default
21.03.03, 10:01
Mieszkam na peryferiach miasta, w okolicy nieliczne nowe domki na działkach
jeszcze niedawno będących polami uprawnymi. Tuż obok naszego terenu leży duża
działka ze zrujnowanym starym domem i takąż szklarnią. Wydawała się zupełnie
opuszczona i zapomniana, aż tu zeszłego lata "wprowadzili" się tam jacyś
ludzie - kobieta, facet i kilkuletni chłopczyk. Postawili jakieś koszmarne
tekturowe budy i tam koczowali. Nieraz słychać było awantury i niewybredne
obelgi, jakimi się obrzucali. Myśleliśmy - trudno, przeczekamy, na zimę się
wyprowadzą. A tu niespodzianka - przyszła jesień, potem zima, a "koczownicy"
pozostali. Nie ma tylko tego chłopczyka. Facet pojawia się czasem, a kobieta
jest cały czas. Mieszka w tej budzie, niewiele lepszej i większej niż psia,
bez wody, prądu, grzeje się gazem z butli, opiekuje się czterema psami, dla
których zwozi odpadki z bazarów i stołowek. Obecnie dwie suki się oszczeniły
i przybyło 11 (jedenaście) szczeniąt. Proponowałam jej, że część chociaż
zabiorę do uśpienia, ale nie pozwoliła. Ostatnio dałam jej kilka kocy, żeby
zrobiła sobie i szczeniętom, z którymi śpi jakieś lepsze legowisko. Ona sama
jest w 9-tym miesiącu (to będzie jej piąte dziecko, najstarsza córka ma 19
lat). Kiedy spytałam jej co będzie z psami, kiedy ona pójdzie rodzić,
powiedziała "iii, a co to 2-3 dni mnie tylko nie będzie". Ona zamierza z
noworodkiem wrócić do tych koszmarnych bud!
Najlepsze w tym jest to, że ta działka należy do jej matki, ale na skutek
różnych formalnych zaniedbań ona nie może jej prawnie objąć w posiadanie. Nie
znam dokładnie szczegółów. W każdym razie ziemia jest warta setki tysięcy
złotych, może więcej, tyle że "ugryzć" tego nie można.....
No i tak sobie myślę o tym wszystkim i zastanawiam się - jak można jej pomóc?
Czy w ogóle wtrącać się? Jak do tej pory jedyne co robię to dokarmiam jej psy
(no i te koce dałam). W końcu nie jest sama, ma tego faceta, dzieci, matkę,
wygląda na to że to jej wybór, to koczowanie...Ale jakoś nnie mogę na to
wszystko patrzeć spokojnie. Co o tym sądzicie?