tat29
05.12.06, 19:39
Prosze forumowiczow o pomoc, bo juz nie daje sobie rady:(
Sytuacja z moim mezczyzna staje sie coraz bardziej skomplikowana- zdrady,
zaniedbanie, brak uwaznosci, ktorej tak bardzo pragne, obietnice bez
pokrycia. Ciezko mi to zniesc, ale tak bardzo go kocham.
Jestsmy razem juz blisko 5 lat, a moj mezczyzna nadal nie zamierza brac
rozwodu. Czuje sie strasznie, jak dlugo mozna byc kochanka. Mowie mu o tym
codziennie, a on z kazdym dniem reaguje na moje slowa coraz bardziej
agresywnie.
Wydaje mi sie, ze chcialby wrocic do zony, lecz ona nie daje mu takiej
szansy. Chcialam byc inna niz ona, ktora zainteresowana jest tylko soba,
kosmetykami i ciuchami. Corka mojego misia staje sie taka sama jak mamusia.
Kiedy sie widzimy, pokazuje tylko nowe ubrania, ktore dostala od taty, czy od
mamy. Zona mojego misia jest do tego stopnia prozna, ze nawet do sklepu po
pieczywo musi isc ubrana i z makijazem. Ja w przeciwienstwie do niej jestem
skromna, nie wydaje na ciuchy, na kosmetyki, a jak juz cos sobie kupie to mam
wyrzuty sumienia, ze moglam to przeznaczyc na cos innego.
Odkad znalazla swietna prace, moj mis jakby z nia rywalizowal,tez stara sie
byc najlepszy. Po kazdym spotkaniu opowiada o niej jak sobie swietnie radzi,
poza tym znajomi mowia o niej to samo. Nie moge tego sluchac:(
Rozmawialam z przyjaciolka, ktora powiedziala mi, ze jak tylko bde chciala,
moze w kazdym momencie pozbawic ja tej pracy. troche sie boje ja o to
poprosic, ale jak pomysle, ze nie bedzie taka cwana, jak z powrotem zacznie
sprzedawac pieczywo na petli tramwajowej, mam coraz wieksza ochote.
Co wiecej, jej bezczelnosc nie zna granic. Moj mis byl ze mna, a ona z corka
przez trzy lata mieszkala u tesciow. Jak mogla tak robic, wiedzac, ze maz ja
opuscil. Ale to juz taki typ.
Pamietam, jak moja przyjaciolka zalatwila juz jedna taka pokroju zony mojego
misia. Pozbawila ja pracy, szczesliwosci i checi do zycia. Zasluzyla sobie
jednak na to. W czasie, gdy ja zarabialam 600 zl, ona prosila mnie, zebym
doradzala jej w zakupach i wydawala jednorazowo wiecej niz ja zarabialam
przez miesiac. Zonie misia przydaloby sie to samo. Moze by zrozumiala, ze
ciuchy i kosmetyki nie sa priorytetem.
Uwierzcie, nie moge juz o niej sluchac, jestem zalamana, ciagle tylko slysze
jak X sobie radzi, co robila i inne:(
Ostatni miesiac byl tragiczny, mis wychodzi z domu wsciekly, myslami jest
nieobecny a ja bezradna.
Doradzcie co mam robic, prosze:(((