Gość: asplund
IP: 213.231.15.*
10.03.03, 12:48
Podejście moje do juniora kiedy grymasi i jest w złym humorze jest zbyt
agresywne. Dlaczego tak jak kobieta nie potrfię zabawić go , zainteresowac
czymś, dlaczego mrucze pod nosem jakieś wyrazy zniecierpliwienia i mam
wrażenie że on robi mi to złośliwie, a tak raczej nie jest. Wydaje mi sie, że
on troszke stracił do mnie zaufanie i swoja sympatie. To sie pewnie ułoży,
ale nie chciałbym wyglądać w jego dziecięcych oczach jako ojciec niezbyt
lubiany bo nigdy nie wiadomo jakiej reakcji sie po nim spodziewać, a
najgorsze, że czasem może być opryskliwy i agresywny. Ja sam to przerabiałem.
Dziś ponieważ straciłem cierpliwość, przestałem sie w pewnym momencie odzywac
w ogóle poza jakims niezbednym minimum po to by nie nakrecac siebie i innych.
Boje sie że takie sytuacje będą coraz silniej rzutować na psychike juniora i
jego stosunek do mnie i bedzie miedzy nami tak jak miedzy mna i moim ojcem
tzn. ojciec mnie częściej denerwował lub przestraszał niż budził ciepłe
uczucia lub tez te pierwsze były silniejsze. Nie robie zlewki i uczestnicze w
wychowaniu i opiece nad naszym małym (11mies) ale chciałbym mieć pewnosc, ze
robie to dobrze. Przeciez nie powiem, ze skoro na dzień dzisiejszy ja nie
potrafie pozytywnie na niego wpłynąć to nie będę na razie sie nim zajmować.
Takiej przerwy nigdy bym nie nadrobił jak nie nadrobił mój stary. Strasznie
mi zależy na bliskim kontakcie z moim synkiem przede wszystkim dlatego, że go
kocham, ale jak wpłynac na siebie i nie popełniać błędów wychowawczych