Mam PROBLEM, prosze poradzcie...

IP: *.pppool.de 30.03.03, 00:15
witajcie,
no wiec tak: mam 25 lat, studiuje w niemczech, wcale mi sie nie przelewa a na
kolacje od tygodnia jem juz chleb tostowy z twarogiem, bo oszczedzam..
Niestety, moja rodzina ma mnie za bogacza, wykorzystywali mnie przez 2 lata,
ale wowczas faktycznie mialam pieniadze bo pracowalam na czarno, nie
studiowalam, nie wynajmowalam mieszkania i co zarobilam to niemal przywiozlam
calosc do polski. no i dzielilam sie z rodzinka, bratu pozyczylam najpierw
200 zl, po paru miesiacach 600 zl, oczywiscie dzis nawet brat nie powie
przepraszam ani nie czuje sie w obowiazku poruszyc ten temat. Siostrze
pozyczylam 1000 zl na dokonczenie remontu mieszkania, potrzebowali, maja male
dzieci, tak wiec uleglam. Mamie zaplacilam dlugi ok 2000 zl, ale mama
faktycznie potrzebuje pomocy tak wiec wspieram ja finansowo na tyle na ile
moge (50 euro miesiecznie dostaje ode mnie regularnie) Zawsze tez dzieciom i
rodzenstwu, rodzinie kupowalam prezenty wracajac do kraju, siostra zawsze
dostala albo perfumy albo jakies drozsze kosmetyki. Siostra mi okropnie
zazdrosci, ze nie wpakowalam sie w malzenstwo, ciaze i ze sama sie realizuje
w zyciu (nie mam nic, nic nie osiagnelam, ale jestem mloda, mam jakies tam
cele i nie tkwie w nieudanym malzenstwie) Siostra (majaca 33 lata) w
awanturze wykrzyczala mi, ze ja nie wiem nic o zyciu, ze ja mam ze wszystkim
latwiej, ze kiedy ona startowala w zycie bylo ciezej itp.. Zawsze sa winni,
tylko nie ona. Ja zas jestem czarna owca w rodzinie i obiektem zazdrosci bo
przeciez zyje w niemczech, robie sobie co chce a pieniadze zapewne mi z nieba
spadaja - tak moje rodzenstwo to widzi. W dodatku nie szanuja mnie, kiedy
kupowalam jedzenia na rodzinne spotkanie przy grillu na wsi, a robilam to po
to, aby nie nadwyrezac cienkich portfeli rodziny (moj portfel tez cienki, ale
raz sie zyje, nie mialam wielkich wydatkow wiec wolalam wydac pieniadze w
rodzinie) - wowczas szfagier podsmiewal sie "sponsorka przyjechala" itp..
Cholernie to boli, kiedy siostra ma mnie za nieodpowiedzialna smarkule, nie
wiedzaca nic o zyciu, bo nie urodzilam dziecka, nie zmienialam pampersow i
nie umiem ugotowac zupy pomidorowej - ale jakos nie doceni mnie ze zyje po
prostu inaczej, co nie znaczy ze jestem gorsza, to tez ciezka praca wyjechac
sama do obcego kraju (nie za bardzo lubianego w dodatku), odczuwac samotnosc,
stres, zarobic na siebie, uczyc sie jezyka, poradzic sobie na obczyznie,
kiedy stres wywolywala we mnie pierwsza jazda metrem, juz nie wspomne o
tysiacu innych rzeczy. Zmagalam sie z tym wszystkim, ciagle pamietajac o
rodzinie. Zalatwilam prace kuzynowi, mieszkal u mnie 3 miesiace, niby mial
odlozyc na studia (pod tym pretekstem mu pomoglam) ale kuzynek jak tu
przyjechal, tak balowal dniami i nocami, wracal podpity a do domu zawiozl
bodajze 200 euro (chodz mogl i 2000), tak wiec ponownie dalam sie wyrolowac,
bo utrzymywac faceta, specjalnie dla niego kupowac jedzenie przez 3 miesiace
(sama jem malo i 2 razy dziennie), oplacic tel, internet (i jeszcze sciagnal
mi dialer jakichs stron porno, znajomy musial czyscic komputer a ja sie
czerwienilam troche ze wstydu) i to wszystko po to aby kuzyn mial wakacje..
Wiem, moja wina, ale tak to jest kiedy chce sie byc dobrym.. tyle tylko, ze
ja od 2 lat nie mialam porzadnych wakacji i za koszta wydane na kuzyna
moglabym sobie sprawic urlop. Czuje sie jak frajerka, i chyba nia jestem :((
Teraz dopiero sklocilam sie z siostra: pozyczylam im kamere video, bo
narodzilo sie kolejne dziecko, a drugie szybko rosnie, tak wiec w
pazdzierniku bedac w polsce, zawiozlam kamere i powiedzialam, ze pozyczam im
ja do grudnia, niech przez miesiac sobie kameruja dzieciaczki (w koncu tak
szybko rosna), i cieszyli sie, a ja rowniez, ze sprawilam im radosc. Juz
przestalam pozyczac im pieniadze, bo nigdy nie oddawali ale tego sie nie
spodziewalam - nie chca mi do dzis oddac kamery, nie maja jej w domu, nie
wiem co z nia zrobili, siostra i szwagier sa jeszcze wielce obrazeni, ze sie
upominam (bo oni biedni w polsce a ja wolny ptaszek bez obowiazkow, w
niemczech i jak ja smiem robic im stres) Obrazeni sa, ze upominam sie o moja
wlasnosc, na ktora sama ciezko zapracowalam i jest (albo i byla) to jedna z
niewielu rzeczy jakie posiadam. To oni dostali mieszkanie po naszym tacie,
jak i inne wsparcie, nigdy sie nie upominalam o czesc dla mnie, ale skoro juz
sama sobie zarobilam na cokolwiek, to jakim prawem mi nie chca tego oddac ??
Podejrzewam, ze albo sprzedali komus, albo oddali do lombardu, sama juz nie
wiem, teraz sie poklocilismy a oni maja komorke ciagle wylaczona (ostatnio
dzwonilam i prosilam o zwrot) Nie bede jechala specjalnie do polski aby ich
osobiscie poprosic o moja kamere. Teraz juz nie popuszcze, powiedzialam
sobie, ze mam gdzies moja siostre skoro mnie nie szanuje, nie bede ich
odwiedzac i utrzymywac kontaktow, zero prezentow, tylko grzecznosciowe
rozmowy o pogodzie itp.. Niestety, to jeszcze ja czuje sie winna (ktos z
rodziny stwierdzil "po co pozyczalas", "taki zwyczaj nie pozyczaj", "ale ty
naiwna jestes") - czy dlatego jestem winna, ze chcialam aby mieli pamiatke
oni i ich dzieci, aby ponagrywali sie, a nie sadzilam ze posuna sie az do
tego stopnia..

Teraz prosze, poradzcie mi i powiedzcie jakie bledy popelniam, jak mam
wybrnac z sytuacji, jak sprawic aby mnie szanowali a nie podsmiewali sie, i
co robie zle, prosze, poradzcie i napiszcie cokolwiek, bo ja mam metlik w
glowie. A moze to ja przesadzam, moze oni mysleli, ze nie bede chciala tej
kamery spowrotem i zrobili z nia co chcieli, moze nie mieli pieniedzy na
podstawowe wydatki i jakos sie poratowali, sprzedajac sprzet..? I czy moja
dezycja o zerwaniu wiezi i kontaktow jest sluszna, czy co wg Was powinnam
zrobic ? Mnie juz to po prostu meczy, ciagle zamartwianie sie i staranie o
akceptacje, harmonie wsrod nas. Czuje, ze siostra mi zazdrosci ("mi sie niby
powodzi w zyciu a ona nie ma pieniedzy na porzadne perfumy") i przez to tez
czuje niechec do mnie, jest to pewne, bo myslalam o tym juz wielokrotnie i
wszystko wskazuje na to, ze siostra odczuwa zawisc, zazdrosc, moje
opowiadanie o mej codziennosci (naprawde jestem zwyczajna, tyle tylko ze
wieczna wesola optymistka ze mnie i nigdy nie narzekam na los, a sama staram
sie malowac moj swiatek) wzbudza w niej jakas niechec. Zdradzaly o tym
wzdychania typu "eh.. ty to masz szczescie, tobie sie lekko zyje" czy "jakbys
sie urodzila 10 lat wczesniej, w komunie, to bys zobaczyla jak to bylo wtedy
ciezko" - tyle tylko, ze jej kolezanki z tego samego rocznika maja 1 dziecko
albo wcale, pokonczyly studia, wioda lepsze zycie, a wiec jednak wziely los w
swoje rece, a nie jak moja bierna siostra zwala wine na wszystko (rodzina nie
taka, rodzice nie wspierali, politycy do dupy, kraj oszukuje, czasy ciezkie
itd..) Wiem tez, ze moja siostra miala ambicje, cele, chciala wlasnie sie
jakos w zyciu realizowac, ale w wieku 19 lat zaszla w ciaze, teraz udaje
szczesliwa, ale jest zgorzkniala, a moja obecnosc dziala na nia jeszcze
bardziej dolujaco, bo wowczas widzi swoja sytuacje w jeszcze gorszych
barwach. Na meza nie raz narzekala, ale niegdy nie chciala sie rozwiesc, bo
jak samotna kobieta ma poradzic sobie z dzieckiem - tyle, ze wiele innych
kobiet daje sobie rade i uwalnia sie z nieudanych zwiazkow. Naprawde przykro
mi, kiedy wiem, ze ona ma ciezko, ale przeciez to nie moja wina, tymczasem
niektorzy w rodzinie tak sie zachowuja, jakbym ja z powodu ich gorszej
sytuacji powinna na nich pracowac, ich utrzymywac i ratowac ich zycie.
Cholernie mi zle, bo przed laty ani brat ani siostra nie zabrali mnie nawet
na lody, ani na spacer, jak pozakladali rodziny a ja chodzilam do liceum w
polsce, mieszkalismy pare ulic dalej od siebie, nawet nie zaprosili mnie czy
mamy na obiad, pamietam ze nie moglam na nich liczyc. Teraz, kiedy to ja
jestem samodziel
    • Gość: ToeToe Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.ihug.net 30.03.03, 07:52
      Szczera rozmowa z siostra (kawe na lawe). Nie masz zadnego obowiazku im
      pomagac (mozesz miec co najwyzej checi, ale w Twojej obecnej sytuacji, powinnas
      przede wszystkim zadbac o siebie).. Kazdy jest kowalem swojego losu, pamietaj o
      tym.
      Pozdrawiam,
      tt.
    • Gość: epafras Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.elektrownia.rybnik.pl 30.03.03, 12:42
      Ja również myślę podobnie. W takich sytuacjach należy porozmawiać i
      przedstawić sowją sytuację, że nie jest do końca tak jak oni myślą. Porozmawiaj
      z nimi o tym co napisałaś w liście - tylko spokojnie, łagdonie i bez nerwów.
      Nie chodzi o to, żeby ich obwiniać i oskarżać (w ten sposób można aerwać
      kontakty na zawsze) ale żeby wyjaśnić sobie całą tą sytuację. Z tego co piszesz
      to rodzina nie wie jaka jest Twoja prawdziwa sytuacja, powiedz im więc o tym!!!
      Trochę widzę w tym też Twojej winy, nawet więcej niż trochę, bo to Ty
      przyzwyczaiłaś ich do tego, że dajesz a oni biorą. Powinnaś zaprzestać stałego
      obdarowywania swojej rodziny wszystkim co masz - jak widzisz nie wyszło to na
      dobre. Słyszałem kiedyś taki przykład:przyjaciólka wygrała dużą sumę pieniędzy
      i postanowiła kupić sojeje przyjaciółce samochód. Kiedy już go kupiła i
      podarowała jej to ich przyjaźń się skończyła...!!! Dlaczego??? Bo to nie był
      najnowszy model samochodu!!!Tak więc ostroznie z prezentami. Z reguły rzeczy
      które łatwo przychodzą nie są należycie ocenione. A wracając do drugiej strony
      to wypadałoby ocenić Twoje gesty, brak wdzięczności jest tu nie na miejscu i
      nie i nie świadczy zbyt dobrze o nich. Ludzie są generalnie egoistami, z natury
      są samolubni. Dając im więcej niż potzrebują rozbudzasz ich samolubstwo na
      łatwą korzyść, a oni kierując się tą chęcią osiągnięcia korzyści zapominają o
      wdzięczności. Piszę z pracy, nie mam więc za dużo czasu. To tak w skrócie....
      Pozdrawiam i życzę powodzenia!!!
    • Gość: Alla Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.a2000.nl 30.03.03, 17:43

      Sama juz sobie odpowiedzialas na pytanie co robic w tej sytuacji - wiesz ze
      jestes wykorzystywana i wiesz ze powinnas powiedziec "dosc". Mimo ze twoje
      racje sa jak najbardziej sluszne i twoim obozwiazkiem jest pomyslec przede
      wszystkim o sobie, ulozyc sobie zycie - czujesz sie winna - ze cos powinnas
      jednak swojej rodzinie dac. Ale z czego masz dawac?? Przeciez sama nie masz. To
      nie te czasy kiedy po wyjezdzie za granice mozna bylo w Polsce udawac bogacza -
      czasy sie zmienily i przelicznik jest inny.
      Dziewczyno, powiedz "dosc" bez poczucia winy. Nie musisz od razu zrywac z
      rodzina - wytlumacz im jak zyjesz, ze ci sie nie przelewa. Jak oni zerwa - to
      ich sprawa. Nie czuj sie z tego powodu zle. Inaczej beda cie lekcewazyc.
      Wlasciwie nie masz wyboru. Porozmawiaj, spokojnie wytlumacz. Jak nie
      zrozumieja - trudno. Jak beda cie obgadywac i wyzywac od egoistow - wiedz, ze
      sie to ciebie nie tyczy. Zrobilas wiecej niz moglas. Teraz stop.
      Masz absolutna racje. Nie przejmuj sie niczym. I powodzenia :))


    • anahella Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... 30.03.03, 18:16
      Poczucie winy, w jakie sie wplatalas tworzy ten problem. Rodzenstwo ci
      zazdrosci - stad takie traktowanie. Na twoim miejscu bym pomyslala o prawnym
      rozwiazaniu podzialu majatku po tacie (mam na mysli to mieszkanie) i nie
      przywozilabym drogich prezentow rodzenstwu. Mialas dobre serce, a oni nie
      potrafili tego uszanowac.

      Siostra jest na tyle mloda, ze dziecinstwo spedzone w komunie nie powinno miec
      wiekszego wplywu na jej zycie. Ciaza, malzenstwo, dziecko to byl jej wybor a
      nie twoj. Jak uslyszysz ze masz lepiej, bo nie pamietasz komuny spytaj sie jej
      cyz ona wie jak ciezkie jest zycie emigranta: praca na czarno, brak
      ubezpieczenia, niepewnosc jutra, brak dachu nad glowa. Skoro mowi tak jak mowi
      moze po prostu ma ciasne horyzonty?
      • Gość: roxi Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.gt.saix.net 30.03.03, 19:41
        Moja droga jak przeczytalam twoj list, to tak jak bym, siebie widziala. Ja
        opuscilam kraj z jedna walizeczka, pozostawiajac rodzince wszystko co dostalam,
        wszystko na co zapracowalam. Cala rodzina oprocz ojca miala mi za zle to co
        zrobilam - "czarna owca". I tak jak ty sie litowalam bo w Polsce bieda, sama
        nie dojadalam ale realizowalam cala liste prezentow zamowionych przad kazdym
        moim przyjazdem. Wszystkie moje oszczednosci w Polsce oddalam matce plus co 2
        miesiace przesylalam ok. 1500 zl.Zanaczam wszyscy pracuja. Ale zawsze bylo im
        malo. Kiedy dowiedzialm sie czegos czego nigdy nie powinnam sie dowiedziec a
        mianowicie mja matka sprzedala grunt obiecany mi przez ojca. Szczerze to nie
        chodzi o grunt ale o fakt ze totalnie mnie olewano, bylam daleko i jedynie do
        czego im bylam potrzabna to bezwzrotne pozyczki. Ja tez mialam chwile kiedy
        potrzebowalam chociaz dobrego slowa, otuchy, ale od rodziny nigdy nic nie
        uslyszalam, oni tylko czekali na poje upadki aby mi powiedziec za to oni mieli
        racje. Przaciez ja mieszkam za granica pieniadze mi z nieba leca i niczego mi
        nie potrzeba. Teraz nie wiem co robic, pieniedzy na pewno oed mnie juz nie
        dostana, ale boli ze najblizsza rodzina i jak te hieny. Jezeli powiem o tym
        matce bedzie opowiadala po rodzinie ze jeszcze mi sie gruntow zachciewa a oni
        tam nie maja co jesc. Nie chce tracic kontaktow z rodzina bo kazdy kto mieszka
        na obczyznie wie jak to boli. j
      • Gość: roxi Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.gt.saix.net 30.03.03, 19:46
        Moja droga jak przeczytalam twoj list, to tak jak bym, siebie widziala. Ja
        opuscilam kraj z jedna walizeczka, pozostawiajac rodzince wszystko co dostalam,
        wszystko na co zapracowalam. Cala rodzina oprocz ojca miala mi za zle to co
        zrobilam - "czarna owca". I tak jak ty sie litowalam bo w Polsce bieda, sama
        nie dojadalam ale realizowalam cala liste prezentow zamowionych przad kazdym
        moim przyjazdem. Wszystkie moje oszczednosci w Polsce oddalam matce plus co 2
        miesiace przesylalam ok. 1500 zl.Zanaczam wszyscy pracuja. Ale zawsze bylo im
        malo. Kiedy dowiedzialm sie czegos czego nigdy nie powinnam sie dowiedziec a
        mianowicie mja matka sprzedala grunt obiecany mi przez ojca. Szczerze to nie
        chodzi o grunt ale o fakt ze totalnie mnie olewano, bylam daleko i jedynie do
        czego im bylam potrzabna to bezwzrotne pozyczki. Ja tez mialam chwile kiedy
        potrzebowalam chociaz dobrego slowa, otuchy, ale od rodziny nigdy nic nie
        uslyszalam, oni tylko czekali na poje upadki aby mi powiedziec za to oni mieli
        racje. Przaciez ja mieszkam za granica pieniadze mi z nieba leca i niczego mi
        nie potrzeba. Teraz nie wiem co robic, pieniedzy na pewno oed mnie juz nie
        dostana, ale boli ze najblizsza rodzina i jak te hieny. Jezeli powiem o tym
        matce bedzie opowiadala po rodzinie ze jeszcze mi sie gruntow zachciewa a oni
        tam nie maja co jesc. Nie chce tracic kontaktow z rodzina bo kazdy kto mieszka
        na obczyznie wie jak to boli. j
      • Gość: roxi Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.gt.saix.net 30.03.03, 19:46
        Moja droga jak przeczytalam twoj list, to tak jak bym, siebie widziala. Ja
        opuscilam kraj z jedna walizeczka, pozostawiajac rodzince wszystko co dostalam,
        wszystko na co zapracowalam. Cala rodzina oprocz ojca miala mi za zle to co
        zrobilam - "czarna owca". I tak jak ty sie litowalam bo w Polsce bieda, sama
        nie dojadalam ale realizowalam cala liste prezentow zamowionych przad kazdym
        moim przyjazdem. Wszystkie moje oszczednosci w Polsce oddalam matce plus co 2
        miesiace przesylalam ok. 1500 zl.Zanaczam wszyscy pracuja. Ale zawsze bylo im
        malo. Kiedy dowiedzialm sie czegos czego nigdy nie powinnam sie dowiedziec a
        mianowicie mja matka sprzedala grunt obiecany mi przez ojca. Szczerze to nie
        chodzi o grunt ale o fakt ze totalnie mnie olewano, bylam daleko i jedynie do
        czego im bylam potrzabna to bezwzrotne pozyczki. Ja tez mialam chwile kiedy
        potrzebowalam chociaz dobrego slowa, otuchy, ale od rodziny nigdy nic nie
        uslyszalam, oni tylko czekali na poje upadki aby mi powiedziec za to oni mieli
        racje. Przaciez ja mieszkam za granica pieniadze mi z nieba leca i niczego mi
        nie potrzeba. Teraz nie wiem co robic, pieniedzy na pewno oed mnie juz nie
        dostana, ale boli ze najblizsza rodzina i jak te hieny. Jezeli powiem o tym
        matce bedzie opowiadala po rodzinie ze jeszcze mi sie gruntow zachciewa a oni
        tam nie maja co jesc. Nie chce tracic kontaktow z rodzina bo kazdy kto mieszka
        na obczyznie wie jak to boli. j
      • Gość: roxi Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.gt.saix.net 30.03.03, 19:53
        Moja droga jak przeczytalam twoj list, to tak jak bym, siebie widziala. Ja
        opuscilam kraj z jedna walizeczka, pozostawiajac rodzince wszystko co dostalam,
        wszystko na co zapracowalam. Cala rodzina oprocz ojca miala mi za zle to co
        zrobilam - "czarna owca". I tak jak ty sie litowalam bo w Polsce bieda, sama
        nie dojadalam ale realizowalam cala liste prezentow zamowionych przad kazdym
        moim przyjazdem. Wszystkie moje oszczednosci w Polsce oddalam matce plus co 2
        miesiace przesylalam ok. 1500 zl.Zanaczam wszyscy pracuja. Ale zawsze bylo im
        malo. Kiedy dowiedzialm sie czegos czego nigdy nie powinnam sie dowiedziec a
        mianowicie mja matka sprzedala grunt obiecany mi przez ojca. Szczerze to nie
        chodzi o grunt ale o fakt ze totalnie mnie olewano, bylam daleko i jedynie do
        czego im bylam potrzabna to bezwzrotne pozyczki. Ja tez mialam chwile kiedy
        potrzebowalam chociaz dobrego slowa, otuchy, ale od rodziny nigdy nic nie
        uslyszalam, oni tylko czekali na poje upadki aby mi powiedziec za to oni mieli
        racje. Przaciez ja mieszkam za granica pieniadze mi z nieba leca i niczego mi
        nie potrzeba. Teraz nie wiem co robic, pieniedzy na pewno oed mnie juz nie
        dostana, ale boli ze najblizsza rodzina i jak te hieny. Jezeli powiem o tym
        matce bedzie opowiadala po rodzinie ze jeszcze mi sie gruntow zachciewa a oni
        tam nie maja co jesc. Nie chce tracic kontaktow z rodzina bo kazdy kto mieszka
        na obczyznie wie jak to boli. j
      • Gość: roxi Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.gt.saix.net 30.03.03, 19:54
        Moja droga jak przeczytalam twoj list, to tak jak bym, siebie widziala. Ja
        opuscilam kraj z jedna walizeczka, pozostawiajac rodzince wszystko co dostalam,
        wszystko na co zapracowalam. Cala rodzina oprocz ojca miala mi za zle to co
        zrobilam - "czarna owca". I tak jak ty sie litowalam bo w Polsce bieda, sama
        nie dojadalam ale realizowalam cala liste prezentow zamowionych przad kazdym
        moim przyjazdem. Wszystkie moje oszczednosci w Polsce oddalam matce plus co 2
        miesiace przesylalam ok. 1500 zl.Zanaczam wszyscy pracuja. Ale zawsze bylo im
        malo. Kiedy dowiedzialm sie czegos czego nigdy nie powinnam sie dowiedziec a
        mianowicie mja matka sprzedala grunt obiecany mi przez ojca. Szczerze to nie
        chodzi o grunt ale o fakt ze totalnie mnie olewano, bylam daleko i jedynie do
        czego im bylam potrzabna to bezwzrotne pozyczki. Ja tez mialam chwile kiedy
        potrzebowalam chociaz dobrego slowa, otuchy, ale od rodziny nigdy nic nie
        uslyszalam, oni tylko czekali na poje upadki aby mi powiedziec za to oni mieli
        racje. Przaciez ja mieszkam za granica pieniadze mi z nieba leca i niczego mi
        nie potrzeba. Teraz nie wiem co robic, pieniedzy na pewno oed mnie juz nie
        dostana, ale boli ze najblizsza rodzina i jak te hieny. Jezeli powiem o tym
        matce bedzie opowiadala po rodzinie ze jeszcze mi sie gruntow zachciewa a oni
        tam nie maja co jesc. Nie chce tracic kontaktow z rodzina bo kazdy kto mieszka
        na obczyznie wie jak to boli. j
      • Gość: roxi Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.gt.saix.net 30.03.03, 19:54
        Moja droga jak przeczytalam twoj list, to tak jak bym, siebie widziala. Ja
        opuscilam kraj z jedna walizeczka, pozostawiajac rodzince wszystko co dostalam,
        wszystko na co zapracowalam. Cala rodzina oprocz ojca miala mi za zle to co
        zrobilam - "czarna owca". I tak jak ty sie litowalam bo w Polsce bieda, sama
        nie dojadalam ale realizowalam cala liste prezentow zamowionych przad kazdym
        moim przyjazdem. Wszystkie moje oszczednosci w Polsce oddalam matce plus co 2
        miesiace przesylalam ok. 1500 zl.Zanaczam wszyscy pracuja. Ale zawsze bylo im
        malo. Kiedy dowiedzialm sie czegos czego nigdy nie powinnam sie dowiedziec a
        mianowicie mja matka sprzedala grunt obiecany mi przez ojca. Szczerze to nie
        chodzi o grunt ale o fakt ze totalnie mnie olewano, bylam daleko i jedynie do
        czego im bylam potrzabna to bezwzrotne pozyczki. Ja tez mialam chwile kiedy
        potrzebowalam chociaz dobrego slowa, otuchy, ale od rodziny nigdy nic nie
        uslyszalam, oni tylko czekali na poje upadki aby mi powiedziec za to oni mieli
        racje. Przaciez ja mieszkam za granica pieniadze mi z nieba leca i niczego mi
        nie potrzeba. Teraz nie wiem co robic, pieniedzy na pewno oed mnie juz nie
        dostana, ale boli ze najblizsza rodzina i jak te hieny. Jezeli powiem o tym
        matce bedzie opowiadala po rodzinie ze jeszcze mi sie gruntow zachciewa a oni
        tam nie maja co jesc. Nie chce tracic kontaktow z rodzina bo kazdy kto mieszka
        na obczyznie wie jak to boli. j
        • Gość: asienka Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.pppool.de 31.03.03, 11:07
          bardzo bardzo Wam dziekuje,podniesliscie mnie troche na duchu, mam jakas
          motywacje aby cos zmieniac w swym zyciu i nie dac sie wiecznie wykorzystywac.
          Tylko ciagle mam w glowie chaos i jakies poczucie winy, jakbym byla przestepca
          i jakas straszna wyrodna siostra planujaca jakis sabotaz :(( Nie wiem jak
          poradzic sobie z wyrzutami sumienia i uwierzyc, ze robie dobrze..
          pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje, wszystkim a szczegolnie anahelli :))
          p.s. jesli przyszly Wam do glowy jeszcze jakies porady, prosze piszcie, bo
          niestety rozmowa nic nie da, probowalam, ale wynik byl taki ze przez pol roku
          siostra sie do mnie nie odzywala, nawyzywala mnie wlasnie wtedy, ze nic nie
          wiem o zyciu i nie rozumiem jak im trudno, itp.. Listu nie napisze, bo nie chce
          aby byl pokazywany kolezankom, sasiadkom i abym byla obiektem drwin i plotek
          (choc i tak juz jestem) Natomiast mama i dziadkowie - do nich i tak nic nie
          dociera, biadola nad moim rodzenstwem, juz odkad pamietam (coz, nade mna tez
          biadolili) Nie powiem im "nie zamartwiajcie sie" bo to nic nie da, a kiedy
          prosilam siostre aby nie obarczala babci (chorej i starszej) jej codziennymi
          problemami (np narzekajac ciagle na wszystko), bo ona o tym na drugi dzien
          zapomni a biedna babcia placze po nocach i sie modli, bo biedne wnuczki maja
          zle.. Rozmowy niestety NIC nie przyniosa, bo moja siostra widzi tylko swoje
          racje i rozgrzesza siebie ze wszystkiego, ona nawet nie widzi swojej
          winy/wkladu w tym ze jej sie za rozowo nie powodzi - tak jakby byla marionetka
          a niedobry swiat nie podarowal jej palacu z ogrodem... Takze nie wiem, chyba
          zerwe kontakty albo ogranicze do minimum, po prostu zzera mnie to wszystko, nie
          radze sobie z emocjami, czuje sie samotna, glupia, durna, wstretna i siebie
          obarczam wina.. Niby juz widze sprawe jasno ale kiedy przyjdzie bezsenna noc,
          tesknie za siostrzencami, zal mi siostry, mam wyrzuty, ze wyjechalam itd..
          pozdrawiam
    • Gość: lalena Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.iprev.kci.net 31.03.03, 18:43
      Moja kochana,dobrze znam to poczucie winy wobec rodziny.eh,wiele by o tym
      pisac,...w podobnej sytuacji jestem ale moja rodzina nie jest az tak nachalna
      na szczescie.Mysle ze nie ma sensu dyskutowac z Twoja siostra,usprawiedliwiac
      sie, prosic o zrozumienie. Oni tego nie zrozumieja, zyja w innym
      swiecie,dlatego twierdze ze usilne proby aby postawili sie w Twojej sytuacji
      spelzna na niczym. Znam to dobrze ze swojego zycia. Czujesz sie pewnie troche
      samotna,pomagasz bo mysle ze pragniesz tej wiezi z rodzina,tak przynajmniej ze
      mna bylo.W koncu zostawia sie jakas czesc siebie tam w kraju,od korzeni
      czlowiek sie nie chce odciac, przez to mozna wpasc w te pulapke poczucia
      winy,mysle ze rodzina swiadomie lubie nie wywoluje w nas te wine my oczekujemy
      wsparcia ale kochana daleko nam do otrzymania tego,bo po prostu oni nas nie
      zrozumieja i koniec. Znam takie historie jak Twoja, moja nie jest az tak
      drastyczna,ale koleznanka zostala wykorzystana przez wlasna rodzine w ten
      sposob .Wyremontowala dom dla siebie,niestety dom nalezal ciagle do rodzicow,i
      gdy jej brat sie ozenil,rodzice zapisali dom na niego argumentujac to tym ze
      ona jest sama bez meza i dzieci,wiec nie ma wydatkow, to moze jeszcze pare lat
      popracowac za granica i moze sobie wybudowac dom.Przykre ale prawdziwe.
      Musisz sobie po prostu zrobic bilans,przemyslec do czego tak naprawde potrzebny
      Ci kontakt z rodzina, ile zyskujesz na tym ,ile tracisz,i nie ulegaj
      sentymentom,zycie w kraju zostawilas za soba,nie wracaj do niego nie ma
      sensu.Buduj wszyskto na nowo, jestes dzielna,sprytna dziewczyna,poradzisz sobie
      napewno bez nich.Nie pisz , nie tlumacz sie,nie musisz tego robic, jestes panem
      siebie,i nic nikomu do tego co robisz.Jezeli Twoja postawa nie zostanie
      zaakceptowana to jest to problem nie Twoj ale wylacznie Twojej
      rodziny.Wywolywanie poczucia winy w kims jest bardzo prymitywnym narzedziem
      kontrolowania drugiej osoby.Trzymam za Ciebie kciuki,trzymaj sie pozdrawiam
      • Gość: naiwna Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.pppool.de 01.04.03, 12:34
        Gość portalu: lalena napisał(a):

        > siebie,i nic nikomu do tego co robisz.Jezeli Twoja postawa nie zostanie
        > zaakceptowana to jest to problem nie Twoj ale wylacznie Twojej
        > rodziny.Wywolywanie poczucia winy w kims jest bardzo prymitywnym narzedziem
        > kontrolowania drugiej osoby.Trzymam za Ciebie kciuki,trzymaj sie pozdrawiam


        bardzo bardzo dziekuje, Twoj list pomogl mi, i masz racje w Twoich
        stwierdzeniach, podobne wnioski sama zaczynam niesmialo wysuwac. Coz, jakos to
        bedzie, w kazdym razie zadecydowalam, ze nie chce kontaktu z rodzenstwem a bede
        tylko wspierac finansowo mame, tak jak to z nia ustalilam. Pomagalam tez babci,
        niestety pieniadze (a nawet produkty zywnosciowe jak oleje, puszki, ktore
        wiozlam 800 km specjalnie dla niej) na drugi dzien ladowaly juz u siostry czy
        brata, wiec przestalam. Moj chlopak ktoregos dnia mnie wysmial,
        powiedzial: "wieziesz te wszystkie rzeczy, biegasz jak szalona po sklepach,
        targamy jak glupki, aby starszej babci zawiesc na zapas oleju, sokow, puszek
        rybnych a babcia zwyczajnie oddaje to dalej, to po co my wieziemy tyle km i
        targamy, dla twojego rodzenstwa, ktorzy sami sobie radzic powinni?" I on mial
        racje, takze przestalam robic za tragarza..

        p.s. w poscie pod nickiem asienka to jestem ja, zapomnialam po prostu
        odpowiedniego nicka :)) Jeszcze raz Wam dziekuje, a szczegolnie anahelli, ktora
        juz mnie kiedys wsparla :))
        • Gość: lalena Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.iprev.kci.net 01.04.03, 17:10
          kochana jezeli potrzebujesz wiecej wsparcia czy zwyklej rozmowy na ten temat
          to zapraszam na priv , lilly@gazeta.pl pozdrowka,trzymaj sie pa
          • Gość: jedza Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.pool.mediaWays.net 01.04.03, 20:44
            chcesz to masz problem. Znam takie znajome przypadki tutaj w Niemczech - nie
            jada do Polski,bo nie moga sobie pozwolic na prezenty i inne laskawosci z
            URBANA i podobnych luksusowych sklepow - chec,smieszna,bo w Polsce dobrze
            rozpoznawalna - imponowania za niewielka cene! Badz soba i daj innym byc soba!
            Zycze powodzenia w studiach! Naprawde i od serca.
            • Gość: soso Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: 195.41.66.* 02.04.03, 07:19





              Ja takze znam podobne historie. Opisze.

              Ale chce jeszcze napisac Ci cos innego. Nie mysle wcale, ze chodzi tu a
              pomaganie rodzinie. To jest dosc naturalne zachowanie. Mysle, ze sedno sprawy
              lezy w Tobie a dokladniej w tym, ze jestes z tych, co maja problemy z
              mowieniem 'nie'. I to moze nie w sensie doslownym ale kiedy jest beznadziejnie
              i widzisz, ze jestes wykorzystywana czy niedoceniana to boisz sie okazac swe
              rozczarowanie bo myslisz, ze stosunki rodzinne sie popsuja, moze przestana Cie
              kochac, itd. A to nieprawda.

              Teraz maly przykladzik z mojej rodziny. Jedna siostra (moja ciotka) wyjechala
              do Niemiec z mezem w 1980. On zmarl a ona zostala z 3 dzieci na glowie. W
              Polsce braciszek, mlodszy, 2 lewe rece, ciagle klopoty z praca. No wiec ona mu
              pomagala, finansowo, prezenty, zaproszenia do Niemiec. Tam takze zalatwila mu
              prace ale okazalo sie nagle, ze on ma klopoty z kregoslupem i nie moze
              (wystraczylo kilka godzin by uporczywe objawy wystapily). Okay, braciszek
              wrocil do Polski dalej kombinowal jak kon pod gore jakby to nie pracowac a zyc
              a siostra z 3 dzieci na glowie miala jeszcze i jego na glowie, jego zone i
              synka. On wykombinowal rente inwalidzka. Mial chody :-). :-(
              Po latach synek brata dorosl i nagle znalazl sie w szpitalu (chodzilo o
              unikniecie wojska i wyrobienie odpowiednich papierow). Coz robi braciszek? Ano
              pisze list do siostry, ze jego syn umiera na raka w szpitalu i nie wyrabiaja
              juz finansowo bo leki takie drogie a jak sie nie da w lape to i lekarzom nie
              chce sie leczyc. Moze tak mala pozyczka, siostrzyczko? Ciotka w samochod,
              czarne ubrania nakupowala na pogrzeb, urlop z pracy i jedzie do Polski pozegnac
              sie z synkiem brata w szpitalu.
              W szpitalu pod kolderka lezy zdrowe jak 150 dziecko lat 19. Lekarze mowia, ze
              ma awitaminoze a tak wlasciwie to nie bardzo wiedza co mu jest poza tym, ze
              czuje sie zle i ma zawroty oraz mroczki przed oczami. Rak? Kto mowi o raku?!
              Przelalo sie! Ciotka na parkingu pozegnala sie braciszkiem na zawsze. Minelo
              juz ladnych pare lat i cisza. Ona unika go jak moze a kiedy sie spotkaja
              przypadkowo na ulicy (ona odwidza w Polsce siostre, ktora mieszka w tym samym
              miescie co braciszek) to tylko zamieniaja kilka slow i tyle.

              Nie wiem, jak skonczy sie Twoj przypadek, ale kiedys moze takze sie przeleje.
              Wtedy wiedz, ze mozna zyc i bez rodziny i moze czasami tak jest lepiej niz miec
              z nia ciagle problemy. Niektorzy ludzie nie zasluguja na rozpieszczanie bo
              zwyczajnie tego nie zauwazaja. Wtedy warto sie zastanowic, czy to, ze sa
              rodzina jest priorytetem na zawsze i nieodwolalnie.

              Trzymaj sie. Jestem jakos tak intuicyjnie po Twojej sronie bo wydaje mi sie, ze
              masz dobre serce i takich ludzi warto chronic. Od nich przeciez zalezy to, ze
              swiat jest piekny.

              pzdrw

              soso






              PS

              Sprawa z kamera to przegiecie ponad miare, jak dla mnie przynajmniej.
              • kwieto Soso 02.04.03, 07:34
                Milo Cie czytac, po dluuugiej przerwie :")
                Witamy
    • kwieto Moim zdaniem.... 02.04.03, 08:07
      Tak sobie mysle, ze chyba troche "zebrzesz" o ich milosc czy sympatie i stad sie bierze Twoja sytuacja. Mocne slowo, "zebrac". Ale hmmm... stawiasz ich dobro ponad wlasne, i to bardzo piekne, poki nie zaczyna sie obracac przeciwko Tobie. A w sytuacji ktora opisujesz, chyba sie to wlasnie stalo...
      Kazdy odpowiada za siebie, za wlasne czyny - wiec jesli siostra w wieku 19 lat urodzila dziecko, to jest to konsekwencja jej decyzji (czy glupoty, jesli "wpadla"), a nie Twojej - wiec argumentowanie ze Ty masz latwiej bo nie masz dzieci jest zwyczajnie bez sensu. Masz latwiej, bo zwyczajnie bylas madrzejsza, zeby sie w taki "kanal" nie wpuscic.

      Wracajac do "zebrania" - Przyjezdzasz, dajesz prezenty - Ty widzisz w tym wspieranie ich, oni byc moze nachalnosc... a skoro sama sie prosisz, to czemu by Cie nie wykorzystac? Skoro sama na to pozwalasz...
      juz chocby argument, ze "Tobie powodzi sie w zyciu, a siostra nie ma pieniedzy na perfumy" - jesli na taki tekst sie lapiesz (rozumiem - trzeba na chleb, ale perfumy chyba nie sa artykulem pierwszej potrzeby?) swiadczy o tym, jak latwo Cie zmanipulowac. A skoro dajesz sie tak latwo, to i szacunek do Ciebie miec ciezko...

      Przede wszystkim skoncz z "rozdawnictwem" - przywozeniem prezentow (no, moze jakis drobiazg, upominek), pozyczaniem sprzetu. To, ze nie chca oddac kamery to zdecydowane przegiecie z ICH strony - przeciez wyraznie powiedzialas, ze pozyczasz, a nie dajesz. A szafowanie cudza wlasnoscia (niezaleznie od klopotow finansowych) to zwyczajna kradziez, niezaleznie od tego czy dana rzecz nalezy do siostry, czy kogos obcego.
    • Gość: oneida Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 02.04.03, 09:59
      Naiwna - żal mi Ciebie, ale tak jak sie podpisałaś, taka właśnie jesteś.
      Jesteś wykorzystywana , bo masz dobre serce, jesteś wykorzytywana bo
      zapominasz o sobie i właściwie myślisz tylko o innycn. Dziewczyno pomyśl o
      sobie. Ty pierwsza powinnaś to zrobić, bo widzę , że nikt inny sie Tobą nie
      interesuje. Żyjesz przedewszystkim dla siebie i o swoje życie powinaś zadbać.
      Rozpuściłaś to całe towarzystwo jak hordę głodnych psiaków. Moja droga
      naprawić to teraz bedzie trudno. Winy upatrywałabym jednak w Tobie - w końcu
      Ty ich tago nauczyłaś , przyzwycziłaś plus bieda w Polsce trudna sytuacja
      twojej rodziny w Polsce spowodowała ,że wasze stosunki są takie a nie inne.
      Moja droga jestem zdania - że nie można być za dobrym, zbyt opiekuńczym -
      NALEŻY ( NALEŻAŁO TEŻ WCZEŚNIEJ) PAMIĘTAĆ O SOBIE! Teraz będzie trudno
      naprawić tą sytuację nie mniej nie uważam , że jest to niemożliwe ,choć Twe
      dobre serce będzie raczej przeszkodą a nie pomocą. Jednak pamietaj, wiem z
      włsasnego doświadczenia - jak bardzo WAŻNA jest rodzina ( Ty też to wiedziałąś
      tylko złą drogę wybrałaś )Dlatego trzeba coś zrobic zeby wasze stosunki uległy
      poprawie! Pozdrawiam serdecznie. Jeśli choć w małym stopniu się ze mną
      zgadzasz to czekam na odzew, może da sie coś zaradzić...
      • julla Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... 02.04.03, 10:24
        Gość portalu: oneida napisał(a):

        > Naiwna - żal mi Ciebie, ale tak jak sie podpisałaś, taka właśnie jesteś.
        > Jesteś wykorzystywana , bo masz dobre serce, jesteś wykorzytywana bo
        > zapominasz o sobie i właściwie myślisz tylko o innycn. Dziewczyno pomyśl o
        > sobie. Ty pierwsza powinnaś to zrobić, bo widzę , że nikt inny sie Tobą nie
        > interesuje. Żyjesz przedewszystkim dla siebie i o swoje życie powinaś zadbać.
        > Rozpuściłaś to całe towarzystwo jak hordę głodnych psiaków. Moja droga
        > naprawić to teraz bedzie trudno. Winy upatrywałabym jednak w Tobie - w końcu
        > Ty ich tago nauczyłaś , przyzwycziłaś plus bieda w Polsce trudna sytuacja
        > twojej rodziny w Polsce spowodowała ,że wasze stosunki są takie a nie inne.
        > Moja droga jestem zdania - że nie można być za dobrym, zbyt opiekuńczym -
        > NALEŻY ( NALEŻAŁO TEŻ WCZEŚNIEJ) PAMIĘTAĆ O SOBIE! Teraz będzie trudno
        > naprawić tą sytuację nie mniej nie uważam , że jest to niemożliwe ,choć Twe
        > dobre serce będzie raczej przeszkodą a nie pomocą. Jednak pamietaj, wiem z
        > włsasnego doświadczenia - jak bardzo WAŻNA jest rodzina ( Ty też to
        wiedziałąś
        > tylko złą drogę wybrałaś )Dlatego trzeba coś zrobic zeby wasze stosunki
        uległy
        > poprawie! Pozdrawiam serdecznie. Jeśli choć w małym stopniu się ze mną
        > zgadzasz to czekam na odzew, może da sie coś zaradzić...

        ***
        Nie zgadzam się, nie można obwiniać kogoś że "sam sobie jest winny" bo ma dobre
        serce i dzieli się z innymi. Tu nie ma żadnej winy, tu jest tylko kwestia
        czyjeś głupoty i niewdzięczności. Zresztą z takimi ludźmi jak siostra naiwnej
        bardzo ciężko dojść do ładu: widzą zawsze tylko to, co chcą widzeć, naginają
        fakty i dopasowują rzeczywistość do własnych wyobrażeń. Najlepiej machnąć na to
        ręką i dać sobie na wstrzymanie.
        A "naiwnie dobre serce" jest na wagę złota i tylko szkoda, że tak często ludzie
        niszczą i kaleczą tą dobroć.
        Pozdrawiam!
        • Gość: oneida Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 02.04.03, 11:18
          Jullo droga i inni,
          Chyba jednak mnie dobrze nie zrozumiałaś. Mi też do łez żal Naiwnej. Ale cz Ty
          nie widzisz gdzie ona zajechała na swoim miłosiedziu... Przecież ja dotrzegam
          moja droga jej dobre serce jej otwartość i dobroć. Próbuje jednak coś zaradzić
          i uważam że trzeba coś zrobic żeby zmenić jej stosunki z rodziną - choć to nie
          bedzie łatwe o nie . Zbyt wiele dobroduszna Naiwna i jej wspaniała rodzinka
          namieszały. Chciałabym jej jednak pomó c , chociaż spróbować dać jekieś
          wskazówki. Mój brat mieszka za granicą jest dobrze ustawiony - . Ja wpolsce -
          nie przelewa mi się, jenak kroczę swoją drogą... Brat Nie robi mi prezentów i
          nie "pożycza" kasy. Kidyś się butowałam - bracie pomagaj!( tak sobie myslałam)
          teraz jestem wdzięczna , że radziłam sobie sama a nasze stosunki są naprawde
          dobre... Mogłabym pisać i pisać ale muszę kończyć. Narazie :-)
          • Gość: soso Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: 195.41.66.* 02.04.03, 12:38
            Naiwnosc lub cos zwane naiwnoscia jest w gruncie rzeczy bardzo piekna cecha.
            Bardzo lubie takich ludzi bo w gruncie rzeczy swiadczy to o dobrym sercu,
            prostoliniowosci itd. Niestety, niektorzy ludzie nie dodaja do pary wlasnego
            serca no i stad problem.
            Osobiscie kocham naiwnych :-)


            pzdrw

            soso
            • Gość: oneida Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.acn.pl / 10.72.7.* 02.04.03, 14:21
              Naiwność piękna cecha? może, ale jak daleko naiwna pełna naiwności zajechała?
              Oszukiwana, wykorzystywana i na dodatek to ona w rodzinie uważana za tą złą,
              nie rozumiejącą biedy "współbraci". Ale cóż też pozdrawiam naiwną...dzięki nim
              świat jest choć troche lepszy i nabiera się wiary w ludzi...

              Mimo ostaniego zdania wciąż mam taką opinie jak w poprzednich moich dwóch
              postach (wiem , że to jest swoisty paradoks),
    • Gość: Monie_pl Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: 62.6.160.* 02.04.03, 16:13
      PRzeczytalam Towja historie i te wypowiedzi i mam rade taka:
      1. z historii rodziny widac, ze nigdy nie bylo dobrych kontaktow pomiedzy toba
      a rodzenstwem
      2. chcialabys te kontakty nawiazac, ale do "tanga trzeba dwojga", a
      najwidoczniej oni ni chca bo im jest dobrze tak jak jest (za to ich winic nie
      mozna)
      3. najgorszym sposobem nawiazywania kontaktu miedzy ludzmi (w rodzinie i z
      obcymi takze)jest "kupowanie " go przez prezenty i pomoc materialna, bo dajacy
      ma oczekiwania wyklej wdziecznosci is zacunku a obdarowywany nie czuje sie
      komfortowo bo ma poczucie nizszosci lub winy
      4. z opisu historii widac takze, ze nie uczysz sie na bledach, czyli jak
      przekroczyli granice to nie zareagowalas wystarczajaco mocno,a przede wsystkim
      konsekwentnie - zadbanie o wlasne granice i mowienie o tym
      5. zgodnie z najnowszymi badnaiami prof. WOjcieszke Polacy uzywaja narzekania
      jako kodu komunikacyjnego i ten kto nie narzeka nie ejst swoj i choc brzi to
      paradoksalnie tak wlasnie ejst, wiec twoj wrodzony optymizm moze utrudniac
      kontakt
      6. uwazam takze, ze warto zadac sobie pytanie czy oni wiedza jak wyglada twoja
      sytuacja finansowa. moze mowilas ale to do nich nie dotarlo - sprawdz
      7. moze warto poprosic ich o pomoc nawet w jakis niewielkich sprawach, an ktore
      moga sie zgodzic i to zbilansuje wymiane
      8. dlaczego wlasciwie nie pojedziesz na wakacje do Polski zamiast spotykac sie
      z rodzina?
      GLOWNA rada to ZADBAJ O SIEBIE skoro ejstes sama to TYLKO TY mozesz to zrobic.
      Bedzie trudno pod zwgledem emocjonalnym, ale na pewno poradzisz sobie, bo
      poradzilas sobie z adaptacja na wyjezdzie.
      Pozdrawiam i zycze powodzenia
      Monie
    • saana Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... 03.04.03, 13:36
      to przykre ze tak masz doswiadczenia. Ale takie jest wciaz wyobrazenie o zyciu
      w krajach zachodnich. odmyslam sie ze pewnie standard zyciowy ktory tam masz i
      musisz miec zeby funkcjowac w bardziej rozwinietym finansowo spoleczenstwie niz
      polskie dla kogos z polski moze byc razace. Bo po co Ci komputer internet
      telefon itd. Proponuje zebys sie nie przejmowala, niestety tak juz jest z
      wieloma ludzmi. Z drugiej strony zeby im uswidomoc sytuacje chyba bym napisala
      na Twoim miejscu do siostry czy moze mi pozyczyc mi pieniadze na zaplacenie
      mieszkania ..lub cos w tym stylu.
      • Gość: naiwna Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... IP: *.dip.t-dialin.net 07.04.03, 22:32
        witajcie :))
        chcialam tylko powiedziec, ze do tej pory nie odzyskalam kamery video, jak
        widzicie czas mija a mnie rodzinka pieknie olala.. siostra sobie wylacza
        komorke, bo nie ma ochoty mi sie tlumaczyc.. jestem zla i strasznie mi zle z
        tym, ze mnie moja wlasna najblizsza rodzina nie szanuje. dzwonilam do mamy,
        pierwsze co slysze to "kiedy przyslesz pieniadze, bo na to i na tamto mi
        brakuje", oczywiscie standardowe pytania jak mi sie zyje, co slychac itp.. ale
        czuje jakie to wszystko suche i puste. No i kurde jak tu ufac ludziom do
        cholery jasnej !!! :((( kamery chyba juz nie odzyskam, a nie stac mnie w tej
        chwili na zakup niczego... nie ponagrywam siebie z chlopakiem, kotem w parku,
        na lace.. przepadlo 1200 marek :(( a ja jestem tylko idiotka co to wierzyla w
        uczciwosc rodzenstwa..
        • ellenai Re: Mam PROBLEM, prosze poradzcie... 07.04.03, 22:39
          .....wspolczuje ci bardzo. Ta roszczeniowa postawa Twojej rodziny jest
          okropna.Kochana nie daj sie,mimo ze mama takie ma zadania to jest Twoje zycie,
          a z ta kamera to sie uprzyj,nie daj sie,w koncu musza dojrzec do tego ze ty
          nie jestes do niczego zobowiazana. Kontakty z rodzina rozluznij, znajdz sobie
          grono swoich przyjaciol,taka rodzina to tylko balast,pozdrowka i trzymaj sie
          dzielnie.
Pełna wersja