mój chłopak ma dziecko

16.10.06, 16:35
Witam
Jestem zagubiona i potrzebuję rady

Od dłuższego czasu spotykam się z chłopakiem. Ostatnio zaczęliśmy zastanawiać
się nad wspólnym życiem. Pomijając wszystkie inne sprawy, jest jedna, dla mnie
dość ważna. Mój chłopak ma syna z pierwszego małżeństwa. Sympatyczny dzieciak,
nawet go lubię, co nie zmienia faktu, że myśląc o założeniu rodziny... Hm...
Mój chłopak spotyka się z nim co sobotę, bez wyjątku (wiem, że to dobrze o nim
świadczy), spędza z nim zawsze wakacje. Dla mnie to jednak problem... Nie mogę
sobie zaplanować weekendów – jestem zawsze sama... Perspektywa wakacji z
czyimś dzieckiem też mnie zresztą nie zachwyca. Chłopczyk ma 11 lat, jest
cichy i spokojny – ale oczywiście dogryza mi czasami moim zdaniem chcąc
udowodnić, że jago mam jest fajniejsza... ;-)
Narzeczony uważa, że nie ma żadnego problemu – jeśli syn zechce ingerować w
relacje ze mną, ma zamiar go „ustawić”. Jeśli ja będę chciała naruszać
świętość sobót, także mnie ustawi. Ja jednak uważam, ze niemożliwe jest, żeby
po założeniu przez niego rodziny sytuacja się nie zmieniła. W końcu będzie
miał rodzinę – mnie, która będzie wymagać od niego jego czasu. Oczywiste jest,
że dzieci będą walczyć o czas spędzony z ojcem – ja oczywiście będę po stronie
moich...
Czy ktoś z Was jest w podobnej sytuacji? Czy też Wam mówią „Nie bądź taka
egoistką” albo „Nie pchaj się w to, nie będzie z tego nic dobrego...”? Czy ja
będę musiała cierpieć...??
Pozdrawiam
    • wiarusik Re: mój chłopak ma dziecko 16.10.06, 16:42
      Nie pchaj się w to Egoistko,to nie będziesz cierpieć;)
    • maureen2 Re: mój chłopak ma dziecko 16.10.06, 16:45
      jego dziecko,jego uczucia i jego święte prawo do tego. Nie stoi to wcale na
      przeszkodzie stworzeniu rodziny z własnymi dziećmi. Co to znaczy "czyjeś dzie-
      cko" ?.
    • megg35 Re: mój chłopak ma dziecko 16.10.06, 18:37
      zadaj sobie pytanie i spróbuj sama przed sobą odpowiedziec najuczciwiej jak
      potrafisz "Czy akceptuje dziecko swojego faceta" :)
      • maureen2 Re: mój chłopak ma dziecko 16.10.06, 19:01
        szczególnie wspólne dzieci z tym facetem mogą być bardziej jej albo bardziej
        jego.
        • lalka-mi Re: mój chłopak ma dziecko 16.10.06, 19:27
          Z Twojej wypowiedzi wynika, że niestety Ty nie akceptujesz tego dziecka, a w
          takiej sytuacji problem nie tylko nie zniknie, ale zacznie narastać. Nie wiem
          czy świadomie, ale już teraz zaczynasz rywalizować z tym chłopcem np. o czas,
          który on Ci odbiera w weekendy...Nie oszukuj siebie, że to nie jest problemem.

          Nie twierdzę, że dziecko stanowi przeszkodę, natomiast przeszkodą jest
          nastawienie dorosłych...Dziecko to wyczuje, że nie jesteś szczera. Uważaj ono
          potrafi walczyć o uczucia rodzica.
          Doradzam poważne zastanowienie się nad problemem, czy jesteś w stanie zmienić
          podejście do tej sprawy, czy potrafisz zabrać to dziecko na wspólne wakacje i
          nie dać mu odczuć, że jest Ci ciężarem.
          Powiem szczerze nie podoba mi się Twoja postawa,kiedy piszesz o chłopcu jako
          o "obcym dziecku" i marnie widzę Twoje z nim relacje, ale...spróbuj...
    • taisy Re: mój chłopak ma dziecko 16.10.06, 19:45
      W takich sytuacjach najbardziej zal dzieci. Niczemu nie zawinily musza
      przecierpiec utrate swojej rodziny, rozbice domu i fakt, ze rodzic bedzie chial
      nowoa rodzine, nowe dzieciaki. A te dziecko co jest komu winne. Dlatego zal mi
      tego dziecka, bo ono za twoj egoizm i egozm jego ojca najwiecej zaplaci.
      Uwazam powinnas sie nie pchac tam gdzie nie potrafisz sprawic, ze ludziom
      bedzie lepiej w zyciu sie wiesc. wygladasz tak jak piszesz na osobe, ktora w
      takim zwiazku bedzie przyczyna cudzych nieszczesc!
    • lib Re: mój chłopak ma dziecko 16.10.06, 21:59
      >> Perspektywa wakacji z czyimś dzieckiem też mnie zresztą nie zachwyca.
      Nie z czyimś dzieckiem, tylko z rodziną Twojego chłopaka. Chcesz czy nie, on ma
      rodzinę. Wiążąc się z nim, wiążesz się również z jego rodziną. To tylko
      romantyczne nastolatki mają prawo być przekonane, że wychodzi się za faceta,
      nie za jego rodzinę.

      >> Narzeczony uważa, że nie ma żadnego problemu – jeśli syn zechce ingerować w
      relacje ze mną, ma zamiar go „ustawić”. Jeśli ja będę chciała naruszać świętość
      sobót, także mnie ustawi.
      Dobre podejście. Ja bym się tylko zastanawiała, dlaczego widuje się z dzieckiem
      tak rzadko. Ale to już inna sprawa.

      >> Ja jednak uważam, że niemożliwe jest, żeby po założeniu przez niego rodziny
      sytuacja się nie zmieniła. W końcu będzie miał rodzinę – mnie, która będzie
      wymagać od niego jego czasu.
      Nie ma czegoś takiego, jak „po założeniu przez niego rodziny”. Tzn. jest, ale w
      czasie przeszłym. On już założył rodzinę. On nie będzie „miał rodziny –
      Ciebie”. On już ma rodzinę, do której Ty możesz, jeśli po rozważeniu za i
      przeciw zechcesz, dołączyć. Z poszanowaniem zasad w tej rodzinie obowiązujących
      oczywiście. Myślę, że to bardzo ważna zmiana w myśleniu, której moim zdaniem
      powinnaś dokonać.

      >> Oczywiste jest, że dzieci będą walczyć o czas spędzony z ojcem – ja
      oczywiście będę po stronie moich...
      Myślę, że Ty sama jesteś zbyt walecznie nastawiona. Dzieci nie muszą walczyć,
      jeśli ojciec odpowiednio to zorganizuje. Czyli, mieszkając z dziećmi ze związku
      z Tobą, jak najwięcej będzie się zajmował dzieckiem z poprzedniego związku.

      Pewnie, że będziesz musiała cierpieć. Czy ktoś tu zna kogoś, kto nigdy nie
      cierpi?

      Reasumując: (mam sentyment do tego słowa :-)) myślę, że dobrze byłoby, gdybyś
      wyobraziła sobie taką sytuację: wychodzisz teraz za mąż, za kilka lat facet Cię
      zostawia z dzieckiem. Pojawia się nowa partnerka byłego i jest
      oburzona/rozżalona/nie-podoba-jej-się, że jej narzeczony poświęca jeden dzień w
      tygodniu Waszemu dziecku. Co teraz myślisz o postawie tej pani?

      Nie mam pojęcia co Ci doradzić. Oprócz tego moim zdaniem naprawdę dobrego
      ćwiczenia. Mogę Cię tylko pocieszyć, o ile to jest pocieszenie, że w o wiele
      gorszej sytuacji jest mama takiego dziecka: ona nie zajmuje się dzieckiem raz w
      tygodniu, tylko 24 h/dobę. Tu dopiero ewentualny nowy facet może mieć
      pretensje. Wiem, bo sama jestem taką mamą. Czy jest tu ktoś, kto się ze mną
      ożeni ;-) ?
      • blackforever Re: mój chłopak ma dziecko 17.10.06, 09:39
        a ja rozumiem Twoje cierpienie. Sama nie zniosłabym samotnych weekendów i tego,
        że mój partner działa na dwa domy. Mi samej przeszkadzałoby dziecko.
        Dlatego...poprostu nie wiązałabym się z mężczyzną, który ma zobowiązania. Ty
        niestety z pełną świadomością stworzyłaś z takim mężczyzną związek więc musisz
        wybrać, albo zaakceptowanie tego chłopca i całej tej sytuacji, albo poszukaj
        sobie partnera bez zobowiązań. ja akurat nie mam zamiaru wyzywać Cię od
        egoistek czy w inny sposób atakować, bo masz prawo do szczęścia. Tylko czemu
        świadomie związałąs się z człowiekiem, który ma zobowiązania?
        • hyper_mouse Re: mój chłopak ma dziecko 17.10.06, 13:06
          Główny problem znajduje się w Twojej głowie. Pewnie, że to trudne, ale może po
          prostu postaraj się polubić swojego przybranego syna, chyba nie ma na to innej
          recepty. Samotne weekendy są okropne to fakt, no, ale przecież chyba możecie od
          czasu do czasu wybrać się gdzieś razem? Jeśli nie jesteś w stanie tak
          funkcjonować, to cóż, nie jest to po prostu facet dla Ciebie, no ale chyba nie
          chcesz tego przekreślać?
        • wioletta123 Re: mój chłopak ma dziecko - do blackforever 21.10.06, 02:09
          Dlaczego? Bo poprostu się z a k o c h a ł a. Jakby tak każdy świadomie wybierał
          to nie byłoby na świecie zdrad, rozwodów itd.Miłość jest slepa, spada na nas
          jak grom z jasnego nieba i nie jest łatwo tak poprostu się odkochać.
    • tygrysek27 rany.... 17.10.06, 12:38
      "jestem zawsze sama...." co Ty piep.....sz?
      spędzasz z nim resztę tygodnia i żałujesz jednej soboty?
      • bszalacha Re: rany.... 17.10.06, 16:45
        Najlepiej byłoby,gdybyś Ty tez miała "własne"dziecko.Ja nie pchałabym się w ten
        związek u progu swego zycia.Nie będziesz mogła zbyt długo kontrolowac swojej
        zazdrosci a potem,gdy przyjdą Wasze dzieci,jak sobie poradzisz z faktem,że ich
        tato nie jest tylko ich?
        I niech mi tu nikt nie próbuje wmawiac,że nic sie nie dzieje,bo się dzieje!
        Facet ma interes w znajomosci z Tobą ale jak widzisz -ciągnie za soba dawny
        związek/bo dziecko to też częsc związku i to bardzo ważna/.Niech on nie wygrywa
        swoich spraw Twoim kosztem.Mówie Ci to jako doświadczona kobieta/.
        • doro281 Re: rany.... 17.10.06, 18:40
          moze źle się wyraziłam, bo może rzeczywiście wysżłam na egoistkę...
          ja chce po prostu byc szczęśliwa...
          jestem młodsza o 6 lat - prawdopodobnie znajde sobie jeszcze kogoś... ale tak
          bardzo go kocham... i on mnie także
          • blackforever Re: rany.... 17.10.06, 18:43
            Doro, masz prawo do szczęścia. To nie jest egoizm, masz takie a nie inne
            preferencję i wizję związku taką jak większość kobiet. Tylko źle ulokowałaś
            swoje uczucia. Poszukaj sobie kogoś wolnego, ten partner nie jest w stanie
            spełnić Twoich oczekiwań.
          • doro281 Re: rany.... 17.10.06, 18:47
            oj... niechcący wysłałam... ;-)
            tylko że ja widzę problem... czy trudnośc czy innośc czy jaktotam nazwać
            mój narzeczony nie dla neigo to 2 rózne sprawy...
            wiem, ze musze sytuacje zaakceptowac, tylko jak to zrobić...??
            bo związek jest naprawde cudowny... nigdy takiego nie miałam

            i szczerze mówiąc... potrzebuję żeby mnie ktoś po prostu kopnął w głowę i
            powiedział dziewczyno, nie warto!! nic dobrego z tego nie będzie... tak jak cąła
            moja rodzina
            • romka_p Re: rany.... 17.10.06, 19:06
              > bo związek jest naprawde cudowny... nigdy takiego nie miałam
              >
              > i szczerze mówiąc... potrzebuję żeby mnie ktoś po prostu kopnął w głowę i
              > powiedział dziewczyno, nie warto!! nic dobrego z tego nie będzie... tak jak
              cął
              > a
              > moja rodzina

              Chcesz zeby ktoś cie kopnął w głowę i powiedział że nic dobrego z tego nie
              będzie...chcesz po prostu usprawiedliwienia na głupie, średniowieczne myślenie.
              Jasne że nic dobrego z tego nie będzie jeśli będziesz tak nastawiona do tego
              chlopaka i jego syna.
              Pamiętaj o jednym, jeśli bedziesz miała dziecko z tym człowiekiem to jego syn
              będzie bratem twojego dziecka. BRATEM, nie kimś obcym. BRATEM i nic innego.
              Jakże żałosne sa te kobiety które tego zrozumieć nie potrafią, które myślą że
              małżeństwo to posiadanie drugiej osoby...
              Teraz jest cudownie, według Ciebie, ale gdy już będziesz żoną to po kilku
              latach z twoja chęć przykucia go do siebie sprawi że nie tylko w soboty nie
              będzie w domu ale skorzysta z każdej chwili aby ucieć bo twoja chęc kontroli i
              posiadania będzie jedynie rosła, rosła, rosła.
              Piszesz że ten jeden dzień w tygodniu nie możesz wytrzymać bez niego. W takim
              razie wyobraż sobie że nie będziesz go widywać wcale...wolisz to?
              To w takim razie uwolnij go...nie jesteś jego warta.
        • blackforever bszalacha - popieram 17.10.06, 18:42
          n.t
          • hyper_mouse Re: bszalacha - popieram 18.10.06, 11:50
            Twoje uczucia są zupelnie zrozumiałe, wiadomo sobota - najlepszy dzień
            tygodnia, kiedy nie idzie się do pracy, można odpocząć, pobawić się. Z drugiej
            strony niszczenie bardzo udanego związku z tego powodu jest bez sensu. Zawsze
            są plusy i minusy, jeden ma dziecko, drugi uwielbia imprezy z kumplami, trzeci
            kolekcjonuje motyle i potrafi gapić się na nie godzinami. Myślę, że powinnaś
            porozmawiać z chłopakiem i poprosić żeby chociaż jedną sobotę w miesiącu Tobie
            poświęcał a z dzieckiem spotykał się np. w czwartek. To chyab da się jakoś
            ułożyć.
    • ledzik371 Re: mój chłopak ma dziecko 18.10.06, 12:29
      Cześć, nie martw się. Wszystko da się poukładać. Trochę pocierpisz ale z czasem
      się przyzwyczaisz. Po pierwsze, Twój facet musi rozdzielić kontakty z Tobą i
      kontatky z synem bo inaczej zawsze będą zgrzyty. ONI mają swoje sprawy i tak to
      lepiej zostaw. To oczywiste, ze mały Ci dogryza i będzie to robił, bo w jego
      oczach jesteś rywalką dla jego matki. "Ustawianie" kogokolwiek nic tu nie da a
      raczej pogorszy sprawę. Mój facet ma córkę 12-letnią z pierwszego małżeństwa.
      Jest na jej punkcie zdrowo zakręcony, ciągle podkreśla, że ona jest dla niego
      najważniejsza i też wyjeżdża z nią na wakacje. Co do weekendów... hmmm... ja to
      przetrzymałam, zagryzałam zęby aż w końcu mój facet sam doszedł do tego, że nie
      każdy weekend spędza z córką. Spróbowaliśmy kiedyś spotkać się we 3 ale mała
      też mi dogryzała, widac było że mnie nie lubi więc daliśmy spokój. Od tamtej
      pory nie ingeruję, nie wtrącam się, nauczyłam się być cieprliwa. Uwierz, że to
      praktycznie jedyny sposób żeby zachować zdrowe relacje z partnerem w takiej
      sytuacji. Dzieci dorastają, z czasem więcej rozumieją więc głowa do góry! Jakoś
      będzie.
      • romka_p Re: mój chłopak ma dziecko 18.10.06, 16:09
        Dogryzajac dziecko prowokuje, testuje. Dorosly czlowiek powinien to rozumiec i
        nie robic z tego problemow. Dzieci zawsze mysla, marza aby rodzice wrocili do
        siebie.
        Dorosla kobieta w takiej chwili potrafi w odpowiedni sposob zareagowac a nie
        boczyc sie i obrazac. Relacja dorosly-dziecko zalezy od doroslego nie odwrotnie.
    • jessy111 Re: mój chłopak ma dziecko 18.10.06, 16:42
      Z Twojej wypowiedzi wynika, ze czujesz, ze "cos jest nie tak", ale nie za
      bardzo wiesz co.
      Czy jest to zazdrosc? O co? Na to pytanie musisz sobie odpowiedziec.
      I nie zaczynaj od dziecka. Zacznij od siebie.
      W przyszlosci fascynacja partnerem minie. Pojawi sie "szara rzeczywistosc".
      Dziecko zostanie. Zostana uczucia.
      To moze pozniej przerodzic sie w spory problem.
      Na Twoim miejscu udalabym sie do psychologa.
      Nie rozwiaze Twojego problemu, ale pomoze Ci poukladac mysli i zrozumiec emocje.

      I pamietaj.
      To sa Twoje uczucia.
      I beda one wplywaly na Ciebie.
      Masz prawo je miec.
      • jessy111 Re: mój chłopak ma dziecko 18.10.06, 16:45
        www.acpp.ukw.edu.pl/
    • facettt czy bedziesz musiala cierpiec? 18.10.06, 17:31
      bedziesz.

      ale czasami warto.

      czy warto w tej sytuacji - ocen sama.
      • gaballa Re: czy bedziesz musiala cierpiec? 21.10.06, 12:57
        Zwrort "czyjeś dziecko" mnie powalił.
        To dziecko człowieka , którego kochasz.
        I czy autorka ma cierpieć? Nic podobnego.
        Nie będzie potrzeby cierpienia jeśli zaakceptuje sytuację w jakiej się znalazła.
        Ja jestem w związku podobnym, mąż ma syna, wspólnie mamy dwójkę.
        B.polubiłam B.
        Część wakacji spędzamy wszyscy pięcioro i wtedy jest najfajniej.
        Dzieciaki są szczęśliwe, mąż i ja.

        Zastanawiam się dlaczego autorka wątku nie spędza sobót z narzeczonym i JEGO
        synem.Do kina czy na basen można pójść razem.
        Tylko trzeba chcieć.
        • facettt Re: czy bedziesz musiala cierpiec? 21.10.06, 13:03
          gaballa napisała:
          >> Tylko trzeba chcieć.

          jak mozna sie domyslec... ona nie chce.
          dlatego napisalem, ze bedzie cierpiala.
          ale z tym tez da sie zyc :)))

          • gaballa Re: czy bedziesz musiala cierpiec? 21.10.06, 14:13
            Tak, facettt, masz rację.
            Ona nie chce.
            I wsio.
    • isabelle7 Re: mój chłopak ma dziecko 21.10.06, 15:01
      Kochana:)

      Kobiety nie są zazdtosne o dzieci:) Ale oto, ze rodizna kaze facetrom wybielac
      i cacac kobiety, z ktorymi maja dzieci. Uwazam to za glupie i prymitywne. I
      facet, ktory miał smiale poglady, widział głebie, nie powinien dawac sie wcigac
      w taka prymitywna gre. Po co aby suka miała super histroie? a prawda jets, ze
      daje tyłka za role, znów ma nadzerke od ilosci facetów, bo ona bierze anty,
      wiec oni jej naiwnie ufaja, ze bierze. A ona nie bierze, łapie bogatych na
      ciąże.


      On kocha dziecko, spotyka sie z nim.Nic nie mowi o kobiecie I dobrze.

      Ale.. jesli myslisz o tym by miec z nim rodizne, powinien mowic: kocham dzieci
      te obecne i przyszłe. I to publicznie- wsrod znajomych tez. daje tym smaym
      znak, ze kocha te przyszle czyli te z toba:) w ten sposob masz pewnosc, ze
      bedzie kochał twoje dzieci, nie bedzie on ani jego rodizna robila rozniocy
      miedzy Twoimi dziecmi. Wiesz te drugie dzieci sa potem pokrzydzone, bo rodizna
      stara sie klasc nacisk by bardzo faworyzował tylko to 1 dziecko. A w ten sposob
      robi sie przykrosc, mysle, ze swiadomą, nie tylko obecnej kobiecie, ale i Twoim
      dzieciom. dzieci czuja roznice. Bardziej niz dorosli
    • doro281 Re: mój chłopak ma dziecko 13.11.06, 13:48
      A jeśli chodzi o wspólne wychodzenie - to mój chłopak raczej mnie nie zabiera -
      czy to z powodu naszej obopólnej nieufności ( z dzieckiem oczywiście)? ale sam
      twierdzi, że nie chce, żeby ktoś ingerował w ich czas, bo to jest tylko ich
      czas... ;-(
      Myslę, że spórbujemy empirycznie... Teraz mieszkamy razem to będziemy musieli...
      Mysle też, żeby zaproponowac mu jakieś połowiczne wyjście - np jedna sobota w
      tygodniu w zamian na którys wieczór... (Mój chłopak rezygnuje ze spotkania z
      synem jak ma studia raz miesiącu...)
    • lakrimoza Re: mój chłopak ma dziecko 14.11.06, 15:01
      No cóż, przynajmniej nie masz wątpliwości, że koles jest płodny:) A tak
      własciwie to jak sobie to wyobrażasz? Że on powie" Kocham Cie nad życie i dla
      Ciebie nie będe sie widywał z moim dzieckiem"? O co ci chodzi?
      • wytuli Re: mój chłopak ma dziecko 14.11.06, 15:37
        wyslalam Ci maila na priv:)
      • yagiennka Re: mój chłopak ma dziecko 14.11.06, 21:36
        No właśnie. Autorka wątku jakby zapomniała że to nie jest jakieś tam "obce
        dziecko" tylko dziecko faceta, którego zdaje sie kocha i wiąże z nim swoją
        przyszłość. On natomiast kocha swoje dziecko i poświęca mu raptem jedną sobotę w
        tygodniu, czy to takie straszne że ten jeden dzień nie będzie poświęcał jej??
        Coś tu nie gra :) Owo 11 letnie dziecko kiedyś dorośnie, już za kilka lat nie
        będzie potrzebowało już tyle uwagi. Ale zawsze twój facet będzie jego ojcem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja