Pokochalam zycie na nowo!

27.09.06, 09:13
Wpadlam w ciemny, smutny okres zycia i wyszlam z tego z silna wola - czym
pragne sie ze wszystkimi podzielic.
Wyzucilam z siebie strach. O wszystko. Wczesniej ciagle sie balam i martwilam
o bardzo wiele rzeczy. Pragnelam byc profesionalistka w kazdej przez siebie
wykonanej dziedzinie. Wywolywalo to wyzuty sumienia. Stawalam sie twarda,
niezadowolona, chcialam wiecej i wiecej. Tkwilam w zwiazku ktory upokarzal i
ponizal. Nie bylo we mnie ani troche szczescia wewnetrznego, badz
zadowolenia. Wszystko mialo byc dobrze - kiedys tam w przyszlosci.Postanowilam
zmienic wszystko. Nabralam dystansu, lekkosci, zdrowego wyluzowania.
Automatycznie poznalam wspanialego czlowieka - mezczyzne :-) Oczywiscie ta
nowa znajomosc dodaje skrzydel, ale nie tylko to . Pokochalam cale rzycie.
Zrozumialam ze szczescie zalezy tylko o d nas samych. trzeba byc pogodnym,
kochac siebie, urozmaicac sobie wlasna droge zycia, zachwycac sie
codziennoscia i zostac spokojnym nawet gdy wzloty sa gdzies daleko. Po prostu
cieszyc sie soba i zyciam i ludzmi w kazdej chwili. Nie wiem jak to dokladnie
opisac. Byc moze kazdy z tych ktorzy sa smutni powinien sam sprobowac. Ja -
chociaz mam dopiero 25 lat czuje sie jak nowo narodzona!

Wam takze tego zycze i pozdrawiam.
    • blackforever Re: Pokochalam zycie na nowo! 27.09.06, 10:24
      to tak jakbym czytała swoją historię. I jeszcze niedawno sama mogłabym być
      autorką takiego wątku.
      Niestety miłośc do życia minęła kiedy pojawiły się nowe problemy. tak samo jak
      ty mam już nowy szczęśliwy związek, ale porażki w pracy nie pozwalaja mi
      osiągnąć trwalej pełni szczęścia

      Cutyję Ciebie: >Pragnelam byc profesionalistka w kazdej przez siebie
      > wykonanej dziedzinie. Wywolywalo to wyzuty sumienia. Stawalam sie twarda,
      > niezadowolona, chcialam wiecej i wiecej.

      I to mnie chyba gubi. Ile razy staram sie sobie wytłumaczyć, że nie musze byc
      najlepsza, że to tylko praca, a mam fantastycznego męża, jestem zdrowa a praca
      jest potrzebna tylko po to aby miec pare złotych, tyle razy później łapałam się
      na tym, że samą siebie oszukuję. Zostałam wychowana przez ambitnych rodziców,
      na ambitną osobę, otaczają mnie ludzie sukcesu. Wpadłam w błędne koło z którego
      nie mogę wyjść.
      • rubina80 Re: Pokochalam zycie na nowo! 27.09.06, 11:20
        Sprobuj sobie odpuscic. Nie zawracam sobie glowy juz doslownie niczym. Nie mam
        tak i tak wplywu na przyszlosc. najwazniejsze to robic to co sie akurat robi w
        jak najlepszy sposob. Przezylam - jak zreszta kazdy z nas w zyciu - bardzo
        mroczny okres. Czy moze byc gorzej? :-) Nabralam wielkiej pewnosci siebie.
        Stawiam na swoim i ide swoja droga. Byc moze trzeba sie nauczyc ze nic nie jest
        wieczne. Po prostu probowac cieszyc sie chwila i zyciem i - nie myslec za duzo.
        O tego tylko przybywa zmarszczek i siwych wlosow :-) Oczywiscie nie "olewac"
        wszystkiego, a wrecz przeciwnie - o wszystko jak najdokladniej sie troszczyc.
        Wazne tylko jest - miec do wszystkiego duzy dystans.
        Trudno mi to dokladnie wytlumaczyc. U mnie to sie wszystko po prostu stalo i
        czuje sie mocna jak nigdy dotad.
        Mam nadzieje ze Ci sie uda. Pozdrawiam.
        • monikaaas Re: Pokochalam zycie na nowo! 27.09.06, 14:58
          GRATULUJĘ!!! Oby tak dalej Ci się życie układało! Na tym forum wiecej takich
          osób jak Ty powinno pisać o swych wygranych bataliach z życiem. Naprawdę miło
          mi sie czyta takie słowa, aż troszkę Ci zazdroszczę... Być może i mi kiedyś uda
          się stanąć tak twardo na nogi jak Tobie.. bo póki co to najlepiej nie jest. Tak
          czy siak naprawdę serdecznie Ci gratuluję! Pozdrawiam.
      • maga_luisa Re: Pokochalam zycie na nowo! 27.09.06, 11:21
        Jeśli się uzależnia poczucie dobrostanu od tego, co na zewnątrz (praca,
        mężczyzna), "trwała pełnia szczęścia" jest tylko mrzonką.
    • 42piotr Re: Pokochalam zycie na nowo! 27.09.06, 17:20
      Coz rubina ....zycze Ci aby taki stan ducha i rzeczy trwal jak najdluzej.
Pełna wersja