Dodaj do ulubionych

prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie zrobić

19.09.06, 00:22
Niebardzo wiem, jak zacząć, a poprostu czuje że muszę to z siebie
wyrzucić.Oczywiscie wiem, ze zaraz poleci na mnie błoto ze strony strazników
moralnosci, którzy samo nic nie maja na sumieniu i maja prawo rzucic kamieć-
juz się updporniłam.
Wiec... od jakiegos czasu spotykam się, jeśli tak to mozna nazwać z żonatym
mężczyzna (tak,tak klasyka gatunku). Naturalnie,żeby było typowo jest On ode
mnie o 10 lat starszy. Jedyne co odróżnia moją sytuację od typowego romansu,
to fakt,ze ja zdaję sobie sprawe z tego, ze jestem dla Niego tylko zabawką:(
Nie łudzę sie, ze dla mnie zostawi żonę, że powie ze mnie kocha itd. Tzn.
kiedys próbował mówic mi o jakiś uczuciach ale zabroniłam mu.. pewnie
dlatego,ze sama nie potrafie o uczuciach mówic.
A do czego zmierzam?? Do tego, ze tak bardzo chciałbym móc powiedzieć mu
"koniec" powiedzieć,jak mnie straszliwie denerwuje skraje olewanie mojej
osoby, szczególnie ze jest pierwszym facetem,który tak źle mnie traktuje,
chciłabym mu powiedzieć, ze mam dosyc!! Że męcze sie czekajac cały tydzień na
sms, który nie przychodzi, bo On "ma duzo pracy", ze wiem kim, a moze raczej
czym dla Niego jestem i ma przestać sciemniać, ze nie mam racji!!
I co nie moge!! Nie potrafie tego zrobic!! A dlaczego?? Bo za każdym razem,
kiedy zaczynam cos mówić, On zapiera sie rękami i nogami, ze nie mam racji, ze
nie mogę tak mysleć, ze On NAPRAWDE NIE MA CZASU, że tak bardzo chciałby sie
spotkac, ale nie moze.... czy nie mógłby mi pomóc i powiedzieć "zaliczyłem
Cie, znudziłaś mi sie koniec, spadaj mała" moze to pomogłaby mi Go
znienawidzieć, albo przynajmniej otwarło oczy, ale nie!!!
Drodzy Panowie "posiadacze" kochanek, jeśli takowe juz Wam sie znudzą zróbcie
Im tą przysługę i pozwólcie odejsc. Jeśli macie dziewczynę w głębokim
poszanowaniu, powiedzcie jej to!! Nie zapewniajcie o jakiś blizej
niezidentyfikowanych uczuciahc, gdy widziecie,ze juz prawie udało jej sie
powiedzieć "KONIEC" Chyba choć tyle mozecie dla niej zrobić??
...a ja dla Niego porzuciłam wszystko, całe moje życie...
Obserwuj wątek
    • issey_miyake Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 00:44
      Kochana Konwalio. Dlaczego uważasz, że mu się najzwyczajniej w świecie
      znudziłaś? Myślę, że jeśli masz świadomość tego, że jesteś TYLKO dodatkiem do
      jego normalnego, codziennego życia to wiesz, że gdyby tak było powiedziałby
      Tobie o tym.. Wiesz, że nie ma dla Ciebie czasu.. Mówisz tak, że znudziłaś mu
      się, bo chciałabyś mieć go dla siebie. By więcej jego było dla Ciebie. Mówisz,
      że nie potrafisz mówić o uczucia..ale w tym co piszesz, wiesz ile dajesz uczuć!
      Nie potrafisz o nich mówić, ale potrafisz je czuć, odczuwać, przeżywać. I jak to
      robisz to jest tylko i wyłącznie Twoja sprawa i za to Ci chwała. Mówiąc, że Ci
      się znudził nakręcasz się w środku. Dlaczego tak wiele myślisz? Zapytaj się go
      poprostu.. A co to znaczy, że Cię olewa? Przecież sama się na to zdecydowałaś..
      podejmująć tę znajomość.. Uśmiechnij się czasem do siebie i nie oceniaj go za
      często. Jesteście tylko ludźmi. Porozmawiaj z nim, jeśli źle Tobie.
      • kornelia80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 09:48
        Mam bardzo sprzeczne uczucia, napewno masz rację pisząc, ze chciłabym mieć Go
        dla siebie. Na początku znajomosci to była dla mnie tylko przygoda, zabawa,
        wiedziłam na czym stoje i postanowiłam odciać się od wszelkich uczuc. Jego
        zresztą też w ten sposób nastawiłam "Zero uczuc" ale nie udało sie:(
    • marian.s4 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 08:23
      Sama napisałaś, że wiesz że on traktuje cie jak "zabaweczkę"...A zabaweczka to
      przedmiot, który służy do zabawy, do zaspokojenia JEGO potrzeb, a nie Twoich.
      On wie, że Ty cierpisz, ale ma to gdzieś, nie widzisz tego? Kto przejmowałby
      się uczuciami "przedmiotu-zabaweczki"? Ty mu służysz do zaspokajania jego
      potreb, dlatego nie pozwala ci odejsc... Ale twoje odczucia nic go nie
      obchodzą. Więc nie licz, że pozwoli ci odejść, no chyba, że się mu znudzisz
      jako obiekt seksualny. To twoj wybór: jeśli odpowiada Ci rola przedmiotu, to
      nie domagaj się od niego uczuć czy zrozumienia. Przedmiotom sie ich nie
      okazuje.
      Zacznij się szanować, taka moja rada.
      • kornelia80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 09:52
        Zaczne od konca, dlaczego uważasz,że sie nie szanuje?? Niestety z uczuciami
        ciezko wygrać, ciezko w pewnym momencie powiedzieć, źle mnie traktuje- koniec.
        Chociaż musze przyznać, ze jeszcze żadnego mezczyńnie nie pozwoliłam, żeby tak
        sie wobec mnie zachowywał.
        Co do reszty musze sie niestaty z Tobą zgodzic, jestem dla Niego ładnym
        dodatkiem i tyle:( Ostatnio powiedział "..ale Ty ślicznotka ejstes" niby
        fajnie-komplement, ale mnie to tylko utwierdziło w teori, ze dla Niego tym
        właśnie ejstem-ślicznotka i nikim/niczym wiecej:(
    • facettt W pelni Cie popieram 19.09.06, 09:40
      Kochankom (jak i zonom zreszta) nalezy sie szacunek...
      Juz wczesniej powinnas probowac ustalic, jak czesto bedziecie sie spotykac,
      jak czesto bedzie sie do Ciebie odzywal itd...

      Jestes nie tylko kobieta, ale CZLOWIEKIEM i masz prawo do pewnych oczekiwan
      i regul.

      Kochanka - to nie zabawka.
      To tez obowiazek.
      Zabawka - to tylko przygoda...

      PS. To co pisze - to nie ironia.

      • borys.m Rola kochanki 19.09.06, 14:48
        Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
        kogoś, kto sam sie nie szanuje.
        Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.
        Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
        Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do sytuacji.
        Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
        szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.
        • facettt nie. 19.09.06, 15:10
          borys.m napisał:

          > Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
          > kogoś, kto sam sie nie szanuje.
          > Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.
          > Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
          > Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do
          sytuacji
          > .
          > Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
          > szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.

          Obojetnie, czy piszesz zartem ,czy powaznie, pozwole sobie raz jeszcze
          zaprzeczyc. przypoda, to przygoda... na jeden lub kilka razy.

          Dluzszy romans, czyli STALA Kochanka, to Uklad ze wzajemnymi zobowiazaniami,
          ktore rzecz jasna trzeba wspolnie ustalic.
          • borys.m Co "nie" ? 19.09.06, 15:24
            TAK,
            romans to przygoda z wieloma razami i z jednostronnym zobowiązaniem, ze
            kochanka ma sie podporzadkować facetowi i jego zyciu rodzinnemu!!!
            • facettt No nie... 19.09.06, 15:28
              To raczej oczywiste. Tym niemniej ma rowniez prawo wiedziec i ustalic
              - jak czesto beda spotkania i telefony.

              Co drugi dzien, raz na tydzien, czy raz na miesiac.

              To nie jest tak, ze kochanka tylko czeka na telefonie.
              To tez czlowiek i ma wlasne plany zyciowe.
              nie kpij.
              • borys.m Re: No nie... 19.09.06, 15:32
                prawo to ona moze sobie mieć, a rzeczywistość i praktyka wskazują na to, ze
                musi czekać , bo nie ma z gory ustalonych spotkan i tego typu dupereli.
                • facettt Re: No nie... 19.09.06, 15:36
                  Zdaje sie nie za bardzo wiesz, jak takie uklady funkconuja...?

                  Zadna kobieta nie zgodzi sie (na dluzsza mete) na czekanie - nie wiadomo na co.

                  Jak umawiasz sie na czwartek, to przychodzisz w czwartek.
                  A gdy Ci cos z nienacka wypadnie (np. musisz odwiezc zone, czy dziecko do
                  szpitala, bo zachorowaly)) - to obowiazkowo dzwonisz i przepraszasz.
                        • facettt Re: gratuluje ekspedientek ze sklepu. 19.09.06, 15:56
                          byla to, rzecz jasna, pewna przenosnia literacka.

                          studia rzecz jasna - nie.

                          poziom kultury - jak najbardziej tak.
                          kochanka to taki sam czlowiek, jak zona i zasluguje na taki sam szacunek,
                          szczegolnie np. przez wczesniejsze ustalanie terminu spotkan...

                          To tylko niespodzewana przygoda wypada "znienacka" . W dluzszym romansie,
                          wlasnie m.in. z wzgledu na zone (i przezornosc) spotkania sie starannie planuje
                          z wyprzedzeniem.
                        • facettt nie wiesz, o czym piszesz. 19.09.06, 15:59
                          posiadanie kochanki nie ma nic wspolnego ze dobrymi obyczajami.

                          Dla konserwatysty - to oczwiscie niemoralne.
                          Dla obyczajowego liberala - to normalne i moralne.

                          Tym niemniej w obejsciu z kochanka - obowiazuja zasady savoir vivreu,
                          czyli kultury osobistej - jak z kazdym innym czlowiekiem.
                          • borys.m facettt 19.09.06, 16:13
                            zacznij kulturalnie i etycznie oraz z szacunkiem traktować własną zonę, a
                            kochankę i tak jest przecież od kultury ....fizycznej
                                    • kornelia.80 Panie Borys, Pan bredzi... 19.09.06, 18:02
                                      Wydaje mi sie, ze jkakolwiek dalsza dyskusja z kolega Borysem nie ma sensu, bo
                                      niedorasta On poziomem do rozmowy.
                                      Powodem tego moze byc fakt,ze:
                                      a. jest to 15-latek ktory niebardzo rozumie, o czym rozmawiamy, a bardzo chial
                                      zabrac glos
                                      b. jest znacznie starszy, niz osoba z pkt. powyzej niestety jego rozoj
                                      psychiczny zatrzymal sie na poziomie oseska
                                      c. obcowal do tej pory tylko i wylacznie z kobietami, ktore pozwalaly sie
                                      traktowac w taki sposob, co zreszta jest zupelnie zrozumiale, ze zadna
                                      kobieta "na poziomie" raczej by znajomosci z takowym Panem nie zaryzykowala
                                      d. Pan Borys jest zdradzona zona, ktora krazy po wszelkich forach i obrzuca
                                      blotem zarowno innych niewiernych mezow, jak i kochanki ot tak dla poproswy
                                      samopoczucia.
                                      W kazdym z wymienionych przypadkow- wspolczuje.

                                      I prosze mi Panie Borys nie mowic, ze mam sie podmywac i czekac, az ktos bedzie
                                      mnie chcial, bo nie mam problemy "nikt mnie nie chce" Chyba,ze Pan nie
                                      przeczytal co napisama na poczatku tylko postanowil napisac cos,zeby bylo.

                                      PS. nie uzywam polskich znakow, nie dlatego ze nie potarfie wladac jezykiem
                                      ojczystym,ale niestety w danym momencie dysponuje "niepelnosprawna" klawiatura.
                  • croyance Re: No nie... 21.09.06, 21:52
                    Przeczytaj sobie ksiazke "Kochanka - motywy i konsekwencje" (autorka jest Maja
                    Langsdorff, niemiecka psycholog).
                    Przeczytasz sobie, jak wyksztalcone kobiety rezygnuja z urlopow, przyjaciol,
                    jakiegokolwiek zycia poza praca, warujac przy telefonie, bo moze on
                    zadzwoni ... Bardzo trafnie opisane.
                    • alfika Re: No nie... 11.11.06, 16:00
                      kobieta na poziomie i z klasą nigdy sobie na to nie pozwoli - a jeśli, to nie
                      obwini świata z kochankiem na czele, ale wybierze rozmyślnie to, na co ma
                      ochotę - i na własną odpowiedzialność

                      jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś kogoś w romans wciągnął bez zgody
                      wciąganego (celowo pomijam przypadki choroby psychicznej wykluczającej
                      samoświadomość)
    • kornelia80 Więc?? Jak mam odejsć?? 19.09.06, 09:58
      Zdaję sobie sprawe z tego,że cos zrobic musze i to szybko. Nie chce marnować
      sobie zycia, a i tak juz zbyt wiele poswieciłam.
      Zastanawia mnie tylko jak to zrobic, czy po raz pierwszy sie odważyc i
      powiedzieć o uczuciach?? Powiedzieć mu,że to koniec, bo poczułam coś do Niego,
      mimo że przez cała naszą znajomośc wypierałam sie wszelkich uczuc i tego samego
      chciałm od Niego. I ewentualnie pozwolić, żeby mnie zranił.
      Czy poprostu jak do tej pory niczego nie wyjaśniac, nic nie dać po sobie poznać
      i pod jakims głupim pretekstem odejsć z podniesioną wysoko głową i nie dać mu
      się zranić- wtedy zranie sama siebie.

      I dzieki z rady i zainteresowanie, a przede wszystkim za nie zmieszanie mnie z
      błotem:)
      • facettt Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 10:07
        A jestem zwolennikiem posiadania i Zony i Kochanki...

        Czy odejdziesz, czy nie... - to Twoja decyzja...

        Jezeli jednak zostaniesz...
        To masz prawo na jakies okreslenie minimum spotkan...
        minimum telefonow.
        minimum uczuc...

        sprobuj ustalic, czy da sie to osiagnac.
        • kornelia80 Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 10:16
          Problem w tym,że to On chciał na poczatku uczuc, a przynajmniej tak mówił. Jeśli
          masz w tej matrii doswiadczenie, to moze mi powiesz, czy facet chcący TYLKO sexu
          mówi, o co mu chodzi, czy raczej przez 3 miesiace nawija o uczuciach??
          Ja z wrodzonym sobie sceptycyzmem przyjełam,że całe to Jego gadanie o uczuciach,
          o bliskości itd. za chwyt majacy na celu zaciągnięcie mnie do łóżka, więc
          chłodno odpowiadałam na wszystko co miało zwiazek z uczuciami.... no i się
          doigrałam.
          A teraz się głowie, a co jesli, to nie był tylko chwyt?? Co jesli On chciał
          czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???
          • herkuleska Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 10:43
            Problem w tym,że to On chciał na poczatku uczuc, a przynajmniej tak mówił. Jeśli
            masz w tej matrii doswiadczenie, to moze mi powiesz, czy facet chcący TYLKO sexu
            mówi, o co mu chodzi, czy raczej przez 3 miesiace nawija o uczuciach??
            Ja z wrodzonym sobie sceptycyzmem przyjełam,że całe to Jego gadanie o uczuciach,
            o bliskości itd. za chwyt majacy na celu zaciągnięcie mnie do łóżka, więc
            chłodno odpowiadałam na wszystko co miało zwiazek z uczuciami.... no i się
            doigrałam.
            A teraz się głowie, a co jesli, to nie był tylko chwyt?? Co jesli On chciał
            czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???

            Wtrace sie,bo chcesz odpowiedzi od Faceta ktory jak pisze jest zwolennikiem
            posiadania zony I kochanki.
            To o czyms swiadczy,mianowicie o egoizmie mezczyzny I checi bycia wygodnym w
            zyciu..
            Jesli chodzi o Twoje pytanie ,czy Twoj facet na poczatku chcial
            uczuc..oczywiscie ze nie..
            Chcial uludy ze takowe uczucia zaistnialy..chcial ubrac powstale miedzy Wami
            pozadanie
            w romantyzm.Mezczyzni uwazaja ,maja wpojone ze kobiety lubia czule slowka.
            Im bardziej sie upierasz ze Tobie na nim nie zalezy tzn,ze go nie kochasz tym
            bardziej bedzie sie staral,
            abys w koncu go pokochala wystarczy ze spotykasz sie z nim,jestes do jego
            dyspozycji. I on jest juz bohaterem,w jego mniemaniu. Po jakims czasie bedzie
            pewny ze go kochasz pomimo ze zaprzaczasz.Pamietaj o przyslowiu,ktorym oni
            chetnie sie posluguja „kiedy kobieta mowi ,nie oznacza ze sie zgadza“ czy cos w
            tym guscie..

            Ja sama jestem druga zona mojego meza,znam Twoje uczucia ,i tez najpierw byl
            sex.w moim przekonaniu..
            Oklamywalam sie,taraz to wiem..

            Nie mam pojecia co Ci poradzic ,wiem jak jest ciezko z takiej sytuacji wyjsc..
            Ale zastanow sie ,czy nawet jak sie zdecydujecie na wspolne zycie,to bedziesz
            umiala byc zawsze ta druga..
            Jesli nadal bedziesz z nim dla sexu,jak mowisz to nie zal Ci Twojego
            czasu..pewnie chcesz kiedys miec chocby dziecko.
            Ktos Ci napisal „szanuj siebie“ –to znaczy badz troche bardziej
            egoistka..Pomysl o sobie..
            • kornelia80 Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 11:23
              czasu już teraz mi żal. Bo cały czas na cos czekam, sama nie wiem na co. Bycie
              drugą, cóż myśle nie byłoby to takie straszne, szczególnie że w pierwszym
              związku nie ma dzieci, jedyne czego bym się bała, że w pewnym momencie
              podzieliłabym los pierwszej zony- znudziłabym mu się.
              Wiesz, co najbardziej mnie w tym wszystkim boli?? Kłamstwa!! Dlaczego On nie
              moze normalnie powiedzieć o co mu chodzi, dlaczego jak przez prawie tydzień nie
              daje znaku życia, to zwala to na ilośc pracy i stres?? Wiem,że dużo pracuje, ale
              chyba nie sądzi,że uwierze,że nie ma czasu smsa napisac??
              Mam jeszcze jedno podejrzenie- mści sie na mnie za moje zachowanie, zanim
              pojawiły sie uczucia, a raczej zanim sama sie do nich przed soba przyznałam.
              • brak.polskich.liter Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 15:13
                On sie nie msci. On po prostu ma Cie w doopie.
                Wiesz, z zonatymi to mozna sypiac czysto rekreacyjnie. To znaczy: zadnych
                zakochan, zadnych oczekiwan, zadnej nadziei, ze zostawi zone/zakocha sie w
                Tobie/bedzie z Toba na dobre i zle. Zakochanie sie w zonatym jest, jak sama
                widzisz, niefajne.
                Nie sluchaj tego, co koles gada. Panowie opowiadaja niestworzone rzeczy po to,
                zeby sobie spokojnie pofikac na boku. Ten kawalek o nawale pracy i stresie to
                klasyka gatunku. A co ma Ci mowic? Ze boi sie zony, bo moze ona cos podejrzewa?
                Jasne, ze bedzie sciemnial i szedl w zaparte. Ma na boku dupencje gratis -
                dlaczego mialby to konczyc? Tacy, jak ten facet beda pitolic o wielkiej milosci
                i robic rzewna minke, jesli tylko zorientuja sie, ze kochanka ma zamiar odejsc.
                Facet nic Ci nie bedzie ulatwial, nie ludz sie. Wiej z tego ukladu, happy endu
                nie bedzie.
                • facettt niekoniecznie 19.09.06, 15:25
                  Bywa i tak, ale napisalem w poscie powyzej, ze bywa zupelnie odwrotnie i nie
                  jest prawda, ze kazdy zonaty sciemnia.

                  Zrobilem kiedys sondaz wsrod moich znajomych miewajacych kochanki
                  (akurat obracam sie w takim srodowisku). "Sciemnia" to sie zonie
                  (z koniecznosci rzecz jasna). Kochance zaden z nich nie sciemnial.
                  Jedni spotykali sie z dziewczyna tylko dla zabawy, inni z zakochania,
                  ale zaden z nich nie sciemnial. Mowili swoim kochankom prawde.

                  Oczwiscie mozesz zarzucic, ze mnie sciemniali. To raczej niemozliwe. To moi
                  dlugoletni, dobrzy znajomi... Nie mieli zadnego interesu , by mnie oklamywac.
                      • borys.m Re: sluchaj , dziecie... 19.09.06, 15:50
                        jezeli o mnie chodzi to jestem chłop z jajami a nie romantyczną baba, która
                        marzenia o " wielkiej miłości" stara się wykreować w rzeczywistość.
                        Życie jest brutalne, a szczęśliwe romanse mozna tylko ogladać w filmach z
                        Bolivood lub hareqinach.
                        • facettt sluchaj... 19.09.06, 16:01
                          zapewniam, ze bywa czasem zupelnie odwrotnie.
                          Zmien moze prace, miejsce zamieszkania i srodowisko :)
                          sa takie miejsca , gdzie sporo pieknych i samotnych kobiet :)
                  • brak.polskich.liter Re: niekoniecznie 19.09.06, 15:34
                    Kazdy przypadek to insza inszosc. Bywa, ze zonaty facet sie zakocha w kochance,
                    bywa, ze oboje traktuja to jako czysto rekreacyjny uklad i jest git. Tu mamy
                    okaz, ktory jest zbyt zajety, zeby np. wyslac sms-a do kobiety, na ktorej mu
                    rzekomo zalezy. Nie ma rowniez czasu sie spotkac. Pytany wprost pieprzy, za
                    przeproszeniem, jak potluczony.
                    Jedna wielka sciema i nic ponad to.
                      • brak.polskich.liter Re: niekoniecznie 19.09.06, 15:43
                        facettt napisał:
                        > ale pomoc moze tylko uczciwa rozmowa, a nie placz i domysly.

                        Zgadzam sie w calej rozciaglosci. Ale jest szansa, ze przy probie wyjasnienia
                        czegokolwiek pan bedzie w dalszym ciagu szedl w zaparte, wygadywal bzdury o
                        uczuciach i o tym, jaka to ona jest wazna, a on bardzo zajety, pierdu-pierdu...
                        Moze nawet sie poplacze. Sa tacy.
                        IMO - szkoda czasu i energii na typa.
                        • kornelia.80 Re: niekoniecznie 19.09.06, 18:09
                          I tego wlasnie sie obawiam. Juz probowalam zaczac rozmowe tego typu, to On
                          stwierdzil,ze przeciez wiem,ze to nieprawda, ze nie mam tak myslec i takie tam.
                          Poza tym, On najzwyczajniej wstydzi sie przyznac,ze boji sie zony. Tzn. o Niej
                          nie mowi nic. Przecie gdyby powiedzial "w weekend sie nie odzywamy, bo Ona moze
                          cos zobaczyc" OK, rozumiem, ale nie gadanie, ze tak mu szybko czas leci,ze nie
                          wie, gdzie mu sie tydzien podzial. Zachowuje sie tak,jakby zona nie istniala...
                          a wszyscy wiedza,ze jest...
                          • brak.polskich.liter Re: niekoniecznie 19.09.06, 18:19
                            Slowem trafilas na zalosnego, tchorzliwego sukinsyna. Powtorze sie i napisze
                            jeszcze raz: zakoncz te znajomosc. Zrob to poki masz jeszcze odrobine szacunku
                            do samej siebie. Nawet za cene post-rozstaniowego bolu serca, mimo poczucia
                            winy, w ktore koles bedzie Cie - moge isc o zaklad - probowal wmanewrowac.
                            Bol serca minie o ile nie bedzie pielegnowany, szacunek dla wlasnej osoby
                            zostanie.
                            Trzymaj sie
                            • kornelia.80 a i owszem 19.09.06, 18:48
                              tak, wiem,wiem musze to zakonczyc i to jeszcze zanim serce bedzie mnie naprawde
                              bolalo. Poki co wiem tylko,ze sa jakie suczucia, ze nie jest mi obojetny, ze
                              czekam, ze tesknie. Poki co to nie milosc, to nie zakochanie, ale wiem,ze jesli
                              juz tesknie, a nawet zaczynam byc zazdrosna, to prowadzi w kierunku glebszych
                              uczuc. Wiec... zakoncze... do konca tego miesiaca- takie mam postanowienie.
                              Naturalnie jesli "moj" bedzie mial sie ze mna czas spotkac, zebym mogla to
                              zakonczyc...
            • facettt stek bzdur. 19.09.06, 15:05
              herkuleska napisała:
              > Wtrace sie,bo chcesz odpowiedzi od Faceta ktory jak pisze jest zwolennikiem
              > posiadania zony I kochanki.
              > To o czyms swiadczy, mianowicie o egoizmie mezczyzny I checi bycia wygodnym
              w zyciu..

              - przeciwnie. jest to wprawdzie bardzo przyjemne, ale zyciowo
              bardzo "NIEWYGODNE" i meczace.


              > Jesli chodzi o Twoje pytanie , czy Twoj facet na poczatku chcial
              > uczuc... oczywiscie ze nie..

              - skad wiesz? to roznie bywa...
              czasami ma sie ochote tylko na kobiete, a niekiedy czlowiek sie po prostu
              zakochuje...tak najzwyczajniej...
              tylko poczucie odpowiedzialnosci nie pozwala zostawic zony i dzieci.

              > Mezczyzni uwazaja , maja wpojone ze kobiety lubia czule slowka.

              - nikt mi tego nie wpajal, Zlotko :)))

              > Im bardziej sie upierasz, ze Tobie na nim nie zalezy tzn, ze go nie kochasz
              tym bardziej bedzie sie staral,

              - bzdury. nie ma zadnej takiej reguly.

              Pomysl o sobie..
              >
              - o sobie kazdy zawsze mysli... smieszny ten apel...
          • facettt Re: Czytalas, co napisalem powyzej? 19.09.06, 14:56
            kornelia80 napisała:
            Co jesli On chciał czegos wiecej?? Co jeśli ja Go tak nastawiłam do siebie???


            Ja nigdy nie oszukiwalem i zawsze mowilem, czego chce, chociaz, rzecz jasna to
            sie zmienia... z przygody bez znaczenia - robi sie czasem romans, a niekiedy
            uczucie samo sie wypala... jak w kazdym "normalnym" kontakcie mesko-damskim...

            Porozmawiaj i spytaj... Na rozmowe i wyjasnienie sobie oczekiwan, nigdy nie
            jest za pozno...
        • tadaam posiadania, dobre sobie 20.09.06, 15:09
          hi hi hi
          posiadać to ty mozesz srebrny komplet sztućców, albo srubokret z bajerami...
          kultura to tak naprawdę BARDZO obce ci słowo, prawda?
          tylko słoma z butów czasmi wychodzi...
              • tadaam Re: Nie wysilaj się, chłoptasiu, 21.09.06, 08:27
                tadaam napisała:

                > bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją. I
                to
                >
                > znacznie.
                > Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, taki,
                > taki malusi...

                PS
                Dziwnym trafem jestem językoznawcą. Ale niech ci bedzie :)
                • tadaam Re: Nie wysilaj się, chłoptasiu, 21.09.06, 08:32
                  tadaam napisała:

                  > tadaam napisała:
                  >
                  > > bo moja umiejętnosc czytania ze zrozumieniem najwyraźniej przerasta twoją
                  > . I
                  > to
                  > >
                  > > znacznie.
                  > > Wydaje ci się, że taki boski jestes, co? Tak naprawdę to jesteś taki, tak
                  > i,
                  > > taki malusi...
                  >
                  > PS
                  > Dziwnym trafem jestem językoznawcą. Ale niech ci bedzie :)

                  PS 2 - To moze ci wyjasnię te zawiłosci... najprosciej rzecz ujmując: MAm a
                  POSIADAM to kompletnie dwie RÓŻNE rzeczy. Resztę, jak jestes zainteresowany,
                  doczytaj sobie ...
                  • facettt Nie wysilaj się, dziewcze :))), 21.09.06, 14:01
                    > > Dziwnym trafem jestem językoznawcą.

                    Ja "nie dziwnym trafem" jestem tlumaczem, no i co?

                    Slowa "mam" i "posiadam" uzywa sie w potocznym polskim ZAMIENNIE.
                    i takim jezykiem tu rozmawiamy.
                    I jest to dopuszczalne, chociaz, rzecz jasna niedokladnie to samo znacza...

                    Jezli chcesz rozmawiac jezykiem literackim, z zachowaniem dyscypliny logicznej,
                    to zamelduj to wyraznie - a krec.

                    Twoja proby dokopywania z boku, komus, za to , ze popiera romanse ,
                    nie potrafiac dokopac wprost, sa doprawdy smieszne :)))

                    • tadaam taaa 21.09.06, 14:26
                      Romanse a POSIADANIE kochanki/kochanka/zony/męża to dwie rózne rzeczy. To, że
                      MIEĆ i POSIADAĆ to też dwie rózne rzeczy, juz przyznałeś. I nie sil się na
                      komentarze w stylu co autor mial na mysli, bo w tym wypadku autorem jestem ja i
                      akurat co miałam na mysli wiem.
                      Wyraziłam swoje zdanie na temat "ludzi", którzy POSIADAJĄ innych ludzi. Nie na
                      temat romansu. ALe to chyba ty mi proponowałeś naukę czytania ze zrozumieniem?
                    • tadaam Re: Nie wysilaj się, dziewcze :))), 21.09.06, 14:28
                      facettt napisał:
                      > Twoja proby dokopywania z boku, komus, za to , ze popiera romanse ,
                      > nie potrafiac dokopac wprost, sa doprawdy smieszne :)))
                      >

                      A wprost też było... z zyczeniami liberalnej zony/partnerki. Ale tylko wtedy
                      kiedy naprawdę mocno będziesz ją kochał :)
      • kornelia.80 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 18:12
        tak, tez tak mysle. Od miesiaca tak sie zachowuje, ja wiem,ze to dla Niego
        ciezki miesiac, wiem,ze On naprawde duzo pracuje (jestesmy powiazani
        zawodowo,wiec wie o czym mowie) ale chyba kazdy czlowiek wie,ze n napisanie
        smsa nie potrzeba zbyt wiele czasu.
        Zastanowilam sie, wiem co zrobie, powiem mu co o tym mylse... zobaczymy co
        zrobi.
      • gszesznica Re: Durne jesteście baby 19.09.06, 13:15
        brasil5 napisał:

        > i taaaaakie powtarzalne... że aż się naprawdę tzreba czasami zmuszać, żeby
        taką
        >
        > przelecieć, nawet o 10 lat młodszą!!!!

        "Pyta sie mezczyzna Pana Boga
        -Boze czemu stworzyles Kobiete taka piekna
        P.B.-zebys mial co podziwiac.
        M.:
        -Panie Boze ,ale czemu kobiety sa takie glupie?
        P.B:
        -zeby mogly Cie pokochac:))
    • qw5 Re: prosba Kochanki...przynajmniej tyle mozecie z 19.09.06, 15:06
      A jeśli on mówi prawdę, jeśli mu naprawdę na Tobie zależy, jeśli serio nie ma
      czasu, bo praca, bo rodzina ? Dlaczego od razu zakładasz, że on ściemnia.

      A może to jest tak, że to Ty ściemniasz samą siebie? Że żyjesz złudzeniami? Że
      de facto marnujesz swój czas a co za tym idzie życie?

      On owszem może Cię powstrzymywać, bo faktycznie na tym mu zalezy, żeby taki
      układ trwał. Ale to ostatecznie Twoje życie i Twoja decyzja i kiedy powiesz
      KONIEC to będzie koniec. Może na początku formalny, ale z czasem pozostaną po
      tym już tylko wspomnienia, o ile będzesz miała na nie czas.

      PS
      Użyłam powyżej słowa "układ". Zapewniam, że jest to tylko przypadek i nie
      należy ono do repertuaru moich ulubionych:)
    • witch-witch Re: Błoto? Od strażników moralności? Hęł :)))) 19.09.06, 16:45
      Jakoś mi cię moja egzaltowana panno nie ŻAL. Owszem życie cię nie pieści,
      facet 'zmusza' cię do TAKIEJ CHOLERNEJ udręki..Czekać...na ru..ko, łożesz ty.
      Ta LOVE udręka dla takich małych kobietek jak ty.

      Kobieto o ile jesteś nią, masz problem z sobą samą przez swoją głupotę zrobiłaś
      z siebie to kogo zrobiłaś. Po co pozwalasz małym ludziom deptać po sobie.
      Przecież wiesz,że kochanki mają małe szanse na szczęsliwy romans,są dodatkiem
      do męskiego ego, w którym on mysli jedynie o zaspokojeniu swoich potrzeb.

      Obudź się i zajmij się sobą...już bez niego.
        • witch-witch Re: "Sorry... 19.09.06, 16:58
          ja nie umoralniam, nie stac mnie na to. jedynie podpowadam ogolny sens spray.

          Szkoda ze twoja zona nie jest taka piekna.
          Ja wyszlam za maz za bardzo przystojnego faceta,´wiec nie ogladam sie za innymi
          facetami wystarczy mi ten ktory jest.

          Moze nie boj sie, znajdz sobie piekna kobiete i poslub ja, bedziesz mial ja na
          codzien....i pzrestaniesz ogladac za innymi, jak wiesz ze slicznotrka czeka w
          domu...
          • kornelia.80 Re: "Sorry... 19.09.06, 18:39
            tyle tylko, ze nie zawsze najwazniejszy jest wyglad... a poza tym wszystko jest
            sie w stanie znudzic. Jesli naprawde uwazasz,ze facet ktory ma piekna, nawet
            najpiekniejsza zone pod Sloncem bedzie jej wierny tylko dlatego,ze jest piekna,
            to jestes wyjatkowo powierzchowna. Bo w kims "pieknym" mozna sie zauroczyc, ale
            zakochujesz sie nie zawsze w kims kto jest taki piekny.
    • lune do faceta z jajami czyli Borysa ;) 19.09.06, 16:56
      "Oczywiście, ze kochankom nie nalezy się zaden szacunek, bo jak mozna szanować
      kogoś, kto sam sie nie szanuje."

      Swietna filozofia :)
      zonatemu 'posiadaczowi' kochanki - nalezy sie szacunek czy nie ? czy godny
      szacunku jest czlowiek ktory oklamuje swoja zone, zdradza ja ?

      'Kochanka to TYLKO zabawka i przygoda.'

      A zona to tylko zona no nie ? No i dla kompletu ... maz to tylko maz - mozna go
      oklamac, zdradzic itd. ?

      'Kochanka nie ma prawa stawiac zadnych wymagań , ani żądań.
      Ma siedzieć cicho, aby sie nie wydało i posłusznie dostosowywać się do sytuacji.
      Ma być w kazdej chwili gotowa, podmyta, chętna i miła uśmiechnięta i
      szczęśliwa, ze jakiś facet ją chce.'

      Ktos kto w tak przedmiotowy sposob chce traktowac innego czlowieka - zasluguje
      na to by byc DOKLADNIE TAK potraktowany. Nie zycze ci tego - bo w jednej chwili
      stracilbys te swoje 'jaja' ... ktore w mojej opinii i tak sa dosc dyskusyjne ;)

      lune
      • facettt Tu nie masz racji, Lune 19.09.06, 17:04
        Filozofia Borysa, byla czytelna: - przez sprowadzenie sytuacji kochanki do
        absurdu (ze to tylko seks,, zeszmacenie itd...) chodzilo mu o zochdzenie
        sytuacji, gdy zonaty mezczyzana zadaje sie z kobieta.

        Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
        posiadanie zony jest piekna rzecza.
        dom, cieplo, rodzina...

        Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
        to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))
        • lune nie mam racji ? 19.09.06, 17:29
          facettt napisał:

          > Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
          > posiadanie zony jest piekna rzecza.
          > dom, cieplo, rodzina...

          Posiadanie meza jest rzecza piekna : dom, cieplo, rodzina ...

          > Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
          > to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))

          Posiadanie do tego Kochanka czyni zycie jeszcze piekniejszym : to burza uczuc,
          dodanie zyciu kolorow itd ... ;)))

          Ciekawe ze faceci - gdy role sie odwroca - jakos zmieniaja zdanie ; ale zanim
          tak sie stanie - do glowy im nie przyjdzie ze to mozliwe ; czuja sie 'wladzami
          zwierzat' i troche mnie to smieszy ;

          Byc moze nie zrozumialam intencji Borysa /jesli tak - to przepraszam Borysa:)/

          lune



          • facettt wlasnie :))) 19.09.06, 17:35
            lune napisała:
            > Byc moze nie zrozumialam intencji Borysa /jesli tak - to przepraszam Borysa:)/

            I oto chodzilo.
            On mial klasyczne
            konserwatywne poglady.
            zadnych kochanek!

            A ja, jak widzisz, mimo, ze obyczajowy liberal, tez mam swoje zasady
            (nigdy np. nie zabieram sie za mezatki i nie rozbijam rodzin)

            I tutaj , jak prawdziwy facet, honorowo i bezinteresownie stanalem
            w jego obronie :)))
            by wykazac jego dobre intencje :)))
            • lune Re: wlasnie :))) 19.09.06, 17:48
              facettt napisał:


              > A ja, jak widzisz, mimo, ze obyczajowy liberal, tez mam swoje zasady
              > (nigdy np. nie zabieram sie za mezatki i nie rozbijam rodzin)

              Ale mi zasady - lamanie zasad :) przeciez zdrada jest zlamaniem zasad - czy
              nie ? i nie wkrecaj mi tu liberalizmu ;)))

              A co do dobrych czy zlych intencji Borysa czy Twoich - serio czy pol-serio czy
              z przekasem czy z ironia ... konserwatysta czy liberal - i tak zawsze wylazi
              troche prawdy ;)

              lune

              • facettt absolutnie :))) 19.09.06, 17:51
                lune napisała:
                > Ale mi zasady - lamanie zasad :) przeciez zdrada jest zlamaniem zasad.

                absolutnie nie.
                gdy sie nie przysiegalo wiernosci, to nie ma i zdrady :)
                gdyz nie lamie sie zadnej zasady.
                • lune tak tak 19.09.06, 17:55
                  i pewnie zyczylbys sobie aby TWOJE kobiety wyznawaly podobny poglad ?

                  "nie przysiegalam - no to moge sie bzykac z kim chce, przeciez nie bedzie mial
                  o to pretensji moj kochany mis"

                  nie bedzie mial pretensji ? naprawde ? bedzie trwal w takim ... liberalnym
                  zwiazku ?

                  lune
                    • lune Re: tak tak 19.09.06, 18:04
                      facettt napisał:

                      > znasz pierwsza zasade kultury osobistej i dyskrecji?
                      >
                      > - czego oczy nie widza, tego sercu nie zal...

                      ............. a gdy 'cudze' oczki widza - i usluznie podpowiedza to serduszko w
                      zaparte idzie i nadal nie widzi ?

                      Oj Facettt :) ja juz duza dziewczynka jestem ; troche sie naogladalam zycia z
                      roznych stron ; tak latwo to nie jest ;)))

                      ale zycze ci oczywiscie wszystkiego dobrego

                      lune
              • lune poironizujemy ? 19.09.06, 17:51
                wpis Borysa z innego watku :

                'racja, jak kochanka sie nie sznuje, to żona musi się szanować.
                Jak panience nie przeszkadza bzykanie się z cudzym facetem, wiedząc, ze on
                zonaty, to przynajmniej żona powinna miec honor.'

                No i znow nie widzimy jakos 'honoru' faceta ktory zdradza ;)

                lune
                • facettt Ty sie, Dobra Kobieto 19.09.06, 17:55
                  nie smiej z Borysa...:)))

                  On chcial poironizowac i mnie obsmiac, ale ze jest troche "niepisaty",
                  to mu ta ironia niespecjalnie wyszla :)))

                  Ja tam cenie spokojnych mezow, co nie lataja za babami i bede go bronil.

                  Nie lubie bowiem konkurencji na rynku :)))

                • kornelia.80 Re: poironizujemy ? 19.09.06, 18:51
                  Moim zdaniem Pan Borys przeniosl sie w czasie ze sredniowiecza i prubuje siac
                  zamieszanie na forum przez chamstwo,kiepskie wyrazanie mysli (MYŚLI-hahaha) ,
                  oraz zle zrozumiane poczucie moralnosci.
        • tadaam Re: Tu nie masz racji, Lune 20.09.06, 15:15
          Moja filozofia jest zupelnie odwrotna:
          > posiadanie zony jest piekna rzecza.
          > dom, cieplo, rodzina...
          >
          > Posiadanie do tego Kochanki czyni zycie jeszcze piekniejszym:
          > to burza uczuc, dodanie zyciu kolorow itd...:)))

          Gosciu, ty z tym swoim posiadaniem........ ehhh
          • facettt dziewcze, ty z tym czepianiem..:) i nieco wykladu. 20.09.06, 15:27
            tadaam napisała:
            > Gosciu, ty z tym swoim posiadaniem........ ehhh

            dziewcze, ty z tym czepianiem... eeh...

            Jasne jest , ze ludzi sie nie posiada, tylko z nimi sie jest.
            kogo i czego uczysz?

            tym niemniej - w jezyku polskim - utarlo sie mowic:
            mam zone, mam kochanke...

            I jest to forma obyczajowo i jezykowo poprawna...
            natomiast mowienie: jestem z zona i z kochanka byloby cokolwiek smieszne,
            gdyz nie mozna byc jednoczesnie z jedna i druga :)))

            To tyle mojego wykladu z obyczajow, jezykoznawstwa i logiki :)))



      • facettt nie. 19.09.06, 18:21
        solaris_38 napisała:
        > tylko .. czy nie szkoda czasu?

        lepiej byc kochanka zonatego i kogos wolnego szukac, niz byc po prostu sama.
        • solaris_38 niespójność 19.09.06, 18:47
          1. jesli kogoś MASZ -to jaka jest twoja motywacja aby szukac ? powiedzmy że ..
          nieco mniejsza
          2. masz na to mniej czasu i okazji badąc z kims i spędzajac z nim zcas
          3. kobiecie moze totalnie nie odpowiadac "posiadanie" kochanka na poziomie
          zwierzęcia czyli do seksu (kobeity sa pod tym wzgledem nieco głębsze zazwyzcaj)
          po co "mieć" żonatego który nie kocha

          uprawuianie seksu bez uzycia uczuc i ducha jest po prosru marne i jest
          stratą czasu c.b.d.u
          • facettt spójność :) 19.09.06, 20:07
            solaris_38 napisała:
            3. kobiecie moze totalnie nie odpowiadac "posiadanie" kochanka na poziomie
            > zwierzęcia czyli do seksu (kobeity sa pod tym wzgledem nieco głębsze zazwyzcaj

            moze...
            ale innej moze odpowiadac , prawda?

            > po co "mieć" żonatego który nie kocha

            z powyzej podanego powodu.

            a takiego, ktory KOCHA warto miec jeszcze z tego dodatkowego powodu:)))
            • solaris_38 (zakładam 19.09.06, 20:15
              że miłośc jest czymś dobrym odzywczym i głęboko pozytywnym a jej brak odwrotnie)

              1.sa kobiety kóre lubią byc bite i poniżane ale toże im to w jakiś sposób
              odpowiada nie czyni aktu poniżania kobiety dla żadnej ze stron dobrym


              2.zakąłdasz że żonaty a kocha kochankę a ja w to nie wierzę . myslę że faceci
              kochają żony od kórych nei opdchodzą niby ich (nawet wobec siebie neinawidząc)
              a kochanki jedynei wykorzystują do niejako "uzupełnienia " brakó i niedoborów
              żony

              ale to nieco pzrewrtona prowaokacja

              w kadym razie już bez prowokacji wierzę w miłośc
              ona zawsze znajdzie dobrą drogę bez kombinacji i labiryntów
              prostą i życiodajną jak ona sama :)

              nigdy nie martwie sie o nikogo kto prawdziwie kocha
              miłość bowiem nikogo nie może skrzywdzić

              ale nie będę tu wchodzić w polemikę

              niech każdy zostanie przy swojej wizji miłosci
              i tym czego sie od zycia pragnie

              • facettt ja tez zakładam 19.09.06, 20:22
                solaris_38 napisała:

                > że miłośc jest czymś dobrym odzywczym i głęboko pozytywnym,
                a jej brak odwrotnie)


                - oczywiscie...

                >> 2.zakładasz, że żonaty, a kocha kochankę a ja w to nie wierzę .
                myslę że faceci kochają żony od kórych nei odchodzą niby ich
                (nawet wobec siebie neinawidząc)

                - sa faceci, ktorzy kochaja swoje dzieci...
                a odchodzic od zon, nie kochajac ich, nie zamierzaja,
                gdyz nie chca zrobic im krzywdy.

                > a kochanki jedynei wykorzystują do niejako "uzupełnienia " braków i
                niedoborów żony

                - tak tez niekiedy bywa...
                - a niekiedy w tych kochankach sie zakochuja...
                moze byc roznie.

                > w kadym razie już bez prowokacji wierzę w miłośc
                > ona zawsze znajdzie dobrą drogę bez kombinacji i labiryntów
                > prostą i życiodajną jak ona sama :)
                >

                - ja rowniez.
                ale jest milosc i jest tez odpowiedzialnosc za bledy, ktore sie wczesniej
                zrobilo :)))
                • solaris_38 Re: ja tez zakładam 19.09.06, 20:34
                  dlazcego uważasz że zrobisz krzywde niekochanej kobeicie odchodzać od niej
                  czyż ona nie zasługuje na miłosc
                  dlaczego zakłądasz że robisz krzywdę dzieciom odchodzac ze związku w kórym nei
                  ma miłości ?

                  czy raczej nie ejst to strach i ból pzred rozstaneim z dziećmi

                  czy facet kóry odchodzi od kobiety niekochanej i daje jej szanse na
                  znalezienie partnera kóry będzie ją kochał prawdziwie - jest złe?
                  czy walka o wagę miłosci we własnym zyciu jest zła?

                  wyobraźmy sioebie że facet odchodzi od niekochanej żony i pokonuje ból rozstania
                  siue z dziećmi i ich równei mocne chwilowo cierpienie rozstania

                  jakei sa długofalowe skutki ?

                  zona znajduje kogoś kochanego i razem stanowią dla dzieci własciwy wzorzec
                  facet znajduje tworzy wartościowy związek oparty na miłości - także jest dla
                  długie lata dla dzieci żywya nauką JAK kochac

                  skad dziecko nauczy sie miłości jeśli nei będzie jej w domu
                  pozbawiani dziecka potęznej siły miłosci jest być może wiekszyą krzywda niż
                  męczenie się wszystkich naraz

                  znam związk=i kóre rozpadły sie i nawiązały nowe związki
                  dobre

                  i znam kiedy tylko jedna ze stron zdołała nawiązac zwiazek oparty na miłosci -
                  a i to było dla dzieci piekną lekcją JAK TO SIĘ ROBI

                  bo miłosci wbrew pzoorom sie uczymy i wzorce mają znaczenie

                  odejscie nei musi być zatem objawem nieodpowedzialnosci lecz aktem szacunku
                  dla miłości


                  ja nei chciałabym aby ktoś pozostawał ze mna dla dzieci
                  nic nie upokarzałoby mnie bardziej wobec dzieci jak fakt że matka jest niekochana
                  • facettt Re: ja tez zakładam 19.09.06, 20:46
                    solaris_38 napisała:

                    > dlazcego uważasz że zrobisz krzywde niekochanej kobeicie odchodzać od niej
                    > czyż ona nie zasługuje na miłosc
                    > dlaczego zakłądasz że robisz krzywdę dzieciom odchodzac ze związku w kórym
                    nei ma miłości ?

                    - wystarczy, ze jest zgoda, spokoj i zrozumienie. to juz duzo...
                    najwyrazniej nie rozumiesz problemu
                    >
                    > czy raczej nie ejst to strach i ból pzred rozstaneim z dziećmi

                    - to glownie. napisalem o tym wyraznie.
                    >
                    > czy facet kóry odchodzi od kobiety niekochanej i daje jej szanse na
                    > znalezienie partnera kóry będzie ją kochał prawdziwie - jest złe?
                    > czy walka o wagę miłosci we własnym zyciu jest zła?

                    - nie jest zle. ale i nie jest obowiazkowe.
                    >
                    > wyobraźmy sioebie że facet odchodzi od niekochanej żony i pokonuje ból
                    rozstania sie z dziećmi i ich równei mocne chwilowo cierpienie rozstania
                    >
                    > jakei sa długofalowe skutki ?

                    - rozne. zycie jest nieodgadnione.
                    >
                    > zona znajduje kogoś kochanego

                    - zawsze moze... czy ktos jej broni?
                    jej widac tez taka sytuacja odpowiada.

                    > skad dziecko nauczy sie miłości jeśli nei będzie jej w domu

                    - wystarczy, ze nauczy sie wzajemnego szacunku obojga rodzicow.

                    > pozbawiani dziecka potęznej siły miłosci jest być może wiekszyą krzywda
                    niż męczenie się wszystkich naraz

                    - dyskusyjne, czy nie wieksza krzywda jest pozbawianie go ojca.
                    grzecznego i je kochajacego.
                    >
                    > znam związk=i kóre rozpadły sie i nawiązały nowe związki
                    > dobre

                    - w zyciu bywa roznie. to oczywiste.
                    >
                    > odejscie nei musi być zatem objawem nieodpowedzialnosci,
                    lecz aktem szacunku dla miłości
                    >

                    - lubie szpagaty intelektualne, ale az tak gietki nie jestem :)))
                    >
                    > ja nei chciałabym aby ktoś pozostawał ze mna dla dzieci
                    > nic nie upokarzałoby mnie bardziej wobec dzieci jak fakt że matka jest
                    niekochana

                    - dzieci tego w ogole nie widza.
                    kultura osobista mozna zakryc wszystko.
                    najwyrazniej nie masz pojecia o "angielskim" stylu zycia.
                    • solaris_38 ano najwyraźniej nie ma pojęcia 19.09.06, 20:59
                      a angielskim życiu

                      ale jak już pisałam każdy ma swoją bajkę
                      ty masz angielską z jej plusami i minusami

                      mnie sie ona nie podoba

                      dla mnie byłaby za trudna

                      zarówno gdybym była dzieckiem i zoną i mężem

                      ale każdy jest inny

                      zycze Ci wszak szczescia i miłości jak najwiecej
          • tadaam kolejna 20.09.06, 15:19
            Ludzi się nie MA, ani się ich nie POSIADA. Z ludźmi się JEST.
            Nic to... na szczęście tak to już jest zorganizowane, że to co oddajemy
            przyrodzie, ona predzej czy później nam zwraca, często z naddatkiem :)
        • kornelia.80 What you can't have, you can't resist 19.09.06, 18:55
          No tak, ale co jesli nie chce sie nikogo innego?? Bo ja np. nikogo nie szukam,
          zreszta nigdy nie szulakam, raczej pozwalam sie odszukac;) Nie nazekam na brak
          zainteresowania, na samotnosc, nie spotykam sie z zonatym facetem dlatego, ze
          zaden wolny mnie nie chce. J sie z Nim spotykam, bo chce Jego, a nie kogos
          innego... i tu caly problem:/
          -What you can't have, you can't resist-
          • solaris_38 Re: What you can't have, you can't resist 19.09.06, 18:59
            mówisz tak "ale co jesli ja mam ochotę być poniewierana ?"
            ok
            nic
            tylko tyle że skoro tego chcesz to to dostaniesz czyli będziesz poniewierana

            ale skoro tego chcesz to sie na to nei skarż tylko weź to chego chcesz lub ..
            chciej czegoś innego - na co nie będziesz się żałoście skarżyć
    • w.e Re: Dla ciebie bycie kochanką to zwykła, 19.09.06, 20:17
      szara codzienność?!Co? I ty uważasz siebie za głębię mądrości? Aż sika ci ona po kolanach, szkoda tylko ze chcesz uchodzić tutaj na forum za 'siódmy cud świata' sadząc takie podstawowe błędy ortograficzne.

      Skoro już tak wiele wiesz o tym jacy to 'są' mężczyźni, dlaczego nie weźmiesz zwyczajnie i się nie o d p i e r d o l i s z tylko jak ta durna gąska wypisujesz pozew na forum co i czego męzczyźni nie powinni robić, takim jak ty dupodajkom.

      Skoro tak bardzo masz w tej łepatynie poukładane to sobie sama ten problem z łajdusem rozwiąż.Czego w ogóle oczekujesz od niego, przecież on niczym szczególnym nie odbiega od twojego medelu jaki posiadasz w swojej 'mądrej' głowie.
      Nie wyobrażaj sobie, że znajdziesz wielu na forum, których wzruszysz swoim losem.
      Dla mnie jesteś obrzydliwą, zaruzumiałą, babą, bez zasad i norm moralnych, której brak wychowania i empatii wobec innych ludzi...pfffuujjj ci na drogę!