Babskie rozterki

25.03.03, 00:54
Zastanawiam się ostatnio nad dosyć paskudną sytuacją kobiet w tzw.
współczesnym świecie. Otóż zasadniczo jeśli kobieta chce mieć do siebie choć
trochę szacunku i być akceptowana powinna:

- być wykształcona
- urodzić dzieci i poświęcać odpowiednio dużo czasu ich wychowaniu i
dopieszczaniu
- dbać o urodę, wyglądać pięknie i dobrze się ubierać
- pracować zawodowo ( dla uzupełnienia domowego budżetu i/lub po to aby nie
przeistoczyć się w "kurę domową")
- prowadzić dom (co się na to składa wie każdy)
- być aktywną "w tych sprawach", dawać i mieć frajdę
- rozwijać się i interesować kulturą, polityką itp.

W związku z tym mam pytania

DO PAŃ:

Czy usiłujecie, tak jak ja, realizować się na tych wszystkich polach dla
dobra swojego i rodziny i czy wychodzi wam to podobnie jak mnie raz lepiej
raz gorzej.

Czy nie macie w związku z tym poczucia niesprawiedliwości ( nie krzywdy,
tylko niesprawiedliwości właśnie)

DO PANÓW:

Co wy chcecie i musicie robić aby mieć do siebie szacunek i być
akceptowanymi.

(To nie jest żadna zaczepka, patrzę na to po prostu z babskiej strony i
ciekawam jak to wygląda z waszej)

Jak zwykle przepraszam za ortografię i pzdr:)))
    • komandos57 [...] 25.03.03, 00:57
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • cyntia1 Re: Babskie rozterki 25.03.03, 01:01
        Ale ja NIGDY nie chciałam mieć susiaka, choć wcale nie mam nic przeciwko nim :)

        Pzdr
    • komandos57 [...] 25.03.03, 01:07
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • cyntia1 Re: Babskie rozterki 25.03.03, 01:12
        Zaiste drogi Komandosie57 nie pojęłam treści Twej wypowiedzi ani trochę:((
        • komandos57 [...] 25.03.03, 01:32
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • olek13 Re: Babskie rozterki 25.03.03, 07:49
      cyntia,
      Ja jestem na etapie ugruntowywania w sobie przekonania, że nic nie muszę robić, aby mieć dla siebie szacunek. Jeśli szacunek ma być "za coś", to łatwo wpaść w pułapkę coraz to nowych wymagań wobec siebie, których w końcu nie da się spełnić.
      Czy nie wystarczy, że jesteś?
      Pozdrawiam serdecznie
    • re_ne odnosnie forum 25.03.03, 08:42
      po pierwsze - uzywac tylko jednego nicku
      po drugie - jesli chce komus dowalic - przyznaje sie do siebie,...biedroneczko

      bo w przeciwnym razie stracilbym szacunek dla samego siebie

    • alfika Re: Babskie rozterki 25.03.03, 09:45
      cyntia1 napisała:

      > Zastanawiam się ostatnio nad dosyć paskudną sytuacją kobiet w tzw.
      > współczesnym świecie. Otóż zasadniczo jeśli kobieta chce mieć do siebie choć
      > trochę szacunku i być akceptowana powinna:
      >
      > - być wykształcona
      > - urodzić dzieci i poświęcać odpowiednio dużo czasu ich wychowaniu i
      > dopieszczaniu
      > - dbać o urodę, wyglądać pięknie i dobrze się ubierać
      > - pracować zawodowo ( dla uzupełnienia domowego budżetu i/lub po to aby nie
      > przeistoczyć się w "kurę domową")
      > - prowadzić dom (co się na to składa wie każdy)
      > - być aktywną "w tych sprawach", dawać i mieć frajdę
      > - rozwijać się i interesować kulturą, polityką itp.
      >
      > W związku z tym mam pytania
      >
      > DO PAŃ:
      >
      > Czy usiłujecie, tak jak ja, realizować się na tych wszystkich polach dla
      > dobra swojego i rodziny i czy wychodzi wam to podobnie jak mnie raz lepiej
      > raz gorzej.
      >
      > Czy nie macie w związku z tym poczucia niesprawiedliwości ( nie krzywdy,
      > tylko niesprawiedliwości właśnie)
      >


      Nie zgadzam, Cyntio. Kobieta - aby czuć się szanowana i akceptowana - sama
      siebie musi szanować (nie dodam modnego "akceptować siebie" - gdy ktoś siebie
      szanuje, to wypływa to z akceptacji właśnie :P)

      Co do wykształcenia: moja babcia maturę zdała już pracując. Nie znam nikogo z
      rodziny i spoza, któ odnosiłby się do nich bez szacunku, kiedykolwiek. Można
      powiedzieć: wiek. Nie. Nie wiek. Szacunek do samego siebie. Kto ich zna, wie.

      Kobieta, która staje na głowie, by w kazdej dziedzinie wywalczyć dla siebie
      szacunek wcale nie jest szanowana. A jesli jest podziwiana za osiągnięcia, to i
      tak sprzedaje dla tego podziwu. Swój czas, swoje pragnienia, swoje
      zainteresowania.

      Do głowy mi nie przyszło, by zrezygnować z "miłości" do choćby poezji czy
      kamieni czy innych niemodnych upodobań na rzecz polityki czy nowinek tzw.
      kulturalnych.

      Jeśli się staram realizować - to robię to dla siebie. I ja wybieram czemu
      poświęcę swój czas.
      Mój miły kocha komputery. Czasem zadaję pytania, po których następuje chichot i
      tłumaczenie, po którym ja też parskam.
      Ale nie ma mowy, komputery to jego działka i ja nie będę poświęcała im czasu.
      Nie chcę.
      Nie będę też uczyła się obsługiwać wiertarek czy innych diabelskich szlifierek,
      nawet dla przyjemności tworzenia przy ich pomocy fajnych rzeczy. Choć na pewno
      zrobiłabym wrażenie.

      Dziećmi mam zamiar się zajmować z miłości do nich, nie dla uznania mnie za
      supermatkę. To samo ze sprzątaniem, choć mój miły bardziej temu się poświęca
      niż ja. Jeść też trzeba - nie dla uznania, tylko z głodu.

      Dbam o siebie, rozwijam się, ale w takim zakresie, którego ja potrzebuję. Aby
      to dawało szacunek, musi wypływać z wewnętrznych potrzeb czy zainteresowań, nie
      z przymusu.
      I to uważam za źródło szacunku ze strony siebie samej i innych.


      I pewnie dlatego nie mam poczucia krzywdy :)
      • cyntia1 Re: Babskie rozterki 25.03.03, 10:02
        Droga Alfiko nie zrozumiałaś kompletnie moich intencji. Ja to co usiłuję robić
        robię dla siebie i dla rodziny. Nie wiem czy mam do siebie szacunek, wiem
        tylko że chcę np poświęcać swoim dzieciom dużo czasu, rozmawiać z nimi bo je
        kocham, chcę także mieć czas na czytanie wierszy bo to cudownie wzrusza i
        wzbogaca, nie ukrywam, że chcę także dobrze wyglądać i wiedzieć co się dzieje
        na świecie bo świat taki ciekawy, chcę mieć czas na pogadanie ze znajomymi, bo
        tyle się można dowiedzieć, pośmiać razem, popłakać itp.

        Może jedynym moim problemem jest to że chcę za dużo, ale naprawdę dla siebie i
        najbliższych a nie po to żeby INNNI meli do mnie szacunek albo żeby być
        najlepszą.

        Pzdr:)
        • alfika Re: Babskie rozterki 25.03.03, 10:10
          OK, teraz rozumiem, ale dlaczego chcesz być najlepsza??? To odbiera radość
          robienia tego, co robisz.
          Dzięki za pozdr, o tej porze doby nic lepszego jak cośkolwiek miłego :)
          Pozdrawiam wiosennie :)
          • cyntia1 Re: Babskie rozterki 25.03.03, 10:21
            Droga Alfiko nie chcę być najlepsza i to napisałam, a że to wszystko mi
            zabiera radość życia to absolutna prawda. Widzę, że u Ciebie już wiosennie i
            oby tak dalej.

            Dużo radości i pzdr:))
            • alfika Re: Babskie rozterki 25.03.03, 10:33
              Twoje "albo" przeczytałam jako "ale" ("ale żeby być najlepsza"), przepraszam :)
              To znak, że należy wstawić wodę na drugą małą kawę i się w końcu obudzić!
    • Gość: muniek Re: Babskie rozterki IP: *.com.pl 25.03.03, 10:51
      cyntia1 napisała:

      (...)kobieta żeby sie dobrze czuć powinna:

      K - być wykształcona

      Facet:- też!
      na co najmniej tym samym poziomie

      K - urodzić dzieci i poświęcać odpowiednio dużo czasu ich wychowaniu i
      dopieszczaniu
      F-zapewnić rodznie warunki do zycia i rozwoju na odpowiednim pozomie i
      poświęcać odpowiednio dużo czasu ich wychowaniu i
      dopieszczaniu


      K - dbać o urodę, wyglądać pięknie i dobrze się ubierać
      F - wyglądać dobrze i dobrze się ubierać -tak żeby koleżanki były zazdrosne

      K - pracować zawodowo ( dla uzupełnienia domowego budżetu i/lub po to aby nie
      przeistoczyć się w "kurę domową")
      F - dobrze zarabiać i być w domu
      (jednocześnie)

      K - prowadzić dom (co się na to składa wie każdy)
      F - kupić/wybudowac dom

      K - być aktywną "w tych sprawach", dawać i mieć frajdę
      F - być aktywnym "w tych sprawach", dawać nieziemską frajde zawsze i tyle ile
      trzeba

      K - rozwijać się i interesować kulturą, polityką itp.
      F - rozwijać się i wiedzieć "czemy lata odrzutowiec" i być zorientowanym w
      kulturze i polityce itd.


      W związku z tym uwaga

      DO PAŃ:
      FACECI TEZ MUSZĄ SIE STARAĆ
      -wierzcie

      M.

      • cyntia1 Re: Babskie rozterki 25.03.03, 10:57
        Ja wierzę, i dzięki za pierwszy rzeczowy męski głos w dyskusji. A czy Ty też
        miewasz w związku z tym czasami poczucie niesprawiedliwości (nie krzywdy tylko
        niesprawiedliwosci)?

        Pzdr:)
        • Gość: muniek Re: Babskie rozterki IP: *.com.pl 25.03.03, 11:17
          -Nie!
          Nie mam poczucia krzywdy!
          Powiem w ten sposób wszystko to normalnosć
          -życie.

          Troszke tylko reaguje alergicznie na hasło :
          "kobiety - biedne, ofiary, takie ciężkie życie mają..."

          Choć nie twierdze że komuś jest łatwo.
          M.
        • alfika Re: Babskie rozterki 25.03.03, 11:18
          NIE MU-SZĄ!!! NIE MUSZĄ. Ani kobiety, ani mężczyźni.
    • joanna_1 Re: Babskie rozterki 25.03.03, 12:04
      OOOo! Jak przeczytałam treśc głównego wątku, to momentalnie ubudził sie we mnie
      zew Skorpiona.
      Żaden przepis na zupę w celu bycia akceptowaną i szanowaną mnie nie przekona,
      to ja mam sie ze soba czuć dobrze, to ja mam czuc smak tego co robię dla siebie
      w życiu. W innym przypadku sztuczne dążenie do pokonywania poprzeczek zakończy
      się fiaskiem.
      Właściwie to co osiągam wynika z chęci poznania i doznania nowych doświadczeń.
      Nie dla sprostania wymogom współczesnej kobiety, ani dla zdobycia uznania.
      Na studia poszłam z czystej ciekawości, okazało sie że to niesamowita szkoła
      życia obok zdobywania wiedzy, na pierszym roku było nas 250 na kierunku, na
      piątym juz tylko 50. Zasady przypominały bardziej obóz przetrwania.
      Zajmuje sie wieloma sprawami domowymi, czasem samochodowymi, tylko dlatego że
      je lubię. Lubię wiedziec jak się zmienia filtr paliwa w samochodzie. Natomiast
      wcale nie dąże do tego żeby być wszędobylską, bo tacy ludzie z reguły wszędzie
      są a zarazem nigdzie ich nie ma. W pracy wyścig szczurów mnie nie interesuje.
      Dbam o tężyzne fizyczną, nie dlatego żeby być fitnes women, a tylko i wyłącznie
      dla smaku zmęczonego ciała.
      Myślę że na szacunek zapracowują sobie ludzie zyjący z pasją, obdarzeni
      charyzmą i żyjący w zgodzie z ogólnymi zasadami współzycia społecznego,
      niezależnie czy jest to kobieta, czy mężczyzna.
    • gso Re: Babskie rozterki 25.03.03, 12:42
      Mam do siebie mnóstwo szacunku pomimo tego, że:

      - jestem średnio wykształcony - tylko politechnika
      - nie urodziłem dzieci - ale poświęcam tak dużo czasu ich wychowaniu i
      dopieszczaniu ile tylko mogę
      - nie wyglądam pięknie - ale dbam o formę i staram dobrze się ubierać
      - pracuję zawodowo - wolałbym żyć z procentów od dobrze ulokowanych kwot
      - prowadzę dom - tak się jakoś złożyło
      - "w tych sprawach"? - ja mam frajdę na pewno, a czy daję to już
      pytanie nie do mnie (wydaje mi się, że tak)
      - polityka mnie ostatnio przytłacza.

      Pozdrawiam wszystkich zadowolonych.

    • kwieto Eeeetam 25.03.03, 20:23
      Nie rozumiem.
      Zastanawiam sie od dluzszego czasu, wszyscy dookola (lacznie ze mna zreszta) usiluja zdobyc do siebie szacunek przez to co robia. Ze aby miec szacunek do siebie, trzeba byc takim, owakim, zachowywac sie tak, smak...

      Czy nie mozna miec do siebie szacunku tak po prostu?
      bez zadnych kryteriow wstepnych?

      Im mniej sie przejmuje tym, co powinienem a czego nie (obojetnie czy w celu zdobycia do siebie szacunku czy czegos innego), tym bardziej jestem szczesliwy i, paradoksalnie, bardziej zadowolony z tego kim jestem.

      Moze w takim razie szacunek do siebie jest po prostu bzdura?
      • cyntia1 Re: Eeeetam 26.03.03, 18:16
        Witaj Kwieto, jak milo Cie znowu "widziec". Generalnie to znowu bardzo
        odkrywcze co proponujesz. Tylko jak wstanę od kompa to zobaczę moje ukochane
        dzieci dla których mam za malo czasu, zobacze sterte niezalatwionych spraw,
        ktorych nie musze zalatwiac tylko chce, a to dla siebie, a to dla mężusia i
        pociech, a sterta ksiażek, które KONIECZNIE chce przeczytać rośnie, o teatrze
        czy weekendowym wypadzie w góry już nie wspomne.

        Efekt jest taki, że zapalam kolejnego papierosa, popijam lyk wody i leeeecę
        robic to co chce, najlepiej jak potrafie.

        (A moje serduszko też chyba na gumce, tylko ciągle w strachu żyję, że je
        gdzieś zgubiłam - i to bardzo możliwe, bo jakby ze mną bylo tobym tak ciagle
        nie utyskiwala)

        Pzdr:)
    • Gość: xyz:-)) Re: Babskie rozterki IP: *.bos.east.verizon.net 26.03.03, 16:23
      co za duzo, to niezdrowo!
      nie mozna miec wszystkiego
      bo...zycie, to dokonywanie WYBOROw
      ale...z drugiej strony, dazenie do tego wszystkiego, tez moze miec swoj urok
      - nie pracuje zawodowo ( i dobrze!), ale mam swoje hobby
      - nie poswiecam sie dla rodziny, ale dbam o nia, bo to przyjemnosc
      - nie jestem idealem (i dobrze!, bylabym nudna)
      - mam do siebie szacunek, mam wystarczajaco szacunku swoich bliskich
      mnie tam dobrze, czuje sie szczesliwa
      :-))
      pozdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja