jolak14
18.10.06, 11:04
Jestem w szoku. Dowiedziałam się, że mój brat ok.35 lat od roku ma kochankę
(poznał ją przez internet!- sympatie!!-takie niebezpieczne narzędzie do
rozbijania rodzin!), mającą męża(nie pierwszą),starszą od siebie i każe ten
fakt bezwzględnie akceptować żonie rówieśniczce, która poświąciła dla
jego "wielkiej" miłości studia i zajęła się wychowaniem jego czworga dzieci
(5-13 lat). Brat pracuje dorywczo a żona nie pracuje i pewnie nie dostanie
pracy (wykształcenie ogólnokształcące). Jest zupełnie na jego łasce. On
całymi dniami wybywa z domu niby za pracą a potem godzinami siedzi u
kochanki. Nawet w niedzielę kiedy dzieci czekają na niego potrafi cały dzień
być u niej.Jest agresywny dla niej i jego "ukochanych" dzieci, które rodził
z nią wspólnie. Co robić. Bratowa jest już cieniem człowieka i boję się, że
się jej coś stanie.Serce mi pęka i od kilku tygodni myślę jak im pomóc.Brat
jest osobą nie znoszącą sprzeciwu i trudny w dyskusji. Obawiam się, że ma
jakieś zaburzenia psychiczne. Już kilka lat nie ma stałej pracy. Pracował
kilka lat za granicą. Może to przyczyniło się do zmian w psychice.
Dowiedziałam się, że ma obsesję na punkcie podobania się kobietom. Żonie
powiedział,że on musi mieć więcej kobiet i może kochać je wszystkie. Przecież
nie jesteśmy Mormonami.Jednak wobec żony jest agresywny,nie współżyje z nią i
tylko pomiata i poniża,(jego kochanka ma tylko wykształcenie
zawodowe),wystarczy drobny pretekst by zrobić awanturę. Dzieci się już
domyślają i cierpią. Nasza rodzina jest porządna, katolicka, wykształcona.
Martwię się współnie z siostrą. Mamie i tacie staruszkom nawet nie możemy
powiedzieć, bo by to ich zabiło. Bardzo kochają nas i swoje wnuki. Nawet się
nie domyślają. Pracuję zawodowo i oprócz wieczornych wizyt i drobnej pomocy
materialnej nie mogę im więcej zaoferować. Przecież nikt nie weźmie na pełne
utrzymanie takiej licznej rodziny. Poradźcie co robić?. Jak można by było im
pomóc? Tam cierpią małe przekochane dzieci! Sprawa bardzo pilna.