pinia82
20.12.06, 17:20
wiTAM!!! Ostatnio przydarzyła mi się niezbyt przyjemna sytuacja, nie wiem za
bardzo jak to rozwiązac...ucze w szkole, stosunek do uczniow raczej dosc
luzny ze wzgledu na moja osobowosc i troche mlody wiek. w JEDNEJ Z KLAS mam
uczniow, notorycznie przeszkadzajacych na lekcji, do ktorych nic nie
dociera...po serii takich "rozwalonych" lekcji zdenerwowana wpisalam uwagi do
zeszytu z prosba o podpis rodzicow. Niestety to uruchomilo lawine, okazalo
sie ze naruszylam niewlasciwe osoby. Otoz sprawcy tego zamieszania "namowili"
kolegow z innych klas i doniesli na mnie szefowej. W donosach byly straszne
rzeczy...ze przeklinam na lekcji, faworyzuje dziewczyny, niesprawiedliwie
oceniam, karam kartkowkami itd. Tlumacze dyrekcji ze to pewnie zemsta i nic
takiego nie ma miejsca ale niestety mam wrazenie ze jednak mi nie
ufa...pracuje dosc krotko, moze dlatego. Nie wiem jak to rozwiazac? Byc zołza
i "uwziąć" sie na tych uczniow (dodam ze znam nazwiska osob ktore donosily)?
czy poprostu zaczac trkatowac ich sluzbowo???poradzcie cos prosze...