prowokacyjne pytania

19.10.06, 08:28
Witam wszystkich,
czytam rozne watki z forum i nachodza mnie takie pytania:
1. jakie osoby komentuja na forum: nawiedzeni "psychoterapeuci", "mistrzowie
swiata", ludzie z problemami, udajacy tych kim nie sa?
2. co osobom szukajacym pomocy daja komentarze ludzi roznych pokrojow (vide
pytanie 1)?
3. czy "trzy zdania" w internecie zastapia kilkugodzinna rozmowe z druga
osoba (terapeuta, znajomym/znajoma)?
4. czy niechec do pokazania "twarzy", co ma byc atutem internetu, jest jednak
jego wada?
5. czy dawanie rad osobom poszukujacym, nie znajac doglebnie ich sytuacji,
nie jest naduzyciem?
Takie prowokacyjne pytania zwiazane z tematyka forum. Co innego forum np o
samochodach. Ale tutaj poruszamy sie w bardzo delikatnej materii.
    • po.prostu.on1 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 08:52
      i w uzupelnieniu:
      czy udzielajac "rad" nie zrzucamy z siebie odpowiedzialnosci i oszukujemy
      siebie mowiac "zrobilem komus dobrze, jestem dobrym czlowiekiem..."?
      • shangri-la Re: Dokładnie:) 19.10.06, 08:55
        Część osób poszukujących w tym miejscu autentycznej pomocy, nie uświadamia sobie
        tego, jak bardzo DOWARTOśCIOWUJE coniektórych:)
        • shangri-la Re: Always look at the bright side....:) 19.10.06, 09:05
          Z drugiej strony, jest tu wiele osób , które mają podobne doświadczenia do
          opisywanych i jeśli swoim wątkiem zamierzałeś zakwestionować ideę istnienia tego
          forum, to nie zgadzam się:)
          • po.prostu.on1 Re: Always look at the bright side....:) 19.10.06, 09:16
            poniekad kwestionuje, osoby szukajace sa jakby w amoku i brak im dystansu (co
            jest zrozumiale), a z dugiej strony otrzymuja albo glupie komentarze (hm osob
            ktore chca sobie cos udowodnic) albo kilkuzdaniowe podsumowanie kilku lub
            kilkunastu lat zycia. Co da osobom potrzebujacym: zrob to lub tamto? "Dobrymi
            radami jest pieklo wybrukowane", mam wrazenie, mimo wiary w pozytywne intencje
            niektorych piszacych, ze jednak jest to droga na skroty powodujaca jeszcze
            wiekszy dyskomfort u ludzi szukajacych...
            • shangri-la Re: Always look at the bright side....:) 19.10.06, 09:20
              Jak wspomniałam powyżej, po części przychylam się do Twoich argumentów odnośnie
              niekompetencji, braku wiedzy a często też niesety, braku życzliwości u ludzi
              odpisujących na posty, ale mając w pamięci mój kwietniowy wątek na temat
              manipulacji mentalnej i setki odpowiedzi osób o podobnych doświadczeniach,
              doceniam sens publikowania własnych przeżyć, chociażby KU PRZESTRODZE dla innych:)
              • po.prostu.on1 Re: Always look at the bright side....:) 19.10.06, 09:27
                Jedna z metod na frustracje czy depresje jest pisanie pamietnikow, listow,
                opisywanie wlasnych przezyc, okreslanie swoich potrzeb, wylanie na papier
                swoich emocji. I tu zgadzam sie z toba :). Ale upublicznianie, nawet w formie
                anonimowej?
                To zadam pytanie do wszystkich:
                czy taka forma wymiany mysli przyniosla wam, potrzebujacym pomocy, jakas
                korzysc, czy pomogla w rozwiazaniu osobistych problemow? Moze jakies
                przyklady...
                Pytanie jest powazne, choc zdaje sobie sprawe, ze osoby ktore zawiodly sie na
                tym forum (bo nie znalazly tego czego oczekiwaly) juz tu nie zagladaja.
              • po.prostu.on1 Re: Always look at the bright side....:) 19.10.06, 09:28
                oprocz bright side jest rowniez dark side... czyz nie? I z ta strona tez trzeba
                sobie poradzic :)
                • shangri-la Re: Dark side na forum.... 19.10.06, 09:40
                  ...to przeróżnej maści trolle, klony i inne osoby psychicznie niezrównoważone.
                  Wystarczy je ignorować.:)

                  Natomist prawdziwe DARK SIDE to problem tkwiący w duszy, sercu, sumieniu.....z
                  nim i tak trzeba się zmierzyć i pokonać samemu.
                  Czy dyskusja na temat manipulacji mi osobiscie pomogła?
                  Bardzo...!
                  Uświadomiłam sobie skalę zagrożenia oraz jego powszechność.
                  Nawiązałam kontakt z innymi ofiarami manipulantów ,w tym z ofiarami mojego
                  prześladowcy.
                  Przekonałam się wreszcie ( co podejrzewałam wczesniej), ile kobiet przede mną
                  cierpiało z powodu jego podłości.
                  Zapłaciłam drogo za swoją wiedzę, ale nie żałuję:)
    • shachar Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 11:46
      sjejka ,ale prowokacja.
      wlasnie kupiles sobie komputer, prawda?

      • po.prostu.on1 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 11:52
        Jak nie rozumiesz o co chodzi to prosze nie wypowiadaj sie.
        Przeczytaj sobie wczesniejsze posty z tego watku, bo o tobie tez jest tam mowa.
    • maureen2 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 12:26
      dawno już pisalem,że na tym forum pisują głównie studenci psychologii w celach
      eksperymentalnych
      • po.prostu.on1 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 15:33
        cos w tym jest
        dodalbym pewnie kilka osob, ktore uwazaja sie za psychologow lub za osoby z
        zacieciem psychologicznym i ktore uwazaja ze spelniaja misje
    • bubster Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 12:56
      odpowiem na wesoło

      > 1. jakie osoby komentuja na forum: nawiedzeni "psychoterapeuci", "mistrzowie
      > swiata", ludzie z problemami, udajacy tych kim nie sa?

      Ja Bubster, ja - guru, Ty mnie słuchać! ja mieć racja!
      nie wiem jak inni, ale ja chyba się nie wpisuję w żadną kategorię
      wydaje mi się, że wśród odpisujących znajdziesz każdy rodzaj

      > 2. co osobom szukajacym pomocy daja komentarze ludzi roznych pokrojow (vide
      > pytanie 1)?

      hmmm, to już pytanie do osób poszukujących pomocy
      moze spojrzenie z dystansu?


      > 3. czy "trzy zdania" w internecie zastapia kilkugodzinna rozmowe z druga
      > osoba (terapeuta, znajomym/znajoma)?

      zależy jakie zdania

      > 4. czy niechec do pokazania "twarzy", co ma byc atutem internetu, jest jednak
      > jego wada?

      to zależy jak leży

      > 5. czy dawanie rad osobom poszukujacym, nie znajac doglebnie ich sytuacji,
      > nie jest naduzyciem?

      nie, psycholog wie też tylko tyle, ile mu powiedzą

      > Takie prowokacyjne pytania zwiazane z tematyka forum. Co innego forum np o
      > samochodach. Ale tutaj poruszamy sie w bardzo delikatnej materii.
    • solaris_38 prowokacyjna odpowedz 19.10.06, 13:20
      prowokacja to nieco powerzchowna
      wnioskuję że talent dyskutancki ma w tle rozczarowanie wiedzą i sposobami
      komunikacji innych i jest dażeniem do udowodnienia że wszystko nie ma sensu
      jest zrekome i na dodatek nadużyciem

      ludzie lubią sobie
      1. pofantazjowac i wykreowac różnosci i z różnych przyuczyn
      2. wykazac ze inni potwiedzają ich często złą ocenę świata
      3. podzielić się doświadczeniami
      4. zaglądnąć w cudze problemy aby sie pzrekonac ze wszyscy je mamy i sobei z
      nimi radzimy z trudenm ale jednak
      5. odwrócić uwagę od braku włąsnego życia lub jego cierpienia
      6. dowalić innym bo w zyciu od innych zazanało sie upokozreń i poniżeń
      7. wykazać wyższość swoich poglądów
      8. nieśc pomoc ludziom
      9. uczestniczycć w burzliwej wymianie zdań znajdowac sojuszników i wrogów
      10. pogdać sobie ot tak dla zabicia czasu
      11. znalesc różne punkty widzenia dla swoich problemów

      mnei fascynuje bogactwo motywacji walk problemów a nawet często mam
      podejzrenie że jesli za problemem stoi człowiek gotowy do zmian w swoim życiu to
      analiza rózncyh sposóbów widzenia ( w tym mojego) jego problemu umozliwi mu
      zmianę stosowanej strategii która przyniosła tylko ból i rozczarowanie
      ale generalnei w pomoc nie wierze no chyba że jest się katalizatorem
      (przytspieszaczem) a nie twórcą zmiany

      nie sądze żeby ktoś tu oczekiwał że poznanie cudzych punktów widzenia ma
      kogokolwiek uleczyć
      mozę jedynei poszerzyć perspektywe i przyspieszyć proces zmiany jesli ktoś
      odczuwa taką potzrebę
      zawsze wnikanie w różnorodność spojzreń daje pewnego rodzaju stereoskopową
      głębię obrazu

      ale zasadniczo widzi i czuje sie tylko to do czego jesteśmy wewnętzrnie
      usposobieni

      co do szkodliwości rad bez dogłębej znajomości problemu to jakas nadmaierna
      ostrożnośc
      ludzie radzą nam wiele pzreciwstanych rzeczy
      to kogo ktoś posłucha jest jego wybortem i tylko on ponosi za to odpowedzialnośc

      poza tym ... w zasadzie nie da sie posłuchą czuyjejś rady
      gyby to było takei proste
      z sasadzie jedynie długotrwał psychoterapia mozę coś zmienić

      po co bac się radzić ?

      inan sparwa że wskazuje to na wiarę autora w pzremożną moc rada w moim
      odczuciu rady sa ... impotentne
      jedynie rozszrzanie widzenia problemu ... :)


      hmm mozę nieco oschłę moje gadki ale jednak starałam sie uczciwie powiedziec
      co czuję bo ... mozę cię interesuje co inni (npo ja czują na ten temat

      najczesciej ludzie zadający pytania czy prowokacje nie oczekują kontaktu i
      konfrontacji z innymi a jedynie tak .. dziubnąć uszczypnąć i zamanifestowac
      włąsne istneinei w sposób krytyczny

      moze i ja to własnei robie :) :) who knows :)
      • po.prostu.on1 Re: prowokacyjna odpowedz 19.10.06, 14:51
        Mnie bogactwo motywacji dzialania ludzi juz nie interesuje :)
        Oczywiscie ze to by bylo mile stwierdzic dlaczego ludzie tak a nie inaczej
        postepuja z czego to wynika. Ale tak brutalnie, czy mozna obrazac sie na muche
        ze robi kupe? Podobnie jest z ludzmi, jak nie moga przeskoczyc samych siebie,
        hm, to nie moga. Bo czym innym jest wiedza, a czym innym swiadomosc, czyli
        zrozumiec te wiedze. Czy mam nimi manipulowac bo sa tacy?
        Z tego wszystkiego mi wychodzi: dziubnac i cos zamanifestowac, tak to wyglada w
        internecie (twoje slowa choc przekrecone). Substytut rozmow, powierzchowne
        przedstawienie problemu (mowimy o skutkach a nie przyczynach problemu), jakies
        rady. To o czym piszesz wymaga dystansu do siebie i innych. A jak czesto mamy
        taki dystans bedac w amoku (jakimkolwiek, po jednej i drugiej stronie
        internetu, majac problem i udzielajac rad)? Mam watpliwosci i mam obawy ze to
        wszystko jest mocno powierzchowne, jedna strona ukazuje to co chce, a czego nie
        chce to ukrywa (dlaczego), a z drugiej strony rady "doswiadczonych", ktorzy
        mowia "tamten wybiera i to jest jego odpowiedzialnosc". Gdyby jeszcze ta
        strona "doswiadczona" powiedziala, ze w moim zyciu bylo tak i tak, podjelam
        decyzje taka to a taka, i teraz czuje tak i tak i ani slowa wiecej, to by bylo
        wg mnie ok. Dla mnie to jest pokazanie jakies sytuacji.
        Ale w trudnych sprawach to sa uproszczenia i pojscie na skroty w mysl "na
        chorobe internet"
        • shachar Re: prowokacyjna odpowedz 19.10.06, 15:53
          cos ci sie pomylilo, to nie jest interaktywne pogotowie psychologiczne

          a w ogole to dostajesz medal za piekny belkot :)
          • po.prostu.on1 Re: prowokacyjna odpowedz 20.10.06, 12:43
            a ja gratuluje ograniczenia umyslu, ale coz, nie mozna obrazac sie na muche
            ktora narobila na reke, tak ona ma i tyle :)
    • zosia381 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 22:39
      Skorzystam z wątku (chociaż nie czytałam go w całości) i zadam inne
      prowokacyjne pytanie.
      W jakim celu utworzono forum na ktorym ludzie przesiadują całymi godzinami
      pisząc w kółko o tych samych bzdurach i udając że przychodzą z nowym problemem.
      Niektóre wętki w całości wyciągane z forumowego archiwum.
      Czy osoby tu piszące nie mają lepszego sposoby na zarobienie pieniędzy, czy nie
      mają zawodów, wykształcenia w ktorym mogliby sie realizować? Nie mają dzieci
      które potrzebują kontaktu z rodzicami, maja za duzo wolnego czasu i nie
      potrafią go ciekawie zagospodarować?
      Zdrowego, normalnego człowieka dłuższe przebywani na forum po pewnym czasie
      znudzi i odejdzie.
      • amyk Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 22:55
        no nie tak do końca zosiu381
        Nie trzeba sie udzielać i siedzieć na forum całymi dniami
        To forum pomaga czasem. Samo to, że istnieje, jest łatwo dostępne i w chwili zwątpienia można coś nastukać na klawiaturze - pomaga. POmAGA nawet czytanie -Po przeczytaniu że ktoś ma gożej niż ja CZuję że nie jest jeszcze tak źle.
        A ta grupka żyjąca codziennie tym forum - cuż - życie też tak przeżyć można. Przynajmniej mało który post zostaje bez odpowiedzi.
        • zosia381 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 23:17
          Czytanie, o tym że ktoś nienawidzi niedzieli, świąt , pięknej pogody, ludzi,
          swoich rodziców raczej nas zdołuje niż pomoże.
          Za długie przebywanie przed komputaram czyni spustoszenie w umysłach,
          w psychice, osobowosci jest to juz od od dawna udowodnione.
          W jakim celu przepisuje się watki z archiwum?
          Jeśli ktoś godzinami przesiaduje przed komputerem na pewno zapomniał
          jak żyje się naprawdę.
          • lola165 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 23:32

            • zosia381 Re: prowokacyjne pytania 19.10.06, 23:43
              Jeśli osoba zaczepia mnie na ulicy i pyta gdzie znajduje np. MPiK, jak pokazuję
              mu że po przeciwnej stronie ulicy, nastepnie widze że osobva wchodzi do MPiK-u,
              kupuje książkę a na drugi dzien sytuacja się powtarza i znów zadaje to samo
              pytanie to mam prawo uważać że jest z nią coś nie w porzadku.
              Podobnie jest na forum.
              • lola165 Re: prowokacyjne pytania 20.10.06, 00:03

                • po.prostu.on1 Re: prowokacyjne pytania 20.10.06, 12:41
                  Zgadzam się z zosia. Zwlaszcza ze w duzej czesci przewijaja sie te same osoby w
                  forum. I maja racje ci psychologowie, ktorzy po prostu smieja sie z tej formy
                  komunikacji i rozwiązywania problemów. Co innego jesli chcemy wymienic sie
                  informacjami. Do tego forum jest bardzo dobre i wygodne. Psychologia w
                  internecie... A gdzie rozmowa, spojrzenie na siebie, odczytanie reakcji,
                  śmiech, łzy? Nie ma. Sa udawacze, pseudopsychoterapeuci, a na nich trafiają
                  osoby, które maja problem, ktore w amoku szukaja pomocy. I oczywiscie zero
                  odpowiedzialnosci za slowo, niektorzy oczywiscie mysla co pisza, inni nie. Czyz
                  to nie jest pewnego rodzaju tchorzostwo? Czy to samo byloby powiedziane prosto
                  w oczy wraz z odpowiedzialnoscia za swoje slowo - "tak ja to tobie mowie"?
Pełna wersja