cossa
24.03.03, 23:27
przeczytalam ostatnio ladna historyjke, ktora zamieszczam ponizej. co o tym
sadzicie?
---------------------------------------
Jednego dnia, mały motyl zaczął wykluwać się z kokonu.
Mężczyzna usiadł i przyglądał się jak motyl przeciska swoje ciało przez ten
malutki otwór.
I wtedy motyl jakby się zatrzymał.
Tak jakby zaszedł tak daleko jak mógł i dalej już nie miał sił.
Więc mężczyzna postanowił mu pomóc: wziął nożyczki i rozciął kokon.
Motyl wyszedł dalej bez problemu.
Miał za to wątłe ciało i bardzo pomarszczone skrzydła.
Mężczyzna kontynuował obserwacje,
ponieważ spodziewał się, że w każdej chwili skrzydła motyle zaczną grubieć,
powiększać się dzięki czemu motyl będzie mógł odlecieć i zacząć żyć.
Tak się nie stało!
Motyl spędził resztę życia czołgając się po ziemi z mizernym ciałem i
pomarszczonymi skrzydłami. Do końca życia nie był w stanie latać.
Człowiek w całej swej życzliwości i dobroci nie wiedział, że walka motyla z
kokonem była bodźcem dla jego skrzydeł i dzięki temu motyl był w stanie
latać, gdy tylko pokona opór kokonu.
Czasem walka to to, czego nam w życiu potrzeba.
Jeśli Bóg pozwala nam iść przez życie bez jakichkolwiek problemów to może to
zrobić z nas słabeuszy. Nie bylibyśmy tak silni jak moglibyśmy. Nie być w
stanie do latania.
Prosiłem o siłę...
Bóg dał mi przeciwności losu, aby zrobić mnie silnym.
Prosiłem o mądrość...
Bóg dał mi problemy do rozwiązania.
Prosiłem o dobrobyt...
Bóg dał mi mózg i krzepę.
Prosiłem o odwagę…
Bóg dał mi przeszkody do pokonania.
Prosiłem o miłość...
Bóg dał mi ludzi w kłopocie, aby im pomóc.
Prosiłem o przychylność...
Bóg dał mi okazje do wykazania się.
„Dostałem nie to co chciałem...
Ale dostałem wszystko czego było mi trzeba."
--------------------
pozdrawiam
cossa