grenzik
07.12.06, 07:17
Jestem osobą bardzo czułą na punkcie języka. Może nawet za bardzo. Dręczy mnie
problem, który przedstawię na przykładzie. Powiedzmy, że uczestniczę w
dyskusji o literaturze. Rozwijamy wątek dot. twórczości pisarza, co do którego
mamy skrajnie odmienne zdanie. I potwornie denerwuje mnie i zbija z tropu, gdy
mój rozmówca stwierdza w jakimś momencie, że np. "to nie jest dobra narracja"
, "te dialogi są pozbawione życia" , "to jest napisane w niezrozumiały
sposób". Zamiast powiedzieć "nie przekonuje mnie ta narracja" , "nie odczuwam
życia w tych dialogach" , "dla mnie nie jest to napisane zrozumiale".
Osobiście staram się zawsze podkreślać w takich wypadkach, że coś jest moim
odczuciem, a nie stwierdzać, że coś jest jakieś i już. Czy może przesadzam i
powinienem z góry zakładać, że wszystkie stwierdzenia padające z drugiej
strony są przecież tylko czyjąś opinią ? Skąd w takim razie możliwość
formułowania ich na dwa tak różne sposoby ? Bardzo proszę o komentarze !