Gość: anka
IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl
17.11.01, 14:05
od kiedy pamiętam zawsze byłam osobą wesołą(nawet bardzo)a kontakty z
ludzmi przychdziły mi z łatwością.Teraz najchętniej spędzałabym czas w pokoju
sam na sam z gitarą.Ale najdziwniejsze jest to, że sama z sobą czuję się co
najmniej przygnębiona a na rozmowe nawet z kimś z rodziny nie mam ochoty. Mam
wrażenie ze cały ten proces rozpoczal; się w momencie, gdy zaczęłam mieć
problemy z płynnym mówieniem, ale tak naprawdę nie wiem co mam o tym myśleć.
chętnie zasięgnę waszej opinii na ten temat!