Gość: mona
IP: 192.168.11.*
15.11.01, 16:17
Mój mąż,z którym już nie jestem 1 rok i 8 mies., miał ciężki wypadek za
granicą. Ledwo przeżył, miał ciężki uraz mózgu i liczne operacje. Żyje i wrócił
do pracy, ale to, co z nim przeszłam, było straszne! Najpierw, po wyjściu ze
szpitala, zamykał się całe dni w ciemnym pokoju i nie chciał nigdzie wychodzić,
denerwował go hałas, bał się jak 2-letnia córeczka do niego podchodziła, a
potem... wszystko mu przeszkadzało, zrobił się nerwowy, złośliwy i agresywny!
Wytrzymałam tylko 7 mies., zabrałam dziecko i wyprowadziłam się do rodziców.
Przeszłam depresję. Lekarz w szpitalu uprzedzał mnie, że mężowi zmieni się
usposobienie, tak jak ludziom po urazazach mózgu lub innych. Szkoda mi go, bo
nas kocha, ale nie mogę z nim być. Niecierpię go! Nie dotrzymałam przysięgi
małżeńskiej, że w zdrowiu i chorobie... Przynajmniej teraz dziecko nie ma
zwichniętej psychiki. Jak myślicie, jak dalece można sie dla człowieka
poświęcić w imię przysięgi małżeńskiej?