umiecie rozmawiac?

15.10.06, 14:55
Ja nie wiem..... Czasem mam wrażenie, że rozmówcy chcą się nawzajem przekonać
np. do jakiegoś pomysłu.Każdy broni swojego. I staje na grzecznym
potaknięciu, by nie doprowadzić do kłotni.A i tak każdy wie swoje. Ja mam
tak z dalszą rodziną. Mówią, co myślą na dany temat( są wszystkowiedzącymi) i
nie słuchają. Ja im zadaję pytanie, a oni swoje. W końcu rozmowa schodzi na
temat chorób. I tu powtarza się wyżej wymieniona sytuacja. Np. ciocia kasia
opowiada o tym, że w końcu nie wiadomo, i8le jest przyczyn zachorowania na
np. raka. Nie da sobie wytłumaczyć jakie mogą być przyczyny z punktu
widzenia medycyny alternatywnej, traktującej to samo zagadnienie z innego
punktu widzenia. Nie zadaje pytań, nie posłucha do końca, tylko mówi, co
wie.Aby ją przekonać, musiałabym ją przekrzyczeć lub być beszczelna. A tego
nie chce. W związku z tym, zwracam sie z pytaniem do Was. jak u Was wyglądają
rozmowy przy stole w większym gronie? Jak toczy się rozmowa, jak wycifujecie
się z tematu i kiedy to następuje. CVzy wtedy, gdy dochodzicie do wniosku, że
dalsza dyskusja jest jałowa, bo dana osoba nie chce się czegoś dowiedzieć?
Czy dalej argumentujecie?
Podzielcie sie spostrzezeniami, proszę.
    • maureen2 Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 14:58
      na ogół tak siadam przy stole,aby nie zaśmiecać sobie umysłu i skupić się na
      degustacji.
      • seiw83 Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 15:04
        ja wogole nie lubie rozmawaic. bo uwazam to za prymitywne i chce powiedziec za
        duzo w jednym momencie i wcale mi to nie wychodzi. pozatym rozmawiajac mozna
        klamac oszukiwac wprowadzac w blad i nie kazdy moze zrozumniec to co mowimy bo
        kazdy moze poruzumiewac sie innymi podstawami.
        • agasz301 Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 15:09
          seiw83 napisał:

          > ja wogole nie lubie rozmawaic. bo uwazam to za prymitywne i chce powiedziec za
          > duzo w jednym momencie i wcale mi to nie wychodzi. pozatym rozmawiajac mozna
          > klamac oszukiwac wprowadzac w blad i nie kazdy moze zrozumniec to co mowimy bo
          > kazdy moze poruzumiewac sie innymi podstawami.
          jak rozmowe mozna uwazac za prymitywna?nie rozumiem Ciebie przeciez to podstawa
          do wszyskiego. Dobrej pracy, poderwania fajnej osoby ...a jednak jestes tu i
          rozmawiasz za pomoca koputera ,czy jest to łatwiejsze niz w cztery oczy?
      • agasz301 Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 15:06
        Zazdroszcze osoba ktore sa nauczone rozmowy i komunikacji własnie przy
        stole,obiadku mamy z cała rodzina. U mnie tego nie było kazdy wpadał o innej
        porze do domu, jedzonko na talerz i niestety przed telewizor.Nie było wspolnych
        posiłkow, gdzie to własnie mogłby byc fajny moment na pogadanie, posmianie
        sie,a podobnie jak u Ciebie spotykamy sie z rodzina raz na jakis czas,
        najczesciej przy swietach i gadamy o, niestety chorobach co gdzie kogo
        boli.wtedy uciekam szybko lub przytakuje takiej cioci i czuje sie potwornie
        staro.
    • maureen2 Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 15:16
      najczęściej rozmowy przy stole są obarczone pewną konwencją,konwenansem,nie
      jest to dyskusja panelowa.Fakt,że najczęstszym tematem rozmów jest zdrowie,
      dzieci i katastrofy.
    • slawomir_239 Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 15:43
      Bardzo lubię romowy przy stole, w dużym gronie rodzinnym, najczęściej słucham
      wypowiadam się z umiarem i nie spieram się,to brak kultury.
    • inseg Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 16:31
      nie umiemy rozwawiać ... wychodzić na przeciw
      Widać to nawet w takich miejscach jak tutaj , jak obok gdzie skupiają
      się feministki i antyfeministki na forach ..stworzone działy osobno dla
      panów osobne dla pań skategoryzowano nas podzielono świat na części
      stowrzono stereotypy wg których działamy nie chcąc nic zmieniać chociaż
      czasem sa one dla nas krzywdzące ... nie kazdy potrafi przekraczać te
      bariery wspólny stół nie zawsze wszystko załatwi trzeba się nauczyć
      rozmowy szacunku i chcieć poprostu chcieć zrozumieć...
      squaw forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43224&w=48785855
    • solaris_38 misja prawda 15.10.06, 16:55

      jest znane powiedzenie
      uczeń przychodzi do nauczyciela
      a nie odwrotnie
      jesli mówisz do kogoś kto cię POWAżNIE NIE PYTAł - zawsze masz marne szanse
      na bycie wysłuchaną
      a co dopiero zaakceptowaną
      czasem ludzie lubia wysłuchiwac ale wiedze przechowują jako zbiór ciekawostek
      z pozostałymi można walczyć i tez sie czasdem coś uda przekazć i udowodnić -
      ale tez rzadko i ... czy warto??

      nasze ego domaga sie aby uznano nasza wiedzę
      to kwestia prestiżu i .. potwierdzenia naszych własnych wartości
      ale ile warto na to zużywac energii?

      według mnie nie pytany moze sie śmiło nie odzywac bez straty dla kogokolwiek
      jesli jednak czuje że chce i że ma misję i musi pzrekazać to .. niech walczy
      według własnego uznania
      bo inaczej sie walczy jesli idzie o pzrekonanie co do metod walczenia o
      zdrowie i zycie kogoś bliskiego a inaczej podczas teoretyvcznych pogawek u
      cioci na imieninach

      generalnie warto pzrtebywac w towarzystwie ludzi otwartych
      reszta bywa stratą w sensie intelektualnym czasem korzystna ze względów społecznych


      a ego to twór bardzo .... prowizoryczny
      zatem warto ?

      pzrekaz wiedzy nie zalezy od poziomu różnicy między andawcą a odbiorca ale z
      nastawienia odbiorcy kóry uznaje nadawce jako autorytet
    • amyk Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 21:31
      To wszystko zależy od drugiej strony.
      Jeżeli widzę, że mnie słucha i jest zainteresowana tym co mówię - to tak. Generalnie bardzo Lubię słuchać , zazwyczaj daję się najpierw wygadać drugiej stronie.
      Nie lubię rozmawiać z ludźmi , którzy słuchają tylko siebie, rozmowa wygląda jak monolog i zaczyna byś jałowa - wtedy po kilku zdaniach wycofuję się i zaczynam albo rozmowę z kimś innym, albo znajduję sobie coś do zrobienia.
      Jak osoba nieco inteligętniejsza od "gada" to zazwyczaj rozumie. O ile NIE, to następne romowy raczej przypominają wymianę grzeczności i nic ponadto - nie angażuję sie w rozmowę a osoby unikam - no chyba, że to mój przełożony.

      Z rodziną sprawa jest bardziej złożona- chyba mi jednak zależy na dobrych stosunkach, a więc wysłuchuję cierpliwie wtrącając w chwilach przerwy odpowiednie do treści krótkie kwestie typu: tak, no , masz rację ale..., a może... i zauważyłam że mam plusy.
      Czasem jest komicznie jak zamyślam sie i tracę wątek - ale czego się nie robi dla bliskich.
      Lubię dyskutować jak widzę że rozmawiam z osobą nadającą na moich falach- I love it.
      WIESZ - czasem ktoś chce się poprostu wygadać, wszystkie swoje bolączki, smutki, żale usłyszeć wypowiedziane - to uspokaja...i nie chodzi tu o sens czy chęć przedyskutowania ...\
      zatem wszystko zależy też od tego czego rozmowa dotyczy.
      Czasem ważniejsze jest wysłuchanie.
      Pozdrawiam

      • maureen2 Re: umiecie rozmawiac? 15.10.06, 21:56
        w ten sposób trudno rozmawiać przy rodzinnym obiedzie
    • archi_joa Re: umiecie rozmawiac? 16.10.06, 00:39
      Na imieninkach z reguły np. ciotka Ania najlepiej dogaduje się z Krystyną a
      wujek Jurek ze Zbyszkiem i Janem...przykładowo oczywiście :)...więc te osoby
      siadają w miarę blisko siebie i rozmowy, dyskusje toczą się raczej w grupkach
      3-4 osobowych (na imieninach łącznie około 15 osób)... wtedy łatwo się dogadać i
      rozmowa toczy się swobodnie - starsi gadają o chorobach, inni o pracy, młodzi
      (czyli ja :)) o muzyce, szkole, studiach.... i przynajmniej nikt nie ma
      wrażenia, że temat jest nudny :)
      • hatroha Re: umiecie rozmawiac? 16.10.06, 01:10
        uwielbiam rozmawiac...
        pamietam jak z moja lubą zaczelismy rozmawiac na temat ksiażki "gra endera".
        Mielismy inne zdanie...tak sie zagadalismy ze po godzinie chyba... e nie wazne
        moge rozmawiac 24 na 24 ale mowic tylko przez 15 minut

        • hatroha rozmawiac poprzez dotyk 16.10.06, 01:13
          ale najbardziej lubie gdy z kobieta rozumiem sie bez slów wtedy kazde słowo
          jakos trąci banałem i czasami bardziej pragniemy wyrazic słowa mysli dotykiem...
          • maureen2 Re: rozmawiac poprzez dotyk 16.10.06, 01:20
            rozmawiać można różnie,kiedyś przed laty jechałem autobusem,na przeciw mnie
            siedział calkowicie pijany człowiek,ktory na mój widok zaczął wygłaszać monolog
            z pytaniami "retorycznymi", a ja odpowiadałem uprzejmą mimiką. Gdy na przystan-
            ku wstałem do wyjścia,podziękował za miłą rozmowę. Ja nie powiedzialem ani słowa
            w czasie tej całej "rozmowy".
Inne wątki na temat:
Pełna wersja