timeaa
03.10.06, 18:31
Chcialabym podzielic sie z Wami pewnym przezyciem i moze ktos z Was bedzie
mogl powiedziec, dlaczego mezczyzni uciekaja?
Pojawiaja sie, jest super, nakrecaja siebie i te druga strone, wydzwaniaja,
opowiadaja rzeczy mile. I tak trwa i trwa...
Druga strona, chociaz z zasady ostrozna zaczyna sie z tym sila rzeczy
oswajac, a w koncu staje sie to dla niej czyms normalnym, co kazdego dnia sie
przydarza. I jest milo. Ale nagle, ktoregos dnia telefon przestaje dzwonic.
Proby nawiazania kontaktu sa ciezkie, bo On juz jakby nie chcial, ale nie
potrafi tego powiedziec. Wykreca sie, ze to nie rozmowa na telefon, ze
oddzwoni, jak tylko znajdzie czas etc. I nie dzwoni. Brak wyjasnien. Brak
porozumienia. Nagle czar pryska? Czy jak to jest?
Nie potrafie zrozumiec tego, dlaczego mezczyzni sa tak niestali w tym co
mowia. Jak mozna z dnia na dzien zmienic zdanie o 180 stopni i tak zniknac
bez slowa?