Dodaj do ulubionych

miłość, największa na świecie, ktora mnie zniszczy

30.11.06, 12:49
Witajcie Kochani,
Mam spory problem, z ktorym nie potrafie sobie dac rady w pojedynke.Ale do
rzeczy. Jakies 4 miesiace temu poznalem sliczna dziewczyne, w ktorej bardzo
szybko sie zakochalem. A ona we mnie...Widywalismy sie niemal codziennie po
pare godzin, czasami jeszcze dluzej...Ona byla piekielnie o mnie zazdrosna i
przez caly czas probowala nade mna utrzymywac pelna kontrole. W obawie,ze
mnie straci. Jeszcze wtedy nie wzbudzalo to we mnie podejrzen... Do momentu,
kiedy przypadkiem przeczytalem jej korespondencje internetowo sprzed ok. 6-7
miesiecy (jeszcze wtedy sie nie znalismy). Kochalem ja do szalenstwa. Zreszta
niestety kocham ja nadal.
Sprowokowana pewnymi faktami przyznala mi sie,ze sypiała z bandytami, z
kryminalistami. Wydarzylo sie to dwa razy- pierwszy raz rok temu, drugi raz w
czerwcu tego roku. Ani razu nie kochala tych mezczyzn. Ponoc zostala do tego
namowiona. Po tym, jak dowiedzialem sie polowy tych "rewelacji" zazadalem
likwidacji tel. komorkowego, wszelkich kont email, GG, itp. Krotko mowiac-
zerwania jakichkolwiek kontaktow z otoczeniem. Dodam,ze ona mi sie bala tego
przyznac, bo wiedziala,ze gardze takimi ludzmi,ze ich szczerze nienawidze...
Nie chciala mnie stracic, wiec zataila prawde...

Ja wiem,ze ona mnie kochala i kocha nadal do szalenstwa. Ja ja rowniez. Ale
nie wiem,czy potrafi zyc z takim pietnem...
Ona po wyborach Miss Polonia poczula sie,ze musi zyskac potwierdzenie jaka
jest, szukala milosci na oslep...
Wczoraj sie rozstalismy, ale nadal utrzymujemy kontakt, nie wiem, czy dobrze
zrobilem...

Doradzcie mi prosze
Obserwuj wątek
    • ewiku Re: miłość, największa na świecie, ktora mnie zni 30.11.06, 13:12
      nie bardzo rozumiem z jakim "piętnem" ma żyć Twoja dziewczyna... że się
      przespała z kimś z tzw. "marginesu"?...przecież łóżko to nie to samo co
      kradzież czy inne bandyctwo... chyba, że coś pominąłeś w tej opowieści...



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
        • ewiku Re: miłość, największa na świecie, ktora mnie zni 30.11.06, 13:25
          musisz się zdecydować, czy to obrzydzenie przeniosłeś też na nią bo jeżeli tak,
          to nie jest to żadna miłość bo każdy człowiek ma prawo do błędnych posunięć a
          jeżeli Ty nie umiesz tego po prostu wybaczyć bo kochasz, to daj sobie spokój...

          P.S. i nie daj bosze, zebyś Ty zrobił w zyciu jakiś błąd a Twoja partnerka
          zareagowała tak, jak Ty teraz...



          ----------------------------------------------
          Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
          • ja_adam Re: miłość, największa na świecie, ktora mnie zni 02.12.06, 14:58
            boga ewiku zostaw w spokoju bo musialaby zostac ukamieniowana...
            o ile ja niemógłbym rzucic kamieniem, to mam prawo byc wsciekły gdybym
            dowiedział się ze ona była szmatą.
            Tak jak ona gdyby dowiedziała się ze wcale nie jestem lepszy.

            Więc albo karty na stół, albo trzymac swoje tajemnice głęboko zakopane, bo
            jesli się wyda, to bedziesz miała problem i tu nie będzie miało znaczenia ze
            każdy z nas jest człowiekiem, że seks z kur.wa bywa lepszy niz z zoną, ze
            problem tak naprawde lezy w nas.
            Znaczenie ma to że powstana emocje, których nie mozna osłodzić.
      • ja_adam Re: miłość, największa na świecie, ktora mnie zni 02.12.06, 14:53
        jakim piętnem- ano takim, że nie chciałbym iśc z nia ulicą podczas, gdy kazdy
        mijany facet witałby ją z usmiechem znaczącym tyle samo co : moze pykniemy
        partyjke jeszcze raz, ostatnio była nam tak dobrze?.... nie zwracając przy tym
        uwagi na to ze idzie z mężczyzną.

        Kiedyś byłem w sytuacji....

        Poszedłem z kobieta na małą imprezę, same kobiety i ja rodzynek, zostałem
        przedstawiony jednej kobiecie, ktora na powitanie powiedziała
        - O następny! Jak ty to robisz? rzuciła na powitanie do mojej kobiety.

        To nie wazne ze ona była kurwą, ale wazne ze ja nie czułem się....nie wiem jak
        to ujac bo musiałbym powiedziec ze czułem się ch.ujowo.

        Nawisem takie kobiety sa bardziej wierne niz zakonnice
    • ewiku dygresja... 02.12.06, 15:32
      ciekawe jak czułby się apollo gdyby to jego wybranka była z tzw. marginesu
      oczywiście z tego luksusowego... zakochał by się w niej i co dalej?... ukrywał
      by tą znajomość czy odwrotnie, chwaliłby się na każdym kroku?...

      czyli jak wszystkim ogólnie wiadomo, punkt widzenia zależy ... itd...:)))



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • ja_adam wykładnia? 02.12.06, 16:05
        Zastanawiam się, czy to z jakim trudem (bądź nie)akceptujemy przeszłość
        partnera może być wykładnią tego czy związek bedzie miał powodzenie.

        Często partnerzy przebaczają sobie, ale chyba nie do końca akceptują...

        jakie jest wasze zdanie?

        Czy partner powinien mieć dostep do info, do tego co było? Czy warto sie
        uchronic, zabezpieczyc przed wydaniem sie czegos co skrywalismy, mówić all?

        Są ludzie, którzy nie czynia z tego problemu, akceptuja fakt, że zanim podejmie
        się decyzje o małżeństwie, kazdy szuka, próbuje wybrac najlepsza opcje.

        Moze nalezycie do nich?
    • greengrey Re: miłość, największa na świecie, ktora mnie zni 02.12.06, 16:35

      Posłuchaj, Apollo

      Twoja dziewczyna nie miała do czego się do czego "przyznawać"

      więcej, nie miała żadnego obowiązku Ci mówić o swoich wcześniejszych związkach

      jeśli już się o tym dowiedziałeś-jak mówisz, przypadkiem- jedyne co mozesz to
      zostaw to w spokoju

      jesli nie mozesz-zostaw dziewczyne w spokoju



    • carmanitta Re: miłość, największa na świecie, ktora mnie zni 02.12.06, 23:59
      Ta Twoja historia wydaje mi sie jakas dziwna.Zaczawszy od tego"przypadku",w
      ktorym to przeczytales jej internetowa korespondencje.Wiesz,czasem lepiej nie
      wiedziec,co ktos skrywa w mailach,smsach,a szczegolnie na poczatku
      znajomosci.Jesli sie kochaliscie,i nie miales powodow,aby jej nie ufac(nie
      wydaje mi sie),to jakim cudem korcilo Cie grzebanie w jej komputerze??!!Kiedys
      tez cos znalazlam,czego nie powinnam,gdyz moja ciekawosc byla silniejsza i
      zaluje tego po dzis dzien.

      Dalej piszesz:"Sprowokowana pewnymi faktami przyznala mi sie,ze sypiała z
      bandytami, z
      > kryminalistami"-a nie byli to ludzie ze"swiatka"mody,ktorzy naobiecywali jej
      gruszek na wierzbie?Na zasadzie:jak sie bzykniemy,to zostaniesz nawet Miss
      World.
      A przez kogo zostala namowiona?Przez swoja podswiadomosc???

      Piszesz,ze to ona probowala utrzymac nad Toba pelna kontrole,a potem sam
      zazadales likwiadacji komorki,e-maili,GG.Nie sadze,ze
      zerwanie"jakichkolwiek"kontaktow z otoczeniem jest na dluzsza mete mozliwe.
      A juz nie rozumiem,gdzie ona te prawde zataila?W ktorym momencie?Przeciez
      znaliscie sie dopiero 4 miesiace,malzenstwem nie byliscie,i ona nie musiala Ci
      sie z tego spowiadac.A ze sie w ogole przyznala,to moze miala wobec Ciebie
      powazniejsze plany?

      "Ja wiem,ze ona mnie kochala i kocha nadal do szalenstwa. Ja ja rowniez. Ale
      > nie wiem,czy potrafi zyc z takim pietnem"
      A to juz w ogole kicz,z jakim pietnem?Nie zamordowala ojczyma w napadzie bialej
      goraczki,nie okradla banku,to co to ma byc za pietno?
      Mysle,ze jak pozna nastepnego,bedzie bardziej ostrozna w zwierzaniu sie.
      Noi mam wrazenie,ze Ty sie przestraszyles i zrobiles w tyl zwrot.Ale
      pamietaj,ze trudno Ci bedzie znalezc"swieta"dziewice bez skazy.
      Przebywam za granica i jak widze,co wyprawiaja tu niektore moje zamezne
      rodaczki,to mi sie wlos jezy na glowie!To,co niby"zrobila"Twoja milosc,to nic w
      porownaniu z tym,co nasze dziewoje robia tu,aby poprawic sobie warunki bytu.A
      to,ze maja w Polsce mezow,dzieci?Ach,maly drobiazg...
      Najwazniejsze,ze im jest dobrze.Wyrzuty sumienia?A komu to potrzebne?Przeciez
      powszechnie wiadomo,ze im sie mniej wie,tym sie lepiej spi.

      Jesli mialabym Ci cos doradzic,to zastanow sie co Ty do niej naprawde
      czujesz,bo swoja milosc sie szanuje,a wlasnosc pilnuje.I nikt nie jest
      swiety.Bo nie ten glupi,kto popelnia bledy i ich zaluje,ale ten,kto je powiela
      i nie potrafi wyciagnac odpowiednich wnioskow.
      Mam wrazenie,ze Ty jeszcze nie calkiem dorosles i bardziej niz na dziewczynie
      zalezy Ci na jej opinii.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka