ravendom
26.09.06, 19:52
Zdaje sobie sprawe, ze historia ta zabrzmi jak tandeta z BRAVO!, ale mam
pewna rozterkę i prosiłbym o jakies komentarze. Szczególnie kobiety.
Opowiem krótko. Podoba mi sie pewna dziewczyna. Znamy sie od roku. Wspaniale
nam sie ze soba gada, mamy wiele wspolnego. Niedawno powiedziałem jej, ze
czuje do niej cos wiecej niz do kolezanki, ale zdaje sobie sprawe, ze to
uczucie moze nie znaleźć odwzejemnienia (ona ma chlopaka). Od tego czasu
jestesmy jakby troche blizej siebie (choc tak na prawde to zbyt delikatna
kwestia zeby to jednoznacznie stwierdzic), ale na tej zasadzie, ze ona
traktuje mnie jak przyjaciela. Ostatnio zwierzala mi sie ze swoich problemów
z chlopakiem, ale na nastepny dzien sie pogodzili. Nie wiem, czy chce byc jej
przyjacielem. Wiem, ze ona jest mi za to wdzieczna i chyba jest szczesliwa,
ze ma mnie - przyjaciela. Ale mnie zastanawia, cyz zgadzajac sie na role
przyjaciela, nie zamykam sobie drogi do bycia kims więcej (moze kiedys...).
Mam wrażenie, ze to droga jakby w innym kierunku. Moze macie jakies zdanie na
ten temat. Prosze o jakies wypowiedzi.
Z góry dzieki.
POZDRAWIAM.
ravendom