Wszystko o mojej matce

20.10.06, 12:27
Mam ogromny problem, proszę Was, żebyście popatrzeli z boku i ewentualnie
zasugerowali jakąś pomoc. Studiuję zaocznie i pracuję, zarabiam dosyć mało
jak na samodzielne mieszkanie. Myślę, że zaciskając pasa mogłabym się
wyprowadzić na stancję. Ale to problemu nie rozwiąże. Ja nie lubię własnej
matki, z którą sam na sam mieszkam. Nie potrafię dokładnie określić dlaczego.
Wkurza mnie jej histeryczne podjadanie, wkurza mnie za każdym razem, kiedy
mojego faceta nazywa dupkiem i idiotą, wkurza mnie, kiedy "rozmawiając" ze
mną nie słucha, czeka tylko na chwilę w której będzie mogła zacząć mówić.
Czasem nawet nie czeka tylko przerywa. Nie rozumie rzeczy, które do niej
mówię, uważam, że nie myśli samodzielnie i jest mało inteligentna. I do tego
wszystko przelicza na pieniądze. O empatii można zapomnieć. I strasznie mnie
to boli, że ja dziecko mam takie zdanie o własnej matce. Że wczoraj w kłotni
w odpowiedzi na jej absurdalny nieco zarzut : ty mnie od narodzenia
nienawidzisz, wykrzyczałam, że to za mocne słowo, ale że faktycznie nie lubię
jej.
Co pomoże? Jak mam z nią rozmawiać, jak nam pomóc?
    • vampirrr nie wierz w "dobre rady" 20.10.06, 13:08
      - oczywiscie wiem, ze nie napisalas tu "wszystkiego" o Twojej matce, jednak
      wystarczajaco duzo aby rozpoznac, ze zalicza sie do przypadkow nieuleczalnych /
      niezmienialnych. pomaga tylko dystans, dystans, dystans.
      zycze sily i konsekwencji!

      v.
    • apogeum77 Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 13:14
      Niewiele możesz zrobić - charakteru człowieka nie zmienisz. Ja zacisnęłam pasa
      i wyprowadziłam się na wariata z domu. Nie widziałam innego wyjścia. Moja matka
      miała cechy Twojej, a dodatkowo żądała ode mnie pieniędzy, których i tak miałam
      mało na swoje potrzeby. Argumentem było: dawałam Ci żreć (nie jeść)całe życie,
      opierałam cię, to teraz Twoja kolej. Dodam,że ma rentę. Niedużą, ale na jedną
      osobę wystarczy. Niestety moja matka po otrzymaniu pieniędzy wyrusza
      natychmiast na zakupy wracając z kolejnymi ubraniami, bo przecież "jakoś to
      będzie". Długo miałam wyrzuty sumienia - teraz się wyleczyłam. Ona nie zmieniła
      się ani trochę, wykorzystuje finansowo mojego brata. Nie dlatego,że potrzebuje
      na jedzenie, na leki - ona kupuje za te pieniądze stosy nowych butów, ubrań,
      jakieś graty do kuchni, plastikowe kubki, kubeczki i inne bzdety. Dodam,iż
      jeśli byłaby taka potrzeba, na lekarza, leczenie i tego typu rzeczy dostałaby
      od nas pieniądze, niestety nie zamierzam finansować jej zachcianek. Nie wspomnę
      o tym,że gnoiła mnie psychicznie całe życie. Uciekaj dziewczyno!
      • martha_l Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 13:24
        Moja mnie nie gnoiła, starała się nawet. Mimo tych jej starań nie pamiętam zbt
        wielu sytuacji w których była ze mnie dumna. Pamiętam raczej takie błahostki
        jak komentowanie moich zakupów i rozliczanie mnie z mojej własnej wypłaty. Tego
        też się oduczyła. Dziwi mnie tylko, że moja siostra chyba nigdy z nią takich
        problemów nie miała. A może wydaje mi się tylko? Teraz też chce ode mnie połowy
        opłat za rachunki, niby sprawiedliwie, ale ja na prawdę mam mało pieniędzy.
        Chyba faktycznie lepiej przyłozę się do szukania stancji, a w drugiej
        kolejności lepszej pracy.
    • mozambique Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 13:57
      "uważam, że nie myśli samodzielnie i jest mało inteligentna. "

      ciekawe jak to wystarczy tylko zapłacić za indeks i od razu osoba taka wyżej
      wydala odchody niz ma umiejscowione 4 litery (zeby nie uzywac innych słów)
      a matka dla niej to ograniczona jednostka nadajaca sie jedynie do roboty przy
      krowach .
      Dziwne tylko ze córeczki zazwyczaj są zywą kopią matek.
      • martha_l Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 14:41
        A czymże się wg ciebie różni studiowanie płatne uczelni państwowej od
        niepłatnego?
        Moja matka też ma wyższe wykształcenie i to czyni ją od razy inteligentną? To
        czyni, że chce być sama za siebie odpowiedzialna i sama chce podejmować
        decyzje? To znaczy, że bierze za siebie i własne decyzje odpowiedzialność?

        Otóż nie.
        • mozambique Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 15:17
          studia płatne są dla każdego

          studia niepłatne - nie dla każdego
    • foxy_george Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 18:11
      Jasna sprawa. Tak naprawdę stara jak świat (jeśli to porównanie przynosi ci
      jakąkolwiek ulgę). Matki mają to do siebie, że często im się zdarza głupieć w
      stosunku do swojego dziecka. Albo są za bardzo opiekuńcze, albo stawiają
      przesadne wymagania, albo czepiają się wszystkiego. Słowem: nie zachowują jakże
      potrzebnego dystansu do dziecka. Jaka rada? Najlepiej byłoby, żebyś pozbyła się
      wszelkich wyrzutów sumienia czy zgubnych myśli o "obowiązkach dziecka względem
      rodziców" i po prostu olewała ją. Ale do tego potrzeba grubej skóry
      (emocjonalnej oczywiście). Jeśli takowej nie masz - porządni ludzie często nie
      mają - to ją zostaw w cholerę i wyprowadź się. Może chłopak ci w tym pomoże?
      Pamiętaj: źle pojęte poczucie obowiązku względem rodziców może skutecznie
      zatruć życie ich dzieciom.

      Ale myślę, że tak naprawdę ty to wszystko wiesz.

      ----
      The only way to do it is to do it
    • solaris_38 szczęście 20.10.06, 19:28
      czasem łatwiej kochać z oddali

      z bliska niekiedy miłość jest za trudna

      ale też niezależnie od tego czy matkę kochasz czy nie - jest ważniejsze pytanie
      czy potrafisz TY być szczesliwa

      nie traw czasu na przeżywanie swojej niechęci do matki ale pracuj nad sobą aby
      twoje dziecko potrafiło cię zaakceptować
      chodzi o to ze jeśli ty będziesz inna lepsza - dla twojej mamy to będzie
      największy sukces a dla ciebie - punkt wyjściowy aby zacząć ŻYĆ bo w niechęci
      można tylko wegetować a to robi już i twoja mama i ty

      skoro piszesz to być może to czas na zmiany

      :)
    • blue_as_can_be Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 20:00
      nie ma żadnego obowiązku kochania swoich rodziców - choć istnieje silny schemat
      kulturowy na ten temat. nie ma sensu kochać kogoś na siłę ani wyrzucać sobie
      braku miłości. rozejrzyj się wokół siebie i trzeżwym okiem oceń, ile znasz
      matek godnych miłości i szacunku.

      moim zdaniem - nikt nie zasłużył sobie na miłość i szacunek z tego prostego
      powodu, że się z kimś bzyknął i wynikło z tego dziecko. taka historia może
      przydarzyć się zarówno wartościowej jak i beznadziejnej osobie.

      z tego, co piszesz jesteś silną osobą (skoro stać Cię na trzeźwy osąd Twojej
      matki), jesteś też w takim razie wystarczająco silna, żeby pogodzić się z
      faktami. moja rada: żyj swoim życiem, buduj je w oparciu o siebie, a matka...
      no trudno, niestety nikt sobie jej nie wybiera.
    • taisy Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 22:57
      Wyprowadzic sie po co sie meczyc szkoda zdrowia jeszcze zycie przed toba.A ona
      ma z gorki.
      • koszalek.opalek Re: Wszystko o mojej matce 20.10.06, 23:36
        taisy napisała:

        > Wyprowadzic sie po co sie meczyc szkoda zdrowia jeszcze zycie przed toba.A
        ona
        > ma z gorki.

        Co to znaczy, ze ona ma z gorki?
    • shachar Re: Wszystko o mojej matce 21.10.06, 04:23
      martha, twoj post to klasyka gatunku
      • zula125 Re: Wszystko o mojej matce 21.10.06, 13:12
        shachar napisała:

        > martha, twoj post to klasyka gatunku

        tez tak uwazam

        zwlaszcza to: >uważam, że nie myśli samodzielnie i jest mało inteligentna. I do
        >tego
        >wszystko przelicza na pieniądze. O empatii można zapomnieć. I strasznie mnie
        >to boli, że ja dziecko mam takie zdanie o własnej matce

        no chyba umre ze smiechu....

        emapatia (uff jakiez to pojemne slowo) autorki wydaje sie byc ... niezglebiona
        i niepojeta ;)))
        • lillalu Re: Wszystko o mojej matce 22.10.06, 20:13
          Wcale się nie dziwię autorce wątku. Jakiś czas temu opisywałam identyczny
          problem z matką. Też czasem wydaje mi się, że jej nie lubię. Moja mama myśli, że
          jest ekspertem w każdej sprawie, mówi sama o sobie że jest bardzo
          ,,intiligentna".Jest bardzo wulgarna wobec babci. Obżera się na maksa, nie
          sprząta po sobie, pali papierosy czego nienawidzę(rzuciłam rok temu żeby nie być
          pod tym względem podobna do niej). Nigdy nie rozmawiała ze mną normalnie,tylko
          miała stale wymagania wobec mnie, nie pozwalała mi wychodzić na dwór,
          kontrolowała mnie, czytała mój pamiętnik, wyzywała przy mnie mojego ojca od
          najgorszych. W końcu w ósmej klasie mi tak odwaliło, że zaczęłam na maksa ćpać i
          prowokowałam kontakty seksualne z kolegami(też jakby na złość, bo według niej
          facet nie powinien widzieć żony nago, a to że sobie niedawno znalazła młodszego
          o 15 lat kochanka,to już inna brocha). Denerwuje mnie jej chamstwo wobec innych
          ludzi, udawana tolerancja, obgadywanie wszystkich. Potrafimy się tak kłócić, że
          lecą wyzwiska.
          Nie wyprowadzę się z domu jeszcze w tym roku, z powodów takich jakie
          przedstawiła koleżanka. Ale wierzcie mi, że czasem relacje ze starą to horror.
          Ja wiem, że my jesteśmy podobne do swoich matek. Może to być źródłem psychozy,
          możecie mi wierzyć!
    • ledzik371 Re: Wszystko o mojej matce 23.10.06, 17:01
      To jakby też i mojej "mamusi". Ja niestety nie wytrzymałam, dawno temu
      zacisnęłam pasa i wyprowadziłam się. Ciężko było, z kasą szczególnie ale nie
      żałuję i na pewno jeszcze raz zrobiłabym tak samo. Przez długie lata jeszcze po
      wyprowadzce męczyła mnie, szantażowała, manipulowała, prówała zmusić do
      zerwania kontaktów z rodziną ojca (bo oni jej nie lubią). W ramach "obowiązków
      wobec rodziców" spełnianiam jej despotyczne rozkazy ("zawieź mnie, przywieź
      mnie, trzeba jechać na działkę, trzeba załatwić..." itd - nieważne, że akurat
      byłam wtedy w pracy bo przecież można się zwolnić żeby pomóc "mamusi"),
      oglądałam histeryczne teatrzyki ("duszę się", "WYMAGAM POMOCY") aż wkońcu
      miarka się przebrała i przestałam się z nią kontaktować. Najpierw nie wysłałam
      życzeń na dzień matki, potem na urodziny, imieniny... potem przestałam
      odpowiadać na rozkazujące sms-y. Bardzo mi w tym pomógł mój facet. Wspierał,
      więc byłam twarda choć też targały mną wyrzuty sumienia bo to matka i jest
      tylko jedna i takie tam... Ale już nie mogłam... po 37 latach terroru mam tak
      dosyć, że nie chce jej widzieć, słyszeć... Tobie chcę powiedzieć, że nie masz
      obowiązku lubić swojej mamy a co więcej masz prawo jej nie lubić jeśli ona Cię
      nie szanuje i zatruwa Ci życie. Moja z wiekiem robiła się coraz gorsza, więc ku
      przestrodze... uciekaj gdzie pieprz rośnie jak tylko będziesz miała okazję,
      bądź egoistką, myśl o sobie. Jeśli Cię to jakkolwiek pociesza, nie jesteś sama,
      Z wypowiedzi wynika, że nas - córek takich matek jest duuuużo więcej.
      Pozdrawiam Cieplutko.
Pełna wersja