Wyścig szczurów

IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 22.03.03, 08:45
co za ględzenie... - większą odrazę czuję do psychologów,niż do
trutek na szczury
    • Gość: biala myszka Re: do szczura IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.03, 09:00
      Masz jakis uraz z dziecinstwa, ze tak sie o psychologach
      wypowiadasz? A moze za duzo do ukrycia, ze nie chcesz sie
      otworzyc przed drugim czlowiekiem?
    • Gość: Wojtek Re: Wyścig szczurów IP: 63.146.250.* 22.03.03, 20:56
      Kluczowym elementem ukladanki jest pewnik: umrzemy.
      Co zrobimy przedtem, co po nas zostanie (lub kto?)
      nie ma nic wspolnego ani z rajem konsumpcyjnym ani
      z wymyslona wolnoscia od rzeczy. Jestesmy zalezni
      od posiadania, nie pociagniemy dlugo bez ognia,
      ubranie chroni nas od zimna a kij w garsci od
      sasiada zza Buga. Ale przede wszystkim mamy obowiazek
      wobec mlodszego pokolenia (dzieci nasze i naszych
      przyjaciol, czasem wspolne). Sensem naszego
      istnienia jest zapewnic dzieciom lepsze warunki
      do zdobywania wiedzy, niz to nam zapewnili nasi
      przodkowie. Wyscig szczurow juz trwa, niezaleznie
      od naszych osobistych upodoban i gdyban, a jedynym
      skutecznym sposobem na przetrwanie w peletonie
      jest przewaga intelektualna.
      Wystarczy popatrzec, gdzie wyladowaly niedouczone
      rzesze klasy rzadzacej w demoludach. Moze po drodze
      zaznali ci biedacy szczescia i blogostanu w realnym
      socjalizmie. Okres gwarancji sie skonczyl, wyladowali
      golym tylkiem na poboczu. Czy to w ogole liczy sie
      jako alternatywa dla czlowieka?
      • Gość: T-34 Re: Wyścig szczurów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.03.03, 20:43
        Wojtkowi i innym entuzjastom
        Nie mieszać polityki i edukacji do wyscigu szczurów. Prymitywne
        uproszczenie. Niby australijski, amerykański, niemiecki czy
        francuski "robotnik" to wyladowal lepiej, bo jest lepiej
        wyksztalcony niż polski. Zaczeło się nie od tego, jak był
        wykształcony, bo przeciętny maturzysta w tych krajach a i
        przeciętny student był chyba gorzej wykształcony niż było w
        Polsce. Zaczeło się od wyjściowego stanu państwa po drugiej
        wojnie światowej i wszystkich politycznych zaszlości: planu
        Marschala, złota w bankach szwajcarskich, ... itd. To co dziś
        mamy w Polsce jest dalekie od standardow pracy zarówno
        europejskiej jak i amerukańskiej. A uczestnictwo w wyścigu
        szczurow wymożdża. A poza tym moze ktoś z dyskutantow słycszał o
        karoshi? Pozdrawiam i życzę dobrych miejsc w czołówce.
        T-34
      • cyberski Re: Wyścig szczurów 25.03.03, 08:41
        Gość portalu: Wojtek napisał(a):

        > Kluczowym elementem ukladanki jest pewnik: umrzemy.

        Zgadza sie. I skoro kazdy z nas dostanie swoja kwaterke to nie ma sensu biec
        w "awangardzie ludzkosci"

        > Co zrobimy przedtem, co po nas zostanie (lub kto?)
        > nie ma nic wspolnego ani z rajem konsumpcyjnym ani
        > z wymyslona wolnoscia od rzeczy. Jestesmy zalezni
        > od posiadania, nie pociagniemy dlugo bez ognia,
        > ubranie chroni nas od zimna a kij w garsci od
        > sasiada zza Buga.

        Rowniez sie zgadza. Zwroc jednak uwage na to czy to co pragniesz posiadac
        wynika z oczkiwan spolecznych wobec CIebie czy tez z Ciebie samego. Jesli to
        drugie to nie ma sprawy; rob jak uwazasz. Natomiast jesli to pierwsze to
        szczerze wspolczuje; musisz sie bowiem zmuszac do czegos co tak naprawde
        uwazasz za niepotrzebne...

        > Ale przede wszystkim mamy obowiazek
        > wobec mlodszego pokolenia (dzieci nasze i naszych
        > przyjaciol, czasem wspolne). Sensem naszego
        > istnienia jest zapewnic dzieciom lepsze warunki
        > do zdobywania wiedzy, niz to nam zapewnili nasi
        > przodkowie.

        Taki sens nadalo Ci spoleczenstwo. A jesli nie odpowiada Ci ten wzorzec wcale
        nie musisz sie od niego dopasowywac.

        > Wyscig szczurow juz trwa, niezaleznie
        > od naszych osobistych upodoban i gdyban, a jedynym
        > skutecznym sposobem na przetrwanie w peletonie
        > jest przewaga intelektualna.

        Przetrwanie w peletonie jest Ci potrzebne, jesli rzecz jasna bierzesz w tym
        udzial. Problem z wyscigiem szczorow polega nie na tym ze on trwa tylko na ym,
        ze zwyciesca i tak pozostanie szczurem :)

        > Wystarczy popatrzec, gdzie wyladowaly niedouczone
        > rzesze klasy rzadzacej w demoludach. Moze po drodze
        > zaznali ci biedacy szczescia i blogostanu w realnym
        > socjalizmie. Okres gwarancji sie skonczyl, wyladowali
        > golym tylkiem na poboczu. Czy to w ogole liczy sie
        > jako alternatywa dla czlowieka?

        Owszem liczy sie, zalezy jakie kryteria przyjmiesz... Przeciez wcale nie musisz
        przyjmowac kryteriow narzucanych przez spoleczenstwo. Wiaze sie to oczywiscie z
        koniecznoscia samodzielnego dochodzenia do wlasnych prawd, wieksza iloscia
        bledow, ale tez i wiekszymi szansami na wlasne, a nie "wdrukowane" zycie... Sam
        musisz rozwazyc: wygoda i bezpieczenstwo wspolnej wycieczki, czy ryzyko i
        atrakcja samodzielnego poznawania swiata...
    • Gość: Me Re: Wyścig szczurów IP: *.kat.chalmers.se 24.03.03, 16:36
      Kiepski artykul, brzmi jak napisany przez biednego,
      sfrustrowanego czlowieka, ktory nie odnalazl sie w nowym ustroju
      i teraz uderza w patetyczny ton egzaltowanej pensjonarki
      opisujac, jak bardzo to jestesmy zaklamani i wewnetrznie
      nieszczesliwi w tym okrutnym konsumpcyjnym swiecie (nawiasem
      mowiac, ten wielce zalecany trzytygodniowy urlop tez jest
      towarem konsumpcyjnym; jak ja mam sobie niby zarobic na te trzy
      tygodnie rajdowania po polach i lasach nie uczestniczac
      w "wyscigu szczurow"? Niektorych to nawet na dzialke z marchewka
      ledwo stac). Idealisci zawsze chodzili albo glodni, albo
      niespelnieni i nie jest to bynajmniej jakis nowy wymysl
      kapitalizmu; rychlo w czas sie autor obudzil. A jako alternatywe
      dla tego okropnego, podlego ustroju spolecznego i zapasci
      cywilizacyjnej proponuje nam poetycki pan psycholog zamknac
      oczka na 10 minut... Dziekuje, w zyciu bym na to nie wpadla...
      • Gość: say stop zarobić na trzy tygodnie w lesie?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.07.03, 10:18
        w roku 1996 byłem na 3 tygodniowej wycieczce rowerowej (z trzema
        kumplami). trasa - kraków - bratysława - wiedeń - maribor -
        balaton - budapeszt - kraków. spalismy na przystankach i
        jedlismy ryż z czekoladą. koszt = dwieście piećdziesiąt złotych
        + stary rower z komisu za trzy stówy. było super. polecam ten
        tekst tym co uważają że bez kasy nigdzie nie można się ruszyć.
      • Gość: mika Re: Wyścig szczurów IP: *.energis.pl 08.01.04, 19:26
        Wojciech Eichelberger, skarbie, to swiatowej klasy specjalista, a nie zaden
        nieudacznik.
        Artykul jest madry, ale nasz kapitalizm jest jeszcze taki mlody, ze ludzie nie
        rozumieja tematu.
        Na razie skupiaja sie na zapewnieniu sobie potrzeb bytowych, po prostu - na
        walce o byt, dopiero za kilka lat zacznie sie jakis ferment i pytanie dokad
        idziemy.
    • Gość: Imagine Re: Wyścig szczurów IP: *.unl.edu 24.03.03, 19:42
      Gość portalu: szczur napisał(a):

      > co za ględzenie... - większą odrazę czuję do psychologów,niż do
      > trutek na szczury
      Jeden z niewielu normalnych. Gratuluje.
    • Gość: pawel Re: Wyścig szczurów IP: *.peerte.com.pl 25.03.03, 08:22
      nic nie zrozumieliście. a wszystko zależy od tego w jakim
      miejscu się zdajdujemy. i to właśnie chciał Wam uzmysłowić
      Wojtek. nie sposób mieć właściwy pogląd kiedy warunki temu nie
      sprzyjają.
      smutna konkluzja.
    • cyntia1 Re: Wyścig szczurów 25.03.03, 09:51
      Dla mnie ten felietonik był o tyle ważny, że uświadomił mi, że mogę
      uczestnicząc w tym wyścigu, biegnąc dziarsko przez labirynt na dziesięć minut
      się zatrzymać uzmysłowić sobie że to tylko bieg, że to jest mój wybór, że
      ważne są dla mnie także inne rzeczy, że przez te 10 minut nic strasznego się
      nie stało, więc mogę czasem biec wolniej, odetchnąć, poczytać coś, porozmyślać.
      Jednym słowem biegnę bo chcę, bo tu się urodziłam, tu żyję, jak jest każdy wie
      i doświadcza na własnej skórze, ale ja chcę także nauczyć się mieć do tego
      wszystkiego dystans.

      Pzdr:)
      • Gość: tk Re: Wyścig szczurów IP: 217.153.34.* 25.03.03, 10:09
        cyntia1 napisała:

        > Dla mnie ten felietonik był o tyle ważny, że uświadomił mi, że
        mogę
        > uczestnicząc w tym wyścigu, biegnąc dziarsko przez labirynt na
        dziesięć minut
        > się zatrzymać uzmysłowić sobie że to tylko bieg, że to jest
        mój wybór

        Nic dodac nic ujac, podpisuje sie 2 dlugopisami pod tym co
        napisalas. "When I got this feeling round my head, makes me feel
        glad that I am not dead" [Jim Pepper]
    • Gość: recznik Reakcje szczurów sa znamienne IP: 62.181.161.* 25.03.03, 16:35
      Pan Eichelberger napisal madry tekst, na ktory nerwowo
      zareagowaly wlasnie "szczury wyscigowe". Agresja tych komentarzy
      swiadczy, jak silnie zaimplantowano im juz postawe "szczura".
      Tak na marginesie, zaden wyscig szczurow nie buduje cywilizacji
      (chyba ze cywilizacje smierci).
      • Gość: Niedowiarek Oj, nie tak latwo sie zatrzymac IP: *.dial.telus.net 27.03.03, 01:18
        Bardzo dobra odpowiedz. Jakby wiekszosc rozumiala o co chodzi to przeciez by nie biegala. Patrzac na to czlowiek
        czesto nie wie czy to piana ktora pluja to z zabiegania czy tez ze zlosci. Jedno jest pewno, cos za duzo tej piany i
        ciagle jakby wiecej.

        Ci co zwalniaja i probuja sie rozejrzec na boki i zastanowic o co chodzi chociaz nie maja tej piany na ustach. Ale dalej
        biegaja jak i ja biegam. No coz, problem jest to duzo, duzo glebszy niz by sie moglo wydawac. To jest sprawa
        programowania kazdego z nas ktore to jest przekazywane z pokolenia na pokolenie, w jakims sensie nieswiadomie. I
        to jest bardzo trudno odprogramowac. Zatrzymanie sie na chwile pomaga ale nie rozwiazuje sytuacji. No, ale przeciez
        gdzies trzeba zaczac.
        • kwieto Eeeetam 27.03.03, 06:24
          sek w tym, ze artykul moze i dobry, ale jedynie dla bardzo waskiej grupy ludzi.
          Tych ktorzy rzeczywiscie sa pracoholikami a zarazem zarabiaja tyle, ze stac ich na psychologa, czy dluzsze wakacje - czyli generalnie stanowiska kierownicze sredniego/wyzszego szczebla.

          Pozostali albo w wiekszosci nie maja aspiracji na bycie dyrektorem (bo swietnie sobie zdaja sprawe z jaka iloscia pracy sie to wiaze), albo... albo pracuja od switu do nocy, by "zwiazac koniec z koncem" - czyli zwyczajnie zarobic na przezycie - i mowienie takim o trzytygodniowym urlopie jest zwyklym absurdem, kiedy ich glownym zmartwieniem jest "czy wystarczy do pierwszego".

          Na wyscig szczurow choruja przede wszystkim "mlodzi ambitni, swiezo po studiach", szczegolnie gdy studia byly renomowane. A takich nie jest az tak wielu.

          Pytanie co zrobic z tymi, ktorzy haruja od rana do wieczora, a ktorym do pierwszego i tak zabraknie?
          • Gość: ania Wyścig szczurów IP: *.acn.waw.pl 06.06.03, 23:06
            ciezko jest sie przyznac ze sie uczestniczy w tym wyscigu, co
            wiecej ciezko to zauwazyc. Wielu "szczurow" gdy nawet to
            przeczytaja to nic nie zmieni w ich zyciu, niestety słowa nie
            maja tak wielkiej siły oddzialywania w perspektywie spolecznej,
            a nawet z dobrymi checiam i przy wtornym analfabetyzmie
            społeczenstwa byłoby ciezko...
            a Eichelberger jak zawsze ciekawy i przy odrobinie dobrej woli
            daje do myslenia...no wlasnie:)
    • Gość: Sylvia Re: Wyścig szczurów IP: *.biz.rr.com 25.03.03, 20:24
      Czyli sureguje pan ze powinnismy wybrac smierc z glodu, bo
      przeciez zadne trzecie wyjscie nie istnieje.
      P.S.
      Swietny ten pomysl z trzytygodniowymi wakacjami i jaki na
      czasie - lato juz tuz, tuz. Tylko jak to zrobic gdy ma sie
      prawo tylko do 1 tygodnia. Moze w swoim nastepnym eseju
      znajdzie pan na to jakis sposob.
      Pozdrawiam.
    • matrek Bo nie wiesz o czym mowa (nt) 27.03.03, 08:12
      Gość portalu: szczur napisał(a):

      > co za ględzenie... - większą odrazę czuję do psychologów,niż do
      > trutek na szczury
    • Gość: Chomik Zatrzymajcie się i rozejrzyjcie IP: *.vogel.pl 27.03.03, 11:44
      Popieram to, co napisał autor artykułu. Jeśli ktoś nie
      dostrzega tego, to znaczy, że jest z nim źle - zatracił się w
      biegu i nie widzi nic dookoła.




      System nas zabija. Pracujemy, a nie wiemy po co. Harujemy 8
      godzin dziennie, a potem jeszcze jedną albo dwie, bo "trzeba".
      Znosimy szefa idiotę i jego poniżenia, bo "potrzebujemy tej
      pracy". Poświęcamy pracy weekendy, bo "nie ma wyjścia".
      Przychodzimy do domu, coś zjemy, obejrzymy, przeczytamy i...
      kładziemy się spać, bo jesteśmy zmęczeni, albo pracujemy w domu,
      bo "to musi być zrobione na jutro". Skracamy urlop, albo go nie
      bierzemy wcale, bo "inni też nie biorą", bo "co zrobię z taką
      ilością wolnego czasu"? Cały czas myślimy o tym, co było


      w pracy i o tym, co będzie. Jak śpiewa Dorota Miśkiewicz budzimy
      się zmęczeni i kładziemy się martwi do snu. Po co?




      Pracujemy, żeby zaspokoić swoje potrzeby. Pracujemy dla
      pieniędzy. Tyle tylko, że nie mamy czasu na korzystanie ze
      zgromadzonych bogactw. Kupujemy nową sofę, nowy samochód, nowy
      telewizor... Kolekcjonujemy rzeczy, z których nie mamy czasu
      korzystać. Zadowala nas samo posiadanie. To płytkie, a na dodatek
      zupełnie bezsensowne. Jeśli nie mam czasu pojechać na wakacje, za
      miasto czy do znajomych, to po co mi samochód? Po co mi taki
      samochód? Cieszymy się z posiadania rzeczy, ale to posiadanie nia
      ma dla nas żadnego wymiaru praktycznego. Równie dobrze możemy
      gromadzić kolorowe foldery.




      Teoretycznie są dwa wyjścia. Pierwsze to "odpuszczenie sobie".
      Możemy zacząć zarabiać mniej, ale mieć więcej czasu na ŻYCIE.
      Większość ludzi jest tak otumaniona, że nie jest w stanie
      dostrzec, co może zyskać - widzi tylko co może stracić. A
      wszystko co mamy, to iluzja. Nikt nie chce się pogodzić z
      rezygnacją z pozycji, z pieniędzy, z ambicji. Prawda jest zaś
      taka, że jedyna pozycja, jaką udało nam się zdobyć, to pozycja
      niewolnika - czy to powód do dumy? Z pieniędzmi jest tak, jak już
      napisałem - nie jesteśmy w stanie ich spożytkować z korzyścią dla
      nas. Ambicja? Czy wizja bycia lepszym niewolnikiem jest aż tak
      pociągająca?




      Rezygnacja z tych rzeczy da nam wolność. Oglądaliście American
      Beauty? Sprzedawanie frytek w zamian za swobodę myśli i
      działania... Chyba warto. Wreszcie zaczniemy spokojnie spać,
      będziemy mogli oddać się swoim zainteresowaniom i poświęcić
      rodzinie oraz znajomym tyle czasu, na ile zasługują. Dostrzegamy,
      co możemy stracić, ale nie widzimy, co możemy zyskać. Boimy się -
      niepotrzebnie.




      Pierwsze rozwiązanie to znalezienie niszy, cichego kąta w
      labiryncie, przez który przebiegają szczury, to egzystencja na
      obrzeżach systemu. Drugie wyjście jest bardzo radykalne. To
      wyrwanie się z labiryntu, ucieczka w inny wymiar. Dla jednych
      może to być zamieszkanie w Bieszczadach, dla innych wyjazd do
      Indii.




      Takie postawienie sprawy wymaga dużej odwagi. Nie będę pisał,
      że jest ono najlepsze. Mi trudno byłoby zrezygnować z możliwości
      pójścia do kina, teatru, słuchania ulubionej muzyki, spotykania
      przyjaciół i stu innych spraw. Na tak radykalny krok się jeszcze
      nie zdecydowałem i pewnie nigdy nie zdecyduję. Wyjście pierwsze
      cały czas rozważam.




      Marcin


      chomik(AT)chomik.net_USUN.TO
      • otryt Re: Zatrzymajcie się i rozejrzyjcie 22.04.03, 16:52
        Gość portalu: Chomik napisał(a):

        Kolekcjonujemy rzeczy, z których nie mamy czasu
        > korzystać. Zadowala nas samo posiadanie. To płytkie, a na dodatek
        > zupełnie bezsensowne. Jeśli nie mam czasu pojechać na wakacje, za
        > miasto czy do znajomych, to po co mi samochód? Po co mi taki
        > samochód?



        Aby pojechać do pracy :-)))

        Pozdrawiam
        otryt



      • Gość: bezrobotna Re: Zatrzymajcie się i rozejrzyjcie IP: *.acn.pl 03.07.03, 16:34
        Marcin, podoba mi sie Twoja wypowiedz. Strasznie dluga, ale chwala Ci za to.

        Mam 29 lat, dotychczas pracowalam w dwoch duzych miedzynarodowych firmach. Kasa
        piekna, ale jakos nic nie udalo mi sie odlozyc. W obu zawodach wymagano ode
        mnie wyzszego wyksztalcenia (renomowana szkola, a co!), zdolnosci
        analitycznych, dyplomow i plynnego angielskiego. Zadna z moich cech nie zostala
        rozwinieta, a wielu - w ogole nie wykorzystalam.

        Narastajaca frustracja podpowiadala mi ucieczke. Nie umialam odejsc sama -
        stala pensja, opieka zdrowotna, wakacje, szkolenia... Kto umie z tego
        dobrowolnie zrezygnowac, gdy nic nie ma w zanadrzu? Ale tak sie zlozylo, ze do
        firmy dotarlo widmo restrukturyzacji. Ludzie zaczeli leciec na bruk lub
        chwilowo ich przenoszono do innych dzialow, aby za miesiac wreczyc im
        zwolnienie. Mnie tez to dopadlo, ale w odroznieniu od moich kolegow, zamiast
        rozpaczac - ja odetchnelam z ulga!

        Dostalam 3 miesiace wypowiedzenia bez obowiazku przychodzenia do pracy oraz 1
        pensje oprawy. Super? Trzy miesiace byly dla mnie tym, czym opisywany przez
        pana Wojtka Eichelbergera "urlop dla szczura". Pierwszy miesiac to odtrucie -
        jak co rano od trzech lat budzilam sie z zacisnietym zoladkiem, ze musze isc do
        pracy, dopiero po chwili przychodzilo rozluznienie - wcale nie musze, ja tam
        juz nie pracuje! Drugi miesiac byl jak odwyk, a wreszcie trzeci dal mi oddech i
        zastanowienie nad wlasnym zyciem.

        Juz wiem, co chce robic, ale oznacza to zarobki dokladnie polowe mniejsze. Dla
        kogos, kto zarabial ciezkie tysiace jest to szok, ale wiem, ze warto.

        pzdr
    • Gość: a Re: Wyścig szczurów IP: debilocal:* 27.03.03, 16:18
      Niestety jak wezmę trzytygodniowy urlop, to wywalą mnie z pracy
      i wtedy czeka mnie śmierć głodowa....
      Bardzo proszę o inne rady.
    • Gość: annmaria Re: Wyścig szczurów IP: *.acn.waw.pl 31.03.03, 22:58
      Bylam szczurem... Mialam gore kasy...Dzis jestem na
      zasilku...Jestem biedna jak mysz ale nie sciska mi sie zoladek.
      • procesor Re: Wyścig szczurów 31.03.03, 23:02
        Gość portalu: annmaria napisał(a):
        > Bylam szczurem... Mialam gore kasy...Dzis jestem na
        > zasilku...Jestem biedna jak mysz ale nie sciska mi sie zoladek.

        I co , który stan wolisz??

        Najlepiej cos posredniego, co?? :)
    • Gość: o. Re: Wyścig szczurów IP: 217.11.134.* 22.04.03, 13:22
      Dokładnie - ględzenie , bez większego sensu i konkluzji.
      Mam wrażenie że poza nielicznymi , którym pomogli psycholodzy
      szukają dziur w całym i staraja sie w ten sposób tylko uzasadnić
      sens swojego istnienia i tego , żeby im płacono .
    • Gość: cHanys Re: Wyścig szczurów IP: *.elsat.net.pl / 10.5.0.* 02.05.03, 09:34
      Artykuł dobry, treśc nie nowa ale forma - tak! Wyścig trwał,
      trwa i będzie trwał.Rzecz polega na tym aby się wnim nie
      zatracić i "piana" nie zalała nam oczu i mózgu.Kto może z niego
      zrezygnować i chce, to to zrobi!Jednak plusy z niego też są.
      Dobry numer z tym trzytygodniowym urlopem!
    • Gość: Labirynt Re: Wyścig szczurów IP: *.rz.uni-ulm.de 03.06.03, 13:07
      Psychologowie to tez ludzie, pomagaja wielu "szczirom", wiec nie
      miejmy do nich odrazy.
      Artykul porusza trafny temat, ale to tak jak sie rzucic z motyka
      na slonce. Nie da sie tego problemu rozwiazac, bo na swiecie zbyt
      wielu ludziom podoba sie ten wyscig, albo zbyt wielu nie widzi
      innego rozwiazania.
      Nie jestem zadnym religijnym dewotem, ale uwazam ze wszystko
      powinno sie opierac na milosci i szacunku do drugiego czlowieka,
      nic wiecej. Wielu tego nie wie, i probuja przegryzc kraty klatki,
      kiedy obok lezy pila.
      Kieruje do ksiazki Ponad Himalajami (Beyond the Himalayas)
      Dr.hab. McDonalda. Trudno ja znalezc, ale warto poszukac.
      Kto szuka nie bladzi :)
    • Gość: Rafał Kulpiński Re: Wyścig szczurów IP: 193.110.121.* 18.06.03, 11:46
      Bardzo Panu dziękuję, Panie Wojciechu. Głównie za to, że
      wypowiedział Pan to, co mnie i moim bliskim wydaje się jeszcze
      nieosiągalnym. Coraz bardziej czuję w sobie wolę do przejęcia
      kontroli nad swoimi różnymi niezrozumiałymi aktywnościami. Pana
      artykuł utwierdza mnie w przekonaniach i systematyzuje moje
      życie.
      Życzę wszystkim jak najwięcej nieskażonej stereotypami woli.
    • Gość: astinger Re: Wyścig szczurów IP: 213.231.15.* 18.06.03, 13:33
      Coś ze mna nie tak. Nigdzie nie pedzę. Jest mi wzglednie dobrze, mam 2 tygodnie
      urlopu i czas na oddech. Zaczynam się bać, ze to wobec kogos nie w porzadku
      lub niesprawiedliwe społecznie. A w ogóle jak czytam cos takiego to duszno mi
      sie robi. Jesli juz manipulowac - to moze w innych kierunkach...
      • Gość: wlodekbar Re: Wyścig szczurów IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 01:24
        Jesli zaczynasz sie bac urlopu, to juz w kierunku zniewolenia,
        nieprawdaż?:)
    • agnes030 Re: Wyścig szczurów 06.07.03, 20:56
      Należałoby zacząć od tego, że "wyścig szczurów" nie jest
      zjawiskiem nowym i nie wytworzył się ex nihilo. Zawsze człowiek
      promował szczęśliwe życie a wyznacznikiem tego było właśnie
      zadowolenie z własnej pozycji w skali społecznej... Nie znane mi
      są przypadki ascezy z wyboru(oprócz oczywiście świętych, chociaż
      asceza ta przyniosła im pośmiertne profity tj uznanie czy choćby
      nawet beatyfikację więc można się zastanowić nad celem takiego
      trybu życia). Ludzie od zawsze interesowali się wysokim poziomem
      życia a jedynym sposobem na jego uzyskanie była praca i jeszcze
      raz praca...Błędem jest też utożsamianie "wyścigu szczurów" z
      wykształceniem się społeczeństwa demokratycznego... Jest to ze
      strony Pana Eichelberga być może chęć powrotu do utopijnych
      haseł socjalistycznych tj dobro wspólne, porównywalny poziom
      życia czy poczucie przynależności do narodu. Jak wiemy jednak
      hasła te nie sprawdziły się w konfrontacji z rzeczywistością...
      Nie ma więc powodu aby do nich powracać..Mamy demokrację i
      przynajmniej możemy rozwijać się i doskonalić zgodnie z własnymi
      upodobaniami. Konsumpcja jest efektem uświadomienia sobie
      pewnych wartości, może nie nadrzędnych ale zawsze wartości. Aby
      zaspokajać swoje duchowe strony osobowości najpierw musimy
      zgromadzić odpowiednią ilość środków materialnych aby móc oddać
      się pełnej kontemplacji...Już Scheler wyróżniał wartości niższe
      i wyższe- pomijając pierwsze nie jesteśmy w stanie rozwijać
      drugich. Pan Eichelberger jest niekonsekwentny bo skoro tak
      bardzo nie podoba mu się kondycja współczesnego człowieka to
      dlaczego sam nie odda się prototypowej ascezie, nie przywdzieje
      sandałów i nie idzie w góry jak to niegdyś zrobił sławetny
      Zaratustra???
      Proszę się nad tym zastanowić bo nie ma nic prostrzego jak
      hipokryzja...Nie bądźmy gołosłowni...
    • Gość: Marisa Re: Wyścig szczurów IP: *.net.autocom.pl 14.07.03, 15:16
      Wyścig szczurów napawa mnie obrzydzeniem.Wstyd mi,że jest takie
      coś.Chory pęd do sukcesu,negacja wartości.Liczy się to co
      komercyjne i modne...
      • agnes030 Re: Wyścig szczurów 16.07.03, 19:50
        Gość portalu: Marisa napisał(a):

        > Wyścig szczurów napawa mnie obrzydzeniem.Wstyd mi,że jest takie
        > coś.Chory pęd do sukcesu,negacja wartości.Liczy się to co
        > komercyjne i modne...

        Rozejrzyj się uważnieMarisa to nie chodzi o wyścig szczurów tylko o chęć
        przetrwania..Eichelberger sobie za dużo wyobraził...to jest naprawdę skrajnie
        pesymistyczna wizja!!!
        Myślę, żeby nie osądzać ludzi tylko dlatego, że chcą być szczęśliwi...
        Pozdrawiam:)
      • Gość: wlodekbar Re: Wyścig szczurów IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 01:27
        Czyli zniewolenie...
      • Gość: netka Re: Wyścig szczurów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.04, 06:49
        Mnie tez wyścig szczurów napawa obrzydzeniem. Urlop
        trzytygodniowy - marzenie !!!!!!!!. Tylko kiedy , gdzie i za co.
        24 lata - koniec studiów, potem juz tylko sielanka -
        kilkudziesięcioprocentowe bezrobocie, 54 metrowe mieszkanie a w
        nim rodzice ja i moja siorta. Oczywiscie moge sie wyprowadzic od
        reki, wystarczy tylko 100 000 Pln na kawalerke. Kiedy juz
        ją "dostane na pod choinke" od moich rodzicow - tata inwalida,
        mama zarabiajaca 1200, mogą sią zatroszczyc wylacznie o byt.
        Ale .... ups, no tak bezrobocie, nie mam na czynsz, gaz, prąd,
        chleb, wakacje - te trzytygodniowe - przepaske na biodra - nie
        przesadzajmy z ubraniem, szczegolnie , ze pracy i tak nie ma.
        Więc jedna zostaje z rodzicami i siostrą. Potem dołacza do nas
        moj mąż, potem mąż mjej siosrty, potem nasze dzieci - po jednym,
        trzeba realnie patrzec na świat. Teraz czekamy na powolną smierć
        dziadków - ktoraś z nas dostanie mieszkanko w spadku, tylko
        jeszcze sią dzieci siostry mamy i taty. 54 m2 pęka w szwach,
        atmosfera jest nie do wytrzymania, konflikty nawarstwiaja sie z
        dnia na dzień. Mąż dostał pracę - 800 z hipermarkecie - bedzie
        trochę łatwiej.




        To nie kosmos, to polskie realja. Naprawdę jestem przeciwniczką
        wyścigu szczurów, tylko jak zaczać życie bez tego? Dlatego mój
        syn pędzi między dodatkowym angielskim, informatyką i fizyką na
        złamanie karku, do swoich 54 m2. Chyba, że jest jeszcze inny
        sposób na przeżycie w XXI gdzie jesteśmy i nie mamy na to
        najmniejszego wpływu
    • Gość: Doksan Re: Wyścig szczurów IP: w3cache.GBNet:* / 10.1.9.* 14.08.03, 17:10
      tak! psycholeodzy są okrótni, dla socjlistycznych naukowców są
      kolej ną maską która ma za zadanie utajnić meandry systemu, co
      tu dożo mówić: artykół ten (nie mówiąc nic o autorze!) nie
      wykazuja żadnych wyższych aspiracji, kulawa retoryka,
      powtarzanie schematów myślowych, trochę z chceścijaństwa i
      psychologi, wartościowanie zgodne z "systemowym". Tu właśnie
      powstaje błedne koło... i właśnie powstaje pytanie po co pisze
      taki baran takie artykóły? aby głupkowaci internałci mieli na
      kim się wyżywać??? ale dlaczego? i kto tego chce? pozdrawiam
      • Gość: wlodekbar Re: Wyścig szczurów IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 01:25
        O ranw, ile bledow ortograficznych!
    • Gość: Socjopata Re: Wyścig szczurów IP: *.warszawa.tpnet.pl 19.09.03, 08:55
      P R A C A

      Zwykle ludzie pracują za dużo, aby mogli pozostać sobą. Praca
      jest przekleństwem, ale człowiek z tego przekleństwa uczynił
      rozkosz. Praca ze wszystkich sił tylko po to, by pracować,
      znajdowanie radości w wysiłku przynoszącym zupełnie nieistotne
      dokonania, przekonanie, iż samorealizować się można jedynie w
      uprzedmiotowionej, nieprzerwanej pracy - wszystko to budzi
      sprzeciw, jest niezrozumiałe. Wytężona, nieustanna praca otępia,
      spłaszcza, niszczy osobowość. Przesuwa ona centrum troski i
      zainteresowania ze strefy podmiotowej w przedmiotową strefę
      rzeczy, na płaszczyznę mdłej obiektywności. Wówczas człowiek
      przestaje się interesować swoim osobistym przeznaczeniem, swoją
      wewnętrzną edukacją, podsycaniem tlącego się w nim światła
      osobowości, tak by zabłysło pełnym, ciepłym blaskiem; ważne są
      dlań tylko fakty i rzeczy. Prawdziwa praca, zamiast być aktywną,
      ciągłą transfiguracją, stała się wyłącznie eksterioryzacją,
      wychodzeniem z centrum bytu. Jest znamienne, że w świecie
      współczesnym praca ma charakter działalności wyłącznie
      zewnętrznej. Dlatego poprzez pracę człowiek urzeczywistnia nie
      siebie, lecz coś. Fakt, że każdy musi realizować jakąś karierę,
      wejść w jakąś formę życia, która niemal nigdy mu nie odpowiada,
      jest właśnie wyrazem tej tendencji do ogłupiania przez pracę.
      Musisz pracować, aby żyć - oto fatalność, która u człowieka jest
      o wiele boleśniejsza niż u zwierzęcia, jego bowiem aktywność
      jest tak organiczna, że nie oddziela jej od własnego istnienia,
      podczas gdy człowiek zdaje sobie sprawę z poważnego ubogacenia
      swojego jestestwa poprzez zespół form związanych z pracą. W
      gorączkowości, z jaką człowiek pracuje, przejawia się pewna jego
      gotowość do miłowania zła, gdy jest ono nieuchronne i częste. W
      pracy człowiek zapomniał też o sobie - jednak nie poprzez
      odzyskanie prostej, błogiej naiwności, ale poprzez graniczącą ze
      zidioceniem eksterioryzację. Przez pracę z podmiotu stał się
      przedmiotem, tzn. zwierzęciem obarczonym defektem mniejszej niż
      zwierzęca dzikości. Człowiek, miast zaistnieć w świecie jako
      jasna, słoneczna, promieniująca blaskiem osobowość, miast żyć
      dla siebie - nie w sensie egoizmu, lecz duchowego wzrostu -,
      stał się żałosnym, bezsilnym niewolnikiem dookolnej
      rzeczywistości. Gdzie w takim życiu miejsce na ekstazy, wizje i
      szaleństwa? Gdzie najwyższy obłęd, gdzie autentyczna rozkosz ze
      zła? Gdyż negatywna rozkosz z upojenia pracą ma w sobie coś z
      mizerii i codziennej przyziemności człowieka, coś ze wstrętnej,
      nąjpośledniejszej małostkowości. Dlaczego ludzie nie
      postanawiają skończyć za jednym zamachem z dotychczasową pracą,
      aby rozpocząć nową, w najmniejszym bodaj stopniu niepodobną do
      tej, co przedtem wysysała z nich wszystkie siły? Czy człowiek
      istotnie musiał wznosić piramidy, pałace, świątynie i zamki? Czy
      nie wystarczała mu subiektywna świadomość wieczności, świadomość
      całkowitego spełnienia się w nadświadomości? Jeśli coś potrafiła
      zniszczyć gorączkowa aktywność, nieprzerwana praca i zewnętrzne
      rozdygotanie, jest tym z pewnością zmysł wieczności. Praca to
      negacja wieczności. Im silniejszy jest pęd do uzyskiwania dóbr
      doczesnych, im bardziej jest intensywna praca zewnętrzna, tym
      trudniej dostępnym, bardziej oddalonym i trudniejszym do
      urzeczywistnienia dobrem staje się wieczność. Oto powód
      spłaszczenia perspektywy u wszystkich ludzi aktywnych i
      energicznych, beznadziejnej przyziemności ich myśli i uczuć.

      - Emil Cioran, Na szczytach rozpaczy
      • Gość: karol Re: Wyścig szczurów IP: 195.94.203.* 26.10.03, 20:14
        Ho ho hoo!
        Szczerze: Od poczatku liczylem, ze to nie twoje.
    • Gość: Al Re: Wyścig szczurów IP: *.fornet.waw.pl / 192.168.2.* 19.09.03, 19:55
      Ciekawy artykuł, i niestety częściowo prawdziwy. Nie wszyscy na
      szczęście biorą udział w wyścigu szczurów i jednocześnie
      umierają z tego powodu z głodu. Nie wszyscy wybierają zawody
      związane z handlem i pracują po kilkanaście godzin na dobę. Są
      też tacy których praca jest pasją. Możliwość uzyskiwania
      przychodów dzięki wykonywaniu swojego hobby powoduje, że
      poświęca się pracy więcej czasu i uwagi. Dobrowolnie. Ale fakt
      jest faktem, że system wolnorynkowy spowodował, że większość
      ludzi stoi przed binarnym wyborem: albo pieniądze, godne życie,
      albo życie rodzinne, prawdziwe przeżywanie własnego życia,
      aktywne życie w społecznościach itd. Nie ma idealnych systemów,
      ale to nie w systemie tkwi problem ale w ludziach. Ludzie
      ludziom "podnoszą poprzeczkę" w tym wyścigu, a ci z kolei nie
      buntują się przeciwko jej podnoszeniem. Nowy paradygmat
      edukacji zmierza w kierunku utylitaryzmu, a ten, nie prowadzi
      do kształcenia ludzi świadomych swojego człowieczeństwa i tego
      co ono oznacza. Musi zostać wprowadzony nowy paradygmat, ze
      środkiem ciężkości przeniesionym na odkrywanie tego
      człowieczeństwa, na myślenie etyczne, a jednocześnie nie
      indoktrynujący. Trudne. Realizacja takiego projektu trwałaby
      lata. Jest to jednak w pewnym stopniu możliwe. I o taką edukację
      powinniśmy walczyć.
    • Gość: mysz Re: Wyścig szczurów IP: 217.153.143.* 27.10.03, 18:31
      Ja tam wole koty/...:P


      ---
      mysz
    • Gość: wlodekbar Re: Wyścig szczurów IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 01:19
      To jest swietny i odwazny tekst!!!
      WB
Inne wątki na temat:
Pełna wersja