ludziki czy mozecie zaczac pisac cos poztywnego

IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 19.03.03, 23:28
Jezeli bedziecie sie tylko wczytywali w te idiotyzmy.
Szukanie klubu zlamanych serc i nieudacznikow,
wczesniej czy pozniej spotka was to samo.
To w co zaczynamy wierzyc staje sie nasza rzeczywistscia.
To to samo jak we wiezienu czlowiek ktory nie jest
recydywista po pewnym czasie w wiekszosci przypadkow
staje sie taki sam jak ci inni.
Jak patrzy sie na ciagle utyskiwania na forum to mozna
wnoscic ze wszyscy sa tacy sami zli i ze wszyscy oszukuja.
Mnie takie informacje nigdy nie interesowaly.
Dlatego widze ludzi normalnych wokol siebie.
Ale poza forum. Radze kontakty przez email ale jak sie
wie z kim sie rozmawia

otymista
    • Gość: Malwina Re: ludziki czy mozecie zaczac pisac cos poztywne IP: *.d1.club-internet.fr 19.03.03, 23:43
      ludziku,
      glowke wznies nieco i przeczytaj tytul tego forum a moze cie olsni ????
    • re_ne Re: ludziki czy mozecie zaczac pisac cos poztywne 20.03.03, 00:22
      Tym razem Witold calkowicie z Toba sie zgadzam!
      Zycie w realu jest przeciez takie piekne, sa mili i wspaniali ludzie, jest tak
      wiele roznych przyjemnosci, ze na prawde az chce sie zyc! A kiedy wchodzi sie
      na forum i czyta tylko te narzekania, to odnosi sie wrazenie, ze zycie na tej
      planecie to pieklo! Nie wierze, ze po smierci istnieje pieklo. Ono istnieje
      tylko tu na Ziemi, i sami sobie i innym stwarzaja je ludzie wlasnie negatywnym
      mysleniem, agresja, chamskim zachowaniem sie i takim tez traktowaniem innych.
      Pozytywne myslenie, i wiara w lepsze to juz duzo, ale jednak nie na tyle, by
      stalo sie to rzeczywistoscia. Nie wystarczy tylko myslec slowami, ze wszystko
      bedzie dobrze - to za malo! Myslenie ma moc tworcza, mysla powolujemy wszystko
      do istnienia, ale zeby cokolwiek powolac, trzeba myslec obrazowo. Jesli chcemy
      byc szczesliwi - musimy widziec siebie szczesliwego!
      Kolejnym etapem tworzenia po mysli jest slowo. Jest ono tworcze i sle w kosmos
      tworcza energie. Slowa sa bardziej dynamiczne, stanowia wibracje innego rzedu.
      Z wieksza sila wplywaja na wszechswiat, zaburzaja i zmieniaja.
      Ale nie skupiajmy sie tylko na sobie - kochajmy tez innych. Bo milosc jest
      rzeczywistoscia ostateczna. Jedyna i cala. Uczucie milosci - to doswiadczanie
      Boga. A z Bogiem mozemy osiagnac wszystko. Amen.
      • Gość: witold re-ne koacham cie platonicznie IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 20.03.03, 00:51
        Czy siedziales mi w glowie jak to pisales. Jak ladnie to
        ujoles. Napisales. Pisze tu czasami bi wiem ze sa tacy
        ludzie jak Ty. Kto to jeszcze czyta nie wiem. Od czasu do
        czasu dostaje emale z prosba o bezposrednia pomoc.
        Wiem ze slowa sa bardzo wazne, ale wszystko zaczyba sie
        od mysli. Ktora jest albo pozytywna lub negatywna.
        Tak wiem ze kazdemu nie jest latwo, ale tym bardziej
        zyczliwisc jest na wage zlota.
        Wiem ze swojego doswadczenia ze tylko kilka lat w zyciu
        procowalem dla kogos. W milonie % wole volnosc
        podejmowani a wlasnej decyzji. Ale z tym wiaze sie
        odpowiedzalnosc za wlasne postepownie. Wtedy nie ma juz
        na kogo zgonic winy za niepowodzenia. No jest moze
        wszystkiemu jest winna zona , dzieci lub ktokolwiek sie
        nawinie.
        Dlatego myslenie pozytywne nie jest latwe i popularne.
        Ale z drugiej strony na jakich falach sie nadaje na
        takich falach przyjdzie do nas odpowiedz.

        pozdrawiam
        cdn

        Witold


        re_ne napisał:

        > Tym razem Witold calkowicie z Toba sie zgadzam!
        > Zycie w realu jest przeciez takie piekne, sa mili i
        wspaniali ludzie, jest tak
        > wiele roznych przyjemnosci, ze na prawde az chce sie
        zyc! A kiedy wchodzi sie
        > na forum i czyta tylko te narzekania, to odnosi sie
        wrazenie, ze zycie na tej
        > planecie to pieklo! Nie wierze, ze po smierci istnieje
        pieklo. Ono istnieje
        > tylko tu na Ziemi, i sami sobie i innym stwarzaja je
        ludzie wlasnie negatywnym
        > mysleniem, agresja, chamskim zachowaniem sie i takim
        tez traktowaniem innych.
        > Pozytywne myslenie, i wiara w lepsze to juz duzo, ale
        jednak nie na tyle, by
        > stalo sie to rzeczywistoscia. Nie wystarczy tylko
        myslec slowami, ze wszystko
        > bedzie dobrze - to za malo! Myslenie ma moc tworcza,
        mysla powolujemy wszystko
        > do istnienia, ale zeby cokolwiek powolac, trzeba myslec
        obrazowo. Jesli chcemy
        > byc szczesliwi - musimy widziec siebie szczesliwego!
        > Kolejnym etapem tworzenia po mysli jest slowo. Jest ono
        tworcze i sle w kosmos
        > tworcza energie. Slowa sa bardziej dynamiczne, stanowia
        wibracje innego rzedu.
        > Z wieksza sila wplywaja na wszechswiat, zaburzaja i
        zmieniaja.
        > Ale nie skupiajmy sie tylko na sobie - kochajmy tez
        innych. Bo milosc jest
        > rzeczywistoscia ostateczna. Jedyna i cala. Uczucie
        milosci - to doswiadczanie
        > Boga. A z Bogiem mozemy osiagnac wszystko. Amen.
        • Gość: Sławek Re: re-ne koacham cie platonicznie IP: 212.106.159.* 20.03.03, 01:13
          Toż Malwina pisze, że to forum "psychologia". Co mają ludzie pisać jak mają
          problemy ? Że ładna pogoda ? A jak idziecie do lekarza to narzekacie że pełno
          tam chorych ludzi ?
          • Gość: Mevillian Re: re-ne koacham cie platonicznie [ekhm] IP: *.blich.krakow.pl 20.03.03, 01:29
            Gość portalu: Sławek napisał(a):

            > Toż Malwina pisze, że to forum "psychologia". Co mają ludzie pisać jak mają
            > problemy ? Że ładna pogoda ? A jak idziecie do lekarza to narzekacie że pełno
            > tam chorych ludzi ?
            witam ;>
            ano wlasnie. czy do psychologa przychodzi sie powiedziec: ah, jaki jestem
            szczesliwy i jak wspaniale mi sie w zyciu uklada??
            a co do ludzi na tym forum, watkow o depresji, zlamanych sercach, zdradach -
            nigdy, Witoldzie, nie miales poczucia, ze ziemia usuwa Ci sie spod nog, nie
            potrafisz wierzyc nikomu i niczemu i masz absolutnie dosc wszystkiego? Jesli
            nie - gratuluje - i przyznam, zazdroszcze. Ludzie w takich sytuacjach czasami
            chca zwrocic sie o rade i wtedy wylewaja z siebie zale i smutki, tylko po to,
            by ktos ich wysluchal/przeczytal - najlepiej anonimowo. I czasem wsparl w
            podejmowaniu decyzji, czy pzezyciu sytuacji [np. utraty po smierci bliskiej
            osoby]

            A jesli przezyles taki kryzys, to przypomnij sobie, jak bylo. Nie kazdy ma przy
            sobie kochajacego partnera, czy przyjaciela, z ktorym moze porozmawiac. Czasem
            musi wystarczyc forum i ci, ktorzy na nim sa.

            Pozdrawiam
            Mevillian
            [realistka]
            • Gość: Witold czesc Krakusie IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 20.03.03, 03:10
              Ktos mi kiedys powiedziel ze przypominam psa ktory idac
              przy ruchliwej drodze co jakis czas jest przewracany
              przez podmuch powietrza od przejerzdzajacej duzej ciezarki.
              Podnosi sie otrzepuje z kurzu i idzie dalej.
              Nikt nie wie oprocz mojej zony ile razy tak bylo.
              Ale co mam siasc i plakac zozpamietywac. Tracic energie
              po nic. Czasami tylko zazgrzytam zebami i ide dalej do celu.
              Nie wazne ile razy upadniesz !!
              Wazne ile razy sie podniesiesz i pojdziesz dalej.
              A jezeli jeszcze umiesz sie cieszyc z kazdego miejaca
              ktore w zyciu mijasz wtedy zawsze bedziesz szczesliwy.
              Czy to jest latwe jak stracisz dom biznes i jestes na
              ulicy. Ja nie takie zeczy przezylem.
              Ale zawsze bylem wielkim marzycielem juz w dziecinstwie.
              I nikt mi nie byl w staanie odebrac mich marzen.
              Czy doszedlem tam gdzie ide, jak sie moze zpotkamy
              osobiscie to ci cos opowiem.
              Zycie nie jest latwe, ale mamy wybor albo gderac albo
              szukac rzwiaznia.
              To dalczego jescze tu pisze bo wiem ze slowa slowa jak to
              napisal twoj przedmowca maja moc.
              Ja to wiem. Odczulem to na wlasnych plecach.
              Ale takze to co one wywoluja w glowach ludzi ma jeszcze
              wieksze znaczenie. Slowa wywoluja mysli nasze wspomienia
              i rakcje do tego wszyskiego co nas otacza.
              Z tego moze wyrosnac negatywizm. Lub pozytywne rozwaznaie.
              Pewien czlowiek nauczyl mnie ze o problemie mysli sie
              tylko raz. I nigdy nigdy nigdy nigdy nigdy nigdy nigdy
              nigdy nigdy nigdy
              wiecej potem przygotowuje sie plan dzialania.
              Potem zaczyna sie go realizowac. I jak cos nie wychodzi
              to robi sie korekte a nie wraca sie do poczatku.
              Nie wolno nam planowac przyszlosci w sposob taki ze
              ograniczamy go przeszloscia. Ale to jest weili osobny tamat.

              pozdrawiam

              Witold ( marzyciel - optymista )

              Gość portalu: Mevillian napisał(a):

              > Gość portalu: Sławek napisał(a):
              >
              > > Toż Malwina pisze, że to forum "psychologia". Co mają
              ludzie pisać jak maj
              > ą
              > > problemy ? Że ładna pogoda ? A jak idziecie do
              lekarza to narzekacie że pe
              > łno
              > > tam chorych ludzi ?
              > witam ;>
              > ano wlasnie. czy do psychologa przychodzi sie
              powiedziec: ah, jaki jestem
              > szczesliwy i jak wspaniale mi sie w zyciu uklada??
              > a co do ludzi na tym forum, watkow o depresji,
              zlamanych sercach, zdradach -
              > nigdy, Witoldzie, nie miales poczucia, ze ziemia usuwa
              Ci sie spod nog, nie
              > potrafisz wierzyc nikomu i niczemu i masz absolutnie
              dosc wszystkiego? Jesli
              > nie - gratuluje - i przyznam, zazdroszcze. Ludzie w
              takich sytuacjach czasami
              > chca zwrocic sie o rade i wtedy wylewaja z siebie zale
              i smutki, tylko po to,
              > by ktos ich wysluchal/przeczytal - najlepiej anonimowo.
              I czasem wsparl w
              > podejmowaniu decyzji, czy pzezyciu sytuacji [np. utraty
              po smierci bliskiej
              > osoby]
              >
              > A jesli przezyles taki kryzys, to przypomnij sobie, jak
              bylo. Nie kazdy ma przy
              >
              > sobie kochajacego partnera, czy przyjaciela, z ktorym
              moze porozmawiac. Czasem
              > musi wystarczyc forum i ci, ktorzy na nim sa.
              >
              > Pozdrawiam
              > Mevillian
              > [realistka]
              • Gość: pom Drogi Witoldzie, IP: 1ProxyWebServer:* / 10.14.44.* 20.03.03, 10:24
                To, co napisałeś brzmi pięknie i z pewnością w życiu wiele Ci ułatwia.
                Ale nie zawsze tak jest. Czasem człowiek nie ma siły wstać...
                Moje podejście do życia jest bardzo do Twojego zbliżone ale nie ganiłabym tych,
                którzy opisują tu swoje bolączki. Mają do tego prawo i robią to we właściwym
                miejscu, czyli na FP a nie na przykład na forum Na Plaży.
                Niejednokrotnie napisanie tego stanowi drogę do uzmysłowienia sobie problemu,
                jego skali zjawiska i szybsze znalezienie sposobu rozwiązania swej sytuacji.
                Niejedna osoba z takiej pomocy skorzystała na tym forum, choć była to tylko
                zwykła rada kogoś, kto mógł na problem spojrzeć z boku.

                A jak tak bardzo razi Ciebie to forum, ze swym dość specyficznym wydźwiękiem to
                proponuje wejść na forum romantika i samemu się przekonać, że można momentami
                smęcić naprawdę bez sensu!!

                kłaniam sie
              • Gość: Mevillian Re: czesc Krakusie IP: *.blich.krakow.pl 20.03.03, 12:41
                Witam :>

                Gość portalu: Witold napisał(a):

                > Wazne ile razy sie podniesiesz i pojdziesz dalej.
                i tak bede marudzic - niektorzy _nie maja sily_ na podniesienie sie i pojscie
                dalej. Dlatego pisza tutaj [wylaczam przypadki typu psychol og]; choc byc moze
                posty takich osob swiadcza o czyms, z czym niekoniecznie chca sie dzielic...


                > A jezeli jeszcze umiesz sie cieszyc z kazdego miejaca
                > ktore w zyciu mijasz wtedy zawsze bedziesz szczesliwy.
                > Czy to jest latwe jak stracisz dom biznes i jestes na
                > ulicy. Ja nie takie zeczy przezylem.
                Ty przezyles. Inni przezywaja. I moga _nie wyobrazac sobie_ dalszej egzystencji
                w sytuacji utraty [gdyz taka wlasnie przywolujesz] - sa w sytuacji kryzysu, gdy
                potrzebne jest _wsparcie_ - chociazby mile, uspokajajace slowo ze strony kogos
                zupelnie nieznanego. Czasem mozna oczekiwac chociazby: "bylem w podobnej
                sytuacji, ale wyszedlem z tego" - to juz daje nadzieje i namiastke sily;
                podbudowuje wole przetrwania.
                Wiem, ze pisze troche gornlotnie - ale...nie moge znalezc innych slow [na razie]


                > Ale zawsze bylem wielkim marzycielem juz w dziecinstwie.
                > I nikt mi nie byl w staanie odebrac mich marzen.
                > Czy doszedlem tam gdzie ide, jak sie moze zpotkamy
                > osobiscie to ci cos opowiem.
                byc moze, kiedys, gdzies.


                > Zycie nie jest latwe, ale mamy wybor albo gderac albo
                > szukac rzwiaznia.
                W porzadku, ale:
                sa rozne sposoby rozwiazywania problemow. Niektorzy potrzebuja "sie wygadac" -
                najpierw podzielic emocjami, potem przystapic do efektywnego rozwiazania
                problemu, czy tez radzeia sobie z sytuacja [tzw. strategia emocjonalnego
                radzenia sobie ze stresem wedle koncpeji Lazarusa*]. Niektorzy natomiast wola
                dowiedziec sie jak najwiecej [takze na temat mozliwych rozwiazan sytuacji] i
                mozliwie mala iloscia emocji problem rozwiazac [strategia poznawcza radzenia
                sobie ze stresem w koncepcji Lazarusa].
                Obie strategie mozna laczyc, ale w obu istotne jest znaczenie wsparcia -
                zwlaszcza jesli o problem powazny, nalezacy do slawnej listy stresogennych
                czynnikow typu smierc bliskich, rozwod, utrata pracy. W sumie obie sa podobnie
                dobre, jesli chodzi o efekty rozwiazaywania problemow/radzenia sobie ze stresem.
                jesli przejrzalbys pod tym katem posty z opisami sytuacji problemowych na tym
                forum, zauwazylbys, jak niektorzy poszukuja pomocy; niektorzy zalewaja posty
                zalem i smutkiem, inni - krotko i tresciwie przedstawiaja sytuacje.
                I byc moze zauwazylbys, ze niektorzy dziekuja za proponowane rozwiazania,
                niektorzy natomiast dyskutuja o emocjach zwiazanych z problemem z osobami w
                podobnych sytuacjach. To forum dzieki roznym sposobom reagowania forumowiczow
                na czyjes problemy - moze dac tym, ktorzy wsparcia potrzebuja, wlasnie owo
                wsparcie.

                > Pewien czlowiek nauczyl mnie ze o problemie mysli sie
                > tylko raz.
                napisales: pewien czlowiek. Nie kazdy ma przy sobie taka pomoc.
                Pomysl Witoldzie o tych, ktorzy nie maja sie do kogo zwrocic i nie maja sily
                na "pojscie dalej". Wczuj sie w taka hipotetyczna sytuacje np. utraty, postaw
                sie na miejscu kogos takiego - nie majac takiego bagazu doswiadczen i nie majac
                przy sobie ukochanej zony - przyjaciela [jak kiedys o niej napisales].

                Pozdrawiam, wybaczcie wywody n/t copingu :>
                Mevillian




                * R. S. Lazarus - psycholog, zajmuje sie strategiami copingu [radzenia sobie ze
                stresem], sformulowal teorie radzenia sobie ze stresem na zasadzie oceny
                pierwotnej i wtornej; wiecej w podrecznikach akademickich z psychologii :P
    • optymistka Re: :-) 20.03.03, 11:12
      Ależ optymisto-Witoldzie, my myslimy pozytywnie, tylko zyjemy negatywnie :-)
      Jawisz mi sie jak jakiś Jehowy, ktory stale namawia do swojej "prawdy", nie
      słuchając, że inni rowniez ja posiadają ;-)

      Mi jest trudno myslec pozytywnie podczas czytania Twego niechlujnego bełkotu.
      • Gość: prawda otymistka >>> tak powanie IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 21.03.03, 05:08
        widze ze nasz problem zrozumiena podstawowego tekstu.
        ale bedac optymista, mysle ze twoj BELKOT mozna
        wyeliminowac przed lusterm.
        resza zalezy tylko od ciebie.
        powtarzaj sobie cos milego aby pozniej nie pisac juz
        takich bzdur na forum.

        inaczej piszac zostaw negatywizm w kiblu prosze

        zawsze optymista


        optymistka napisała:

        > Ależ optymisto-Witoldzie, my myslimy pozytywnie, tylko
        zyjemy negatywnie :-)
        > Jawisz mi sie jak jakiś Jehowy, ktory stale namawia do
        swojej "prawdy", nie
        > słuchając, że inni rowniez ja posiadają ;-)
        >
        > Mi jest trudno myslec pozytywnie podczas czytania Twego
        niechlujnego bełkotu.
        >
        • Gość: *** Re: ludziku - witoldziku IP: *.us / 10.3.0.* 21.03.03, 18:23
          wybacz, ale dopóki nie zrezygnujesz z nicku "prawda", będziesz wywoływał we
          mnie negatywne emocje. I widzę, że nad Tobą również biorą górę niskie uczucia,
          zwłaszcza wtedy, gdy zwracasz się do kogoś : "zamknij mordę, ty tępy polski
          kretynie", a później piszesz o potrzebie życzliwości....


          "Są prawdy, które mędrzec wszystkim ludziom mówi,
          Są takie, które szepce swemu narodowi;
          Są takie, które zwierza przyjaciołom domu;
          Są take, których odkryć nie można nikomu."
    • saana Re: ludziki czy mozecie zaczac pisac cos poztywne 21.03.03, 18:36
      a moze forum to kibel gdzie wylewa sie nadmiar goryczy, zeby potem w zyciu juz
      byc w lepszym nastroju???idealne miejsce do anonimowego uzewnetrzniania sie.
      jak czasem przez przypadkowym pasazerem spotkanym w pociagu.Wiesz ze go wiecej
      nie spotkasz wiec wywalasz.
      • Gość: Malwina Re: ludziki czy mozecie zaczac pisac cos poztywne IP: *.d1.club-internet.fr 21.03.03, 18:55
        nie, moja droga, to forum nie jest kiblem (jak to ladnie ujete)
        i nigdy nie bylo
        Niektorzy sie zwyczajnie myla ...
Pełna wersja