blackforever
27.09.06, 18:59
moi rodzice rozwiedli się osiem lat temu. Z winy taty. Mama jest typem
heroicznej Matki Teresy, natomiast tata nie wiele pomagał. Mieszkam w innym
mieście niż rodzice, ale z obydwojgiem utrzymuję kontakt. W czym problem,
mama ciągle narzeka na ojca, robi mi wyrzuty, że napewno bardziej go kocham,
że go oszczędzam, że kocham rodziców po równo a przecież to ona mi bardziej w
życiu pomogła (to fakt). Nie jestem w stanie schodzić z tych tematów, słyszę,
że go oszczędzam bo nie podałam go swego czasu o alimenty, nie proszę o pomoc
(nie proszę o pomoc ich obydwojgu). Mam już tego dosyć, jestem ciągle
zasypywana pretensjami, mam wrażenie, że mama chce abym zerwała z ojcem
kontakt. Wiem, że więcej mi w życiu pomogła, ale nie potrafię przestać kochać
taty. Ojca ma się jednego, tak samo jak matkę. Jak ja mam sobie z tym
poradzić, to już nie do zniesienia.