Tym razem o dzieciach

21.09.06, 15:10
Mam pewne watpliwosci czy trafilam na wlasciwe miejsce bo z tego co czytam na
tym forum to glownie o sprawach mesko damskich tocza sie tu rozmowy,ale moze
znajdzie sie ktos kogo zainteresuje to o czym chce napisac i moze dostane
jakas cenna rade.Otoz do rzeczy.opiekuje sie 2-ma chlopcami 11 i7 rzecz
dzieje sie w USA ale to wlasciwie nie takie wazne.Rodzice rozwiedzeni.Tatus
zabiera chlopcow srednio raz w tygodniu na kolacje (czyli pizze) tak na mw
godzinke i spedzaja z nim sobote albo niedziele -graja w tenisa ,chodza na
basen itd.Mamusia aktywna zawodowo b. sympatyczna i atrakcyjna z fisiem na
pkcie fitness i diety czesto wyjezdza sluzbowo na caly dzien wraca ok 9.30 ma
faceta.
Tatus niestety pije i zdarza sie ze starszy wraca z "widzenia" z placzem
ojciec potrafi sklac go i nawrzeszczec na niego za to np .ze mlodszy donosi
ze starszy cos tam powiedzial o tatusiu.Mamusia sle te dzieci na spotkania
majac swiadomosc jak to synek przezywa.Ojciec czesto wydzwania najwyrazniej
na bani zeby z synkiem porozmawiac.
Starszy chlopiec jest najwyrazniej znerwicowany placze z byle powodu-kazda
odmowa konczy sie histeria ,jest przewarazliwiony na swoim
punkcie,jednoczesnie towarzyski ma wielu kolegow.
Mlodszy wrzeszczy ma stwierdzone ADHD ale wydaje mi sie ze na wyrost,daja mu
prochy -teraz 1x dziennie przedtem 2.
Problem z tymi dziecmi moj polega na tym ,ze po pierwsze nie jestem wstanie
NICZYM kompletnie ich zainteresowac -sa moim zdaniem kompletnie uzaleznieni
(szczegolnie mlodszy) od telewizora i play station .Jesli juz zostaje to
ograniczone to szuka gameboya lub czegokolwiek innego z ekranem.Starszy kiedy
jest z kolegami bywa gra w jakas pilke -mlodszego namowic na to zeby zaja sie
czyms innym -rowerem,zabawa (jeszcze czytanie przez pol godziny wchodzi w
gre),rysowaniem,klockami czy czymkolwiek jest niepodobienstwem.Dodam ,ze
dzieci maja mnostwo roznych zabawek,gier itd i ZADNYCH obowiazkow w domu.Dom
zreszta jest jak na nasze rozumienie domu eeeee...lepiej nie mowic.Prawie sie
nie gotuje ,mamy glownie nie ma.Proba namowienia na malenka pomoc w domu -
zeby mieli coskolwiek do roboty innego niz gapienie sie w TV (dodam ,ze maly
oglada wylacznie kreskowki-i to glupie ,zadnych filmow
przyrodniczych ,niczegoi takiego) wywolalo ostry protest.Zmuszenie ich do
czegokolwiek graniczy z cudem NIE to jest podstawowe slowo.Horrror.A mamusia
postanowila ze TV i inne ekrany -godzina dziennie -przy czym kiedy jest z
nimi nie przestrzega tego,a ja nie mam naprawde pomyslu na zajecie tego
malego czym innym bo on niczego nie chce.Teraz jest chory i przedemna
perspektywa calego dnia (do 9.30!!!!) i co ja biedna mam robic. Moim zdaniem
te dzieci wymagaja pomocy specjalisty.Chodza niby na jakas terapie ale nie
widze zeby ktos byl tu madry.A moze olac i miec sw spokoj?????
    • wiedzma15 Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 10:47
      Nie, nie olewać, bo z tego co piszesz, jedynie od ciebie mają szansę dostać namiastkę normalności.
      czy ten młodszy chłopiec chodzi gdzieś gdzie mógłby się nieco uspołecznić? szkoła, przedszkole, jakieś zajęcia?
      niestety mnóstwo zabawek nie rozwiązuje problemu, ale dopóki ten dom się jakoś nie "uporządkuje" nie masz szans żeby ich wciągnąć do jakichkolwiek czynności domowych - oni po prostu biorą przykład z tego co widzą

      jeśli lubią coś konkretnego jeść, to może spróbuj ich wciągnąć do przygotowania jedzenia - to naprawdę dzieciakom sprawia frajdę ( np robienie ciasta na pizzę wymaga trochę energii i czasu)

      poza tym malowanie rękami na wielkich arkuszach papieru - malowanie twarzy specjalnymi farbkami, robienie sobie zdjęć ze śmiesznymi minami, ustawianie wież z domowych sprzętów (- bałagan przy tym wielki, ale nie znam dziecka, które by siedziało obojętnie w takiej chwili), śpiewanie, tańce, przebieranki, robienie masek z papieru i ciasta, indiańskie pióropusze ( np. bajka na ten temat+ potem zabawa w to samo w domu)

      nie doczytałam się, czy mamusia chłopców wymaga od ciebie własnie tego , czy po prostu wyłącznie twojej obecności , podania dzieciom jeść i położenia spać o odpowiedniej porze? bo jeśli nie wymaga, to już tylko twoja inwencja może pomóc, a możesz się narazić na niezadowolenie z powodu bałaganu po waszych wyczynach...



      powodzenia

    • hellio Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 11:08
      To jest ich dom i ich życie, a uszczęśliwianie pracodawców wbrew ich woli i
      życzeniu może się niekorzystnie odbić na relacjach. Smutne to, ale do pewnego
      stopnia chyba powinnaś się z tym pogodzić. Z tego jednak, co piszesz, wynika, że
      jeśli nawet się pogodzisz, to właśnie tylko do pewnego stopnia i jednak będziesz
      ostrożnie próbować - w czym życzę powodzenia. Pomysły wiedźmy (wyżej) świetne i
      inspirujące. Serdecznie pozdrawiam i trzymam kciuki. Hania
    • aserath Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 12:36
      zdaje sie ze ta rodzina to takie bagno ze niewiele pomozesz. Co mozesz zrobić
      juz - to ratowac starszego chlopaka. Niech ma oparcie nawet w tobie. Wrazliwy
      dzieciak jest, rozmawiaj z nim, spedzaj z nim duzo czasu. A na mlodszego nie ma
      przepisu - jemu potrzebny jest autorytet ktorego najwyrazniej brakuje :(
    • mskaiq Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 13:38
      Mysle ze brakuje im milosci. Mozesz tworzyc milosc dla Nich. Nie trzeba wiele,
      wystarczy aby czuli ze sa wazni dla Ciebie. Rozmawiaj wiele z Nimi, dowiedziec
      sie co ich boli, czego nie rozumieja. Oni sami beda Ci mowic jesli poczuja ze
      nie sa Ci obojetni. Jesli bedziesz rozmawiala o Rodzicach nie krytykuj ich.
      • mamosz Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 15:14

        • wiedzma15 Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 16:39
          niestety najgorsze w takich "pokręconych" rodzinkach jest to, że wszelkie błędy i wady dorosłych uderzają w dzieci - te miały szczęście że trafiły na ciebie, bo przynajmniej próbujesz jakoś nadrobić z tymi dziećmi to, na co rodzice nie mieli "czasu"...

          jeszcze raz życzę ci powodzenia! ( a gdyby się wyczerpały pomysły na zabawy to pisz śmiało)

          wiedźma
          • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 18:35
            hej, temat jest rzeczywiściwe raczej na forum "wychowanie". Mamusia mówi ci że
            dzieci maja oglądać 1 godzinie dziennie, ale sama od najmłodszych lat sadzała
            je pewnie na 5 lub więcej godzin, stąd uzależnienie. To takie wygodne... Możesz
            troche pomóc ale jak okażesz wiele serca, którego matka dzieci najwidoczniej
            nie ma i odejdziesz, a przeciez kiedyś odejdziesz, nie wiem czy nie bedzie
            gorzej niż przedtem. Rodzice sa patologiczni - oboje w pewnym sensie.
    • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 22.09.06, 21:16
      Myślę, że matka dzieci jest przemęczona - stąd niekonsekwencje wychowawcze.
      Jednak ty możesz być jej dobrym duszkiem i budować jej autorytet troszkę za nią.
      Propozycje zabaw, jakie wymyśliła ktoś powyżej - doskonałe!
      Moim zdaniem ojciec dzieci się nie liczy, to jakiś toksyczny typ.
      Wywnioskowałam jedną dziwną rzecz z twojego postu - te dzieci ciągle siedzą w
      domu? Po szkole nie wychodzą? Nie mają rowerków? Rolek? Może warto na basen się
      przejść - przedstaw taką propzycję matce dzieci. Dzieciaki nie interesują się
      niczym, bo brak normalnego ruchu wywołuje apatię, nawet u dorosłych a jeszcze
      śmieciowe żarcie typu pizza w sieciowym lokalu. Błee.
      • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 23.09.06, 08:52
        > Myślę, że matka dzieci jest przemęczona - stąd niekonsekwencje wychowawcze.
        - Jasne, fitness i narzeczony mogą wymęczyć :). Nie zajmuje się dziećmi i
        tyle :].
        • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 23.09.06, 09:37
          Bzdura, ta kobieta ciężko pracuje i ma prawo do własnego życia. Ale oczywiście w
          Polsce tylko kobieta ma dzieci i tylko ona ponosi odpowiedzialność za cokolowiek.
          • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 23.09.06, 18:10
            > Bzdura, ta kobieta ciężko pracuje i ma prawo do własnego życia. Ale
            oczywiście
            > w
            > Polsce tylko kobieta ma dzieci i tylko ona ponosi odpowiedzialność za
            cokolowiek.
            Sprawa nie dotycy Polski to raz. jasne skoro ojciec jest patologiczny to ona
            też nie będzie się przejmować dziećmi. Przecież musi być sprawiedliwie.
            Dwa - jak rozumiem masz siedmioletnie dziecko i z własnego doświadczenia wiesz,
            że matka która wraca do domu o 21.30 i faszeruje dzieciaka prochami bo nie ma
            czasu zająć się nim i zaproponować niczego poza "ekranami" które zapewne nie
            wpływają dobrze na jego psychikę jest w porządku? Tak się składa że ja akurat
            mam dziecko w tym wieku i wiem, że bardzo potrzebuje matki. Zachód to nie tylko
            lepsze życie. Polki pracują tam od lat i przywożą historie o zaniedbanych
            (wręcz nie mówiących) dzieciach bogatych ludzi, którzy mają lepsze atrakcje.
            Nigdy jeszcze tego nie napisałam na żadnym forum ale sam/sama piszesz bzdury :].
            • mamosz Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 05:17
              Wlasnie na tym polega problem -starszy wychodzi do kolegow ,oni przychodza do
              niego ,mlodszy nie daje sie za zadne skarby wyciagnac na rower (mama
              powiedziala ze nie moze jezdzic dalej niz po podjezdzie -tak twierdzi.Nie
              mialam czasu tego skonfrontowac), spacer, psa nie cierpi wlasnego .Dramat tych
              dzieci polega na tym ,ze one zyja w sztucznym swiecie nie maja normalnego
              podworka ,nie bawia sie z sasiadami przez plot -tamte dzieciaki non stop sa w
              ogrodku ciadle cos wymyslaja,one nawet NIE ROBIA BALAGANU!!!!!!! Zaczelam
              pomalu wymyslac jakies zabawy z propozycji tu podanych ale idzie jak po
              grudzie.Poprzedni pracowalam u milej rodziny z 3 dzieci i tamte dzieci byly
              normalne -rozrabialy,bawily sie troche ogladaly ale w miare.Rodzina byla
              ortodoksyjna (zydowska)i bardzo dbala o to zeby dzieci sie rozwijaly
              harmonijnie.Tu ,chociaz mam jest b. mila i kocha ich -ona naprawde jest
              zapracowana bo fitness odbywa mw o 5.30 rano a z narzeczonym spedza sobote
              wieczorem,tyle ze ma postawe "niech ktos sie nimi zajmie" Jesli chodzi o
              Amerykanskie dzieci to ksiazke typu horror moznaby napisac.I szczegolnie
              dotyczy to wlasnie bogatych snobow.Dziekuje jeszcze raz wszystkim madrym
              ludziom za zyczliwe rady i ocene sytuacji - bardzo mi pomogliscie pozdrawiam
              serdecznie.Pewnie ze odejde -bo wkrotce wracam,ale to odpowiedzialnosc rodzicow
              ztrudniajacych tabuny nian ,a nie moja.
              • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 10:17
                Jasne, że to nie twoja odpowiedzialność - nie twoje dzieci. A z tym rowerkiem
                robiłabym po swojemu - tobie też chyba będzie przyjemniej wyjść na dwór niż się
                kisić z niegrzecznymi dziećmi w domu. Brak zabaw ruchowych często powoduje że
                dzieci są apatyczne i niegrzeczne. Pozdrawiam.
              • wiedzma15 Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 13:33
                myślę sobie że mama chociaż zapracowana, to też jednak w jakiś sposób mogłaby dzieciom poświęcić trochę uwagi, no, ale dobrze że chociaż na opiekunkę nie żałuje:)

                Myślę że mają rację osoby, które mówią o tym, że brak ruchu wywołuje apatię - może rzeczywiście ten rower byłoby warto "rozszerzyć" poza podjazd, oczywiście, po konsultacji z mamą, żeby dziecko wiedziało, że owszem samo to może blisko domu, a z tobą może trochę dalej - no nie wierzę, że dziecko nie załapie tego, że to fajnie jest coś nowego zrobić

                myślę sobie, że młodszy czuje się w jakiś sposób ograniczony zakazami mamy a ogłupia go dodatkowo jej niekonsekwencja spowodowana brakiem czasu, chęci i innymi problemami, a może po prostu też jakąś niedojrzałością do takiej sytuacji...

            • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 10:14
              Sprawa nie dotycy Polski to raz. - Ale ty pewnie jesteś z Polski, bo rozumujesz
              jak MW. Owszem , mam dziecko i jestem pracująco matką, mam to szczęście,że
              zazwyczaj wychodzę z pracy przed 18. Mam też ogromne szczęście ponieważ mam
              męża, zaangażowanego w życie domowe i wychowanie dziecka. Wiem,że dziecko
              potrzebuje matki ale nie tylko matki - i że nie da się wychować dzieci kosztem
              pracy czy własnych zaintresowań. Często zaharowane matki w Polsce leją dzieci za
              nic - lepiej iść do kina czy na fitness i nawet dwa razy w tygodniu wrócić tylko
              na wieczorne czytanie bajki niż wyżywać wszystkie stresy na dziecku. Nie znamy
              tej kobiety - swoją drogą, to,że spotyka się z kimś może oznaczać ,że próbuje na
              nowo ułożyć życie sobie i swojej rodzinie - to dobrze, prawda? Wizja matki
              odpowiedzialnej za wszystko jest bzdurna i tyle. Ta kobieta nie zostawia dzieci
              samych, tylko z opiekunką.
              • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 13:02
                Sprawa nie dotycy Polski to raz. - Ale ty pewnie jesteś z Polski, bo rozumujesz
                > jak MW.
                Nie wiem co to jest MW ale dobrze że choc odpowiadasz grzecznie :). Owszem
                jestem z Polski to źle?
                Wiem,że dziecko
                > potrzebuje matki ale nie tylko matki - i że nie da się wychować dzieci kosztem
                > pracy czy własnych zaintresowań.
                Jasne to może byc np. sam ojciec jeśli jest zaangażowany i ma odpowiednie
                cechy charakteru. Wiadomo że najlepiej jeśli obydwoje rodziców opiekuje się
                dzieckiem, u mnie tez tak jest, ale w większości małżeństw jest to niestety
                głownie matka. Niestety wychodzi często na to, że muszą na pewien czas
                poświęcić sowją karierę. Źle by było gdyby na wczesnym etapie rozwoju dziecka
                matki przedkładały swoje przyjemności nad dobro dzieci. Nie mają na to czasu,
                super wychowują dzieci i zapewniam - nie wyładowywują się na nich. Jesli ktoś
                chce to zresztą może nauczyc się całkiem nowych umiejetności i rozwijać pasje
                będąc z /i opiekując się dzieckiem. Masz racje nie oceniajmy matki. Zrobią to
                jej synowie kiedy dorosną.
                • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 13:32
                  Twoim zdaniem 7 lat to wczesny etap??? No, bez żartów.
                  Pomijam twoje uwagi o grzeczności wypowiedzi.
                  Natomiast to, że żyjesz w Polsce, jak ja, i nie wiesz co to MW znaczy, że
                  zamiast bawić się na forum powinnaś dowiedzieć się trochę więcj o sytuacji w
                  swoim kraju. Zresztą, jeżeli matka nie ma prawa do żadnego wolnego czasu i pracy
                  zawodowej przez 7 (czy więcej) lat życia dziecka to dziwię się że masz czas mi
                  odpisywać... Ja nigdy nie poświęcałam ani swoich stuiów (bo urodziłam córkę
                  jeszcze na studiach ) ani pracy, ani życia towarzyskiego czy własnych
                  zainteresowń dla tzw dziecka. Piszę tzw bo kobiety które siedzą w domu wcale nie
                  poświęcają więcej czasu dzieciom tylko praniu i sprzątniu oraz innym
                  "wychowawczym" czynnościom. Po prostu mało który mąż ma portfel który
                  wytrzymałby koszta sprzątaczki itp. Ale jeżeli ty uważasz ,że dzieci samotnej
                  matki byłyby zachwycone gdyby nie pracowała i , jak rozumiem , zdała się na
                  opiekę społeczną... Życzę dużo szczęścia, bo chyba będzie ci potrzebne.
                  • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 20:29
                    > Natomiast to, że żyjesz w Polsce, jak ja, i nie wiesz co to MW znaczy, że
                    > zamiast bawić się na forum powinnaś dowiedzieć się trochę więcj o sytuacji w
                    > swoim kraju. Zresztą, jeżeli matka nie ma prawa do żadnego wolnego czasu i
                    prac
                    > y
                    > zawodowej przez 7 (czy więcej) lat życia dziecka to dziwię się że masz czas mi
                    > odpisywać... Ja nie wiem co to MW i może to źle :))), choć nie cierpie
                    skrótów i sama ich nie stosuję bo prowadzą do nieporozumień, ale ty nie
                    odpowiadasz logicznie. Czy ja napisałam że matka nie ma prawa do przyjaciół,
                    czasu wolnego czy pracy???? Rozpoatrujemy tu sytuację gdy dla dziecka nie
                    zostaje więcej niż no nie wiem poł - godzina dziennie a jego rozwój nie
                    przebiega prawidłowo.
                    - Czy ja napisałam że 7 lat to wczesny etap i co to w ogóle znaczy wczesny? :)))
                    Jest to dziecko wymagające stałego kotaktu z rodzicem, rozmów co działo się w
                    szkole, o problemach, wspólnego spędzania czasu, może pomocy w lekcjach. Tak
                    robią WSZYSTKIE matki wokół mnie. Być może dla ciebie to nowość, ale dla
                    większości kobiet w Polsce wciąż dzieci są najważniejsze.
                    Skąd wiesz że matka siedząca w domu nie poświęca dziecku czasu, skoro tego nie
                    robiłaś? Chyba się pocieszasz.
                    Ja za to znam sytuacje gdzie dziecko matki studiującej zaczyna traktować swoją
                    babcię jak matkę, ale czy zawsze musi tak być?
                    Czy ja piszę że matka ma nie pracować, zwłaszcza gdy dzieci sa odchowane?
                    Między nie pracowaniem a pracowaniem przez 14 godzin dziennie jest mnóstwo form
                    pośrednich. Zapewne wspomnianą mamę w wątku wspomaga także mąż (alimenty).
                    Ten wątek powstał bo z dziećmi (zwłaszcza młodszym mocno) nie jest w porządku,
                    więc pewnie model wychowania niezbyt się sprawdza.
                    Ech, nie chce mi się pisać o sprawach oczywistych.
                    • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 24.09.06, 21:27
                      Wypierasz się 2/3 tego co napisałaś wcześniej - i dobrze, bo to były niezbyt
                      przemyślane posty.
                      A model wychowania w którym rodzice to jedna bardzo zapracowana osoba i
                      opiekunka + dwoje dzieci niespecjalnie może się sprawdzać, nie trzeba doszukiwać
                      się w tym winy matki.

                      Nie muszę się niczym pocieszać , jak mi sugerujesz. Moje życie mi w zupełności
                      odpowiada . Może dlatego nie czuję potrzeby napadania na inne kobiety, nawet te
                      które wybrały odmienny model życia.

                      Nie wiem też co oznacza to zdanie:Skąd wiesz że matka siedząca w domu nie
                      poświęca dziecku czasu, skoro tego nie
                      > robiłaś?
                      I do czego się odnosi.
                      • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 08:56
                        > Nie wiem też co oznacza to zdanie:Skąd wiesz że matka siedząca w domu nie
                        > poświęca dziecku czasu, skoro tego nie
                        > > robiłaś?
                        > I do czego się odnosi.
                        Nie napisałaś sir.virmes: Ja nigdy nie poświęcałam ani swoich stuiów (bo
                        urodziłam córkę
                        jeszcze na studiach ) ani pracy, ani życia towarzyskiego czy własnych
                        zainteresowń dla tzw dziecka. ???
                        A do twojej wypowiedzi na temat matek które siedząc w domu ponoc nie mają czasu
                        zająć się dziećmi dodam - czy matka która pracuje ma mniej czynności w domu do
                        wykonania? Znaczy się nie musi zrobic obiadu, posprzątać itd? Jakieś czary
                        znaczy się?
                        Niczego się nie wypieram, po prostu nie czytasz tego co napisałam. Może
                        wycofuje tylko sprawę fitness jeśli odbywa się kiedy dzieci śpią.
                        Dalej uważam że rodzina jest patologiczna i matka się nie sprawdza: dzieci
                        (zwłaszcza młodsze) są kompletnie uzależnione o od gier itd.,, nie wychodza na
                        podwórko, nawet nie bałaganią, matki prawie nie ma. To są stwierdzenia
                        założycielki wątku i stąd moja teza że jest źle, a nie z samego fakty ze matka
                        pracuje. To dobrze że pracuje, większość matek dzieci w wieku szkolnym pracuje
                        jesli ma taką możliwość. Gorzej jeśli wychodzi w praktyce że dzieci są na
                        ostatnim miejscu. Na nikogo nie napadam i to nie moja sprawa, takich rodzin są
                        milony, trudno przeżywać i oburzać się na każdego, po prostu odpowiadałam
                        dziewczynie, że wiele się nie zmieni jeśli matka ma złe podejście do
                        wychowywania. Jedna opiekunka przejmie się tak jak ona, inna nie. Nie umiem juz
                        prościej tłumaczyć.
                        • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 11:22
                          Napisałaś: A do twojej wypowiedzi na temat matek które siedząc w domu ponoc nie
                          mają czasu
                          zająć się dziećmi dodam - czy matka która pracuje ma mniej czynności w domu do
                          wykonania? Znaczy się nie musi zrobic obiadu, posprzątać itd? Jakieś czary
                          znaczy się?

                          Nie, nie żadne czary - z dwóch pensji łatwiej pozwolić sobie na pomoc. Dwie
                          pracujące osoby dzielą się obowiązkami - kiedy jedna jest Panią Domu, jest
                          zrozumiałe, że większość obowiązków spada na nią.

                          Co do studiów - nie znam matek -studentek , których dzieci mylą mamę z babcią.
                          Znam natomiast pełno dzieci, które mylą ojca ze starszym bratem dziadkiem,
                          kimkolwiek. Ojcowie ci niekoniecznie pracują do 21 czy studiują... Po prostu -
                          zajmują się własnymi dziećmi około 5 minut dziennie. Taka jest zdecydowana
                          większość ojców w Polsce.
                          Dla mnie - jeżeli kobieta spełniająca rolę matki i ojca ma czas przynajmniej 0,5
                          h poświęcić rozmowie z dziećmi - to dobrze. To świetnie że nie znika przed
                          telewizorkiem z powodu b. ważnego meczu itp.
                          Nie krytykujmy samotnych matek! Nam też coś może się w życiu wydarzyć...
                          Jeszcze jedno - przeczytaj uważnie własne wypowiedzi. Może nie to miałaś na
                          myśli ale napisałaś, jak najbardziej, że 7 latek to wczesny etap (wypowiedż
                          odnosiłaś do synów tej pani), że praca zawodowa jest be etc.
                          • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 12:42
                            O nie nie moja droga.;)) Pisałam wtedy ogólnie o podziale obowiązków i
                            wychowywaniu dzieci itd, nie o tej rodzinie :" Źle by było gdyby na wczesnym
                            etapie rozwoju dziecka
                            matki przedkładały swoje przyjemności nad dobro dzieci." Nigdzie nie napisałam
                            tam o siedmiolatku czy tej rodzinie - Dziś mogłabym się pomylić bo o wiele za
                            wcześnie wstałam ale wczoraj nie :))- I tak myślę co innego mus pracy a co
                            innego niechęć do poświęcania się - nie pisze tu o nikim konkretnym (żeby nie
                            było) ale są i takie.
                            Co do tego że mężowie w Polsce przeciętnie za mało się przykładają do
                            wychowywania dzieci to sie zgadzam akurat i de facto matki "mężate" żyją jak
                            samotne często i tak o sobie mówią ...
                            Fakt ze studentką i jej dzieckiem jest prawdziwy, bardzo nad tym bolała.
                            • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 21:11
                              Wcale nie pisałaś, moja złotousta, o podziale obowiązków a TYLKO i WYŁĄCZNIE o
                              obowiązkach MATKI, tak jakby trudno było pojąć , że nie każdy może pracować
                              zaledwie 8 godzin i zarobić tyle by wystarczyło na 3 osoby i jeszcze opiekunkę.
                              Brak zrozumienia trudnej sytuacji samotnych matek u niektórych kobiet jest dla
                              mnie szokujący. I jeszcze szafowanie słowem poświęcenie... Znam parę takich
                              "poświęcających się" - ale oglądaniu seriali , kiedy dzieci do 22, 23 szlajają
                              się same po podwórku. I zapewne nie marnują czasu na jakieś tam studia czy inne
                              głupoty. To jest dla mnie straszne i nie powiesz , że wyżej cenisz takie "Matki
                              Polki " od zaharowanych kobiet , które próbują same utrzymać dom i mieć
                              jakikolwiek kontakt z dziećmi. Trochę szacunku dla samotnych matek.
                              • sir.vimes Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 21:20
                                I niniejszym żegnam . Nie lubię dyskutować z kimś kto wypiera się tego co
                                napisał zamiast bronić swego zdania. Nie lubię też prostych recept - typu, kiedy
                                matka nie pracuje lub ma pół etaciku to dzieci są grzeczne i słodkie. Życie jest
                                troszkę bardziej skomplikowane. Pozdrawiam.
                              • owocoskala Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 21:41
                                > Wcale nie pisałaś, moja złotousta, o podziale obowiązków a TYLKO i WYŁĄCZNIE o
                                > obowiązkach MATKI,
                                Bo akurat w konketnym omawianym przypadku uważam chyba podobnie do założycielki
                                wątku, ze kontakty z ojcem w ogóle powinny być zerwane, przynajmniej do czasu
                                jego terapii. Dostatecznie znerwicował starszego. A co do mamusi to nie wydaje
                                mi sie że postępowała inaczej względem dzieci kiedy była w małżeństwie. To sa
                                oczywiscie spekulacje trudno być sedzia jak nie zna się kogoś, ale nie można
                                tez od razu kogos usprawiedliwiać z góry tylko dlatego że rozstał sie z mężem i
                                sam "wychowuje" dzieci. W stanach przy dobrych alimentach to nie musi być
                                straszne, a może wręcz korzystne.
                                Tak, wyżej cenie Matki Polki od kobiet które nie moga wytrzymać 3 miesiecy w
                                domu bo kariera ucieka. Ale to moje zdanie. Z tym ze te matki polki które znam
                                są po studiach a nawet z doktoratami niektóre.
                                Hej, I nie obrażaj sie prosze, tylko dyskutujemy. ;)
                                • mamosz Re: Tym razem o dzieciach 26.09.06, 15:51
                                  Kelly czyli mam jest kobieta,ktora zwariowalaby chyba gdyby siedziala w
                                  domu.Wydaje mi sie ,ze ona do konca tez nie wie jak sobie radzic ze swoimi dosc
                                  trudnymi synkami -starszy do tego klamie jak najety ,mlodszy
                                  histeryzuje.Ostatnio w ramach desperacji (zgodnie z rada wereny) zaprpopnowalam
                                  mu wesolym tonem ,ze zrobimy razem obiad i teraz dzieciak ma traunme ,ze go
                                  zapedzam do wykonywania ciezkich prac domowych.Dzis Kelly bedzie w domu dopiero
                                  poznym wieczorem.W drodze przystanku Adam oswiadczyl mi,ze on absolutnie nie
                                  moze gotowac makaronu bo to niebezpieczne a o przygotowaniu hot dogow mowy nie
                                  ma bo mu nie wolno!!!!! Widzicie do czego doprowadzilam to dziecko.Dzieki
                                  wszystkim za zrozumienie i zyczliwosc.Jakos nam idzie ,mam nadzieje ze
                                  silowanie sie skonczylo.
                                  • mamosz Re: Tym razem o dzieciach 26.09.06, 15:52
                                    Przepraszam za literowki
    • greengrey Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 16:01

      tak na terapię, koniecznie...

      ale mamusię i tatusia

      • bszalacha Re: Tym razem o dzieciach 25.09.06, 20:14
        Powinnaś zgłosić sprawę na policję/o zaniedbywanie dzieci/.Niezaleznie od tego
        porozmawiaj z nimi sama i powiedz ,co widzisz oraz co oni na to.Prawda jst wam
        Wszyystkim potrzebna.Tobie-bo inaczej zwariujesz,im-bo są bardzo niczyje i będą
        się musiały do Ciebie przywiązać.Rodziców trzeba ukarać/porozmawiaj z chłopcami
        o tym pomysle,zasługuja na to/.
Pełna wersja