maaharet
17.12.06, 12:50
Pewnie nie jest to rzadki problem, ale napiszę, bo gryzie mnie to potwornie.
Otóż - ja inteligentna kobieta z dwójką dzieci, w perspektywie rozwód za
miesiąc. Ona-pani po 70-tce (poźne macieżyństwo - ja mam 30) z mnóstwem
energii, nie potrafiąca spędzic całego jednego dnia w domu( no chyba, że
niedziela) Problem polega na diametralnej różnicy zainteresowań, poglądów
itp. Mój świat to sztuka, książki dobra muzyka, oryginalne piękne rzeczy. Jej
świat - seriale, teleturnieje na Polsacie oraz programy publicystyczne. Do
tego potworna gaduła. Najgorsze jest to, że właściwie to taka paplanina bez
sensu, np a wczoraj u Ibisza babka wygrała...ble ble, a pan X z PO wczoraj to
i tamto. Moja mama jest osobą bardzo prostą, ze sposobu w jaki się wypowiada
trudno dojśc o czym i o kim mówi. Jest osobą, która nie myśli słuchając
czyjejś wypowiedzi ( ostatnio pokazała mi artykuł o przekrętach w
instytucjach charytatywnych, gdzie wypowiadała się Ochojska, po dwóch
zdaniach z których nic nie zrozumiała, powiedziała -no i ta Ochojska też
tylko wyciąga pieniądze..) Jest nadopiekuńcza ( spóźniam się godzinę -
napewno tramwaj mnie przejechał, albo na środku Marszałkowskiej wciągnęli do
bramy i zgwałcicli) Mówi czasem tak strasznie głupie rzeczy, że chce mi się
wyc. Przychodzi do mnie często ( za często) a ja właściwie nie wiem jak jej
powiedziec, że wcale jej pomocy nie potrzebuję. Wymieniłam same przykre
rzeczy, ale moja mama jest też kobietą o wielkim sercu, bardzo silną, która
wiele przeszła i bardzo mi pomaga. Większośc osób bardzo ją lubi ( moje
koleżanki do niej przychodziły się żalic ze złamanych serc, ale gdy podjęłam
decyzję o rozstaniu, nie otrzymaalm ani grama wsparcia. Chociaz tłumaczyłam,
że nie mogę ciągnąc tego związku w imię dobra dzieci, skoro mój mąż mnie
zdradza i dobro dzieci wcale go nie obchodzi. Jej zdaniem powinnam prosic
męża, żeby wszystko wróciło do normy( tylko co to za sens skoro dwoje ludzi
są ze sobą ze względu na dzieci, a reszta to męka) Kiedy mówiłam, że dam
sobie radę sama - kiwała z kwaśną miną mówiąc - zobaczysz, zobaczysz ty
jeszcze nie znasz życia.Mam w sobie potworny wewnętrzny konflikt, bo z jednej
strony moja matka, która mnie wykarmiła i wychowała na w sumie dobrego
człowieka, z drugiej naiwana i głupia ( czuję się strasznie jak tak piszę)
kobita. Czy powinnam odciąc pępowinę? Ale jak mam to zrobic nie raniąc jej? I
czy ja naprawdę tego chcę?