuje. Twoim atutem jest staz w firmie jak
      piszesz 10 lat - wiec rob swoje i odzyskaj te pozycje ktora mialas przed
      rokiem. Kolezankom za zle miec nie powinnas tego ze "tesknia" za "nowa"- jest
      pewnie uczynna dziewczyna, wyrecza , pomaga , z reguly pracownik najmlodszy
      stazem wykonuje najbardziej nielubiane prace-teraz to wszystko sie skonczylo.
      Mysle ze rozmowa z kolezankami nie ma sensu boco chcesz im powiedziec ?-
      powolywac sie na status Matki Polki ?. Rob co do Ciebie nalezy najlepiej jak
      potrafisz a wszystko wroci do normy.

      powiadali o nim ze grzeszyl a on tylko zyl jak potrafil - bezgrzesznych nie ma
      na tym swiecie.
      • ewikom Re: koleżanka z pracy obgaduje 18.09.06, 21:10
        dziękuje za te słowa, będe robić co do mnie należy i nie przejmować się już więcej komentarzami gdzieś zasłyszanymi koleżanki
    • hellio czyżby? 18.09.06, 20:43
      Ewikom, z twojego listu w ogóle nie wynika, ze ta nowa koleżanka cię obgaduje!
      Czujesz się zagrożona jej obecnością, ale chyba niesłusznie. Gdyby rzeczywiście
      była twoją groźną konkurencją - zostałaby przy twoim biurku. Tak się jednak nie
      stało, wróciłaś na swoje stanowisko a ona została przeniesiona. Wszystko jest w
      porządku, rób swoje, a atmosfera w pracy pomału dojdzie do normy.
      Jeśli chodzi o szczere rozmowy, to, jeśli mogę radzić, zalecałabym raczej jakąś
      miłą rozmowę z "nową". Im szybciej oswoicie się ze sobą - tym lepiej. Powodzenia!
      A co do urodzenia dziecka, czy musi być karą...Nie musi, ale bywa, że za
      szczęście i satysfakcję, którą daje dzieciaczek - płaci się różnymi stresami,
      zmęczeniem, nieprzespanymi nocami. Ale przecież i tak warto...
      H.
      • sad_anna Re: czyżby? 19.09.06, 08:23
        Zastanawiam się, czemu ludzie na siłę szukają przyjaciół w pracy? Dla mnie jest
        to miejsce do którego przychodzę zarabiać pieniądze. Oczywiście dbam, żeby
        atmosfera była dobra, ale bez przesady, przyjaciół mam gdzie indziej - poza
        pracą. Nic na siłę... nie szukaj akceptacji na siłę... powoli i spokojnie, na
        pewno uda Ci się odzyskać dawną pozycję
Pełna wersja