polubu
18.10.06, 17:35
Dzieci dalej się nie liczą! Nie będzie ich nie będzie emerytury.
Na początku lat siedemdziesiątych pojawił się nowy nurt refleksji
humanistycznej- antypedagogika, radykalnie włączająca się do ruchu na rzecz
ochrony praw dzieci. I choć częstokroć chciano by traktować ją jak niegroźne
dziwactwo', to jednak nazwiska sławnych jej przedstawicieli- wybitnych
psychologów Abrahama Maslowa, Alice Miller czy Carla Rogersa, pedagoga
Alexandra Neilla, czy przywoływanego przez antypedagogów prekursora ruchu-
Janusza Korczaka, nakazują traktować ten nurt z większym respektem.
W kwestii ochrony praw dzieci antypedagodzy twierdzą, iż po uzyskaniu
równouprawnienia przez Murzynów i kobiety, dzieci są ostatnią dyskryminowaną
grupą istot ludzkich. Generalnie deprecjonują oni wszelkie akty prawne
określające prawa dzieci(w tym akty międzynarodowe takie jak Konwencja o
Prawach Dziecka), twierdząc, że mimo deklaracji o podmiotowości dziecka
ujmują one zagadnienie praw wyłącznie w kategoriach opieki, jaka dzieciom
przysługuje.
Zauważamy zasadniczą różnicę w podejściu do praw dzieci we wszystkich
dotychczasowych rozwiązaniach w porównaniu z decyzjami antypedagogów.
Omawiana ewolucja praw dzieci była de facto powiększaniem zbiorów praw
PRZYZNAWANYCH dzieciom- od prawa do życia po cały kompleks praw ujętych w
Konwencji o Prawach Dziecka ONZ. Tymczasem antypedagodzy twierdzą, że
dzieciom praw przyznawać nie można-, bowiem wizja świata, która się za tym
kryje jest wizją gdzie ktoś(np. dorośli) komuś(np. dzieciom)może jakieś prawa
przyznawać czy odbierać, co jest ewidentnym świadectwem nierówności i
humanitarnego- w najlepszym przypadku- protekcjonizmu. Tymczasem każda
jednostka ludzka, a więc również dziecko, posiada określone prawa nie z
czyjegoś nadania, ale z samej natury swojego istnienia.
Tylko idioci są za socjalem-odwieczna walka komunizmu z kapitalizmem !
Polacy Wy nic nie wiecie dziecku wystarczy jak go tylko nie okradniecie!
Społeczeństwo( Wam dla ułatwienia waszego zrozumienia) liczy 300 osób. Dzieci
0-25 lat -100 osób (rocznie czworo dzieci się rodzi) Dorośli 25-50 lat -100
osób (liczba pracujących-50 rodzin z dwójką dzieci) Emeryci 50-75 lat-100
osób (rocznie czworo umiera)
Każdy człowiek wypracuje i dostanie wypłaty w przeliczeniu na punkty 75
p, .czyli 1 p. w przeliczeniu na rok, bo każdy żyje 75 lat. Przy tak
założonej, więc wydajności i długości życia zarobki dorosłych to 25*3 p.= 75
p. Każdy człowiek w tym społeczeństwie w ciągu życia wypracuje, więc 75 p. i
75 p. na niego przypadnie pod warunkiem, że będzie miał `dobrych' rodziców.
25 p. w dzieciństwie (`dostaje' od rodziców), 25 p., gdy pracuje przypadnie
na niego tyle, bo resztę odda dzieciom i na emeryturę) 25 p. na emeryturze.
Załóżmy, że minęło sto pokoleń (2500 lat)i dalej społeczeństwo to liczy 300
osób (przyrost naturalny równy zero) Podstawowe wnioski wynikające z tego
przykładu dla prawidłowej ekonomii są, więc takie:
1. żadne dziecko z tego społeczeństwa nie potrzebuje pomocy, bo i tak każde
jak dorośnie na siebie zapracuje. (Dlaczego więc istnieją w naszym
społeczeństwie wszelkiego rodzaju instytucje, fundacje orkiestry pomagające
dzieciom? -Kto dzieciom pomaga ten dzieci poniża i nie nagrody doczeka, lecz
kary! )
2. kto z dorosłych nie zwraca kosztów swojego wychowania następnym dzieciom
ten te dzieci okrada.
( Nie wystarczy mówić, `ja tobie dzieci nie narobiłem'- trzeba jeszcze te
dzieci nie okradać! )
3.-jeśli którykolwiek z rodziców z tego społeczeństwa powie, że życie stracił
pracując po to by wychować dzieci -to kłamie, bo każdy z tego społeczeństwa
ledwo na siebie zapracował. (nic z jego pracy nie przypadło innemu
człowiekowi tylko wszystko jemu. (tak właśnie wy Polacy w dużej większości
się zachowujecie jeszcze na siebie nie zapracowujecie a już wydaje się wam,
że dzieciom pomagacie)
4.- po przeżyciu 75 lat jeden z przedstawicieli tego społeczeństwa staje
przed Bogiem i mówi: wiesz, że dałem się przebadać i okazało się, że byłem
bezpłodny. Wychowywałem, więc dwoje nie swoich dzieci, kochałem je jednak i
życie im poświęciłem.
Zalewać mogłeś tam na ziemi, skręcaj na lewo, nikomu życia nie poświęciłeś,
bo tym dzieciom zaledwie zwróciłeś to, co przekazałem ci przez twoich
rodziców. Jedynie, więc na siebie zapracowałeś, nie ma też dla mnie
znaczenia, którym dzieciom oddajesz swoje dzieciństwo bylebyś oddał. Ten
`puchar przechodni' nie jest, bowiem niczyją własnością - rodzice `dają' go
dziecku rodzicom `dają' dziadkowie, dziadkom pradziadkowie,
pradziadkom......Adam i Ewa im zaś ja! Kto ten puchar zawłaszcza jest jak
złodziej traktowany? ••5.-załóżmy, że jedno małżeństwo się wyłamuje i
ogłasza, że jest `biedne’, bo bezpłodne lub homoseksualne. Nie zwiększa przy
tym wydajności w pracy, która dalej wynosi 75 p. w całym życiu. Liczba
punktów przypadająca na to małżeństwo (osobę) przedstawia się, więc tak: -
dzieciństwo-25 p. -okres pracy 75 p-25 p.(na emeryturę)=50 p. -emerytura 25
p. Razem, więc 100 p., pomimo, że zarobili jak inni tylko, 75 p (komu te 25p.
zostało skradzione?)
Pozostaje zawsze jeszcze wątpliwość, czy bezpłodność i homoseksualizm nie
wiąże się jednak z chęcią zagarnięcia dla siebie tych 25p.?, Jeśli bezpłodni
i homoseksualiści będą zwracać te, 25p. dzieciom (domom dziecka, matkom
porzucającym dzieci, rodzinom wielodzietnym ja uwierzę, że są
homoseksualistami lub bezpłodnymi - do tego czasu dla mnie są normalnymi
złodziejami!
Powtórzę, więc podstawową zasadę normalnej ekonomii - kto nie zwraca kosztów
swojego wychowania następnym dzieciom ten te dzieci okrada i jak normalny
złodziej powinien być traktowany!. (wszystkie inne znane wam afery do
przedstawionej przeze mnie stanowią ułamek wartości i mają źródło w tej
jednej nie warto, więc nimi sobie głowy zawracać)
Najważniejsza jednak z podstawowych zasad ekonomii na koniec: Liczba
bandytów, rodzin patologicznych, terrorystów, narkomanów, aferzystów, itp.
Ściśle zależy od naszej ekonomii! (od naszego okradania dzieci, od naszego
stosunku do nich) a zwolennicy kary śmierci dowodzą całkowitej ignorancji w
ekonomii.
Przestając okradać dzieci w kilka pokoleń możemy zlikwidować wszystkie
więzienia. Każda fundacja i organizacja mająca na celu pomoc dziecku to
mafia! Dziecko, bowiem żadnej pomocy nie potrzebuje, bo i tak każde musi na
siebie zapracować. Jeśli znajdziemy dziecko (noworodka) na śmietniku i
wspólnie (przy pomocy domu dziecka) go wychowamy udzielając mu "pomocy" do
osiemnastego roku życia, która to "pomoc" zamyka się kwotą na przykład 500000
zł a następnie dziecko to będzie przeciętnym pracownikiem to mu pomogliśmy?
Czego można się przez tyle lat na uczelniach ekonomicznych uczyć skoro
podstawowych zasad ekonomicznych się nie wie? Polacy, kto Was matematyki i
uczciwości uczył? Precz z pomocą socjalną niech żyje normalność! Precz z
pomocą rodzinom wielodzietnym i dzieciom. Żadne zapomogi, zasiłki rodzinne,
pajacyki, podziel się obiadkiem nic z tego w zamian tylko normalność.
Rodziny wielodzietne nie potrzebują waszej pomocy, dziecko waszej pomocy nie
potrzebuje to wasze urojenia, że bez waszej pomocy dzieci poumierają, im
wystarczy jak nie będziecie tych rodzin i tych dzieci okradać! Tylko
normalność może nas uratować.