Dlaczego nie kocham??

09.12.06, 22:52
Tak przewrotnie...ale czy jest możliwe, że ktoś może nie mieć potrzeby
miłości? Właśnie wróciłam z randki (od jakiegoś roku to moja pierwsza) facet
fantastyczny a mnie nie było stać na nic więcej niż klepniecie w plecy:( Nikt
mnie nie zranił bo nie kochałam na serio, nie narzekam, że nikt mnie nie
kocha bo zawsze był jakiś adorator blisko mnie, nie jestem rozpieszczona nie
umiem bawić się facetami gdy nie mogę im ofiarowac uczucia uciekam...Czy jest
to możliwe, że mogę być jakimś ułamkiem, żeby nie rzec promilem społeczeństwa
pozbawionego uczuć wyższych i potrzeby miłości????? Mam już 28 lat i nigdy
nie kochałam będąc kochana!!!!
    • barona Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:00
      Moze nie trafilas na swojego typa?
      ja tez tak mam, bo jestem rozczarowana mezczyznami tych czasow.
      Lubie mocnych psychicznie (i fizycznie), zaradnych, opiekunczych i nie
      pantoflarzy (takich z dawnych czasow). A tymczasem to same chlopaczki szukajace
      mamuski.
      • char Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 08:04
        -nie ma, bo doszli do wniosku, że nie chcą pracować na pasożyty
    • solaris_38 niektórzy 09.12.06, 23:02
      potrzebują specyficznych energii i podniet do miłości

      jeszcze trafisz na takiego co cie ruszy a może na taką
      • annaborowiak Re: niektórzy 09.12.06, 23:07
        Zdecydowanie na takiego!! Pojawiali się już tacy były motylki euforia na
        pierwszych randkach ale zabrakło finalizacji tego wszystkeigo w postaci MIŁOŚCI
        po jakims czasie okazywało się że to ja nie umiem kochać.
        • hubkulik Re: niektórzy 09.12.06, 23:11
          > po jakims czasie okazywało się że to ja nie umiem kochać.

          Cos mi tu nie gra. Jak mozna nie umiec kochac?
          Co to znaczy dla Ciebie "kochac"?
          • annaborowiak Re: niektórzy 09.12.06, 23:18
            motylki euforia---> związek--->oddanie i przekonanie, że się kocha i że ktoś
            jest dla Ciebie całym życiem, partnerstwo (faza racjonalizacji motylków;))--->
            rozstanie---> tydzień tak jakby obowiązkowej żałoby, płacze, pustka ---> nagle
            czujesz, że to czego Ci brakowało i po tym po czym nawet płakało się mogłoby
            nie istnieć, nie jest już Ci do niczego tęskno...to co to za miłość...co to za
            kochanie kiedy jest Ci obojętne
            • hubkulik Re: niektórzy 09.12.06, 23:23
              Czyli kochalas?
            • solaris_38 no tak 09.12.06, 23:23
              w brazylijskich serialach się kocha na życie i śmierć

              :)
            • hubkulik Re: niektórzy 09.12.06, 23:36
              Wg mnie milosc to mile i przyjemne uczucie w sercu.
              I to wszystko.
              Co innego wiec tworzyc zwiazki, a co innego kochac. Czasami te dwie rzeczy
              spotykaja sie. Gdy serce jest otwarte i kochajace, wtedy wszystko wokol wydaje
              sie piekne (jest! piekne), stajemy sie bardziej otwarci dla ludzi, jest milo i
              przyjemnie.
              Moze sie wtedy czasem pojawic jakas szczegolna osoba (tzw. "bratnia dusza"), ale
              nie musi. Rownie dobrze mozna byc pelnym milosci samemu spacerujac po lesie,
              albo rozmawiajac z przyjaciolmi. Moze byc tak, ze robimy cos co nas pasjonuje,
              co nas zywo zajmuje, czujemy sie wspaniale i nagle uzmyslawiamy sobie, ze
              jestesmy zakochani w Zyciu.

              Gdybym tak pojmowal milosc jak to opisalas, to bym pewnie tez nie odczuwal
              zadnego entuzjazmu dla niej. Co w tym ciekawego? Nie dosc ze jest czyms w
              rodzaju narkotyku (motylki, euforia) i uzaleznienia ("ktos jest calym zyciem"),
              to zawsze pozostaje kac (rozstanie, zaloba, pustka).

              Ja mowie natomiast o czyms innym, o czyms diametralnie innym.

              Pozdrawiam Hubert
    • hubkulik Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:06
      Mysle, ze jest mozliwe, by nie miec potrzeby milosci.
      Czasami sie zdarza, ze ktos jest po prostu szczesliwy, zadowolony z zycia i
      wtedy nawet milosc nie jest potrzebna.

      Inna rzecz, to po co tworzyc w ogole zwiazek?
      Czy Ty sama masz taka potrzebe, czy inne osoby Ci mowia ze powinnas i dlatego
      chodzisz na te randki, ale od niechcenia?
      • annaborowiak Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:11
        jestem szczęsliwa i zadowolona z życia wszystko mi sie udaje ale wydawało mi
        sie to troszkę nie pojęte bo wszyscy mówią że związek i miłość jest potrzebna
        człowiekowi jak powietrze a ja nie mam tej potrzeby, nawet nie próbuję bo nie
        czuję że muszę kochać ale chyba trzeba kogoś kochać żeby w pełni doświadczyć
        cżłowieczeństwa
        • solaris_38 najważneijsze że jesteś szczęśliwa 09.12.06, 23:20
          :)
        • hubkulik Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:22
          Mozna byc szczesliwym i zadowolonym z zycia nie tworzac zwiazku, to nie jest do
          tego potrzebne, choc wiele osob tak to sobie wyobraza.
          Moim zdaniem zwiazki i milosc moga byc bardzo fajne, moga otwierac piekne
          przestrzenie doswiadczania, ale tylko pod warunkiem, jesli robi sie to z wlasnej
          woli, z wewnetrznej potrzeby.
          Nie ma takiej presji. Ludzie maja rozne pomysly na zycie i niekoniecznie ich
          recepty musza dzialac akurat w Twoim zyciu.

          Pozdrawiam Hubert
        • kama987 Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:23
          Widocznie nie jesteś zdolna do wyższych uczyć, może zatrzymałąś się ne etapie
          sexu, pieniędzy, pracy czyli potrzebach pierwotnych a potrzeby wyższego rzędu
          Ciebie nie dotyczą. Nie jesteś pełnowartościowym człowiekiem.
          Może też obce sa CI inne uczucia wyższe jak chęć niesienia pomocy innym,
          poświęcenia sie dla innych itd.
          • annaborowiak Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:30
            Rozczaruję Cię...szczęście to nie dla mnie seks i kasa...pomagam staruszce od
            siebie z bloku, pilnuje dzieciaków jak przyjaciele chcą wyskoczyć na miasto,
            wypłakują mi się przyjaciółki na ramieniu...Jak patrze na całe zło świata to
            widzę jak wiele dostałam i jaka jestem szczęśliwa dlatego jak najwięcej tego
            szczęścia chce przekazać innym:) Ale nie umiem kochać!! Kochać tego jednego
            jedynego i tyle!!! Wydaje mi się że kocham a za chwile okazuję sie że to nie
            byla miłość...Gdybym była wredną babą nastawioną na seks i kase to bym się nie
            dziwiła że nie umiem pokochać kogoś kto obdarza mnie uczuciem ale kocham cudze
            dzieci, psa sąsiada;) sąsiadkę staruszkę a chłopa jakoś nie umiem ( kobietki
            nie wchodzą tu w grę;)) Ech konkludując bo chyba musze się z tym przespać, jak
            to mój tato mówi: za dobrze w d... to i w głowie się przewraca:) I tym miłym
            akcenetm dziękuję wszystkim za poradę!!! Może się coś odmieni trzymajcie kciuki
            ale chyba nic na siłe
            • hubkulik Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:40
              A po co jednego, jedynego?
              To jak zamykac wicher w pojemniku.
              Nie da sie kochac tylko jednego czlowieka
              Proba kochania tylko jednego czlowieka nie dosc ze bylaby nieudana, to jeszcze
              na dodatek przypominaloby mi to wiezienie.

              Pozdrawiam Hubert
              • annaborowiak Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:48
                Miałam na myśli miłość do tego jednego jedynego która była by dopełnieniem
                miłości do Życia i pozostałych ludzi, których kocham...Bo tu się z Tobą zgodzę
                Życie kocham nad Życie;)
                • lavinka Re: Teoria. 09.12.06, 23:52
                  Czy to będzie ten jedyny to się okaże. Nie ma sensu określać reguł panujących w
                  związku zanim on powstanie.

                  lav
                  • annaborowiak Re: Teoria. 09.12.06, 23:56
                    tylko teraz następuje blokada zanim związek powstanie...i gdybym została
                    zraniona rozumiałabym swoje obawy i gdybym nie czuła, że to może być ten to też
                    bym to rozumiała a ja po prostu nie umiem i tyle i nie chodzi o to że nie umiem
                    wykrzesać motylków i wszelkiego robactwa:) po prostu wiem, że nie jestem w
                    stanie zrobić nic!!! bleeeee cięzko sie to tłumaczy "na piśmie":(
                    • lavinka Re: Teoria. 10.12.06, 00:03
                      A dlaczego uważasz,że to Ty musisz coś robić? Myślę,że na początek powinnaś
                      zbadać relacje między Twoimi rodzicami. Może napatrzyłaś się na inny rodzaj
                      związku niż Ci odpowiada, a że nie znasz innego-więc próbujesz n asiłe powtórzyć
                      shemat. Tylko,że Ty nie jesteś tym samym człowiekiem co Twoja matka czy Twój
                      ojciec. Może potrzebujesz czegoś innego od życia.Czegoś, czego jeszcze nie poznałaś?

                      lav
                      • annaborowiak Re: Teoria. 10.12.06, 00:05
                        Moi rodzice są takim pięknym związkiem.....jakas nieczuła córcia im się trafila
                        • lavinka Re: Teoria. 10.12.06, 00:10
                          A moze na tym polega Twój problem? Oczekujesz idealnego związku. A może Twoim
                          ideałem nie jest harmonia tylko konflikt? Próbowałaś się kiedyś zwyczajnie
                          pokłócić ze swoim prawie-partnerem? Nie chodzi mi o awanturę, raczej o sprzeczkę
                          o drobiazg. Może nie rozumiesz,że miłość zawsze jest dwubiegunowa. Nie czując
                          nienawiści-nie kochamy.

                          lav
                          • annaborowiak Re: Teoria. 10.12.06, 00:14
                            nie ma ideałów...związki miałam różne i cudne i słodkie i te gdzie talerze
                            fruwały:) ech szkoda gadac beznadziejna jestem i tyle
                            • lavinka Re: Teoria. 10.12.06, 00:16
                              Może jesteś tym sławnym "krótko-dystansowcem"? Niektórzy faceci też mają ten
                              problem, ale znacznie częściej niż babeczki, nie? ;-)
                              I na tym dzisiaj zakończę, branoc,pa.

                              lav
                              • annaborowiak Re: Teoria. 10.12.06, 00:22
                                od roku nie weszłam w nowy związek żeby nie być tym krótkodystansowcem i nikogo
                                nie ranić. dobrej nocki
            • hubkulik Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 00:04
              "Chlopa" nie umiesz pokochac.
              A moze mezczyzne Ci sie uda?

              "Chlop" to rzeczywiscie nie brzmi zbyt atrakcyjnie.
              • lavinka Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 00:13

                • hubkulik Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 00:31
                  Wcale nie uwazam, zeby takie manipulacje byly potrzebne.
                  Zlapiesz takiego na wedke i co? Sama nie bedziesz wiedziala jak sie go potem pozbyc.
                  Dlatego uwazam, ze lepiej zadawac sie z takimi ludzmi (mezczyzna tez czlowiek!),
                  ktorych nie trzeba manipulowac, oklamywac. Takimi, z ktorymi czujemy sie dobrze,
                  milo i przyjemnie, mozemy byc szczerzy, zaufac. Po prostu z taka osoba, z ktora
                  jest fajnie!
                  W koncu jesli myslimy o zwiazku, to zazwyczaj myslimy, ze ma byc to ktos z kim
                  chcemy spedzic wiekszy kawalek zycia lub cale zycie nawet. Wiec jak nie jest nam
                  z nim fajnie, nie jest to przyjaciel, ktoremu mozemy zaufac i co do ktorego
                  czujemy pewnosc, ze czeka nas mnostwo wspanialych wspolnych chwil, to po co sie
                  w ogole szarpac?

                  Pozdrawiam Hubert
    • facettt Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:33
      znam to :)
      lubilem dziesiatki kobiet
      (to wystarcza do wszystkiego :)))

      kochalem... moze 2 - 3 :)))
      • kama987 Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:40
        Na wszelki wypadek nie decuduj się na dzieci, bo prawdopodobnie również ich nie
        pokochasz a to bylaby jeż tragedia nie tyle dla Ciebie, co dla dzieci.
        • annaborowiak Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:50
          Hmmm żeby decydować się na dzieci przynajmniej w moim przekonaniu trzeba
          najpierw kochac tatusia więc spokojna Twoja głowa póki co to mi nie grozi;)
        • facettt o to sie nie martw :))) 10.12.06, 00:18
          kama987 napisała:

          > Na wszelki wypadek nie decuduj się na dzieci, bo prawdopodobnie również ich
          nie pokochasz, a to bylaby jeż tragedia nie tyle dla Ciebie, co dla dzieci.

          Prawdziwmy mezczyzna nie musi koniecznie kochac wszystkich swoich zon
          i Kochanek, lecz zawsze kocha wszystkie swoje dzieci.
    • lavinka Re: Dlaczego nie kocham?? 09.12.06, 23:51
      Może problem polega na tych motylkach? Wydaje mi się,że nie do końca zdajesz
      sobie sprwę z tego jak wygląda tworzenie miłości. To proces rozwinięty w czsie
      na lata. Nigdy do końca nie zakończony proces zbliżania się dwojga obcych sobie
      osób. Jeśli druga strona nie czuje tego samego co Ty, pewnie prędzej czy później
      się rozstaniecie. Może lepiej nie chodzić na randki tylko zdać się na przypadek?
      Moim zaniem owe amerykańskie randkowanie nie służy stałym związkom.

      lav
    • jan_stereo Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 01:29
      Chcialem powiedziec, ze nie trzeba zaraz kogos kochac by ta osobe bardzo dobrze traktowac i miec
      satysfakcje z kontaktow z nia. Milosc to stan emocjonalny,ktory smialo mozna sobie darowac jesli tylko
      ktos to potrafi bo zazwyczaj nie ma sie wyboru i ogarnia czlowieka owo przeswiadczenie kochania drugiej
      osoby.Kochac innych to problem wiazacy sie z wiekszym przezywaniem ich losow,ja tam wolalbym
      pomagac wybrance i cieszyc sie z bycia z nia bez tego klopotliwego w efekcie uczucia.
      Dzieci przykladowo tez nie trzeba kochac(sama milosc niczego nie czyni dobrego,dobro jest efektem
      dobrych dzialan nie kochania) by je dobrze i czule wychowac,trzeba miec tylko silne poczucie obowiazku i
      rozwiniete postrzeganie potrzeb ludzkich.
      • lavinka Re: Poczucie obowiązku? 10.12.06, 12:37
        Wsłczuję Twoim dzieciom.. pewnie jedyne co ich nauczysz to mycie zębów i
        spuszzcanie wody w toalecie... w końcu są to obowiązki....

        lav
        • jan_stereo Re: Poczucie obowiązku? 10.12.06, 13:07
          lavinka napisała:

          > Wsłczuję Twoim dzieciom.. pewnie jedyne co ich nauczysz to mycie zębów i
          > spuszzcanie wody w toalecie... w końcu są to obowiązki....

          Gdyby ludzie uczyli z milosci dzieci spuszczania wody w toalecie to byloby juz super, no bo z milosci,..
          ja sie jasno wyrazilem ze nalezy umiec dostrzegac potrzeby innych i na nie reagowac,a to chyba
          obejmuje znacznie wiecej,nie sadzisz ?

          ps. ja raczej wspolczuje dzieciom ktore sa kochane przez glupich rodzicow.
          • lavinka Re: Poczucie obowiązku? 10.12.06, 13:34
            jan_stereo napisał:

            > lavinka napisała:
            >
            > > Wsłczuję Twoim dzieciom.. pewnie jedyne co ich nauczysz to mycie zębów i
            > > spuszzcanie wody w toalecie... w końcu są to obowiązki....
            >
            > Gdyby ludzie uczyli z milosci dzieci spuszczania wody w toalecie to byloby juz
            > super, no bo z milosci,..
            > ja sie jasno wyrazilem ze nalezy umiec dostrzegac potrzeby innych i na nie reag
            > owac,a to chyba
            > obejmuje znacznie wiecej,nie sadzisz ?


            Chyba rzeczywiście nie wyraziłeś się dość jasno, zrozumiałam to tak jakbyś pisł
            w zupełnie innej konwencji ;-)


            >
            > ps. ja raczej wspolczuje dzieciom ktore sa kochane przez glupich rodzicow.

            Tak, tylko że właściwie trudno ocenić z zewnątrz kto jest głpi a kto nie. Czy
            głupi jest ten kto zarabia się na śmierć pracując na wielką chałupę, by zapewnić
            "byt" swemu potomstwu przy czym tych dzieci nie widuje, bo nie ma czasu)? A może
            ten kto woli się zająć tym co mją w głowie, żyjąc tylko od pierwszego do
            pierwszego? Ciężko wyznaczyć kryteria oceny. Chyba jedyne to to,że najgorszy
            rodzic to ten co uważa się za "doskonałego rodzica".

            lav
            • jan_stereo Re: Poczucie obowiązku? 10.12.06, 13:41
              dziecko latwo zauwaza kto jest glupi,wystarczy nie pozwolic mu isc na hustawke i rodzic slyszy ze jest
              glupi,nie jest tak ;)
              • lavinka Re: Poczucie obowiązku? 11.12.06, 15:34
                To zależy jak mu się zabroni. Jeśli się mu wytłumaczy,że pójdziemy się huśtać ja
                będzie cieplej, albo jak nie będzie padał deszcz, albo jak mam skończy
                rozwieszać pranie to co innego. ale jeśli rodzic nie chce iść z dzieckiem na
                plac zabaw "bo mu się nie chce" to niech się nie zdziwi za kilkadziesiąt lat jak
                będzie mieszkał w domu starców.... w samotności...

                lav
    • mskaiq Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 06:31
      Masz blokade ktora nie pozwala Ci zakochac sie bo boisz sie ze milosc moze
      zranic Ciebie.
      To bardzo powszechny problem. Czasem pojawia sie milosc ktora moze okazac sie
      silniejsza od strachu. Mozesz jednak nie dac jej zadnej szansy, pozbedziesz sie
      jej zanim okaze sie silniejsza od strachu. Mysle ze musisz kontynuowac
      znajomosc wbrew blokadzie.
      Taka blokada pojawia sie rowniez przed wyjsciem na ulice, przed rozmowa z
      ludzmi, itp. Jedyny sposob pokanania takich blokad to dzialanie wbrew nim.
      Serdeczne pozdrowienia.

      • annaborowiak Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 13:16
        Własnie odwrotnie...jestem silna nie boję się tego zranienia...natomiast boję
        się, że mój "brak miłości" zrani drugą osobę...wszystko potrafię znieść ale nie
        czyjś ból spowodowany przeze mnie...Dlatego jak czuję, że mogę kiedyś tam
        zranić to nawet nie próbuje wejść w związek...Nie należy do przyjemnych rzeczy
        usłyszeć: nie kocham Cię...a już powiedzieć coś takiego osobie która Cię
        pokochała jest koszmarem...dlaczego likwidując swoje blokady mam ranić innych?
        To chyba nie fair?
        • lavinka Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 13:37
          annaborowiak napisała:

          > Własnie odwrotnie...jestem silna nie boję się tego zranienia...natomiast boję
          > się, że mój "brak miłości" zrani drugą osobę...wszystko potrafię znieść ale nie
          >
          > czyjś ból spowodowany przeze mnie...Dlatego jak czuję, że mogę kiedyś tam
          > zranić to nawet nie próbuje wejść w związek...Nie należy do przyjemnych rzeczy
          > usłyszeć: nie kocham Cię...a już powiedzieć coś takiego osobie która Cię
          > pokochała jest koszmarem...

          Bez przesady, to żaden koszmar. Zyczajnie, przyjmuje się do wiadomości i już.
          Przesadzasz. Myślę,że rzucasz facetów bo boisz się usłysze" nie kocham Cię" od
          nich. Zwyczajnie, uciekasz pierwsza.


          >dlaczego likwidując swoje blokady mam ranić innych?

          Nie da rady żyć nie raniąc innych. niezależnie od tego co zrobisz,zawsze kogoś
          zranisz. Nie spotykając się z kimś kto chce sie z Tobą spotykać też go ranisz,
          prawda?

          > To chyba nie fair?

          A co jest fair? Chowanie się dzo mysiej dziury ze strachu? Wątpię...

          lav
          • annaborowiak Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 13:43
            Nie boję się usłyszeć od kogoś "nie kocham" nie jest to przyjemne ale zdarzyło
            mi się to usłyszeć i jakoś specjalnie mnie nie uwrażliwiło na ostrożność w
            następnym związkach. A co do zranienia to można wielu sytuacji uniknąć, które
            sprawiają komuś ból..i chyba lepiej na początku usłyszeć...zostańmy
            przyjaciółmi niż dowiedzieć się, że ktoś bylz Tobą i nie kochał...Może
            faktycznie powinnam próbować i nie martwić sie, że kogoś zranię ale ja tak nie
            potrafię i tyle.
            A do mysiej dziury niekoniecnzie chowam się ze strachu ale po prostu nie mam
            potrzeby kochania w partnerskim sensie tego słowa
            • jan_stereo Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 16:00
              annaborowiak napisała:

              > A do mysiej dziury niekoniecnzie chowam się ze strachu ale po prostu nie mam
              > potrzeby kochania w partnerskim sensie tego słowa.

              Zatem w czym tkwi problem, czy w tym ze chcesz czegos czego nie czujesz potrzeby odczuwania,jesli
              tak to problem ow jest naciagany i zbedny ?
              Natomiast to,ze komus kto Cie kocha powiesz cos przeciwnego, to zupelnie nie jest problemem(mnie
              to nie przeszkadzalo by wcale) o ile nadal chcesz byc z ta osoba,bo jesli nie chcesz, to nie ma
              znaczenia co jej powiesz,wlacznie z "kocham Cie".
            • walnientaenta Re: Dlaczego nie kocham?? 10.12.06, 16:15
              musisz trafic na swojego, albo mniej pracowac.
              ja studiowałam, pracowałam( pochłaniało mnie 24/h)nie potrzebowałam związku,
              kogos poznałam, pokochałam, urodziłam dziecko (pracę odłożyłam nie starczyło
              czasu) ale wracam do pracy bo jestem od niej uzależniona, ale jednoczesnie
              mniej kocham męża. Wyczerpuje 100% mojego serca w jednym lub drugim kierunku -
              chyba mam małe serce, nie potrafie go podzielić, skupiam się na jednym
              BOZE DROGI- jestem okropna
            • lavinka Re: Dlaczego nie kocham?? 11.12.06, 15:31
              Bo próbujesz się zakochać "na siłę". A to niedobry pomysł. Spotykać się można,
              najlepiej od razu zacząć rozmowę o przyjaźni i koleżeństwie. Jeśli się zakochasz
              w tzw. między czasie - to super. Jeśli nie, to żadna strata. Poza tym nikt nie
              zakochuje się w jeden dzień. To trwa nieraz kilka lat zanim uświadomimy sobie
              swoje prawdziwe uczucia. Mam wrażenie,że oczekujesz,że uczucia pojawią się z
              dnia na dzień. W każdym razie szybko. A tak sie zdarza niezwykle rzadko.

              lav
      • malina862 Re: Dlaczego nie kocham?? 18.12.06, 20:04
        Dobrze mówisz.Ja mam ten sam problem i wiem że wina leży właśnie w tej
        blokadzie.Obserwowałam koleżanki płaczące godzinami w poduszke za jakimiś
        palantami nie odchodzace od telefonu z nadzieją że jakiś idiota
        zadzwoni,dziewczyny zatracały swóch honor płaszczyły się przed jakimiś
        kretynamii pomyślałam sobie że to okropne tak się zakochać że nie chce stracić
        swojego charakteru własnej godności i zachowywać się tak jak one wchodziłam w
        związki bez miłości a jak tylko czułam że się zakochuje zrywałam(wiem porąbana
        jestem)cieszyłam się potem że mam taki silny charakter.....Po jakmś czasie
        przestałam w ogóle odczuwać co to miłość.Ale ostatnio zaczeło mi być z tym zle
        niektórym jednak udaje się odnalezc szczeście,nieraz kręcą się kołomnie tacy
        fajni faceci a ja w ogóle nie potrafie odwzajemnić uczucia,nieraz jak oglądam
        jakiś romantyczny film pojawia się we mnie taka tęsknota za jakąś romantyczną
        spełnioną miłościa próbuje kogoś pokochać ale już nie moge mam nadzieje że
        kiedyś jeszcze poczuje co to miłość
    • letycja3 Re: Dlaczego nie kocham?? 11.12.06, 01:10
      Aniu widząc Twój wpis miałam wrażenie że czytam o sobie.Na pewno nie jesteś
      cyt."jakimś ułamkiem społeczeństwa"!Widocznie obie jesteśmy wyjątkowe pod tym
      względem.Zaczęłam analizować swoje zachowanie..no cóż u mnie problem tkwi w tym
      ,że jeśli tylko usłyszę że komuś na mnie zależy a ja nie potrafię odwzajemnić
      uczucia po prostu uciekam..przestaję się odzywać.Zawsze myślałam ,że tak będzie
      lepiej oby jeszcze bardziej nie ranić drugiej osoby .Ale to chyba nie jest
      normalne.Może poratujecie mnie jakąś radą?
      • matek_88 Re: Dlaczego nie kocham?? 18.12.06, 19:03
        dziewczyny, chyba nawet nie Wy 1-wsze i ostatnie, i nie Wy jedne tak macie...chyba mam podobnie do Was. a moze zastanawialyscie sie nad tym, ze to nie jest wasze powołanie? moze byc tak, ze dobrze Wam jest samym, nie czujecie potzreby się wiązać z kimś na stałe, ponieważ Wasza droga jest gdzie indziej...Przecież miłość to nie tylko w stosunku do 1 osoby, do partnera, do chłopaka, narzeczonego, czy męża! Miłość wiele imion ma. Poza tym można miec przyjaciól i wtedy nie jest się tak całkowicie samym. pozdrawiam.
Pełna wersja