Znowu ona na moich oczach mi go odbiera... :(

07.12.06, 13:26
Ech, ile razy się w kimś zakocham, albo nawet głupio zauroczę, nawet po
jakiejś fazie "nadziei" zawsze albo przeważnie jestem świadkiem jak inna
dziewczyna niweczy moje marzenia, czasem nawet bardzo głęboko ukryte :/. Nie
jestem cwaniarą nie umiem tak bez pardonu zakręcić sobie faceta wokół palca,
tak, żeby skończyło się to pomyślnie, czyli jakąś bliższą relacją.

Po części nie mam na to wpływu - nie mam z nim np. zajęć, nie chodzę na
imprezy na których one jest (i jest wtedy pewnie rozchwytywany). Nie mam
kompleksów, uważam się za wartościową osobę, ale jak ognia unikam facetów hmm
uważanych przez ogół populacji damskiej za serio przystojnych, i takich, wokół
których kręci się stadko samic, wpatrzonych w swego przewodnika stada ;) jak w
obrazek ;), bo nie chce być kolejną naiwną. Nie bawi mnie to. Nie należę też
do takich, które zakładają sidła i mają długoterminową strategię zdobywania,
bo to chyba nie o to w sumie chodzi. Tzn mam grono kolegów, w których
towarzystwie czuję się luźno, ale gdy jakiś facet podoba mi się czuję się
wtedy spięta i chyba to widać, mam wymalowane to na twarzy, że lekko "mi zależy".

Czy jest jakaś szansa by wyść z tego zaklętego kręgu i budować jakieś
konstruktywne relacje i nie koniecznie obserwując jak po raz kolejny ciekawy
mężczyzna zakochuje się w innej na moch oczach?
    • beatka_26 Re: Znowu ona na moich oczach mi go odbiera... :( 07.12.06, 18:17
      Nie moge nie zareagowac na Twoj post........ Naprawde jakbym to ja sama
      wszystko napisala,moze z ta roznica ze ja raczej mialam okazje bywac tam gdzie
      on.. Naprawde czuje dokladnie to samo co Ty.mysle,ze my po prostu jestesmy zbyt
      wrazliwe i szczere,widac ze nam zalezy za bardzo.. A te inne laski,no coz.. sa
      po prostu odwazniejsze.
    • hubkulik Re: Znowu ona na moich oczach mi go odbiera... :( 07.12.06, 18:38
      >Znowu ona na moich oczach mi go odbiera... :(

      Psychoanalityk by pewnie powiedzial
      "...jak matka corce ojca!"
      • sarna666 Re: Znowu ona na moich oczach mi go odbiera... :( 07.12.06, 20:02
        Powiem Ci tak. Unikasz przystojnych facetów, bo...boisz się facetów. A oni tego
        nie znoszą. Babka ma być pewna siebie i silna, wtedy ich to kręci. I Ty z
        pewnością jestes taka, tylko o tym nie wiesz. Dlatego startujesz do tych mniej
        atrakcyjnych, szukając w nich "głębi" , cholera wie czego. A oni...jeszcze
        bardziej niz ci przystojni, atrakcyjni, pragna kobiet pewnych siebie (nie mylić
        z babami wyzywającymi, tu nie o to chodzi). I koło się zamyka, bo Tobie sie
        wydaje... że jeżeli nawet oni nie...rozumiesz? Pogrążasz sie coraz bardziej.
        Co mogę doradzić? Zrób tak jak ja kiedyś. Zmień schemat. Zainteruj się
        największym dziwkarzem w Twoim zasięgu i spróbuj chociaż z nim poflirtować. Na
        zasadzie żartów, rozumiesz. Wybierz takiego, ktorego nie szanujesz, bez głębi, i
        użyj go do celow szkoleniowych. Idealnie byłoby, gdyby się w Tobie
        zabujał...wtedy sama zrozumiesz, o co w tym chodzi.
        Ja latami interesowałam się takimi zakręconymi wrażliwcami, budowałam jakies tam
        głupie przyjaźnie, pielegnowałam intelekt i wzajemne zrozumienie...zapominając o
        tym, co jest nasza największą bronią...I efekt był taki, że wcześniej czy
        później olewano mnie. Na szczęście ktoryś z tych "wartościowych" tak mi dokopał,
        że łuseczki spadły mi z oczu. I teraz jest fajnie :)))
        S.
        • carmeena Re: Znowu ona na moich oczach mi go odbiera... :( 08.12.06, 11:26
          Dzięki za post:). Nie ma to jak dobra rada na początek dnia ;). Potrzebowałam
          takiego zewnętrznego poglądu na sprawę, bo ja zapewne sama bym się
          usprawiedliwiała. A i z tą "manipulacją" wydało się nawet ciekawe ;-)

          Anyway, temat nie uważam jeszce za zamknięty. Pewnie nie tylko ja mam takiego
          problema.
Pełna wersja