isabelle
14.10.06, 20:43
Cześć! Potrzebuję pomocy. Zupełnie nie wiem co mam robić i kogo prosić o
radę. Mojego chłopaka, z którym jestem od 5 lat, łączy niezwykle silny
związek z matką. Nie potrafię tego zrozumieć, bo to nie jest zwykła miłość
matka-syn. Jego matka jest samotna i jego siostra (która ma 40 lat i wciąż
mieszka z matką) też. Obie nigdy nie potrafiły sobie ułożyć życia. Na dodatek
siostra nigdy nie pracowała i nie ma żadnych dochodów, żyją więc obie z renty
matki i pieniędzy od mojego chłopaka. Najgorsze jest to, że one nie tolerują
żadnej kobiety w jego życiu. Wszystkie były złe i nieodpowiednie dla niego.
Oczywiście ja jestem też tą niewłaściwą. Bardzo kocham mojego chłopaka, ale
obawiam się, że już po 5 latach walki o nas nie mam więcej siły...Kupiłam
ostatnio mieszkanie i chciałam żebyśmy zamieszkali razem. Chciałam ułożyć
nasze życie, założyć rodzinę, ale pomiędzy nami stoi jego matka. Ponieważ nie
wystarcza jej pieniędzy z renty (wynajmuje piękne mieszkanie z ogrodem, które
jest zbyt drogie jak na jej dochody) namawia syna na wzięcie kredytu na dom-
bliźniak, w którym mieliby razem zamieszkać. Szantażuje go płaczem, napadami
histerii, obciążając go psychicznie. On natomiast czuje się odpowiedzialny za
nią. Nie potrafi jej niczego odmówić, mi cały czas mówi, że ona nie zasłużyła
na takie życie i że musi jej pomóc, że matka to świętość. Czuję że nigdy nie
będę dla niego najważniejszą kobietą życia. Na dodatek do tego wszystkiego
dochodzi jego bezrobotna siostra, której najwyraźniej matka chce za wszelką
cenę zapewnić przyszłość, uwiązując ją do brata, który do końca życia miałby
ją utrzymywać. Jestem zrozpaczona i bezradna. Każda nasza rozmowa kończy się
kłótnią. Ostatnio nie potrafimy już o tym rozmawiać w ogóle. Temat matki i
siostry stał się tematem tabu, a moje prośby o kontakt z specjalistą od
problemów rodzinnych jest przyjmowany jako moja próba uznania matki i siostry
za "wariatki, które miałyby pójść do psychologa". Zupełnie nie wiem jak
uratować Piotra i nasz związek. Pomóżcie!