jak poradzić sobie z tym problemem ?

15.12.06, 12:18
Jesteśmy małżeństwem z prawie 10-letnim stażem. W sumie wszystko układałoby
się dość dobrze gdyby nie pewien problem - żona (jak zresztą cała jej
rodzina) ma "obsesję" na punkcie erotyki, chociaż moze bardziej właściwym
byłoby słowo "antyobsesja". Dla niej jest to chyba najwieksze zło jakie
istnieje na swiecie, nie chodzi tu jednak o stosunki w małzeństwie bo tu
problemu z jej strony nie ma ale o wszystko to co dzieje sie dookoła nas. Jak
to wyglada w praktyce: np. tak ze po godzinie 23 mam absolutny szlaban na
samodzielne ogladanie telewizji (no bo mógłbym zobaczyć jakąś rozebraną
panienkę). Wyobraźcie sobie taką sytucję: żona usypia przed 23 naszą
córeczkę, nagle wybija 23 i nieważne że dziecko jeszcze nie spi, płacze i
woła - małzonka MUSI byc w pokoju ze mną. Wiadomo ze to co
telewizja "puszcza" w porze największej oglądalności to chłam i bardziej
wartosciowe programy lecą późnym wieczorem, czasem chciałbym obejrzeć coś co
mnie interesuje ale niekoniecznie ją - niestety nie da się, najczęściej
słyszę że jutro bedzie niewyspana, zmeczona chociaż wiem jaki jest prawdziwy
powód. Nie mogę chociaż mamy oddzielny pokój z telewizorem i oddzielną
sypialnię. Próby "łagodne" nie skutkują, bardziej stanowcze kończyły się
wyrywaniem kabla antenowego, wyłączaniem telewizora, zabieraniem pilota itp.
Inna sprawa to to że nie usnie kiedy nie ma mnie koło niej - nie mogę nawet
czytać ksiązki w drugim pokoju (ludzie - to męczy).
Chociaż jest nam (a właściwie zonie) coraz bardziej potrzebny internet w domu
nie mamy go - dlaczego ? Wiadomo. Dvd - nie. No bo przecież mógłbym właczyć
jakiś film wtedy kiedy nie ma jej w domu. Trudno, dziecko musi ogladac bajki
na komputerze. Doszło nawet do tego ze kiedy po powrocie widzi że właczałem
komputer robi aluzje.
Co robie w pracy - wiadomo ogladam pornole w internecie.
Kurcze, jestem normalnym facetem, nie mam chyba żadnych odchyleń, pornosów
nie lubię, ale nie ukrywam nie mam nic przeciwko łagodnej, niewulgarnej
erotyce - ale ona widzi TO WSZEDZIE. To najwieksze zło świata, nie
przeszkadza jej to że w telewizji co minutę leje się krew i pada trup, nie
widzi biedy, głodu tylko to.
Kolejny problem - ulica. Juz nie wiem co mam robić z oczami kiedy przechodzi
obok jakaś atrakcyjna dziewczyna. Nie jestem jakimś obleśnikiem śliniącym się
na widok kazdej laski ale co bym nie zrobił albo słyszę jej komentarz albo
widzę przynajmniej ironiczny usmieszek.
A ile musiałem się nawalczyć o to żeby zaakceptowała to że zamykam sie w
łazience albo chcę sam wyjść gdzieś z domu. W sumie przez 10 lat małzeństwa
spedziliśmy moze ze 2 dni bez siebie. Wydaje mi się że czasami jednak zdrowo
byłoby nieco odpocząć od siebie.
Czuję się coraz bardziej osaczony i kontrolowany, nie mam własnego życia,
coraz bardziej mi te kajdany dokuczają. Przez to wszystko mam coraz mniejszą
ochotę na seks z nią, coraz mniej sie kochamy. Rozwód nie wczodzi w grę,
dziecka nie zostawię. Co mam robić, jak jej to wytłumaczyc. Mam już chyba
nerwicę. Rozmawiałem o tym z panią psycholog, efekt był taki że zona pobiegła
do niej nastęopnego dnia aby "przedstawić" jej swoją wersję wydarzeń i
skontrolowac co ja jej powiedziałem.
Przepraszam za moze chaotyczny opis (i napewno niepełny) ale trochę się
spieszę.
    • maureen2 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 12:26
      Prosto, zaprzestać uprawiania seksu z żoną i zacząć skarżyć się na problemy
      z potencją,bóle głowy,zmęczenie,bóle brzucha. Kłaść się do łożka o 22.00 i
      patrzeć w sufit,po czym zasypiać. Natomiast po pracy wypadać z koleżnkami na
      miłe spotkania.
    • hyper_mouse Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 12:26
      Wiesz, każdy ma prawo do swojego zdania, ale moje jest takie, że twoje
      małżeństwo to jakiś prawdziwy koszmar, nie ma w nim ani odrobiny wolności,
      zaufania, relaksu. Jesteś traktowany jak dzieciak i w dodatku sam sobie na to
      pozwalasz. Poza tym twoja żona ma jakis poważny problem, bo co z tego, że
      zobaczysz jakąś rozebraną dziewczynę w telewizji, co to niby spowoduje...
      Współczuję.
      • tamara33 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 13:28
        A Ty jej nie mozesz poprostu wlać tym kablem co go ze sprzetu wyrywa?
    • wiedzma15 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 13:57
      - wymyślić sobie jakąś obsesję i ją tym dręczyć, histeryzować i powiedzieć, że ty dla odmiany właśnie nie możesz zasnąć, kiedy słyszysz tuż obok jej oddech
      - zabronić oglądania seriali bo ogłupiają
      - zamknięty w łazience podśpiewuj, żeby słyszała jak się cieszysz odrobiną wolności :)
      - wyrwij jej kabel z miksera, powiedz, że jesteś zazdrosny o te wibracje
      - a jak będziesz oglądał mecz to ją wyproś, bo tam za dużo mężczyzn na ekranie
      - absolutny brak seksu ( z żoną, hihi) :)
      - na ulicy... hm, oglądaj się oczywiście, komentarze i ironię - ignoruj
      - kup sobie laptopa i zabezpiecz go hasłem
      - a skąd żona wiedziała, że byłeś u psychologa i gdzie? ogranicz swoje gadulstwo, nie mów wszystkiego


      :))) powodzenia :)))


      • maureen2 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 14:06
        można jeszcze ostentacyjnie wyłączać tv o 22.00 i zapraszać na wieczór co atrak
        cyjniejsze koleżanki w celu omówienia w towarzystwie żony jakichś problemów za
        wodowych lub hobby.
        • j992 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 14:52
          Nie zdażyłem dodać a to chyba ważne ze to wszystko ma u małzonki podbudowę
          religijną (katolicką), po prostu jest przekonana o swojej racji i nieomylności
          jak papiez podczas soboru. Dzisiaj po kolejniej awanturze uswiadomiłem sobie że
          tak naprawdę nigdy nie usłyszałem od niej słowa "przepraszam". Jezeli dochodzi
          do spięć między nami ta zawsze wg niej jest to moja wina. To ja mam przepraszać.
          Nie chcę powiedzieć ze jestem swięty ale to co napisałem wyzej to nie tylko
          moje zdanie ale zgadzają sie też z tym inni którzy co nieco znają sytuację.
          Zdaję sobie sprawę z moich wad natomiast żona chyba nie i w tym jest problem.
          Za duzo gadam - niekoniecznie, jeden z zarzutów to właśnie to że nie mówie jej
          wszystkiego. Kolejny problem to jej rodzina - na szczescie mieszka 100 km od
          nas ale niestety wie dosłownie o wszystkim, nawet o rzeczach o których wyraźnie
          prosiłem aby nie przekazywała rodzinie. Któraś tam awantura zakończyła się
          najazdem teśców którego przebiegu lepiej nie opisywać. Koszmar. Najciekawsze
          jest to ze autorytet moralny czyli teść to po prostu kawał s..syna przed którym
          cała rodzina nieraz zamyka sie w drugiej części domu. Pouczanie ziecia jak
          widac jednak w sprzecznosci z tym nie stoi. Kiedy jestem u nich w domu zawsze
          muszę natomiast dowiedzieć się kto w okolicy z kim, jak prowadzi się córka
          sasiadów itd. Ot typowo polska, katolicka, prowincjonalna rodzina w najbardziej
          negatywnym znaczeniu tego pojecia. Żona niestety wyniosła to z domu po tatusiu.
          Kilka lat temu była np. taka sytuacja że teściowa musiała zwolnić sie z pracy
          bo podobno zdradzała męża z pracodawcą (oczywiscie wg tescia). Kiedy jedno z
          nich dostało skierowanie do sanatorium to wyjazd był odwlekany tak długo aż
          wspólmałzonek załatwił sobie skierowanie w to samo miejsce. No przecież trzeba
          mieć wszystko pod kontrolą.
          Co do porad które mi udzieliliscie wyżej - ha, chyba już wszystko przerabiałem,
          nie mam juz pomysłów. Mądrzejszy podobno ustępuje ale mam już czasami dość tego
          ustepowania dla swietego spokoju, chcę żeby było normalnie, po prostu normalnie.
          • maureen2 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 14:57
            normalnie to już nie będzie,samo się nie zrobi,a rozmowy nie prowadzą do nicze-
            go.
          • jackulus Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 15:38
            Zachowania swojej żony, które opisujesz, są po prostu niezdrowe - łagodnie
            rzecz ujmując :-). Jeśli przedstawiłeś sytuację obiektywnie, w co przyznam
            chwilami trudno uwierzyć, nie powinieneś mieć żadnych wyrzutów sumienia. W imię
            nie tylko swojego, ale Waszego wspólnego dobra.

            Tak jak ktoś już Ci odpisał, przy takim status quo, sytuacja raczej się sama
            nie poprawi (raczej = na pewno). Najprawdopodobniej wraz z upływem czasu cała
            nienormalność sytuacji, w której sie znalazłeś, będzie Ci coraz bardziej
            dokuczać i sam pewnie czujesz, że do niczego dobrego nie doprowadzi. Jeśli
            zależy Ci na NORMALNYM życiu, musisz chyba w tej sytuacji "powalczyć".

            To, że do takiej sytuacji doszło, świadczy, że prawdopodobnie "w imię
            spokoju/wyższych wartości" dawałeś sobą do tej pory kierować, czy wręcz
            manipulować. A więc w pewnym sensie "wina" leży również po Twojej stronie, a
            już na pewno za ew. zmianę obecnej sytuacji, jesteś odpowiedzialny Ty sam.

            Co oznacza "powalczyć" ? Cudzysłów jest oczywiście przewrotny i bardzo ważny.
            Bo Twoja "walka", to po prostu normalność, tylko egzekwowana skuteczniej, niż
            do tej pory. Masz absolutne prawo do rzeczy, o których pisałeś i powinieneś je
            po prostu robić. Bez względu (ogólnie rzecz jasna) na reakcje Twojej żony.
            Jeśli będziesz to robił bez złości, bez odgrywania się, bez satysfakcji - po
            prostu robiąc swoje (tak jak śpiewa Młynarski ;-) ), to masz szanse zmienić
            rzeczywistość. Ale Twoja żona musi dostrzeć, że potrafisz postawić na swoim -
            nie w sensie wygrać potyczkę, tylko prowadzić życie w taki sposób jak Tobie
            odpowiada. Bo nie oczekujesz od niego niczego złego, ani nadzwyczaj
            ekscentrycznego. Choć to czasami trudne, jeśli równocześnie będziesz dla niej
            miły/dobry we wszelkich innych aktywnościach nie związanych z Waszym
            konfliktem, odbierasz broń i zbliżasz się do "wygranej"...

            Czego oczywiście życzę... :-)))
    • alexxa6 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 15:04
      uuuuuuuu! sprawa raczej beznadziejna i problem narastający przez te 10lat.A
      raczej dużo wcześniej /żona została wychowana w takiej pruderii i zakłamaniu/.
      Jedynie co może pomóc to rozsądna terapia małżeńska pod okiem specjalisty od
      tych spraw.O ile oczywiście żona się zgodzi i nie będzie w czymś takim też
      "wymysłu szatana" widzieć.W przeciwnym razie jeszcze kilka takich latek terroru
      i rodzina się rozpadnie.Przykre ale prawdziwe.
      życzę mimo wszystko powodzenia.



      vanilla-cafe.net/
    • ewiku Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 15:23
      "Czuję się coraz bardziej osaczony i kontrolowany, nie mam własnego życia,
      coraz bardziej mi te kajdany dokuczają. Przez to wszystko mam coraz mniejszą
      ochotę na seks z nią, coraz mniej sie kochamy. Rozwód nie wczodzi w grę,
      dziecka nie zostawię. Co mam robić, jak jej to wytłumaczyc. Mam już chyba
      nerwicę. Rozmawiałem o tym z panią psycholog, efekt był taki że zona pobiegła
      do niej nastęopnego dnia aby "przedstawić" jej swoją wersję wydarzeń i
      skontrolowac co ja jej powiedziałem.
      Przepraszam za moze chaotyczny opis (i napewno niepełny) ale trochę się
      spieszę."

      ... a jak myślisz, czy to twoje dziecko jest ślepe?
      dobrowolnie zrobiłeś z siebie podnóżek żony i teraz ci źle...
      ty już o nic nie proś tylko decyduj za siebie i rób to, co uważasz za słuszne...
      bąć dorosły!...:)))
      powodzenia



      ----------------------------------------------
      Wiem co mówię...ale nie mówię... co wiem...
      • izawawa Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 17:58
        Sposób może niepraktykowany w każdym domu , ale naprawdę się sprawdza . Zamknąć
        drzwi na klucz i niech nie będzie argumentu , że " u mnie w domu drzwi na klucz
        się nie zamykało ". Zamknij i oglądaj TV do upojenia . Nie może spać bez
        Ciebie - to niech nie śpi - jej problem a nie Twój . Nie wyobrażam sobie , że
        mogłabym mężowi czegoś zabronić , jest przecież dorosłym człowiekiem a nie
        małym dzieckiem .
    • meg303 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 17:58
      Ludzie robią nam tyle,na ile im pozwalamy...Twoja żona musi mieć kompleksy,może
      przytyła po urodzeniu dziecka.Może nie jest pewna twoich uczuć do niej?
      Ale nie mozesz tolerować tak daleko posunietej kontroli twojego
      zachowania,dziwię się ,że na to pozwalasz.
    • taisy Re: A jakiej ty rady od nas człowieku oczekujesz? 15.12.06, 18:22
      Że co naprawimy ci chorą zdeformowamą psychicznie żone? Zmienimy ją w anioła
      tolerancji, dewotkę chorą psychicznie na urojenia? Przecież to chore
      stworzenie, nawet leczyć już nie warto bo się nie da.

      Jest jedna rada ale ty i tak z niej nie skorzystasz bo się zasłanias z 'dobrem
      dziecka' ale to taka wymówka z jakis tam względów dobrze ci z tym chorym
      babskiem, więc dalej maltretuj siebie i 'przeżuwaj' to życie jakie sam sobie
      stworzyłeś, bo je wyraźnie takim lubisz, i nic więcej.
    • mirkar1 Prosta recepta 15.12.06, 18:59
      j992 napisał:

      > Wyobraźcie sobie taką sytucję: żona usypia przed 23 naszą
      > córeczkę, nagle wybija 23 i nieważne że dziecko jeszcze nie spi, płacze i
      > woła - małzonka MUSI byc w pokoju ze mną.

      Może zaczniesz TY usypiać córkę?
    • elena9 Re: jak poradzić sobie z tym problemem ? 15.12.06, 19:37
      po coś Ty się z nią żenił.... przecież musiała już wczesniej mieć takie
      objawy.......
Pełna wersja