rubina80
27.09.06, 09:13
Wpadlam w ciemny, smutny okres zycia i wyszlam z tego z silna wola - czym
pragne sie ze wszystkimi podzielic.
Wyzucilam z siebie strach. O wszystko. Wczesniej ciagle sie balam i martwilam
o bardzo wiele rzeczy. Pragnelam byc profesionalistka w kazdej przez siebie
wykonanej dziedzinie. Wywolywalo to wyzuty sumienia. Stawalam sie twarda,
niezadowolona, chcialam wiecej i wiecej. Tkwilam w zwiazku ktory upokarzal i
ponizal. Nie bylo we mnie ani troche szczescia wewnetrznego, badz
zadowolenia. Wszystko mialo byc dobrze - kiedys tam w przyszlosci.Postanowilam
zmienic wszystko. Nabralam dystansu, lekkosci, zdrowego wyluzowania.
Automatycznie poznalam wspanialego czlowieka - mezczyzne :-) Oczywiscie ta
nowa znajomosc dodaje skrzydel, ale nie tylko to . Pokochalam cale rzycie.
Zrozumialam ze szczescie zalezy tylko o d nas samych. trzeba byc pogodnym,
kochac siebie, urozmaicac sobie wlasna droge zycia, zachwycac sie
codziennoscia i zostac spokojnym nawet gdy wzloty sa gdzies daleko. Po prostu
cieszyc sie soba i zyciam i ludzmi w kazdej chwili. Nie wiem jak to dokladnie
opisac. Byc moze kazdy z tych ktorzy sa smutni powinien sam sprobowac. Ja -
chociaz mam dopiero 25 lat czuje sie jak nowo narodzona!
Wam takze tego zycze i pozdrawiam.