Gość: Magda
IP: *.net
21.03.03, 17:32
Nadszedł czas, na który czekałam z utęsknieniem ... odliczałam miesiące, dni,
godziny, minuty ... I w końcu JEST !!!
Jednak co z tego ? Czuję się samotna jak diabli. Myślałam, ze ukończenie
studiów przywróci mi spokój, będę mogła cieszyć się wolnym czasem, czasem
którego przez ostatnie lata tak bardzo mi brakowało.
Powtórzył się stary, oklepany schemat. Tak było zawsze - podstawówka, szkoła
średnia, studia. Miałam sporo znajomych, urywały się telefony, było miło ...
do czasu ukończenia nauki. Wówczas znajomości się zacierały. Zazwyczaj moje
propozycje spotkania kończyły się delikatnym zbywaniem mnie. (brak czasu,
spotkanie z chłopakiem, rodzina - to najczęstrze wymówki).
Szlag mnie trafia. Odnoszę wrażenie, że jestem dobra i lubiana dopóki mogę
coś komuś zaoferować, pomóc. Potem wszystko się kończy z dnia na dzień.
Ciągle słyszę od rodziny: "bo ty ciągle siedzisz w domu"... ale gdzie ja mam
ciągle wychodzić ? Na zakupy, spacer mogę iść sama, ale pub, jakiś wypad za
miasto w pojedynkę już nie bawi.
Muszę znaleść sobie jakieś hobby - może wówczas nie zwariuję ... zbieranie
znaczków to podobno wciągające zajęcie ;-).
No nic - trochę się wyżaliłam. Kręcenie się bez celu od samego rana odbiło
się na mojej psychice. Załapałam doła, ale zrobiło mi się lżej gdy to
napisałam. Widocznie było mi to potrzebne.
Pozdrawiam