kachaa17
27.10.06, 09:43
wczoraj byłam na drugiej wizycie u pewnej znanej pani psycholog
specjalizującej sie w terapiach dda. I po raz drugi usłyszałam coś co mi się
nie spodobało. Na pierwszej sesji jak opowiadałam o tym, ze u mnei w domu nie
okazywało sieuczuc i wręcz to było wysmiewane to usłyszałam: przeciez to
jakieś chore. A wczoraj jak opowiadałam, ze mój ojciec siena wszytsko
wściekał jak sie go o coś prosiło, czy cos sie do niego mówiło albo nic sie
nie mówiło to tez było źle to pani psycholog mi powiedziała: pani ojciec po
prostu nie lubił dzieci i powinien był sie przyznać do tego a nie fundować
wam ataki złosci, wpędzac w nerwice. Mój mąż np tez nie lubi dzieci i z
trudem go namówiłam na jedno ale przynajmniej sieprzyznal. A ja mówię: ale to
co miałby ojciec powiedziec nie lubie dzieci jak juz miał trójkę i co to by
rozwiazało? w ogóle to nie zgadzam sie z nia, że mój ojciec nie lubi dzieci.
Ja uważam, ze po prostu on ma duzo nierozwiazanych problemów wewnętrznych i
przez to reaguje przesadnie złoscią. Ale zeby od raz, ze nie lubi dzieci? nie
podoba mi sie jej podejscie. Co o tym sądzicie. Bo ja zamierzam chyba pójść
jeszcze na jedną wizytę i do końca sie utwierdzić.