Romans w pracy i jego nagatywne skutki

19.09.06, 21:32
Drogie Panie,
Zwracam się do Was z zapytaniem, czy którejś z Was przydarzyło się przeżyć w
miejscu pracy ( z kolegą z pracy oczywiście ) romans, flirt, zauroczenie?
Jakie były Wasza dalsze stosunki z tą osobą w momencie kiedy to się kończyło
( nie daj boże z jego winy ), czy potrafiłyście z nim dalej współpracować,
nie okazywać swoich emocji, noramlnie sie porozumiewać w kwestiach
służbowych. Czy którejś z Was zdarzyło się może chcieć się na nim odgryźć,
zemścić i posłużyłyście się to tego polem zawodowym?
Bardzo proszę opiszcie mi swoje historie, bo zaczynam się zastanawiać czy
moje zachowanie było klasykiem w tego typu sytuacjach, czy też powinnam
zwrócić się o poradę do psychologa ;)???
    • witch-witch Re: Oj babo....ciut niedopchana... 19.09.06, 22:24
      Do pracy przychodzi sie pracowac a nie romansowac. Jaka nudna prace masz ze
      musisz sobie gachem galy i dupsko dopychac...aby przezyc dzien.
      • kawa.inka4 Re: Oj babo....ciut niedopchana... 19.09.06, 22:41
        Bzdury mówisz koleżanko witch-witch. Tak jak kiedyś poznawało się facetów w
        szkole, potem na studiach, to teraz w pracy. Jak spędzasz w niej pół żyia, to
        tym bardziej nie masz szans poznać kogoś gdzie indziej. Bagatelizujesz sprawę,
        czsem lepiej mieć emocje w realu, niż spędzać wieczory na forum popijając
        browar. Wolę analizować to, co się faktycznie wydarza w moim życiu, niż czytać
        takie posty jak te twoje na żenującym poziome. Z tym niedopchaniem - głodnemu
        zawsze chleb na myśli co ?
        • witch-witch Re: Oj babo....ciut niedopchana... 19.09.06, 22:48
          Oczywiscie ty reprezentujesz OGROMNY "poziom" ogldajac sie w pracy za szansa
          do dopchania wysiedzialej na stolku pochwiny .....
    • klonn3 a to wszystko dlatego, że 19.09.06, 23:16
      Już nie maaaaaaaaa dziiiiiiiiiikich plaaaaaaaż
      na których zbieraaaaaaaaaaałam bursztyyyyyyyyyyyyyyyynyyyyyyyyyyyyyyyyyy
      :D
    • emparia Re: Romans w pracy i jego nagatywne skutki 20.09.06, 14:40

      najczęściej ona traci pracę,
      czy to negatywny skutek, odpowiedz sobie sama, czy romansik jest tego wart?
      • zebra102 Re: Romans w pracy i jego nagatywne skutki 20.09.06, 16:48
        Sądzę, że to czy ona straci pracę czy on, jeśli do tego dojdzie zależy
        wyłącznie od tego kto jest bardziej ceniony przez szefa. Niech kawa.inka4 sama
        sobie odpowie.
    • zebra102 Re: Romans w pracy i jego nagatywne skutki 20.09.06, 16:46
      Droga Kawa.inka4,
      Nie rozumiem dlaczego chcesz się na Nim zemścić czy odgryść, jeśli jak piszesz
      to się kończy nie z jego (czy powinno być "Jego") winy. Może psycholog mógłby
      pomóc?
      Na pewno współpraca po romansie nie jest łatwa, dlatego nie warto wdawać się w
      romanse w miejscu pracy, albo od początku liczyć się z konsekwencjami.
      Może jeno z Was powinno pomyśleć o zmianie pracy?
    • elisa-lena Re: Ludzie będą o was plotkować. 20.09.06, 16:55
      efekt nieudanych romansow w pracy jest bardzo przykry. Człowek staje się
      obiektem plotek. Na długo pozostaje niesmak, czy warto się narzażąć? Poza tym
      zależy z kim jest ten romans. Jeżeli z żonatym kolegą...to tragedia murowana.
      • wiedzma15 Re: Ludzie będą o was plotkować. 20.09.06, 17:09
        Miałam romans ze swoim przełożonym, do dziś zachowujemy oboje ciepłe wspomnienia, chociaż po jakimś czasie romans się zakończył... pracowałam tam jeszcze przez prawie rok (potem odeszłam, bo dostałam lepszą propozycję)i nie zauważyłam zmiany w traktowaniu mnie... zresztą nigdy nie traktowałam tamtego zauroczenia jako drogi do poprawienia swojej pozycji w firmie... i nie pozwalałam na żadne widoczne oznaki faworyzowania mnie

        po zakończonym romansie nie zmieniły się nasze relacje, dobrze nam się pracowało, żadnych wyrzutów ani chęci zemsty... ale może na tym polega dojrzałość...? muszę się przyznac, że w czasie tego romansu oboje byliśmy w związkach małżeńskich...
    • gocha033 Re: Romans w pracy i jego nagatywne skutki 20.09.06, 17:15
      W pracy nigdy sie tego nie robi. Gdy jest dobrze, to dobrze, a gdy zle,
      to niewiadomo, jak postepowac. Ja stracilam kiedys przez to dobra prace.
      Gdy skonczylo sie wszystko z hukiem , nie moglam potem wytrzymac jego widoku
      i musialam prace zmienic.
    • kawa.inka4 Re: Romans w pracy i jego nagatywne skutki 20.09.06, 20:07
      Ani ja nie jestem mężatką, ani on żonaty, więc teoretycznie mogłam sobie robić
      nadzieję, że to przerodzi się w coś więcej, myśle, że jeżeli by tak się stało -
      to w firmie nikt by nie robił z tego dramatu.Niestety panu się zmieniła
      koncepcja, po prosto związał się z inną dziewczyną spoza pracy.A niestety
      musieliśmy pracować dalej razem, więc aby sobie zrekompensować straty moralne i
      urażoną kobiecą dumę - wyżywałam się na nim w kwestiach zawodowych, bo to w tym
      momencie było jedyne wspóne pole. Nie było mnie stać na to, aby się z nim
      elegancko rozmówić, on zresztą też nie próbował i o to właśnie miałam do niego
      największy żal, że nie był w stanie pogadać ze mną w cztery oczy tylko
      zastosował najgorszą metodę typu " rozejdzie się po kościach".
      A się do tej pory jeszcze nie rozeszło...
      Tzn. teraz już jest lepiej, nawet rozmawiamy nrmalnie i współpraca też jest ok.
      Mam natomiast z nim pewną niewyjaśnioną kwestię z przeszłości, która jest taką
      zadrą, siedzi gdzieś głebko nie wyjawiona i pewnie nidy nie będzie.
      • emancypantka5 Re: Romans w pracy i jego nagatywne skutki 20.09.06, 20:18
        Ogólnie wiadomą rzeczą jest, że tam gdzie pracują mężczyźni i kobiety, tam
        zazwyczaj iskrzy...Flirt, mały romans jest przyjemnością, od której żywiej
        krąży krew i policzki ożywają rumieńcem, dlaczego więc mielibyśmy się tego
        wyrzekać?
        Powiem szczerze i ja kiedyś zaueoczyłam się moim kolegą z pracy.Jakieś trzy
        lata temu serce biło na jego widok zdecydowanie za szybko i zdecydowanie zbyt
        mocno traciłam ostrość myśli i języka:)
        Owszem, pozwoliliśmy sobie na kilka czulszych gestów, słow,...pocałunków, o sms-
        ach nie wspomnę:)
        Efekt był taki, że do pracy gnaliśmy jak na skrzydłach.No i komu to mogło
        przeszkadzać?
        Nie posunęliśmy się nigdy za daleko, czas sprawił, że emocje ostygły, nadal
        bardzo się lubimy, nikt nie ma do nikogo pretensji...Samo przyszło, samo
        przeszło...Było super, a teraz też jest nieźle.
        Tak naprawdę wszystko zależy od naszej klasy i kultury jak to się dalej
        potoczy, nieprawda, że zawsze trzeba odchodzić z pracy itp.
        Normalni ludzie wiedzą, że flirt to tylko taka fajna zabawa:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja