Gość: anne IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.11.01, 23:46 Co sądzisz o Bogu? Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Kreska Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: 10.129.132.* 12.11.01, 00:38 Gość portalu: anne napisał(a): > Co sądzisz o Bogu? Nic. Nie wierzę. (Nawiasem mówiąc pytanie chyba obraźliwe dla wierzących???) Przykro mi, za to rozczarowanie, jakie Ci sprawiam, jednak piszę żeby Ci uświadomić, że mimo to możemy się porozumiewać. Jeśli chcesz. Kreska Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: motek Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.BrockU.CA 12.11.01, 23:52 Ha! Niedawno czytalem taka sobie ksiazke, "Devices and Desires" chyba; nie pamietam dokladnie. Z ust jednego z bohaterow padla tam taka kwestia (tlumaczenie moje ;-)). "Nie, nie wierze w Boga. To znaczy, nie wierze, ze Jezus byl Bogiem. Ale wierze w to, co glosil." Pozdrawiam, -m- Odpowiedz Link Zgłoś
konstancja Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 12.11.01, 05:43 Uslyszlam pare dni temu, ze Bog jest w kazdym z nas. Po angielsku Bog to God, ktos powiedzial, ze God to jedynie skrot od slow "God of Your Destiny". Czy wierze??? Wierze i ufam. Odkrywalam go powoli i mysle ze sie udalo. Pozdrawiam :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna26/7 Anne i Kreska IP: *.244.227.250.Dial1.Washington1.Level3.net 12.11.01, 21:11 Kresko, ja jestem wierzaca, ale Twoj brak wiary mi zupelnie nie przeszkadza ani mnie nie obraza. Moj maz jest niewierzacy i jakos jeszcze nigdy nie klocilismy sie o religie. Odpowiadajac na pytanie Anne: Wierze, bo mam taka potrzebe. Jako istota niedoskonala i potrzebujaca pomocy dosyc czesto zakladam istnienie KOGOS, kto jest wszechmocny i kochajacy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mag stworca? IP: *.homechoice.co.uk 02.01.02, 20:37 Bog stworzyl ludzi a kto stworzyl boga...? Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 13.11.01, 13:14 Wierzę w Boga i ufam całkowicie. Bardziej pomaga mi ufność niż wiara. Wiara może budzić niepokój, obawy. Ufność, to całkowite bezpieczeństwo. Mimo mojej wiary, nie potrafię jednak odnaleźć się w żadnej religii. Chodzę do kościoła, żeby nie robić przykrości rodzinie. Rozmawiam sobie z Bogiem po swojemu. Nie potafię uwierzyć w sakramenty. Patrzę na tych ludzi chodzących do spowiedzi, czy do komuni i zastanawiam się, czy są przez to szczęśliwsi. Czy rzeczywiście w to wierzą, może powinnam im zazdrościć? Bóg jest miłością i kocha wszystkich. Wierzycie,że jest dla Niego ważne jaką wyznajecie religię, albo czy w ogóle jakąś wyznajecie? Dla mnie to nie jest ważne. Wolę oceniać ludzi po tym co robią w życiu. A przecież Bóg jest ponade mną. Czy może być tak małostkowy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 13:30 Ostrzeżenia dla tych, którzy są niewierzącymi znajdziecie na tymże forum w wątku "Sekty niszczą rodziny!!!" Problem ludzi niewierzących nie tkwi bowiem w ich braku wiary w Boga, ale w tym, że są gotowi uwierzyć we wszystko. Łatwo mogą dać się uwieść i dostać w szpony jakiejś obłednej sekty. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kornik2 Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 13.11.01, 14:11 jestem niewierzący, ale nigdy nie dostałem się w szpony żadnej sekty, choć jestem bardzo otwarty na różne inne wizje świata niż ta przedstawiana przez jedynie słuszną religię. I nie sądzę abym kiedykolwiek w takie szpony wpadł gdyż po prostu uważam, że mam swój rozum, i nie lubię gdy ktoś /czy religia czy sekta, choć doprawdy nie wiem gdzie przebiega ta granica/ mówi mi co mam robić. ludzie nie przystępują do sekt/religii ot tak sobie często szukają czegoś czego takie czy inne podejście filozoficzne im nie daje I bardzo się sobie dziwię, że dałem się wciągnąć w dyskusję z Panem. Bo przecież Pan i tak wie lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 16:23 kornik2 napisał(a): > jestem niewierzący, ale nigdy nie dostałem się w szpony żadnej sekty, choć > jestem bardzo otwarty na różne inne wizje świata niż ta przedstawiana przez > jedynie słuszną religię. I nie sądzę abym kiedykolwiek w takie szpony wpadł > gdyż po prostu uważam, że mam swój rozum, i nie lubię gdy ktoś /czy religia czy > > sekta, choć doprawdy nie wiem gdzie przebiega ta granica/ mówi mi co mam robić. > > ludzie nie przystępują do sekt/religii ot tak sobie > > często szukają czegoś czego takie czy inne podejście filozoficzne im nie daje > > I bardzo się sobie dziwię, że dałem się wciągnąć w dyskusję z Panem. Bo > przecież Pan i tak wie lepiej. Ty wiesz o tylko o sobie samym. Wątpię, że rozmawiałeś z tyloma ludżmi, jak ja w ramach Ruchu Obrony Rodziny i Jednostki, w którym się udzielam. Wielu rodzinom udzielałem porady i informacji o tzw. sektach. Z tych rozmów wiem, kto jest najbardziej podatny na werbunek sekty. Niestety, przeważają sekty, do których trafiają głównie ci, którzy wcześnie deklarowali się jako zagorzali ateiści. Są też sekty, które specjalnie nastawiły się na werbowanie ludzi gorliwie wierzących w Boga. Różnica między nami, jako dyskutantami tego forum, jest taka, że ja na co dzień stykam się z ofiarami sekt, a ty prawdopodobnie z zetknąłeś się z tylko teoretycznie tym problemem na forum dyskusyjnym. Odpowiedz Link Zgłoś
kornik2 Re: Spowiedź ateisty 13.11.01, 21:14 Nie jestem zagorzałym ateistą i wcale się nim nie urodziłem, oficjalnie gdzieś tam w jakiś kartotekach figuruję. Tylko, że moi rodzice byli na tyle mądrzy, że pozostawili mi możliwość wyboru. Nie chciałem chodzić na religię /a jestem z tych roczników, na których w liceum wymuszono oficjalne zdeklarowanie się w tej kwestii/, to nie chodziłem. Bo już wcześniej doszedłem do wniosku, że to wszystko było takie powierzchowne. Dają ci parę zasad, karzą ich przestrzegać i zwalniają człowieka od jakiejkolwiek odpowiedzialności i myślenia. Dlaczego Pan zakłada, że każdy musi gdzieś należeć? A jak jeszcze nie należy to na pewno wkrótce się gdzieś zapisze? Dobrowolnie, pod przymusem, czy też zostanie do tego zmuszony jakimś podstępem? A co z ludźmi, którzy mają silne poczucie niezależności? Otarłem się o wielu ludzi o bardzo różnych poglądach /w życiu, a nie jak mi Pan wmawia w teorii/ i wiele im zawdzięczam, bo pozwolili mi spojrzeć na wiele spraw zupełnie z innej strony. I myślę, że dzięki temu moje horyzonty myślowe są jednak dużo szersze niż Pana, bo ta dyskusja toczy się na tym forum już dość długo ale do Pana i tak, żadne argumenty, które tu padły, niestety nie docierają. I trzeba by było się zastanowić jaki sens ma takie trzymanie na siłę przy rodzinie? Gdyby mnie moja rodzina chciała tak na siłę przywracać na własne łono /bo przecież głoszę takie heretyczne poglądy, więc napewno wpadłem w jakąś sektę/ to by pewnie tego nie wytrzymał i zniknął bez śladu. I to pomimo bólu, jaki bym im sprawił. Po prostu uważam, że ludziom powinno się pozwolić swoim życiem i pozwolić im na ponoszenie pełnej odpowiedzialności za to co z tym życiem robią. A wszystkim przydałoby się poszerzanie horyzontów, a nie zamykanie się tylko na swoim podwórku. I traktowanie wszystkiego co inne jako patologię, którą trzeba zwalczać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech Re: Spowiedź ateisty IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 13.11.01, 23:36 Kornik2: "Gdyby mnie moja rodzina chciała tak na siłę przywracać na własne łono /bo przecież głoszę takie heretyczne poglądy, więc napewno wpadłem w jakąś sektę/ to by pewnie tego nie wytrzymał i zniknął bez śladu. I to pomimo bólu, jaki bym im sprawił. Po prostu uważam, że ludziom powinno się pozwolić swoim życiem i pozwolić im na ponoszenie pełnej odpowiedzialności za to co z tym życiem robią" LR: Trochę dziwne by było bierne przyzwalanie na związanie się dziecka z np. ideologią satanistyczną i jego uczestniczenie w rytuałach satanistycznych jak zabijanie kota lub, co goprsza - jak w Rudzie Śląskiej - zabijania dwojga młodych ludzi w ofierze dla szatana. Wydaje mi się, że jesteś młodym i przesadnie pewnym siebie - jak to w tym wieku bywa - człowiekiem. Tolerancję rozumiesz zapewne tylko jednostronnie. To rodzice powinni tolerować wszelkie poglądy, kaprysy i wynaturzone zachowania swoich dzieci, natomiast owe dzieci nie muszą nawet najmniejszym stopniu tolerować tego co pragną ich rodzice, np. wspólnie uczestniczyć i pomagać w gospodarzeniu domem, gdzie mieszkają. To zjawisko jest dziś dość powszechne, a ulubionym zajęciem dorastającej młodzieży jest stwarzanie problemów wychowawczych. Wiąże się to z ostatnio modnym "bezstressowym" stylem wychowania, a wtedy ten stress przechodzi na rodziców i wychowawców... Młodzi ludzie, czy to wierzący, czy nie, często buntują się przeciwko otaczającej ich rzeczywistości, ochoczo przyjmują infantylne poglądy o możlwości szybkiego i łatwego naprawienia świata. Tacy idealiści, w tym także ateiści, są często łatwym łupem dla sekt, które doskonale się kamuflują. Sekty kryją się np. za grupami ekologów albo wegetarian. Czy młody i niedoświadczony człowiek jest w stanie się zorientować, że za np. propozycją spędzenia atrakcyjnych i tanich wakacji w gospodarstwie ekologicznym może kryć się sekta? Sekty mają tysiące pomysłów, jak przyciągnąć adeptów. Może to być flirt, zaproszenie na wykład "naukowy", kurs doskonalenia pamięci itp. Tylko mi nie mów, że znasz już wszystkie metody werbunku i prawdziwe oblicza wszystkich sekt. Najlepszym przykładem, jak sekta potrafi manipulować ludźmi są zbiorowe samobójstwa czy przypadek ataku gazowego w tolijskim metrze, dokonanego przez sektę "Najwyższa Prawda", której członkowi to niemal wyłącznie lekarze, naukowcy i inni ludzie z wyższym wykształceniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Spowiedź ateisty IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 23:54 To ze czlonkowie sekt sa wyksztalceni nie zwalnia ich od zwyklej glupoty - ilu jest wyksztalconych (czyt: z dyplomem) imbecyli w Polsce? (przepraszam za uogolnienia) No i niestety - ale za infantylne podejscie dzieci do swiata odpowiadaja (rownie infantylni) rodzice. Nie wierze, ze ktos sie rodzi "z trudnym charakterem" czy "taki juz jest". To tylko wymowka na swa nieudolnosc wychowawcza. A! i przypomina mi sie fragment programu w TV o chlopaku z USA ktory zabil swoich rodzicow, a nastepnie urzadzil masakre w szkole. No i przez pol programu mowi sie nam - byl wyalienowany, mial jedna przyjaciolke, nie dogadywal sie z matka. Ojciec (ktory go nie rozumial kompletnie) uznal, ze najlepszym sposobem na jego problemy jest sport, wiec zapisal go na futbol, co okazalo sie porazka, bo chlopak wogole sie do tego nie nadawal. Ale ojciec postanowil - wiec na treningi musial chodzic. A nastepnie lektor zadaje pytanie: "DLACZEGO WIEC, WYCHOWYWANY W KOCHAJACEJ RODZINIE CHLOPAK SIEGNAL PO BRON?" Jak uslyszalem to "KOCHAJACEJ" - ogarnal mnie histeryczny smiech.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech Re: Spowiedź ateisty IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.11.01, 00:10 Gość portalu: kwieto napisał(a): > To ze czlonkowie sekt sa wyksztalceni nie zwalnia ich od zwyklej glupoty - ilu > jest > wyksztalconych (czyt: z dyplomem) imbecyli w Polsce? (przepraszam za uogolnieni > a) > > No i niestety - ale za infantylne podejscie dzieci do swiata odpowiadaja (rowni > e infantylni) > rodzice. Nie wierze, ze ktos sie rodzi "z trudnym charakterem" czy "taki juz je > st". To tylko > wymowka na swa nieudolnosc wychowawcza. > > A! i przypomina mi sie fragment programu w TV o chlopaku z USA ktory zabil swoi > ch > rodzicow, a nastepnie urzadzil masakre w szkole. No i przez pol programu mowi s > ie nam - > byl wyalienowany, mial jedna przyjaciolke, nie dogadywal sie z matka. Ojciec (k > tory go nie > rozumial kompletnie) uznal, ze najlepszym sposobem na jego problemy jest sport, > wiec > zapisal go na futbol, co okazalo sie porazka, bo chlopak wogole sie do tego nie > nadawal. Ale > ojciec postanowil - wiec na treningi musial chodzic. > A nastepnie lektor zadaje pytanie: "DLACZEGO WIEC, WYCHOWYWANY W > KOCHAJACEJ RODZINIE CHLOPAK SIEGNAL PO BRON?" > Jak uslyszalem to "KOCHAJACEJ" - ogarnal mnie histeryczny smiech.... Wypisujesz mi tu swoje teorie i infantylne przemyślenia nie podbudowane żadnym praktycznym doświadczeniem. A znasz się na tym problemie jak przysłowiowa "kra na pieprzu". Ja osobiście przeżyłem uczestnictwo dziecka w sekcie, mój syn NIE BYŁ I NIE JEST ŻADNYM IMBECYLEM. Na co dzień stykam się z ofiarami sekt, którzy TEZ NIE SĄ IMBECYLAMI... W ogóle nie mam ochoty już czytać twoich wydumanych farmazonów i inwektyw pod adresem ludzi, których spotkało nieszczęście. Jestem przekonany, że nie nadajesz się na założyciela rodziny i na ojca i wychowawcę dzieci, bo jak by coś było nie tak, to zaraz byś ubliżał im od durniów, imbecyli itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: Spowiedź ateisty IP: *.ipartners.pl 14.11.01, 00:34 Glupota dla mnie oznacza "brak myslenia" brak stawiania sobie pytan, brak refleksji w stosunku do tego co sie robi. Natomiast slowo "imbecyl" dotyczylo jakiejs szerokiej grupy, a nie koniecznie Ciebie, nieprawdaz? Jesli odebrales je osobiscie - przepraszam, nie o to mi chodzilo. Mi chodzi wylacznie o to, ze jesli ktos zastanawia sie nad soba, tym co robi, jakie sa tego skutki - ciezko jest mu w czambul przyjac pewne wzorce, jesli widzi ich negatywne efekty. Jesli jest to myslenie infantylne - na pewno nie bardziej infantylne niz Twoje, wiec nie zarzucaj mi tego, czym sam grzeszysz - Tobie sie wydaje, ze proste wprowadzenie zakazu istnienia sekt zalatwi problem. I to jest myslenie bardzo naiwne. Nie wpadlem w sekte dlatego, ze trudno by bylo mnie zwerbowac - a nie dlatego, ze nie trafilem na "oddzial werbunkowy". Gdyby sekty uzaleznialy wszystkich tak jak probjesz to wmowic - wtedy wszyscy bez wyjatku bylibysmy czlonkami sekty (lacznie z Toba oczywiscie). Tak jednak nie jest, wiec musi po temu byc jakis powod? Ja uwazam, ze tym powodem jest zdolnosc do samodzielnego myslenia, krytycznosc wobec siebie i swiata. I potrafie ta teze obronic. Ty natomiast swoje tezy po prostu powtarzasz, a zamiast je uzasadniac przytaczasz relacje ludzi manipulowanych przez sekte, ktore to relacje jednak nie nie odpowiadaja na watpliwosci zglaszane przez czytelnikow forum (w tym mnie) Wydaje mi sie, ze jestes strasznie dogmatyczny, i odstepstwo od przyjetych przez siebie wartosci traktujesz jako "dewiacje" lub "infantylnosc". Dlatego coraz bardziej sie zastanawiam - czy Ty sam nie jests czlonkiem jakiejs sekty??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech Manipulacja informacją w sektach IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.11.01, 16:47 Już pierwsze spotkanie z werbownikami sekty najczęściej wiąże się z zatajeniem informacji, z kim rozmawiamy - podaje się fałszywe lub mylące dane. Kult uniemożliwia w ten sposób skorzystanie ze społecznego doświadczenia, zgromadzonego w "uprzedzeniach" wobec toksycznych organizacji. Doskonałą okazją dla sekt są imprezy typu festiwal kultury, obóz językowy, kurs doskonalenia osobowości, a nawet pielgrzymka, gdzie werbownicy mogą pozostać anonimowi. Kiedy już grupa ma pierwsze nitki kontroli nad nowicjuszem nadal starannie chowa "trudne elementy doktryny" (nie znajdzie się ich również dokładnie czytając całą literaturę udostępnioną przez kult), a nawet oszukuje go podając "tymczasowe interpretacje". Tak samo traktuje społeczeństwo, zachowując prawdziwe przekonania dla najbardziej wtajemniczonych. W samookreśleniu kulty uwielbiają podszywać się pod uznane społecznie autorytety: instytut, uniwersytet, nauka, wiedza, ośrodek badawczy czy tradycje religijne, np. hinduizm, buddyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto To nie jest odpowiedz IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 17:45 No tak - ja tu argumentuje, prezentuje swoj punkt widzenia, staram sie wejsc w jakas polemike... I dostaje odpowiedz jak z automatycznej sekretarki. Nabieram coraz wiekszego przeswiadczenia, ze jestes z jakiejs sekty. Bo poslugujesz sie glownie formulkami wyuczonymi na pamiec, mam wrazenie, ze nie potrafisz samodzielnie myslec, ze ktos Ci zrobil wode z mozgu i powiedzial co "powinienes" glosic. Szkoda. Odpowiedz Link Zgłoś
kornik2 Re: To nie jest odpowiedz 14.11.01, 18:04 ja doszedłem do identycznego wniosku i dlatego już przestałem się wogóle odzywać Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech Podjąłeś słuszną decyzję... IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.11.01, 18:45 kornik2 napisał(a): > ja doszedłem do identycznego wniosku i dlatego już przestałem się wogóle odzywa > ć I BARDZO DOBRZE!!! Lepiej się więc już nie odzywaj, bo przedstawionym przeze mnie faktom i doświadczeniu z autopsji potrafisz tylko przeciwstawić swoją wyidealizowaną wizję rzeczywistości, podbudowaną na wyjątkowym egoiźmie i fanatycznej wierze we własną nieomylność. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech To jest odpowiedż na wcześniejsze wątpliwości IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.11.01, 18:28 Gość portalu: kwieto napisał(a): > No tak - ja tu argumentuje, prezentuje swoj punkt widzenia, staram sie wejsc w > jakas polemike... > > I dostaje odpowiedz jak z automatycznej sekretarki. > > Nabieram coraz wiekszego przeswiadczenia, ze jestes z jakiejs sekty. Bo > poslugujesz sie glownie formulkami wyuczonymi na pamiec, mam wrazenie, ze nie > potrafisz samodzielnie myslec, ze ktos Ci zrobil wode z mozgu i powiedzial co > "powinienes" glosic. > Szkoda. To jest odpowiedź na twoje wąpliwości, tyle że to nie do ciebie, bo ty i tak nie czytasz moich postów i nawet nie starasz się ich zrozumieć (to chyba niezbyt zdrowe), ale dla innych ewentualnych czytelników forum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: To jest odpowiedż na wcześniejsze wątpliwości IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 20:14 Wiesz, jak z kims rozmawiam, to nie lubie, jesli on mowi "nie do mnie, a kolo mnie" Po tym, co odpowiedziales Koscie mam pewnosc, ze nalezysz do sekty. Tylko jakiej? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto sprostowanie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 20:15 Nie koscie oczywiscie, ale kornikowi. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kornik2 Re: Spowiedź ateisty 14.11.01, 00:32 Jest Pan bardzo, ale to bardzo chory na coś co jest skrzyżowaniem sklerozy umysłowej z fanatyzmem, a ja to na własny użytek nazywam pierdołowatością starczą i obawiam się, że w tym stadium , które Pan tu zaprezentował, jest to już nieuleczalne!!!!!!! I uważam, że ktoś powinien był to Panu w końcu powiedzieć Odpowiedz Link Zgłoś
kornik2 Re: Spowiedź ateisty -PS. 14.11.01, 00:38 i wcale się teraz nie dziwię dlaczego Pana syn związał się z sektą Odpowiedz Link Zgłoś
kornik2 Re: Spowiedź ateisty -PS. 14.11.01, 00:41 za to bardzo przepraszam wszystkich to czytających za słowa, których zostałem zmuszony użyć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lech Oj...jak prawda zabolała IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.11.01, 08:07 kornik2 napisał(a): > za to bardzo przepraszam wszystkich to czytających za słowa, których zostałem > zmuszony użyć Prawda zabolała, że musiałeś aż w trzech kolejnych postach mi naubliżać? A potem przepraszać wszystkich za niestosowne słowa? Nie bądź smieszny. Życże ci młody, gniewny człowieku dalszego niezmiennie dobrego samopoczucia, samozadowolenia (może samouwielbienia?) oraz satysfakcji z poznawania własnej "prawdy" Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 13.11.01, 14:23 Nie wydaje mi się, aby niewierzący byli specjalnie zagrożeni wciągnięciem do sekty. Chyba, że szukaliby namiastki Boga w ziemskim guru. Bardziej chyba grozi to wierzącym, którzy sądzą, że do zbawienia potrzebują przewodnika, a jednocześnie religia, ktorą do tej pory byli karmieni nie daje im duchowego wsparcia. Osobiście nie chcę, żeby ktokolwiek mówił mi co mam robić, ani guru, ani ksiądz. Powiedziałąm księdzu, przy okazji chrzcin córki, że do spowiedzi nie chodzę (od 14 lat), bo żyję w zgodzie z Bogiem. Oczywiście stwierdził, że to niemożliwe, ale kartkę podpisał (może dla dobra dziecka). A dzieci mam ochrzczone, bo nie chcę ich narażać na problemy w naszej społeczności. W przyszłości same wybiorą, co dla nich dobre. Dla mnie ważne jest, by nie krzywdziły innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.*.*.* 13.11.01, 14:43 Tak, tez mam z tym problem - jak juz sie tych dzieci "dorobie" to chyba bedzie wypadalo je ochrzcic, i wypuszczac na lekcje religii (no bo lekcje religii sa w takich samych grupach jak klasa szkolna (i w szkole), wiec pozostale dzieci moglyby zameczyc odmiencow) I rowniez uwazam, ze to osobe wierzaca latwiej jest sciagnac na droge sekty - bo (przepraszam za uogolnienie), mam wrazenie, ze spora czesc wierzacych nie mysli samodzielnie, a tylko przyjmuje do wiadomosci dogmaty. A co za problem zastapic jedne dogmaty innymi? Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll chrzest dzieci - tak na marginesie 13.11.01, 15:23 a ja mam nadzieje, ze nie ochrzczenie dziecka nie sprawi mu wiekszych problemow niz piegi na nosie, okulary czy spora tusza :-) bo gdyby bylo inaczej - skad ta odwaga u protestantow, prawoslawnych, zydow i pozostalych ludzi innych niz katolickie wyznan by nie chrzcic dzieci w kosciele katolickim? dlaczego tak strasznie narazaja swoje dzieci? czy ich nie kochaja? nie zalezy im na ich szczesciu? ja cenie sobie odwage bycia soba, bycia innym niz przecietny przyzwoity, dostrzegania i doceniania roznic miedzy ludzmi - i to chce przekazac swojemu dziecku pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: chrzest dzieci - tak na marginesie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 16:03 Inne wspolnoty religijne sa wspolnotami - latwiej im, bo "trzymaja sie razem". Poza tym, o ile tolerancja do innych wyznan jeszcze jakos tam istnieje, o tyle ateista czasem jest traktowany jak sam diabel wcielony Mam rozne wspomnienia z dziecinstwa A moj ojciec (nauczyciel) dostal kiedys wypowiedzenie z jednej ze szkol w ktorych uczyl (calkiem niedawno, jakies 3-4 lata temu) wylacznie dlatego, ze byl ateista i sie z tym nie kryl - prowadzil dysputy na ten temat ze szkolnym katecheta, ktorego wiara opierala sie na slepej wierze w dogmaty... A w Olecku (tego od przystanku Woodstock) swego czasu ksiac z ambony powiedzial, ze nie da rozgrzeszenia ludziom ktorzy ogladaja serial "Dynastia"... Jest wiec czego sie bac. Co prawda jeden z moich wujow jest proboszczem pewnej parafii i nie jest dogmatyczny, mozna z nim pogadac - ale jest w zdecydowanej mniejszosci. Wiecej widze "Ojcow Rydzykow" niz "Tischnerow". Moze po prostu Rydzyki glosniej krzycza? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: chrzest dzieci - tak na marginesie IP: 195.150.224.* 13.11.01, 19:04 nie strasz kwieto, nie strasz wiesz - tyrani wszelakiej masci karmia sie strachem swych potencjalnych ofiar najmocniejszy tyran siedzi w tobie jak moglbym podpisywac sie pod idea wolnosci religii i swiatopogladu i wzajemnego poszanowania, gdybym sam jej nie realizowal? chrzczenie dziecka w religii do ktorej de facto nie naleze jest poza tym nie w porzadku wobec tej religii, osobiscie traktuje wszelkie religie z szacunkiem - i wykorzystywanie jakiegos z religijnych obrzadkow dla wlasnych utylitarnych celow (zeby dziecko, a zatem i ja, mialo swiety spokoj) uwazam za niemoralne - oszukuje kaplana udzielajacego sakramentu, bo wiem przeciez, ze nie wychowam swej pociechy na katolika sam nim nie bedac z drugiej strony - w chrzczeniu dziecka "dla swietego spokoju" jest ukryte zalozenie, ze katolicy sa potencjalnie niebezpieczni dla nie grajacych w ich klubie i nie majacych ochrony ze strony innych klubow, zatem lepiej sie do nich, chocby tak troche na niby, przylaczyc ja nie uwazam, zeby w katolicyzmie krylo sie cos szczegolnie wrogiego wobec bezwyznaniowych, niebezpieczni sa konkretni ludzie - a przed tymi nie uchroni cie ani wstapienie do partii, ani do klubu strzeleckiego, ani do masonerii, ani do jakiegos kosciola itp. a czasy wojen religijnych mamy szczesliwie daleko za soba w tej czesci europy :-) no i, ze napisze raz jeszcze - religia jaka by nie byla jest dla mnie zbyt powazna sprawa, zeby sobie z niej robic jaja a we wszelkich konfliktach biora udzial dwie strony - postawa szacunku potrafi niejednego chama ostudzic, o ile, naturalnie, nie jest to czas mordobicia i nadmiernego spozycia sztuka jest takze nie prowokowac ognioglowych :-) pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: chrzest dzieci - tak na marginesie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 19:43 Hmmm - wpadlismy w pulapke bo nie napisalem na poczatku (traktowalem jako oczywistosc), ze liczy sie tu zdanie partnerki (matki dziecka), ktoras jakos tak nie wiedziec czemu zalozylem jako wierzaca. No i tu trza by sie liczyc z jej zdaniem - nie bede specjalnie protestowal, jesli hipotetyczna ona zechce je ochrzcic. ALe jesli oboje bedziemy niewierzacy - wtedy rzeczywiscie chrzest nie ma sensu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: chrzest dzieci - tak na marginesie IP: 195.150.224.* 13.11.01, 20:00 racja - to zupelnie zmienia postac rzeczy :-) ukladanie sie z calym spoleczenstwem to zupelnie inna bajka niz ukladanie sie ze swoja polowica :-)))) - tu trudno o jakies ogolne zasady, jak w koalicji, podzial ministerstw (ministerstwo finansow, kuchni, odkurzania, wiary, polityki, komputera etc.) wypada inaczej w kazdym przypadku, a w dodatku podlega renegocjacjom :-)))) pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.*.*.* 13.11.01, 14:38 Nie oceniaj ludzi niewierzacych skoro ich wogole nie znasz. Np. moj ojciec jest ateista, i doszedl do ateizmu za pomoca pewnego wysilku umyslowego - po prostu przemyslal pare spraw. Wyobrazenie sobie go jako wielbiciela jakiejs sekty wzbudza wylacznie moja wesolosc. Ja moglbym siebie okreslic jako agnostyka - moze to kwestia ostroznosci? W kazdym razie o ile dopuszczam istnienie Boga jako takiego, mam troszke inne wyobrazenie o nim. Dla mnie Bog jesli juz jest - jest wszedzie: w drzewie, kamieniu, czlowieku, odchodach, nawet i sekcie... I nie lubie modlic sie do Boga - wole go po prostu doswiadczac. Tyle, ze nie jestem taki znowu pewien czy on naprawde jest... Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 13.11.01, 15:00 Gość portalu: kwieto napisał(a): > > > > Bog jesli juz jest - jest wszedzie: w drzewie, kamieniu, czlowieku, odchodach, > nawet i > sekcie... I nie lubie modlic sie do Boga - wole go po prostu doswiadczac. Tyle, > ze nie jestem > taki znowu pewien czy on naprawde jest... Całkowicie się zgadzam. Wierzę, że jest - w jakiejś formie. Nie wierzę w staruszka z brodą, ale ufam, że coś jest. I z tym CZYMŚ-KIMŚ lubię sobie pogadać. Wierzę,że mnie rozumie i nic Go nie obchodzi, czy chodzę do kościoła. Irytuj mnie jednoczesna wiara w duszę niesmiertelna i zmartwychwstanie ciała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.*.*.* 13.11.01, 15:03 A mnie Chrzescijanskie zalozenie, ze czlowiek jest po to "by panowac nad swiatem" - zero rownouprawnienia. No i dlaczego Kosciol (chrzescijanski) uporczywie twierdzi, ze dusza ludzka jest niesmiertelna, ale juz na przyklad zwierzeca umiera? Dobrze, ze choc nie odmawia sie prawa zwierzetom do duszy wogole... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dave Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: 195.117.238.* 13.11.01, 16:35 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Nie oceniaj ludzi niewierzacych skoro ich wogole nie znasz. Np. moj ojciec jest ateista, i doszedl do ateizmu za pomoca pewnego wysilku umyslowego - po prostu przemyslal pare spraw. Wyobrazenie sobie go jako wielbiciela jakiejs sekty wzbudza wylacznie moja wesolosc. > Ja moglbym siebie okreslic jako agnostyka - moze to kwestia ostroznosci? W kazdym razie o ile dopuszczam istnienie Boga jako takiego, mam troszke inne wyobrazenie o nim. Dla mnie Bog jesli juz jest - jest wszedzie: w drzewie, kamieniu, czlowieku, odchodach, nawet i sekcie... I nie lubie modlic sie do Boga - wole go po prostu doswiadczac. Tyle, ze nie jestem taki znowu pewien czy on naprawde jest... -------------------------- Co do dojscia do ateizmu, droga spekulacji mysleniowych - do takich samych wnioskow, opartych na prawach fizyki i matematyki, Stephen Hawking udowodnil, ze Bog nie istnieje - to jedynie moge powiedziec, ze jest to absurdem. Nie mozna opierajac sie na prawach zarzadzycych wszechwiatam udowniac badz obalac istnienia kogos lub czegos, co z zalozenia jest ponad tymi prawami. Nie twierdze, ze Bog istnieje napewno (jedynie wierze, ze tak). I nie mam tez na celu, obrazenia ciebie lub twojego ojca, powiem wiecej, bardziej szanuje dobrego ateusza niz chrzescijanina, bo na katolika czeka nagroda po smierci, a dobry ateusz jest taki za darmo. Pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 19:47 Powiedzmy, ze jest tak: Moj ojciec nie wierzy bo nie da sie udowodnic istnienia Boga (mimo "cudow" i innych takich) Ja nie wiem, czy wierzyc, z tych samych powodow. Bo to, ze nie da sie udowodnic, rzeczywiscie nie swiadczy, ze czegos nie ma. Przynajmniej moim zdaniem. Dlatego mimo wszystko nie moge sie zdecydowac i wybralem agnostycyzm - choc to nie jest dobre slowo dla tego co odczuwam... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qocur skąd pan to tak dobrze wie, panie Lechu? IP: *.*.*.* 13.11.01, 14:47 Jestem "niewierzący". Miewam różne problemy, ale z całą pewnością żaden z nich nie wynika z mojej tzw. niewiary. Mogę nawet twierdzić, że większość problemów, z którymi się borykałem przez pierwsze dwadzieścia parę lat życia, wynikała z prób uwierzenia i dopasowania się do tego, co mi wkładali do głowy księża i katecheci. Dlatego nie "dostanę się w szpony" żadnej sekty - a już na pewno nie takiej, która się nazywa kościołem. Odpowiedz Link Zgłoś
fnoll Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 13.11.01, 15:45 wierzyc to mozna w dogmaty konkretnej religii albo w czyjes relacje o czyms, czego sie nie widzialo (np. w istnienie Afryki) Boga sie doswiadcza albo nie kwestia wtorna jest ujmowanie tego doswiadczenia w jezyku - jezyk nie jest lustrem rzeczywistosci, jest jedynie jej interpretacja - stad latwo o przypadek, gdy te sam werbalny konstrukt przyczepimy do dwoch roznych zjawisk, lub gdy na jedno zjawisko ukujemy szesc wzajemnie sprzecznych interpretacji taka milosc na przyklad - wszyscy wiedza o co chodzi, a nie ma jednego, dobrego, uniwersalnego opisu milosci (no chyba, ze ktos ja wepchnie w redukcjonistyczny jezyk nauki i nazwie odpowiednim stezeniem hormonow i neurotransmitterow w mozgu) no i tez padaja rownie wewnetrznie sprzeczne pytania - czy wierzysz w milosc? milosci sie doswiadcza albo nie i tyle tak uwazam - bo to upraszcza sprawe, a ja lubie rzeczy proste ;-) pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kosta Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: 217.153.80.* 13.11.01, 16:15 fnoll napisał(a): > Boga sie doswiadcza albo nie > milosci sie doswiadcza albo nie > > i tyle > > tak uwazam - bo to upraszcza sprawe, a ja lubie rzeczy proste ;-) > > pzdr! > > fnoll Istotnie, mocno to uprosciłeś. O ile miłości doświadcza się w wyniku kontaktu z drugą osobą lub grupą ludzi (miłuj bliźniego swego...) i w zasadzie dowody tej miłości możemy otrzymać w każdej chwili, o tyle doświadczanie Boga to chyba zupełnie coś innego i jednak bardziej skomplikowanego. I raczej tylko wybranym dane jest go doswiadczyć. Kosta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll sprostowanie do kosty IP: 195.150.224.* 13.11.01, 19:19 Gość portalu: Kosta napisał(a): > > Boga sie doswiadcza albo nie > > milosci sie doswiadcza albo nie to powyzej jest twoim dzielem sugerujacym, ze stawiam znak rownosci miedzy doswiadczaniem Boga i doswiadczaniem milosci - a wcale tak nie jest podalem milosc tylko i wylacznie jako bliski wiekszosci przyklad doswiadczenia ktore trudno ujac w slowach, i tylko w tej trudnosci jest analogiczna do doswiadczania Boga widzisz, jak to ciezko z tym jezykiem? poza tym w kwestii bycia wybranym do doswiadczania Boga - to wyraz ludzkiej pychy, tak uwazam, bo na przyklad Jezus mowil, ze gdzie dwoch sie zgromadzi w jego imieniu tam on wsrod nich bedzie, i beda czuc jego obecnosc, poza tym beda miec na stale towarzystwo Ducha Swietego - proste, nie? nie trzeba byc nikim specjalnie wybranym, by miec to doswiadczenie w chrzescijanstwie - wystarczy byc chrzescijaninem :-) pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 19:48 Bzduuuuuuuuuuuura! Nie trzeba byc Swietym aby byc blisko boga - trzeba miec w sobie choc odrobine subtelnosci Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.radio.com.pl 13.11.01, 16:27 Fnoll zaczął spierać się o słówka, idąc tym sposobem możemy się zacząć zastanawiać, c znaczy słowo Bóg, czy jest to tylko niewyobrażalna istota, czy też Bogiem może zostać ktoś dla nas? Ktoś całkiem ziemski, można w tej roli zobaczyć np. idola.., ale nie o tym chciałem. Dlaczego wiara a nie doświadczanie? Może dlatego, że kojarzy się z doświadczeniem? I takim życiowym i takim w laboratorium. A jak doświadczenia pogodzić z Bogiem? A wiara może dlatego, że chyba najpierw trzeba zawierzyć w istnienie... Dlatego będę posługiwał się sformułowaniem wiara, zamiast doświadczanie, choć zgadzam się z postulatem w całej rozciągłości. Rozumiem potrzebę wiary. czasami doświadczam sytuacji, kiedy świadomość istnienia KOGOŚ, bardzo byłaby pomocna, ale będąc zatwardziały w swej niewierze, nie dopuszczam takiej możliwości. A sekty i niewierzący? Tak jak i przedmówcy jestem zdania, że to właśnie Ci wierzący, są w stanie znaleźć się w ramionach takiej instytucji. Określanie kościoła mianem sekty jest o tyle odważne co niebezpieczne w naszym kraju, może nie do końca prawdziwe, lecz mające dużo racji. Mam jedno pytanie do ogółu, czy waszym zdaniem potrzeba wiary (doświadczania istnienia) jest silniejsza u osób ze słabszą osobowością? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Forward Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: 213.25.166.* 13.11.01, 19:33 Oczywiście że Boga nie ma. To pojęcie jest bezsensowne empirycznie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.11.01, 19:54 Z ta potrzeba wiary u osob slabszych psychicznie cos jest... No bo nie musisz odpowiadac za to co robisz - wystarczy stwierdzic, ze to Bog Cie doswiadcza, zaplakac nad losem, i nie musisz juz myslec... Poza tym - zaspokajasz w ten sposob potrzebe wsparcia, akceptacji - nawet jak wszyscy Cie opuszcza, jest ktos (Bog), ktory Cie nie zostawi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Zeeeeeeet!!! ;-) IP: 195.150.224.* 13.11.01, 20:27 Gość portalu: Z napisał(a): > Fnoll zaczął spierać się o słówka wrecz przeciwnie, wrecz przeciwnie! chcialem wykazac, ze Bog, jako przejawiajacy sie w trudnym lub nawet niemozliwym do wyrazenia w slowach doswiadczeniu jest poza dyskusja - doswiadcza sie go albo nie i tyle spierac o slowa mozna sie w dyskusji o wierze - kto w co wierzy, co uznaje za prawdziwe, dobre i wskazane, i dlaczego bo wiara dotyczy po prawdzie przekazu werbalnego danej religii - ze mimo, ze nie ma dla nich bezposredniego uzasadnienia w doswiadczeniu (bo jakie doswiadczenie uzasadnia spowiedz czy pokute? - oczywiscie zanim sie w nimi nie oswoilo), uznajemy jej polecenia za sluszne i godne stosowania kwestia wiary jest to, co zapisane czy ktos zapisal Boga? nie - zapisano jedynie polecenia dotyczace tego, jak zyc, co jest dobre, a co zle - i w to mozna wierzyc, lub nie, o to tez mozna sie spierac proponujac inne zestawy polecen, inne hierarchie wartosci itp. religia poza tym jest kwestia spoleczna - trzeba jej dogmaty grupowo uzgodnic, i stad dyskusje na temat wiary sa calkiem zasadne Bog jest niejako obok religii i religia w swej sferze dogmatycznej moze sie wlasciwie bez doswiadczenia Boga obyc - wystarczy jej uprawomocnienie ze strony wierzacej spolecznosci bo Bog, jako osiagalny jedynie w drodze bezposredniego doswiadczenia (nie mozna sie go nauczyc jak teorii z podrecznika), ktore w dodatku niemozliwe jest do wyrazenia (a zatem wzajemnego uzgodnienia w drodze werbalnej czy to jest to, czy nie to) jest kwestia indywidualna - co nie znaczy, ze kazdy ma swojego Boga, o nie, znaczy to tylko tyle, ze kazdy nawiazuje kontakt z Bogiem sam, i dopiero za jego posrednictwem moze poczuc, ze inni sa w tym samym kontakcie - jednak niewiele moze o tym powiedziec aczkolwiek, trzeba przyznac, ze jak ktos jest juz mocno w tym kontakcie zaawansowany, i probuje go opisac, to te opisy bywaja ciekawie zgodne niezaleznie od religii ktora wyznaje dana osoba - ale tez jest to opis nie tyle samego Boga, co kontaktu z nim, a nawet - czlowieka bedacego w kontakcie mozemy, z trudem, opisac siebie samych w kontakcie z Bogiem - ale oczywistym jest, ze nasz jezyk nie nadaje sie do opisania czegos, co nas, mowiac prosto, przerasta (mozemy najwyzej powiedziec "oooo!") :-) > A wiara może dlatego, że chyba najpierw trzeba zawierzyć w istnienie... pewnie - ale wiara dotyczy wskazowek, slow ktore mozemy znalezc w przekazie religijnym, nie samego zas Boga - sprobuj tak o tym pomyslec nikt ci nie powie jak smakuje cos czego nigdy nie samkowales - ale moze ci pokazac gdzie to mniej wiecej lezy > Mam jedno pytanie do ogółu, czy waszym zdaniem potrzeba wiary (doświadczania > istnienia) jest silniejsza u osób ze słabszą osobowością? a feeee! i ty zapewne jestes ten z "mocniejsza" osobowoscia, hmm? nie ufam podzialom na lepszych i gorszych, gdy autor automatycznie stawia sie po lepszej stronie - sa bardziej etyczne sposoby na poprawianie sobie samopoczucia ;-) mysle, ze sprawa wiary w religie czy w odsetki czy w chirurgie plastyczna oraz doswiadczanie Boga przejawiaja sie u kazdego inaczej, ze wzgledu na to, ze kazdy w ta relacje czy w ta wiare wnosi innego siebie - i tyle da sie powiedziec inna jest wiara histeryka, inna sportowca, inna wrzodowca - i inne doswiadczenie nie ma tez osobowosci "generalnie" slabych - sa slabe w okreslonym kontekscie, w obliczu okreslonych zadan pzdr! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanny Re: Garsc uwag IP: *.chello.pl 13.11.01, 23:01 Do napisania sklonily mnie rozwazania kwieto i fnolla, chrzcic dzieci, czy ich nie chrzcic? Jestem osoba niewierzaca, chociaz dla ludzi wierzacych mam duzo szacunku, czasem zazdroszcze im oparcia, pomocy, kierunkowskazu zyciowego, ktory maja w Bogu. Bylam wychowana w luznym katolicyzmie. Moj maz podobnie. Nie mamy slubu koscielnego, ale syn w pierwszej klasie poszedl na religie. Zapytal czy moze chodzic i zgodzilismy sie na to, bo widac bylo, ze mu na tym zalezy. nie potrafil dokladnie powiedziec dlaczego, ale na pewno nie z powodu presji kolegow. Chodzi do amerykanskiej szkoly razem z muzlumanami, protestantami, metodystami. Religia jest nieobowiazkowa. W drugiej klasie chcial przystapic do Komunii. I ochrzcilismy go. Nasze rodziny byly tym nawet zaskoczone. Co ciekawe(to do fnolla i kwieto) okazalo sie, ze 7 letnie dziecko jest uwazane przez kosciol katolicki za zdolnego do wyrazenia checi przystapienia do tego sakramentu i moze go otrzymac mimo "takich" rodzicow. Ksiadz uznal, ze mimo tego, ze jestesmy niewierzacy umozliwimy synowi wychowanie w wierze. Oczywiscie przy wsparciu dodatkowym przykladem rodzicow chrzesnych. Uwazamy bowiem, ze prawdy zawarte w Ewangelii sa uniwersalne i tak samo uniwersalne jest najwazniejsze przykazanie "Kochaj blizniego swego jak siebie samego". Tak staramy sie zyc. Z napisal: > > Mam jedno pytanie do ogółu, czy waszym zdaniem potrzeba wiary (doświadczan > ia > > istnienia) jest silniejsza u osób ze słabszą osobowością? Fnollowi nie podobalo sie to zdanie. Coz, w jego konstrukcji mozna na sile dopatrzec sie wyzszosci autora nad wierzacymi. Ujme ta wiec nieco inaczej i sprobje nie wartosciowac. Opieram sie wylacznie na swoim doswiadczeniu, chetnie poslucham Waszych. Nie wiem, czy potrzeba wiary jest silniejsza u osob ze slabsza osobowoscia. Znalam kogos o b. silnej osobowosci i glebokiej wiary. Natomiast nie spotkalam sie z niewierzaca osoba o slabej osobowosci. Wszyscy znani mi, ktorzy deklaruja sie niewierzacymi to w potocznym znaczeniu silne osobowosci. Ludzie pewni siebie, ktorzy sami kieruja swoim zyciem, nie ulegaja opiniom innych, nie dostosowuja swojego postepowania do oczekiwan otoczenia. Wiedza czego chca i sami to realizuja. Sami sa swymi przewodnikami. Nie chcialabym, aby wyszedl z tego obraz jakis monstrow, ktorzy z nikim sie nie licza. Bo pewnie tez sa tacy. Ale nie wszyscy. Znam tez spora grupe, ktora wiara "zalatwia" sobie rozne leki. Np. lek przed smiercia, przed tym, ze umierajac definitywnie konczy sie nasza egzystencja. Ze dalej juz tylko nicosc. Lek przed samotnoscia, lek przed trudami i konsekwencjami roznych wyborow. No i nic mnie tak nie denerwuje jak katolicy, czy wyznawcy innych religi, ktorzy nauki swojego kosciola traktuja wybiorczo z premedytacja. Lubie konsekwencje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll do fanny IP: 195.150.224.* 14.11.01, 17:44 przyklad twojej rodziny jest bardzo krzepiacy :-) mam nadzieje, ze rozwoj religijny mojej corki bedzie rownie bezkonfliktowy mam pytanie: czy masz jakis pomysl na to co sklonilo twojego syna do pojscia na lekcej religii? skad czerpal inspiracje? i jak wygladaja wasze relacje w kwestii wyznania obecnie? dzieki i pozdrawiam! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fanny Re: do fnolla IP: *.chello.pl 14.11.01, 20:14 Gość portalu: fnoll napisał(a): > mam pytanie: czy masz jakis pomysl na to co sklonilo twojego syna do pojscia na > > lekcej religii? skad czerpal inspiracje? i jak wygladaja wasze relacje w > kwestii wyznania obecnie? Wywolany do odpowiedzi syn(10 lat) na pytanie dlaczego wierzysz w Boga odpowiedzial:"No bo cos musialo spowodowac Big Bang, no nie mamo?":-))) Powaznie mowiac, mysle, ze zauroczyla go mistyczna atmosfera kosciola, te wszystkie obrzedy, poczucie wspolnoty z obcymi ludzmi, magia swiat Bozego Narodzenia. Inspiracje czerpal chyba ze spotkan z prababcia, ciepla i madra kobieta, ktora potrafila przyblizyc mu wspolczesny Kosciol i pokazac, ze mimo wszystko potrafi On co raz lepiej odniesc sie do wspolczesnosci. A jednoczesnie to Ona wlasnie uczyla go modlitw, czytala jakies wyrywki z Biblii. Ale w sumie nie bylo tego jakos duzo, spotykaja sie rzadko i tylko czasami rozmawiaja o wierze. natomiast musze przyznac, ze bardzo niezadowolona bylam z katechetki. Pani ta jakos zupelnie nie zauwazyla, ze mamy XXI wiek, ze dzieciakom, ktore ogladaja Discovery i serfuja po Internecie nie nalezy opowiadac glupot o niebie z aniolkami i ogniu piekielnym. Sama duzo rozmawialam z dziecmi(mam tez corke, ktora poszla do pierwszej klasy) o tym, ze nie wiadomo jak naprawde wyglada niebo, bo nikt, kto zyje go nie widzial, a wyobrazenie piekla powstalo, by dawni, prosci ludzie z trwogi przed nim postepowali wlasciwie. Moze pieklem jest nie trafic do nieba? A propos Nieba. Najbardziej odpowiada mi wyobrazenie Marka Twaina. Niebo jest miejscem, gdzie spelniaja sie nasze o nim wyobrazenia. Dostajemy wszystko czego pragniemy. Jezeli chodzi o relacje, to przyznam, ze nie do konca zrozumialam o co Ci chodzi. Jezeli o to, jak umozliwiam synowi praktykowanie jego wiary, to pomagam pamietac mu o spowiedzi, chodzeniu do kosciola, czasem o modlitwie. Nie przywiazuje do tego wielkiej wagi, raczej musze przyznac, ze czasem uzywam autorytetu Boga aby wzmocnic jakies pozadane zachowania. Mowie, ze jego zachowanie jest zgodne z przykladem, ktory dawal Jezus. Ale rzadko. Jezeli chodzilo o cos innego - pisz. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fnoll Re: do fanny IP: 195.150.224.* 14.11.01, 20:45 dzieki! :-) z tymi relacjami to chodzilo mi wlasnie jak sie religia przewija w waszym codziennym byciu z soba - i wlasciwie juz mi odpowiedzialas :-) sobie przypominam teraz z wlasnego doswiadczenia, ze choc moi rodzice nie byli zdeklarowanymi bezwyznaniowcami - to przeciez do kosciola nie chodzili, przejawow jakiejs religijnosci na codzien nie miewali, a bylo dla mnie calkiem naturalne gdy bylem w okolicach wieku twojego syna, ze ja chodzilem do kosciola, modlilem sie na wakacjach w namiocie do zawieszonego u powaly rozanca wygoniwszy wczesniej siostre, a oni nie ciekawi mnie, jak to jest pozniej - gdy religia naklada sie na faze buntu i moze stac sie linia podzialu, jezykiem mlodzienczych niepokojow - co wtedy? moi de facto niereligijni rodzice nie potrafili ze mna znalezc wspolnego jezyka, gdy jako 15-16to latek staralem stac sie chrzescijaninem... nie byli zainteresowani zbawieniem! w moim owczesnym odczuciu bylo to bardzo dla mnie trudne jak zaradzic takim niebezpieczenstwom? masz jakis pomysl? nie chcialbym z wlasna corka prowadzic kiedys takiej domowej "wojny religijnej", choc moze roznice religijne sa tu po prawdzie drugorzedne? jedynie odbijaja bardziej istotne pekniecia? pozdrawiam! fnoll Odpowiedz Link Zgłoś
arcobaleno Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 13.11.01, 20:52 Gość portalu: Z napisał(a): > Mam jedno pytanie do ogółu, czy waszym zdaniem potrzeba wiary (doświadczania > istnienia) jest silniejsza u osób ze słabszą osobowością? moze inaczej: brak wiary zmusza cie (tzn. mnie, bo znam to z autopsji) do bycia silniejszym, nie ma sie zadnego punktu oparcia, ktory z pewnoscia daje religia. i wplywa chyba na wieksza odpowiedzialnosc za siebie samego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 22:12 No to pytanko do wszystkich silnych i niezaleznych: czy zetkniecie z czyms silniejszym od nas nie jest dopiero wyzwaniem? Jestem silna, niezalezna, i... jest mi z tym dobrze, az tu nagle... Leki egzystencjalne o 3 nad ranem i anieli sie dobijaja? i watpliwosci? Pascal? Zrezygnowac ze swojej sily majac silna osobowosc to sprawa nieprosta...Jezeli jest Bog, to ponad moim intelektem lub jego brakiem. Trzeba wyjsc na zupelnie inna plaszczyzne, cos jak egzystencjalizm. Jezeli Chrystus zmartwychwstal, to to sprawa zycia i smierci, a nie rozwazan z olowkiem w reku. Zmierzyc sie z tym wszystkim to dopiero sprawa odwagi,( odwagi do leku i pokory, no masa w tym wszelkich paradoksow). Wiem co mowie oj wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 22:26 To znaczy - co bym zrobil kiedy bym na swojej drodze spotkal aniola? A czy to nie jest wlasnie "rozwazanie z olowkiem w reku" Bo pytanie jak wyjasnic zmartwychwstanie Chrystusa jest bledne - jesli ktos nie wierzy, po prostu nie wierzy rowniez w zmartwychwstanie... Leki egzystencjalne? - jesli ja trafiam na cos, co mnie przerasta - po prostu obchodze to cos bokiem. Sila to nie tylko slepa wytrzymalosc - to rowniez umiejetnosc bycia elastycznym, dostosowania sie do sytuacji, a nastepnie przetworzenia jej tak aby byla znosna dla Ciebie. Jakos nie mialem lekow egzystencjalnych, i nie spodziewam sie ich w blizszej lub dalszej przyszlosci. Moja "Sila" jest dogadywanie sie z zyciem, a nie slepy prostest i badanie "kto silniejszy?" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 22:40 No nie zrozumiales. Wyjscie na inna plaszczyzne mowie. Poza siebie, poza to w co wierze albo nie, poza stawianie siebie w centrum; siebie jako punkt wyjscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 22:52 No ale zeby wyjsc "poza siebie" - trzeba sie dobrze ukonstytuowac - ktos, kto nie zna z grubsza choc swoich ram, nie moze poza nie wychodzic. No i co rozumiesz pod pojeciem "wyjscie poza siebie"? Bo mi sie wydaje, ze to nie jest az tak trudne - na razie nie bede jednak tego rozwijal Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 22:58 Gość portalu: kwieto napisał(a): > No ale zeby wyjsc "poza siebie" - trzeba sie dobrze ukonstytuowac - ktos, kto n > ie zna z > grubsza choc swoich ram, nie moze poza nie wychodzic. A czy ja mowie, zeby nie znac siebie? > No i co rozumiesz pod pojeciem "wyjscie poza siebie"? wyjasnione w reszcie cytowanego przez Ciebie zdania. > Bo mi sie wydaje, ze to nie jest az tak trudne - na razie nie bede jednak tego > rozwijal Alez rozwin. :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 23:15 Ale ja nie rozumiem - wyjscie poza siebie mozna rozumiec na wiele sposobow: 1. Wyjscie z ciala 2. Zainteresowanie problemami innych (empatia, altruizm itd.) 3. Wyjscie poza utarty tok rozumowania 4. Poczucie jednosci z innymi, swiatem, poczucie wspolnoty 5. Poczucie wiezi z Bogiem, wyzsza swiadomoscia, jakims Jestestwem... To ktore z tych punktow wybierasz? bo odpowiadac na wszystkie kompleksowo mi sie nie chce... :")))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 23:30 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Ale ja nie rozumiem - wyjscie poza siebie mozna rozumiec na wiele sposobow: > > 1. Wyjscie z ciala > 2. Zainteresowanie problemami innych (empatia, altruizm itd.) > 3. Wyjscie poza utarty tok rozumowania > 4. Poczucie jednosci z innymi, swiatem, poczucie wspolnoty > 5. Poczucie wiezi z Bogiem, wyzsza swiadomoscia, jakims Jestestwem... > > To ktore z tych punktow wybierasz? bo odpowiadac na wszystkie kompleksowo mi si > e nie > chce... :")))) i wszyskie wydaja Ci sie latwe? :)Zadne nie brzmi jak to, o co mi chodzi, juz punkt 3 najpredzej. Ale chyba po trzeciej nocy forumowania ( sprobowalam i oszalalam) trace zdolnosc do skupienia sie i w miare sensownego formuowania mysli, wiec chyba odezwe sie jutro czy kiedys. pzdr T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 23:33 Wszystkie jak wszystkie, punkt 1. jest dla mnie nieosiagalny (przynajmniej w tej chwili, nigdy nie probowalem) Jesli masz ochote to pisz: kwieto@it.com.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 13.11.01, 23:38 No dzieki za zaproszonko, milo mi bardzo; a co, teraz nie piszemy? (Zaintrygowalo mnie.:-) ) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.ipartners.pl 13.11.01, 23:55 Teraz idziemy spac, i czekamy az Toi sie zdecyduje co dla niej znaczy "wyjsc poza siebie" :")))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 14.11.01, 00:07 Znow nieporozumienie; zaintrygowalo mnie 'pisz' plus adres osobisty, skoro piszemy publicznie. Nie moge wyjsc z forum, mowie przeciez ,ze oszalalam na jego punkcie. Czyzbys sugerowal, ze robie uniki bo niby nie wiem jak odpowiedziec na pytanie ?:) Szczerze sie wytlumaczylam, z mozgu mam galaretke, a jutro do pracy. A poza tym to niech kwieto sie zdecyduje, to nie ja podaje ponumerowane odpowiedzi. :))) Dobranoc stanowczo, na prywatny moze wpadne. T. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.*.*.* 14.11.01, 12:29 Prywatny dlatego, ze zbaczamy z tematu "co sadzisz o bogu", dyskusja jest interesujaca, moze zalozyc nowy watek? Ale mi sie nie chce... Ponumerowane odpowiedzi... no bo wszystko mozna zinterpretowac na -dziesiat sposobow. Ja oczywiscie "wyjscie poza siebie" traktuje nieco z boku, i wychodzi mi, ze jesli nie stawiam sobie granic - to wyjscie poza siebie staje sie bez sensu! :"))) Utarte sposoby postrzegania swiata? Ciezko jest mi o czyms takim mowic, moj sposob widzenia swiata jest dosc plynny, i nic nie stoi na przeszkodzie aby sie zmienil z tego, czy innego powodu. Wyjscie poza siebie to tyle co zapomnienie o sobie, zapomnienie o wlasnym ja. No ale czym jest owo ja? Dla mnie jest to zbior okreslen jaki jestem (czyli zarazem granic mego jestestwa). Jesli nie okreslam siebie nijak - znikaja owe granice, problem ich przekraczania przestaje istniec. Oczywiscie - sa pewne "granice obiektywne" np. fizycznosc - nie zmusze swego ciala do tego, aby sie zawiazalo w osemke. Ale czy takie ograniczenia mozna traktowac jak ograniczenie - wynika to jedynie z natury cielesnosci, i zaprzeczenie temu byloby bez sensu. Cialo tylko w znikomym stopniu okresla "Ja" czy jesli wolisz "Ego". Teraz bedzie mysl z mojego ulubionego Zen: jesli nie bedziesz zastanawial sie jaki jestes - a tylko bedziesz "roztopisz sie" w rzeczywistosci, zarazem nie tracac wlasnej tozsamosci (sic!). Zen ma taka alegorie pt. czlowiek robiacy costam. jesli on pochlonie sie robieniem tego czegos tak bardzo, ze zapomni o sobie samym - nagle zniknie i podmiot, i przedmiot, a zostanie samo "robienie" Gdy nie stawiasz sobie granic - nie ma czego przekraczac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 14.11.01, 13:07 No widzisz, o cos takiego mi chodzilo gdy mowilam o wyjsciu poza siebie, tylko w troszke innym kontekscie.W kontekscie naszego tematu. Jesli chcemy wiedziec, czy Chrystus czy reinkarnacja czy czarna dziura moze, musimy pozbyc sie wszystkiego, w co chwilowo wierzymy, 'wyjsc z siebie',przestac traktowac siebie jako centrum ( czyli zerwac z mysleniem 'nie posluguje sie pojeciem x wieczastanawianiesie nie ma dla mnie sensu')i jakos doswiadczyc tego co tam jest poza nami. Cos jak ateista - agnostyk wolajacy 'boze, jesli tam jestes...to chce to wiedziec i poznac twoje zasady gry')Nie mowie, ze musimy to robic, ale jak ktos usiluje poznac /doswiadczyc prawdy... Jest to niewatpliwie wykanczajace psychicznie, na granicy popadniecia w szalenstwo i wymaga odwagi jak diabli, a moze tylko desperacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.*.*.* 14.11.01, 13:16 Ale mnie na prawde nie interesuje czy jest Bog, czy jest reinkarnacja, czy po smierci dostane siedem naloznic i zastep wojownikow, czy tez po smierci zostane zakopany w ziemi, tudziez spalony, czy okaze sie, ze moje zycie to "gra" ktora wlasnie przegralem/wygralem, albo czy nie okaze sie nagle, ze jestem niesmiertelnym kosminta (bez czulek). I takie dywagacje nie sa wcale wykraczaniem poza siebie! Bo powiedz mi - jak odroznisz takie doznanie "duchowe" od zwyklej halucynacji? Doswiadczenie Boga - ja doswiadczam bliskosci swiata, rzeczywistosci. Moge to okreslic jako bliskosc Boga (bo tak jest najwygodniej), ale moge tez mowic o jednoczeniu sie z natura, czy wrecz o jakims wahu-wahu, ktorego obecnosc czuje. Osobiscie, choc lubie rozne filozofie/religie kladace nacisk na "rozwoj duchowy" mistycyzm uwazam za niepotrzebne komplikowanie swiata! A powiedz mi - jak juz sie dowiesz, czy jest to reinkarnacja, czy niebo, czy pieklo, czy jeszcze cos innego - co to wlasciwie w Tobie zmieni? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 14.11.01, 14:15 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Ale mnie na prawde nie interesuje czy jest Bog, czy jest reinkarnacja, czy po s > mierci dostane > siedem naloznic i zastep wojownikow, czy tez po smierci zostane zakopany w ziem > i, tudziez > spalony, czy okaze sie, ze moje zycie to "gra" ktora wlasnie przegralem/wygrale > m, albo czy > nie okaze sie nagle, ze jestem niesmiertelnym kosminta (bez czulek). Totez mowie ze to dla tych co chca i sie interesuja. > I takie dywagacje nie sa wcale wykraczaniem poza siebie! Bo powiedz mi - jak od > roznisz > takie doznanie "duchowe" od zwyklej halucynacji? Doswiadczenie Boga - ja doswia > dczam > bliskosci swiata, rzeczywistosci. Moge to okreslic jako bliskosc Boga (bo tak j > est > najwygodniej), ale moge tez mowic o jednoczeniu sie z natura, czy wrecz o jakim > s > wahu-wahu, ktorego obecnosc czuje. A moze to wlasnie tak jest najwygodniej? Dlaczego mowisz, ze okreslenie o bliskosci Boga jest najwygodniejsze? > Osobiscie, choc lubie rozne filozofie/religie kladace nacisk na "rozwoj duchowy > " mistycyzm > uwazam za niepotrzebne komplikowanie swiata! 1. A rozwoj duchowy to nie mistycyzm? Czemu nie mowisz 'rozwoj emocjonalny', 'rozwoj psyche'? 2. A moze on (swiat)jest bardziej skomplikowany niz nam sie wydaje? > A powiedz mi - jak juz sie dowiesz, czy jest to reinkarnacja, czy niebo, czy pi > eklo, czy jeszcze > cos innego - co to wlasciwie w Tobie zmieni? Zmienia sie wtedy caly nasz swiat, zmienia sie nasze postrzeganie, pewnie w konsekwencji to jak budujemy nasze zycie i siebie; jezeli ktos szalal, ze nie moze znalezc, przestaje szalec i rozpaczliwie wypytywac ludzi w Internecie o sens zycia itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 16:56 O "bliskosci boga" mowie wylacznie dlatego, ze jest to okreslenie wygodne spoleczno/socjologicznie - chodzi o to, aby operowac pojeciami znanymi, przyswajalnymi dla wielu, a nie abstrakcjami ktorych nikt nie rozumie. Jesli chodzi o mistycyzm-rozwoj duchowy, to ciezko mi powiedziec... mnie rozwoj siebie samego raczej kojarzy sie z grzebaniem w swojej psyche (umysl, rozum, emocje, uczucia) niz w duszy... wiec rozwoj osobowosci jest dla mnie scisle zwiazany z materialna czescia mnie. A co do zmiany wszystkiego po dojsciu do tego czy reinkarnacja czy pieklo, czy jeszcze cos innego - ja tak tego nie odbieram. Owszem, moje widzenie swiata moze zmienic jesli dowiem sie czegos o sobie, o swiecie mnie otaczajacym (jego naturze). Ale jesli nagle ktos przyjdzie do mnie i powie mi: sluchaj, czlowiek jest niesmiertelny, a dusza ludzka przechodzi szereg wcielen w inne istoty - nie wywrze to na mnie jakiegos szczegolnego wrazenia. No bo niby dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 14.11.01, 18:09 Gość portalu: kwieto napisał(a): > O "bliskosci boga" mowie wylacznie dlatego, ze jest to okreslenie wygodne > spoleczno/socjologicznie - chodzi o to, aby operowac pojeciami znanymi, > przyswajalnymi dla wielu, a nie abstrakcjami ktorych nikt nie rozumie. 'Bliskosc Boga' jest pojeciem przyswajalnym czy 'wahu- wahu' bo sie pogubilam > Jesli chodzi o mistycyzm-rozwoj duchowy, to ciezko mi powiedziec... mnie rozwoj > siebie samego raczej kojarzy sie z grzebaniem w swojej psyche (umysl, rozum, > emocje, uczucia) niz w duszy... wiec rozwoj osobowosci jest dla mnie scisle > zwiazany z materialna czescia mnie. No to wlasnie dlatego pytam czemu mowisz 'rozwoj duchowy' a nie 'psychiczny' skoro mistycyzm uwazaz za niepotrzebny; przeciez to wskazuje na mistycyzm jakis. A poza tym Zen i wylacznie materializm? > A co do zmiany wszystkiego po dojsciu do tego czy reinkarnacja czy pieklo, czy > jeszcze cos innego - ja tak tego nie odbieram. Owszem, moje widzenie swiata > moze zmienic jesli dowiem sie czegos o sobie, o swiecie mnie otaczajacym (jego > naturze). Ale jesli nagle ktos przyjdzie do mnie i powie mi: sluchaj, czlowiek > jest niesmiertelny, a dusza ludzka przechodzi szereg wcielen w inne istoty - > nie wywrze to na mnie jakiegos szczegolnego wrazenia. No bo niby dlaczego? Nic nie rozumiem. Jesli dowiedzialbys sie w jakis mistyczny sposob (bo sposob 'jesli ktos nagle przyjdzie do mnie...' nikogo by chyba nie satysfakcjonowal)o tych wcieleniach, to czy nie jest to wlasnie dowiedzenie sie o naturze swiata itd? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.11.01, 20:11 Oczywiscie "Bliskosc boga" jest przyswajalna. A co so rozwoju "duchowego" - po prostu ladniej brzmi niz "rozwoj psychiczny" nie sadzisz? Okreslenie to uznalem na tyle nieistotne, ze nie chcialo mi sie myslec nad stworzeniem jakiegos specjalnego okreslenia - pewnie i tak juz ktos cos takiego za mnie zrobil. AD. Zen - a nie uwazasz, ze Zen jest wlasnie strasznie materialistyczne? A co do tych reinkarnacji - moze i bylaby to jakas informacja o naturze swiata. Ale czy naprawde az tak istotna? Jak umre to i tak sie dowiem (albo nie dowiem, bo bede lezal dwa metry pod ziemia). Wole sie zajac terazniejszoscia, a na te rewelacje moge sobie poczekac... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 15.11.01, 00:39 Gość portalu: kwieto napisał(a): > Oczywiscie "Bliskosc boga" jest przyswajalna. A dlaczego? > A co so rozwoju "duchowego" - po prostu ladniej brzmi niz "rozwoj psychiczny" > nie sadzisz? Okreslenie to uznalem na tyle nieistotne, ze nie chcialo mi sie > myslec nad stworzeniem jakiegos specjalnego okreslenia - pewnie i tak juz ktos > cos takiego za mnie zrobil. No a dlaczego ladniej brzmi, jesli sklaniam sie ku materializmowi? > AD. Zen - a nie uwazasz, ze Zen jest wlasnie strasznie materialistyczne? Nie uwazam. A Ty dlaczego tak uwazasz? > A co do tych reinkarnacji - moze i bylaby to jakas informacja o naturze swiata. > Ale czy naprawde az tak istotna? Jak umre to i tak sie dowiem (albo nie dowiem, > bo bede lezal dwa metry pod ziemia). Wole sie zajac terazniejszoscia, a na te > rewelacje moge sobie poczekac... Alez wiele osob wariuje nie wiedzac co zrobic z terazniejszoscia, bo nie wiedza co bedzie po niej. Potrzebuja tej wiedzy, by wiedziec jak i po co zyc w terazniejszosci. A co sadzisz o zalozeniu Pascala? No i co, nie jest informacja o naturze swiata wsciekle istotna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 15.11.01, 04:18 toi@poczta.gazeta.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.ipartners.pl 15.11.01, 08:09 Przysfajalnosc "Bliskosci boga" czy "rozwoju duchowego" polega na tym, ze wychowalem sie w srodowisku katolickim, otrzymalem takowe wyszkolenie (mam nawet gdzies swiadectwo ukonczenia kursu przedmalzenskiego!) i przyzwyczailem sie do tego, ze takimi pojeciami operuje oraz operuja ludzie wokol mnie Materialnosc Zen - przeciez Zen najwiekszy nacisk kladzie na zwyczajne obserwowanie terazniejszosci! Na obserwowanie swiata (materialnego oczywiscie). Celem medytacji zen nie jest zglebienie tajemnicy czy jest reinkarnacja, czy nie, ale pogrzebanie we wlasnej psychice, sprawdzenie co za mysli sie tam pojawiaja... A tak zwana "codzienna praktyka"? Pewien dialog zen, pomiedzy mistrzem, a nowym mnichem, ktory poprosil o wskazowki dotyczace wlasnie codziennej praktyki: mistrz: - zjadles kleik ryzowy? mnich: - tak mistrz: - to umyj miske Jak dla mnie, jest to skupienie sie na terazniejszosci i materialnosci "az do bolu". Nie ma tu wogole miejsca na rozmyslania o Bogu, czy czymkolwiek takim. A owo zalozenie Pascala? na czym to polega? Bo mi sie Pascal jedynie z rozwaleniem beczki i wymysleniem czegos takiego jak cisnienie atmosferyczne kojarzy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 15.11.01, 09:24 Tu mnie zaskoczyles :-). Wyjasnienie bedzie, tylko zjem sniadanko (i umyje miske :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.*.*.* 15.11.01, 13:55 Czekam z niecierpliwoscia! :")) Odpowiedz Link Zgłoś
toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 15.11.01, 14:21 No to jednak napisze na osobisty, bo cos tu drugim nurtem lecimy. A moze bysmy sie tak odniesli do tomekm, tam sie ciekawe rzeczy dzieja. pzdr Toi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.*.*.* 15.11.01, 14:45 Wlasnie sie stosunkuje... :"))) Ok. Czekam na list (kwieto@it.com.pl) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dike Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.icpnet.pl 13.11.01, 21:12 Gość portalu: anne napisał(a): > Co sądzisz o Bogu? Zastanawiałam się, czy wziąć udział.... Najpierw powiem, że wierzę. I w Boga i... Bogu. I dzielę ludzi na tych, którzy wierzą, że Bog istnieje, na tych, którzy wierzą, że Go nie ma, i na tych, którzy w ogóle się nad tym nie zastanawiają, aż...przyjdzie stawić czoła jakiemuś nieszczęściu...chorobie bliskiego, śmierci... Często ludzie dzisiaj deklarują swoją niewiarę w Boga. A jednak to, że poszukują miłości, mówią stop nienawiści, jakoś...potrzebują wspólnoty, nie odpowiada im konsumpcyjny model życia...To chyba jest jakoś bliskie Ewangelii... Na koniec takie ..coś. Zydowski żart, bardzo mi się podoba.. " Jeżeli, co daj Boże, Pana Boga nie ma - to chwała Bogu. Ale jeżeli, co nie daj Boże, Pan Bóg jest...to niech nas ręka boska broni!" Pozdrawiam Poszukujących. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paulka2 Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.tucson1.az.home.com 13.11.01, 23:56 Tak, wierze.Mam swoje male, wlasne dowody na Jego istnienie nie tylko w moim zyciu.Lapie sie jednak na tym, ze do konca Mu nie ufam...I tego sie troche przed Nim wstydze.Jest Kims bardzo dla mnie waznym, choc troche odleglym i, jak mawiaja, Jego wyroki sa niepoznane.W kazdym razie ciesze sie , ze JEST. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 14.11.01, 12:40 hi, niechcialo mi sie czytac poprzednich postow, wiec nie wiem, jak przedstwaia sie dyskusja.powiem tylko ze ja osobiscie wierze.w zasadzie sprawa wyglada nastepujaco:to ze jezus zostal ukrzyzowany, to ze zyl, i to ze czynil cuda...to fakt.i teraz masz dwa wyjscia:albo przyjmiesz, ze jest on rzeczywiscie synem boga, albo nie. ja osobiscie jestem przekoany ze jest.w jego slowach,jego zyciu nie znajduje zadnego klamstwa, natomiast niepojeta madrosc, i milosc.zyl na ziemi jako prosty ciesla, nie przyszedl w wielkiej chwale,i swiat go naturalnie nie poznal.nie poznali go ci, ktorzy badali ksiegi, kaplani, powiem wiecej, oni go ukrzyzowali. i dzisiaj jest wciaz tak samo.przez wiekszosc jest niepoznany, i w tym tkwi rowniez sama jego boskosc.kierujac sie madroscia tego swiata, pogonia za pieniedzmi, pozadaniem, raczej trudno go odnalesc.religia uczynila rowniez z niego pewien rodzaj przegranego czlowieka, ktory wycierpial, zostal ukrzyzowany, co oczywiscie kloci sie raczej z dzieszejsza polityka sukcesu.kto by chcial byc taki jak on?wiekszosci sie wydaje, iz wiara w boga, to caly zbior zakazow, swego radzaju niewola, co rowniez sie mija z prawda.jak napisal dawid:w bogu moja nadzieja, moja radosc, w bogu rowniez moj smutek. malo kto lubi jego imie.zyjemy rzekomo w kraju katolickim, chrzescijanksim, ale powiedz na jakiejs imprezie slowo..jezus..a wywolasz konsternacje, i ironiczny usmiech.to akurat fakt, bog nigdy nie byl zbyt modny, zwykle tylko stal na drodze do uciech, kasy, i zabawy.kiedys widzialem animacje przedstwiajaca zbity tlum ludzi, przepychajacy sie nawzajem, i wypelniajcy cala droge, biegnacy wedlug drogowskazow "bogactwo, seks, pozycja, wladza, szpan".ludzie sie tratowali aby do nich dobiec.i z boku widac bylo pewna bardzo waska drozke, biegnaca tuz nad przepascia, bez zabezpieczen, ktora niemalze przyparty do sciany poruszal sie czlowiek, moze dwoch czy trzech.na drogowskazie wedlug ktorego oni obierali droge byl napis "jezus". nie sadze aby ktos poznal boga uczeszczajac do kosciola katolickiego.wystarczy przeczytac kilka stron pisma, aby zreflektowac sie, ze raczej nie tak ma wygladac nabozenstwo.smutek, stale powatarzajace sie regulki, 5 min wybranego fragmentu pisma.nikt o nic nie zapyta..nikt nie nie opowie nic o sobie.to troszke tak, jaby syn odwiedzal ojca co niedziela mowiac mu "czesc, kocham cie tato".i tak przez lata.niedziela i owe kocham cie tato.no, moze jeszcze"daj mi pieniadze, zdrowie, i pozwol w kancu wyjechac na karaiby".chcial(a)bys miec takie dziecko?mysle, ze kosciol katolicki wcale nie powstal po jezusie, tak naprawde byl on duzo wczesniej,oparty na rytualach, calej piramidzie urzedow koscielnych, bez mocy boga,.. z tym ze zmienil szyld.ale nie o tym mialo byc.tak naprawde jezus to prawdziwa milosc, wyzwolenie od problemow, i zycie wieczne.jezus mowi "cialo upada, gnije, ale duch zyje wiecznie".i ja w to wierze...poza tym, co przeszkadza miec traka nadzieje?kiedy cos ci nie wychodzi, mowisz "jakie to ma znaczenie, nic to".i dobrze.poza tym, jesli wierzy sie w boga, tak samo wierzy sie w zlo.i trudna jest droga tego, ktory poszukuje jezusa, bo jak mowi pismo, wszystko wtedy sprzeciwia sie przeciwko tobie, probuje cie od niego odwiesc.trwa ciagla walka, i pozostaje niewielu. pozdrawiam wszystkich tomek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 14.11.01, 13:12 Chyba calkiem niedawno do tego doszedles, co? ;) pzdr rowniez Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 14.11.01, 14:30 Tomek napisał: nie sadze aby ktos poznal boga uczeszczajac do kosciola katolickiego.wystarczy przeczytac kilka stron pisma, aby zreflektowac sie, ze raczej nie tak ma wygladac nabozenstwo.smutek, stale powatarzajace sie regulki, 5 min wybranego fragmentu pisma.nikt o nic nie zapyta..nikt nie nie opowie nic o sobie.to troszke tak, jaby syn odwiedzal ojca co niedziela mowiac mu "czesc, kocham cie tato".i tak przez lata.niedziela i owe kocham cie tato.no, moze jeszcze"daj mi pieniadze, zdrowie, i pozwol w kancu wyjechac na karaiby".chcial(a)bys miec takie dziecko?mysle, ze kosciol katolicki wcale nie powstal po jezusie, tak naprawde byl on duzo wczesniej,oparty na rytualach, calej piramidzie urzedow koscielnych, bez mocy boga Zgadzam się z tym. Dlatego powtarzam - wierzę w Boga, ale religia mnie odpycha. Dlaczego dobry, kochający Bóg miałby skazywać swego syna na śmierć za cudze grzechy? Przecież jest wszechmocny. Jeżeli chce wybaczyć to wybacza. Nie chcę wierzyć w to, że potrzebował krwawej ofiary. Co powiedzielibyście o królu, który ogłasza: wypuszczę wszystkich więźniów, którzy żałują za swoje winy, ale muszę najpierw zabić swojego syna? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 14.11.01, 15:43 regina napisala: Zgadzam się z tym. Dlatego powtarzam - wierzę w Boga, ale religia mnie odpycha. Dlaczego dobry, kochający Bóg miałby skazywać swego syna na śmierć za cudze grzechy? Przecież jest wszechmocny. Jeżeli chce wybaczyć to wybacza. Nie chcę wierzyć w to, że potrzebował krwawej ofiary. Co powiedzielibyście o królu, który ogłasza: wypuszczę wszystkich więźniów, którzy żałują za swoje winy, ale muszę najpierw zabić swojego syna? rozumiem cie, i twoje watpliwosci.dlaczego bog potrzebowal krwawej ofiary? przed wszystkim zacznijmy moze od samej kwestii wybaczania.bog jest ojcem kochajacym, dlaczego nie przebaczyl ot tak po prostu?"chce wybaczyc, to wybaczam" niemniej wowczas cale slowo boze zawieralo by sie w tym jednym slowie.wszystko inne bylo by zbedne.otworzylabys biblie i zobaczyla napis "wybaczam".i co dalej? czy dobry ojciec to taki, ktory mowi "jasne stary, jestes juz duzy, robta co chceta, cobys nie zrobil twoj tatus cie kocha , i ci wybaczy.wiec korzystaj, idz sie baw"?po pierwsze, bog daje ci wolna wole.mowi, beda ci wtedy ojcem, kiedy sam/a tego chcesz.jednak to nie ojciec ma sie przemienic na podobienstwo syna, aby byc mu ojcem, ale syn na podobienstwo ojca.i bog daje mu na to szanse, wskazujac droge, objawaiajac mu prawdy.bog stwierdza, ze nie ma na ziemi czlowieka sprawiedliwego.pierwsza czesc pisma wskazuje na to, ze na poczatku czlowiek i bog zyli w jednosci, bliskosci.czlowiek zawsze jednak mial wolna wole, prawo wyboru, i w podobienstwie z jablkiem,jest opis, iz przyszedl dzien, kiedy czlowiek postawil sam siebie w centrum.znal slowo boga, ale postanowil go nie usluchac.czlowiek mial wolnosc calkowita.nie bylo w raju zakazow, poza jednym.tym co symbolizowalo jablko.niemniej rowniez to stanowilo wlasnie wolnosc czlowieka.bog nie skazal go na siebie, dal mu prawo wyboru.zjesz jablo, utracisz moja moc.i czlowiek zjadl owe jablo, a innymi slowy postawil siebie w centrum.jak mowi pismo, pan tak jednak kochal ludzi, ze wlasnego syna wydal na meki, aby ten kto w niego uwierzy ponownie mial zycie wieczne, i dawna spolecznosc.dlaczego wlasnie tak?to trudne do wyjasnienia, bo madrosc boza, a ludzka, to zupelnie dwie inne sprawy. mysle, ze dlatego ze w ten wlasnie sposob czlowiekowi ponownie zostaje powierzona wolna wola.a ze wydal wlasnego syna?czyz to nie pokazuje jego milosci.syn za syna.zauwaz jednak, ze po pierwsze jezus zmartwychwstal, co bylo by raczej nie mozliwe w twoim przykladzie o krolu.poza tym, jezus stal sie rowniez czlowiekiem.rowniez mial swoje slabosci, rowniez mial swoja wolna wole.zmagal sie z pozadliwosciami, kuszeniami, mimo to znal rowniez swoja misje, i wypelnil ja do konca.dlaczego jednak tak?pamietaj ze bog odzyskal swojego syna, uwielbil go, niemniej ´poprzez niego pokazal cos jeszcze.jezus zmartwychwstal.pokonal smierc, smierc go nie zatrzymala.nie okazal sie wcale byc koncem, ale dopiero poczatkiem.zastanawialas sie nad tym?gdyby jezus zostal ukrzyzowany, poniosl smierc, moj umysl od razu by sie doszukal klamstwa.tzn..no okej, facet glosil wspaniale rzeczy, moze byl swirem, ale na krzyzu zmarl, i koniec bajki.i nawet gdyby mi powiedziano, on byl synem boga.mialbym wciaz watpliwosci, ale on zmartwychwstal!!!!!jezus nie stanowi tylko ofiary, kogos kto wycierpial, innymi slowy przegral..tak naprawde on zwyciezyl.wczesniej wychowujac sie w srodowisku raczej katolickim, zawzse wydawalo mi sie, ze bog to taki smutny facet, ktory majestatycznie, spokojnie, jednym tonem glosil swoje prawdy.blad!wierze ze to byl facet jakioch malo, rozesmiany, pelen pogody ducha, choc znal swoj los.mimko wszystko wypelnil wole ojca, jak mowil, i co najwazniejsze, wiedzial, ze nigdy go nie utraci.nie ma tak, ze jezus zmarl, i koniec.on jest u ojca...w twoim przykladzie, gdyby krol powiedzial do syna, janka.janek, idz odkup winy swoich braci, ktorych sam bardzo kochal, i gdyby jednczesnie wiedzial, ze mimo cierpienia wciaz pozostanie przy ojcu, a nie zginie..mysle, ze moglby to zrobic.byc moze przy pierwszym cierpieniu by zrezygnowal, ale jezus nie byl synem krola,byl synem boga.i wykonal jego wole do konca.bog daje ci reggina przez niego wolna wole.nie zmusza cie do niczego. a ze tak to sobie ulozyl... jak mowi pismo, aby poznac pana trzeba byc troche jak dzieci.ktos powie, dzieci sa naiwne, ale w swojej ufnosci sa jednak niesamowite. ale sie rozpisalem... nie wiem, czy ci pomoglem reggina.moze kiedys sama postawisz mu to pytanie:-) 3maj sie Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 15.11.01, 12:27 Gość portalu: tomekm napisał(a): >.dlaczego bog potrzebowal krwawej ofiary? > przed wszystkim zacznijmy moze od samej kwestii wybaczania.bog jest ojcem > kochajacym, dlaczego nie przebaczyl ot tak po prostu?"chce wybaczyc, to > wybaczam" > niemniej wowczas cale slowo boze zawieralo by sie w tym jednym slowie.wszystko > inne bylo by zbedne.otworzylabys biblie i zobaczyla napis "wybaczam".i co dalej > ? > czy dobry ojciec to taki, ktory mowi "jasne stary, jestes juz duzy, robta co > chceta, cobys nie zrobil twoj tatus cie kocha , i ci wybaczy.wiec korzystaj, > idz sie baw"? Raczej wolałabym, żeby powidział: wybaczę ci, jeżeli naprawdę ci na tym zależy, jezeli udowodnisz to swoim życiem. Bzdurą jest dla mnie odpust zupełny za pójście na cmentarz i odmówienie jakiejś modlitwy. > pan tak jednak kochal ludzi, > ze wlasnego syna wydal na meki, aby ten kto w niego uwierzy ponownie mial zycie > wieczne, Problem w tym, że nie potrafię właśnie w tym fakcie dostrzec miłości. To tak jakbym chciała mieć chłopca do bicia. Ja coś przeskrobię, a on oberwie i będzie cacy? >.po pierwsze jezus zmartwychwstal, co byloby raczej nie mozliwe w twoim przykladzie o krolu. Skazać syna na śmierć wiedząc, że to tak na prawdę nie śmierć? To gdzie ta miłość? > poza tym, jezus stal sie > rowniez czlowiekiem.rowniez mial swoje slabosci, rowniez mial swoja wolna > wole.zmagal sie z pozadliwosciami, kuszeniami, mimo to znal rowniez swoja > misje, i wypelnil ja do konca. Dlatego jest dla mnie Mistrzem. Za to jaki był. Nie obchodzi mnie, czy przez to mnie zbawił, a raczej jeżeli nie zbawił to i tak jest dla mnie Mistrzem. A nie jestem pewna, czy aby ludzie dobrze odczytali cel tej misji. dlaczego jednak tak?pamietaj ze bog odzyskal > swojego syna, uwielbil go, niemniej ´poprzez niego pokazal cos jeszcze.jezus > zmartwychwstal.pokonal smierc, smierc go nie zatrzymala.nie okazal sie wcale > byc koncem, ale dopiero poczatkiem.zastanawialas sie nad tym?gdyby jezus zostal > ukrzyzowany, poniosl smierc, moj umysl od razu by sie doszukal klamstwa.tzn..no > okej, facet glosil wspaniale rzeczy, moze byl swirem, ale na krzyzu zmarl, i > koniec bajki.i nawet gdyby mi powiedziano, on byl synem boga.mialbym wciaz > watpliwosci, A ja wierzę w nieśmiertelnego ducha i nawet gdyby ogłoszono, że Jezus nie zmartwychstał, dla mnie i tak będzie Mistrzem. > ale on zmartwychwstal!!!!! A jednak zmienił formę. Nie zmartwychstał do dalszego zwykłego życia na ziemi. Pokazał nam niewątpliwie, że śmierć ciała to nie koniec. Ale po co tak się upierać przy tym zmartwychwstaniu ciała. jezus nie stanowi tylko ofiary, kogos > kto wycierpial, innymi slowy przegral..tak naprawde on zwyciezyl. Oczywiście, że zwyciężył. Więc dlaczego traktujemy Go jak ofiarę. Wierzysz w to, że Boga można zranić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grobciu Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.bez.problemow.cj.com.pl 14.11.01, 18:51 Oczywiście że tak jest kimś wielkim, przez duże W. Każdy ma Go za dalekiego gdzieś schowanego "osobnika", a On jest Wielkim Gościem przyjacielem i kumplem z który można zawsze pogaać.powaga, pozdrawiam i życzę żebyście takiego go poznali On rozumie pomaga i jest wielkim bogatym Królem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: saba Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: 111.12.111.* 15.11.01, 11:05 Czy wierzę w Boga ? Wierzę. Kim dla mnie jest ? Drogowskazem, pocieszycielem, powiernikiem, otuchą, lekarstwem na choroby i smutki, nadzieją na lepsze jutro, pomocą w przetrwaniu przy fałszywych oskarżeniach, radością gdy widzę dzieci, słońce, kwiaty, zwierzęta itp. Oprócz dobra i piękna jest dużo zła i przemocy. Ale bez nadziei i wiary czy można to przetrwać? Chyba nie. Dla mnie pytanie "Co sądzisz o Bogu" jest trochę drażliwe, bo czy ja mogę sądzić Boga. Wiem kim on dla mnie jest i że bez niego dawno nie chciałoby mi się żyć. Ale ja nie mogę go sądzić, bo jestem za mała wobec jego zamiarów i wyroków aby Go osądzać. Napewno ma ukryty dla mnie cel (bo mój rozum tego nie rozwikła), ale skoro on mi pomaga przeżyć trudne dni , to to muszę mu ufać, że nie chce dla mnie źle. A to czy ja będę starała się być z Nim, czy bez Niego zależy odemnie i ja wolę być z NIM. A co do Rydzyków i Tischnerów. To jest gorzka prawda, że czasami 10 lat ciężkiej pracy takiego Tischnera , którego słuchałabym ciągle , taki Rydzyk potrafi zniszczyć w 1 godz. Przecież w żadnej religii nie można być fanatykiem. Trzeba umieć nie tylko mówić i każdemu udowadniać, oraz na siłę wciskać swoje racje, ale również wysłuchać, próbować zrozumieć, powiedzieć co o tym sądzę ale każdy ma wolną wolę i tak musi być. Papież przecież też apeluje, prosi i ogłasza swoje poglądy i sprzeciwy ale nikogo nie zmusza i za to nie karze. Kara czy nagroda należy do kogo innego. Natomiast agitowanie na siłę zawsze odnosi odwrotne skutki. Czytałam poprzedzające mnie wypowiedzi i myślę, że zeszliście na inny temat tzn. na temat sekt (choć to temat też niełatwy). Tyle moich skromych refleksji, pozdrawiam Wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm do regginy IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 15.11.01, 13:33 dobrze, ale mowisz: Dlatego jest dla mnie Mistrzem. Za to jaki był. Nie obchodzi mnie, czy przez to mnie zbawił, a raczej jeżeli nie zbawił to i tak jest dla mnie Mistrzem. A nie jestem pewna, czy aby ludzie dobrze odczytali cel tej misji. jezeli jezus jest dla ciebie mistrzem, dlaczego po prostu nie wezmiesz bibli do reki, i nie przeczytasz co mowil? jestem pewien ze odpowie ci na wszystkie pytania. poza tym, pytasz, czemu musial cierpiec, co to za bog ze wydal wlasnego syna? zobacz jak to widzial sam jezus.czy oskarzyl ojca?nie, on go uwielbil, poczytaj co mowil jezus.dlaczego on bedac mistrzem nie dostrzegl tego co ty?czyzby to przeoczyl?nie, on po prostu mial zupelnie inne rozumienie.mowisz rowniez ojciec wydal syna.ale jezus mowi" bog mieszka we mnie a ja w nim",cialo mial ludzkie, ale on sam byl bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: do regginy 15.11.01, 14:11 A może Jezus mówił tak, bo rozumiał swoją misję inaczej niż tłumaczy to religia. Dla mnie tłumaczenie Biblii przez Hunę ma o wiele głębszy sens niż dosłowne jej czytanie. Przez Hunę doświadczam Boga, a w kościele od dziecka nie mogę powstrzymać ziewania, jakby coś wysysało ze mnie energię. A kiedy wszyscy mówią "wierzę w ...ciała zmartwychwstanie" myślę sobie: Boże, żeby to nie była prawda. Dlaczego ludziom tak zależy na tych ciałach. Przecież duch ma wiele większe możliwości (bo jeżeli nie, to po co nam dusza nieśmiertelna?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kwieto Re: do regginy IP: *.*.*.* 15.11.01, 14:34 Wiesz, to co mowisz o smierci Jezusa, przypomina mi pewna alegorie przedstawiona przez Ziwlonoswiatkowcow. Bylem na ichnim spotkaniu, czy nabozenstwie (juz nie pamietam dokladnie), w kazdym razie odbywalo sie tam cos w rodzaju Katolickiego "kazania" No i pan mowil, ze Bog nam daje wybor, szanse unikniecia smierci (bo oni nie uznaja piekla, uwazaja ze grzesznika czeka smierc, bez szans na zmartwychwstanie). No i alegoria byla taka: Wpadaja nagle terrorysci, i mowia: nie wypuscimy nikogo, zabijemy wszystkich. Macie jednak szanse - tu w pierwszym rzedzie siedzi niewinny chlopiec. Ja go zabije, i on bedzie zakladnikiem za was. No i wypuszcze kazdego, kto zaakceptuje jego smierc za wlasne grzechy, a na znak tego, umoczy reke w krwi zabitego dziecka. Wiesz... ja sie poczulem dziwnie. No bo skoro to moje grzechy, wiec dlaczego mam akceptowac czyjas smierc za swoje uczynki? Dla mnie to jest proste unikanie odpowiedzialnosci za to co robie. No bo skoro to ja zgrzeszylem, a potem z ulga oddycham na propozycje - "to ja zabije za ciebie kogos innego" to czy nie jestem hipokryta? Czy nie unikam odpowiedzialnosci? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: orange Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.sieradz.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.01, 14:38 Nie sądzę by możliwe było istnienie Boga. Boga jako siły sprawczej kierującej naszym istnieniem, czy może nadzorcy „ingerującego” z nudów i sobie wyłącznie znanych powodów. Nieskończoność wszechświata dopuszcza jednak prawdopodobieństwo obecności istot, które z naszego punktu widzenia poprzez swoją doskonałość, lub chociażby potęgę intelektualną czy fizyczną mogą być Bogiem. Jeżeli Bóg istnieje to jego system wartości jest cholernie rozciągliwy, zważywszy na całe zło wyrządzane jego i przez jego poddanych. Jestem tylko kruchym skrawkiem życia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewawo Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.11.01, 14:30 Wierzę w Boga. Wiem, że jest kochającym Ojcem, który nigdy ze mnie nie zrezygnuje. Msza święta to dla mnie ożywcze ładowanie akumulatorów, sakramenty mnie cieszą. Studia techniczne, liczne dyskusje z mądrzejszymi ode mnie, setki książek - wszystko to potwierdziło mój wybór wiary, ale nie szukałam dowodów, bo nie były mi potrzebne. W katolicyźmie poza uderzającą logiką zachwyca mnie afirmacja dobroci. Tu miłość jest najważniejsza. Ci, którzy wybrali wiarę w Boga mnie zrozumieją (prawda, jakie to fantastyczne?) Ci, którzy wybrali wiarę w Jaśnie Oświecony Sceptycyzm uznają zapewne, że mam słabą osobowość i nie umiem samodzielnie myśleć (od dawna się za to nie obrażam). Bóg i tak nas wszystkich kocha. Za jakiś zaś czas pogadamy sobie o tym w niebie i uśmiejemy się po pachy z naszych maleńkich mądrości. Odpowiedz Link Zgłoś
zaholec Co sądzę o Bogu?? 18.11.01, 21:13 jest taki stary żydowski dowcip; " Jeśli , Boże broń, Bóg nie istnieje, to niech nas ręka boska broni. Ale jeśli, co daj Boże, Bóg jest, to chwała Bogu". A moje zdanie? Jeśli Bóg istnieje to chcę mu spojrzeć w twarz, za moje życie i spytać co ja mu zawiniłem? Jeśli zaś Bóg nie istnieje, to wszystko jest dla mnie jasne, nikt nami się nie opiekuje i miejmy żal tylko do siebie za swoje życie.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: Co sądzę o Bogu?? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 19.11.01, 13:32 zaholcu ..nic mu nie zawiniles.o co masz do niego zal? chcialbym sie odniesc jeszcze do pewnej sprawy.w kilku bowiem postach zauwazylem pytanie, i swego rodzaju oburzenie, dlaczego jezus musial cierpiec.innymi slowy, co to za bog, ze na cos takiego pozwolil? to moze pytanie powinno brzmiec, a co bys chcial aby uczynil? i sprawa staje sie duzo trudniejsza.kiedy jezus przyszedl na ziemie, jako syn bozy, rowniez faryzeusze, czy raczej badajacy pisma go nie poznali.oni rowniez wyobrazali sobie boga inaczej.ze przyjdzie moze otoczony jasnoscia, z armia aniolow, i w potedze.wyobrazali sobie wszystko, tylko nie boga...syna ciesli. a przeciez jeszcze mojzesz zapoawiadal przyjscie i cierpienie jezusa. faryzeusze chcieli jednak boga, ktory mialby byc dodkladni taki sam, jak oni by chcieli aby byl. co mnie jeszcze dziwi..to, ze niektorzy z nas w tej dyskusji pytaja..jak mogl ojciec cos takiego uczynic synowi, natomiast malo kto chce widziec, co sam syn na ten temat mowi.a jezus podobnie przed 2000 laty, i dzisiaj stawia to samo pytanie.pyta.."a kimze ty jestes marny czlowieku aby osadzac wyroki boskie????" jezus pyta wiec sam..dlaczego podwazasz madrosc boza?stawiasz sie na rowni z bogiem, chcesz powiedziec, ze ty...zrobilbys to inaczej?.inaczej zaminifestowalbys swoja milosc?to jak bys to zrobil? problem moim zdaniem polega w tym, ze wielu z nas tak naprawde chcialo by sobie samemu ustanowic boga..wedlug wlasnego pojecia sprawiedliwosci, swojej wlasnej madrosci.wielu z nas bardziej niz milosci boga, nienawidzi jednak nagany.i kiedy bog mowi..nie rob tego, zyj tak, niech to dla ciebie bedzie wazne...to wcale sie na tym nie koncentrujemy, tylko za wszelka cene probujemy wynalesc cos co bynam pozwolilo nie trzymac sie owych slow.bo ilu z nas mowi..tak, szukam boga, a zyje w grzechu, i wcale nie ma zamiaru z niego zrezygnowac. jezus w imieniu boga nie obiecuje domonstracji swojej sily na ziemi, pozostawia nam wolna wole.wierze, ze gdyby tylko chcial, to pokazalby najwiekszemu sceptykowi cos, co sprawiloby, ze ten padl by na kolana, i jesli z wrazenia moglby mowic, to chwalilby jego imie.tak, duzo prostsze, ale czy pozostawilby ci wowczas wolna wole? jezus obiecuje jednak "po smierci duch twoj zobaczy rzeczy ktorych oko ludzkie nie widzialo, uslyszy to czego ucho nie slyszalo, i poczuje to, co do serca ludzkiego jeszcze nie wstapilo.to przygotowal bog tym, ktorzy go miluja."ktos moze powiedziec teraz...eeee, po smierci.to ja nie chce.prosze bardzo, taka jest twoja wola.ja jednak wierze w to, bo po pierwsze daje mi to wspaniala nadzieje, a po drugie, bardzo mi to pomaga juz teraz.dla wielu bog to same zakazy, ja w nim zanjduje wolnosc, i radosc, i kiedy pomysle, ze mnie odnalazl, w otoczeniu jakim sie wychowalem...dla mnie to maly cud. a teraz ide cos zjesc...bo mi zamkna stolowke. pzdr Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: Co sądzę o Bogu?? 19.11.01, 13:34 "Jeśli - co daj Boże - Pana Boga nie ma - to chwała Bogu, a jeśli - co nie daj Boże - Pan Bóg jest - to niech nas ręka boska broni" Odpowiedz Link Zgłoś
fantasia Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 19.11.01, 16:53 Nie wierzę w Boga. Jest dla mnie postacią mitologiczno-kulturotwórczą o wielu obliczach. Sądzę o tejże postaci co nieco, skoro jednak w ten sposób postrzegam, chyba mój opis własnych sądów nie będzie pożądaną odpowiedzią na pytanie "co sądzisz o Bogu". Niech będzie zatem, że nic nie sądzę. Ale (co widać zresztą również z przebiegu wątku) - kogo to w gruncie rzeczy obchodzi??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: IRON MAN Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.bydgoszcz.sdi.tpnet.pl 22.11.01, 22:37 Bóg czyli Ojciec , Tata , Tatus kochany . Potrafi nam wybaczac i dziekuje Mu czesto za to co mam . Kim jest Bog ? Gdzie jest ? Racjonalnie nie da sie odpowiedziec na te i inne pytania . Ale czy koniecznie trzeba .Dla mnie Bog jest miloscia bez granic i choc jestem slaby i grzesze to nadal Go kocham i mu ufam i cokolwiek bedzie zgodze sie z nim . Jest tyle religii , ale jest jeden Bóg , nasz kochany Tatus . Dziekuje Mu ,ze jest z nami :) Odpowiedz Link Zgłoś
anomen Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 08.12.01, 00:58 Wierzę. Brez Boga (autorytatywnie objawionego) nie można sklecić sensownie zdania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Acro Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 22.11.01, 23:45 Mam pytanie natury teologicznej. Czy jest grzechem niewiara w Boga? Przecież nic na to nie poradze. żeby sobie uzmysłowić problem, spróbuj uwierzyć np w UFO. Wierzy się albo nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zuzia Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.chello.pl 24.11.01, 18:33 To piękny mit z tym Jezusem ale dla mnie tylko mit. Poza tym nie udało mi sie poznać kogoś kto wyznając katolicyzm stosuje się w pełni do wszystkich zasad. Temat kleru jest tematem rzeką. Dla mnie jest to hipokryzja do n-tej potęgi. Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 29.11.01, 13:46 Grzechem jest tylko to, co jest krzywdą dla innych. Tym większym im bardziej swiadomie kogoś krzywdzisz. Wiara to dobra rzecz. Jezeli ktoś jest szczesliwy bez niej i jest dobrym czlowiekiem, to niech mu bedzie na zdrowie. Ale gdyby mu czegos brakowalo, to o wiare mozna prosic, mozna sie o nia modlic. Prosilam i dostalam. Teraz latwiej mi sie zyje. Prosilam tez o to, by móc wybaczyc komus, kto bardzo mnie skrzywdził, bo taka rana jest upierdliwa, a ja chcialam sie uwolnic. Prosilam ponad dwa lata, ale kiedy otrzymalam moj dar to bylo wspaniale. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 29.11.01, 13:57 Krzywdzenie innych niekoniecznie jest grzechem - amputowanie nogi, wyrywanie zeba - to przeciez krzywdzenie, delikwent cierpi... A twierdzenie, ze to dla jego dobra - to taka troche nagieta retoryka - mniejsze zlo? Eeee tam! A co to jest grzech wogole? Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 29.11.01, 14:15 Fakt, że coś kogoś zaboli nie oznacza wyrzadzonej krzywdy. Dla mnie grzech to właśnie świadome działanie w celu wyrzadzenia krzywdy, przede wszystkim. Ale jezeli skrzywdzisz kogoś przez przypadek, tez jesteś za to odpowiedzialny. Taki dług energetyczny bezpieczniej jest spłacic, inaczej moze nadejsc wezwanie do zaplaty odsetek w najmniej odpowiednim momencie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 29.11.01, 16:08 Nadal argumentacja ktora nie bada wszelkich niuansow - czy na przyklad sedzia, skazujac czlowieka na dozywocie - grzeszy? Przeciez wyzadza mu krzywde (bo go zamyka), a tlumaczenie tego resocjalizacja jest naiwne - przeciez ma dozywocie, wiec i tak nie wyjdzie z wiezienia? A zabicie kogos w obronie wlasnej? A na przyklad wojna - wkoncu walczac robisz krzywde innym ludziom (i to swiadomie), niezaleznie od tego po ktorej stronie sie opowiadasz. A klaps "wychowawczy"? - przeciez mozna dziecko tylko upomniec, prawda? A instalacje alarmowe - przeciez zlodziej, ktory dzieki nim zostanie zlapany - jest przez Ciebie krzywdzony? (i to, ze chcial skrzywdzic Ciebie nie powinno miec znaczenia - grzech to grzech) Oj, przykladow takiej krzywdy ludzkiej moglbym wymieniac tysiace A na przyklad pracodawca, ktory zatrudnia pracownika na czarno - grzeszy czy nie? Bo z jednej strony pomaga czlowiekowi ktorego zatrudnia (daje mu prace) - ale oszukuje urzad skarbowy, czyli poniekad wszystkich tych, ktorzy sa "uczciwi"? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 29.11.01, 17:54 czesc, moze sie wtrace.bog mowi wyraznie, ze kazdy powinien rowniez wypelniac prawo na ziemi, a wiec tym samym placic podatki, jezeli jest wojna, i panstwo wzywa, nalezy pojsc, jezeli przestepca morduje, badz kradnie nalezy go ukarac.wowczas nie mowi sie o jego krzywdzeniu, tylko o jego karaniu, badz wypelnianiu obowiazku wobec panstwa.jezeli wiec bog mowi wypelniaj rowniez prawo ziemskie, a jednoczesnie miluj blizniego swego, i nie krzywdz go, to nie ma tu juz miejsca dla ulaskawienia przestepcy. chce przez to powiedziec, ze na biblie nalezy spogladac jako na calosc, i dobrze ja poznac, a wyciagnietymi z kontekstu fragmentami mozna tylko popasc w zaplatanie, i niezrozumienie. kara jest czyms naturalnym, i rowniez bog karze.podobnie dobro pacjenta, ktoremu nalezy przykladkowo amputowac noge(czy panstwa) sprawia ze, osoba to czyniaca nie bedzie z tego sadzona. dobrym przykladem moga byc tez opisy prowadzenia panstwa przez krola dawida, ktory zyl wedlug slowa boga, ale jednoczesnie byl sedzia swego ludu, i przestepcow karal. pytania? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 29.11.01, 23:14 A jesli mamy prawo wedlug ktorego za kradziez mamy obciecie reki? (patrz: Hammurabi) To czy wypelniania prawa ziemskiego nie jest bestialstwiem? Ergo - bestialstwo nie jest grzechem??? A eksmisja na bruk? (zaznaczam - nie do tanszego mieszkania, nie do noclegowni, ale na bruk) tez nie jest grzechem, skoro prawo tak stanowi? A czy branie narkotykow, czy tez handlowanie nimi jest grzechem? Bo sa kraje, gdzie jest to dozwolone, czyli zgodne z prawem... Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 10:06 Dla mnie osobiście istniejace prawo ziemskie nie jest ostateczna wykladnia. Niestety decydujace moze tu byc osobiste odczucie osoby popelniajacej konkretny czyn. Pisze niestety, bo jezeli ktos wierzy, ze robi cos dobrego,a krzywdzi tym innych, to nigdy nie zrozumie o co mamy do niego pretensje, a i chyba Bóg nie może go karać. Natomiast konsekwencje beda na pewno, ale nie rozpatrywalabym tego jako kary. Mam wewnetrzne 100% przekonanie, ze to trzeba bedzie jakos naprawic i wynagrodzic, ale nie moze tu byc mowy o karze. Np. Mao, wg analizy psychometrycznej byl dobrym czlowiekiem, tylko o wypaczonym poczuciu dobra, naprawde wierzyl, ze robi cos wspanialego dla swiata. Na nieszczescie dla tego swiata. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 10:17 Czyli Mao nie byl grzesznikiem? Stalin, Hitler... ciekawe, ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 12:19 Nie rozszerzaj. Analiza psychometryczna jest rzecza indywidualna. Efekty działan roznych osob moga byc identyczne, a jednak jeden moze dzialac np z checi wladzy, a drugi naprawde wierzy, ze innym pomaga. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 14:06 witam, rzeczywiscie odnoszac sie do prawa ziemskiego, nalezy rowniez kierowac sie swego rodzaju wyczuciem.przeciez na poczatku samo prawo w cesarstwie rzymkim przeslakowalo wierzacych.tak wiec spotykajac sie, i modlac, niejako lamali prawo... niemniej kiedy ktos popelnia przestepstwo,musi poniesc odpowiedzialnosc. powracajac do pierwszych chrzesciajn, i oni ponosili odpowiedzialnosc.znamy to nawet z quo vadis, innymi slowy byli wydawani na smierc.ukrywali sie przed rzymianami, ale bedac juz rzuceni lwom, czy wieszani, mysle, ze swietnie to rozumieli.mieli bowiem jako przyklad rowniez samego chrystusa, i znosili to ze zrozumieniem, w prostocie. pytanie o ucinanie rak, i bestwialstwo. owszem, to okrutne, ale stanowilo to prawo.zlodziej musial zdawac sobie sprawe co ryzykuje.poza tym, jesli trafilby na chrzescijanina sprzedajacego jablko, madrzejszym bylo by o nie po prostu poprosic. a rozumiane dzisiaj szeroko bestialstwo? i uciecie reki? proponuje tu zaglebic sie w ksiegi mojzeszowe, opisujace m.in. wyjscie mojzesza i jego ziomkow z egiptu.caly lud , nie ´jestem pewien, ale bodajze 200000 narodu udalo sie do przepowiedzianej mojzeszowi ziemim obiecanej. stanowili oni wszyscy panstwo zyjace wedlug slowa boga, znali jego obietnice.prawo wedlug ktorego zyli, to ziemskie, opieralo sie zatem praktycznie rowniez na boskim.i jedno z praw boga mowilo, nie bedziesz skladal ofiar bostwom, i modlil sie do bozkow.kiedy pewnego ladnego dnia mojzesz udal sie wysoko w gory, kierowany bozym prowadzeniem, w tym samym czasie wielu sposrod jego ludu uczynilo sobie ze zlota balwana (czyt.bozka:-)), i skladalo mu czesc, bawiac sie i oddajac rozrywce szeroko rozumianej.kiedy wiec mojzesz wrocil, jak mowi pismo zaplakal nad swoim ludem, poczym zgromadzil swoich ludzi, poslusznych prawu, ktorzy urzadzili taka rzez, ze jednego dnia wycieli okolo 23000 ziomkow, oddajacych chwale szatanowi. wszyscy jednak oni posluszni byli mojzeszowi, ktorego slowa nie opieraly sie na swoim wlasnym rozumie (mao), ale wypelnial wole boga, czyniac przy tym liczne cuda, i objawiajac moc pana.widzac to, nie mieli watpliwosci co do slusznosci swojego czynu. zresza sam mojzesz przepowiedzial potem przyjscie jezusa, i usprawiedliwienie przez wiare.przed chrystusem podstawe dostapienia zbawienia bylo zycie wedlug zakonu, a wiec 10 przykazan. dzieki Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 14:37 a, zapomnialem czego dodac.historia ta, wyjscie mojzesza z egiptu ma rowniez aspekt duchowy.nalezy ja bowiem rozumiec, jako swego rodzaju droge kazdego chrzescijanina.wyjscie z egiptu jest tu tym samym czym jest nawrocenie kazdego czlowieka.tak jak lud mojzesza, tak chrzescijanin wychodzi z egitpu, ktory symbolizuje tu grzech, niewole.maja oni przepowiedziana ziemie obiecana, innymi slowy dla kazdego nawroconego raj, i zycie wieczne po smierci.mamy wiec swoj cel. czym jest raj?dla wielu slowa jak raj, pieklo, czy nawet bog, brzmia dzisiaj troche smieszne, ale w taki sposob opisujemy cos, czego tak naprawde nie jestesmy w stanie opisac.jezus opisuje raj troszeczke lepiej: "a po smierci twoim udzialem stanie sie to, czego oko ludzkie jeszcze nie widzialo, ucho nie slyszalo, i co do serca ludzkiego nie wstapilo.to przygotowal pan tym, ktorzy go miluja". tak wiec mamy lud wychodzacy z ziemi egipskiej, a tym samym chrzescijanina ktory decyduje sie podazac droga boga.lud wychodzi wiec praktycznie w nieznane, w ufnosci, ze ten facet ktory zwie sie mojzeszem rzeczywiscie jest poslem boga.musza wiec zaufac slowu. ich codziennoscia staje sie pustynia.rowniez ona ma swoj symbol.nie latwo podaza sie pustynia, tak jak nielatwo podaza sie wierzacemu w dzisiejsym swiecie, pelnemu pozadliwosci, cielesnosci, kuszenia.tak jak ludowi mojzesza wial piasek w oczy, tak i dzisiejszemu wierzacemu wieje piasek w oczy, i czesto nie ma sie z czego napic:-) nastepnie mamy owa rzez, ktora przedstwia nastepny element zycia chrzescijanina.bardzo mozliwe, ze w koncu sie zmeczysz, zapragniesz tez sie zabawic, i zapomnisz o prawach boga.jesli nie bedziesz uwazal, podobny los jaki spotkal owe 23000 spotka i ciebie.wielu jest dzisiaj ludzi, ktorzy mowia ze wierza, ze przynaleza do kosciola, ale jednoczesnie nie zyja wedlug slowa boga. wielu wiec ktorzy obrali droge boga, po prostu zejda z niej. jezus mowil rowniez o tym, ze nastapi dzien, ktory ponownie przyjdzie na ziemie, ale wowczas w chwale ktora sprawi ze jak mowi pismo:"kazde kolano ugnie sie przede mna".polecam tu objawienie sw.jana. i ten dzien jest wlasnie nasza ziemia obiecana.wielu sposrod ludu mojzesza wciaz ufala, i wierzyla, ale za zycia nie zdazyla zobaczyc ow ziemi, bo droga do niej trwala wiele lat, i ludzie umierali.podobnie ma sie to z nami chrzescijanami.wierzymy w ow dzien, ale wielu z nas ow dzien nie zastanie zywymi.tak jak jednak niektorzy z ludu mojzesza doszli, tak i beda tacy ktorzy dojda zywymi do ziemi obiecanej.tak wiec ziemia ktora przepowiedzial mojzesz, mimo ze wielu watpilo, i wielu sie odlaczylo, okazala sie byc prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 15:36 Hmmm... ladne, ale pytanie nastepne jest takie - dlaczego w takim razie potepia sie atak terrorystow na WTC? przeciez oni wierza w Boga, a atak na WTC jest dla nich niczym innym, jak tylko rzezia owych "oddajacych czesc balwanowi". I to i tak nalezy sie cieszyc, bo w WTC zginelo raptem okolo 5tys, a Mojzesz wytlukl 23 tys. Mojzesz Fundamentalista? Na to by wychodzilo. No i to jest jeden z powodow, dla ktorych odwrocilem sie od wiary. Nie odpowiada mi Bog, ktory popiera krwawe rzezie w imie wiary. W koncu jesli potem jest sad ostateczny, to i tak zostana "pokarani" - wiec po co sie nad nimi znecac na ziemi? Zawsze mnie zastanawial ogromny rozdzwiek pomiedzy starym i nowym Testamentem. Bo w ST Bog jest zadnym krwi i gwaltu potworem, apodyktycznym wladca, ktory zsyla plagi, potopy i tak dalej (patrz: zarzadzanie I generacji). A w NT Bog jest lagodny i nawoluje do pokoju, milosci blizniego, tolerancji i tak dalej (patrz: zarzadzanie IV generacji lub wyzsze). Jakby to nie byl ten sam Bog! Bog zmadrzal? Ale Bog jest nieskonczenie madry, wiec jak to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi uwaga odnosnie Starego Testamentu IP: *.cm-upc.chello.se 30.11.01, 16:18 Gość portalu: tomekm napisał(a): przed chrystusem podstawe dostapienia zbawienia bylo zycie wedlug > zakonu, a wiec 10 przykazan. Excuse me, tomekm, ale po pierwsze Zakon to nie tylko 10 przykazan bylo, a po drugie Biblia podkresla do znudzenia, i to nie tylko w NT, ze samo zycie wg Zakonu nikogo zbawic nie jest w stanie. Oczywiscie NT pokazuje, ze dopiero Chrystus niesie uwolnienie od 'przeklenstwa Zakonu', ale nie zmienia to faktu, ze wiara i oddanie sa w ST zawsze na pierwszym miejscu, a wypelnianie Zakonu to ich nastepstwo, tzn tak byc mialo, a bywalo roznie, jak wiemy z lektury i nie tylko. 'I Abraham uwierzyl Bogu, a On poczytal mu to ku usprawiedliwieniu' glosi Genesis na przyklad; jest tez dlugi fragment w Liscie do Hebrajczykow o 'bohaterach wiary' ze Starego Testamentu. Tyle sprostowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: uwaga odnosnie Starego Testamentu IP: *.wiinf.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 16:36 oczywiscie za tak toi.jesli tego nie podkreslilem, to tylko dlatego ze moja wypowiedz byla dosyc dluga, i nie wszystkiemu poswiecilem tak samo wiele uwagi.wyszedlem z zalozenia, ze osoba zyjaca wedlug zakonu, jednoczesnie wypelnia go nie dlatego ze ktos jej karze,a poprzez milosc, i oddanie swego zycia bogu. naturalnie samo wypelnianie zakonu, bez szczerej wiary, i oddania bogu wcale nie gwarantuje zbawienia. rowniez po przyjsciu jezusa zakon wciaz jest aktualny.osoba wierzaca, nie moze pokierowac sie slowami jezusa, ze wiara w jego imie prowadzi do zbawienia, i oczyszcza z grzechu.mowi o tym swietnie list pawla do rzymian.nie mozma zyc w grzechu, opierajac sie tym, ze grzechy nasze i tak sa poprzez krew uniewaznione. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 14:11 No dobra, ale tak czy siak - Mao grzesznikiem nie byl? Ciekawe, ciekawe... Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 14:33 Napisalam juz wyzej, ze nawet jezeli skrzywdzisz kogos nieumyslnie, tez jestes za to odpowiedzialny. Ale nawet w chrzescijanstwie, zeby uznac kogos za grzesznika musi istniec swiadomosc popelniania grzechu w chwili czynu. Jest odpowiedzialnosc i koniecznosc poniesienia skutkow czynu, ale nie ma grzechu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 14:39 a, zapomnialem czego dodac.historia ta, wyjscie mojzesza z egiptu ma rowniez aspekt duchowy.nalezy ja bowiem rozumiec, jako swego rodzaju droge kazdego chrzescijanina.wyjscie z egiptu jest tu tym samym czym jest nawrocenie kazdego czlowieka.tak jak lud mojzesza, tak chrzescijanin wychodzi z egitpu, ktory symbolizuje tu grzech, niewole.maja oni przepowiedziana ziemie obiecana, innymi slowy dla kazdego nawroconego raj, i zycie wieczne po smierci.mamy wiec swoj cel. czym jest raj?dla wielu slowa jak raj, pieklo, czy nawet bog, brzmia dzisiaj troche smieszne, ale w taki sposob opisujemy cos, czego tak naprawde nie jestesmy w stanie opisac.jezus opisuje raj troszeczke lepiej: "a po smierci twoim udzialem stanie sie to, czego oko ludzkie jeszcze nie widzialo, ucho nie slyszalo, i co do serca ludzkiego nie wstapilo.to przygotowal pan tym, ktorzy go miluja". tak wiec mamy lud wychodzacy z ziemi egipskiej, a tym samym chrzescijanina ktory decyduje sie podazac droga boga.lud wychodzi wiec praktycznie w nieznane, w ufnosci, ze ten facet ktory zwie sie mojzeszem rzeczywiscie jest poslem boga.musza wiec zaufac slowu. ich codziennoscia staje sie pustynia.rowniez ona ma swoj symbol.nie latwo podaza sie pustynia, tak jak nielatwo podaza sie wierzacemu w dzisiejsym swiecie, pelnemu pozadliwosci, cielesnosci, kuszenia.tak jak ludowi mojzesza wial piasek w oczy, tak i dzisiejszemu wierzacemu wieje piasek w oczy, i czesto nie ma sie z czego napic:-) nastepnie mamy owa rzez, ktora przedstwia nastepny element zycia chrzescijanina.bardzo mozliwe, ze w koncu sie zmeczysz, zapragniesz tez sie zabawic, i zapomnisz o prawach boga.jesli nie bedziesz uwazal, podobny los jaki spotkal owe 23000 spotka i ciebie.wielu jest dzisiaj ludzi, ktorzy mowia ze wierza, ze przynaleza do kosciola, ale jednoczesnie nie zyja wedlug slowa boga. wielu wiec ktorzy obrali droge boga, po prostu zejda z niej. jezus mowil rowniez o tym, ze nastapi dzien, ktory ponownie przyjdzie na ziemie, ale wowczas w chwale ktora sprawi ze jak mowi pismo:"kazde kolano ugnie sie przede mna".polecam tu objawienie sw.jana. i ten dzien jest wlasnie nasza ziemia obiecana.wielu sposrod ludu mojzesza wciaz ufala, i wierzyla, ale za zycia nie zdazyla zobaczyc ow ziemi, bo droga do niej trwala wiele lat, i ludzie umierali.podobnie ma sie to z nami chrzescijanami.wierzymy w ow dzien, ale wielu z nas ow dzien nie zastanie zywymi.tak jak jednak niektorzy z ludu mojzesza doszli, tak i beda tacy ktorzy dojda zywymi do ziemi obiecanej.tak wiec ziemia ktora przepowiedzial mojzesz, mimo ze wielu watpilo, i wielu sie odlaczylo, okazala sie byc prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 15:44 Reggina - to cala koncepcja grzechu jest do kitu. Bo mozna robic najokrutniejsze rzeczy i nie byc grzesznikiem, a mozna ukrasc koledze jablko, i zostac za to pokaranym. A twierdzenie - powinna byc kara, ale grzechu nie ma, to troche tak, jakbys powiedziala - dobrze zrobiles, ze zabiles sasiada, ale ja Cie teraz za to ukarze. Dla mnie to jest rozdwojenie jazni. Tomekm - To co mowisz, to sa (przepraszam za ostre slowa) dyrdymaly. Przynajmniej dla mnie - ja sobie postepuje z wlasnym sumieniem, i nie odbieram swiata jako osrodek pelen zla i zepsucia, ktoremu ja, biedny zuczek musze sie przeciwstawiac, aby zostac zbawionym. To jest taka retoryka bitego dziecka, ktore usprawiedliwia sie, ze to ze je kopia to nie jego wina. Moze nie jest, a moze jest. Osobiscie czynienie "dobra" przychodzi mi o wiele latwiej niz czynienie "zla". Czyzbym byl SWIETYM?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 15:58 czyzbys byl swietym? wlasnie problem w tym ze nie, kwieto.pismo mowi, ze nie ma na swiecie sprawidliwego czlowieka.wszyscy grzeszymy, i tylko poprzez wiare w jezusa, mamy szanse dostapic zbawienia.na tym polega jego ofiara? mozesz czynic dobrze, ale bez wiary w jezusa, i tak jestes skazany, bo nie przyjales daru boga, wyparles sie go.wierzac zas w jezusa, masz automatycznie w sobie zakon.nie mozesz mowic , wierze w boga, a jednoczesnie swiadomie grzeszyc, i trwac w tym grzechu.jak mowi pismo, "co nie wyplywa z przekonania jest z grzechu".kiedy wiec jest grzech?wtedy kiedy jest zakon.kiedy jest zakon? kiedy wierzysz w boga.kiedy wiec sprzeciwiasz sie woli boga, ale popelniasz cos w przekonaniu ze i tak dobrze to czynisz, przyjmujesz wowczas ze nie ma zakonu., a wiec nie ma boga.jesli wiec tak sadzisz, i rzeczywiscie po smierci nie bedzie boga, ani cierpienia, ani raju..ok, dobrze to rozgryles.ale jesli on naprawde jest? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 30.11.01, 17:05 Uprzedzajac pytanie kwieto: :) Co to znaczy grzeszyc? Co to znaczy 'wyprzec sie Boga'? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 30.11.01, 17:18 Acha. czyli mozna ni grzeszyc, ale bez wiary w Boga to i tak do niczego? A mozna byc grzesznikiem i wierzyc w Boga, i wtedy sie bedzie zbawionym? Nie wierze, ze Bog jest takim idiota. Co jesli Bog jest? - licze na zwykla sprawiedliwosc, ewentualnie kapke milosierdzia. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Dopisek. 30.11.01, 17:20 Wiesz, mnie nie interesuje co mowi pismo. Uwazam, ze stwierdzenie, ze nie ma sprawiedliwego czlowieka na swiecie, moze dotyczyc ewentualnie okresu w ktorym bylo pisane - a od tego czasu minelo juz pare tysiecy lat. Nie twierdze, ze jestem sprawiedliwy, natomiast z cala swiadomoscia stwierdzam, ze nie jestem grzesznikiem. I co Ty na to? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re:wiara w boga IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 18:24 hi! gosc forum kwieto napisal: "Acha. czyli mozna nie grzeszyc, ale bez wiary w Boga to i tak do niczego? A mozna byc grzesznikiem i wierzyc w Boga, i wtedy sie bedzie zbawionym? Nie wierze, ze Bog jest takim idiota. Co jesli Bog jest? - licze na zwykla sprawiedliwosc, ewentualnie kapke milosierdzia. zas w dopisku kwieto dopisal:-), ze moze kiedys , tzn w okresie kiedy byla ta wypowiedz jezusa spisana, nie bylo sprawiedliwych, ale teraz juz sa. i ze on moze nie jest sprawiedliwy ale nie grzeszy!i co ja na to? to fantastycznie, ciesze sie.zalezy jednak wedlug jakiej miarki sie oceniasz.skoro nie wierzysz pismu, a pismo jest wlasnie slowem boga, to jednoznacznie oceniasz sie wedlug swojej wlasnej miarki, a tym samym stawiasz sie ponad boga.innymi slowy postanowiles oprzec sie tylko na swojej madrosci, opartej na pewno na wlasnych przypuszczeniach, i kilku ksiazkach, i w ten oto sposob stworzyles sobie boga dokladnie takiego, jakiego samemu bys chcial aby byl.tak wiec, nie bog stworzyl kwieta, ale w tym kotekscie bog narodzil sie z kwieto, i nie bedzie go osadzal, bo po pierwsze jakze twor moze sadzic tworce, a po drugie, zanim zaczal sie juz sad, kwieto byl juz zbawiony, bo jak sam stwierdzil..nie grzeszy. po drugie nie grzeszyc znaczy dokladnie to samo co byc sprawiedliwym.w niezgodzie wiec stoi powyzsze zdanie :"moze nie jestem sprawiedliwy, ale nie grzesze." zdanie :"mozna nie grzeszyc, ale bez wiary w boga to i tak do niczego? -nie mozna nie grzeszyc.wszyscy grzeszymy, i nie ma na ziemi sprawiedliwego.byl tylko jeden sprawiedliwy, jezus chrystus.wedlug pisma!mysle, ze trzeba bac bardzo zakochanym w sobie, i bardzo przekonanym o swojej madrosci, aby stwierdzic, nie grzesze, i malutko mi moze brakuje do tego aby byc sprawiedliwym.jezeli jednak stworzyles sam sobie boga, to tym samym sam stworzyles sobie swoj wlasny zakon, i na jego podstawie nie boisz sie mowic "jestem bez grzechu", to masz naturalnie takie prawo. moja miarka jest jednak pismo, i reguly, ktore ja sobie nie wymyslilem.pismo to powstawalo tysiace lat, pisane poprzez prorokow, ktorzy nigdy sie nie widzieli, ktorzy nigdy o sobie nawet nie wiedzieli, ktorych dzielily setki, a nawet tysiace lat,piszacy bedacy krolami, ludzmi bogatymi, jak i zwyklymi robotnikami, lekarzami, i zebrakami, a jednak pismo to tworzy jedna doskonala calosc,jest natchnione slowem pana. zdanie:"A mozna byc grzesznikiem i wierzyc w Boga, i wtedy sie bedzie zbawionym? Nie wierze, ze Bog jest takim idiota." pewnie sie teraz strasznie wstydzi, ze ktos wytknal mu bledy:-) w ksiedze salomona krol mowi "madrosc boza pochlania ludzka", madrosc faryzeuszy, paradoksalnie, uczonych w pismach, nie poznala jezusa, boga, ktory przyszedl.czytali o nim codziennie, wyglaszali mowy, a kiedy ten przyszedl, nie poznali go.w ten sposob bog pokazal zakpil sobie z tych medrcow.mineli sie zupelnie. poza tym oczywiscie ze nie wierzysz ze bog jest idiota, bo tak naprawde sam jestes dla siebie bogiem, a chyba nigdy bys nie powiedzial o sobie, ze jestes idiota.ty jestes przeciez sprawiedliwym, i nie grzeszysz. pozdrawiam cieplo Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re:wiara w boga 30.11.01, 18:47 1. Przejezyczenie, ktorego nie poprawilem - nie tyle "moze nie jestem sprawiedliwy" co "moze nie jestem sprawiedliwy wg owych ksiag" Co ciekawsze - mimo, ze nie dbam o dekalog, nie lamie regul dekalogu! wiecej! nie grzesze w mysl tego co mowi pismo! (chyba, ze brak wiary w pismo nazwiesz grzechem). I co Ty na to? Czyli - postepuje zgodnie z zaleceniemi Jezusa czy Dekalogu, odcinajac sie jednoczesnie od Biblii. A wlasciwie nie tyle "postepuje zgodnie z zaleceniami" - po prostu doszedlem do identycznych wnioskow na temat swiata. No i jeszcze jedno pytanie, na ktore nie raczyles mi odpowiedziec. Jaka jest roznica miedzy Bin Ladenem a Mojzeszem? Bo obaj zabijaja(li) za wiare, przy czym te pare tysiecy bin Ladena jest niczym wobec tych 23 tys Mojzesza. I dlaczego Bog kazal tych ludzi wymordowac?? Usprawiedliwiony holocaust? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re:wiara w boga IP: *.cm-upc.chello.se 30.11.01, 19:10 tomekm, co to znaczy (uzyles takich slow) 'wyprzec sie Boga'? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re:wiara w boga..do toi IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 19:19 czesc toi:-) wyjasnilem to juz chyba wyzej.moment...kurcze, pisalem podczas konferencji w firmie odpowiedz, i ..chyba zapomnialem wyslac.pamietam tylko, ze strasunie mi sie spieszylo:-) co znaczy wyprzec sie boga? mowi o tym rowniez pawel,piszac "jezeli nie przyjmujesz ofiary zlozonej przez boga (w postaci jezusa)wyrzekasz sie wowczas jezusa, a tym samym wyrzekasz sie boga i jego milosci." opierajac sie na sobie samym przyzanjesz sie tylko do siebie samego, bog przestaje dla ciebie istniec.wyrzekasz sie wiec tego, o czym mowi bog, jego praw, nie polegasz na nim, slowo jego uznajesz za nieaktualne, wyrzekasz sie go, czyniac z niego klamce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re:wiara w boga..do kwieto IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 30.11.01, 19:44 czesc kwieto, w poprzednim poscie napisales: " 1. Przejezyczenie, ktorego nie poprawilem - nie tyle "moze nie jestem sprawiedliwy" co "moze nie jestem sprawiedliwy wg owych ksiag" Co ciekawsze - mimo, ze nie dbam o dekalog, nie lamie regul dekalogu! wiecej! nie grzesze w mysl tego co mowi pismo! (chyba, ze brak wiary w pismo nazwiesz grzechem). I co Ty na to? -w porzadku.nie moge cie oceniac.chce tylko powiedziec, ze bog, i akurat sie tu z nim zgadzam mowi, ze nie ma idealnego sprawiedliwego.tak czy inaczej, bdziesz osadzony, i jesli rzeczywiscie nie ma w tobie grzechu..to chwala ci za to. pewnego razu ktorys z apostolow bodajze, nie pamietam dokladnie ktory, zapytal jezusa, ktore z przykazan jest najwazniejsze.jezus odpowiedzial "pierwsze". a wiec :1)bedziesz milowal pana boga swego, z calego serca swego, i z calej duszy swojej, i ze wszystkich sil swoich". dlaczego wlasnie to?bo jesli je wypelniasz, tym samym wypelniasz wszystkie inne przykazania. jezeli mowisz ze jestes bez grzechu kwieto, znaczy sie, ze w ten sposob milujesz boga. ja az tak bardzo nie potrafie, i jestem marnym grzesznikiem:-) serio, mam swoje slabosci, nie raz ani nie dwa bieglem za wszystkim, tylko nie za bogiem.nie raz ani nie dwa kierowalem sie chciwscia, nie raz ani nie dwa klamalem, nie raz pozadliwosci ciala kierowaly moimi poczynianiami.nie raz i nie dwa wypowiedzialem falszywe swiadectwo przeciwko blizniemu memu.nie raz ani nie dwa przeszedlem obojetnie wobec potrzebujacego.nie raz ani nie dwa nie przyznalem sie do boga, bylem zazdrosny, pelny gniewu, lenistwa.a znasz 7 grzechow glownych kwieto? :pycha, chciwosc, nieczystosc,zazdrosc, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew , lenistwo. chcesz powiedziec kwieto, ze nie znasz niczego z wyzej wymienionych spraw? ja raczej mialbym problemy w znalezieniu choc jednego punktu, w ktorym bylbym bez grzechu.wiesz, mysle, ze jezeli uwazasz ze rzeczywiscie jetes bez grzechu, to moze jakis cud zademontrujesz.jezus tez byl bez grzechu, i czynil cuda.kiedys powiedzial, (uzdrowienie) to nie wyjdzie inaczej jak przez modlitwe i post.te dwie rzeczy rowniez naleza do pierwszego przykazania.on je wypelnial, i chodzil po wodzie, uzdrawial, wzbudzal zmartwych.a u ciebie? wierz mi, nie ma tu ironii. pytanie o bin ladena chyba przeoczylem.ale odpowiem chetnie.teraz jednak nie mam juz czasu, i musze lecic.nastepnym razem. Czyli - postepuje zgodnie z zaleceniemi Jezusa czy Dekalogu, odcinajac sie jednoczesnie od Biblii. A wlasciwie nie tyle "postepuje zgodnie z zaleceniami" - po prostu doszedlem do identycznych wnioskow na temat swiata. No i jeszcze jedno pytanie, na ktore nie raczyles mi odpowiedziec. Jaka jest roznica miedzy Bin Ladenem a Mojzeszem? Bo obaj zabijaja(li) za wiare, przy czym te pare tysiecy bin Ladena jest niczym wobec tych 23 tys Mojzesza. I dlaczego Bog kazal tych ludzi wymordowac?? Usprawiedliwiony holocaust? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re:wiara w boga..do kwieto 30.11.01, 20:11 Sek w tym, ze ja w cuda nie wierze... I podoba mi sie tekst kogos madrego: "wydaje sie nam, ze chodzenie po wodzie jest cudem. A tak na prawde, to cudem jest chodzenie po ziemi" - takie cuda zdarzaja mi sie ciagle :")))) "pycha, chciwosc, nieczystosc,zazdrosc, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew , lenistwo" Nie wiem, czy jestem pyszny - nikt mnie nie jadl jak na razie... choc kiedys ugryzl mnie pies, moze jego spytac? Chciwosc - nie zauwazam Nieczystosc - kapie sie czesto, co to znaczy "nieczystosc"? zazdrosc - niestety brak nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu - chocbym chcial, nie potrafie - mam taki metabolizm :(( Gniew - to mnie zawsze interesowalo, od kiedy uslyszalem o "slusznym gniewie" czy sie rozni "sluszny gniew" od tego zwyklego? Lenistwo - nie, nie jestem leniwy - natomiast pozwalam swojemu organizmowi wypoczac, jesli on tego potrzebuje - co czasem wyglada tak, ze leze i gapie sie w sufit przez tydzien - ale to niestety nie lenistwo, tylko regeneracja organizmu, pech... Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re:wiara w boga..do toi 30.11.01, 20:03 No a jesli "wypieram" sie ofiary Jezusa, bo nie chce aby ktos inny cierpial za moje grzechy? Bo dla mnie jest to jak wrobienie sasiada w zabojstow ktore ja popelnilem :((( Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re:wiara w boga..do toi IP: *.cm-upc.chello.se 30.11.01, 21:33 kwieto, to chyba nie jest pytanie do mnie, tylko do tomekm? :))) Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re:wiara w boga..do toi 30.11.01, 22:09 Tak, oczywiscie, tylko tytulu nie zmienilem :") Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dike Jakie wnioski??? IP: *.icpnet.pl 30.11.01, 21:47 "Baran sie rozindyczyl A indyk zbaranial..." (to oczywiscie stan mojego ducha po przeczytaniu tego wszystkiego...) Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
onnanohito Pytania, pytania 01.12.01, 00:06 Sprawa wygląda następująco. Szczerze przyznam, że parę razy zabierałam się do przeczytania tego wątku, ale bez przekonania. Czemu? Ano swego czasu byłam osobą (młodziutka) bardzo wierzącą, bardzo aktywną religijnie i miałam okazję poznać Pismo Święte i osoby w nim uczone. Ale zaczęłam myśleć. I zaczęłam najpierw odchodzić od samego Kościoła, potem - przestawałam wierzyć. Teraz nie wierze, nie - to nie tak. Jestem pewna, że nie ma Boga. Stwierdzenie "nie wierzę" sugeruje, że On jest. NIE CHCĘ NIKOGO URAZIĆ. Wiecie dlaczego? Bo to wszystko byłoby za proste. "Każdy musi nieść swój krzyż". Ludzie! Nie odpowiada mi to. Co ja złego zrobiłam w życiu? Nie, no za dużo pisania. Ale tak: Adam i Ewa, różni ludzie przychodzą na świat. Ja. Z grzechem. URODZIŁAM SIĘ Z GRZECHEM. Czemu????? To dla mnie po prostu bez sensu. Okradli mnie - Bóg tak chciał, taka jego wola, nie znam Jego planu itd. Bez sensu. PYTANIA do tomekm: 1. Rozumiem skąd - wedle Twojej koncepcji, religii - zło na świecie - wynik naszej wolnej woli itd. To dla mnie logiczne nawet, szatan się wmieszał, zło jest na świecie, OK. Ale wytłumacz mi proszę skąd, dlaczego i po co są choroby GENETYCZNE???? Czy rozumiesz, czemu to dla mnie bez sensu? Bóg nas stworzył - z błędem genetycznym? To jest głupie! 2. Z tego, co wiem o chrześcijaństwie - sam to mniej więcej powyżej napisałeś - do zbawienia potrzebna jest wiara, łaska wiary. Najważniejsze jest 1. przykazanie itd. To odpowiedz mi, proszę na pytanie - co z ludźmi upośledzonymi, niezdolnymi do WIARY, do jakiegokolowiek zrozumienia czegokolwiek. Oni nie będą zbawieni? A jeżeli tak - to czemu nie wszyscy ludzie są traktowani sprawiedliwie - ja np. nie wierzę i nie będę zbawiona? 3. Dlaczego mój KOT nie może zmartwychwstać? (oczywiście jeżeli ludzie upośledzeni mogą - mój kot i ktoś ciężko chory, np. na silny zespół Downa zapewne w podobny sposób są niezdolni do wyższych refleksji). Kocham moje koty, nie rozumiem, czemu nie mają miec duszy??????? Ich spojrzenie jest często mądrzejsze niż niektórych dwunożnych. 4. Czemu wg religii MUSZĘ mieć dzieci - a może ja dokładnie nie wiem, jakl to jest. Ale to: "Idźcie i rozmnażajcie się". Nie chcę mieć dzieci. Czy to grzech? 5. Sam początek, tzn. stworzenie świata, złamanie zasad i wygnanie Ewy i Adama z Raju to moim zdanie bardzo naciąganaq bajka uzasadniająca całe zło. Przecież Bóg ich stworzył, Bóg, który jest wszechmocny i wszechwiedzący - czyli od samego początku WIEDZIAŁ, że zgrzeszą. Czemu Jego zdaniem tak miało być. Nie rozumiem. Koniec pytań, na razie. Nie, nie wierzę w Boga, wiem, że Go nie ma (na pewno nie takiego, jakim go przedstawia chrześcijaństwo). Wierzę w Lema, tak, tak. Bardzo pomogły mi Jego mądre książki, Jego wiedza i inteligencja. Mam nadzieję, że się odezwiesz, bo dyskusja mnie wciąga. P.S.: Czy naprawde to byłoby takim wielkim błędem, gdyby Bóg uczynił raz (teraz, za naszego życia i tak raz na parę pokoleń) taki cud, żeby WSZYSCY ludzie uwierzyli? Np.: Budzimy się 12 wrezśnia, a tam ... WTC stoją, jak stały, nikt nie zginął. Kto mógłby coś takiego zanegować, usunąć, zaprzeczyć. Pozdrawiam Naiwna Onnanohito Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Pytania, pytania 01.12.01, 00:43 Piekne... Podobne watpliwosci ktore i ja mam. Pamietam jak kiedys na religii probowalem udowodnic, ze zwierzeta maja dusze (a stoi to jak wol w ksiedze Koheleta), tudziez, ze czlowiek nie jest stworzony "aby panowac nad swiatem" - a raczej jest jego czescia, na rowni z innymi zwierzetami, roslinami - niestety sie nie udalo :(( Problem Adama i Ewy jest podobny do problemu Judasza - dlaczego Judasz mial byc potepiony, skoro KTOS MUSIAL wydac Jezusa - Judasz z wlasnej woli sie na to zgodzil, i za to powinien zostac swietym. Rozmawialem o tym kiedys ze swoim wierzacym znajomym, i on mi zaczal udowadniac, ze Judasz popelnil grzech pychy - ze uwierzyl, ze jego wina jest tak wielka, ze Bog mu tego nie wybaczy. Ale ta interpretacja tez mi sie wydaje naciagana... No i ten rozdzwiek (o ktorym juz pisalem) pomiedzy starym i nowym Testamentem - Zadny krwi i zemsty Bog nagle ni stad ni zowad lagodnieje i namawia do milosci blizniego, pokoju i tym podobne... Moglbym ostroznie powiedziec, ze wierze w Boga. Ale bardzo ostroznie, bo jesli juz - nie jest to cos, co miesci sie w ramach jakiejkolwiek religii. I dlatego uwazam, ze spora czesc NT i wlasciwie caly ST jest wielkim wypaczeniem tego czym jest Bog (o ile rzeczywiscie jest) Idea "grzechu pierworodnego" dla mnie tez jest wielkim absurdem (choc traktuje ja z pewna sympatia, od kiedy dowiedzialem sie, ze jest to fragment Biblii, w ktorym jest wyraznie napisane o komputerach - kiedys uslyszalem tekst: "no a ten waz, co mial Macintosha?") Dlaczego mam cierpiec za grzechy rodzicow? No i idac dalej - wedlug mnie, twierdzenie, ze to co sie nam przytrafia, jest wynikiem Boskiej woli i karania/nagradzania za grzechy, lub "testowania" nas - jest przejawem zbytniego egocentryzmu. Nam sie wydaje, ze jesli sasiadowi peknie rura, i nam zaleje mieszkanie - to stalo sie to WYLACZNIE z naszego powodu, aby nam dokopac. Tego, ze jestesmy w tym peknieciu rury wogole nieistotni, nie jestesmy w stanie przelknac. Dziwne. Kiedy ktos mi sie zali i pyta "dlaczego akurat ja?" mam czesto ochote odpowiedziec - "a dlaczego nie?" I teraz, jesli juz odejdziemy od koncepcji zycia na ziemi jako "proby" przed przystapieniem do raju - ten raj wogole przestaje byc potrzebny, nagle okazuje sie, ze Niebo nie jest wcale takie oczywiste... ech.. rozpisalem sie. A nadal czekam na odpowiedz Tomkam w sprawie fundamentalizmu-terroryzmu Mojzesza i mojej bezgrzesznosci. P.S. Onnanohito - a o ktorych ksiazkach Lema mowisz? Mozesz mi podeslac tytuly mailem? Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 03.12.01, 10:13 Podsumowujac, zasadniczo w ogolnych zarysach moj poglad na swiat jest bardzo zblizony to tego co pisze Kwieto. Za wyjatkiem tego, ze wierze w cuda, albo raczej w to, ze nie ma rzeczy niemozliwych, tylko niektore z nich nie sa tak powszechne. No i wierze w zycie poza cialem fizycznym. < Reggina - to cala koncepcja grzechu jest do kitu. Bo mozna robic < najokrutniejsze rzeczy i nie byc grzesznikiem, a mozna ukrasc koledze <jablko, i zostac za to pokaranym. < A twierdzenie - powinna byc kara, ale grzechu nie ma, to troche tak, jakbys < powiedziala - dobrze zrobiles, ze zabiles sasiada, ale ja Cie teraz za to < ukarze. Dla mnie to jest rozdwojenie jazni. To nie tak. Skutek dzialania to nie to samo co kara. Co to wlasciewie jest kara? Dla mnie to wyrzadzenie jakiejs krzywdy winnemu, nie koniecznie majacej bezposredni zwiazek z jego czynem. Np ktos cos ukradl - idzie do wiezienia. Tym, ze siedzi w wiezieniu nikomu nie naprawi krzywdy, a jeszcze musimy placic za jego utrzymanie. Nie wiem, czy potrafie ci to wytlumaczyc, bo dla mnie skutki dzialania na ziemi mozna ponosic po smierci ciala. Jezeli w to nie wierzysz, to zbraknie mi argumentow. Wierze, ze nasze cialo astralne, czy inne bedzie musialo wykonac pewne prace, aby splacic swoje dlugi z obecnego zycia zanim bedzie moglo udac sie w dalsza droge. I fakt, czy ktos juz "odsiedzial to" zgodnie z prawami ziemskimi moze tu nie miec znaczenia. Jeżeli chodzi o wypowiedzi tomekm typu: < mozesz czynic dobrze, ale bez wiary w jezusa, i tak jestes skazany, bo nie przyjales daru boga> to uwazam to za najwieksza bzdure i kompletne niezrozumienie nauk Jezusa. Tomekm, to oczym ty piszesz to nie prawda z ksiag, tylko interpretacja tych ksiag. Dla mnie o wiele sensowniejsze jest interpretowanie Biblii przez Hune. Tekst niby ten sam a zupelnie inne wnioski... <,piszacy bedacy krolami, ludzmi bogatymi, jak i zwyklymi robotnikami, lekarzami, i zebrakami, a jednak pismo to tworzy jedna doskonala calosc,jest natchnione slowem pana.> Nie jestem znawca Biblii, wiec moze przypomnisz mi, ktore to fragmenty pisane byly przez zwyklych robotnikow i zebrakow. Nie wiedzialam, ze oni w ogole umieli pisac. A moze i ja cos dopisze? Poza tym pamietaj, ze tekst, ktory znasz to tylko tlumaczenie ograniczone wiedza i zrozumieniem swiata tlumacza. Czekam niecierpliwie na twoja odpowiedz dla Kwieto na pytanie: " Jaka jest roznica miedzy Bin Ladenem a Mojzeszem? Bo obaj zabijaja(li) za wiare, przy czym te pare tysiecy bin Ladena jest niczym wobec tych 23 tys Mojzesza.I dlaczego Bog kazal tych ludzi wymordowac?? Usprawiedliwiony holocaust?" Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 03.12.01, 11:49 No wlasnie ja nie wierze w konsekwencje zycia juz po smierci bo: 1. Sklaniam sie ku tezie o zwyklej smiertelnosci, czyli po zyciu nie ma niczego 2. Nawet jesli cos jest, to bez sensu mi sie wydaje przenoszenie konsekwencji dzisiejszego zycia na to przyszle bo: a) po co taki wyrazny rozdzial na dwa rozne swiaty? moze lepiej bylo uczynic ludzi niesmiertelnymi? b) koszmarna strata czasu, bo zanim zdam sobie sprawe, ze ponosze konsekwencje przeszlego zycia moze uplynac wiele lat, i co wtedy? Trzecie zycie i wszystko od nowa w kolko? bez sensu... d) nie przekonuje mnie teoria "karmy" - a do tego chyba sie odwolujesz piszac o konsekwencjach tego zycia w zyciu przyszlym... Karma jest bez sensu, mam to przyblizac? A.D. biblii - pamietajcie, ze jesli chnodzi o Biblie i jej interpretacje to jest jeszcze jeden drobny problem. Otoz Biblia w tej postaci jaka jest obecnie nie jest pelna. Jest to tak zwana wersja Masoteryczna, ktora ustalila sie okolo 8-6 w. p.n.e. I wyrzucono z niej sporo ksiag, uznanych potem za apokryfy, np. ksiege Henoha, w ktorej ufolodzy doszukuja sie dowodow na istnienie obcych cywilizacji. Dziwne, ze ta ksiege usunieto, biorac pod uwage, ze ow Henoh byl jednym z jedynych dwoch prorokow ktorzy wizytowali niebo za zycia... W kazdym razie po odkryciu starozytnej biblioteki w grotach Qurman (jesli dobrze pamietam nazwe), okazalo sie, ze mamy co najmniej 3 rozne wersje Biblii (pokrywajace sie czesciowo, ale nie do konca) i jest problem z tlumaczeniami, bo obok Hebrajskiego pojawil sie tez jezyk Aramejski na przyklad. Wiec z ta Biblia to moze byc cos nie tego... Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 03.12.01, 12:17 kwieto napisał(a): > 2. Nawet jesli cos jest, to bez sensu mi sie wydaje przenoszenie konsekwencji > dzisiejszego zycia na to przyszle bo: > a) po co taki wyrazny rozdzial na dwa rozne swiaty? moze lepiej bylo uczynic > ludzi niesmiertelnymi? A dlaczego dwa? Nie wierze w to, ze jest poprostu ziemia i raj. Wierze w swiaty duchowe czy energetyczne (nie wiem jak to dokladnie nazwac) > b) koszmarna strata czasu, bo zanim zdam sobie sprawe, ze ponosze konsekwencje > przeszlego zycia moze uplynac wiele lat, i co wtedy? Trzecie zycie i wszystko od nowa w kolko? bez sensu... Czym sa te lata w stosunku do wiecznosci? > d) nie przekonuje mnie teoria "karmy" - a do tego chyba sie odwolujesz piszac o > konsekwencjach tego zycia w zyciu przyszlym... Karma jest bez sensu, mam to > przyblizac? > > Nie zupelnie do tego. Uwazam, ze nie mozna wykluczyc takiej ewentualnosci, ze jest mozliwy powrot na te ziemie w innym ciele. Ale mysle, ze nie musi to byc koniecznoscia. Tak mi sie nasunelo - czytales moze "Mewe", nie pamietam autora. Ten ptak tez przechodzil w kolejne swiaty, ale w kazdym z nich musial zdobyc jakies umiejetnosci, zeby poradzic sobie w nastepnym. Albo bardziej prozaicznie - moze to jak zwykla gra komputerowa - z poziomu na poziom... > Brak mi tylko zupelnie koncepcji dlaczego to wszystko w ogole sie zaczelo. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 03.12.01, 16:45 Jesli chodzi o dwa swiaty - bo tak sie przyjelo. Liczba nie ma znaczenia, wazne sa ostre granice miedzy nimi Jesli chodzi o pytanie "czym sa lata wobec wiecznosci" - nie lubie tracic czasu, wiec jak ktos uwaza, ze dal mi zycie abym cos z nim zrobil, to niech zalaczy instrukcje obslugi. Bo inne wyjscie jest nieuczciwe zwyczajnie: 1. Bo moge sie meczyc cala wiecznosc rownie dobrze (bo dlaczego nie?) 2. Bo dlaczego sasiad ma sie meczyc lat piec, a ja dziesiec? Albo wiecznosc? Przypomina mi to walenie lbem w sciane - nie wiesz po co, nie wiesz dlaczego, ale walisz... Moze sie przebijesz, a moze bedzie Cie tylko glowa bolala? A gdybym wiedzial jak ta sciane obejsc, to bym nie tracil czasu... I to wyczerpuje w zasadzie temat karmy, z tym ze prawo karmiczne mowi "jesli walisz lbem w sciane, to dlatego, ze kiedys w innym zyciu zgrzeszyles". Nie pamietam tego, wiec moze tak, a moze nie. Mozna mi w ten sposob wmowic wszystko i usprawiedliwic nalogowe nabijanie guzow - a ja nie lubie miec guzow na glowie... Koncepcja przechodzenia przez swiaty i uczenia sie czegos mi nie opdpowiada. Opowiadania nie czytalem, ale zapewne owa "Mewa" przechodzila przez te swiaty aby gdzies dojsc? widziala cel podrozy? A ja nie widze, i jesli on jest to jest skrzetnie przede mna skrywany. To ja wole sobie posiedziec i sie poopalac, skoro nawet nie wiem, czy ide gdzies, czy donikad. Mam sie poruszac jak slepiec we mgle w imie... no wlasnie, w imie czego? Bo ten "Cel" to wlasciwie co to jest? zycie wieczne? Na grzyba mi zycie wieczne, nie chce. A moze cos innego? Ale co? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Toi Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.cm-upc.chello.se 03.12.01, 17:41 Qumran Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? 04.12.01, 09:28 Drogi Kwieto, myślę dokładnie tak jak Ty. Az budzi to we mnie niepokoj. Kazde Twoje slowo oddaje to co czuje, za wyjatkiem, no wiesz. Po prostu od dziecka uwielbialam wszystko co magiczne i niezwykle, pasjonowala mnie parapsychologia itp. Caly czas mialam dziwne odczucie, ze cos na tym swiecie nie dziala tak, jak powinno, ze jestem nie na swoim miejscu. Oczywiscie mozna to podciagnac pod zaburzenia psychiczne, tylko po co? Nie jestem niebezpieczna, ot taki lagodny bzik, ktory pozwala mi zyc. Gdybym nie wierzyla w to , w co wierze nie wiem co by ze mna bylo, rozumiesz? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: mojzesz, bin laden, i inni IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 04.12.01, 12:12 witam ponownie ostatnoi bylem troche zajety ale ostatnio chyba stanelo na mojzeszu, rzezi 23000, i bin ladenie:-) tak wiec mamy lud wybrany przez boga, ktory wyruszyl do ziemi swietej.dochodza do gor, rozbijaja sie tam na dluzej.w czasie kiedy mojzesz wychodzi w gory, spora czesc grupy wypalila sobie bozka z kosztownosci, i postanowila sie zabic.pewnie znalezli sobie jakis wawoz, miejsce w ktorym mogli sie swobodnie bawic.mijesce to stanowilo na pewno jednoczesnie pulapke.kiedy mojzesz wraca z gor, dowiaduje sie o tym. nastepnego wieczora ponownie zaczyna sie balwochwalstwo, mojzesz zbiera wiernych slowu, i dochodzi do rzezi.jakies 10% calego ludu zostalo wymordowane.pytanie,dlaczego? aby uratowac pozostale 90%.przypominam ze to byly poczatki ludu wybranego.kto naniego wyciagnal reke, wyciagnal reke na boga.a tak wlasnie zachowali sie balwochwalcy. mimo wszystko okrutne? Wiemy, że pierwsze przymierze, jakie Bog zawarl z człowiekiem, dotyczylo narodu izraelskiego i polegało na tym, że Bog postawił pewne wymagania, ustalił wytyczne dla postepowania czlowieka, nadal mu przepisy i prawa, i za ich przestrzeganie przyrzekl człowiekowi blogoslawienstwo i zycie, natomiast za ich nieprzestrzeganie przeklenstwo i smierc (5Mo 30:15-19). nadal powiecie, nieee, co za okrutny ten bog?dlaczego wszystkim wydaje sie, ze bog nie ma prawa byc surowy?ze surowosc, i kara nie naleza do milosci? i jeszcze raz powtorze, madrosc boze przewyzsza ludzka.dla porownania paewl mowi, ze najwieksze glupstwo boga, jest madrzejsze niz najwieksza madrosc czlowieka.oczywiscie nie ma glupstwa u boga, pawel mowi tak, aby latwiej po prostu przekazac swoja mysl. bin laden? po pierwsze bin laden kieruje sie tym, o czym mowi koran..nie biblia.mialem okazje czytac koran, podobnie rowniez jak swieto slowo mormonow, i jeszcze inne ksiegi....tak dla porownania.po prostu bog mowi, szukajcie, a znajdziecie, wiec szukalem. przede wszystkim roznica polega na tym, ze wedlug koranu jezus nie byl synem boga, a zwyklym prorokiem.podkresla on rowniez religijnosc, tak wiec nieznajduje w nim parwdy.zreszta mohamed zabral sie za opisywanie przykladowo zycia jezusa dopiero w 6 wieku naszej ery.cale wiec nowe przymierze jakie bog zawarl z nami wedlug pisma poprzez jezusa, dla koranu praktycznie nie istnieje....wszystko chyba jasne. spotykam wielu arabow, i parktycznie kazdy...na wzmianke o biblii mowi.".zostala zmieniona.nasza jest prawdziwa"jednak sama religijnosc (rabadan i iine ich swieta) czynia dla mnie islam kolejna religia. jesli wiec bin laden byl sprawca owych atakow terrorystycznym..wedlug wlasnego boga bedzie usprawiedliwiony, podobnie jak przykladowo kwieto poprzez swojego..niemniej wedlug boga, ktorego ja znam, wierze, ze bin laden bedzie sie smazyl. aa, moze jeszcze sprawa religijnosci.religia ma w bibli wlasciwie negatywne znaczenie.slowo pojawia sie w pismie zaledwie 5 razy. przymiotnik religijny tylko 2 razy.podobnie slowo msza swieta.niemniej w katolicyznie slowa te przyjely sie bardzo dobrze. wedlug apostolow, wedlu jezusa..bog jest zywy, istanieje...i ten kto w niego wierzy, nie moze przykryc swoja wiez z nim religia, podobnie jak wiez taka nie moze istniec miedzy zywa matka, a jej zywym dzieckiem.mysle, ze nikt z was niechcialby miec dziecka, ktore co jakis czas wpadnie do ciebie, i wyrecytuje "czesm mamo, kocham cie."nastepnie nastepnej niedzieli "czesc mamo , kocham cie", i kiedy wypadnie jakas data, wedlug tradycji przyniesi ci jeszcze maly prezent, ten sam , ktory przynosi ci juz od wielu lat, i doda jeszcze ze jestes wspaniala.oczywiscie z checia cie jeszcze o cos poprosi.kiedy mu sie bedzie powodzic, zapomni o tobie, ale kiedy mu sie cos przytrafi, przyleci od razu pelne gniewu, i niezrozumienia pytajac "czemus nic nie uczynila, i dlaczego jestes taka okrutna". tak wiec dla mnie wiara w boga nie jest religia.nalezy rozrozniac powiedzenia "wierze w boga", i "wierze bogu". moje pytanie do was "wierzycie ze ja jestem?".tak wierzycie, w koncu prowadze z wami owa dyskusje.ale wierzycie mi, memu slowu?".to juz nie jest takie proste, co?.podobnie ma sie sprawa z bogiem aa, i tak jak bog istnieje dla mnie tak samo istnieje i szatan.czym wiec sa wszystkie religie na swiecie?osobiscie uwazam, ze ciezka praca szatana aby jak najwiecej poplatac, namieszac, ro niez wokol samej osoby jezusa.wiekszosc jednak oferuje spokoj, medytacje, i generalnie sa cacy, i dobrze usposobione.w sam raz aby sie latwiej znlaesc w koszyku jakze dzisiaj wymagajacych konsumentow. ok, ale sie rozpisalem. lece, pa Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: mojzesz, bin laden, i inni 04.12.01, 13:13 No dobrze, zostawmy bin Ladena, choc moglbym zapytac zaraz o konkwiskadorow "szerzacych wiare", wyrzynanie w pien pogan, krucjaty ale to juz inna historia Zdumiewa mnie niekonsekwencja Boga. No bo z jednej strony, daje czlowiekowi wolna wole, i mowi: "chcecie, to wierzcie, nie chcecie, nie wierzcie - wasza sprawa". A z drugiej strony, jak ludzie jawnie przestaja wierzyc - to mu sie nie podoba i nasyla zbirow, aby wymordowali tych niewierzacych. Taka taktyka w stylu Ojciec Rydzyk... No to po diabla mi wolna wola, skoro za nieposluszenstwo dostane w dziob? Mam udawac ze wierze (bo mnie nie zabija) a po cichu niewierzyc? Milujacy Bog namawia do hipokryzji? Jakies takies to nie takie. Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: mojzesz, bin laden, i inni 04.12.01, 14:54 O ile dobrze pamietam z nauk kosciola, to wiara jest laska dana od Boga. Wierzy sie, albo nie. Tu chyba nie bardzo jest miejsce na wolna wole. Tak samo chyba jest z wiara w zalozenia jakiejs religii, ze nie bardzo mamy wplyw na to, co czujemy. Czy Bog moze wiec nas za to sadzic? No i ta nieszczesna kara. Kara kojarzy mi sie ze slaboscia tego, kto ja wymierza. To tak jak krzyk, kiedy juz brak argumentow. Chcialabym, zeby Bog pomogl mi zrozumiec moje bledy i naprawic je. Kara nic tu nie da. Poza tym nie ma dla mnie takiej winy, ktora zaslugiwalaby na kare wieczna. I slowo do Tomekm. <jesli wiec bin laden byl sprawca owych atakow terrorystycznym..wedlug wlasnego boga bedzie usprawiedliwiony, podobnie jak przykladowo kwieto poprzez swojego..niemniej wedlug boga, ktorego ja znam, wierze, ze bin laden bedzie sie smazyl.> to raczej wg Boga, w ktorego wierzysz, a nie tego, ktorego znasz(tak przypuszczam). Zakladajac teoretycznie, ze Bin Laden robi to wszystko z milosci do Boga i w obronie jego zdaniem jedynej slusznej religii (nie znamy jego prawdziwych pobudek) jak Bog moglby go usmazyc za tak wielkie oddanie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: onnanohi TOMEKM!!!!! IP: 213.17.193.* 04.12.01, 15:18 TomekM, proszę przeczytaj mój post - kilka wyżej. Czekam na Twoją odpowiedź. Proszę. Pozdrawiam Onnanohito Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: mojzesz, bin laden, i inni IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 04.12.01, 15:37 czesc, jesli z mojego ostatniego postu mozna bylo odniesc wrazenie, ze osadzilem bin ladena, to popelnilem blad.bin laden bedzie mial swoj sad..i oadzony bedzie. regina napisala: "Zakladajac teoretycznie, ze Bin Laden robi to wszystko z milosci do Boga i w obronie jego zdaniem jedynej slusznej religii (nie znamy jego prawdziwych pobudek) jak Bog moglby go usmazyc za tak wielkie oddanie?" bo sluszna milosc wynika w tym wypadku z posluszenstwa.w ten sposob okazujesz swoja milosc, pelniac jego wole.bín laden kieruje sie jednak koranem.nie uznaje nowego przymierza.dlatego napisalem, jezeli bedzie go sadzil jego wlasny bog, bedzie pewnie usprawiedliwiony.nie wiem.ja wowczas pewnie bede potepiony.. ale na swiecie mamy mnostwo religii, i jezeli kazdy wykonuje ich slowo w przekonaniu ze czyni to w obronie swojej wiary,to nie zmiania to faktu, ze w koncu wielu z nich moze stanac przed bogiem, ale nie takim, jakiemu sluzylismy, czy wedlug ktorego slowa zyjemy. dlatego trzeba dobrze poszukac, i stale modlic sie o poznanie."kto szuka ten znajdzie".to bardzo madre zdanie.czy z wielu zn as naprawde szukalo, czy zawsze juz mialo swoja religie, bo srodowisko, bo tradycja, bo kultura..wybraly juz za nas".slowo mowi wyraznie..posukaj. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: mojzesz, bin laden, i inni 04.12.01, 16:56 Ej, ale zupelnie nie zrozumiales! Ja sie pytam jakie prawo mial Mojzesz wyrznac te 23000 ludzi, a Ty mi zaczynasz o wygnaniu z raju. Wygnanie z raju oczywiscie - ostrzegal - jest kara. Ale wymordowanie tych 23000 wyglada tak - ostrzegal, ze kara bedzie po smierci, a nastepnie postanowil ta smierc przyspieszyc? Aby "uratowac" innych? A czy nie jest to forma szantarzu? - "bedziecie wierzyc, bo inaczej, to Mojzesz ma ostry miecz i was zalatwi". No wiec - albo wolna wola i liczenie sie z "kara" (to czy ta kara jest uzasadniona to inna historia, wg mnie nie), albo posluszenstwo wymuszane mieczem. Tego sie pogodzic nie da! Poza tym - a co jesli Bin Laden powie, ze mu sie Bog ukazal i dlatego on te WTC zburzyl - to oznacza, ze bin Laden jest swietym? Jakos mnie to nie przekonuje Mord to mord, niezaleznie, czy robisz to z woli Boga, Guru, czy kogokolwiek innego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: mojzesz, bin laden, i inni IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 04.12.01, 17:26 hej ! niezrozumiec sie ludzka rzecz. widze ze glowkujesz kwieto, bo ostatnio tego mejla skomentowales propozycja zostawienia bin ladena juz w spokoju.to dobrze. niemniej tez czegos nie rozumiem.. kwieto napisal: ...ja pytam o mojzesza, a ty mi zaczynasz o wygnaniu z raju" sorry kwieto, ale nie mowielm o wygnaniu z raju.napisalem: tak wiec mamy lud wybrany przez boga, ktory wyruszyl do ziemi swietej.dochodza do gor, rozbijaja sie tam na dluzej.w czasie kiedy mojzesz wychodzi w gory, spora czesc grupy wypalila sobie bozka z kosztownosci, i postanowila sie zabic.pewnie znalezli sobie jakis wawoz, miejsce w ktorym mogli sie swobodnie bawic.mijesce to stanowilo na pewno jednoczesnie pulapke.kiedy mojzesz wraca z gor, dowiaduje sie o tym. nastepnego wieczora ponownie zaczyna sie balwochwalstwo, mojzesz zbiera wiernych slowu, i dochodzi do rzezi.jakies 10% calego ludu zostalo wymordowane.pytanie,dlaczego? aby uratowac pozostale 90%.przypominam ze to byly poczatki ludu wybranego.kto na niego wyciagnal reke, wyciagnal reke na boga.a tak wlasnie zachowali sie balwochwalcy. mimo wszystko okrutne? Wiemy, że pierwsze przymierze, jakie Bog zawarl z człowiekiem, dotyczylo narodu izraelskiego i polegało na tym, że Bog postawił pewne wymagania, ustalił wytyczne dla postepowania czlowieka, nadal mu przepisy i prawa, i za ich przestrzeganie przyrzekl człowiekowi blogoslawienstwo i zycie, natomiast za ich nieprzestrzeganie przeklenstwo i smierc (5Mo 30:15-19). nadal powiecie, nieee, co za okrutny ten bog?dlaczego wszystkim wydaje sie, ze bog nie ma prawa byc surowy?ze surowosc, i kara nie naleza do milosci? i jeszcze raz powtorze, madrosc boze przewyzsza ludzka.dla porownania paewlmowi, ze najwieksze glupstwo boga, jest madrzejsze niz najwieksza madrosc czlowieka.oczywiscie nie ma glupstwa u boga, pawel mowi tak, aby latwiej po prostu przekazac swoja mysl. ok,moze inaczej.. mojzesz zabija 23000.kara boga za nieposluszenstwo, bazujaca na przymierzu jakie zawarl pan ze swoim ludem.owszem, dla boga zgineli oni juz wowczas, kiedy oddwali chwale balwanowi, i wywyzszali bozkow.dlatego wydal ich tez bog na smierc, aby nie zarazali innych.tyle Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: mojzesz, bin laden, i inni 04.12.01, 23:41 Rozumiem, ze jesli teraz rozwale pol Warszawy, bo Bog tak chcial, i dbal o to, abym sie nie zarazil - to w porzadku? Gdzie ja ta atomowke podzialem... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: mojzesz, bin laden, i inni IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 04.12.01, 15:17 hej, na poczatku male sprostowanie.piszac o mojzeszu napisalem cos w stylu..."postanowili sie w tych gorach zabic".mialo byc.."zabawic".:-) a co do niekonsekwencji boga, w pelni cie rozumiem.niemniej to troche nie tak, ze bog jest niekonsekwentny.moze to wcale nie on jest niekonsekwentny.na nim sie wszystko zaczelo, i opierajac sie na bibli wiemy, ze pierwsi ludzie zyli w milosci bozej.nie znali chorob, ani smierci.byli tam, gdzie obecnie mozemy sie znalesc tylko po smierci.nastepnie jednak czlowiek postawil sie w centrum.czemu ma rzadzic bog a nie ja?i bog mu pozwolil pobyc pierwszym.czlowiek znal zasady, ale je zlamal.tak samo koncem jest i bog.jezeli wiec go nie przyjmujesz, nadal wolisz sie opierac na sobie, ale nie jestes go w stanie wyprzec.tak wiec to czy zyjesz razem z nim, czy bez niego, niezmienia faktu ze on jest panem wszechrzeczy.bog wiec ostrzega, pokazuje jablko.jezeli go jednak nie sluchasz, i je zrywasz, dlaczego pada potem oskarzenie "bog jest niekonsekwentny"? jezeli je zerwiesz, utracisz ze mna relacje.jezeli go nie zerwiesz bedziesz we mnie a ja w tobie.punkt, kropka. wczesniej pojawil sie rowniez watek sfalszowania bibli, byl nawet odnosnik do ewangelii napisanej przez samego jezusa w jezyku aramejskim. z pismem sprawa sie tak szczesliwie ulozyla, ze szczegolnie ewangelie napisalo kiku apostolow.rowniez pisane przez nie listy byly wysylane do przeroznych zakatkow europy, i wschodu.nikomu nie udalo sie wiec zebrac je wszystkie na raz..poczatkowo.jedna posiadal jeden zakon, inne drugi, gdzie byly nastepnie tlumaczone.wszystkie jednak opisywaly wlasciwie to samo.trudno wiec bylo zmienic sens wypowiedzi pawla, jesli inne zakony, zbory czy krolowie posiadali inna czesc jego listow, a wszystkie mowily praktycznie o tym samym.mozna by wiec latwo odkryc falsz. mimo to w pismie, szczegolnie w bibli tysiaclecia faktycznie mozna znalesc zmiany.czesto pojawia sie slowo, ktore w zapisie nie istnialo, a ktore rzekomo mialo naprowadzic czytajacego na lepsze zrozumienie tekstu.takie slowa pojawiaja sie np.w nawiasach, lub tworza rzekomy tytul wypowiedzi.na przyklad "pawel gani piotra"....albo "o darach ducha swietego", "o roli zony i meza".oslawiony jest juz cytat mowicy rzekomo o tym, ze piotr jest glowa kosciola, i kazdy jego nastepca przejmuje od niego paleczke.w ten sposob powstalo wlasnie papiestwo!.jedna wielka bzdura, i klam... do najlepszych polskich bibli nalezy szczegolnie biblia gdanska, wydana pierwszy raz bodajze w 15, albo 16 wieku. o ewangelii jezusa napisanej po aramejsku kraza tylko legendy.coz mozna powiedziec, moze czarny papiez bedzie cos wiedzial:-)jeden z bardzo wysokich urzednikow watykanu, ktory zdecydowal sie opusisc potege rzymskokatolicka, zanim z niewiadomych przyczyn utracil swoje zycie, udawadnial ponoc, ze wladze w watykanie sprawuje tak zwany czarny papiez, zas ten znany wszystkim jest w rzeczywistosci tylko pionkiem.ponoc... ostatnio tez udalo mi przeczytac ksiegi spisane przez sekretarza ksiecia bawarii, opisujacych konflikt lutra z wyslannikami kosciola katolickiego.opisane intrygi, i prze wszystkim reakcja papiestwa po ogloszeniu niekorzystengo dla rzymu wyroku....wlos na glowie sie jezy. generalnie wypowiadam sie przeciwko kosciolowi katolickiemu, ale nie przeciwko wielu ksiezom, i wierzacym.zauwazam coraz czesciej naprawde szukajacych pana ksiezy, ktorzy nie daja sobie juz tak latwo wbijac regulek, i postanowien olejnych soborow..ale sami zaglebiaja sie w slowo, sami osadzaja. kult maryjny, obrazy, sakramenty,religia, sposob prowadzenia nabozenstw..nic nie maja wspolnego ze slowem boga.to tylko tak na marginesie. kwieto wczesniej napisal: "Reggina - to cala koncepcja grzechu jest do kitu. Bo mozna robic najokrutniejsze rzeczy i nie byc grzesznikiem, a mozna ukrasc koledze jablko, i zostac za to pokaranym." wszyscy jestesmy grzesznikami.zarowno ten kto zabil, jak i ten kto ukradl jablko.grzech wiec jest.usprawiedliwienie nie ma jednak podstawy w wielkosci grzechu, a w przyjeciu boga, a tym samym zmienieniu swego zycia. przyklad pawel...pawel to tak naprawde saul, osoba tepica chrzescijan.malo kto, tak ich sciagl jak pawel.az do pewnego dnia, kiedy bog mu sie objawil..dostal takiego duchowego kopa, ze rzucil wszystko co mial, i oddal swoje zycie jezusowi.ktory po zmartwychwstaniu rowniez i jemu sie ukazal.pawel nosil rowniez stygmaty...ciekawe. regina napisala: "Tomekm, to oczym ty piszesz to nie prawda z ksiag, tylko interpretacja tych ksiag. Dla mnie o wiele sensowniejsze jest interpretowanie Biblii przez Hune. Tekst niby ten sam a zupelnie inne wnioski". przepraszam bardzo, ale co znaczy interpretacja tych ksiag.one zostaly przetlumaczone, nie zas zinterpretowane.jezeli zas w kawalku przkladowo listu pisze "a droga do mnie prowadzi tylko przez jezusa", to nie potrzebuje interpretacji kogos, bo z nia sam sobie poradze.w koncu pawel mowi jdnak po ludzku... na tym polega roznica miedzy wielkim hune, ktory podlozyl ci zinterpretowany przez siebie tekst pisma o charakterze ..(z tego co widze) ..mistralno, parapsychologiczno astralnym, a ktory tobie przypadl po prostu do gustu, a mna, ze ja sam staram sie interpretowac pismo.w koncu jest ono dla ludzi.jak go nie rozumiesz, pomodl sie o prowadzenie.zreszta to bardzo wazne.skoro jednak bog zwraca sie w nim nietylko do uczonych, ale wlascie do kazdego..wiec na pewno nie jest az takie trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
malwinamalwina Re: mojzesz, bin laden, i inni 04.12.01, 15:50 ale dlaczego warum pourquoi takie to nudne ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm do onnahi..onahatoo..onnahito..on...... IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 04.12.01, 17:11 sympatyczna onnanohito wyslala kilka pytan.twoj tekst wkladam w "". "Sprawa wygląda następująco. Szczerze przyznam, że parę razy zabierałam się do przeczytania tego wątku, ale bez przekonania. Czemu? Ano swego czasu byłam osobą (młodziutka) bardzo wierzącą, bardzo aktywną religijnie i miałam okazję poznać Pismo Święte i osoby w nim uczone." jak juz pisalem wczesniej religijnosc ma u boga raczej negatywne znaczenie.religia jest droga na skroty..ale okej.ze mna bylo dokladnie tak samo.na poczatku bylem katolikiem, i chodzilem do kosciola, choc boga jeszcze nie znalem...tzn.wydawalo mi sie ze znam, ale nie za bardzo mnie zainteresowal.byl nudny, i tak smutny... "Ale zaczęłam myśleć. I zaczęłam najpierw odchodzić od samego Kościoła, potem - przestawałam wierzyć. Teraz nie wierze, nie - to nie tak. Jestem pewna, że nie ma Boga. Stwierdzenie "nie wierzę" sugeruje, że On jest. NIE CHCĘ NIKOGO URAZIĆ. Wiecie dlaczego? Bo to wszystko byłoby za proste. "Każdy musi nieść swój krzyż". Ludzie! Nie odpowiada mi to. Co ja złego zrobiłam w życiu? Nie, no za dużo pisania. Ale tak: Adam i Ewa, różni ludzie przychodzą na świat. Ja. Z grzechem. URODZIŁAM SIĘ Z GRZECHEM. Czemu????? To dla mnie po prostu bez sensu. Okradli mnie - Bóg tak chciał, taka jego wola, nie znam Jego planu itd. Bez sensu." co rozumiesz prze pojecie "kazdy musi niesc swoj krzyz"? tak naprawde znaczy to tyle co "nie przejmuj sie.mi tez nie bylo latwo."slowa jezusa.co zlego jest w tym pojeciu? mowi ono tyle, ze czesto bedzie cos nie tak.mozesz zachorowac, mozesz stracic prace, moze zlamalas sobie noge.to sie zdarza..nie oczekuj ze wszystko zawsze bedzie cacy, i fantastycznie.zdanie to mi bardzo pomaga.dzieki niemu staram sie nie plakac nad rozlanym mlekiem. grzech pierworodny? owszem, na nas wszystkich po narodzinach ciazy grzech.wynika on z odtracenia przez boga, czy raczej zerwania jablka.czyz bog nie mogl tego jablka zawiesic wyzej, albo schowac gdzies?mogl, ale po co.on cie do niczego nie zmusza.i czlowiek je zerwal.przypomian ze jablko to tylko metafora.tak naprawde czlowiek nosi te jabklo zawsze przy sobie.kiedy nie postepuje wedlug woli boga..mowi sie "zrywa je". grzech zas juz od narodzin?..tak, ale on jest jak najbardziej realny.uwazasz ze bobas jest bez grzechu?on juz w nim jest.jestem o tym przekonany.problem w tym, ze maly poprzez wzglad na rozwoj, i ograniczenia nie jest go jeszcze w stanie zamanifestowac.nie mowi, nie ma sily,ale pozwol dorosnac, a pojawi sie klamstwo, zazdrosc..juz w przedszkolu.coprawda jeszcze w prostej formie ale juz.ktos teraz zauwazy.."ale to przez wplyw innych, doroslych..jako dziecko jest bez winy".nawet gdyby wyrosl sam,(na wyspie) nie bedzie taki jaki byl w raju, kiedy mial spolecznosc z bogiem.uczucie jak zlosc,chciwosc czy pozadanie przyjda same. wyobrazasz sobie zycie bez pozadania?cielesnego, materialnego? "PYTANIA do tomekm: 1. Rozumiem skąd - wedle Twojej koncepcji, religii - zło na świecie - wynik naszej wolnej woli itd. To dla mnie logiczne nawet, szatan się wmieszał, zło jest na świecie, OK. Ale wytłumacz mi proszę skąd, dlaczego i po co są choroby GENETYCZNE???? Czy rozumiesz, czemu to dla mnie bez sensu? Bóg nas stworzył - z błędem genetycznym? To jest głupie!" hmm. wlasnie przez owy grzech.zaraz choroby genetyczne..nawet 7 dniowa grypa jest cierpieniem, czy katar.powiesz pewnie "nie powinno byc chorob,cierpienia, wojen".owszem, masz absolutna racje.bog sie z toba zgadza.. ale to dlaczego sa wynika z grzechu, ktory popelnil czlowiek.chcesz powiedziec "gdybym ja byla w raju, nigdy bym jablka nie zerwala"?sadze zebys zerwala.tak jak i ja bym zerwal.ziemia jest krolestwem szatana i nie bardzo mu sie podoba, kiedy ktos pokazuje chwale boga, i jego drogi.roztacza on swoje wizje, pokazujac ci wszystko co bazuje na ciele, zadowoleniu.w raju rowniez on roztoczyl taka wizje przed adamem.innymi slowy jabklo zrywamy rowniez dzisiaj.jeden byl czlowiek, ktory go nie zerwal.tu na ziemi.jezus chrystus.i popatrz, smierc go nie pokonala.zmartwychwstal..i ukazal sie jeszcze ponad piecsetce ludzi.jezus pokazuje wszystko...zyjac na ziemi wskrzeszal z martwych, uzdrawial...niemniej nie to bylo jego celem.on mial inna misje, ktora wykonal.ale nie zrywajac jablka tu na ziemi, w krolestwie szatana pokazal ze ma wladze nad smiercia.moglby zrobic cos takiego, ze kazdy by padl na kolana...ale nie to bylo jego misja.dzisiaj wszyscy lubimy toczyc dyskusje, lapac innych za slowka, badac przeszlosc, ale czemu nie cierpimy tak sluchac jezusa?chyba nikt na tym forum nie zadal pytania o jezusa?wszyscy szukaja czego innego.. tak wiec ..grzeszysz..wiec ponosisz konsekwencje rozlaki z bogiem. "2. Z tego, co wiem o chrześcijaństwie - sam to mniej więcej powyżej napisałeś - do zbawienia potrzebna jest wiara, łaska wiary. Najważniejsze jest 1. przykazanie itd. To odpowiedz mi, proszę na pytanie - co z ludźmi upośledzonymi, niezdolnymi do WIARY, do jakiegokolowiek zrozumienia czegokolwiek. Oni nie będą zbawieni? A jeżeli tak - to czemu nie wszyscy ludzie są traktowani sprawiedliwie - ja np. nie wierzę i nie będę zbawiona? dlaczego powiedzmy rodzi sie male dziecko smiertelnie chore, czesto nawet po latach nie zdatne do samodzielnego myslenia?nie spodoba ci sie to, ale mysle, ze za kare.jest powiedziane, ze ciezkie grzechy beda sie manifestowac w calych pokoleniach.nawet czyjes dalekie potomstwo moze byc przeklete za sprawa jego grzechu.bog moze okazac komus laske.. czemu komus , nie wszystkim? jest tak jak z jezusem, spotykal rowniez sparalizowanych na swej drodze..przynosili mu chorych, i uzdrawial ich.zawsze jednak tych, ktorzy przecieli jego droge.mysle, ze swietny motyw stanowi tu przyniesie do jezusa pewengo sparalizowanego, ktory sam nigdy by nie dal rady, i ze tlum byl wielki, jego bracia zdjeli dach domu, w ktorym byl jezus..i mu go podali. a on go uzdrowil.mysle, ze bardzo duzo moze modlitwa.mysle, ze mozna kogos pomoc przeciac droge boga, ale jesli dana osoba nie bedzie w stanie przyjac daru,wyrok juz zapadl.wiele jest w pismie o konsekwencjach grzechu, jaki beda ponosic cale pokolenia. "3. Dlaczego mój KOT nie może zmartwychwstać? (oczywiście jeżeli ludzie upośledzeni mogą - mój kot i ktoś ciężko chory, np. na silny zespół Downa zapewne w podobny sposób są niezdolni do wyższych refleksji). Kocham moje koty, nie rozumiem, czemu nie mają miec duszy??????? Ich spojrzenie jest często mądrzejsze niż niektórych dwunożnych." bo kota bog nie stworzyl na swoje podobienstwo.stworzyl go dla czlowieka, nie dla siebie. "4. Czemu wg religii MUSZĘ mieć dzieci - a może ja dokładnie nie wiem, jakl to jest. Ale to: "Idźcie i rozmnażajcie się". Nie chcę mieć dzieci. Czy to grzech?" nie musisz miec dzieci.lepiej jest je miec, ale nie musisz ich rodzic.wiele o tym mowi pawel, i sam siebie poleca mowiac "wezcie ze mnie przyklad, i nie kojarzcie sie".chyba wlasnie w ten sposob katoliccy ksieza maja swoje sluby,choc te sa bez sensu.jezeli nie ma w tym zupelnego dobrowolnego oddania bogu, taki slub obietnicy bardziej moze zaszkodzic.stawiasz bowiem sobie 11 przykazanie, ktorego mozesz nie wypelnic (jako ksiadz), albo bedzie cie nekalo sumienie, kiedy bedziesz pozadal.poza tym, ow fragment idzcie i rozmnazajcie sie, moze miec rowniez to samo znaczenie co "jestescie moimi dziecmi, bo we mnie wierzycie.ciesze sie, kiedy jest was wiecej."nie musi wiec chodzic o narodzenie z ciala, ale z ducha. 5. Sam początek, tzn. stworzenie świata, złamanie zasad i wygnanie Ewy i Adama z Raju to moim zdanie bardzo naciąganaq bajka uzasadniająca całe zło. Przecież Bóg ich stworzył, Bóg, który jest wszechmocny i wszechwiedzący - czyli od samego początku WIEDZIAŁ, że zgrzeszą. Czemu Jego zdaniem tak miało być. Nie rozumiem. "bo dla boga jeden dzien moze by Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: do onnahi..onahatoo..onnahito..on...... IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 04.12.01, 17:48 czesc, kurcze, chyba nie wszystko zamarkowalem, i ucielo mi odpowiedz:-) czemu wiec, skoro wszechmogacy bog wiedzial co sie wydarzy, do tego dopuscil? bo uczynil cie wolnym czlowiekiem, i nie skazal tylko na siebie.i tak sie wszystko na nim skonczy, ale nie musisz chodzic jego sciezkami. bog patrzy teraz coprawda na nasza smiertlenosc, i slabosc bez niego, ale pozostawil nas wolnymi. hmm, moze woli jednego, ktory przyjdzie do niego z wlasnej woli, i powie mu "ojcze kocham cie ", niz tysiace , ktore musialby do tego zmusic.o jablku juz pisalem.jego miejsce w raju uwidacznia nie ograniczenie, ale wolnosc wyboru.ludzie wybrali jablko...innymi slowy, siebie, swoja chwale.oddalajac sie jednak od stworzyciela....sa nadzy, smiertelni, choruja...itp. ale nie mozna chyba powiedziec.."to wina boga" Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Chyba sie nie dogadamy :( 04.12.01, 22:18 Wychodzimy z zupelnie roznych zalozen. Dla Ciebie swiat jest kara za grzechy Dla mnie swiat jest radoscia (a stwierdzenie, ze noworodek umiera w ramach kary uwazam za absurd - to klamstwo, zawisc i inne o ktorych piszesz, ktore pojawiaja sie pozniej - wg mnie pojawiaja sie jako efekt procesu wychowania - po prostu... Ja zakladam, ze czlowiek jest z gruntu dobry. W kazdym razie JA jestem z gruntu dobry - nie widze powodu, aby uwazac, ze jestem inny niz pozostali, wiec...oni tez sa z gruntu dobrzy) Ty uwazasz, ze czlowiek jest stworzony na podobienstwo Boga, a zwierzeta nie Ja uwazam, ze albo i czlowiek, i zwierzeta, albo tylko zwierzeta. Wystarczy sobie popatrzec na efekty "panowania" czlowieka na ziemi... Jesli Bog dziala podobnie, to ja wysiadam z tego autobusu. Ty uwazasz za logiczne, ze ludzie cierpia za "grzech" spowodowany przez kogos wiele tysiecy lat temu Dla mnie jest to tyle samo co hiszpanska wendetta - wqyrzynanie sie w pien z pokolenia na pokolenie, w sprawie, ktora od wiekow jest nieistotna Ty uwazasz, ze dawanie wolnej woli i wyboru ludziom nie przeszkadza w wyrzynaniu tych, ktorzy wybrali "zle" Ja uwazam, ze jesli dajemy czlowiekowi wybor - badzmy konsekwentni i dajmy mu zyc spokojnie, a "sady" odbedziemy po jego smierci I tak dalej, i tak dalej - Zbyt fundamentalne roznice nas dziela, abysmy doszli do jakichs wnioskow... Odpowiedz Link Zgłoś
onnanohito Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 05.12.01, 00:43 Dzięki Kwieto, że się tu wypowiedziałeś - ja tylko przeczytałam tomkam wypowiedź i nie miałam siły, żeby znowu w kółko to samo. Poza tym, gdybym chciała się ustosunkować do wszystkich treści, to zajęłoby to z dziesięć stron. Cóż. Dobrze, że nie będę miała dzieci. Sądząc po moich przodkach - same z wadami koszmarnymi by się rodziły, nie wspominając o grzechu pierw. Co za koszmar. Dla mnie w tym wszystkim jedna sprawa jest niesamowita. Gdzie tu DOBROĆ? Miłość? Za grzechy będzie cierpiało wiele pokoleń. Paranoja!!!!!!!!! I to, że ludzie rodzą się źli i to że uposledzeni nie będą zbawieni ... RATUNKU. Idę odetchnąć świeżym powietrzem Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 05.12.01, 09:40 No wiec wlasnie ja tez tego nie rozumiem - bo wychodzi na to, ze czlowiek jest zlym, krwiozerczym, klapiacym ociekajaca krwia paszczeka stworem, a gniewny Bog usiluje go trzymac w ryzach... Jak juz wspomnialem, dla mnie czlowiek jako taki, z gruntu jest dobry, a od modelu zamordyzmu zawsze wolalem wspolprace... No ale to sie w ramach biblii nie miesci. A idee grzechu pierworodnego uwazam za zwykle swinstwo. :(( P.S. Nie dyskutujmy juz na ten temat, to meczace Odpowiedz Link Zgłoś
anomen Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 08.12.01, 01:04 Człowiek nie jest tak zły, jak by mógł być, ale jest całkowicie skażony. Innymi słowy, nie ma w nas nic, co by mogło się podobać Bogu. Tak jest. Twoje sumienie mówi Ci to samo. Co do grzechu pierworodnego - jak myślisz, skąd bniora się wludziach poczucie niskiej wartości? brak samorealizacji? zrozumienie pojęć (samych - potrzebych do wartościowania w jakimkolwiek systemie) dobra i zła? Biorą się z naszej moralnej natury. W naturze człowieka jest znać dobro i zło od Upadku. I - niestety - nie jesteśmy w stanie od tego zła w nas uciec. Wartościujemy swoje zachowanie, nieuchronnie, i stąd nasze kłopoty. Więc lepiej wierz w Boga (konkretnie Chrystusa jako jedynego posrednika pomiędzy ludźmni a człowiekiem)i pokutuj. To się w Biblii nazywa nawrócenie. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 08.12.01, 01:13 No wiec potwierdza sie teza, ze sie nie dogadamy - wedlug mnie czlowie nie jest ani skazony, a moje sumienie mowi mi, ze czynie dobrze, robiac to co robie. Poczucia niskiej wartosci nie obserwuje. Wiec wyjscia sa dwa: albo z ta teoria na temat "grzesznej natury czlowieka" i jego "skazenia" jest cos nie tak, albo ja jestem po prostu swietym... Aureolki nad glowa nie zauwazylem, wiec drugie wyjscie raczej odpada... Sek w tym, ze Ty mi nie uwierzysz, ze nie mam wyrzutow sumienia, i ze czuje sie "z gruntu dobry" a ja nie potrafie tego udowodnic, bo to moje wewnetrzne uczucie. Z drugiej strony, Ty mi nie udowodnisz, ze czlowiek jest "skazony", i dlaczego taki mialby byc. Wiec nie nawracajmy sie wzajemnie na "jedynie sluszna wiare" i idzmy swoja droga... Odpowiedz Link Zgłoś
anomen Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 08.12.01, 21:45 kwieto napisał(a): a moje sumienie mowi mi, ze czynie dobrze, robiac to co robie. Poczuci > a niskiej > wartosci nie obserwuje. wszystko, co robisz, robisz w zgodzie z przyjętymi przez siebie samego normami? nie znasz uczucia wyrzutów sumienia? wstydu? nic nie ukrywasz? nie starasz się czasem czegoś naprawić? zmienić? nie łapiesz się czasem na dziwnym uczuciu, że zrobiłeś coś, na myśl o czym skręca ci zoładek, a juz nie mozesz tego naprawić? nie odczuwasz czasem, że coś ważnego zaniedbałeś? kogoś skrzywdziłeś? zignorowałeś? Odpowiedz Link Zgłoś
onnanohito Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 08.12.01, 09:18 Jak mozna w rozmowie urzyć sformyułowania:"Więc lepiej wierz w Boga i pokutuj"? RATUNKU. Chyba znikam z tego wątku, bo sie duszę. Więcej nic nie powiem, bo się co niektórzy poobrażają a inni utwierdzą w przekonaniu, żem grzesznica. Jeszcze jedno - myślę ciągle o tym, co napisał TomekM, że wady genetyczne, choroby inne noworodków itd. są karą za grzechy ich przodków. Myślę o tym, włosy mi się jeżą na głowie i nie rozumiem jak można żyć z takim przekonaniem? No chyba, że w takiej atmosferze jak w szpitalu bez klamek. To jest dla mnie najgorszy koszmar z horroru. Wyobrażam sobie wciąż i wciąż - kobieta rodzi chore dziecko i WIERZY, że to za grzechy przodków. Nieeeeeeeeeee Odpowiedz Link Zgłoś
anomen Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 08.12.01, 21:47 onnanohito napisał(a): > Jak mozna w rozmowie urzyć sformyułowania:"Więc lepiej wierz w Boga i pokutuj"? normalnie. składasz litery w słowa, a słowo w zdanie. Masz jakieś zastrzeżenia co do metody? A może co do przesłania? uważasz, że przesłanie: wierz w Boga i pokutuj z jakiegos powodu na starcie jest niewłaściwe? Dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: NA PEWNO sie nie dogadamy :( 08.12.01, 23:33 Bo narzuca "jedynie sluszna wiare" i nie dopuszcza innych wyjsc. ZERO tolerancji. Nie wiem czy wierze w Boga, a pokutowac nie mam za co. Przynajmniej jedna sprawa mi odpada... Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: do Tomekm 05.12.01, 10:23 Napisałeś:... " na tym polega roznica miedzy wielkim hune, ktory podlozyl ci zinterpretowany przez siebie tekst pisma" Dawno sie tak nie usmialam. Chodzilo mi oczywiscie o cala folozofie Kahunow i ich widzenie swiata, w tym rowniez ich zrozumienie nauk z Biblii. Swoja droga dziwie sie, ze jestes przeciwny kosciolowi, a tak upierasz sie przy Biblii i swoim jej zrozumieniu. A zatem i ty masz SWOJEGO Boga, tak jak i my. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomekm Re: do reginna IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 06.12.01, 12:31 czesc, rzeczywiscie sie nie dogadamy... powstalo chyba ogolne przekonanie ze bog jest okrutny.zgadzam sie ze do czasow ofiary jezusa tak bylo.bog byl rzeczywiscie surowy.i nie dziwie sie ze trudno komus zrozumiec, jak milosc moze byc tak surowa.chcielibysmy wszyscy aby bog spelnial dokladnie takie same normy, jakie naszym zdaniem sa sluszne, aby to co wazne, dobre czy zle dla ludzi, bylo tak samo wazne, dobre, czy zle dla boga, zas jego jako sedziego widzielibysmy najchetniej faceta z dlugimi wlosami z wyluzowanym spojrzeniem,w trampkach, i krotkich spodenkach, pociagajacego browarek. notabene grzechow, ktore ciaza rowniez na pokoleniu, nie chodzilo mi o tysiacletnie wiezy, ale chociazby o grzechy z ojca lub matki. zas do wypowiedzi regginy: "Swoja droga dziwie sie, ze jestes przeciwny kosciolowi, a tak upierasz sie przy Biblii i swoim jej zrozumieniu. A zatem i ty masz SWOJEGO Boga, tak jak i my." powinnas chyba dodac kosciolowi katolickiemu w jego formie...jesli cie dobrze zrozumialem.tak..jestem?dlaczego?bo dla wielu kosciolow, w tym katolickiego wspolnym mianownikiem w ich sluzbie jest wlasnie pismo swiete, ktore najzwyczajniej w swiecie lustruje same koscioly.(pewnie dlatego az do 16 wieku, w polsce jeszcze pozniej, biblia postanowieniami soborow wedlug kosciola katolickiego znajdowala sie na liscie ksiag zakazanych. poza tym kazdy zarzuca tu okrucienstwo wierzacych za czasow przed jezusem, kiedy obowiazywalo jeszcze stare przymierze.natomiast nikt, rowniez sposord katolikow nie wspomnial o ich morderstwach zaledwie kilkaset lat temu (nowe przymierze, poprzez jezusa).ale okej, w zasadzie nie o tym byla mowa. poza tym sposob w jaki rozumiem ja biblie nie jest taki niespotykany.po prostu bardziej sprzyja nauce kosciola protestanckiego, zielonoswiatkowego. jesli ktos powiedzialby o sobie "jestem muzulmaninem", czy "jestem katolikiem "..protestantem,czy wodzem zulusow, ale jednoczesnie wierzy slowu boga, i wedlug niego zyje...wszyscy tworzymy wowczas jeden kosciol.(nie religie).i mozemy nawet o sobie nic nie wiedziec. zas okreslenie.."swoj bog",tak, tak wlasnie jest.wierze w boga, w jakiego wierze.kazdy ma swojego boga, nawet ten ktoremu sie wydaje ze nie ma.tak wiec i ja mam. a co jest twoja biblia reginna? Odpowiedz Link Zgłoś
reggina Re: do reginna 06.12.01, 12:56 Czesc, caly czas wydawalo mi sie, ze bronisz jedynie slusznej racji kosciola (katolickiego), dlatego tak mnie zaskoczyl twoj poprzedni post. Czy kiedy pisalam, ze wierze w Boga, ale nie w religie nie byles przeciwko mnie? Nie chce mi sie czytac ponownie Twoich starych wypowiedzi, bo sa takie dlugie... Moze mi sie cos pomylilo? Nie mam swojej Biblii, jedynej madrej ksiegi, w ktorej znajde odpowiedz na wszystko. Codziennie prosze Boga, zeby wskazywal mi droge, zeby mnie prowadzil. Mowie mu czego pragne i prosze o pomoc w osiagnieciu celu, jezeli nie jest sprzeczny z wola Boga. Zawsze, gdy programuje cele, dodaje "Niech to, lub cos lepszego, stanie sie udzialem wszystkich z tym zwiazanych". Pozostawiam w tem sposob ostateczna decyzje Bogu, bo mam swiadomosc, ze nie zawsze to, co nam wydaje sie dobre, jest takie w istocie. Ale "proscie, a bedzie wam dane" wiec prosze o rozne rzeczy, wielkie i drobne. Zyje z Bogiem na co dzien. To wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Acro Dyskusja IP: *.bialystok.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.01, 23:01 Ludziska! Nie kończcie tej dyskusji! Bardzo fajnie się Was czyta. żeby Was uaktywnić, to dwa problemy: - zatem, jeśli dobrze zrozumiałem, to tylko dlatego, że miałem pecha nie zostać oświecony i w związku z tym nie ma we mnie wiary, czeka mnie kara? - ciągle nie rozumiem, po co ten cyrk z życiem, skoro Bóg wie wszystko, więc może nas od razu umieścić odpowiednio w loży w niebie, celi w czyścu czy klatce w piekle. I jeszcze taka refkelksja. Nie macie wrażenia, że generalnie znajomość Biblii, myśli i filozofii kościoła jest znacznie wyższa wśród ateistów, agnostyków itd niż wierzących. Jest do przyczyna czy skutkiem? Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Refleksja 07.12.01, 23:14 Bo ateisci i agnostycy wiedza dlaczego nie wierza w Boga albo watpia. A do tego znajomosc Biblii jest niezbedna, bo trzeba wiedziec z czym sie nie zgadzasz, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
anomen Re: Refleksja 08.12.01, 21:53 wcale nie. wystarczy, że tak ci sie wydaje. zresztą, każdy znajduje odpowiednią wymówkę dla sowjej niewiary - odpowiednią dla jego poziomu. sednem jest tak czy inaczej brak chęci poddania się, czyli ukorzenia przed objawionym autoryatywnie Bogiem. Odpowiedz Link Zgłoś
kwieto Re: Refleksja 08.12.01, 23:35 Kiedy mi sie zaden Bog autorytatywnie nigdy nie objawil, wiec nie mam sie przed kim ukorzyc... Druga sprawa - nie mam sie za co ukorzyc. Odpowiedz Link Zgłoś
toi Re: do Tomekm 08.12.01, 23:50 Kochani, skonczmy juz ten watek, to jest nudne, wszyscy sie powtarzaja pzdr! Toi Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mika Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.lubin.dialog.net.pl 09.12.01, 18:16 Ze mna to jest tak.Generalnie nie wierze w Boga.dla mnie moim "Bogiem" jest moje sumienie. To ono mowi mi jak mam w zyciu postepowac, co jest dobre a co zle. To ja jestem dla siebie najwyzszym sedzia. Jakos nie potrafie przyjac do wiadomosci ze gdzies tam istnieje cos lub ktos kogo nawet nie potrafie sobie wyobrazic o zobaczeniu nie wspominajac. Jednoczesnie uwazam GLOWNE zalozenia wiary za calkiem rozsadne. Gdyby wszyscy postepowali wedlug dekalogu, to zycie byloby piekne. Inna sprawa ze moj wlasny, osobisty "dekalog" niewiele sie rozni od tego z Biblii. Co do pojecia "Szatana", to adekwantnie wedlug mnie jest to uosobienie naszych slabosci, pokus.No i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bartek Re: czy wierzysz w Boga? kim dla Ciebie jest? IP: *.ltk.com.pl 09.01.02, 20:38 Mnie sie zdaje ze nie jest tak naprawde wazna wiara czy niewiara w Boga, bo znam takich co deklaruja ze wierza, a nie chodza do kosciola i w zyciu sa czesto po prostu zli (oklamuja najblizszych, bija slabszych, sa nieuczciwi wobec swoich zyciowych partnerow itp.). Ja wierze ze Bog istnieje, do kosciola nie chodze, ale mysle ze jestem dobrym czlowiekiem na codzien tzn. nie zabijam, nie kradne, jestem po prostu uczciwy. To tyle pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziejka Re: czy wierzysz w Boga? 07.04.02, 00:01 wierze czuwa nade mna mowie do niego dziekuje mu Odpowiedz Link Zgłoś