mtp_88
14.12.06, 14:22
Jestem po 5 roku studiów, których nigdy nie uda mi się skończyć,
studia prywatne jak policzyłam wyszło ponad 60tyś za całość samego
studiowania. Nie wspomnę o utrzymaniu mnie przez rodziców do 3 roku, potem
zaczęłam prace.
Z powodu mojego lenistwa, strachu nie jestem w stanie napisać mgr i
się obronić, nie wierze w siebie, nie wierze ze mi się to uda. Ten strach
mnie paraliżuje. Nie myślę o niczym innym niż o tym, że jestem beznadziejna,
bo jedyna rzecz, jaką miałam zrobić do tej pory to skończyć studia, a ja
zrobiłam wszystko inne tylko nie to… znalazłam męża (jak to brzmi), kupiłam
mieszkanie, mam normalna prace, jestem w ciąży, jestem samodzielna a jednak…
te parszywe studia i wzrok całej moje rodziny i wieczne pytanie, KIEDY się
obronie…
Mam takie straszne wyrzuty sumienia z tego powodu, że za moment
wpadnę w chorobę psychiczna. Stałam się niewolnikiem własnej słabości przy
akompaniamencie mojej rodziny. Nie mam siły rano wstać, nie mam siły się
uśmiechać, jak się budzę w środku nocy to myślę tylko o tych studiach,
straciłam marzenia, nie umiem się z NICZEGO cieszyć.
Wiem powinnam być dojrzała i zacząć zachowywać się jak dorosła a ja po
prostu nie mam siły, czasami się zastanawiam po ch… mi takie życie w wiecznym
poczuci winy.
P.S. Wychowana w kulcie nauki, studiów, wiedzy jestem całkowitym
przeciwieństwem tego, co zamierzyli sobie moi rodzice i co mi wpajali przez
lata hehe Nawet mój szanowny mąż mówi, że jak by wiedział, że jestem taka
słaba i nieodporna (na życie i trudności) to by się poważnie zastanawiał, bo
z tej strony mnie nie znał i jak twierdzi kiedyś taka nie byłam- ku.., co
się ze mną stało, czy tak ma wyglądać moje życie? Mam być słaba i obojętna na
wszystko, co się w nim dzieje?