Umiejętne rozstanie

07.11.06, 08:57
Chcę się rozstać z facetem, do którego nic nie czuję.
Spotykaliśmy się przez ostatnie trzy tygodnie, doszłam do wniosku, że nie chcę
rozwijać tej relacji, więc wydawałoby się to proste, bo znamy się krótko. Z
drugiej strony nie chcę go urazić, zranić jego ego, bo nic złego mi nie zrobił.
Uważam, że tzw. "poważna rozmowa" mogłaby by być trochę zbyt brutalna i nie
pasuje do tego krótkiego stażu. Na przykład kiedy myślę, że powiem mu, że
nasze oczekiwania co do tej relacji się rozmijają - uświadamiam sobie, że
przecież nie mówiliśmy jeszcze dokładnie jakie są nasze oczekiwania. Mam
nadzieję, że podobnie jak ja nie miał wielkich oczekiwań, zależy mi jednak na
tym, żeby przypadkiem go nie zranić. To naprawdę nie jest jego wina.
    • maly.jasio Re: Umiejętne rozstanie 07.11.06, 10:18
      lelija.zwiewna napisała:
      > Chcę się rozstać z facetem, do którego nic nie czuję.

      Spokojnie. A musisz do niego od razu cos czuc?
      Zle sie caluje, czy jak?
      Jesli tak, to co innego :)))
    • hellio Re: 07.11.06, 10:55
      Lelijko, przejrzałam wcześniej twój poprzedni wątek ("żeby się nie przywiązał"),
      teraz widzę "żeby nie cierpiał". Nasuwa mi się taki pomysł - zajmij się sobą,
      swoimi uczuciami, swoimi satysfakcjami, swoim cierpieniem.
      Czasem może się komuś wydawać, że jak założą na chwilę czyjeś buty to od razu
      stają się tym kimś. Ale to tylko złudzenie. A pakowanie się ze swoimi nogami do
      coraz to innego kroju trzewiczków doprowadzi do tego, że przestaniesz wiedzieć
      jaki jest kształt twoich własnych stóp.
      Spotykałaś się z chłopakiem przez trzy tygodnie, nie chcesz już tego robić -
      więc się nie spotykaj. Może chłopak wcale nie będzie cierpiał tak bardzo jak
      myślisz? Pozdr, Hania
      • lelija.zwiewna Re: 07.11.06, 11:31
        No mam taką nadzieję, że nie będzie cierpiał.
        Niedawno ja dostałam kosza i dlatego chcę uniknąć sytuacji,
        w której ktoś przeze mnie będzie zawiedziony, bo wiem jakie to przykre uczucia.

        To nie jego wina.
        • hellio Re: 07.11.06, 12:48
          Ale to, ze nie zapałałaś do niego dziką namiętnością i nie zakochałaś się w nim
          bez pamięci - to nie jest twoja wina. Relacje między ludźmi mają wiele różnych
          wymmiarów. Rozpisywanie ich na skali winny-niewinny to może twoja próba
          wprowadzenia pewnego porządku. Ale byłoby za łatwo gdyby się tak dało i gdyby na
          tym można skończyć. Serdeczności, Hania
          • lelija.zwiewna Re: 07.11.06, 14:10
            hellio napisała:

            > Ale to, ze nie zapałałaś do niego dziką namiętnością i nie zakochałaś się w nim
            > bez pamięci - to nie jest twoja wina. Relacje między ludźmi mają wiele różnych
            > wymmiarów. Rozpisywanie ich na skali winny-niewinny to może twoja próba
            > wprowadzenia pewnego porządku. Ale byłoby za łatwo gdyby się tak dało i gdyby n
            > a
            > tym można skończyć. Serdeczności, Hania

            Problem w tym, że zapałałam do niego dziką namiętnością, ale wiem, że nic
            głębszego się we mnie nie urodzi. Seks był świetny i tyle. po rozmowie z
            zaprzyjaźnionymi facetami dochodzę do wniosku, że nie można kontynuować tej
            znajomości i tylko chcę z niej wybrnąć w miarę delikatnie.
            • qw5 Re: 07.11.06, 14:44
              Wreszcie się na tym świecie coś zmienia w odpowiednim kierunku.
              • lelija.zwiewna Re: 07.11.06, 15:02
                qw5 napisała:

                > Wreszcie się na tym świecie coś zmienia w odpowiednim kierunku.

                Co masz na myśli?
                • qw5 Re: 07.11.06, 16:28
                  Mam wrażenie, że tak bardzo po męsku podeszłaś do tej znajomości. Ale może już
                  tak teraz na świecie jest?

                  Wracając do tematu, jeśli facet się już zaangażował, to jakkolwiek delikatnie
                  tego nie zrobisz, to go zranisz. I im dłużej będziesz zwlekać, to może się
                  mocniej zaangażować i i jemu i sobie utrudnisz niepotrzebnie życie.
    • shangri-la Re:Nie rozumiem..... 07.11.06, 19:16
      Nie rozumiem , dlaczego miałabyś "coś czuć" do kogoś, kogo znasz zaledwie trzy
      tygodnie.
      Nie rozumiem , po co się w ogóle spotykałaś drugi raz z kimś , kto
      najprawdopodobniej nie odpowiadał Ci od pierwszego wejrzenia.
      • lelija.zwiewna Re:Nie rozumiem..... 07.11.06, 23:20
        shangri-la napisała:

        > Nie rozumiem , dlaczego miałabyś "coś czuć" do kogoś, kogo znasz zaledwie trzy
        > tygodnie.
        > Nie rozumiem , po co się w ogóle spotykałaś drugi raz z kimś , kto
        > najprawdopodobniej nie odpowiadał Ci od pierwszego wejrzenia.

        Nie mogę powiedzieć, że nie odpowiada mi pod żadnym względem. Odpowiadał mi pod
        jednym na pewno - jest niezłym kochankiem.
        • shangri-la Re Uhm..... 08.11.06, 14:04
          Wobec tego chyba pośpieszyłaś się zbytnio pozwalając na intymność osobie , która
          Cię nie pociagała pod innymi względami, nie sadzisz?

          Seks nie jest żadnym kryterium wobec braku jakichkolwiek innych punktów
          stycznych, ale może stanowić bardzo istotny czynnik wiążący ludzi , których
          WIĄŻE również wspólnota inteletualno-emocjonalna.

          Chyba będziesz musiała dokonać przewartosciowania priorytetów, jeśli wciąż
          zamierzasz się rozstać.
          Jeśli pozostaniesz przy obecnych , problem będzie powracał:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja